Innymi słowy zmiana która niczego nie zmieni bo domyślnie ceny mają być ustalane w konwersji wielozmiennej i NIKT cen nie będzie zmieniał bo gdyby chciał to miał taką opcję od bardzo dawna (indywidulane ceny dla każdego kraju) więc po prostu nie będzie im się chciało bawić w te zmiany.
Nikt nie ustawi po sile nabywczej bo będzie się bał że dostanie karę od UE która zażądała tych samych cen na dobra cyfrowe (ale tych samych pensji już nie) we wszystkich krajach Unii.
Takie alienware od Della blokuje Polsce dostęp do gibów z grami twierdząc że "polskie prawo traktuje je jako loterie" muhahahhaaha. W tym zacnym gronie zablokowanych krajów oprócz Polski jest tylko Rosja, Białoruś i Chiny.
Powtórzę to co napisałem kiedyś: tylko masowe skargi do UOKiKu oraz KE mogą urealnić ceny gier na Steamie w Polsce.
Mi to nic nie zmienia bo i tak kupuje gry za tyle ile uważam, że są warte i opieram porównania na podstawie cen promocyjnych czyli cen rynkowych bo dopiero przy promocjach gry kosztują porównywalnie z kluczami i fizycznymi grami na ps5. Dla mnie to czy gra wyjdzie w tym tygodniu i jest nowością, czy wyszła 10-15 lat temu, nic nie zmienia. To, że coś jest nowe nie ma żadnej wartości w przypadku gier a tym się buduję cały hype. Jak mogę kupić gry które są uznawane za najlepsze gry jakie kiedykolwiek powstały za jakieś grosze, tylko dlatego, że mają kilka lub kilkanaście lat a z drugiej strony mam nowość za 300zl to nawet jak zejdzie cena do np. 250zl to mi to nic nie zmienia. To nadal absurdalana cena za zabawkę którą mogą kopiować i sprzedawać bez końca. Jakby chociaż człowiek dostawał grę na nośniku która ma faktycznie wartość. Tutaj gra jest warta te 300zl jak oni ją sprzedają i 0zł w momencie gdy ląduje przypisana do mojego konta. Trzeba cebulić XD
Aktualne ceny premierowe to dla mnie żart i ani mnie ziębi ani grzeje czy gra kosztuje 250 czy 400zł na premierę. Kupowałbym na premierę jedynie przy przeliczniku po sile nabywczej czyli 150zł za gry AAA.
Jeśli metoda wielozmienna korzystałaby z aktualnego kursu wymiany walut, to cena w tej opcji powinna być gdzieś pomiędzy prostą konwersją a konwersją biorącą pod uwagę siłę nabywczą. Tymczasem, cena za grę w wariancie wielozmiennym jest najwyższa. Ciekawe jakie inne czynniki bierze pod uwagę ta metoda.
Pomimo tego, że cena przy metodzie wielozmiennej jest nieco niższa aniżeli dotychczas, ciągle nie wygląda na zbyt korzystną opcję z naszej perspektywy, a jest opcją domyślną.
Obstawiam że 90% wydawców gier wybierze wielozmianową. Kto chciałby zarabiać mniej ? Każdy chce zawsze mieć wyższe zarobki. Czy ktoś z nas chciałby żeby mu obniżyli wynagrodzenie za pracę czy jednak odwrotnie ?
Czyli będzie tak, że gry AAA będą po największym przeliczniku, a indyczki pewnie po tym średnim lub najniższym. I dobrze, od lat nie patrzę w stronę gier AAA bo nie wychodzi zupełnie nic ciekawego, a zgarnąć taniej świeżego indyczka to spoko opcja.
W morzu niskiej jakości indyków ciężko coś dobrego znaleźć bo rocznie na Steamie wychodzi już ponad 20k gier. Trzeba by dniami siedzieć i przeglądać bo już nawet filtry na kategorie nie wystarczają.
