Ciekawe co tym razem nam zaserwuje? Znowu 'gra drogi" czy całkowicie inne podejście do tematu?
Chętnie się przekonam. Pierwsza część mi mocno siadła choć przyznam że historia była taka sobie ale gameplay się bronił i muzyka zaje...
co prawda fajnie sie robilo rozproznie w USA i biegalo pomiedzy kraterami ale mogliby w drugiej czesci powiekszyc mape o inne, mocniej zroznicowane od siebie regiony swiata i dodac wiecej zrodel aktywnego transportu.
Mnie ten "zenujacy" dla niektorych motyw z walczacym gitarzystą właśnie kupił przez to że ilość kiczu osiągnęła mase krytyczną i stała sie czymś interesującym. To jest tak głupie w pierwszej sekundzie że aż staje sie ciekawe. Patent z "poklatkową" laleczką mi sie podoba tak jak i tajemniczość reszty gry.
Zagram w to jesli dostanę za darmo... albo w ogóle nie zagram....odbiłem się od pierwszej szęsci gdzies po 10 godzinach i pierwszej naprawdę dłuższej wyprawie. Po prostu miałem wrażenie ,że devi robią ze mnie debila/ czulem się jak idiota tracąc czas na tę grę . zbyt denerwujące dla mnie. "kojimowy swiat" był kojimowy ale watek ratowania swiata był ....zbyt "płaski"
A jak nawet wymienię kompa jak będzie za słaby na 2 część. Ta gra to jedna z najbardziej klimatycznych, świeżych i dopracowanych gier w jaką grałem. Czekam z niecierpliwością na dwójkę. Niestety chyba na razie wychodzi na PS.
Jestem zniesmaczony. Kodźima miał pracować nad kolejnym genialnym dziełem. A postanowił ZNISZCZYĆ sukces poprzedniego. Co jest nie tak z japończykami? Tak samo było z Zeldą BoftW, piesza część gra dekady druga porażka, i tak samo tutaj. Nawet jeśli uparł się na zrobienie kontynuacji to niech ona będzie dobra. ALe Death Stranding 2 to jakaś kur#a KOMEDIA! CO TO W OGÓLE JEST?! TO JEST ŻART?! I teraz z tej perspektywy jajcarskiej dwójki będę patrzeć na jedynke po której płakałem w zakończeniu. Nie wiem może jednak twórca jaja sobie robi i tak naprawde chce wydać inną gre a to i tak było by w jego stylu ale mnie to nie śmieszy...
Wersja Standardowa 80€.
Kojimę i 505 Games pogrzało.
https://www.dealabs.com/magazine/death-stranding-2-louverture-des-precommandes-est-imminente-60048
W dniu premiery lepiej wziąść plecak i iść się poszwendać niż grać w to badziewie no chyba ze to nie będzie powtórka z rozgrywki z pierwszej części gdzie tylko fabuła robiła robotę a reszta dno.
Po DS1 ktora byla srednia gra 4.5/10 olewam 2 i jej zakup.
Jedynka siadła ale dopiero po jakimś czasie trzeba zanurzyć się w tym świecie i fabułę żeby ją poznać jeśli chodzi o gameplay i grafikę to dwójka stoi na najwyższym poziomie robi niesamowita robotę tak jak jedynka gorzej u mnie z fabułą bo strasznie skomplikowana za dużo napchanych rzeczy ale i tak będzie grane jest to jednak arcydzieło na ps5
Śmieszne są te komentarze kiedy na pc ?? ludzie kupujcie konsole bo nie zagracie w ekskluzywy na premierę tylko będziecie czekać rok,dwa ja już dawno się przesiadłem i nie żałuję a ds2 już do mnie jedzie pozdrawiam!
Problem z tą grą jest taki, że nie wiadomo o co w niej chodzi. Jak w czeskiej komedii. Dzieło szalonego umysłu Hideo Kojima. Ale jeżeli komuś to nie przeszkadza to graficznie produkt dopracowany, futurystyczne klimaty, psychologiczne dialogi, polski dubbing - można ostatecznie zagrać bo aktualnie nie ma żadnych sensownych nowości na tym poziomie.
Jak to nie wiadomo? To symulator futurystycznego kuriera Amazona, dokładnie tak jak jedynka, tylko teraz w Australii, a nie w USA.
Ta cała dziwna fabuła to dodatek zbudowany wokół rdzenia gameplayu, czyli dostarczania paczek. Podobno nawet Cię oceniają jak szybko i w jakim stanie dostarczyłeś te paczki.
