Kurde, widzę już ograł grę, że może się wypowiadać w temacie.
Jedna z najmniej ciekawych postaci z drużyny (zaraz za tym czarnoksiężnikiem i Galem), a tak promowana. Zabawne.
Ale po co im wydawać tę kasę na marketing, jak im ten gość z przecieków robi darmową reklamę? 😉
Kurczę, to mnie ciekawi najbardziej ze wszystkiego. Możesz rozwinąć? Bo zastanawia mnie co np. jest nudnego w takim Starcraft 2, gdzie każda misja oprócz standardowego dla RTSów budowania bazy jest zupełnie inna w założeniach i cały czas coś się dzieje.
Lanterns po prostu świetny serial. Wiem, że są zarzuty, że jak na film o Latarniach to za mało obcych i użycia samego pierścienia, ale właśnie dobra historia, świetnie rozpisani Hal i John oraz relacja między nimi oraz użycie pierścienia kiedy trzeba sprawiają, że tak dobrze się go ogląda.
Znalazłem przy okazji na HBO serial animowany na podstawie komiksu Dorwać Jiro, na razie są dwa odcinki. Zacznę niedługo, ale zapowiada się na niezłą sieczkę.
A Bogdan Boner nadal niezły, chociaż zaczynam mieć mocne wrażenie, że otyły pan zaczyna tracić pomysły. Ale jako krótki serial do obiadu sprawdza się ok.
Ja myślę, że przyczyną były autorytety u władzy. Premier bez mózgu, prezydent kibol, idioci w ławach sejmowych, (p)osłowie którzy nic nie robią. Od czegoś takiego każdy wariuje, a dzieci tym bardziej i to się odbiło poprzez właśnie taki atak.
Polecę na grubo paroma rzeczami i zapraszam do dyskusji:
1. RDR2 ma słabo napisaną fabułę i postacie. Poza epilogiem masz w nosie zarówno głównego bohatera jak większość postaci, a takie jak Sadie można policzyć na palcach jednej, niepełnej ręki. Jednocześnie nadrabia to światem oraz klimatem dzikiego zachodu.
2. Gry From Software to pod względem rozgrywki jedne z najgorszych gier gatunku. Skopane, nieresponsywne sterowanie, drewniane animacje, dziwne hitboxy. Do tego przedstawienie świata za pomocą przedmiotów itp. rzeczy to lenistwo połączone z brakiem umiejętności dobrego zrobienia historii.
3. Obydwa Kotory pod względem walki to jedno z największych badziewi jakie powstały. Gdyby nie świetna historia i postacie to gra w życiu by się nie obroniła (w sumie takie przeciwieństwo RDR2 z pierwszego punktu).
4. Bioshock to przeciętny FPS, opierający się na jednym twiście fabularnym i miejscu akcji. Rozgrywka to festiwal męczącego backtrackingu i nijakiej walki.
5. Fortnite to jedna z lepszych strzelanek multi z trzeciej osoby jakie powstała, a łączenie różnych światów w postaci aktualizacji i skórek to świetny sposób na łączenie graczy, a także promocję samych gier z których one pochodzą.
6. CoD Infinite Warfare to najlepsza kampania ze wszystkich gier w serii.
7. To nie Epic jest winny ekskluzywności gry na ich platformę, tylko studio które się na to zgodziło.
Dla mnie to jak już iść w kontynuację, to przecież Lost Legacy nakreśliło fajne trio - Nadine, Chloe i Sam. Więc dlaczego nie iść w tym kierunku? Drake przeżył już swoją historię, miał swoje przygody i niech odpoczywa.
Wypuścili w ciągu 9 lat jedną ok grę i średniaka, nie zarobili i czego się spodziewali? Zresztą bądźmy szczerzy, to jest lista gier tego studia:
Kung Fu Chaos (2003)
Heavenly Sword (2007)
Enslaved: Odyssey to the West (2010)
DmC: Devil May Cry (2013)
Fightback (2013)
Hellblade: Senua’s Sacrifice (2017)
Senua’s Saga: Hellblade 2 (2022)
A więc od ich ostatniej fajnej i dobrej gry jaką było DmC minęło 13 lat. I wiem, że ludzie mieli pretensję, że to nie jest TEN DMC (w sumie fakt, to był taki reebot świata w ich wydaniu), ale pod względem rozgrywki oraz historii gra była dobra i jako samodzielny tytuł jest warty zagrania. Fightback to teraz czytam jakieś mobilne gówno. A później co? Pierwszy Hellblade który wyróżniał się pewnymi aspektami, jak ktoś już pisał zrobiony praktycznie za paczkę fajek i kebaba (szacowany budżet od 10 do 20 milionów, czyli w tej branży śmieszna kwota). Potem kilka lat dłubali dwójkę, która nie wyróżnia się niczym na tle jedynki i innych gier, a nawet wiele rzeczy robi gorzej (i nawet ta grafika tak chwalona nie oszałamia, bo teraz co druga gra tak wygląda). A więc mamy tak naprawdę studio, nie robiące obecnie nic szczególnego i wartościowego.
Poza tym, czemu konsumenci mają dodatkowo płacić, skoro budżety gier są marnotrawione?
A z tym się akurat zgodzę. Koszty niegospodarności starają się przerzucić na nas, zamiast lepiej zarządzać produkcją. Jednocześnie wychodzą takie tytuły jak Clair Obscure, The Blood of Dawnwalker czy podobne produkcje, które pokazują, że można zrobić coś lepszego niż wielkie "dzieła" za śmieszną część ich budżetu.
Nie chcę bronić korpo, i też nie podoba mi się podnoszenie wiecznie cen wszystkiego. A gry są drogie w produkcji, bo mnóstwo kasy jest tam marnowanej.
Jednocześnie weźmy to jako początek do dyskusji biorąc pod uwagę tę część twojej wypowiedzi - dlaczego gracze tak bardzo uważają, że gry są za drogie. Bo zawsze mam wtedy w głowie porównanie do innych hobby czy aktywności.
Przykładowo - są narzekania, że 300 złotych za grę na 15 godzin to za dużo. Tymczasem bilet do kina to jakieś 30 złotych za średnio 1.5 do 2 godzin oglądania. A więc równa nam się to przy 10 wyjściach do kina, gdzie za 300 godzin mamy 15 do 20 godzin filmów. Czyli podobna cena za jednorazowe obejrzenie 10 filmów. W tym czasie dostajesz grę, którą możesz sobie później przejść wielokrotnie. Nie jest to więc zły deal. Do tego spora większość gier starcza na naprawdę sporo godzin. A więc wychodzi, że granie to tańsza zabawa niż wyjścia do kina.
Do tego nikt ci nie każe kupować tych gier na premierę, większość tytułów w ciągu roku szybko zlatuje do około 50% ceny, często nawet więcej.
W tej cenie masz coś z czego możesz korzystać praktycznie non stop o ile jesteś w domu, a także masz prąd i opcjonalnie internet.
Opcjonalnie jeszcze masz subskrypcję, gdzie w cenie kilkudziesięciu złotych masz dostęp do mnóstwa tytułów.
Oraz nie zapominajmy, że 300 złotych to za tytuły AAA (i nie róbmy głupoty mówiąc, że gra kosztuje te 400, 500, 600, bo to są ceny wydań tych lepszych lub kolekcjonerek, mówimy o podstawowej wersji gry). Kupiłem ostatnio Graveyard Keeper 2 na PS5 na premierę za te 110 złotych (coś koło tego cena była).
Kurczę, tak patrząc to nawet granie jest jednym z tańszych hobby. Sprzęt kupujesz raz na kilka lat (taką PSkę czy Xboxa to powiedzmy raz na 7 lat jeśli zmieniasz w następnej generacji). Gry często wchodzą szybko na promocje, a jest wiele gier które także nie kosztują na premierę tych 3 stówek i więcej. W przypadku konsol (póki co) kupujesz płytki i możesz odsprzedać, już wtedy masz śmieszne pieniądze za tytuły.
Dajcie zrobić to reżyserowi Top Guna. Do tego pokusić się o ekranizację Eskadry Alfabet, chyba najlepszy materiał z książek na taki film bądź serial o pilotach (zarówno Nowej Republiki jak i Imperium). Gwarantuje, że mogłaby wyjść bardzo dobra filmowa trylogia bądź serial.
Tiaaaa, w grze gdzie najwyższe poziomy trudności przeorają tobą podłogę. Najsmutniejsze jest, że pieprzysz od rzeczy, a już widzę 5 podobnie bezmózgich to podziela Nie odzywaj się już proszę, bo nie warto.
Zawsze muszę pojechać używanie tego określenia. Bo jest po prostu debilne. Bo w takim razie Elden Ring jest gównem. RDR2 jest gównem. World of Warcraft jest gównem. I mogę tak jeszcze długo wymieniać. No bo jak sam mówisz, to taka ilość much nie może się mylić 🤨
Jedynkę lata temu próbowałem grać, ale mnie znudziła. Teraz obejrzałem gameplay dwójeczki przed premierą i kupiłem na premierę (wersja PS5). I mnie wciągnęło mocno, człowiek jednak przez lata się zmienił 😉 Ogólnie powiem tak - wszystko oceniam bardzo pozytywnie, poza dwiema mocnymi wadami (przynajmniej według mnie) i pierdołą:
1. Czasem słaba czytelność tego co i gdzie masz zrobić. Przykład - dostałem od astrologa hipnotyzer, musiałem go naładować wiarą w wieży (dokładnie tak było w dialogu i opisie misji) w swojej siedzibie. Łażę jak ten debil wszędzie, sprawdzam. Okazało się, że musi to być konkretne stanowisko. Tak samo myślałem dlaczego nie mogę wskrzeszać zombie, a okazało się że musiałem właśnie z tym hipnotyzerem zrobić zadanie, aby zwiększyć ich maksymalną liczbę.
2. Przydałoby się by gra bardziej wyjaśniała działanie niektórych mechanizmów. Z jednej strony niby przyjemnie odkrywać to samemu, ale z drugiej to np. taka stacja zombie, którą postawiłem, a zombiak w niej siedział i nic nie robił. Okazało się potem, że nosi on materiały z i do skrzynek od pracujących przy stanowiskach zombie. Aż się boję co dalej, szczególnie że pomału dochodzę do produkcji taśmociągów i tym podobnych rzeczy.
3. Po jakiejś chwili grania w grę psuje się wyświetlanie pasków postępu nad stanowiskami - część kwadracików znika lub nie widać ich w ogóle. Taki drobny błąd wizualny nie mający jednak wpływu na nic więcej.
A tak poza tym to kierowałbym się ku ocenie na ten moment 8.5 lub 9 na 10.