Konwersja wielozmianowa jest najdroższa tylko w 5 krajach. W pozostałych walutowa. I to nierzadko różnice są duże. W sumie w tym wypadku mieliby teoretycznie największy zysk i ta opcja jest najbliższą temu jak funkcjonują w ogóle sklepy internetowe. Ogólnie jestem ciekaw jak będzie wyglądało narzędzie do ustawiania cen - czy deweloper będzie miał podgląd na wszystkie. Bo jeśli tak i ma choć trochę rozumu to zobaczy siłę nabywcza pieniądza i w przypadku takiej Polski zauważy dużą różnice miedzy nią a konwersją wielozmianowa. Ale to gdybanie. Za kilka dni okaże się, co deweloperzy będą wybierać...
Jeśli pojawią się różne wybory to spoko a jeżeli wśród cen będzie dominować konwersja wielozmianowa to niestety lipa :/ Niby to mniej, ale nadal będzie poczucie dymania polskiego gracza.


Witamy Steam w XXI wieku. Jak to mówią, lepiej późno, niż wcale. Bez znaczenia, którą metodę wybiorą deweloperzy/wydawcy i tak będzie taniej. Wątpię, że ktokolwiek zdecyduje się, na drugi wariant, ale wystarczy, że znaczna część wybierze pierwszy.
Innymi słowy zmiana która niczego nie zmieni bo domyślnie ceny mają być ustalane w konwersji wielozmiennej i NIKT cen nie będzie zmieniał bo gdyby chciał to miał taką opcję od bardzo dawna (indywidulane ceny dla każdego kraju) więc po prostu nie będzie im się chciało bawić w te zmiany.
Nikt nie ustawi po sile nabywczej bo będzie się bał że dostanie karę od UE która zażądała tych samych cen na dobra cyfrowe (ale tych samych pensji już nie) we wszystkich krajach Unii.
Takie alienware od Della blokuje Polsce dostęp do gibów z grami twierdząc że "polskie prawo traktuje je jako loterie" muhahahhaaha. W tym zacnym gronie zablokowanych krajów oprócz Polski jest tylko Rosja, Białoruś i Chiny.
Powtórzę to co napisałem kiedyś: tylko masowe skargi do UOKiKu oraz KE mogą urealnić ceny gier na Steamie w Polsce.
Ale nie zapominaj jednej rzeczy.
W USA gra faktycznie kosztuje $60 + ichniejszy podatek od zakupu, koło 10% = 66$
U nas gra kosztuje 254.99 w tym 23% VAT.
Więc w praktyczne $60 netto jest przeliczne na 207,30 zł netto, czyli 1$ = 3,45 zł. Nawet lepiej niż w kantorze.
A to że u nas VAT jest 23%, a u nich mniej, to już nie wina Steam'a.
Tylko co mają do rzeczy podatki w USA? Valve od zawsze przelicza dolara netto na złotówki/euro/dziesiątki innych walut brutto. Kiedyś mieliśmy w ten sposób gry tańsze niż Amerykanie - przykładowo Half-Life: Alyx kosztujący $60 na premierę, u nas kosztował 214,99 zł już z wliczonym podatkiem.
https://steamdb.info/app/546560/
Mamy liczone z dolara, bo Valve to firma amerykańska i w stosunku do tej waluty powstają rekomendacje. To że wydawcy potem sobie zrównują rynek polski z rynkami krajów zachodnich, to jest kompletnie inna sprawa.
W końcu steam się tym zainteresował z korzyściom dla wszystkich.
Raczej z korzyścią dla samego siebie. Już zapomniałeś że Valve uwaliło handel giftami. Jeśli w jednym kraju gra kosztuje 60 USD, w drugim 30 USD, a w trzecim 10 USD tzn. że graczy w pierwszych dwóch krajach taktuje się jako frajerów do dojenia bo gdyby się nie opłacało sprzedawać po 10 to cały świat by płacił po 60.
Jednakże nadal jest to głupie, że niektóre kraje są faworyzowane nie wiadomo z jakiego powodu, i że mogą kupować nowości za 20% ceny.
Nie ma co się dziwić, że Steam uwalił handel i[]giftami, nie po to je stworzono, by nimi handlować. Choć nie obraziłbym się za korzystniejszy przelicznik wielozmienny czy możliwość cesji gier z biblioteki za potrąceniem opłaty dla Steama i wydawcy, co czasem mogłoby być korzystne (wiem, bajki).
Dla gry w cenie 70 USD cena wg konwersji po kursie steam to 250 zł (wg faktycznego kursu z dziś to 260 zł) a cena wg tej domyślnej konwersji to 300 zł. Czyli dalej jesteśmy dymani na 40 zł.
