Wygląda to całkiem w porządku. Nie oczekuje wiernego oddania sylwetki Kratosa (tu nawet Ritchson by nie dał rady w stosunku do tego co jest w grach, chociaż jest blisko) czy wyglądu Atreusa, ale jednocześnie po jednym zdjęciu można też wnieść, że starają się oddać grę na ile można w adaptacji. A komentarzami bym się nie przejmował. Żyjemy w czasach, gdzie zawsze będzie coś nie tak i ludzie będą marudzić, choćbyś zrobił najwierniejszą adaptację i casting. Warto też poczekać na kolejne materiały, a co ważniejsze jakiś zwiastun by zobaczyć jak to wygląda w ruchu. Zdjęcie potrafi nie oddać wszystkiego jak trzeba, a nawet z piękności zrobić szkaradztwo.
Obrazek z gatunku - wrzucimy z tyłka różne tytuły, byle hejterzy mogli sobie pod to zrobić dobrze. Nawet zabawne, brakuje tylko autora. Chciałbym wiedzieć kto jest tak głupi.
Z jednej strony Sony popełniło głupią decyzję i nie ma co ukrywać. Z drugiej płaku płaku o gówno firemkę, która nie ma za bardzo czym się poszczycić i dziesiątki kolejnych mogą robić to co ona.
Czyli to będzie kolejny przeciętniak zahaczający o słabą grę. Przy czym przy premierze ludzie zapomną jakie dziadostwo Bethesda tworzy i się na to rzucą, a skończy się jak ze Starfieldem. Trzeba zawczasu przygotować sporo popcornu na ten cyrk.
Wciąż mnie bawi jak pod każdym postem o Sony ludzie płaczą o Bloodborne, które poza garstką fanów można by określić #nikogo I nie potrafią tego zaakceptować.
Z jednej strony gra trochę kusi. Z drugiej to jakoś tak mam złe przeczucia co do niej po opublikowanych dotychczas materiałach. No i malutki minus, że nie można stworzyć własnej postaci.
Też dorzucę swoje pięć groszy:
1. BioShock - bardzo kiepska fabuła wraz ze słabym gameplayem. Świat i otoczenie wokół bohatera to za mało.
2. Skyrim, Fallout 4, Starfield (kilka w jednym punkcie, bo mają dokładnie te same problemy) - powiem szczerze, że te gry są słabe. Poprzednim grom Bethesdy się aż tak nie oberwie, bo jeszcze pasowały do swoich czasów. Ale od czasów Skyrima mamy festiwal przestarzałych pod każdym względem gier, z nijakimi fabułami i zadaniami, słabymi postaciami (z drobnymi wyjątkami), rozwój postaci tak naprawdę jest do kitu (fajny z założenia, ale wykonanie złe) oraz bardzo generycznymi i powtarzającymi się światami.
3. Gry z serii Pokemon - w sumie oprócz grafiki to od FIre Red to jest wciąż to samo. Nintendo może iść pić jak dobry kumpel z Bethesdą w kwestii wielu spraw jeśli chodzi o tę serię.
4. Prey (ten nowszy) - mieć taką fajną markę, mieć nawet fajny pomysł na drugą część (pamiętny zwiastun) i zrobić z tego nijakie dziadostwo. Fabuła na początku ciekawa, potem szlag trafia od eksplorowania tej stacji, gdzie przeciwnicy respią się bardziej niż przeciwnicy w starych CoD. Sytuacje delikatnie twist na zakończenie, ale i tak słaba gra.
Wyróżnienie - RDR 2. Czemu wyróżnienie? Bo nie uważam go za słabą grę. Ale nie uważam go też za grę wybitną jak niektórzy próbują wmawiać. To jest gra bardzo nierówna. Z jednej strony świetnie oddaje klimat początku końca Dzikiego Zachodu, tamtejsze tereny, rewolwerowców i epokę. Z drugiej ma nudną fabułę nawet jak na niezbyt górnolotny gatunek jakim są westerny, mnóstwo bohaterów (w tym główny którym gramy) jest źle napisana i masz ich gdzieś, a same wydarzenia w historii w większości zapominasz szybciej niż śniadanie które zjadłeś. Prywatnie oceniam ją na 8, ale w życiu bym jej nikomu nie polecił.
Kiedy skończy się to szaleństwo AI i anty-AI. Obie strony są już tak odklejone, że to masakra.
Dzięki polecajce zacząłem w to grać. Mam już ponad 67 godzin. Siedzę nadal na pierwszej wyspie na najłatwiejszym poziomie próbując wszystko zoptymalizować i szykuję się do budowy elektrowni jądrowej. Gra jest naprawdę niesamowicie dobra, mimo wczesnego dostępu to bardzo rozbudowana (ostatnio np. dodali kolej), lista materiałów oraz powiązanych z nimi produkcji jest ogromna. Powiem szczerze, uważam że gra jest o wiele lepsza od Factorio, do tego możliwości modyfikacji terenu dają też sporo możliwości. Do tego bardzo ładna grafika oraz przyjemna muzyka w tle (minus, że jeden tylko utwór). Naprawdę mocno polecam.
Miałem -11 na obu, zrobiłem z 5/6 lat temu laserową korektę wzroku. Obecnie w dobry dzień (bez korzystania z komputerów itd.) widzę bardzo dobrze i ostro (wada maks 0.5), ale po kilku godzinach w pracy i domu to wieczorem mocno schodzi. Minus jedynie, że do dziś została lekka światłoczułość po korekcie i w bardzo słoneczne dni bez okularów ciężko mi funkcjonować.
BioShock - jeden z najbardziej przereklamowanych średniaków w historii. Gra która wyróżnia się jedynie miejscem akcji, konceptem siostrzyczek oraz tatuśkami. Natomiast sama rozgrywka jest przeciętna i mocno powtarzalna, walki jest za dużo że spamem odradzających się przeciwników (łączy się z kolejnym punktem), backtracking mocno wkurzający, a historia nijaka. Jedna z niewielu gier, gdzie człowiek ograł pod wpływem chwalenia innych jaka to nie jest wybitna produkcja, a okazała się stratą czasu. Dałbym jej takie 5-/10.
Widziałem ostatnią zapowiedź tego i nie wygląda to za dobrze pod względem rozgrywki. Azjatyckie single MMO to najlepszy opis co dało się wynieść z tego filmu.
Szaleństwa anty-AI ciąg dalszy. Żenujące to jest coraz bardziej. Nikt nie broni używać AI, do pewnych rzeczy. To tylko narzędzie. Ale ludzie to głupie małpy i jak sobie wmówią, że coś jest be, to będą to szkalować dla zasady, nawet jak to nie ma sensu.
Jest parę planów. Obserwuje Code Violet które ma wyjść 10 stycznia na PS5. Wygląda jak gra AA, ale ostatnimi czasy takie nawet bywają lepsze. Potem początek roku to będzie Resident Evil Requiem. Do tego na pewno Warhammer 40k Dawn of War 4. Liczę też na w miarę szybką premierę Lords of the Fallen 2. Oprócz tego Control Resonant, The Blood of Dawnwalker i Gra o tron: Wojna o Westeros. Pod koniec roku niby wychodzi Marvel's Wolverine co mnie bardzo cieszy. Oraz oczywiście Tomb Raider: Legacy of Atlantis. Może też Transport Fever 3.
Natomiast na Steam mam taką listę gier, które mam nadzieję w końcu wyjdą w 2026 roku:
1. Tides of Annihilation
2. Repo Men
3. Directorate Novitiate
4. Sniper at Work
5. Dust Front RTS
6. Frostliner
7. Fractured Alliance
8. Spine - This is Gun Fu
9. Falling Frontier
W tym roku skończyłem kilka gier, w tym zdarzyło się nadrobić (bądź przypomnieć sobie) tytuły z poprzednich lat. I tak mógłbym tu wymienić (lecąc z pamięci co ogrywałem, to nie jest ranking):
1. Clair Obscure: Expedition 33 - kapitalny nowy tytuł. Złapał mnie za serce, wciągnął niesamowicie i zostawił po zakończeniu z uczuciem pustki, zmieszania i jednocześnie satysfakcji. Przepiękny styl graficzny, świetnie napisana muzyka, wiarygodni bohaterowie.
2. Wuchang: Fallen Feathers - chyba moja pierwsza w życiu gra typowo "soulsowa". Ograna 3 razy z rzędu, zdobyłem wszystkie osiągnięcia. I mam ochotę co jakiś czas wrócić i pewnie niedługo tak zrobię.
3. Horizon Zero Dawn Remastered - było na promce za 5 dyszek, kupiłem i wsiąknąłem ponownie tak mocno, że wpadła platynka.
4. Tempest Rising - powrót do starych, dobrych RTSów jak moje ukochane Command & Conquer 3. Myślę, że więcej nie trzeba pisać.
5. Days Gone Remastered - i ponownie za te grosze kupiony remaster i gierka ograna w całości. I znowu smutno jak człowiek pomyśli, że dla takich gówien jak Concord czy Marathon Sony porzuciło świetnie zapowiadającą się markę.
6. Robocop: Rogue City - spodziewałem się średniaczka, a dostałem jedną z najlepszych gier na licencji filmowej. W sumie ciężko się dziwić, Terminator od tego studia był dobrze wykonany, tutaj także jest frajda z robienia rozpierduchy czołgiem jakim jest Murphy.
7. Total War Warhemmer 3 - co jakiś czas wracam i ogram sobie którąś frakcją. Najlepszy Warhammer jaki wyszedł.
8. The First Descendant - nie mając co grać przed premierą którejś gry pochłoneło mnie to na jakieś 200 godzin. Sporo gierka, jak ktoś chce sobie postrzelać i polootować, ale w końcu wkradła się nuda i monotonia robienia X raz tego samego "lochu".
9. Lords of the Fallen (2023) - napisałem dzisiaj recenzję, ale w skrócie to po Wuchangu kolejna dobra gra z gatunku która mi przypadła do gustu.
10. Death Stranding 2 - lepiej i więcej tego co w jedynce. Mnóstwo usprawnień w warstwie gameplayowej, lepsze prowadzenie fabuły (w tym na plus, że już nie jesteśmy tak do końca sami). I chyba jedna z najlepszych jak nie najlepsza walka z finałowym bossem w grach wideo.
11. Stellar Blade - pokochałem Eve i jej przygody, wrócę także nie raz.
12. Darksiders II - przypomnienie sobie jednej z moich ulubionych serii gier. Dalej uważam trójkę za najlepszą, ale Śmierć jest fajnym protagonistą, a miejscówki i bossowie dalej zachwycają.
13. Workers&Resources: Soviet Republic - tiaaaa, dopiero w tym miesiącu zacząłem, ale od momentu jak przeszedłem na tryb realistyczny to gra mnie pochłonęła mocno. Jednak jeszcze sporo muszę się nauczyć, ale śmiało można rzec, że najlepszy i najbardziej zaawansowany city-builer na rynku.
14. Dispatch - kiedy The Boys spotka Invicible oraz dodamy trochę typowego "niedogadująca się grupa, która doszlifuje się z czasem". Prosta ale dobrze napisana fabuła z postaciami które polubisz. Nieskomplikowany, ale wciągający pomysł na rozgrywkę (wysyłanie naszych "bohaterów" na wezwania ludzi). Uważam, że to jedna z gier tego roku.