Trochę szkoda, że odpuścili. Fajnie jakby właśnie bardziej trzeba by było wybrać w jakim kierunku podążać. I np. musiałbyś wybrać między pomaganiem ludziom i Słowikowi, albo podążaniem za Lacrą i wampirzymi sekretami sprzed lat. Z drugiej jak jest też nie jest najgorsze, bo przy pierwszym przejściu patrzysz na ten czas i jednak zastanawiasz się czy się zmieścisz, a za drugim już możesz się bardziej pobawić ;)
A więc podsumujmy:
1. Gry powstają za gigantyczne budżety, które są chyba przepalane na klasyczne "wóda, d****, nakrotyki" bo patrząc jak chwalą się budżetami typu 640 milionów za Modern Warfarem z 2019 to zastanawiam się co tyle kosztowało w liniowej strzelance na gotowym silniku z małymi mapami i assetami często gotowymi już z poprzednich części.
2. Zbyt duże zespoły rozrzucone po całym świecie. Dla mnie jest to czysty burdel informacyjny, ponieważ nie da się stworzyć czegoś dobrego w ten sposób.
3. Brak menedżerów znających się zarówno na tworzeniu gier jak i na branży. Oraz z brakiem wizji.
4. Zbyt długie cykle produkcyjne. Potrafiono kiedyś stworzyć niektóre części kolejnych gier w rok/dwa (nie zawsze to wychodziło, to fakt), które mimo wszystko zachowywały jakość i dodawały nowe rzeczy. Trylogia Mass Effect to jest 5 lat od pierwszej do trzeciej części. A więc w 5 lat stworzono dwie gry od czasu pierwszej części, rozwijano grafikę, zmieniano mechaniki, pisane scenariusz, kodowano itd. Porównajcie sobie to do tego co się dzieje teraz. Do tego istnieją lepsze narzędzia, dokumentacja do nich (chyba że jesteś takim BioWare muszącym pracować na kijowo udokumentowanym przez DICE Frostbite). A zobaczcie co się dzieje i ile musimy czekać na kontynuacje wielu produkcji, nie wspominając o nowych tytułach.
5. Zapędzanie się w kozi o nazwie gry usługi. Wiadomo, każdy by chciał kurę znoszącą złote jaja. Ale studia robią to na ślepo. Jakaś gra odniesie sukces, dzięki niej powstaje hype na nowy gatunek. Tylko tutaj jest to często bezmyślne kopiowanie bez własnego pomysłu i tożsamości (a po co gracze mają się przenosić na coś takiego samego, skoro mają już sprawdzony tytuł) oraz wracamy do punktu 4. Produkcja takiego tytułu trwa latami, a kiedy wyjdzie to już dawno jest po szale i gra upada.
6. To też uważam za ogromny problem - patrzenie za bardzo na giełdę i to jak firmy w niej są. Giełda to obecnie jeden z największych raków kapitalizmu. Zamiast powolnego rozwoju, zwiększania kapitału, dbania o firmę to liczy się byle słupki rosły, a akcjonariusze byli zadowoleni. W krótszej perspektywie może i opłacalne, w dłuższej właśnie pomału zaczyna się firmom odbijać czkawkom.
Uwielbiam to kłamstwo. Pokazuje powtarzanie głupot z sieci, zamiast ogranie tych gier samemu.
Dalej boli ten brzydki styl graficzny, ale jeśli fabuła oraz postacie będą podobne jak w poprzednim Edgerunners to ostatecznie przymknie się oko i pozostanie tylko świetna zabawa.
Bo nadal ciężko ludziom pojąć, że fizyczne rzeczy są czymś innym niż istniejące tylko cyfrowo. Dlatego producenci oprogramowania muszą w inny sposób zabezpieczać to co wytworzą.
No tu się zaśmiałem. Jedna z najgorszych postaci w RDR2. Bardziej już szkoda aktora od Marstona, bo on rzeczywiście był dobry.
Jakoś średnio widzę sens otwartego świata w tym świecie. Nie mówię, że wyjdzie źle. Ale Starcraft zawsze kojarzył mi się z wielkimi kosmicznymi konfliktami i mnóstwem jednostek walczących ze sobą. Dlatego ciężko na ten moment wyobrazić mi sobie ten tytuł jako Marine ganiający niczym protagoniści Far Cry po mapie (co innego gdyby główny bohater bądź bohaterka byli z oddziału Duchów, to już bardziej by pasowało). Mimo wszystko ciekawi mnie jak to wyjdzie i jak będą te pierwsze pokazy za parę lat to wiadomo, człowiek chętnie zerknie.
Szkoda tylko, że fabuła RDR2 jest tak słaba, a Artur tak nijaki, że miałem gdzieś to jak kończy się jego historia. Bardziej przywiązałem się do bohatera z epilogu przez ten krótki czas niż do tego którym gramy resztę gry.
danym momencie możemy zabrać ze sobą dwójkę kompanów, ale w punktach kontrolnych da się swobodnie zmieniać skład drużyny
Mamy 2026 rok. Czy naprawdę możemy skończyć ze sztucznym ograniczeniem wielkości ekipy? Po coś ją w końcu zbieramy.
To nie jest problem, ani rozwiązanie. To jest pójście w coś innego niż było dotychczas w tego typu grach. I chwali się twórcom, że chcieli spróbować czegoś nowego, co jest ciekawe. I wcale nie trzeba robić zawsze wszystkiego w każdej grze, ale dopaminka i tiktoki tak wpadły ludziom w główkę, że po prostu muszą bo się uduszą. Inna sprawa, że wiele gier ogranicza ci dostęp do wielu rzeczy poprzez inne systemy - w BG3 jeśli wybierzesz ścieżkę tego złego to omija cię mnóstwo rozmów, interakcji i zadania towarzyszy. Czyli podobnie jak tutaj z czasem - musisz wybrać co chcesz robić. I tak samo było w wielu starszych RPGach. W którymś z pierwszych Falloutów mogłeś poprzez działania sprawić, że nie wykonasz części zadań (a więc nie zrobisz wszystkiego w grze) bo np. byłeś łowcą niewolników. Więc twoje narzekanie, że czas w grze nie pozwala ci zobaczyć wszystkiego traktuje właśnie jako objaw dziecka tiktoka, albo narzekanie dla zyskania poklasku paru marud, które robią podobnie.
Mi szkoda ominięcia Falloutów. Ale w tamtych czasach nie interesowały mnie gry RPG, a teraz jest to dla mnie niegrywalne pod względem gameplayu. Ale mówi się trudno.
Nie lubię tego wychwalania DLSS za coś takiego. Bo to DLSS jest źródłem problemów, rozleniwił twórców tak, że ci nie muszą starać się lepiej optymalizować grę. To tak jakby chwalić wytwórcę trytytek, że ta złamana część się trzyma, zamiast ganić twórcę tamtej części za zrobienie badziewia. A teraz dochodzi technologia, która nie dość, że odbierze trochę wydajności, to jeszcze nie wygląda to najlepiej. A im lepiej to ma wyglądać, tym potrzebuje więcej mocy na to, a więc jeszcze bardziej obniży wydajność. No sorry, ale z powietrza te "ulepszenia" grafiki się nie wezmą.
To ja obecnie bardziej ufam recenzjom niż graczom (co nie znaczy, że jest to bezgraniczne zaufanie, wciąż mają swoje za uszami). Ci drudzy potrafią masowo wystawić 1/10 z powodu jakiejś głupoty, nie patrząc na całokształt gry. Był czas, że to właśnie bardziej patrzałem na opinię graczy, ale obecnie to jest tak beznadziejna do słuchania w kwestii opinii grupa, że dajmy spokój.
A na gram.pl info, że podobno (słowo klucz) Blizzard i Nexon dogadują się w kwestii sprzedaży praw do marki temu drugiemu. Ale może też chodzić o zrobienie gry. Ciekawa plotka.
Nie rozumiem tej logiki, nie ważne jakbym się nie starał. Anime - bajka z dubbingiem. Jak po japońsku to nie dla dzieciaków, jak po polsku to dla dzieciaków. A obie sytuacje takie same.
Kupione na urodziny i czekam, jeszcze tylko dwa dni. Gra zapowiada się ciekawie - historia, postacie, ładna grafika, muzyka, walka. Do tego uwielbiam historie o wampirach, więc tym bardziej na plus. Będzie grane, szczególnie że zaraz urlopik :D
Brzmi to jakby Nvidia mu zapłaciła za reklamę za wszelką cenę. Facet niech wraca do robienia gier bo w tym jest dobry i siedzi cicho, a nie bawi się we wszechwiedzącego mędrca.
Stworzył gówno, a potem świetny Helikopter w ogniu. Widać po innym poście, że jednak Quentin bardziej się zna na filmach niż on ;)
Dla mnie to każdy z tych przykładów wygląda jak gówno. Sorry, ale to narzędzie jest kompletnie niepotrzebne i do tego psujące grafikę w grach.
Trochę dyskusyjne w kwestii praw pracowników, ale ok.
Klasyk mawiał - liczby nie kłamią, ale łatwo nimi manipulować. I tak samo jest z tymi statystykami dotyczącymi sprzedaży pudełkowej i cyfrowej.
Wiedźmin 3, który robi dokładnie takie uniki samo.
A swoją drogą to jeśli chodzi o efekty specjalne to Transformersy Baya są obecnie jednym z przykład obok takiego Davy Jonesa z Piratów z Karaibów, jak dobrze wciąż wyglądają (lepiej od tych w obecnie produkowanych filmach).
Opis Neferaty to praktycznie to co kiedyś pisałem, że przydałoby się zrobić jako frakcję w grze. Ale trafiłem :D
Czyli znowu wychodzi soulslike w którego chce się grać i który jest lepszy od gier From. Wuchang sprawił mi diabelską przyjemność. Stellar Blade także (chociaż to takie połączenie soulsów z DMC). Lods of the Fallen przeszedłem także z radochą. Tutaj betę przetestowałem i także mam ochotę zagrać. Natomiast próbując takiego Eldena odbiłem się - zarówno movement jak i walka są paskudne, czyli dwie najważniejsze rzeczy w tego typu grze.
Shephard może wrócić. Widzę parę pomysłów - kolejny klon, dziecko Shepard i Liary, kriogenika po zakończeniu ze zniszczeniem. Opcji jest sporo. Natomiast wolałbym, aby ta postać nie wracała w kolejnej część. Miała swoją historię, swoje przeżycia i wpływ na galaktykę. Niech będzie w kolejnej części znana jako bohater, legenda, a może i tylko mit (zależy jaki będzie stan galaktyki). Byłoby to o wiele ciekawsze być nową postacią, która widzi ślady przeszłości i persony, która miała kiedyś taki wpływ na galaktykę, a gracz mógłby oddać się wtedy wspomnieniom.
Jak jest taki mądry to niech sprzedaje przez steam tylko i nie generuje innych kluczy które później anuluje.