Kurs USD z dzisiaj to 3.72 a licząc wg tej wielozmiennej konwersji 4.28...
jesteśmy dymani na około 60 zł, ale nie przez steam ale przez nasz rząd - cena 300 zł jest brutto, tzn zawiera 23% VAT, i tyle płacisz przy kasie. Amerykanin płacie 70 USD netto i jeszcze jakieś 10% podatku stanowego, który płaci się dopiero przy kasie.
VAT USA nie ma tu nic do rzeczy. Przed październikiem 2022 gry były dużo tańsze i nikt nie dodawał żadnych podatków a jakbyście chcieli to poprzeliczać to wam nie wyjdzie. Z innymi krajami jest podobnie - nie ma tutaj identycznej zasady.
No i spoko, zobaczymy co na to wydawcy. Lepiej mieć takie opcje niż tylko jeden przelicznik jak do tej pory.
We wszystkich tych wyliczeniach brakuje mi informacji czy ceny podane są z VAT-em, którego np. w USA (strefie dolarowej) nie ma.
Obstawiam że 90% wydawców gier wybierze wielozmianową. Kto chciałby zarabiać mniej ? Każdy chce zawsze mieć wyższe zarobki. Czy ktoś z nas chciałby żeby mu obniżyli wynagrodzenie za pracę czy jednak odwrotnie ?
Wybitny ekonomista z ciebie. Bo przecież człowiek nie ma wyboru, musi kupić grę, nie ważne jaka cena
Jeśli sprzeda 100 kopii po 100zł, to zarobi więcej, niż gdyby sprzedał 20 kopii po 200zł.
Ostatecznie i tak wybór należy do twórców gier, więc jeśli liczą, że zarobią na naszym regionie dając 300 zł za grę, to mogą tak liczyć :P
Mi to nic nie zmienia bo i tak kupuje gry za tyle ile uważam, że są warte i opieram porównania na podstawie cen promocyjnych czyli cen rynkowych bo dopiero przy promocjach gry kosztują porównywalnie z kluczami i fizycznymi grami na ps5. Dla mnie to czy gra wyjdzie w tym tygodniu i jest nowością, czy wyszła 10-15 lat temu, nic nie zmienia. To, że coś jest nowe nie ma żadnej wartości w przypadku gier a tym się buduję cały hype. Jak mogę kupić gry które są uznawane za najlepsze gry jakie kiedykolwiek powstały za jakieś grosze, tylko dlatego, że mają kilka lub kilkanaście lat a z drugiej strony mam nowość za 300zl to nawet jak zejdzie cena do np. 250zl to mi to nic nie zmienia. To nadal absurdalana cena za zabawkę którą mogą kopiować i sprzedawać bez końca. Jakby chociaż człowiek dostawał grę na nośniku która ma faktycznie wartość. Tutaj gra jest warta te 300zl jak oni ją sprzedają i 0zł w momencie gdy ląduje przypisana do mojego konta. Trzeba cebulić XD
Jeśli metoda wielozmienna korzystałaby z aktualnego kursu wymiany walut, to cena w tej opcji powinna być gdzieś pomiędzy prostą konwersją a konwersją biorącą pod uwagę siłę nabywczą. Tymczasem, cena za grę w wariancie wielozmiennym jest najwyższa. Ciekawe jakie inne czynniki bierze pod uwagę ta metoda.
Pomimo tego, że cena przy metodzie wielozmiennej jest nieco niższa aniżeli dotychczas, ciągle nie wygląda na zbyt korzystną opcję z naszej perspektywy, a jest opcją domyślną.
Rzeczywiście finalnie ten przelicznik i tak za dużo nie zmieni, ceny dalej będą dosyć wygórowane, tylko po prostu będą ciut niższe niż dotychczas. Będziemy mieli 255, ale jeszcze trzeba pamiętać o podatku, bo nie został uwzględniony, więc niestety realnie będziemy mieli ciągle ponad 300 zł...
Z tego co czytam to już weszło, będę doglądał czy dało jakiś efekt w nowo powstałych grach z cenami ustalonymi po poprawkach. Widać, że ceny gier wycenione starą metodą się nie zmieniły, ale to mi nie przeszkadza jeśli nowe będą już poprawne.