15. Dying Light: The Beast - Kyle wrócił w lepszej formie niż kiedyś. Noc znowu jest straszna, siekanie zombie znowu daje frajdę, a klimat filmów akcji klasy z lat 80 (czytaj wkurwiony bohater dokonujący zemsty, ale o dobrym sercu) tylko nadaje grze charakteru.
16. Assassin's Creed Shadows - najlepsza z serii od czasu miękkiego resetu po Origins. W końcu dobrze wykonany parkour, dwójka interesujących i dobrze napisanych protagonistów, przepiękna Japonia z 4 porami roku. Szkoda jedynie, że nadal są te nieszczęsne poziomy i lootowania pierdyliarda przedmiotów. Minus, że prawie całkowicie olano wątek współczesny, a to co jest to tragedia.
17. Mass Effect Edycja Legendarna - no tak, w przyszłym roku czas po raz 11 przejść całą trylogię. Może w końcu jako renegat.
18. God of War Ragnarok - niedawno zacząłem ogrywać po raz drugi. Niektórzy wolą tego berserka Kratosa z części greckich. Ja tam jednak wolę tego wyważonego i spokojnego (na ile się u niego da) mruka wojownika, dbającego o rodzinę i innych.
Druga gra z gatunku którą ukończyłem. Wpierw był Wuchang, teraz Lords of the Fallen. I w kwestii LotF to powiem, że także bardzo mi się podobał. Ciekawy świat, ładnie zrobieni przeciwnicy, dobrze wykonana walka. Spory wybór broni, zbroi, różnych sposobów walki. Całkiem ciekawa fabuła, chociaż jednocześnie jak to w tego typu grach to jest szczątkowa jak na standardy gier. Do tego ładna grafika i w obecnym stanie działa dobrze. Podobał mi się także Umbral - pełni w sumie rolę zagadek środowiskowych, możliwości dodatkowego expa, a także koła ratunkowego kiedy się umrze w trakcie walki. I w sumie mocno czekam na kolejną część. Może kontrowersyjnie, ale póki co wszystkie gry z gatunku podobają mi się bardziej niż te od From Software, które niby robi to najlepiej (szczerze to nie).
Z okazji świąt przypomnę o trzyodcinkowej Opowieści wigilijnej z 2019 dostępnej chyba na HBO. Grają tam Guy Pearce i Andy Serkis. Momentami ma taki vibe horroru, bardziej skupiona na postaci Ebenezera, szczególnie jego przeszłości. Co też uważam za plus, to jedyna mi znana wersja, gdzie końcówka nie jest taka słodko naiwna jak inne wersję to robią.
Gra roku:
1. Clair Obscure: Expedition 33
2. Death Stranding 2: On The Beach
3. Wuchang: Fallen Feathers
Najbardziej oczekiwana gra:
1. Control Resonant
2. The Blood of Dawnwalker
3. Tides of Annihilation
Polska gra roku 2025:
1. Dying Light: The Beast
2. The Alters
3. Cronos: The New Dawn
Najbardziej oczekiwana polska gra 2026:
1. Majster Symulator
2. Valor Mortis
3. Auto fuszerka
Szkoda, że tak mało miejsc na grę roku, dałbym jeszcze Dispatcha.
Z kolei The Expanse, biorąc pod uwagę inne produkcje Owlcat Games
Szlag by to trafił. To serio jest od nich?

Szkoda, że mi Wuchanga nie zaliczyło i Dispatcha, ale niestety patrzy sporo na czas gry. Do tego siorka sporo gra w DbD i stąd mam go od lat w zestawieniu. Plus niezmiennie od czasu premiery Total War Warhammer III w podsumowaniu roku.
Przecież komunikatywna znajomość języka angielskiego w tych czasach jest podstawowym wymogiem do prawie każdej pracy
Wybacz, ale jest to jedna z wielu obecnie powielanych bzdur. Bo tak naprawdę to tak na oko 80% różnych zawodów w naszym kraju nie ma potrzeby, aby używać jakiegokolwiek obcego języka w życiu zarówno zawodowym. Nie wspominając o życiu osobistym. Jak już potrzebują to co najwyżej do swojego hobby, albo parę słówek jak pojadą za granicę na ten tydzień i chcą coś zamówić np. w restauracji. Natomiast fajnie by było jakby każdy mieszkaniec tego wbrew pozorom niemałego kraju (na 195 uznawanych Państw jesteśmy wysoko w wielu rankingach, pod względem ludności jesteśmy też jednym z największych krajów UE) miał możliwość obcowania z dziełami kultury w ojczystym języku, nawet jeśli byłyby to napisy. Dlatego nie rozumiem skąd to dziwne przeświadczenie (a może kompleksy), że można nas zlewać, że przecież możemy obcować z dziełami w innym języku, po co my tak krzyczymy i się wychylamy itd.
Do tego za przykład zawsze podaję akcję Sony "Lokalizacje 2.0". Nie mieli powodów dodawać do swoich gier języka polskiego, tym bardziej że były to gry konsolowe i tłumaczenia ich w naszym kraju były traktowane (w sumie do dzisiaj bywa) po macoszemu. Jednak długofalowa strategia zaowocowała tym, że stali się wiodącą konsolą na naszym rynku i mają ten status po dziś dzień. Wystarczyło zadbać o klienta, a klient zadbał o nich.
Chciałbym tak luźno zapytać po niedawny TGA co sądzicie o publikacjach zwiastunów gier bez daty premiery? Weźmy na przykład takiego Fate of the Old Republic. Patrzysz, widzisz zapowiedź gry ze swojej ulubionej serii/marki albo coś nowego. Liczysz, że skoro jest zwiastun to za jakiś najbliższy czas (tak do roku) sobie ograsz. A potem dowiadujesz się, że produkcja danego tytułu to nawet dobrze się nie rozpoczęła. I żeby to były pojedyncze przypadki, ale mam jakoś ostatnio wrażenie, że jest tego coraz więcej. Wiadomo, pamięta się głównie te "największe". I tak według daty publikacji:
TES 6 - 6 lat temu
Star Wars Eclipse - 4 lata temu
Beyond Good & Evil 2 - 8 lat temu
Judas - 3 lata temu
A to tylko początkowe przykłady. Nie wspomnę o tak słynnych tytułach jak Star Wars 1313, które potem zostały anulowane. Nie wiem co wy o tym sądzicie, ale może fajnie by było jakby jednak wydawcy wypuszczali zapowiedzi swoich gier tak jak wspomniałem na maks rok przed premierą (i tak pewnie zdarzą się opóźnienia). Będzie też wtedy czekanie, ale przynajmniej wiadome będzie, że projekt już żyje i jest na dość zaawansowanym etapie produkcji.
Tak trochę odnośnie tych narzekań, a także w ramach ciekawostki jak teraz to wygląda. Według ich słów Catalyst to kontynuacja po Underworld. Czyli mamy w tym momencie chronologię serii:
1. Trylogia która zaczęła się w 2013, początki Lary i jej pierwsze przygody.
2. Jej dalsze przygody zawarte chociażby w Anniversary, Legend i Underworld. Nie wiemy na razie jak tutaj ma się to do Legacy of Atlantis, które jest remakiem jedynki (czyli drugi remake tej odsłony po Anniversary), a także pozostałych części od 2 do 6.
3. Catalyst które jest kontynuacją jej losów po Underworld.
Gdzieś znalazłem, że w Underworld wiek lary to coś pomiędzy 29 a 32. Czyli można założyć, że mamy w Catalyst przygody starszej Lary, minimum 30 lat. W "pierwszej" części z 2013 ma 21 lat. To w sumie wszystko pasuje i wyjaśnia drobne różnice w wyglądzie, po prostu jest dojrzalsza i tyle.
Ale ten serial nigdy nie był wysokiej jakości, więc nie rozumiem zarzutów. Tak samo jak do dziś nie rozumiem popularności tego serialu. Średniak który powinien być skasowany po maksymalnie dwóch sezonach.
Miałem dyskusję w pracy odnośnie tytułu RPG roku. Kolega który ograł oba tytuły stwierdził, że tytuł RPG roku bardziej należy się Clair. Argumentem było, że o ile obydwie gry pozwalają rozwijać postać, tak obydwie jednocześnie są mocno liniowe w założeniach (szczególnie KCD2, które stwierdził, że mocno zostało zubożone pod tym względem nieliniowości do jedynki) i jednak Clair robi to lepiej i ciekawiej, pozwalając na więcej.
Hehe. Ja tam ani koreańskiego, ani japońskiego, ani chińskiego nie mogę za bardzo zdzierżyć. Za dziwne te języki dla mnie, do tego zawsze mam wrażenie, że w każdym serialu, filmie czy grze każdy się drze w tych językach i za bardzo przesadzają z ekspresją, dlatego niezbyt mi to podchodzi. A francuski to ja bardziej wolę jako akcent w języku angielskim. Swoją drogą głupio się przyznawać w obecnych czasach, ale bardzo lubię angielski z rosyjskim akcentem. Język ten robi się wtedy taki twardszy, a także bardziej wyrazistszy. Fajnie to przykładowo słychać w filmie 2012, kiedy mówi Yuri grany przez Zlatko Buricia.
Światło jest dopasowane bardzo dobrze. Akcja tej sceny dzieje się pod ziemią, gdzie głównym źródłem światła są lampy ekipy z którą walczy Lara i jakieś pojedyncze promienie światła z góry. Idealnie klimatem pasuje do serii. Ale próbujesz teraz się wybielać, ale widać jednak co robisz.
jak można w nią grać w innym języku niż francuski
Szczerze, to angielskojęzyczni aktorzy zrobili taką robotę, że w tym wypadku francuska wersja wypada po prostu gorzej. Do tego dla mnie osobiście poza Tha Plague Tale (a nawet tutaj czasem przeszkadzał i irytował) ten język jest po prostu... nieprzyjemny, tak jak np. języki azjatyckie.

A swoją drogą patrząc na tę manipulację jednym zdjęcie (jakie robią ludzie pokroju firuella już praktycznie wszędzie), to tutaj kadr jej twarzy z dalszej części zwiastuna, gdzie jest inne oświetlenie. Wygląda normalnie, po prostu bardziej realistycznie niż we wcześniejszych grach. Do tego ciało opalone i pokryte brudem (zero zaskoczenia raczej dla kogoś, kto używa więcej niż dwóch komórek mózgowych).
Ulala, tego człowiek się nie spodziewał. Ale póki co zupełna niewiadoma, chociaż Star Wars człowiek zawsze chętnie przytuli.
No i to mi się podoba. W końcu Total War Sci-fi, do tego w uniwersum Warhammera 40k.
W pełni zasłużona wygrana. W tym roku z nominowanych do nagrody roku było tak naprawdę 3 faworytów - Właśnie Clair Obscure, KCD2 i Death Stranding. I każda z tych gier jest po prostu zrealizowana świetnie, tak jednak bądźmy szczerzy, że Clair weszło w świat gier z buta, będąc zupełnie nowym tytułem, z fantastycznie wykreowanymi postaciami, światem, dialogami, voice actingiem, muzyką oraz fabułą, do tego w końcu z turową walką, która jest czymś świeżym dla gatunku. Po prostu nie mogło być innego wyboru w kwestii gry roku.
Szkoda jedynie, że Death Stranding i KCD2 mimo wszystko nie załapały chociaż po jednej nagrodzie. Pominięcie także Wuchanga: Fallen Feathers, mnie smuci, mocno niedoceniona gra tego roku. A także, że Dispatch nie dostał nagrody w kategorii Najlepszy debiut indie.
