Wielka Brytania traktuje regulacje jako zbędne, ale pracuje nad zapewnieniem konsumentom jasnych informacji od wydawców gier. Czyli rozumiem, że zostałoby wszystko po staremu z tą różnicą, że dostalibyśmy przy kupnie gry informację w stylu "jeśli kupisz grę pamiętaj, że nie jest ona własnością na stałe i kiedyś jej serwery/usługi/funkcjonowanie mogą zostać wyłączone".
dlatego od dawna zlewam kupowanie, a nie teraz się nie kupuje tylko wypożycza gier w dniu premiery i wypożyczam je za grosze.
Walka walką, ale większość graczy i tak ma to w dupie. No chyba że skasują im ulubioną grę, ale póki wydawcy czy deweloperzy nie zobaczą że sklepy takie jak GOG rosną w siłę mając gigantyczną sprzedaż jak Steam to niestety mało co się zmieni. Ale jak napisałem mają to w dupie, więc sklepy pokroju GOG zawsze będą niszą, co też widać po wypowiedziach wielu użytkowników na tym forum.
Wcale wydawca nie musi kasować danej gry, ani nawet banować konta z biblioteką gier.
Wystarczy stracić dostęp do internetu w swoim domu, a już granie w gry jedno-osobowe z DRMem okaże się niemożliwe, a już na pewno niemożliwa okaże się ich instalacja nawet z kompletnego instalatora, bo gra będzie wymagała aktywacji online, której nie będzie możliwości dokonać....
Akurat gry bez DRM(np. z GOGa) to można pobrać będąc przez chwilę u kogoś, kto ma internet, a potem zapisaną na np. pendrive przynieść do domu i zainstalować. Na Steamie i Epicu takie coś już nie przejdzie, a już na pewno nie w sposób legalny.
Wracając do tematu, to oczywiste że większość osób ma to gdzieś, skoro są nieświadomi tego czym naprawdę wiąże się DRM i modele subskrypcyjne, albo - jak niektórzy - są totalnie zindoktrynowani ideologią pt. "nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy". Ale wszystko do czasu....