Ale to nie znaczy, że się jeszcze nie zmienią. Nawet jak ktoś kiedyś skorzystał z przelicznika Steama, to w każdej chwili może zaktualizować swoją cenę.
Nikomu się pewnie tego nie chce robić, byliśmy chyba jednym z nielicznych pokrzywdzonych krajów poprzednim przelicznikiem.
Z tym Colony Ship to nomen omen popłynęli... w ogóle ta ich cena to jak niemal za AAA, a oni chyba narzekali na sprzedaż... ciekawe czemu...
Ale co do cen nowych gier to nie, przecież to znowu będą zawyżone ceny, oni nie będą ustawiać cenę zgodnie z kursem waluty, a tym wielozmiennym, który de facto jest tylko ciut mniejszy niż dotychczas. Bo tak naprawdę za najnowsze gry AAA według tego przelicznika będziemy płacić ponad 300 zł, pamiętaj, że to cena 255 jest bez podatku, więc jednak ostatecznie nowe wcale nie będą aż tak poprawne, co najwyżej ciut niższe...
Jestem pozytywnie zaskoczony, bo spodziewałem się, że zrobią to dopiero jak dolar będzie droższy niż w czasie poprzedniej aktualizacji.
Za każdym razem kiedy traficie na sytuację kiedy gra którą chcecie kupić jest droższa niż na zachodzie to zerujcie listę życzeń. Najlepiej gdybysmy wszyscy się zmówili i przenieśli listę życzeń do notatników. Dałoby to do myślenia i Gebenowi i developerom. Tysiące lub dziesiątki tysięcy usunięć choćby jednego tytułu listy życzeń z pewnością nie przejdzie niezauważone. Dodajmy grę wydmuszkę , niech nazywa się "Obniżcie ceny do uja wafla" i tylko to na liście zostanie :D
Ta sytuacja sprawia, że jako naród nie mamy żadnego wpływu na Gabena i jego przeliczniki. Możemy liczyć tylko na takie akcje jak tak, czyli aktualizowanie przeliczników co jakiś czas przez steam, co robi co kilka lat.
Developerzy chyba mają wywalone na te listy, bo w rzeczywistości ponoć 5% graczy, którzy dodali grę przed premierą na listę życzeń kupuje ją w momencie premiery.
Oczywiście są wyjątki wynikające z budowania hype'u przez marketing.

Życie w Polsce przez ostatnie 2 dekady się diametralnie zmieniło. Nie ma już ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego jak to miało miejsce kilkanaście lat temu. Oczywiście nie mówię o jakiś nierobach czy patologi żyjącej z zasiłków.
Zresztą widać to przy każdej premierze gry - momentalnie jest najlepiej sprzedającą się grą u nas w kraju.
Crimson Desert od 11 czy tam 12 marca gdy wystartowała przedsprzedaż, nie schodzi z 1 miejsca najlepiej sprzedającej się gry w Polsce. Mimo że po drodze była wyprzedaż wiosenna, to żadna inna gra tak dobrze się nie sprzedaje jak teraz CD.
Wszystko mogłoby być tańsze - pensje też mogłyby być mniejsze. To chyba dobrze, że jest tanio. Sam kupowałem gry po 250zł, gdzie pensja wynosiła 500 za czasó PS2. Dziś za tydzień pracy jestem wstanie nakupować gier na kilka lat do przodu.
Gry są drogie tylko dla jakiś patusów, którzy siedzą na socjalach, bo w stosunku do zarobków, gry to jedna z tańszych rozrywek, na którą stać każdego. W porównaniu do czasów sprzed dekady czy dwóch, kupno gry to nie jest wydatek połowy pensji.
W porónaniu do innych tegotypu hooby, też wypada dobrze. Gier wartych ogrania w ciągu roku jest 3-4. Książek w tym czasie wartych przeczytania wychodzą dziesiątki. Filmów i seriali też dużo więcej.
Muzyka też robi swoje - jakbyś chciał kupować rzeczywiście wszystko to, co słuchasz, to też niemały majątek trzeba wydać.
Ty ewidentnie masz poważny problem z czytaniem ze zrozumieniem. Więc napiszę to tak prosto jak to tylko się da.