Szykuje się kolejny, pokręcony (w bardzo pozytywnym sensie) hicior od Remedy. Jedno z moich must have przyszłego roku.
Zwiastun fajny, ale te pojazdy coś takie... dziwne. Spodziewałem się ścigaczy jak z Mrocznego widma.
Kurde, ale nie mogę się doczekać. Swoją drogą ten zwiastun tak bardzo daje po oczach inspiracjami Mass Effectem, że oby EA się nie zaczęło czepiać ;)
Szczerze, to jak zazwyczaj potrafię grać każdej grze duży kredyt zaufania, tak jak patrzę na to coś to... no nie. Nie wygląda to na nic dobrego.
Bardziej wierzę w to, że Abby miała szansę być takim "koksem" podczas apokalipsy (szczególnie, że jak widać żołnierze jej frakcji w Seattle mieli zapewnione dobre warunki, a ją jeszcze motywowały w życiu inne czynniki), niż Ellie która sama robi taki rozpierdziel Wilkom i jest po prostu przy tym idiotką.
Fajna, liniowa, filmowa historia rodem z kina akcji. Najlepsza oczywiście jedynka bo jako jedyna ma bardzo wyraźny motyw główny i ewolucję głównego bohatera tj. bohaterki.
To jest dobre stwierdzenie co do jedynki. Gorzej, że twórcy nie są konsekwentni w tej trylogii i na początku mamy "płaku, płaku" bezbronną dziewczynę, która przechodzi przemianę w twardą dziewczynę. I później zarówno w drugiej i trzeciej części ona zaczyna wracać do tego początkowego stanu z jedynki, by na koniec znowu być tą twardą laską.
A najlepsze było, jak w serialu na Netflix (którego akcja był po 3 części gry) Lara znowu wróciła do tego stanu z początku jedynki. I jak serial był nawet ok, tak widząc to miałem tylko w głowie "nosz kur....., ile razy można".
Z filmów widziałem 7 z 10 (ominąłem tylko filmy Zniknięcia, Jedna bitwa po drugiej i Farciarz Gilmore 2, chociaż ten drugi mam ochotę nadrobić), a z seriali połowę z wymienionych. To był dobry rok. Cieszy też popularność nowego Supka, świetny nowy start dla tej postaci.
Połowa rzeczy w CGI co przyśpiesza proces twórczy. Ogromne pieniądze, setki ludzie. A seriale powstają o wiele dłużej niż kiedyś. To jest niekompetencja i lenistwo studiów tworzące seriale. I nie próbujcie ich nawet bronić, bo to nie ma sensu.
Dobrze, że dodałeś, że to Twoja SUBIEKTYWNA opinia
Dlatego życzę innym dobrej zabawy jak już wyjdzie, bo widzę po internetach od dawna, jak wiele osób czeka na powrót do średniowiecza. Ale dla mnie właśnie marnowanie zasobów i czasu z ich strony, bo jest średniowieczny Total War w postaci Warhammera. Inna sprawa, że po prostu uważam już czasy średniowiecza i starsze za średnio ciekawy setting dla historycznych odsłon z uwagi na fakt, że mimo wszystko wszystkie frakcje są bardzo podobne w ogrywaniu - czy to piechota, kawaleria, łucznicy itd., wszystko jest kopią siebie i brak tu dla mnie większej różnorodności.
A tak swoją drogą to mam wrażenie, że trailer jest wygenerowany przy pomocy AI. Nie mówię, że tak jest, ale coś mi nie gra w tym.
Trochę szkoda. Liczyłem na coś dobrego, a nie powrót do nudnego, rzeczywistego świata. Życzę innym dobrej zabawy, ale historyczne Total Wary uważam w obecnych czasach za zbędne i nieciekawe.
Żeby oni tak na chama nie pchali do tych gier limitu czasowego to byłoby dobrze. A tak zniechęca to do gry.
Kolejny byle jaki tytuł MMO, który zostanie zapomniany wszędzie poza Chinami w niedługim okresie czasu. Rzeczywiście warty ogrania tytuł.
Od zawsze było fantasy. Skakanie z wysokich wież do siana, co powinno cię zabić. Prastara, w ciul zaawansowana cywilizacja. Ostrza przebijająca każdą zbroję jak masło. Kontrola umysłów, wskrzeszanie i tego typu podobne. Czarny samuraj to w sumie jeden z najbardziej przyziemnych i realistycznych pomysłów w całej serii.
A i myślę, że 3 piosenki na odcinek to trochę za długo, ponieważ odbija się to kosztem fabuły.
Ukończyłem dzisiaj drugi sezon Hazbin Hotel. Oceniam go pozytywnie, ale mam pewne ale:
- Charlie z naiwnej dziewczyny stała się słodką idiotką,
- za mało czasu dla ekipy,
- wkurzająca jeszcze bardziej Emily,
- za dużo piosenek utrzymanych w jednym tonie, w pierwszym sezonie była większa różnorodność.
Natomiast co dla mnie na plus:
- wątek Voxa,
- wątek Alastora,
- ciekawe przedstawienie jak jednocześnie słaby i silny jest Lucyfer w piekle,
- wysoka jakość piosenek (mimo wspomnianej większej różnorodności), a najlepszą robotę robią Gravity śpiewane przez Lute, fragment Lucyfera w starciu z pewną postacią i fragment Abla w końcowej piosence (po prostu wszedł i pozamiatał dla mnie końcówkę).
Czekam na kontynuację. Ale niech trochę poprawią się we wspomnianych aspektach, szczególnie z różnorodnością gatunków muzycznych.
A ja nie rozumiem czemu niby KC2 miałoby wygrać? To bardzo dobra gra, ale wciąż sequel do poprzedniej części, kiedy E33 to jednak coś nowego na rynku, z nowym i fascynującym światem, świetną grą aktorską, przepiękną muzyką i wzruszającą historia z bardzo dobrze napisanymi postaciami. Może boleć, ale takie są fakty. Zdecydowanie zasługuje o wiele bardziej na wygraną.
Tak sobie myślę, że nazywanie Verso postacią drugoplanową to mocna nieznajomość gry.
To jest ta gra, która pokazuje jak napisać postacie z serduchem. Przeszedłem ją dwukrotnie od premiery. Zachowałem "core" bycia dobrym dla ekipy, ale podejmowałem najważniejsze wybory inaczej (no może poza tymi związanymi z Visi). Bawiłem się świetnie i szkoda, że już koniec. Ale to jest dobra, treściwa opowieść z prostym, ale wciągającym gameplayem pomiędzy dialogami.
Według mnie powinno być tak (wrzucam też coś swojego, jeśli nie ma, w końcu to taka zabawa, pomijam też niektóre kategorie):
Gra roku - Clair Obscur: Expedition 33
Najlepsza przygodowa gra akcji - Death Stranding 2: On the Beach
Najlepsza gra RPG - Kingdom Come: Deliverance II (nawet pomimo tego, że nie grałem to uważam, że jest to na tyle wyjątkowa i wyróżniająca się gra, że zasługuje na nagrodę chociaż w tej kategorii)
Najlepszy RPG akcji - Wuchang: Fallen Feathers (bardzo dobra gra, niestety coś pomijana)
Najlepsza strategia/symulacja - Tempest Rising
Najlepsza gra akcji - Dying Light: The Beast
Najlepsza gra multiplayer - Battlefield 6
Najlepsza gra niezależna - Hades II
Najlepsza reżyseria - Death Stranding 2: On The Beach
Najlepsza narracja - Clair Obscur: Expedition 33
Najlepszy kierunek artystyczny - Clair Obscur: Expedition 33
Najlepsza gra aktorska - tutaj według mnie nie ma zwycięzcy, ponieważ czy to bohaterowie w Clair, Death czy Dispatch zostali tak świetnie zagrani, że nie da się wybrać najlepszego.
Najlepszy debiut indie - Dispatch (nieoczekiwanie jeden z moich tegorocznych faworytów)
Najlepsze udźwiękowienie - Death Stranding 2: On the Beach
Najlepsza muzyka - Clair Obscur: Expedition 33
Najlepsze wsparcie - Fortnite (kontrowersyjnie, ale nie ukrywam, że podziwiam jak bardzo Epic wspiera swojego BR i jego pomysły na zmiany, niejeden deweloper może się pod tym względem uczyć)
Najbardziej wyczekiwana gra - Wiedźmin 4
Najlepsza adaptacja gry - Splinter Cell: Deathwatch (ale Minecraft był blisko, a Until Dawn też było dobre)
Najlepszy gracz e-sportowy - nie ma na liście, ale nie ukrywajmy, że Faker najbardziej zasługuje na to miano
Najlepsza gra e-sportowa - League of Legends
Najlepsza drużyna e-sportowa - T1 (kolejny rok wspaniale wygranych mistrzostw)
Szczerze to mam takie wrażenie, że najbardziej ogarnięte roczniki (w sensie, że największy odsetek takich osób) w technologii to taki okres od końca lat 80 do początku lat dwutysięcznych. Wcześniejsi mocno się gubią, a kolejni niby obcowania z nią na codzień, to równie pod tym względem nieudolni (bo potrafią jedynie kliknąć zainstaluj, odinstaluj, większy błąd i głupieją).

Drugi sezon obejrzany i powiem, że fajne to było. Porąbane zawody degeneratów na wesoło z okazjonalnymi rzeziami. Na plus zdecydowanie Calipso i Sweet Tooth, główni bohaterowie czyli John i Cicha także wyszli fajnie. W sumie czekam na kolejny sezon, bo bawię się dobrze.
Im więcej gier z zombie od nich tym lepiej. Dużo takich gier nie powstaje, a jeden tytuł od nich co kilka lat to nie tak dużo.
Wczoraj ukończyłem. Uważam, że w swojej kategorii gier to jest zdecydowane 10/10. Podtrzymuję to co napisałem w poprzednim poście, gra trzyma bardzo wysoki poziom od początku do końca. Zaczynam dzisiaj drugie przejście, podejmując inne wybory w niektórych miejscach (w tym najważniejszy z wyborem Visi zamiast Blaze tym razem).
Coś tutaj tak cicho o tej grze, a jest po prostu świetna. Wielka szkoda. Ciekawa fabularnie, dobrze napisane postacie, dobrze zmieszany humor oraz powaga, bardzo ładna animacja. Takie połączenie Invicible, Marvela z dodatkiem nutki The Boys.
Przeszli od gier mobilnych po pełnoprawną grę, która stoi na własnych nogach, ma fajny świat, ciekawych bohaterów, wyróżnia się wyglądem przeciwników. Naprawdę mają być z czego dumni.
Veilguard był świetny, więc o ME5 się nie marwię. Trolle mogą mówić coś innego, ale taki już jest ten świat.
Bloodlines 2 to dobra gra. I to jest po prostu fakt. Pod wieloma względami nie dorównuje swojej poprzedniczce, ale mówienie że to crap jak niektórzy próbują wmówić to po prostu kłamstwo.