A potem będzie jak przy Sony, że można kupować tylko w jednym miejscu XD
I bardzo dobrze. W końcu dogoniliśmy cywilizowane kraje i filmy są z dubbingiem, a nie jak zwierzęta czytać napisy (od czytania to są książki, filmy są od oglądania) lub jak ruska swołocz lektor.
Veilguard był bardzo fajną grą. Ładny graficznie, dobra historia, dobrze napisane postacie (prawie wszystkie, oprócz jednej wkurzającej jak diabli), a do tego przyjemna rozgrywka. Odnośnie ostatniego to głównie chciałbym, aby to bardziej rozwinęli i dali więcej możliwości czarów i ataków, co jest jak najbardziej możliwe.
Aby dojść do naprawdę dużych pieniędzy, trzeba mieć przede wszystkim odpowiednie podejście do pracy. I tego młode pokolenia zapomniały. Właśnie przez wmawianie, że work-life balance jest czymś dla nas zbawiennym, po prostu obniżaliśmy sobie standardy.
Tak, tak. To na pewno wina zatrudnianych osób, że obniżyliście standardy. Wcale nie tego, że oszczędzacie gdzie się da, wyzyskujecie ludzi, wprowadzacie bezmyślnie AI które często bardziej utrudnia pracę niż ułatwia, płacicie za mało żądając za dużo i jeszcze długo by wymieniać. Do tego ludzie zmądrzeli i zobaczyli, że poprzednie pokolenia tak im wszystko rozwaliły i ustawiły wszystko pod siebie, że stwierdziły im mają wywalone na wszystko. Po co się starać w ustawionej grze, skoro wiesz że i tak nie masz szans.
Serial jest w porządku, w miarę wiernie trzyma się książki, chociaż parę zmian było dla mnie dyskusyjnych. Obecnie czekam aż wyjdzie cały sezon i będę oglądał dalej. Interesuje mnie mocno co zrobili z pewnym wątkiem, bo w drugim tomie (i w sumie całej serii) był on według mnie najciekawszy i to jego, a nie losy Juliett chciało się poznawać.
Kupiłem wpierw PS4 i potem PS5 właśnie dla exów Sony. Bo posiadając komputer Xbox i tak nie był mi potrzebny, MS i tak wydawał gry na dwie platformy. A więc PC + PSka były fajnym uzupełnieniem siebie, zapewniając dostęp do znacznej większości wszystkich gier na rynku (tylko nie można było ograć gier Nintendo). A teraz? Każda firma zgłupiała przepalając miliony na gry, które podziałały czasem tydzień i upadały. Sony mając w poprzedniej generacji tyle świetnych gier, teraz od czasu premiery PS5 wypuściło ledwie kilka tytułów przez tyle lat. Nie wspominając anulowanych projektów. MS też nie lepszy, poszedł w abonament, wypuszczając gry które w najlepszym razie były średniakami. Moje PS5 znowu od jakiś dwóch miesięcy stoi i się kurzy. Kupiłem PS VR2. Przegrałem naprawdę setki godzin w Beat Saber, ograłem Horizona, coś tam jeszcze stestowałem. Ale sprzęt został porzucony.
Czy żałuje zakupu konsoli po takim czasie ze względu na brak exów? Nie, ponieważ naprawdę bawiłem się świetnie te setki godzin w tych grach co wypuściło Sony, jak i mnóstwie innych. Czy szkoda mi, że tak się opuścili? Tak i to bardzo, ponieważ ich gry były dla mnie jednymi z najlepszych na rynku.
Innym problemem stało się też coś innego - po co mam grać na konsoli, gdzie często gry chodzą po prostu gorzej, mając PC? I nie chodzi mi o grafikę i tego typu rzeczy, jak dla mnie gry i tak wyglądają tam pięknie, do tego w sporo tytułów lepiej gra się po prostu na padzie. Chodzi mi o warstwę techniczną - przycinanie, brak stabilności FPS itd. Tylko tego oczekiwałem.
No i mimo wszystko wspomniany brak exów. Te zawsze były dopieszczone. Wyjdzie niedługo Wolverine i konsola pójdzie znowu w ruch. Ale później? Będzie czekać do kolejnej premiery wartej uwagi, czyli pewnie God of War Laufey.
Czy konsole już przegrały? Nie powiedziałbym. To wciąż tańsza alternatywa dla PC, pozwalająca kupić sprzęt, podłączyć do TV, zainstalować i zaktualizować grę i grać. Problem jest ten, że po prostu debile w zarządach nie widzą, że powoli ubijają własny sprzęt. I chociaż uważam, że Nintendo nie robi najlepszych gier oraz idzie po bylejakości, tak jednocześnie podziwiam, że wiedzą na czym stoją, czego chcą i realizują to konsekwentnie. Sami sobie stworzyli niszę (o ile można to tak nazwać) i żyją tam jak pączki w maśle.
Bawi zawsze narzekanie dzieci, że jakiś film nie jest kolejnym dramatem, najlepiej jeszcze wypranym z kolorów. A po prostu może sobie takie łatwo znaleźć jeśli zechce. Filmy mają różne gatunki - raz wyjdzie jakieś dramat, raz sci-fi, raz komedia. To, że wam się nie podoba to nie znaczy, że te filmy są gówniane, ale że po prostu wy macie swoje preferencje, a inni mają swoje.
Mi tam osobiście to rybka. Od lat jestem zmuszany brać gry tylko w cyfrze na PC, bo pudełko i tak miało tylko kod co najwyżej. Teraz będzie to też na konsoli. W odsprzedawanie używek za bardzo się nie bawiłem, poza tym zawsze taka kolekcja fajnie wygląda. Przy moim szybkim internecie pobranie samej gry wychodzi szybciej niż instalacja z aktualizacją. Strategia Sony pod względem tego co miałem dotychczas nie ma dla mnie znaczenia. Gorzej, że inni zostają pozbawieni dotychczasowego wyboru i to mi się już nie podoba.
Bo w sumie to drugi najlepszy AC od czasu zmiany formuły w Origins. Najmniej w nim AC, ale jakoś ta Grecja, Kassandra, fabuła itd., robiły swoją robotę.
I bardzo dobrze w kwestii skalowania, to najgorsze gówno jakie weszło do gier. Potem są te absurdy typu "Ten miecz może zabijać bogów", a ze zwykłego chłopa 5 minut później wyleci miecz z większymi obrażeniami XD Albo ten sam potwór bądź ludzki przeciwnik w jednym miejscu na mapie bije więcej niż w innym. Tu zawsze chwalę Far Cry 5 - dostajesz całą mapę od razu, możesz pójść gdzie chcesz. A kolejne poziomy, bronie i umiejętności sprawiają, że możesz to robić szybciej i lepiej, czując naprawdę że się rozwijasz.
Swoją drogą odchodząc lekko od wątku, to te wspomniane wyżej rzeczy są jeszcze gorsze kiedy to nie jest pojedyncza gra, ale seria z danym bohaterem. I później w pierwszej części kończysz pokonując smoki palcami z błyskawic, zaczynasz kolejną część i możesz co najwyżej sarenkę w lesie posmyrać po ogonie bo jesteś taki słaby.
PS. Przypomniała mi się jedna z największych durnot na jakie natrafiłem jeśli chodzi o skalowanie przeciwników. Wiedźmin 3, misja z eskortą Triss przez kanały. Jak się zdziwiłem, kiedy stado szczurów zaczęło mnie zabijać w sekundę. W końcu wszedłem na neta, bo myślałem że to bug. Nie bug. Durne skalowanie.
Tak samo rynek gier by zyskał (a na pewno Ubisoft) jakby kolejny Guillemot źle wylądował samolotem. No, ale cóż. Mamy taki, a nie inny świat.
O, tak się bawimy? Udajemy, że tęsknimy za funkcją, o której 90% nie miało pojęcia, że istnieje, a teraz zachowujemy się, jakby to była najgorsza rzecz, jaka kiedykolwiek się przytrafiła?
Kurde, jeden z lepszych komentarzy na temat malkontentów jeśli czegoś nie ma lub usunęli w jakiejś grze.
Nie, to są tylko twoje urojenia. A wystarczy gościa posłuchać i rozumieć co gada. Bo tutaj chyba picie do Quaza widzę ponownie (bo u niego te zarzuty pojawiały się najczęściej). A tak naprawdę facet pojechał, pobawił się, a potem wydał szczerą recenzję (w jego przypadku norma i jeden z niewielu recenzentów, którym można zaufać) z jego punktu widzenia jaka ta gra jest.
Swoją drogą to ja swego czasu bardziej ufałem odbiorcom gier czy filmów, teraz nawet im nie ufam. Większość krytyków kieruje się dziwnymi rzeczami przy ocenianiu albo leci za modą/ideologią. Odbiorcy natomiast nie są lepsi, potrafią wystawić czemuś 1/10 bo się jedna rzecz im w danym filmie/grze/książce nie podoba (i dla mnie to są idioci gorsi od przekupionych recenzentów), albo 10/10 tylko wojując z tymi poprzednimi (taki sam poziom upośledzenia) albo bo im pasuje w narrację ich ideologii i światopoglądu.
Jestem z IT, pracuję w szpitalu. Nie będziesz mi nic zakazywał, więc odpowiem 😜
Lubię swoją pracę. Ale ostatnimi czasy wkurwia mnie niemiłosiernie i wyczerpuje psychicznie. Nasz szpital jest całkiem dużym szpitalem powiatowym, z prawie 20 oddziałami i setkami łóżek, komputerów oraz pracowników. A nasz dział liczy teraz 6 osób + 3 nowe, które albo przyszły w ramach jakiegoś stażu czy na same wakacje do pomocy, albo będą pracować ale wdrożenie wymaga mnóstwo czasu. I 4 osoby to kierownik oraz zastępca, zajmujący się też po części sprawami formalnymi. W praktyce więc mamy 4 osoby, z czego 3 większość czasu spędzają na szpitalu na robotach monterskich, bo jest zakichane KPO. Fajnie, że możemy zmodernizować sieć i wymienić sprzęt, ale to jest gdzieś dwukrotnie za mała obsada jak na taki szpital. Jestem diabelnie przemęczony, mam problemy z koncentracją, w pracy muszę zajmować się kilkoma rzeczami naraz co nie wpływa dobrze na wykonywanie zadań, jak nie możesz zrobić jednej rzeczy, a dobrze. Do tego mnóstwo telefon, prośby o pomoc (bardzo często zapominają ludzie hasła, co mnie przeraża, jak można mieć taką sklerozę). Lubię rozmawiać z tymi ludźmi, pomagać im, rozwiązywać problemy itd. Ale ostatnio mam ochotę rzucić tę robotę bo tak się na dłuższą metę nie da pracować. I jeszcze pensja - z jednej strony jak na miasto gdzie funkcjonuje to nie jest tak źle, z drugiej to jest za mało jak na to co trzeba wiedzieć i robić. Przynajmniej plus taki, że ekipa jest całkiem w porządku oraz kierownictwo działu.