Pytanie, czy też jest jak w Amazonowych kołchozach czyli np. załatwianie swoich potrzeb do plastikowej butelki, aby lider zespołu się nie czepiał i nie doniósł na Ciebie że do toalety chodzisz zamiast zasuwać dla dobra Korporacji xD
Lider zespołu? A co to kapela rockowa, czy drużuna robocza? Za moich czasów mówiło się na takiego brygadzista albo majster :)
Generalnie gra jest krytyką zjawiska izolowania się ludzi - w grze ludzie siedzą pozamykani w podziemnych bunkrach, każdy ma własną plażę. Remedium na to współpraca pomiędzy ludźmi - gracze choć są samotni, to jednak cele gry realizują jako kolektyw.
Plus jeszcze kilka innych pomniejszych aluzji
Nie ma lepszej gry jak DS...no po prostu nie ma. Chyba ze przyjdzie GTA6, zobaczymy
Jakby co to gra śmiga w 60fps w upscaleowanym 4k lub 4k 30fps. Gdzie różnica między jednym a drugim jest mało dostrzegalna. Więc naturalnie 60fps bez spadków. To taki komentarz w ramach głupot które ludzie tu wypisują.Gra wygląda cudownie, kiedyś tak gry wyglądały na wyrenderowanych zwiastunach, dzisiaj to aktualny gameplay. Kupiłem specjalnie ps5 pro dla tej gry i był to dobry wybór :)
Jedynka PC wyszła 8 miesięcy po wersji PS. Duża szansa, że tym razem będzie podobnie. Exy Sony wychodzą max do 1,5 roku.
Gra jest łatwa nawet na poziomie brutal... nikt tego chyba nie testowal. Jedynka potrafiła dac w kosc na najwyzszym poziomie. Szkoda ,ze tworcy nie pomysleli o osobach, ktore lubia miec w grach wyzwanie
Gra ma dawać fun i rozrywkę, a nie frustrować gracza swoją trudnością. Jeśli Ci za łatwo, to graj z zamkniętymi oczami, a jeśli za mało wyzwań i adrenaliny to wejdź z różańcem i krzyżem do meczetu.
Gra ma dawać fun i rozrywkę, a nie frustrować gracza swoją trudnością.
Ciekawe - właśnie dlatego odrzucają mnie gry FromSoftware. W ogóle ich nie oceniam bo widzę że innym graczom się podobają. Wnioskuję po prostu, że ten typ niedorzecznego poziom trudności oferuje im odpowiednią, satysfakcjonującą nagrodę po pokonaniu bossa za N-tym razem. Myślę nawet, że gdyby te gry były prostsze lub miały "easy mode" - to byłyby znacznie mniej popularne.
Dlatego nigdy nie byłem i nie będę przeciwko istnieniu w grze wyśrubowanych poziomów trudności. Skoro ludzie to lubią, skoro tego chcą, skoro to daje im radochę - to proszę bardzo. Tym bardziej jeśli mowa o produkcjach które mają kilka poziomów trudności.
Jak wyjdzie kiedyś zapatchowana na PC i w promocji, to się zobaczy.
Pytanie do kogoś, kto grał: Czy da się grać? Tzn, czy w grze chodzi o noszenie, łączenie i budowanie (jak w jedynce, która dzięki temu wciągała), okraszone niestrawną schizą Kojimy, CZY może jest to już tylko schiza Kojimy, z nieciekawym i nie wymagającym gameplayem?
I czy proporcja schizy do gameplayu jest zjadliwa?
Pojazdy dostajemy szybko i dostawy są banalne. Doszło dużo więcej obowiązkowej walki.
Dzięki. To chyba odpuszczę. Co poeta miał na myśli nie rozumiem, bo nie biorę fentanylu;) a jak nie ma zmagania z noszeniem, to jedyny sens gry zniknął.
Gra była by lepsza gdyby nie robił jej Kojima. Sama rozgrywka polegająca na zabawie w euro truck symulator w świecie postapo to dobry pomysł, ale niestety gra jest zepsuta przez chory umysł twórcy, który robi absurdalną fabułę, idiotyczne postacie, bezsensowne dialogi, oraz dziwaczne tło narracji takie jak gadająca kukła, broń gitara, magiczne moce teleportacji, i system lików. Fabularne też jest gorzej niż w części 1, gdzie chociaż chwycił mnie wątek ojca Sama, lecz tu mamy Tumorrow, która za bardzo przypomina laskę z MGS Fantom Pain. Czasem wymuszają w grze strzelanie bo nie mogli zastąpić je filmem, i strzelamy, co jest nudne bo proste. Jedyne co dobre w tej grze to zabawa w kuriera, lecz tu psuje smak to że ludzie są wyświetleni hologramem, bo nie mogą wyjść do kuriera odebrać paczkę, a do tego są plastikowo życzliwi. Najwyższa ocena jaką można wystawić to 1. Ogólnie nie warto kupować, lepiej zagrać w część 1, i zostawić te markę.