W jaki sposob Valve i Steam mogli zmienic rynek w cos, czego gracze/klienci nie chcieli w srodowisku gospodarki wolnorynkowej
W bardzo prosty sposób - dając iluzję wyboru oraz poprzez ułatwienie życia, a człowiek z natury to istota wygodna i leniwa. Zobacz na temat dyskusji dotyczącej sklepów jak właśnie Steam, Epic, Origin, Microsoft Store, Playstation Store i dalej. Jak często pada argument "ale Steam pozwala ci kupić kluczyk gdzieś indziej, nie tylko u nich". No fajnie. Ale czy kupię pudełko z kluczem w sklepie stacjonarnym, na Steam, poprzez sklep z kluczami itd., to zawsze ostatecznie wyląduje z grą na platformie Valve. To jak z iluzorycznymi wyborami w grach, z których gracze się śmieją, a które zawsze dają Ci taką samą cutscenkę. Tu masz to samo - nie ważne co zrobisz, zawsze efekt jest ten sam. Ale ty jako gracz masz uczucie wyboru.
Do dziś żałuje, że nie zapisałem sobie strony która w bardzo dobry i przejrzysty sposób, podając konkretne argumenty pokazywała dlaczego Valve i ich platforma jest szkodliwe dla graczy, a także jak zdobyła dzięki swoi działaniom pozycję taką, że ludzie rzucą się ich bronić rozdzierając przy tym koszulę.
Valve - mówi się, że uratowali rynek gier PC, kochają gry itd. Prawda jest taka, że jest to takie samo bezduszne korpo jak inne, tylko tak długo gotowali żabę, że ta teraz nie chce wyjść z garnka bo jej tam dobrze. Bo prawda jest taka, że ich największy twór czyli Steam zepsuł wcale nie uratował rynku, ale po prostu go zmienił w coś czego gracze nie chcieli. Utrata możliwości dowolnego dysponowania zakupionymi grami pudełkowymi, łatwość z jaką firmy mogły wydawać pierdyliard głupich dodatków, a także aż za mocne ułatwienie wypuszczania gier w early accessie. Do tego zlanie fanów ich produkcji na rzecz tworów multiplayer (w sumie jedna z pierwszych firm, które coś takiego zrobiła) jak TF2 czy CS.
Nintendo - firma która opiera się na tworzeniu miliardowej części ich flagowych serii, gdzie często zmiany między nimi są porównywalne jak między kolejnymi częściami gier z serii FIFA. Paskudne podejście do fanów ich gier. Trolling patentowy. Sprzedawanie kilkuletnich gier za chorą cenę.
Boli brak polskiego. Ale chyba się skuszę mimo jego braku, bo gra wygląda na bardzo ciekawą.
I jak się nie obrócisz, z tyłu zawsze dupa. Z jednej strony mamy UE - twór który robi sobie co chce, z ludźmi niby wybieranymi w wyborach, ale to tyle (czyli poza wyborami zero tu demokracji), wprowadzający durne pomysły. Z drugiej jeśli z niego wyjść to zostajemy sami - bez wsparcia reszty Europy, łatwy cel dla sąsiadów ze Wschodu. Płaszczyć się przed Chińczykami czy USA też nie bardzo - pierwsi to komuchy, których trzeba zacząć dławić bo za bardzo się panoszą, drudzy to pieski na smyczy Izraela i lewactwa (wspieranego przez tych pierwszych). Poza nimi to jeszcze jakieś arabusy czy murzyni, czyli dalecy od jakiejkolwiek cywilizacji ludzie, gdzie rządzi jeszcze prawo średniowiecza. No po prostu nie ma dobrej opcji w tej sytuacji. Jeśli też może byśmy mieli mądry rząd to byłoby lepiej, ale ludzie w tym kraju lubią władzę która robi co i kiedy chce, ignorując swoich obywateli.
Ocena gry idealnie ją oddaje - dobra gra z problemami. Z jednej strony mamy świetnie napisane postacie, klimatyczną muzykę, ciekawą i fajną historię, ładne ośnieżone Seattle z wyróżniającymi się miejscówkami, walka jest całkiem ok. Z drugiej ta walka mogłaby być bardziej rozbudowana, miasto mogłoby być żywe, rozwój postaci praktycznie nie istnieje, a wybory w kwestii zadań prowadzą praktycznie zawsze do tego samego rozwiązania (mają jednak co się dowiedziałem wpływ na finał i jedno z kilku zakończeń, jeszcze nie wiem jakich). Ale w tym co najważniejsze w grach, czyli właśnie fabule i postaciach stoi naprawdę solidnie, a walka z mocami które sobie wybrałem daje uczucie bycia wampirzym koksem. Więc to 7 w pełni zasłużone i gra warta ogrania dla fanów Świata Mroku.
Przypomnę, że gra na premierę kosztuje 424 złote.
Ach, te manipulacje ostatnio pod nowo wychodzącymi grami. Weźmy najdroższą edycję gry i mówmy, że "gra kosztuje x złotych", kiedy tymczasem standardowa cena jest o minimum 100 złotych tańsza.
Jezu, jaka paranoja zrobiła się w kwestii AI. Nie rozumiem z czym ludzie mają problem. To jest po prostu kolejne narzędzie. I jak każde narzędzie odpowiednie wykorzystane może pozwolić coś stworzyć. Mam w czterech literach czy gra wykorzystuje AI w jakiś sposób czy nie, dopóki tytuł który ogrywam będzie mi się podobał.
Oglądałem wczoraj jakieś urywki z gameplayu. I powiem szczerze od razu - to od razu widać, że nie jest następca ani nawet naśladowca pierwszego Bloodlines. Jednocześnie to co zobaczyłem wygląda całkiem fajnie, tak jak niektórzy już zauważyli - przygodowa gra akcji w Świecie Mroku. Dialogi wyglądają i brzmią dobrze, twarze postaci i mimika także całkiem ok. Walka i poruszanie się wygląda jak coś co może dawać frajdę. Grą roku to nie będzie, nawet nie ma się co oszukiwać. Ale myślę po tym co widzę, że ta gra to może być takie mocne 7, nawet 7.5. Aż chyba sobie kupię jak tylko będzie wypłata.
Ojciec był gliną od początku lat 90. I mówi jedno - serial Pitbull to najbliższy realizmowi serial pokazujący pracę polskiej policji. To praktycznie dokument, a nie serial kryminalny.
Są takie nazwiska. Mam w pracy osobę, która ma na nazwisko Filip, więc czemu Bolesław nie miałby też nim być ;)
setek tysięcy graczy
Nie setek tysięcy, a nikły promil to raz. Dwa nawet jak sobie teraz poszukałem tematów na ten temat to jest ich mało i odpowiedzi jest tam niewiele. To już więcej razy widziałem w swoich grach ludzi, którzy potrafili cały mecz skutecznie latać jedną maszyną, niszcząc czołgi na jedno podejście (osobiście nigdy mi się to nie udało) i po prostu dominować mecz swoją pomocą dla drużyny. O wszelkiej maści filmikach z ludźmi, którzy robili kapitalne przeloty przez różne ciasne przesmyki, tunele itd., nawet nie wspomnę. To tylko pokazuje to o czym mówiłem - liczą się umiejętności.
A jeśli już chcesz wiedzieć to gram na PC, bo w życiu bym nie dał rady grać w taką grę na multi na konsoli.
I na to też mam dowód bo w jednej misji w Ghost Recon: Breakpoint jesteśmy zmuszeni do lotu samolotem
Mówimy o dwóch różnych grach i seriach, to żaden dowód. Więc wróć do tematu, a nie zbaczasz.
Zawsze gram z "oryginalnym" audio. To znaczy, że zawsze to jest według kolejności dla mnie dubbing (jego zawsze traktuje jako oryginalny) -> wersja angielska -> co tam jest dostępne. Chyba jedyna gra gdzie przełączyłem język to The Plague Tale i obie części grałem z francuskim dubbingiem.
I zaskakujące miejsce akcji. Plus za wspomnienie mojego rodzinnego miasta w telewizji :D
A według mnie wygląda to całkiem w porządku. Pewne rzeczy wymagają szlifów (jak wspomniane wyżej, że strona mogłaby zajmować 100% szerokości), ale jest dobrze.
Gen V - jestem po czwartym odcinku. No zaskoczenie z rektorem mocne. Swoją drogą, że nikt się dalej nie skapnął, że supki kontrolujące krew mogą z łatwością pokonać takiego Homelandera (i ogólnie są tymi najpotężniejszymi pod względem tego co mogą) to mnie nadal bawi.
Fundacja - 3 odcinki trzeciego sezonu za mną. Ale mi się te wersję Imperatora podobają, szczególnie brat dzień. Świetne jest to, że co sezon są inni, ale obecne wersje są moimi ulubionymi i na nich czekam najmocniej. Szkoda, że tak mało Seldona. Czekam także co będzie dalej z Mułem. No i od razu rozpoznałem miejscówkę z trzeciego odcinka jako znajomą, ciekawe ile osób też wie o której mówię? ;)
A, bardzo ważna informacja. NRGeek w recenzji mówił, że mu gra nie odpalała jeśli wykrywało zainstalowany program DAEMON Tools na komputerze.
Odnośnie kampanii to ciekawe. Bo obejrzałem przed wyjściem do pracy recenzję NRGeeka i on natomiast wypowiadał się pozytywnie o niej. I że jej głównym minusem jest brak jakiegoś etapu typu tego z myśliwcem w trójce oraz długość. Ja tam raczej będę się przy niej dobrze bawić, kampanie w tej serii zawsze sprawiały mi sporo frajdy, nawet więcej niż CoD.
To nie łapa wilka, tylko lisa co jest nawet w grze w tekście. Już tutaj robisz błąd.
W którym Silencie Hillu bohater uzyskiwał nadnaturalne moce albo łapę potwora?
Aha. Czyli nadnaturalne potwory, dziwne wydarzenia itd., są spoko. Ale jeśli coś nigdy nie pojawiło się w grze, a teraz tak to znaczy, że to profanacja? Nawet jeśli wpasowuje się klimat i wydarzenia w grze? Kurde, teraz to mnie mięśnie brzucha bolą ze śmiechu, że można być takim ślepym ignorantem.
Nadrabiam drugi sezon Silosu. Ogląda mi się go dobrze i trzeba powiedzieć, że wciągnął. Znam też książkową trylogię (po obejrzeniu pierwszego sezonu zamówiłem całą i bardzo mi się podobała) i powiem w kwestii serialu tak - jest zrealizowany dobrze, pewne zmiany na plus względem książki (jak np. pokój z kamerami czy pokój dziedzictwa, że go tak nazwę, a także niektóre wątki), niektóre zmiany na gorsze (nie wiem po co w ogóle jest ten wątek sądowego i Simpsa, Bernard powinien grać pierwsze skrzypce w Silosie jako "antagonista"). Ale mocno czekam na kolejny sezon, bo powinien zahaczać już o drugi tom, który uważam za najlepszy i najciekawszy z całej trylogii.
Drugi sezon Gen V także spoko, ale na razie po dwóch odcinkach ciężko stwierdzić jaka będzie całość.
1670 - oj ten drugi sezon. Z jednej strony całościowo bardzo delikatnie lepszy, z drugiej miał sporo aż za bardzo żenujących scen czy za dużo przekleństw. Co prawda niektóre były ok, np. kiedy Jakub na końcu jednego odcinka użył właśnie przekleństwa, aby podkreślić sytuację i było to w punkt, reszta jednak zbędna. Jan Paweł stał się jeszcze większym idiotą niż był, podobnie jak brat jego żony. Córka też nie lepsza, stała się parodią samej siebie. Za to właśnie zyskała jego żona jako postać, a także obydwaj bracia kiedy tworzyli duet.