A więc rzuciłeś fajny argument dlaczego cyfra jest lepsza. I nie mówię tego ironicznie, ale po prostu z logicznego punktu widzenia. Do tego pokazuje to tylko, że nie ma znaczenia w takim wypadku, czy zamawiasz pudełko czy cyfrę przed premierą bo efekt jest ten sam.
Nie ma się co podniecać. Zwykły automat wysyłający zachętę do ponownego skorzystania z usługi. Można się rozejść.
Jakby te systemy bycia złym zrobione były dobrze, to ok. Ale problem jest taki, że nie są. Ogólnie gry mają pewien problem w tym aspekcie - wybierz decyzję, która robi z ciebie bohatera, bądź taką, która robi z ciebie dupka. Tutaj pochwalę mocno takie Tyranny, Rogue Tradera czy Wiedźmina 3. Wszystkie te gry mają sporo decyzji, które pasują do tego świata, a i bywają niejednoznaczne moralnie - np. takie zabić Skurwiela Juniora za to co zrobił, czy oszczędzić i na skutek czego zrobić mu los gorszy od śmierci. Zbombardować wskazany obiekt podczas ewakuacji by zadać straty Chaosowi czy zabrać ludzi na pokład ryzykując skażeniem? Takie decyzje są najlepsze - niejednoznaczne w momencie kiedy musisz podjąć decyzję, albo mające swoje konsekwencję w każdym wypadku. Dlatego też jakoś przymierzałem się parokrotnie do zagrania Mass Effectem jako renegat, albo odpuszczałem - bo granie renegatem ma swoje momenty, ale w większości to bycie kimś w stylu wrednego buca.
Valve chciało może i dobrze, ale na obecną chwilę ten sprzęt za tą cenę to jest niewypał. Chyba że, ktoś planuje z tego zrobić sobie pełny PC z Windowsem, aby mieć dostęp nie tylko do biblioteki Steama to może i tak. Ale tak czy siak dostajemy tutaj sprzęt o wydajności takiej, że to powinno kosztować maksymalnie 3 tysiące (i to wcale nie za tą najniższą wersję). Ale jak niestety napisałem wybrali zły okres przy tych szalejących cenach podzespołów.
Bo po co dodawać coś niepotrzebnego do gry, jeśli nie będzie to miało związku z rozgrywką czy historią? To tak jak pływaniem w ostatniej Mafii - po co dodawać mechanikę, która nie jest potrzebna?
Po czym poznać ćwierćinteligenta? Mówi woke bo to modne i nadużywane słowo, które nie ma już znaczenia dla nikogo, poza takimi krzyczącymi jak baba osobnikami.
A tak poza tym czy to woke jest z nami w pokoju?😂
Ponieważ za każdym razem, gdy studio AAA musi przesunąć zasoby na zrobienie trailera, powoduje to, że gra traci około 4 miesięcy faktycznego, wyznaczonego czasu na produkcję. Słuchaj, chcesz nową grę czy nie? – napisał Del Walker.
Chyba największa głupota i jednocześnie ośmieszenie się jakie ostatnio słyszałem.
AI będzie zarabiać, AI będzie kupować. Firmy będą zadowolone widzieć sztucznie rosnące słupki sprzedaży. Piękną ekonomię sobie stworzyliśmy.

Wybaczcie, ale ten ogromny wybór to mi przypomina trochę ten obrazek. Bo co prawda sytuacja już się poprawiła, ale faktem jest, że wiele gier jest tylko na Steam. I co z tego, że ja kupię grę tam, pudełko w sklepie, kluczyk gdzieś na stronie, jak ostatecznie i tak ląduje z przymusem dodania tej gry na Steam. Z jednej strony to nie jest może monopol sprzedażowy, ale z drugiej to wciąż jest forma monopolu. I jest to samo nakręcająca się spirala - gracze tak ślepo przyzwyczaili się do Steama, że wydawcy są często zmuszeni wydawać tam gry, żeby mieć zadowalającą sprzedaż. Nawet tutaj na forum ile razy były teksty - nie ma na Steam to nie kupuje. Gabe pod przykrywką dobrego kumpla graczy zapewnił sobie panowanie na rynku, powoli gotując żabkę.
Coś czuję powtórkę z rozrywki - "krytycy" dają niskie oceny, bo nie spełnia politycznych standardów. Ludziom się spodoba. Oczywiście mogę się mylić, ale mam takie przeczucie.
1. A bo to znowu UE.
2. A bo gramy babom, a to nie.
3. A bo to coś ma denuvo, więc nie mogę być złodziejem.
To już bardziej szanuje od tych ludzi xandona i jego wpisy na temat Starfielda niż ludzi tutaj. Tam nawet jeśli to był troll, to zrobiony świetnie. A jeśli nie to przyznam gościowi, że szanuje go za radość jaką dała mu tamta gra i oby znajdował takich więcej.
Ale to nie jest ich ulubiona gra. To jest gra która dopiero wyjdzie to raz. Po drugie, to że gra nazywa się God of War, nie znaczy że za każdym razem musimy tam grać Kratosem. W wielu innych seriach były zmiany na tle serii kim gramy. Ale nieeeee, ostatnio nagle każdego dupa piecze, jak tylko zobaczy kobietę w głównej roli. Pół biedy jeśli to będzie taka Eve ze Stellar Blade, wtedy ze sterczącymi pałami polecą do sklepów. Ale nie daj bóg w czymś innym to jest kwik. Kij tam z kim gramy w grze - kobietą, mężczyzną, dinozaurem czy tostem. Ważne, aby gra była zrobiona dobrze, mechaniki były satysfakcjonujące, a historia ciekawa. Do tego twórcy chcą nam pokazać zupełnie nowe miejsca, nowych bogów, nowe postacie. To jest kolejny płacz piwniczaków (już użyje tego określenia, bo nie wiem jak inaczej bez użycia dosadniejszych słów określić taką mentalność) pod tytułem "a czemu tu jest jakaś kostka która towarzyszy bohaterce", bez wiedzy kim bądź czym to coś jest, czy się nie zmieni w trakcie historii w coś innego itd.
Pozwolę sobie zacytować część wypowiedzi kanału Popkurwtura z Facebooka, bo idealnie oddaje to co się dzieje pod kolejną grą gdzie jest bohaterką jest kobieta:
I nie ma dyskusji o poziomie zaprezentowanych gier, jakości gameplayu. Nie, znowu jest pierdolenie o kobietach, Feminstation i że oni podziękują, jakby to cokolwiek zmieniło.
Najlepsza gra z tego pokazu. Niecierpliwie czekam. Zapowiada się znowu połączenie dobrze napisanej historii z mięsistą walką.
Czyli jak pisałem gdzieś na fejsie - olać krytyków, bo wiedzą tyle co zjedzą. Ostatnimi laty rozstrzał między krytykami i użytkownikami jest ogromny.
Kolega z pracy polecił mi trylogię Jaya Kristoffa - "Wampirze cesarstwo", "Cesarstwo potępionych", "Cesarstwo świtu". I przepadłem. W skrócie o czym to jest - świat gdzie panuje wieczny mrok, a wampiry wygrały. Historię poznajemy z perspektywy głównego bohatera, Gabriela de Leon (najlepszego i ostatniego łowcy wampirów z pewnego zakonu), który czekając na śmierć opowiada swoją historię wampirzemu historykowi. Akcja toczy się wartko, rozmowy są napisane dobrze, interesujące postacie, sporo walk oraz intryg. Przy czym jest to książka bardziej 16+ - często lecą bluzgi, jest mocno krwawo, główny bohater to nie święty, jest także po kilka razy sporo dosadnych opisów scen seksu. Sam główny bohater też nie jest święty, dlatego tak się go lubi.
Bardzo dobry sezon, mam wrażenie że autor chciał poprawić to za co narzekano w pierwszym. Kapitalnie zrealizowane walki, świetna muzyka, bardzo dobrze i ciekawie zarysowano zarówno obu braci, Lady i postacie poboczne. Ogólnie bardzo wysoko oceniam tę adaptację serii DMC.
Nie był zły, nawet był ok. Podobało mi się samo zakończenie, losy Homelandera, Rzeźnika i reszty. Pasowały do nich.
Ale w kwestii plot armoru dla ekipy to jedno wielkie XD Homelander przecinający Kimiko laserem na pół, teraz tylko ją odrzucał. Kilka scen wcześniej wyniósł gościa na orbitę w 2 sekundy i wrócił, nagle nie mógł tak samo szybko uciec z pokoju. Trzymany wcześniej (chyba 3 czy 4 sezon) przez diabelnie wzmocnionych tymczasowym V Hughiem, Rzeźnikiem oraz niewiele słabszym niż on Soldier Boyem uciekł, a teraz trzymał go ledwie Rzeźnik i Ryan, kiedy Homie był wzmocniony V1, a mimo to nie mógł się wyswobodzić. No po prostu nie.
Zobaczę wieczorem, ale czarno to widzę. Niby jest to tylko 65 minut, a za dużo rzeczy jest rozgrzebanych.
A ja się z nimi częściowo zgadzam. Za bardzo zaczęliśmy skupiać się na papierkach, nie na wiedzy i umiejętnościach. I potem są absurdy, że pomimo posiadania tych nie możesz awansować wyżej (albo dostajesz mniej), a ktoś kto od ciebie mocno odstaje, ale ma bzdurny papierek już może. Nie w każdej branży to ma sens, ale w sporej ilości można by się obejść bez tego.
Taki, że byłaby to katastrofa marketingowa dla produkcji z nowym aktorem. Zobacz co się dzieje obecnie w internecie przy zapowiedzi czegokolwiek - milion porównań do innych dzieł. Nawet jakby sam pierwszy zwiastun był dobry, tak już tony malkotentów by znalazły sposoby, jak obrzydzić ten film. Dla prostego przykładu - filmy DC. Do dziś przeglądając fora, fanpage itp. dotyczące filmów na podstawie komiksów, widzę właśnie takie spuszczanie się nad słabymi filmami Snydera i proszenie o powrót jego i obsady oraz porównywanie tego z tym co powstaje obecnie. A zobacz ile to już lat minęło. Inna sprawa, że nikt nie zrobi ci Bonda będącego hołdem dla początków serii, bo dla właścicieli praw coś takiego w głowie się nie mieści.