Są określone ceny. Polska jest traktowana jak jedno z bogatszych zachodnich europejskich krajów. W efekcie czego polacy mają bardzo wysokie ceny w europie. Nawet niemcy mniej płacą, a są bogatsi. Dlatego polacy też mogliby mniej płacić adekwatnie do swoich zarobków analogicznie co niemcy. Jednak tak nie jest, są wyzyskiwani. Nie ma znaczenia, że mają więcej pieniędzy, sam fakt, że mniej im zostaje kiedy mogliby więcej oszczędzać, wyraźnie pokazuje wyzysk i brak szacunku.
Równie dobrze możesz kupić chleba za 50 zł. Przecież cię na to stać, prawda? Bo przecież możesz kupić z kilkadziesiąt takich chlebów, bo nie ma znaczenia, że 50 zł, ty masz kilka tysięcy. A myślisz, że dlaczego ludzie czasami nie kupują czegoś najdroższego typu smartfony, sprzęt komputerowy, auta, itd? No właśnie, bo nie chcą za dużo wydawać, bo woleliby oszczędzać, nie chcą wydawać tak, żeby ciągle mieli niewielką ilość pieniędzy na koncie, zamiast gromadzić możliwie duże oszczędności co robi każdy normalny człowiek.
Wcale nie jest tak różowo, dalej ludzie mają sporo wydatków na życie, a koszty wcale nie maleją. I przestań pisać o bogatych ludziach, oni nie są większością. Gdybyś nie zauważył, dużo ludzi narzeka na drożejącą żywność i wcale nie są to jakieś patusy czy o kim tam myślisz. Poza tym, bronić korpo, które stara się wszystkich dymać, byleby jak najwięcej zarabiać, serio? Czy jak zgadzasz się, żeby ci sprzedawali coś 2x drożej, to jest ok i nie czujesz, że cię poniżają i wyzyskują?
Mam nadzieję, że już rozumiesz problem.
UWAGA! Steam ZAKTUALIZOWAŁPRZELICZNIK PL - 3.58zł! Nie ma tego w newsie!
Dopóki nie dadzą cen jak w ubogich-tanich krajach to nie ma sensu ani walczyć o te zmiany ani kupować cokolwiek. Wydawca woli sprzedawać po 5$ w kolumbi, wenezueli czy innej rosji ale u nas już nie, to ja nie kupuje i tyle. Najwyżej zaczekam 5 lat aż w kluczach będzie po 10 zł.
Pamiętacie jak cenędza sprzedawała gry z blokadą regionalną tzw. RHCP (russian hungary czech polish)? Te gry powinny w Polsce kosztować tyle samo co w Rosji, a kosztowały praktycznie tyle samo co w Niemczech, a nawet więcej bo taniej kupiłem wersje zachodnie w GMG, które potem Steam bez naszej zgody i wiedzy zamienił właśnie w RHCP (Fallout New Vegas, Dishonored).
"Trzecia, domyślna metoda to konwersja wielozmienna, biorąca pod uwagę wiele czynników, w tym lokalną siłę nabywczą, spodziewany koszt dóbr z segmentu rozrywki oraz aktualny kurs wymiany walut."
Czyli to tzw spodziewany koszt dóbr z segmentu rozrywki, tak podbija cenę w Polsce, bo siła nabywcza to 115zł a kurs wymiany 215zł, powinny się spotkać gdzieś pomiędzy ale trzeci czynnik winduje cenę aż do 255. Tylko czy to chodzi o to że klienci w Polsce kupują produkty rozrywkowe mimo że są za drogie (bo ich stać ;P) czy wszyscy sprzedają je za drogo i ludzi się przyzwyczaili (jeszcze gorzej xD)
Ciekawe czy łaskawość Steama ma związek z Hypervisorem?
Czym więcej o tym czytam (na twitterze czy w komentarzach pod newsem na steamie), tym bardziej mam wrażenie, że niektórzy świętują o wiele za wcześnie. Jasne, jest to krok w dobrą stronę, ale sceptycznie patrzę na to czy coś tak naprawdę zmieni się na lepsze, dopóki ten wariant konwersji wielozmiennej jest 1) opcją domyślną 2) jest dla nas nadal bardzo niekorzystny i też swoją drogą bardzo dziwny, przez to o czym wspomina już np. Peregrino82 wcześniej - w przypadku większości krajów na ogół jest to coś pomiędzy konwersją tyko kursu walut i tylko siły nabywczej.