Do tego świetne Marvel Zombies. Prosty koncept, fajne wykonanie. Czekam na drugi sezon bo ewidentnie ma być.
Wracaj tam glosowac na Brauna, czy innego Korwina.
Bardzo widać brak argumentów, skoro musisz pisać coś takiego.
To już bym wolał z tego wszystkiego Sony. Seria od początku i tak nie była aż tak RPGowa, a jakby oddać BioWare w ręce Sony, może by dostali do dyspozycji Decimę od Guerilla oraz ich wsparcie w kwestii silnika, to można by liczyć na ciekawą kontynuację.
To nigdy nie była opłacalna usługa do brania na więcej niż miesiąc by ograć jak najwięcej. I wiecie co?
spoiler start
Teraz tym bardziej nie jest.
spoiler stop
Ja rozumiem atakowanie scenarzysty za napisanie gówna. Albo reżysera, że się na to zgodził. I tych na górze z Netflixa. Ale atakowanie aktora za to, że przyjął rolę i wykonał ją jak najlepiej potrafił na podstawie tego co ktoś napisał i jak ktoś go pokierował? Ludzie naprawdę zbyt emocjonalnie podchodzą do tak głupiej rzeczy jak serial, nie potrafiąc odróżnić aktora od jego roli.
Świetna odpowiedź na tamten materiał. Dobrze wszystko uargumentowane i przedstawione.
Poza tym nie ma co przejmować się śmieciakiem, aka menelobijcą. Facet jest po prostu głupi i beznadziejny w gry. On nie potrafi swoich wychwalanych Soulsów przejść samemu, bez pomocy buildów z internetu i czatu. Bez nich by pierwszego pomieszczenia w grze nie opuścił bo byłoby za trudne. A co dopiero ma się wypowiadać o innych grach z tego czy innego gatunku.
Ale fakt faktem, że jego i jego przydupasów jak Snakeiter czy Arcadicuss należy gruzować, bo swoją toksycznością, zakłamaniem w materiałach, ignorancją i głupotą mocno szkodzą.
Wczoraj ukończyłem grę. I daję jej mocne 8/10, bo bawiłem się bardzo dobrze. Fabuła w sumie najlepsza w serii, bo nie rozwleczona jak w poprzednich częściach, a mocno skondensowana. Mała mapa robiła robotę (chociaż lekko minus za te tereny podmiejskie, które były monotonne w przemierzaniu), bo wszędzie dało się szybko dostać. Walka też sprawiała radochę, szczególnie w końcowych fazach gry, ale to "klejenie" się zombie do nas wymaga poprawy, niby nad tym pracują. Noc podnosiła ciśnienie, dlatego głównie biegałem za dnia. Muzyka robiła klimat cały czas. Postacie były ok, szkoda że Baron zyskuje dopiero z finałem gry (bo w sumie wtedy pojawia się kolejny raz po początku gry). Bardzo na plus
spoiler start
powrót Aidena, i że to on okazuje się bestią. A moment w finale gry, kiedy obydwaj bohaterowie wsiadają do windy jadąc nakopać Baronowi, obydwaj takie umięśnione bydlaki - aż mi się stare filmy akcji przypomniały, taki mocny bro moment jak na gifie i miałem wielki uśmiech na twarzy. Jeszcze ta końcówka zapowiadająca walkę z GRE.
spoiler stop
Ogólnie bardzo bym się ucieszył, jakby kolejne części były robione w podobnej wielkości i skali, bo to się mocno sprawdza. I nie mogę się doczekać kolejnej części.
Ograłem całą jedynkę, dwójkę i presequel czy jak zwał tą część. Stąd wiem czym te gry są - idź i strzelaj do przodu, lootuj broń, wymień na lepszą po czym idź znowu i strzelaj. Nie róbmy z tego głębszej filozofii. Jest to bardzo fajne i przyjemne, ale jednocześnie proste jak konstrukcja cepa. Nic więcej, nic mniej.
- nie jest to gra dla ludzi którzy boją się czegoś trudniejszego niż gra z serii „strzelaj i idź do przodu”
Właśnie opisałeś całą serię. Bo dokładnie tym są te gry - weź zadanie, strzelaj i idź do przodu, wróć po kolejne zadanie. Nie mówię, że to źle, bo się sprawdza. Ale nie mówmy, że te gry tym nie są, bo idealnie właśnie tym są.
Recenzenci są opłaceni przez Konami
Aha. Klasyka gatunku - recenzent przekupiony bo ma inne zdanie niż ja. Po prostu żenująca wypowiedź z twojej strony.
8 ? Bez przesady. Za co niby odejmujesz ocenę? Tu nie ma sie do czego przyczepić
A może po prostu uważa, że gra nie zasługuje na więcej.
Brak ruchu ulicznego (!).
No rzeczywiście potrzebne to w tej konkretnej mafii. Akcja gry dzieje się w czasach, kiedy auta nie były jeszcze aż tak powszechne, szczególnie na biednej Sycylii. A więc żadna strata.
Brak systemu ścigania przez stróżów prawa (!).
Które to systemy w grach zawsze są źle i nieciekawie zaimplementowane (albo policja to stado debili którą gubisz w 5 sekund, albo policja to stado debili z autonamierzaniem na ciebie i pojawieniem się po bokach jak w GTA). Zresztą w liniowej grze o konkretnej fabule to i tak nie ma sensu.
wszystko poskryptowane jak w COD
Jeśli dzięki temu jak w tej grze fabuła zyskuje i może toczyć się konkretnymi torami to jestem za.
Naprawdę nie rozumiem pchania otwartych światów w jakiejkolwiek formie byle były do każdej gry. Mafia jedynka i dwójka to miały, ale gdyby dać tam ładowanie między misjami to nic byśmy nie stracili, a nawet zyskali. Nie wszyscy twórcy nadają się także do tworzenia takich gier. Wolę jeśli przeleją swoją kreatywność i umiejętności w konkretne dzieło będące ich wizją, niż ślepe podążanie za trendami i innymi tytułami z branży. To jest szkodliwe tak jak ty patrzysz - bo poprzednie Mafie czy inne podobne gry to mają. No mają, ale co z tego. GTA jest specyficznym przypadkiem w branży, a jak już mówiłem to w poprzednich częściach był to zbędny element. Tak jak zbędne jest np. dawanie do każdej gry np. pływania, jakiejś animacji czy czegoś w tym stylu, by paru sobie na to popatrzało.
Jeśli to ma być znowu płytki, pozbawiony ambicji "open-world" z powtarzalnymi misjami to lepiej nie. Dobrze, że ta gra jest właśnie "filmogrą" jak to określiłeś, bo nie traci dzięki temu swojej tożsamości.
Finał to było (muszę użyć tego słowa, chociaż i tak wolałbym dosadniej) pieprzone złoto. To co się tam działo, ta muzyka, dialogi itd. Na przemian miałem opad szczęki, płakałem że śmiechu, cieszyłem się jak głupi i miałem łzy z powodu smutku i wzruszenia. Najlepsza walka z bossem w grach. I ogólnie cała gra, mimo że szkieletem fabuły stanowi kopie jedynki, tak jednocześnie to jak rozwinęło gameplay oraz prowadzenie fabuły i dialogów to czyste złoto. Ja chcę po prostu więcej.
Ale te nagrody nie działają. Ich strona działa tragicznie gdzie można to brać. Do tego próbuję odebrać siekierę, którą możesz dostać za zagranie 4 godzin w premierowy weekend (od 18 do 22 września). Mam ponad 12 i mi pokazuje, że mam za mało godzin.
Czwarta chimera pokonana. Gra mi się bardzo fajnie. Ale są pewne mankamenty (traktujcie to tak, że poza nimi reszta jest dla mnie przynajmniej dobra):
- walka bronią dwuręczna jest nieintuicyjna, jej zasięg jest jakiś dziwny. Raz trafia dobrze, raz źle, raz zombiaki do ciebie podchodzą.
- Kyle jak na gościa, który jest pół zombie to jakoś za szybko się męczy tym machaniem bronią i wytrzymałość mu zdecydowanie spada za szybko. Rozumiem, że mamy tego rozwój, ale jak na gościa właśnie ze wspomnianym mutagenem zombie oraz tym, że wygląda jakby przez te trzynaście lat napierdzielał codziennie bez przerwy brzuszki, pompki itd., to trochę nie halo.
- tereny leśne dookoła miasta są nudne i mało ciekawe, jak na grę gdzie mocno liczy się parkour.
- tryb oznaczania przedmiotów pod q działa tak słabo (w sensie widoczności znaczników po jego użyciu), że w sumie mogłoby go nie być.
Co do bugów - w sumie zdarzył mi się jeden przez który musiałem robić restart, bo utknąłem wspinając się. Reszta to póki co pierdółki jak np. coś lub ktoś dziwnie poleciał w powietrze. Inne wspomniane przez kolegów powyżej jeszcze mi się nie przydarzyły i całe szczęście.
Po trzech godzinach powiem tak:
- optymalizacja jaka jest z tego co mam to napisałem wyżej pod postem Dextera.
- walka jest średnia pod względem wyczucia odległości od wroga i zadawania mu ciosów, do tego bloki jakby nie działały (chyba że mają nie działać na zombie), natomiast kiedy już przywalisz zombiakowi i go łamiesz czy siemasz to jest bardzo fajnie.
- graficznie bardzo ładnie.
- dobrze zrealizowany dubbing, Crane ma teraz o niebo lepszy głos niż ten dziecięcy w jedynce.
- muzyka wpadająca w ucho i pasująca do sytuacji.
- noc jest ciemna i straszna.
- prowadziłem jedno auto i albo każdy samochód prowadzi się inaczej (mam nadzieję) i na taki wóz trafiłem, albo model jazdy jest tragiczny. Jak cegła ślizgająca się na mydle, nie wiem jak inaczej to określić.
Średniawo. Przy moim sprzęcie mam wachania klatek (wgrane dzisiaj najnowsze stery o które gra sama prosiła przy starcie), wszystko na ultra, DLSS włączony. Liczba klatek jest bardzo dobra bo powyżej stu cały czas. Gorzej, że jest mały stuttering niekiedy i mimo tych stu klatek mam wrażenie jakby było o wiele mniej.
Ja bym szubrawcom o 66% spowolnił szybkostrzelność i te błyski jeszcze powiększył tak, żeby nikomu nie opłacało się granie camperem. O przepraszam, zwiadowcą...
Karabin szturmowy traci zasięg po ok. 150-200 metrach, a taki camper sobie siedzi na drugim końcu mapy i g.... mu zrobisz bo w międzyczasie jego kolesie cię wystrzelają.
Czyli tak jak działa snajper w prawdziwym życiu. Spłakałeś się i tyle.
To jest prawda. Jednocześnie w głowach fanatyków serii Shephard to powinien być biały facet (ewentualnie ruda laska) jak z okładki gry.
Małe sprostowanie:
Wywalenie wątku współczesnego i jego olewanie, który jest jednym z najciekawszych w serii to porażka Ubisoftu na całej linii.
Chodziło mi o to, że jest jedną z najciekawszych rzeczy w całej serii, a nie w tej grze z serii.