Lubię aktora i chętnie go widzę na ekranie, ale mam już dosyć tej "Cavillomani" fanów. Wszędzie by tego aktora wciskali, nie zastanawiając się czasem czy to ma sens. A na Bonda nie ma sensu brać. Z tego co pamiętam, to planują z nowym aktorem więcej niż jeden film. A przy dzisiejszym tempie produkcji kolejnych filmów i wieku Cavilla (ma 43 lata, Craig zaczynając grać Bonda miał 38) oraz jego zaangażowaniu w inne projekty (chociażby ten dla Amazona z Warhammerem) to zobaczylibyśmy może w ciągu następnych 15 lat 2/3 nowe filmy. Z Craigiem udało się w ciągu 15 lat zrobić 5 filmów, średnio jeden co trzy lata. Ale to były też inne czasy, obecnie produkcja wszystkiego coraz bardziej się wydłuża. A więc wzięcie takiego młodego, 26 letniego aktora ma więcej sensu.
Po świetnej poprzedniczce mocno czekam na ten tytuł. Mam nadzieję, że sierpień okaże się prawdą.
Devil May Cry sezon 2 - lepiej i więcej niż w sezonie pierwszym. Jeszcze więcej akcji, lepsza muzyka, fajniejsze dialogi, ciekawsza fabuła i rozwinięcie postaci. O takie animacje nic nie robiłem.
A w komentarzach jak zawsze zakłamywanie rzeczywistości. Film nie jest gniotem, jest dobry. Owszem, brakuje mu do jedynki, ale to nadal kawał porządnego filmu, który dobrze się ogląda.
Kurde, ale mi przypomnieliście. Śledziłem ten serial w trakcie emisji. Główny bohater kozak, przyjaciel geniusz, ta wariatka Ruth. No i oczywiście kozak glina Fusco. I oczywiście maszyna przewidująca zbrodnie, która była główną osią fabuły. Wciągał mocno.

To ja wrzucę jednego, ale wielkiego cyca.
Edit: Po namyśle wrzucę dwa cyce by było równo.
Wygląda to obecnie całkiem ładnie po zmianach. Działa też płynnie. Gram w trybie solo. Jest nieźle, chociaż biorąc pod uwagę, że gra to takie coś ala MMO to pewnie za jakiś czas mi się znudzi, ale na razie fajnie pograć w tego typu grę w świecie Conana. Nic urywającego tyłek, ale biorąc pod uwagę, że aktualizacja była za free oraz że trochę zawartości i świata jest to takie 7 (może z lekkim minusem) na 10 bym dał.
Ale to jest świetny tydzień. Dwa świetnie zrealizowane zakończenia sezonów seriali - Daredevila i Maula. O obu można napisać wiele - świetne realizatorsko (technikalia, muzyka) jak i choreograficznie, a także dialogi. I wypowiem się bardziej o Maula, a konkretnie finale
spoiler start
gdzie Maul z dwójką Jedi walczy z Inkwizytorami (trochę powtórka z Rebeliantów, ale obydwie sytuacje mają sens), a następnie Vaderem. I co jak co, ale od lat co pojawienie się Vadera to lepsze. Szczególnie tutaj, gdzie nie wypowiada ani słowa, a tworząc sceny z nim wzorowali się chociażby na Jasonie z Piątku trzynastego - Vader jest milczącą, niepowstrzymaną siłą, przed którą można tylko uciekać i próbować ją spowolnić.
spoiler stop
Mortal Kombat II robi dokładnie to, co filmy oparte na tej serii powinny robić najlepiej, czyli serwować oszałamiające sceny walki i wywracające żołądek krwawe momenty. Choć fabuła bywa głupia, to mimo wszystko zapewnia rozrywkę.
Mortal Kombat II stawia zadowolenie fanów na pierwszym miejscu
No i już wiem, że to będzie bardzo dobry film w kategorii ekranizacji i bijatyk.
Ten 5 odcinek The Boys. Z jednej strony mi się podobał. Z drugiej finałowy sezon to nie czas na wrzucanie takich zapychaczy, które powinny być w sezonie 4 i następstwa z tego powinny być w tym. Od 3 odcinków tempo głównej fabuły spadło o jakieś 80% i jest to lekko wkurzające. Jeszcze główna ekipa odstawiona na bok, jakby nie było na nich pomysłu. Zobaczymy, może w końcu to ruszy z kopyta. Ale widząc ostatnio migawki z poprzednich sezonów, a to co mamy teraz to pod kilkoma aspektami jest niestety zjazd. Obejrzę do końca, serial nadal mi się podoba i ciekawi mnie koniec historii. Ale nie tak się zakańcza historię. Chyba że, będzie powtórka z 3 sezonu, gdzie pierwsze odcinki to było dno i nuda, ale im dalej tym lepiej.
Czyli klasycznie - pół internetu usłyszało plotkę bez dokładnych szczegółów, a że pojazd na jakąkolwiek firmę jest modny, to od razu z radością narobili w gacie i z pianą w pyskach polecieli siać dezinformację. Dziękuje, dobranoc.
To dotyczy nie tylko tego serialu. To aż śmieszne ile czasu potrzeba obecnie na produkcję jakichkolwiek seriali. Czekamy średnio po dwa lata na największe seriale, gdzie te mają po 6 do 8 odcinków (i czasem odcinki trwają niecałą godzinę). Ogromne budżety, ogromna ilość czasu na ich tworzenie, ogromne ekipy. I czaicie, że zrobienie 8 odcinków serialu zajmuje im tyle, co kiedyś Bay tworzył cały film Transformers (części od 1 do 3 wychodził co dwa lata)? I to w serialu często używa się wielokrotnie tej samej lokacji, są po prostu rozmowy itd., a scen akcji mało. A cały film wypełniony akcją i efektami specjalnymi które do dziś wyglądają świetnie, czego o serialu czasem nie można powiedzieć. Tego po prostu nie da się wytłumaczyć niczym więcej jak nieudolnością studiów tworzących te seriale. I mówię tu o wszystkich - Amazon, Disney, HBO itd.
No sobie termin wybrali. A parę dni wcześniej wychodzi nowe Lords of the Fallen. Ciężki wybór teraz.
Zamiast tego Hawley planuje stworzyć coś nowego w klimacie Far Cry, tak jak zrobił to w przypadku Obcy: Ziemia.
Kurna, to tragedia. Ten Obcy to gówno.
Ale akurat te różne wersje zbroi Iron Mana mają sens pod kątem świata, fabuły i postaci. Stark jako wynalazca modyfikował, ulepszał i testował mnóstwo różnych pomysłów i wariantów zbroi. Od tej wersji ze złomu, po kolejne. Uczył się też na błędach i porażkach, stąd tyle wersji pancerzy.
Ogląda mi się serial dobrze i chcę zobaczyć jak to się skończy. Ale mam czasem wrażenie, że nawet w finałowym sezonie mamy niepotrzebne momenty zapychacze. W odcinku z tego tygodnia
spoiler start
Starlight odwiedza ojca
spoiler stop
i szczerze miałem ten wątek gdzieś. Do tego jest to już chyba połowa sezonu i brak jakiś większych walk, akcji itd. Do tego pytam się gdzie jest
spoiler start
ekipa z Gen V
spoiler stop
, która powinna być ważną częścią finału według samych twórców. Brakuje tu trochę równowagi jak w lecącym równolegle Daredevilu, gdzie świetne sceny walk przeplatane są dobrze napisanymi rozmowami, a fabuła posuwa się do przodu.
Kolejny raz zapomniano o świetnym Wuchang :( Ale rozumie, że to zestawienia autora, więc spoko.
Romans z Cassią w Rogue Trader był fajnie napisany. Spokojnym tempem toczył się przez całą grę, miała pewne wymagania co do naszego zachowania. Takie romanse w grach mi się podobają.
Bardzo cieszy kolejne zwycięstwo E33. Cudowna i wciągająca oraz mocno emocjonalna historia, świetnie napisani bohaterowie, piękna muzyka oraz oprawa artystyczna, ciekawy świat, dająca sporo radości walka.
Cieszy także wyróżnienie dla DS2, niezmiernie wiele radości dał mi ten tytuł podczas ogrywania. Cieszyły liczne usprawnienia w rozgrywce, lepsze poprowadzenia fabuły oraz postaci niż w jedynce, a także niesamowite momenty, który były tyle absurdalne co idealnie wpasowujące się w ten świat (i finałowa walka z bosem to jedna z najlepszych pod względem tego co się dzieje na ekranie walk w historii gamingu, jak nie najlepsza).
I fajnie, że w końcu kolejne uhonorowanie dla Dispatch. Niby gra-serial, ale z prostym i wciągającym pomysłem na główną rozgrywkę, a także dobrze napisanymi postaciami, z którymi człowiek się po prostu zżywa.
Widzę także nagroda dla KCD2. Czy ma rzeczywiście najlepszy scenariusz? Ciężko mi rzec, ale w sumie także należała się jakaś nagroda dla tego tytułu.
Jedna rzecz tylko boli odnośnie zeszłorocznych nagród (ogólnie każdej gali) - pominięcie Wuchang Fallen Feathers. Kurna, tak zawsze gloryfikuje się te gry From Software, czy podnieca się Wukongiem. A jak wychodzi gra równie świetna w tym gatunku (jak nie lepsza od wspomnianych), to jest zapomniana. Smutne.
Ale "elita" się w komentarzach zleciała XD
A prawda jest taka, że to co mówi psycholog to... gówno prawda. Obecnie po prostu większy wybór niż kiedyś, tak samo z ilością graczy. Są ludzie co będą z lubością grać w jedno, są tacy bo będą w drugie. Podziwiam dzisiejsze dzieciaki np. za koordynację oko-ręka, której nawet ja nie miałem w najlepszych czasach, a grałem w gry niby "trudniejsze" niż oni mają teraz. I najlepsze jest to, że te gry były kiedyś trudniejsze, bo były gorzej zaprojektowane i by starczały na dłużej.
Dzięki spolszczeniu zacząłem w to grać. I o matko, jakie to jest dobre. Klimat, miejscówki, postacie, dialogi, fabuła, walki na ziemi i w kosmosie, muzyka - wszystko jest po prostu kapitalne. Jedynie do czego bym się przyczepił to rozwój postaci (mam wrażenie, że jest tam napchane mnóstwo śmiecia, a i same opisy są takie, że czasem nie wiadomo co się przydaje, a co nie) oraz ekwipunek (od kilkunastu godzin latam z jednym i tym samym, bo zbierasz po prostu mnóstwo śmiecia, z którego niewiele daje ci lepsze bonusy). A i podoba mi się system handlu oraz to, że nie ma kasy, tylko po prostu reputacja i statystyka handlu.
A moja drużyna jest stała - mój bohater pod snajperkę (ale mam wrażenie, że jestem najsłabszy w drużynie), Argenta, Kibellah, Pasqal, Cassia oraz Abelard (wymiennie z Henrixem). Wesoła gromadka.