Jak na razie to ceny gier zmieniają się na droższe :D
Na discordzie PolishOurPrices bot to wyłapuje.
Super zmiany...
Ogólnie wszędzie tam gdzie twórcy ustawiali ceny ręcznie i z sugestią graczy z Polski a zmienia wg nowego przelicznika to te gry tylko zdrożeją.
A co za problem kupic kluczyk na gg deals po paru latach, wyplynac na szerokie wody albo zrobic sciepe z rodzina i uzywac gier w tym nowym family sharingu?

Już zaczęły się zmiany cen. Domyślny jest ten współczynnik multi-variable, na resztę wydawcy muszą zmieniać ręcznie, więc w praktyce Dolara liczą nam po 4,15 zł z tej tabelki.
A więc jak pisałem wcześniej wydawcy wybiorą wielozmianową. Chyba tylko naiwni wierzyli że będzie inaczej i z wydawców gier zrobią się organizacje charytatywne. Do tego wychodzi na to że wiele gier będzie jeszcze drożej niż było.
Zmieńcie tytuł z "Zmiany to szansa na tańsze gry w Polsce" na "Zmiany to szansa na droższe gry w Polsce''
Aktualne ceny premierowe to dla mnie żart i ani mnie ziębi ani grzeje czy gra kosztuje 250 czy 400zł na premierę. Kupowałbym na premierę jedynie przy przeliczniku po sile nabywczej czyli 150zł za gry AAA.
Gry są za drogie przez co korporacje mogą wydać bubla ale sprzedać grę przed premierą dobrym marketingiem i nie będą stratne, a gdyby było odwrotnie to musiałyby się postarać aby nie wydawać bubla inaczej bankructwo lub przynajmniej przeprosi i poprawa przy następnej wydanej grze i tak powinno być.
Nowe gry powinny kosztować tyle co np. Gothic Remake czyli już 180 zł na premierę w wersji na PC-ty można dostać ten tytuł, a nie jakieś 300 zł lub 350 zł za nie wiadomo co.
Ale co konkretnie zdrożało? Jak patrzę na listę życzeń to mam wrażenie, że jest minimalnie taniej, chociaż niestety widocznie to cena "wielozmienna" faktycznie rządzi i nie jest to oczywiście dobra informacja, bo u nas liczą jakoś inaczej...
Kupujcie tutaj na
Loaded .com stare DCKeys.com https://www.google.com/aclk?sa=L&ai=DChsSEwj6-8bhh8STAxXLklAGHTl1H8sYACICCAEQABoCZGc&co=1&gclid=CjwKCAjw-J3OBhBuEiwAwqZ_h-XRghJQ33wMcY4vFG2dwie_0-rTkDTU-iq0wqywe0p8KvO3hu_zDBoC5ZkQAvD_BwE&cce=1&sig=AOD64_04LLeB111vQvOduBPiGIoBkxKRfg&q&adurl&ved=2ahUKEwiC38Hhh8STAxXUWUEAHe0kFNkQ0Qx6BAgMEAE i aktywujcie na steam,, zawsze przecena przed premierą do 27%
Cooo, hahaha, ale to przecież za wiele nie zmieni, ceny dalej będą zawyżone, aczkolwiek będą trochę lepsze, ale wciąż niedostatecznie. Skoro wielozmienny był tym domyślnym, to ten też będą dalej używać. A tu ten wielozmienny często jest najwyższy i ja tu właśnie czegoś nie rozumiem jak to oni liczą. Czy nie powinien być średnią między konwersją waluty, a siłą nabywczą? Właśnie 150 zł byłoby najbardziej odpowiednią ceną, a nie 250, które i tak jest sporo wyższe od konwersji waluty oraz tym bardziej od dużo dużo niższej siły nabywczej. A mimo to wciąż wygląda na to, że nie tylko będziemy mieli ceny co zachodnie bogatsze kraje, ale również nawet czasami wyższe, bo zamiast 215 jak ameryka czy zachodnie kraje, to mamy nawet 255, czyli de facto nie 60 dolców tylko trochę więcej czyli niecale 70, a jeszcze to jest nieopodatkowane, więc realnie dla będzie nawet ponad 300, a to tylko ciut mniej niż dotychczasowo.