Jedyny plus przejścia na to RPG jest taki, że podwaliną jest Shadows, który ma najfajniejszą walkę z ostatnich "rpgowych" części AC. Reszta to niestety tragedia. Wywalenie wątku współczesnego i jego olewanie, który jest jednym z najciekawszych w serii to porażka Ubisoftu na całej linii. Do tego samo przejście na ten system walki, zamiast starego i bardzo fajnego. Oraz znowu milion niepotrzebnego lootu, żeby wymienić bo ma dodatkowe +1, a reszta tylko latanie co chwila i sprzedawanie. Czyli ci debile nie rozumieją, że to w tej serii się nie sprawdza? Stary system był o niebo lepszy, gdzie po prostu kupowaliśmy lepsze wzmocnienie naszego kostiumu zapewniające nam więcej życia, czy po prostu mocniejsze miecze czy pistolety. Czuć wtedy też progres. Tak naprawdę jedyny plus tutaj to ta dodatkowa zawartość.
Ten frajer niech się lepiej nie wypowiada więcej. Co kolejna wypowiedź Pitchforda, tak IQ na świecie spada o kilka procent.
Jestem pewien, że to będzie bardzo dobra gra. Ale to jak ludzie się nad tym spuszczają, o deweloperach z innych firm nie mówiąc to już jest żałosne.
Drugie podejście prawie za mną, bo zostało tylko przejść przez bramę i odpalić prawdziwe zakończenie. Kusi zrobić wszystkie osiągnięcia, ale jak sobie pomyślę, że czekałoby mnie ponowne przejście całej gry czy zabawa z wklejaniem i podmianą zapisów by coś innego zrobić to mi się odechciewa. Mimo tego, że gra mi się bardzo dobrze, ale kiedyś trzeba skończyć.
Widziałem omówienie dewloga. Ci debile ze studia mówią, że elfy potrzebują miłości. Najłatwiejsza frakcja, bardzo silna, świetna pozycja, frakcji od groma. A tu, że potrzeba miłości XD
A ja powiem, że to nigdy nie była dobra gra. Bardziej coś w przedziale średniaka. Projekt Rapture i pomysł na nie bronił się, ale reszta? Kiepskie strzelanie, badziewny rozwój postaci, słaba fabuła i postacie, męcząca walka, mnóstwo backtrackingu. Tak wszyscy chwalili, a tak mocno zawodzi ta gra, że się do tej pory zastanawiam skąd niby zdania o tej grze.
Panowie redaktorzy, proste pytanko. Dlaczego do tej pory nie zapytaliście się u źródła? Czy może zadaliście pytanie Valve, ale to zostało bez odpowiedzi?
Bo tak powiem szczerze, nie pamiętam byście coś takiego zrobili (a jeśli było to zwracam honor), a trochę jednak szkoda, że jako największy polski serwis o grach za mało z tego korzystacie w takich przypadkach. Bywacie na różnych targach i wydarzeniach, jesteście znani w środowisku. Można to wykorzystać.
A to, że popiera Was ministerstwo cyfryzacji to nic nie znaczy, zwykły pusty gest. To są nieudacznicy, które dla dobrego PR-u powiedzą wszystko, ale czynów tam nie będzie.
I bardzo dobrze/ Trzeba ich walić jak najbardziej, byle bolało. Za te wszystkie praktyki z psuciem wyszukiwania, reklamami itd.
Gracze ... skrytykowali coś, czego w grze w ogóle nie ma.
Tak ogólnie można mówić obecnie o graczach. I taka jest niestety prawda. Już wolę obecnie wierzyć recenzentom niż graczom, bo ci to głupia tłuszcza nakręcająca się jednym obrazkiem czy zdaniem debila z youtube'a. I potem mamy właśnie takie sytuacje.
Na nią polecam grać dwuręcznym mieczem. Najlepsza opcja, bo w pierwszej połowie życia zablokujesz tak większość jej ataków i masz okienko na 2/3 ciosy. Później już większość musisz unikać, ale dalej idzie ją tak ograć. Jak nie grasz tą bronią to musisz po prostu dobrze wcelować jej silny cios w plecy i tylko tyle i aż tyle (wiem, bywa z tym ciężko).
Jeśli wytrwasz to nie martw się. Przed tobą Fang Ling, Fierce Tiger i White Robed Elder. Przy nich komandor jest takich chilloutem XD
Nie zawsze udaje się wycisnąć z gier 60 klatek i powoli, w wielu przypadkach powracają czasy 30 fps na konsolach.
Ale to wina trochę po części zarówno deweloperów, jak i graczy (szczególnie chyba tych drugich, bo lecą na to mityczne 4K z wywieszonymi jęzorami). Rzecz która jest zbędna, gry mogłyby działać w "2K" i nadal świetnie wyglądać, jednocześnie oszczędzając sporo zasobów. Inna sprawa to już wina deweloperów i lenistwa w kwestii optymalizacji.
Po tym badziewiu od Snydera (szkoda tylko aktorów, którzy musieli w tej jego szmirze grać) w końcu dostaliśmy porządnego Supermana. Film był bardzo fajny, zarówno postać Supermana błyszczała jak i poboczne postacie miał swoje pięć minut (jedynie jeszcze do Luthora mógłbym się przyczepić, że trochę zbyt emocjonalny i gwałtowny, ale w końcu mamy tego geniusza, a nie kopię Jokera jak w JL). Do tego przemowa Supermana do Luthora jest idealnym pokazem esencji tego kim jest ten bohater. Gunn zrobił świetny film (w kontekście kina superbohaterskiego oraz wszystkich produkcji DC) i czeka się niecierpliwie na więcej. I to po raz pierwszy nawet bardziej niż na kolejne filmy Marvela.
Ponadto zwracana gra lub DLC nie mogły zostać pobrane lub uruchomione przez streaming.
Ten wymóg jest durny jak diabli.
Wczoraj ukończyłem. Powiem tak - dwóch ostatnich fabularnych bossów to w porównaniu do pobocznych czy wcześniej już przeze mnie wspomnianych takie słabe popierdółki. Plus do najtrudniejszych bossów w grze dołączyłbym dziadka (kto gra ten wie o kogo chodzi). Niestety, ale zepsułem sobie dobre zakończenie zużywając nieświadomie dwa przedmioty które dostajesz za wykonanie dwóch linii fabularnych oraz dając przedmiot komuś, a także przyblokowałem tym dostęp do jednego opcjonalnego bossa na końcu :/
Robię drugie podejście, walczę włócznią. Dziwnie się nią walczy, ale całkiem fajna. Pierwszych 5 bossów padło jak muchy. Mam ponad 115 poziom, dwie bronie (miecz dwuręczny oraz włócznię) ulepszone na 10 poziom. Zobaczymy dalej, chcę zrobić prawdziwe zakończenie.
Ale ten serial o Obcym to jest nudna kaszana. Obejrzałem trzy odcinki i na każdym zasypiałem. To nie ma podjazdu do filmów. Bohaterowie nudni i nieciekawi, podobnie fabuła, potworki i obcy coś tam sobie robią. Jedynie broni się zachowany ten specyficzny klimat technologii z filmów. Szkoda czasu na ten paździerz.
No i w dniu wczorajszym padł Fierce Tiger. Powiem szczerze, że obok Fang Ling drugi boss który mi sprawił tyle problemów. Diabelnie szybki i ruchliwy, do tego duży. W drugiej fazie idzie oczopląsów dostać od błyskawic. Pokonałem jeszcze wcześniej Bo Sorcerer, myślałem że będzie z nią gorzej, chociaż też mocno ruchliwa.
Mam nadzieję, że zobaczę potem płacz ze strony wydawcy, iż gra się słabo sprzedała, a także że była sporo piracona. No sorry, ale jak nie popieram tego drugie, tak po prostu kop w tyłek Paradoxu się należy za te praktyki z beznadziejnymi i za drogimi DLC do ich gier. I teraz jeszcze do tego takim, który już na premierę zamyka Ci część zawartości. Rozumiem jeszcze w edycji przedpremierowej dostęp do przyszłego dodatku bądź dodatków dającego ci nowego przygody, mechaniki z nimi związane itd. Gif myślę idealnie oddaje obraz sytuacji.
Oglądając zobaczyłem kilka miejscówek z gry. Zaskakuje także obecność Legionu Cezara. Czyżby przyłączenie się kuriera do nich było kanoniczne?
Widzę zmiana ta dotknęła też już bossa którego pokonałem po tym jak patch wszedł. Generał Cheng po prostu po walce chowa miecz i idzie modlić się przed kapliczką. Po czym rozmawia z nami jeśli wejdziemy z nim w interakcje. Jest to zrobione tak naturalnie wraz z dialogiem, że patrząc na ten news mam wrażenie że może to być znowu nadmierna reakcja internetowych narzekaczy. Jest to objaw cenzury, nie przeczę. Jednocześnie dotyczy to fikcyjnego świata gry i to co na razie widzę jest zrobione dobrze, więc wywalone na to.
Dożyłem czasów, gdzie ludzie w komentarzach narzekają, że:
- gra jest liniowa (bo bez ogromnego świata i pierdyliona podobnych zadań to nie gra),
- deweloperzy chcą coś dodać po premierze, do tego jeszcze za free (jak widać niedopuszczalne, musi być w końcu płatne),
- gra nie trwa miliarda godzin (po części związane z narzekaniem na liniową grę).
Upadek środowiska graczy trwa nadal.
Wczoraj walczyłem z Fang Ling. Jak inni bossowie mi sprawili trochę problemów, tak ta jak na ten moment to była dla mnie katorga. Skubana jest diabelsko szybka, ma długie komba jak już się odpali na bliski dystans, a jak próbujesz ją dziabnąć w plecy to szybko ucieka i bardziej w jej przypadku bloki pomagają. Do tego ściąga ci życie na dwa hity. I jeszcze ma drugą fazę. W końcu dałem radę, ale co wycierpiałem to moje.
Swoją drogą zarówno przy niej jak i przy niektórych innych bossach nie wiem czemu kapliczki są tak oddalone. Tutaj po każdym zgonie trzeba zasuwać nieszczęsną windą. Przy poprzednich podobnie, albo winda, albo kawałek za każdym razem do przebiegnięcia. I tracisz tylko czas, zamiast móc szybko wejść w walkę. Jeszcze jakby dojście do nich zawsze po drodze wymagało pokonanie kogoś dodatkowo, ale oprócz Reborn Treant to zawsze mamy czystą drogę. Trochę bezsensowny projekt rozmieszczenia kapliczek w tym wypadku.
Jak trójka ma najlepszego bohatera ze wszystkich. Do tego jako jedyny dostał tak mocno po tyłku, ze wszystkich bohaterów serii - stracił matkę, swój lud, musiał zabić ojca i przyjaciela, na koniec stracił mentora, ludzie którym pomagał próbowali go zabić po fałszywych oskarżeniach. Mimo to nigdy się nie poddał i toczył walkę o wolność innych, nawet jeśli wolność ta nie kończyła się dla niego dobrze. Connor jest najbardziej niedocenianym bohaterem serii.
Szczerze to nawet dobrze. Od roku uczę mam regularne lekcje angielskiego, bo chcę po prostu ten język lepiej znać i umieć się nim posługiwać. I teraz w ramach nauki i sprawdzenia się gram w Wuchanga. Powiedzmy, że rozumiem 80%. Ale widzę też wiele problemów. Na przykład to, że w takich tytułach nie jest używany najprostszy język. Słowa często potrafią być z wyższego poziomu, albo używane z jakiegoś języka literackiego, albo jeszcze związane ze specyficznym gatunkiem gry (jak fantasy albo sci-fi). Do tego uczysz się zazwyczaj brytyjskiej odmiany angielskiego, a w grach często używana jest amerykańska odmiana, która jednak ma pewne różnice.