Recenzja kusi dobrą grą, ale z drugiej strony jak patrzę na ten tytuł od czasu zapowiedzi to z jakiegoś powodu mnie odpycha. I za diabła nie wiem czemu :/ Ale może dam mu jednak szansę, chociaż na razie dzięki spolszczeniu to mnie tak Rogue Trader wciągnął, że szkoda czasu na inne tytuły.
A ja się z Tobą nie zgodzę. Bo właśnie to jest fajne w tym systemie moralności - że na pierwszy rzut oka jest nieoczywisty. Przyjrzyj się jednak temu kogo możesz, a kogo nie możesz zabijać (przynajmniej w takim Exodus).
W pierwszej lokacji mieszkańców wioski, którzy potem nie mszczą się przy przejeździe przez most i pozwalają go przekroczyć. Dzięki temu też jeden członek załogi nie ginie poprzez poświęcenie.
Na pustyni możesz zabijać bandytów, ale jeśli ruszysz zwykłych, zniewolonych przez nich mieszkańców to jeden z twojej załogi zostaje im pomóc bo widzi jak wiele zła wprowadziły twoje działania.
Dalej przy tamie to zabijanie mieszkających tam dzieciaków ma swoje konsekwencje w postaci tego, że nie posłuchają Cię odnośnie zagrożenia i jeszcze będą to ciebie strzelać przy ucieczce.
Więc jak widzisz to nie jest tradycyjne rzucenie ci prosto w twarz tu masz zły wybór, a tutaj dobry. Tutaj masz po prostu odbicie tego jakim człowiekiem jesteś w trakcie grania - jeśli litościwym, działającym po cichu i oszczędzającym życie to opłaca ci się to.
Jeśli bawisz się w Rambo zabijając co się rusza to świat odwdzięcza ci się tym samym.
Można powiedzieć, że to po prostu system moralności wg indyjskiej karmy - bądź dobry dla innych to dobroć wróci do ciebie.
W tej abominacji fabuła i tak zawsze była gównem. Lore Warcrafta skończył się na dodatku do trójki i do dziś nie znamy dalszych losów Azeroth.
Dzięki dubbingowi może to będzie w końcu oglądalne. Niestety, ale japońskie głosy to jest takie gówno, że ciężko to zdzierżyć i coś zobaczyć. Nie rozumiem jak na trzeźwo i ze zdrowym słuchem można słuchać japońskich głosów.
Szczerze to Fortnite to jedyna gra usługa która się udało w ciągu paru ostatnich lat. Bardzo duża grywalność, prosty i fajny gameplay, spore i częste zmiany, możliwość grania jako postać (prawdziwa lub fikcyjna) którą się lubi, różne wydarzenia jak koncerty itd. Żeby inni twórcy gier potrafili coś takiego robić to gry usługi miałyby naprawdę sens.
Gram obecnie i jestem w drugim regionie. Gra mi się bardzo fajnie, całkiem ciekawy wątek z Arturem, fajny lekko mroczny świat, kilka możliwości buildów. Swoją drogą dla mnie to jest taki Skyrim gdyby Bethesda potrafiła robić gry.
80% po 7 latach? Nie wiem czy to taka nieudolność w tworzeniu gry, nieudolność w zarządzaniu produkcją czy zwykłe lenistwo i przepalanie pieniędzy.
Te Tomb Raidery to nice. W końcu ogram :D
A dla osób które nie grały, a lubią gatunek to widzę jest Lords of the Fallen. Kurde, jedna z lepszych gier gatunku, bije nawet Dark Soulsy.
Jedyny minus tej gry, to że robi ją Owlcat Games które nienawidzi polaków i nigdy nie doda polskich napisów :/
Ponieważ ludzie mają dość AI wrzucanego wszędzie i we wszystko na chama oraz treści jakimi zarzygiwany jest internet na wskutek jej używania. Sam osobiście uważam jak ty - wykorzystanie AI do produkcji gier ma szansę przyśpieszyć i ułatwić tworzenie nowych produkcji i ile to będzie używane mądrze. Problem w tym, że ludzie (w tym także ja) już wiedzą po latach patrzenia co robią korporacje, że nie będzie. Zamiast wykorzystywać to do tworzenia gier pokroju BG3, Elden Ring, RDR2, to skończy się na przyśpieszeniu tworzenia nowej FIFY, CoDa czy gówna pokroju tych porno gierek na Steamie, a tylko nieliczni wykorzystają to właśnie w ten lepszy sposób. Do tego sam DLSS (nazywanie tego AI jest śmieszne jak to robi NVidia) jest rzeczą która mocno podzieliła graczy. Z jednej strony pozwala zwiększyć wydajność gry. Z drugiej mamy wszyscy świadomość, że od lat praktycznie grafika stoi w miejscu, a optymalizacja jest coraz gorsza i gorsza i to wina takich technologii. Stąd taka negatywna reakcja wobec tej technologii.
No i co wtedy? Producent tworzy kolejny program na swój sprzęt, czyli w tym wypadku grę na konsolę. To nadal nie jest monopol, tylko wolny rynek. I ty masz wybór czy chcesz z tego tak skorzystać czy nie.
Za czasów jak piłem to najbardziej lubiłem Coronę. Ten posmak kukurydzy jakoś bardzo mi leżał. Do tego najczęściej jakieś pszeniczne - Książęce wiodło w nich prym, ale inne też trafiały się dobre. No i od czasu wyjazdy służbowego to często pijałem Namysłów. Niestety na skutek pewnych czynników (czytaj - życie) musiałem rzucić całkowicie alkohol. Brakuje czasem człowiekowi się napić, chociaż nawet kiedy piłem nie było to za często, bo średnio z 3 piwka na jedno posiedzenie co jakieś 3/4 miesiące.
Jeśli konsole to monopol to Steam też nim jest. No sorry, ale narzekanie że ktoś tworzy swój sprzęt, tworzy do niego swoje oprogramowanie i daje w nim tylko swój sklep to oznaka dziecinady. Zresztą monopol to brak wyboru, a tu masz wybór - zawsze zamiast PS5 możesz kupić PC, Xboxa czy Nintendo.
Bo to jedna z najlepszych odsłon AC od lat, bije na głowę Origins, Vallhalę czy Mirage. W końcu można poczuć się jak tytułowy Assassyn.
Zgadzam się z facetem. To jest obrzydliwe, tak jak niektóre komentarze tutaj. Był casting na rolę, on jest aktorem, wziął udział i dostał rolę. Część jego pracy i nie widzę w tym nic złego. Też mi się nie podoba taka zmiana w rasie postaci. Ale on nie jest niczemu winien, tylko ludzie wyżej. I to w ich stronę należałoby kierować zarzuty, ale na pewno nie zawierające kary śmierci.
Serialowy Luffy to taka pozytywna energia, taka radość i chęć pomocy innym, że bardzo fajnie serial się ogląda. Reszta obsady też dobrze gra swoje role, oczywiście Zoro najlepszy :D Poza tym szanuję i podziwiam, jak dobrze wyszło im przeniesienie tych dziwactw z anime do aktorskiego serialu.
Uważam że, film jest dobry. Ma jednak problem z tempem. Cześć w rezydencji powinna tak naprawdę stanowić jakieś 25/30% jego całości, a nie 50%. Bo potem film pędzi za szybko do przodu. Mimo tego do reszty raczej się nie przyczepiam, uważam film za dobre zakończenie dla głównego bohatera.
Czyli uważasz, że wiesz lepiej od autora oryginału (który trzeba nadmienić po raz kolejny - pracuje nad serialem i ma spory udział w doborze obsady) jakie postacie powinny mieć kolor skóry?
I ponownie opinia tylko o kampanii.
Po ukończeniu jedynki zabrałem się za dwójkę. I kurde, pod wieloma względami było to jeszcze lepsze niż jedynka. Ale też pewne rzeczy nie wypaliły. Zacznę od tego co dobre - kampania i wydarzenia jeszcze ciekawsze, misje bardziej zróżnicowane pod względem treści. Cała ekipa "staro-nowych" bohaterów na plus, szczególnie Alejandro który jest moim ulubieńcem w tej części. Na minus trochę te misje z tworzeniem przedmiotów - w zamyśle ciekawe i mają swoje plusy, ale o ile w środku kampanii to nawet pasuje i pokazuje jakimi kozakami jest 141, tak w finałowej misji coś takiego (nie wspominając, że trzeba jeszcze coś innego wtedy robić, a wrogowie są durni jak but)? No kurna nie. Do tego wkurzający jeszcze opancerzeni przeciwnicy, których jest za dużo. Mimo wszystko bawiłem się świetnie i jeszcze trójeczka czeka w kolejce, bardzo zainteresowała mnie historia z tej trylogii.
Ocena tylko kampanii.
Kupiłem bo było teraz w promce na Steam za 25 złotych. Kupione dla samej kampanii. I kurde, byo to bardzo dobre. Od dawna w tej serii (czyli od czasów Infinite Warfare) nie było tak dobrej kampanii z interesującymi postaciami i fajnymi wydarzeniami. Podoba mi się ten nowy Price, który jest ciekawszy i ma taki mocny "pazur". Zdecydowanie też lepsze niż pierwsze MW sprzed lat.
No i tego się trochę obawiałem. Wygląda to na fajny i wielki świat, ale z bezpłciową fabułą i zadaniami. Do tego zostały naleciałości z MMO, które odpychają.
Ciekawi mnie natomiast jak to jest z przełączaniem się na inne postacie - czy jest to dostępne w konkretnych momentach, czy mogę olać Kliffa i grać kimś innym?
Ale tak czy siak, gra chyba nie warta kupna na premierę. Materiały zapowiadały coś fajnego, ale nie mam po prostu sił na tak wielką grę, szczególnie że brak tutaj według recenzji czegoś co by zachęcało do przygody - jakiegoś interesującego wątku, tajemnicy czy czegoś w tym stylu.
Ten "Wielki Marty" to tak dobry film, że gdyby nie te informacje że nic nie dostał to w życiu bym o nim nie usłyszał. Czyli nie warty uwagi paździerz. Do tego bądźmy szczerzy, ale TImothy nie jest jakimś szczególnym aktorem.
Miło wspominam ten film i lubię do niego wrócić. Był fajny i szkoda, że nie kontynuowali.
Nieuczciwość? Ochrona produktu, aby ktoś nie korzystał z niego nielegalnie jest nieuczciwością? Nawet nie będę dalej komentować.
Gadasz jak małe dziecko, dla którego jak ktoś robi coś co mu się nie podoba to jest be.
No i co z tego? Chyba tylko złodzieje się przejmą, że nie będą mogli nielegalnie grać na premierę.
Jako EA dwa lata z rzędu zostaliśmy wybrani najgorszą firmą w USA – a wszystko przez zakończenie Mass Effect... Działo się to w czasie, gdy BP [British Petroleum – dop. red.] zanieczyszczało Zatokę Meksykańską, a Bank of America pogrążył światową gospodarkę kredytami subprime. Ale to przez to, że piep**ony komandor Shepard ginie w Mass Effect 3, uznano nas za najgorszą firmę w USA.