A mi sie gra w 9 rozdziale zbagowala i nie moge jej ukonczyc,zawod potezny
PS. W chapterze 9 podczas misji gdzie trzeba zniszczyc 2 urzadzenia w obozie mułow a potem mamy polączyc Southern Environmental Observatory (południowe obserwatorium ekologiczne czy jakos tak ) Nie polecam wjezdzac tam samochodem,poniewaz jak wysiadlem z auta powinienem miec cut scenke w ktorej respia sie wrogowie ,pokonac ich i podejsc do terminala,a ze Sam akurat byl sobie w aucie nie mialem cut scenki,pokonalem wrogow chodz na poczatku nie moglem sie ruszac a terminal byl zablokowany,nawet jak wczytalem sejwa wczesniej dalej byl zablokowany,pomoglo wczytanie sejwa godzine wczesniej i powtorzenia dwoch misji
Lepiej spacerować
Taki dosyć standardowy sequel. Więcej, ładniej, lepiej... Ale i czasami gorzej. Więcej mechanik podróżowania i transportowania przesyłek. Więcej rodzai wynurzonych. Grafika ładniejsza, bardziej zróżnicowana. Jakiś lepszy feeling jeśli chodzi o ogólny gameplay i sterowanie. Ale fabularnie niestety sporo słabiej... Nowe postacie mimo, że mające ciekawy zarys własnych historii, to ogólnie zostały słabo pokazane. Fabuła ogólnie jakoś słabo się klei, widać mocny recykling pomysłów z jedynki, czy nawet z Metal Gear Solid, a na koniec idzie "bomba" za "bombą"... W cudzysłowach, bo mnie te bomby jakoś nie ruszyły. I ogólnie to główny mój zarzut do fabuły, że nie wywołała u mnie jakiś większych emocji. Poza irytacją Dollmanem... Chociaż jedna cutscenak z Samem i Tomorrow była świetna! Ale sam gameplay mimo wszystko dalej wciąga, a dostarczanie paczek i robienie zleceń jest jakieś takie przyjemne ;) Podsumowując, spodziewałem się więcej po DS2, ale jak jedynka Ci się podobała, to możesz śmiało brać dwójkę.
Tak tylko Kojima potrafi. DS2 dla pierwszej części jest tym samym czym druga Diuna dla pierwszej. Idealne rozwinięcie ciekawego pomysłu i poprawienie wielu elementów przez co jest zwyczajnie więcej i lepiej. Najmocniejszy element to oczywiście historia. Chociaż samo zawiązanie akcji mnie nie przekonało (po co Sam angażował się w zadanie skoro miał już bezpieczne i komfortowe życie), ale za to co dzieje się dalej a tym bardziej w finale - mistrzostwo. Kojima w formie, więcej przerywników filmowych niż gry, ale ja za to kocham jego produkcje. Pod względem rozgrywki to takie 8.5/10, przemierzanie świata nadal jest przyjemne same w sobie, ale mam wrażenie, że można było zrobić tutaj więcej. Największym minusem jest jak dla mnie brak zróżnicowania pojazdów (mamy tylko dwa do wyboru - motocykl i furgonetkę) i aż się prosi dodać coś więcej - jakieś lekkie buggy na tereny piaszczysto - pustynne, skutery śnieżne w górach, ciężkie pojazdy opancerzone którymi moglibyśmy likwidować posterunki wrogów. Świat też nadal sprawia wrażenie pustego, brakuje takich losowych zdarzeń jak w RDR II i dodatkowych bardziej zróżnicowanych aktywności. Mimo wszystko jest znacznie lepiej w stosunku do części pierwszej. Mapa wreszcie sprawia wrażenie całkowicie otwartej po której możemy swopodnie poruszać się gdzie tylko chcemy, tereny są znacznie bardziej różnorodne, dodano tereny zielone, pustynie, pojawiają się zwierzęta, mamy nowe zagrożenia pogodowe i nowe typy wrogów jak również sposoby szybkiego poruszania się po mapie. Graficznie najwyższy poziom, już na PS5 wygląda to obłędnie, ostrość i jakość tekstur, daleki zasięg rysowania, jakość efektów pogodowych. Hideo Kojima dostarczył po raz kolejny arcydzieło. Nie jest to gra którą mógłbym nazwać w całości kompletną, znajduje cały czas rzeczy, które można by dołożyć aby DS2 sprawiało rzeczywiście wrażenie produkcji której nic nie brakuje. Nie mniej jednak wrażenia po ukończeniu całości są ogromnie pozytywne. Ładunek emocjonalny na najwyższym poziomie, wielowątkowa, głęboka opowieść i radzeniu sobie z traumą, przetrwaniu, relacjach międzyludzkich. Niezapomniane przeżycie.