Tak więc jest tylko troszkę lepiej, ale i tak mogło być znacznie lepiej, bo to jest jak ochłapy, dość marna pociecha. Bo jednak powinniśmy mieć indywidualnie ustalane ceny. W końcu nie jesteśmy tak zamożnym krajem jak zachodnie, żeby dawać nam cenę taką jak dla zachodu i jeszcze dodatkowo podniesioną przez wciąż kiepski przelicznik steama, więc mogliby ustawiać nam ceny nie na 60, a ponad 30 dolców, żeby ceny były bardziej na poziomie odpowiednim dla polski czyli koło 150 zł. No ale dzięki unii nie możemy mieć indywidualnych cen, bo kraje europejskie mają mieć te same ceny niezależnie od siły nabywczej i kursy waluty, więc traktują nas jak jeden z bogatszych zachodnich krajów...
W ogóle ten przelicznik wielozmiennej to kpina, ktoś z tym powinien porządek zrobić, bo to nie ma sensu, nie skupia się na tym co trzeba i w wielu przypadkach to wygląda jak najzwyczajniejszy wyzysk. A nawet ruskie dostali dużo korzystniejszy przelicznik wielozmienny, kto w ogóle wymyślił ten dziwny przelicznik...
Na razie chyba jest tylko drożej także niestety te wszystkie systemy walutowe można sobie kolokwialnie mówiąc wsadzić w dupę. Alleluja za te wszystkie Fanaticale, GreenGamingi, Humble i inne bo o ile uwielbiam Steama jako platformę tak niestety kupowanie tam czegokolwiek przestało być opłacalne czy sensowne lata temu i nic się w tej materii już raczej nie zmieni.

Niestety jeśli twórca/wydawca w przeszłości ustawił cenę ręcznie lub po interwencji graczy z Polski i skorzysta teraz z nowego sposobu wyceniania gry to ceny za gry wzrosną. Może to dotyczyć z półtora tysiąca gier, które miały polerkę. Wzrosty mogą być od 15 zł do 50 zł w zależności od ceny. Natomiast w przypadku gier, które nie miały polerki a twórca teraz zmieni cenę to zyskamy na tym od 1 zł do 5 zł. Ogólnie - lipa :/
Ogólnie okazuje się, że wybór trzech możliwości wyceny gry jest iluzoryczny. Steam od razu sugeruje konwersję wielozmienną z czego twórcy od razu korzystają. Podobno gdy twórca chce ustawić cenę wg siły nabywczej to Steam ostrzega go, że ceny są za niskie i gra nie będzie dostępna w wielu krajach, ale to był post jednej osoby i nie wiem na ile to też prawda.
Jak chcecie to piszcie do Valve poprzez panel pomocy Steam i zgłaszajcie błędne wyliczenie konwersji wielozmiennej, bo 30 krajów ma ją niższą od konwersji kursu walut, ale nie Polska. Jak już reagować to teraz, póki sprawa jest świeża. Szanse są niewielkie, ale trzeba spróbować i trzeba teraz narobić hałasu. Może też GOL by coś w tej kwesti coś więcej napisał jako kolejny artykuł, bo jednak w mediach dominuje pozytywny wydźwięk tychże zmian.
Jak ktoś wyżej napisał, pozostają nam zagraniczne sklepy. W sumie to od dawna większość gier tam kupuje, na Steam tylko i wyłącznie jak rzeczywiście cena jest ok, którą zawsze sprawdzam w steam db. Główny problem to fakt, że nie wszystko jest w zagranicznych sklepach, zwłaszcza jak gra startuje w early acces.
Dlatego nigdy nie kupowałem gry za pełne ceny przez większości czasu. Robię to bardzo rzadko.
Wolę kupić gry, jak są promocji 50 - 90% .
Czy można już napisać, że konwersja wielozmienna wypada tak samo w stosunku do prostego przeliczenia kursu w większości krajów, czy jeszcze trzeba siać ferment i burzę w komentarzach?