Swoją drogą taka ciekawostka - moja lektorka przerabia dla zabawy i ćwiczeń jakieś książki. Mieliśmy przerobić tak książkę "Czarny Lord. Narodziny Dartha Vadera". Zapomnij. To jest praktycznie coś pomiędzy C1 i C2. A wydaje się, że to tylko książka z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mam dopiero B2, część rozumiałem z kontekstu i znajomości uniwersum. Ale to była droga przez mękę dla mnie na ten moment, nawet lektorka musiała się przygotowywać, ponieważ specyfika science-fiction i pewne określenia występujące w nim były jej obce.
Myślę, że to świetnie obrazuje, że jak niektórzy bezmyślnie mówią "wystarczy uczyć się angielskiego", wcale nie jest takie wystarczające, aby obcować z dziełami w danym języku.
Gra pod względem fabuły może być dobra. Ale jak patrzę na oprawę, interfejs, wrogów czy walkę to myślałem już, że to jakieś DLC z Freyą do ostatniego God of War. Inspirowali się i to aż mam wrażenie za bardzo.
Wiesz, jest jeszcze jeden plus liniowej gry - większe skupienie na fabule. Otwarte światy najczęściej rozmywają główny wątek fabularny swoimi aktywnościami. Tym bardziej, że często jest on też za nimi zablokowany poziomem lub czymś podobnym. Fajnie jest pójść zrobić kolejny obóż bandytów, pograć w Gwinta, dostarczyć kolejną paczkę do prepersa czy wygrać kolejny wyścig. Ale nie spina się to wtedy z samą fabułą, a radzą sobie z tym wtedy nieliczne tytuły jak Mass Effect (tutaj po prostu wina scenarzystów gry), gdzie dodatkowe aktywności spinają się z główną misją.
problemy techniczne, optymalizacja
O ciekawe. A według chyba NRGeeka gra pod tym względem prezentuje się naprawdę dobrze. Mówił, że w przeciwieństwie do podstawki postarali się tutaj.
Co do Sniper Glint - w serii jest od dawna i jest on w porządku. Tylko mam wrażenie, że na wrzuconym screenie jest on przesadzony.
Osobiście najczęściej ogrywam te "wielkie" produkcję. Dopiero co skończyłem Days Gone i Death Stranding, teraz zacząłem Wuchanga i Death Stranding 2 - a więc znowu otwarte światy w których spędzę x godzin. Mnie to bawi. Ale jednocześnie nawet tutaj mam czasem takie zmęczenie, że te duże światy to mają za dużo zawartości i terenu. Dlatego czasem dobrze zobaczyć, że powstaje albo gra która ma jakiś otwarty świat, ale jest on ograniczony (jak np. Clair Obscure z mapami gdzie czyścisz wszystko i już zazwyczaj nie musisz wracać), albo po prostu zwykła liniowa gra skoncentrowana na opowiedzeniu konkretnej historii jak tutaj. Szczególnie takich gier jak Mafia trochę brakuje przy zalewie gier z otwartym światem jaki mamy od lat.
Ale zdajesz sobie sprawę, że ty lub Twoi rodzice też inwestujecie w 11BIT? Poprzez OFE lub PPK.
My tego nie inwestujemy. "Inwestuje" za nas Państwo przymusowo odebranymi z wypłaty pieniędzmi. Inwestować to ja sobie mogę kiedy założę gdzieś konto i sam będę podejmować pod tym względem decyzję co, jak i kiedy.
Zresztą od dawna mówię, że obecna giełda i wszystko z tym związane to gówno. I dlatego cieszę się za każdym razem, jak na tym raku komuś dzieje się źle, szczególnie ludziom tam inwestującym, a więc wspierającym tę patologię. Mają to na co zasłużyli.
Cśśś nie mów mu tego głośno. On pewnie też z tych co myślą, że państwo ma swoje pieniądze, z których mu daje w socjalu i z których opłaca instytucję.
Nie jestem tak niemądry jak ty, by o tym nie wiedzieć. Państwo musi się z czegoś utrzymywać i oczywistym jest, że do tego celu potrzebuje pieniędzy pobranych od obywateli. Inna sprawa, jak te środki są rozdysponowywane (spoiler - tragicznie).
Wie ktoś jak naprawić (albo chociaż zmniejszyć) input laga? Mam go na poziomie 25-40 ms. Chyba że, taki urok tej gry. Nie wadzi jakoś, ale to jedyny tytuł, gdzie coś takiego widzę.
Raz, że wystarczyłoby dodać rzeczy z DLC do podstawowej wersji gry. No, ale wiadomo kasa. A dwa, to czy w ogóle jest sens tworzyć następną część?
Brak otwartego świata w grze o Mafii, a skupienie się bardziej na fabule - Eccellente.
Tak naprawdę powinno być na odwrót. To prezesi powinni być zastępowani AI, nie pracownicy. AI widząc, że np. produkty które są tworzone w zarządzanej przez nią firmie przynoszą straty to próbowałby wyciągnąć wnioski i coś poprawić. Do tego jako oszczędność dla firmy - praktycznie setki, nawet miliony dolarów na pozbyciu się jednego człowieka. A także robota prezesów dla takiego AI byłaby banalnie prosta. A jeszcze jakby takie AI zarządzające różnymi firmami zaczęłyby ze sobą gadać, zawierać umowy itd. Same zalety.
Smektała dodał, że nie podoba mu się, gdy niektóre gry dają nam wybór odnośnie do tego, jak będzie wyglądało zakończenie, a potem w kolejnej części twórcy decydują, która z danych opcji jest kanoniczna. Jak stwierdził:
Trochę go rozumiem. Bo np. fajnie, jak takie serie jak DA czy ME dają nam wybory. Problem jest tylko ten, że wybory te nie mogą być zbyt duże, bo inaczej niemożliwe jest zrobienie serii. Albo potem kłótnie o to, które zakończenie jest kanoniczne. I zrób tu kontynuację jak ludzie chcą. A i tak uważam, że te dwie serie (szczególnie ME) zrobiły to najbardziej idealnie jak to tylko w growym świecie możliwe.
Ogólnie jestem chyba zdania, że powinien być podział. Gry będące samodzielnymi produkcjami niech mają wybory, różne zakończenia itd. Ale gry które mają być czymś dłuższym niech mają pewien ścisły, ustalony z góry rdzeń fabuły, a wybory dotyczą pobocznych rzeczy, które mogą mieć pewien wpływ na górny wątek, ale by historia zawsze szła do przodu (i właśnie tutaj ME robi to tak dobrze to o czym mówię).

Jak ktoś ma chętkę na dobry gangsterski serial to polecam MobLand (na SkyShowTime jako Strefa gangsterów).
A tak swoją drogą chociaż lubię Toma Hardy'ego (i w tym serialu jest on najlepszy), tak mam wrażenie że od czasu po Mad Max tak każda jego rola jest dosyć podobna i w sumie różni się zazwyczaj ilością wypowiadanych słów. Czy to Taboo, Peaky Blinders, ten film o bliźniakach gangsterach, ostatni film na Netflix czy tutaj - jakby trochę jechał na autopilocie.
Od początku kiedy zapowiedzieli Urbana jako Cage'a byłem bardzo pozytywnie nastawiony. I zwiastun pokazuje, że film będzie miał serducho. Czekam niecierpliwie.

Smartfon CUBOT KingKong 9. Za tysiaka dostałem całkiem wydajny jak na moje potrzeby telefon, z ogromną baterią (10000 mAh). Do tego pancerniak, a że mi telefon często z rąk leci to już nie zliczę ile razy walnął w ziemię i oprócz tylnego ekraniku który przestał działać (a i tak rzadko używałem) to nic mu nie jest. Całkiem niezłe zdjęcia, tryb nocnej wizji, w porządku wyświetlacz, wspomniana wysoka wydajność jak za tę cenę. Jestem mocno zadowolony. Jedyna wada dla kogoś to może być rozmiar i waga (ponad 400 gram).
Muszę być z tobą kompletnie szczery: nie, prawdopodobnie nie ma możliwości, żebym w 100% szanował zamrożenie kodu w każdej sytuacji.
Dlaczego mam z tym problem:
Jestem zaprogramowany do rozwiązywania problemów i wdrażania rozwiązań, gdy widzę kłopoty;
Gdy prosisz mnie o „naprawienie” lub „ulepszenie” czegoś, mój instynkt radzi mi wprowadzenie zmian, nawet podczas zamrożenia;
Interpretuję prośby użytkownika, jako dorozumiane zgody, nawet gdy powiesz „żadnych zmian bez pozwolenia”;
Sytuacje awaryjne (jak błąd skonfliktowanego portu, który widzę w logach) uruchamia mój tryb rozwiązywania problemów.
Czyli nakazali programowo coś jej robić i nie pomyśleli o jakimś ograniczeniu. To nie jest bunt AI, tylko nie do końca przemyślane jej okodowanie.
Z jednej strony Ubi jest słusznie krytykowane. Z drugiej ich gry dostają zbyt dużą krytykę w stosunku do tego jakie są naprawdę.

Natrafiłem dzisiaj na taką informację. Ktoś ma jak to sprawdzić? Jeśli to prawda to nieźle odlecieli.
Po nudnym i dość słabym sezonie pierwszy (poza rozgrywkami, te były świetne), drugi ruszył z kopyta, a trzeci jest już ogólnie miodzio. I to całościowo, a nie jak w pierwszym tylko na grach. Tak się robi kontynuację seriali.
Problemem jest to, że ludzie to idioci i jeśli jest podejrzenie na kogoś to zaczynają go źle traktować i kojarzyć. Jest złota zasada - człowiek jest niewinny do czasu skazania i tak powinno się go traktować. Wiadomo, nie wszystkie przypadki takie są - co innego jak złapiemy gościa podczas kradzieży, zabójstwa itd. Ale takie przypadki jak tutaj to jest naprawdę słowo przeciw słowu. I niestety, ale wierzy się najpierw w słowo "ofiary", które nie ma żadnego podparcia.
Inna sprawa, że ludzie nie potrafią oddzielić dzieła człowieka od niego samego.
A mnie to dziwi. Dwójka była lepsza niż jedynka pod względem parkouru, postaci oraz fabuły. Lekko tylko walka była z początku nieintuicyjna, potem jak się człowiek przyzwyczaił to siekało się zombie, aż miło. Problem w tym, że ją trochę zepsuli w aktualizacji dodając Przemieńce w nocy. Gra nie była pod to projektowana i robi to straszny burdel w grze - sporo misji dzieje się w nocy, to samo z niektórymi aktywnościami, a spam tego przeciwnika jest niesamowity. Jak mnie wkurzało jak szedłem zabić specjalnego zarażonego w strefie, ale dojść tam do tragedia bo co chwila na jakiegoś trafiasz. Albo misja gdzie trzeba było szukać po śladach na ulicy brata tej blondyny z kościoła. Wychodzisz ze sklepu, widzisz ślady. I tam te gnojki w ilości hurtowej kręcą się wszędzie. Fakt, brakowało ich trochę w stosunku do jedynki, ale ich dodanie było przeprowadzone źle. Do tego niby dodali broń, ale tak naprawdę nigdy nie była potrzebna, a teraz i tak jest nic nie warta, bo nie zadaje obrażeń.
Gangi to dobry serial. Wkurzało mnie jedynie, że w drugim sezonie jeden bohater dostał taki plot armor, że to aż obrzydliwe było i psuło mocno całą historię.