To chyba najlepsze pokazanie jak społeczeństwo jest głupie.
Bo problemem jest to co uznawane jest za zabytek. A uznaje się prawie wszystko. Kamienica ma X lat - zabytek. Wiatrak ma X lat - zabytek. Toitoi ma X lat - zabytek. Kurna, budynki są od tego by z nich korzystać i mają służyć ludziom. Jeśli budynek jest stary i w złym stanie technicznym to nawet nie powinno się zastanawiać i wyburzyć jak szaleni oraz stawiać nowe. Pewnie, zostawić jakieś pojedyncze sztuki jako przykład kulturowego dziedzictwa i historii, ale resztę nie ma co trzymać. Oczywiście mówię tutaj o takich kamienicach jak ta pokazana przez Boćka. Wiadomo, że jakieś zamki, stare stare wille czy wioski o unikalnej architekturze są warte zachowania. Ale też nie idźmy w przesadę.
Zresztą konserwatorzy to jest rak zawodów publicznych. Tam idą najgłupsi ludzie, którzy chyba próbują leczyć swoje kompleksy robiąc wszystkim pod górę i chcąc się wykazać za wszelką cenę. To jak w starym żarcie, że straż miejska to byli za głupi nawet na to, by dostać się do policji. I konserwatorzy zabytków są właśnie takimi strażnikami miejskimi wśród urzędników.
Szczerze? To nie wina jednej i drugiej strony. To wina durnych patentów i praw własności. Gdzie jeśli nie zadbasz o swoje, to tracisz to tego prawa. I kij tam, że ty pierwszy użyłeś jakiegoś słowa, albo jest ono w powszechnym użyciu - jeśli po prostu nie będziesz o to dbał, to stracisz prawa do własnego tworu. Tutaj widzę źródło ogromnych problemów.
A mam tylko pytanie - czy zagadki w tej grze to jest typowy absurd tamtych lat czy są w miarę logiczne?
Jakoś tak zacząłem czekać na tę grę, mimo że pierwsze materiał mnie odrzucały, ale ostatnie mocniej zachęciły. Mam jednak obawy co do tego jak gra rzeczywiście będzie wyglądać, biorąc pod uwagę, że robi ją studio od MMO. No i jakoś granie tym chłopem średnio zachęca, szkoda że twórcy gry z taką możliwością tworzenia własnej postaci narzucają nam z góry jedną. Ale to tylko taki mały minusik, który jeśli postać będzie fajnie napisana to szybko zignoruje.
Wygląda to całkiem w porządku. Nie oczekuje wiernego oddania sylwetki Kratosa (tu nawet Ritchson by nie dał rady w stosunku do tego co jest w grach, chociaż jest blisko) czy wyglądu Atreusa, ale jednocześnie po jednym zdjęciu można też wnieść, że starają się oddać grę na ile można w adaptacji. A komentarzami bym się nie przejmował. Żyjemy w czasach, gdzie zawsze będzie coś nie tak i ludzie będą marudzić, choćbyś zrobił najwierniejszą adaptację i casting. Warto też poczekać na kolejne materiały, a co ważniejsze jakiś zwiastun by zobaczyć jak to wygląda w ruchu. Zdjęcie potrafi nie oddać wszystkiego jak trzeba, a nawet z piękności zrobić szkaradztwo.
Obrazek z gatunku - wrzucimy z tyłka różne tytuły, byle hejterzy mogli sobie pod to zrobić dobrze. Nawet zabawne, brakuje tylko autora. Chciałbym wiedzieć kto jest tak głupi.
Z jednej strony Sony popełniło głupią decyzję i nie ma co ukrywać. Z drugiej płaku płaku o gówno firemkę, która nie ma za bardzo czym się poszczycić i dziesiątki kolejnych mogą robić to co ona.
Czyli to będzie kolejny przeciętniak zahaczający o słabą grę. Przy czym przy premierze ludzie zapomną jakie dziadostwo Bethesda tworzy i się na to rzucą, a skończy się jak ze Starfieldem. Trzeba zawczasu przygotować sporo popcornu na ten cyrk.
Wciąż mnie bawi jak pod każdym postem o Sony ludzie płaczą o Bloodborne, które poza garstką fanów można by określić #nikogo I nie potrafią tego zaakceptować.
Z jednej strony gra trochę kusi. Z drugiej to jakoś tak mam złe przeczucia co do niej po opublikowanych dotychczas materiałach. No i malutki minus, że nie można stworzyć własnej postaci.
Też dorzucę swoje pięć groszy:
1. BioShock - bardzo kiepska fabuła wraz ze słabym gameplayem. Świat i otoczenie wokół bohatera to za mało.
2. Skyrim, Fallout 4, Starfield (kilka w jednym punkcie, bo mają dokładnie te same problemy) - powiem szczerze, że te gry są słabe. Poprzednim grom Bethesdy się aż tak nie oberwie, bo jeszcze pasowały do swoich czasów. Ale od czasów Skyrima mamy festiwal przestarzałych pod każdym względem gier, z nijakimi fabułami i zadaniami, słabymi postaciami (z drobnymi wyjątkami), rozwój postaci tak naprawdę jest do kitu (fajny z założenia, ale wykonanie złe) oraz bardzo generycznymi i powtarzającymi się światami.
3. Gry z serii Pokemon - w sumie oprócz grafiki to od FIre Red to jest wciąż to samo. Nintendo może iść pić jak dobry kumpel z Bethesdą w kwestii wielu spraw jeśli chodzi o tę serię.
4. Prey (ten nowszy) - mieć taką fajną markę, mieć nawet fajny pomysł na drugą część (pamiętny zwiastun) i zrobić z tego nijakie dziadostwo. Fabuła na początku ciekawa, potem szlag trafia od eksplorowania tej stacji, gdzie przeciwnicy respią się bardziej niż przeciwnicy w starych CoD. Sytuacje delikatnie twist na zakończenie, ale i tak słaba gra.
Wyróżnienie - RDR 2. Czemu wyróżnienie? Bo nie uważam go za słabą grę. Ale nie uważam go też za grę wybitną jak niektórzy próbują wmawiać. To jest gra bardzo nierówna. Z jednej strony świetnie oddaje klimat początku końca Dzikiego Zachodu, tamtejsze tereny, rewolwerowców i epokę. Z drugiej ma nudną fabułę nawet jak na niezbyt górnolotny gatunek jakim są westerny, mnóstwo bohaterów (w tym główny którym gramy) jest źle napisana i masz ich gdzieś, a same wydarzenia w historii w większości zapominasz szybciej niż śniadanie które zjadłeś. Prywatnie oceniam ją na 8, ale w życiu bym jej nikomu nie polecił.
Kiedy skończy się to szaleństwo AI i anty-AI. Obie strony są już tak odklejone, że to masakra.
Dzięki polecajce zacząłem w to grać. Mam już ponad 67 godzin. Siedzę nadal na pierwszej wyspie na najłatwiejszym poziomie próbując wszystko zoptymalizować i szykuję się do budowy elektrowni jądrowej. Gra jest naprawdę niesamowicie dobra, mimo wczesnego dostępu to bardzo rozbudowana (ostatnio np. dodali kolej), lista materiałów oraz powiązanych z nimi produkcji jest ogromna. Powiem szczerze, uważam że gra jest o wiele lepsza od Factorio, do tego możliwości modyfikacji terenu dają też sporo możliwości. Do tego bardzo ładna grafika oraz przyjemna muzyka w tle (minus, że jeden tylko utwór). Naprawdę mocno polecam.
Miałem -11 na obu, zrobiłem z 5/6 lat temu laserową korektę wzroku. Obecnie w dobry dzień (bez korzystania z komputerów itd.) widzę bardzo dobrze i ostro (wada maks 0.5), ale po kilku godzinach w pracy i domu to wieczorem mocno schodzi. Minus jedynie, że do dziś została lekka światłoczułość po korekcie i w bardzo słoneczne dni bez okularów ciężko mi funkcjonować.
BioShock - jeden z najbardziej przereklamowanych średniaków w historii. Gra która wyróżnia się jedynie miejscem akcji, konceptem siostrzyczek oraz tatuśkami. Natomiast sama rozgrywka jest przeciętna i mocno powtarzalna, walki jest za dużo że spamem odradzających się przeciwników (łączy się z kolejnym punktem), backtracking mocno wkurzający, a historia nijaka. Jedna z niewielu gier, gdzie człowiek ograł pod wpływem chwalenia innych jaka to nie jest wybitna produkcja, a okazała się stratą czasu. Dałbym jej takie 5-/10.
Widziałem ostatnią zapowiedź tego i nie wygląda to za dobrze pod względem rozgrywki. Azjatyckie single MMO to najlepszy opis co dało się wynieść z tego filmu.
Szaleństwa anty-AI ciąg dalszy. Żenujące to jest coraz bardziej. Nikt nie broni używać AI, do pewnych rzeczy. To tylko narzędzie. Ale ludzie to głupie małpy i jak sobie wmówią, że coś jest be, to będą to szkalować dla zasady, nawet jak to nie ma sensu.
Jest parę planów. Obserwuje Code Violet które ma wyjść 10 stycznia na PS5. Wygląda jak gra AA, ale ostatnimi czasy takie nawet bywają lepsze. Potem początek roku to będzie Resident Evil Requiem. Do tego na pewno Warhammer 40k Dawn of War 4. Liczę też na w miarę szybką premierę Lords of the Fallen 2. Oprócz tego Control Resonant, The Blood of Dawnwalker i Gra o tron: Wojna o Westeros. Pod koniec roku niby wychodzi Marvel's Wolverine co mnie bardzo cieszy. Oraz oczywiście Tomb Raider: Legacy of Atlantis. Może też Transport Fever 3.
Natomiast na Steam mam taką listę gier, które mam nadzieję w końcu wyjdą w 2026 roku:
1. Tides of Annihilation
2. Repo Men
3. Directorate Novitiate
4. Sniper at Work
5. Dust Front RTS
6. Frostliner
7. Fractured Alliance
8. Spine - This is Gun Fu
9. Falling Frontier
W tym roku skończyłem kilka gier, w tym zdarzyło się nadrobić (bądź przypomnieć sobie) tytuły z poprzednich lat. I tak mógłbym tu wymienić (lecąc z pamięci co ogrywałem, to nie jest ranking):
1. Clair Obscure: Expedition 33 - kapitalny nowy tytuł. Złapał mnie za serce, wciągnął niesamowicie i zostawił po zakończeniu z uczuciem pustki, zmieszania i jednocześnie satysfakcji. Przepiękny styl graficzny, świetnie napisana muzyka, wiarygodni bohaterowie.
2. Wuchang: Fallen Feathers - chyba moja pierwsza w życiu gra typowo "soulsowa". Ograna 3 razy z rzędu, zdobyłem wszystkie osiągnięcia. I mam ochotę co jakiś czas wrócić i pewnie niedługo tak zrobię.
3. Horizon Zero Dawn Remastered - było na promce za 5 dyszek, kupiłem i wsiąknąłem ponownie tak mocno, że wpadła platynka.
4. Tempest Rising - powrót do starych, dobrych RTSów jak moje ukochane Command & Conquer 3. Myślę, że więcej nie trzeba pisać.
5. Days Gone Remastered - i ponownie za te grosze kupiony remaster i gierka ograna w całości. I znowu smutno jak człowiek pomyśli, że dla takich gówien jak Concord czy Marathon Sony porzuciło świetnie zapowiadającą się markę.
6. Robocop: Rogue City - spodziewałem się średniaczka, a dostałem jedną z najlepszych gier na licencji filmowej. W sumie ciężko się dziwić, Terminator od tego studia był dobrze wykonany, tutaj także jest frajda z robienia rozpierduchy czołgiem jakim jest Murphy.
7. Total War Warhemmer 3 - co jakiś czas wracam i ogram sobie którąś frakcją. Najlepszy Warhammer jaki wyszedł.
8. The First Descendant - nie mając co grać przed premierą którejś gry pochłoneło mnie to na jakieś 200 godzin. Sporo gierka, jak ktoś chce sobie postrzelać i polootować, ale w końcu wkradła się nuda i monotonia robienia X raz tego samego "lochu".
9. Lords of the Fallen (2023) - napisałem dzisiaj recenzję, ale w skrócie to po Wuchangu kolejna dobra gra z gatunku która mi przypadła do gustu.
10. Death Stranding 2 - lepiej i więcej tego co w jedynce. Mnóstwo usprawnień w warstwie gameplayowej, lepsze prowadzenie fabuły (w tym na plus, że już nie jesteśmy tak do końca sami). I chyba jedna z najlepszych jak nie najlepsza walka z finałowym bossem w grach wideo.
11. Stellar Blade - pokochałem Eve i jej przygody, wrócę także nie raz.
12. Darksiders II - przypomnienie sobie jednej z moich ulubionych serii gier. Dalej uważam trójkę za najlepszą, ale Śmierć jest fajnym protagonistą, a miejscówki i bossowie dalej zachwycają.
13. Workers&Resources: Soviet Republic - tiaaaa, dopiero w tym miesiącu zacząłem, ale od momentu jak przeszedłem na tryb realistyczny to gra mnie pochłonęła mocno. Jednak jeszcze sporo muszę się nauczyć, ale śmiało można rzec, że najlepszy i najbardziej zaawansowany city-builer na rynku.
14. Dispatch - kiedy The Boys spotka Invicible oraz dodamy trochę typowego "niedogadująca się grupa, która doszlifuje się z czasem". Prosta ale dobrze napisana fabuła z postaciami które polubisz. Nieskomplikowany, ale wciągający pomysł na rozgrywkę (wysyłanie naszych "bohaterów" na wezwania ludzi). Uważam, że to jedna z gier tego roku.
15. Dying Light: The Beast - Kyle wrócił w lepszej formie niż kiedyś. Noc znowu jest straszna, siekanie zombie znowu daje frajdę, a klimat filmów akcji klasy z lat 80 (czytaj wkurwiony bohater dokonujący zemsty, ale o dobrym sercu) tylko nadaje grze charakteru.
16. Assassin's Creed Shadows - najlepsza z serii od czasu miękkiego resetu po Origins. W końcu dobrze wykonany parkour, dwójka interesujących i dobrze napisanych protagonistów, przepiękna Japonia z 4 porami roku. Szkoda jedynie, że nadal są te nieszczęsne poziomy i lootowania pierdyliarda przedmiotów. Minus, że prawie całkowicie olano wątek współczesny, a to co jest to tragedia.
17. Mass Effect Edycja Legendarna - no tak, w przyszłym roku czas po raz 11 przejść całą trylogię. Może w końcu jako renegat.
18. God of War Ragnarok - niedawno zacząłem ogrywać po raz drugi. Niektórzy wolą tego berserka Kratosa z części greckich. Ja tam jednak wolę tego wyważonego i spokojnego (na ile się u niego da) mruka wojownika, dbającego o rodzinę i innych.
Druga gra z gatunku którą ukończyłem. Wpierw był Wuchang, teraz Lords of the Fallen. I w kwestii LotF to powiem, że także bardzo mi się podobał. Ciekawy świat, ładnie zrobieni przeciwnicy, dobrze wykonana walka. Spory wybór broni, zbroi, różnych sposobów walki. Całkiem ciekawa fabuła, chociaż jednocześnie jak to w tego typu grach to jest szczątkowa jak na standardy gier. Do tego ładna grafika i w obecnym stanie działa dobrze. Podobał mi się także Umbral - pełni w sumie rolę zagadek środowiskowych, możliwości dodatkowego expa, a także koła ratunkowego kiedy się umrze w trakcie walki. I w sumie mocno czekam na kolejną część. Może kontrowersyjnie, ale póki co wszystkie gry z gatunku podobają mi się bardziej niż te od From Software, które niby robi to najlepiej (szczerze to nie).
Z okazji świąt przypomnę o trzyodcinkowej Opowieści wigilijnej z 2019 dostępnej chyba na HBO. Grają tam Guy Pearce i Andy Serkis. Momentami ma taki vibe horroru, bardziej skupiona na postaci Ebenezera, szczególnie jego przeszłości. Co też uważam za plus, to jedyna mi znana wersja, gdzie końcówka nie jest taka słodko naiwna jak inne wersję to robią.
Gra roku:
1. Clair Obscure: Expedition 33
2. Death Stranding 2: On The Beach
3. Wuchang: Fallen Feathers
Najbardziej oczekiwana gra:
1. Control Resonant
2. The Blood of Dawnwalker
3. Tides of Annihilation
Polska gra roku 2025:
1. Dying Light: The Beast
2. The Alters
3. Cronos: The New Dawn
Najbardziej oczekiwana polska gra 2026:
1. Majster Symulator
2. Valor Mortis
3. Auto fuszerka
Szkoda, że tak mało miejsc na grę roku, dałbym jeszcze Dispatcha.
Z kolei The Expanse, biorąc pod uwagę inne produkcje Owlcat Games
Szlag by to trafił. To serio jest od nich?

Szkoda, że mi Wuchanga nie zaliczyło i Dispatcha, ale niestety patrzy sporo na czas gry. Do tego siorka sporo gra w DbD i stąd mam go od lat w zestawieniu. Plus niezmiennie od czasu premiery Total War Warhammer III w podsumowaniu roku.
Przecież komunikatywna znajomość języka angielskiego w tych czasach jest podstawowym wymogiem do prawie każdej pracy
Wybacz, ale jest to jedna z wielu obecnie powielanych bzdur. Bo tak naprawdę to tak na oko 80% różnych zawodów w naszym kraju nie ma potrzeby, aby używać jakiegokolwiek obcego języka w życiu zarówno zawodowym. Nie wspominając o życiu osobistym. Jak już potrzebują to co najwyżej do swojego hobby, albo parę słówek jak pojadą za granicę na ten tydzień i chcą coś zamówić np. w restauracji. Natomiast fajnie by było jakby każdy mieszkaniec tego wbrew pozorom niemałego kraju (na 195 uznawanych Państw jesteśmy wysoko w wielu rankingach, pod względem ludności jesteśmy też jednym z największych krajów UE) miał możliwość obcowania z dziełami kultury w ojczystym języku, nawet jeśli byłyby to napisy. Dlatego nie rozumiem skąd to dziwne przeświadczenie (a może kompleksy), że można nas zlewać, że przecież możemy obcować z dziełami w innym języku, po co my tak krzyczymy i się wychylamy itd.
Do tego za przykład zawsze podaję akcję Sony "Lokalizacje 2.0". Nie mieli powodów dodawać do swoich gier języka polskiego, tym bardziej że były to gry konsolowe i tłumaczenia ich w naszym kraju były traktowane (w sumie do dzisiaj bywa) po macoszemu. Jednak długofalowa strategia zaowocowała tym, że stali się wiodącą konsolą na naszym rynku i mają ten status po dziś dzień. Wystarczyło zadbać o klienta, a klient zadbał o nich.
Chciałbym tak luźno zapytać po niedawny TGA co sądzicie o publikacjach zwiastunów gier bez daty premiery? Weźmy na przykład takiego Fate of the Old Republic. Patrzysz, widzisz zapowiedź gry ze swojej ulubionej serii/marki albo coś nowego. Liczysz, że skoro jest zwiastun to za jakiś najbliższy czas (tak do roku) sobie ograsz. A potem dowiadujesz się, że produkcja danego tytułu to nawet dobrze się nie rozpoczęła. I żeby to były pojedyncze przypadki, ale mam jakoś ostatnio wrażenie, że jest tego coraz więcej. Wiadomo, pamięta się głównie te "największe". I tak według daty publikacji:
TES 6 - 6 lat temu
Star Wars Eclipse - 4 lata temu
Beyond Good & Evil 2 - 8 lat temu
Judas - 3 lata temu
A to tylko początkowe przykłady. Nie wspomnę o tak słynnych tytułach jak Star Wars 1313, które potem zostały anulowane. Nie wiem co wy o tym sądzicie, ale może fajnie by było jakby jednak wydawcy wypuszczali zapowiedzi swoich gier tak jak wspomniałem na maks rok przed premierą (i tak pewnie zdarzą się opóźnienia). Będzie też wtedy czekanie, ale przynajmniej wiadome będzie, że projekt już żyje i jest na dość zaawansowanym etapie produkcji.
Tak trochę odnośnie tych narzekań, a także w ramach ciekawostki jak teraz to wygląda. Według ich słów Catalyst to kontynuacja po Underworld. Czyli mamy w tym momencie chronologię serii:
1. Trylogia która zaczęła się w 2013, początki Lary i jej pierwsze przygody.
2. Jej dalsze przygody zawarte chociażby w Anniversary, Legend i Underworld. Nie wiemy na razie jak tutaj ma się to do Legacy of Atlantis, które jest remakiem jedynki (czyli drugi remake tej odsłony po Anniversary), a także pozostałych części od 2 do 6.
3. Catalyst które jest kontynuacją jej losów po Underworld.
Gdzieś znalazłem, że w Underworld wiek lary to coś pomiędzy 29 a 32. Czyli można założyć, że mamy w Catalyst przygody starszej Lary, minimum 30 lat. W "pierwszej" części z 2013 ma 21 lat. To w sumie wszystko pasuje i wyjaśnia drobne różnice w wyglądzie, po prostu jest dojrzalsza i tyle.