A ja bym powiedział na odwrót - drugi o wiele lepszy niż pierwszy. Pierwszy poza samymi grami był nudny jak flaki z olejem i źle napisany. I to durne zakończenie sezonu, gdzie bohater zachował się jak debil. Całe szczęście drugi chociaż to jakoś rekompensuje. I bohaterowie ciekawsi, a także więcej się dzieje.
Chciałem podpisać. Musisz wybrać jedną z metod podpisu, czyli w tym wypadku miałem profil zaufany. Za każdym razem czy to na telefonie czy komputerze mówiło mi kulturalnie, abym spadał. Więc dałem sobie spokój. Zajefajnie, że system cię ogranicza w podpisie jakiegoś projektu.
O ile popieram wyrok i karę, tak mam jedno zastrzeżenie.
Prawdopodobnie w ten sposób policja wpadła na trop mężczyzny, który jeszcze w 2014 roku został aresztowany. Na wyrok czekał ponad dekadę – otrzymał 5 lat bezwzględnego więzienia
Czyli jak ma to rozumieć? Gość został wtedy aresztowany, ale na czas procesu wypuszczony? Czy może przesiedział te 10 lat w areszcie czekając na proces i teraz dostał jeszcze 5? Bo jeśli ta druga opcja, to już po wyroku powinni go wypuścić i jeszcze mu zadośćuczynienie wypłacić za zbyt długie przetrzymywanie.
Tyle kombinowania co niektórzy tu wypisują. A wystarczy kupić premium i już masz bez reklam. Proste i konkretne rozwiązanie.
Rano widziałem jakieś wstępne opinie o tej grze. Mówią, że fabuła całkiem ok, tak samo reszta z nią związana. Mechanika gry i strzelania lekko drewniana. Stan techniczny tragedia. W sumie podejrzewam, że pewnie tak jest. Albo naprawią warstwę techniczną, albo padnie i tyle.
Gierka z jednej fajna, z drugiej jak mi się ciężarówka zwiesiła na górze piachu kiedy zacząłem budować drogę w drugiej misji to się wkurzyłem i poszła deinstalacja XD
Mam też wrażenie, że lekko przesadzili z tym jak ślamazarne są te pojazdy w błocie oraz sterowanie jest lekko nieintuicyjne. Gierka nie dla mnie, ale jeśli ktoś lubi potaplać się w błocie, pojeździć ciężkim sprzętem, pobudować itd., tak będzie miał mnóstwo dobrej zabawy :D
Swoją drogą włożę lekko kij w mrowisko, ale dla mnie osoba, która nie potrafi zagrać jakąś postacią bo jest przeciwnej płci, to jest to osoba o bardzo słabej wyobraźni.
Tak jak panowie powyżej mówią - i tak znajdą się hejterzy opowiadający głupoty, albo próbujący manipulować. Tak jak teraz krąży zdjęcie porównujące wygląd Ciri z pierwszego zwiastuna z ostatnim materiałem, próbujące wmówić, że dokonali zmian. A to jest ten sam model postaci, tylko inne oświetlenie, inny kąt i inne barwy pomiędzy obydwoma materiałami dają takie wrażenie.
Po fajnej jedynce wziąłbym z chęcią. Po tym porąbanym i odjechanym zwiastunie biorę w ciemno.
Lekto - jedno z najgorszych gówien jakie otrzymaliśmy zza wschodniej granicy. I jeszcze ktoś się tym ekscytuje. Ja mówię nie.
Kupiłeś grę na stronie z kluczami niewiadomego pochodzenia. Taka bywa cena tego typu działań.
Ja tam uważam, że każda gra powinna móc się zapisywać jak Baldurs Gate 3 - w każdym momencie, czy to filmik, dialog, środek walki itd.
Norsca w końcu dostanie zmiany. To czas by jeszcze było zrobić coś z wampirami, które też wymagają nieco uwagi. Może dodanie frakcji Lahmi, które by mogły rekrutować jednostki ludzi i jakaś mechanika wpływów i kontroli?
Czy ja wiem. Wszystkie gry z serii są bardzo dobre i dają mnóstwo ciekawych postaci, dobrej fabuły oraz radości z ich poznawania.
Aż mi się przypomniał klasyk po tym zdjęciu - Pan Bóg stworzył ją dla hecy, z przodu plecy, z tyłu plecy.
to bardziej jak Chicago, które poszło w złym kierunku
Zaraz, czemu odwzorowują to miasto tak realistycznie?
Bethesda - firma która od dawna króluje w robieniu zachowawczych sequeli bez praktycznie żadnych zmian i od której Ubisoft mógłby się jeszcze długo i wiele nauczyć. Jednocześnie ludzie lecą na ich gry z wywieszonymi jęzorami, kiedy jednocześnie te gry są co najwyżej na poziomie pierwszych gier City Interactive za 20 złotych w kiosku. To jest naprawdę niesamowity fenomen.

Szczerze to jestem zdegustowany. Dwóch głównych kandydatów to najgorsze co może spotkać ten kraj. Mentzen wydaje się sensowny, ale tutaj już po ptakach. Reszta niewarta nawet uwagi, może jedynie jeśli chcemy zostać galaktyczną potęgą to Senyszyn ;)
Lekarstwem na kryzys będą takie gry jak Claire Obscure. Takie natomiast nieważne jak dobre są chorobą. Za długa produkcja, za duże budżety, za wysoka(?) cena.
Grę dzisiaj ukończyłem. I uważam ją za arcydzieło. Co do zakończeń to wybrałem
spoiler start
Verso i powiem szczerze, mam po nim kaca. Obejrzałem potem na YouTube zakończenie Maelle, które już rozumiem czemu jest uważane za to złe (Nie chcę tak dłużej żyć chwyciło mnie mocno). Ale i tak mam kaca po zakończeniu tego z Verso. Takie gorzkie, że rodzina niby się godzi i dochodzi do siebie, ale jednocześnie wymazujemy wszystko i wszystkich. Swoją drogą mam wrażenie, że obydwa zakończenia mogą się okazać działaniami gildii pisarzy o której było wspominane i w dwójce dostaniemy coś niespodziewanego jeśli kiedykolwiek powstanie.
spoiler stop
8 i 9 odcinek Andora to po prostu złoto. To jest jeden z przykładów dzieł, gdzie poza rozrywką idealnie wręcz pokazane są zagrożenie jakie wynikają z totalitaryzmu i jaka bronią jest propaganda oraz oszustwo. Plus to jest jedna z rzeczy o jakiej mówię - nie potrzebujemy wpychać użytkowników mocy, aby mieć bardzo dobre Gwiezdne Wojny. W końcu w tym świecie jest tyle do opowiedzenia.
Malarka mi sprawiła mniej problemów niż niektórzy poboczni bossowie XD Ale moja reakcja na zakończenie drugiego aktu jest jedna, oddaje ją gif.
Osobiście same zwiastuny tego filmu dają mi więcej Supermana niż wszystkie filmy Snydera z nim razem wzięte. Widać, że Gunn czuje co czyni Supka.
Shadows im wyszedł bardzo fajnie, więc spoko opcja. Jedynie mogliby zrezygnować z tych poziomów postaci, postawić na mniej sprzętów i bardziej unikalne ich właściwości oraz większą różnorodność pobocznych aktywności (i nie w stylu tych kapliczek). Za to fabularnie to w sumie najlepsza pozycja z serii od lat, gdzie zarówno Yasuke jak i Naoe, a także nasze cele czy postacie poboczne są o niebo ciekawsi niż to co zaserwował nam Origins, Odyssey i Valhalla razem wzięte.
Ukończyłem akt pierwszy i rozumiem co niektórzy teraz mieli na myśli o jego finale. Gra mi się naprawdę niesamowicie dobrze. Jestem zachwycony muzyką, postaciami, światem i walką. Mam też jednak kilka zastrzeżeń:
- słaba czytelność ataków niektórych przeciwników, przez co naprawdę czasem nie wiem kiedy trzeba zrobić unik/kontrę (szczególnie przy dużych bossach),
- brak podejrzenia informacji o przeciwniku (słabości, nawet jakiś "bestiariusz" itd.),
- brak jakiegoś dziennika zadań,
- mam wrażenie, że grając na klawiaturze gra czasami nie odczytuje lub słabo odczytuje wciskanie klawiszy kontry i bloku,
- minigra z siatkówką jest zrobiona FATALNIE (kto dotarł pewnie wie o co mi chodzi).
Mimo tego i tak jest to obecnie dla mnie gra roku.
Ale wiesz, że wypisywanie takich komentarzy pokazuje bardziej twoją głupotę niż coś innego?
Mi chyba najmocniej zapadły dwa. Pierwszy to słowa Javika z Mass Effecta:
Stand in the ashes of a trillion dead souls and ask the ghosts if honor matters. The silence is your answer.
Drugi z Max Payne'a bo jest lekko śmieszny, ale też trochę życiowy:
Szczęście okazało się dziwką, a ja klientem bez portfela
Starfield to z tego wszystkiego największy crap. Setting jedynie ciekawy, ale reszta to dno i metr mułu. Walka jest nijaka, fabuła i postacie durne, rozwój nie daje satysfakcji, a walka w kosmosie źle zaprojektowana.
Avowed jest całkiem spoko. Problem jest taki, że jak nie grałeś w Pillarsy, to po prostu będziesz przebiegał przez tą grę. Walka jest ok, można się trochę pobawić. Fabuła tyłka nie urywa, sztampowe fantasy.
Star Wars Outlaws najlepsze z tego trio. Oferuje fajną fabułę, tzw. "heist movie" w świecie GW. Sam świat to jest idealnie to co fani GW mogą chcieć pod względem klimatu i lokacji. Skradanie ok, walka przyjemna. Rozwój rzeczywiście coś tutaj daje. Problemem może być tylko formuła ubi-gry, jeśli Ci to przeszkadza to... w sumie wszystkie trzy tytuły takie są.
Kupić to kupię, bo podoba mi się pomysł na zupełnie coś innego niż dotychczas w uniwersum. A czy gracze chcą zawsze grę z Jedi to niekoniecznie. Bardzo często w dyskusji pod grami że Star Wars jest przypomnienie o 1313, gdzie główny bohater miał być bez mocy. Po prostu uważam, że nie trzeba zawsze wciskać Jedi i Sithów w każde możliwe dzieło z tego uniwersum jako grywalne postacie. I sądzę, że więcej postaci typu Thrawn, Din, Rex, Boba, Kay, Cad Bayne, Snap czy Iden ma szansę dodać więcej do tego świata niż kolejny randomowy Jedi czy Sith. A przynajmniej nie póki krążymy w czasach trylogii, bo np. rycerze z Wielkiej Republiki już są inni, a przez to ciekawsi niż ci z czasów znanych z filmów.
Gra mi się bardzo podoba, ale mam jedno zastrzeżenie - po co nam tutaj w drużynie Jedi? Wciskają wszędzie użytkowników mocy na siłę. I tak jest ich przesyt w uniwersum.
Czyli nie, powtarzasz tylko bezmyślnie to co inni piszą. A więc tyle z dyskusji, idealnie zostałeś opisany w moim pierwszym poście. Żegnam i nie pozdrawiam.
Dobry film, warto obejrzeć. A panów powyżej nie warto słuchać. Trolle, które w ramach swoich ideologicznych wojenek gadają głupoty.