Przeszedłem,arcydzieło,czekam na 3 ale ta wleci na ps6.Polecam
Skończyłem, może mi ktoś wytłumaczyć parę rzeczy fabularnie ? Nie rozumiem pewnych motywacji i zachowania.
spoiler start
1. Dlaczego Neil tak zaciekle broni Tomorrow/Lou w "zaświatach" przed Samem a później po jej przejęciu przez Sama ciągle próbuje się odegrać ?
W sumie nie rozumiem też skąd wie, że Lou to Lou ? Fragile mu powiedziała podczas jej skoku gdy przekazywała ją do "wychowania" Neilowi i reszcie dusz ? Jeżeli Neil ma pełną świadomość kim jest Lou to dlaczego broni go przed Samem skoro dowiedział się za życia, że to nie jego dziecko tylko Sama, nie wie, że Sam to Sam, tylko traktuje go jako pierwszego lepszego intruza ? Wtedy nie rozumiem dlaczego sam Neil prowokuje niejako pierwsze ich spotkanie wciągając Sama do smoły.
2. Dlaczego Sam ma przebłyski pamięci jako postronny obserwator scenek pomiędzy Lucy a Neilem, rozumiem, że Lucy nie była wtedy nawet w ciąży a jeśli była to w pierwszych scenach na bardzo początkowym etapie a inna sprawa, że przecież tak naprawdę Lou nie było w kapsule BB więc czyje to mają być niby wspomnienia ?
Ja rozumiem, że to death stranding Kojimy i wiele rzeczy jest tak i nie inaczej bo tak jest i tyle, w końcu to science fiction i jest dużo techno bełkotu ale motywacje bohaterów wydawały mi się logiczne i zrozumiałe, na przykład motywacja Clifa z jedynki i dlaczego się tak zachowywał były w pełni zrozumiałe dla mnie.
Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie, może mi coś umknęło, grałem 71 godzin więc możliwe że coś przeoczyłem i nie połączyłem odpowiednich kropek.
Jakby co to gra mi się bardzo podobała, tak jak i jedynka :)
spoiler stop
Jaki jest sekret Mistrza Pizzy?
Jak zdobyć trofeum „Więc to TY jesteś Mistrzem Pizzy”?
[link]
Ja tylko przeszedłem głowny wątek i trochę pobocznych,coś koło 30 h mi wyszło,co wy robicie w tej gierce że wam po 70 h wali licznik ?
Grę skończyłem po około 62 h a brakło jeszcze sporo misji pobocznych. Gra pod każdym względem lepsza od pierwszej części. Nie nudziłem się tutaj ani minuty, świat mnie wchłonął na całego. Czekam na kolejną dziwną grę od mistrza.
Finał to było (muszę użyć tego słowa, chociaż i tak wolałbym dosadniej) pieprzone złoto. To co się tam działo, ta muzyka, dialogi itd. Na przemian miałem opad szczęki, płakałem że śmiechu, cieszyłem się jak głupi i miałem łzy z powodu smutku i wzruszenia. Najlepsza walka z bossem w grach. I ogólnie cała gra, mimo że szkieletem fabuły stanowi kopie jedynki, tak jednocześnie to jak rozwinęło gameplay oraz prowadzenie fabuły i dialogów to czyste złoto. Ja chcę po prostu więcej.
Podziwiam Kojimę, że potrafi robić takie przerywniki filmowe, od których nie da się oderwać. Finał jest fenomenalny. Na największy minus dla mnie model jazdy oraz irytujący dollman, który tłumaczy nam niektóre rzeczy jakbyśmy byli ostatnimi idiotami. Soundtrack jest ok, jedynka stoi pod tym względem o wiele wyżej.
Jakość tej gry jest iście japońska. Nie wszystkim się spodoba ale czy Nissan Skyline z 72r jest dla wszystkich?
Graficznie super, mechaniki super, muzyka bdb, fabuła mierna, aktorzy niby super ale scenariusz i dialogi mierne, nie czuć stawki. To na pewno NIE jest gra 10/10 choć grało się fajnie do pewnego momentu kiedy trzeba było kolejny i kolejeny raz walczyć z tym samym bossem. W tym świecie nawet jak ktoś zginie to jest naukowe "mambo dżambo" i on dalej żyje, o sens nie pytaj.
Druga odsłona to w zasadzie więcej tego samego, ale wcale to nie oznacza, że jest lepiej. Gra traci na tym całą magię względem pierwowzoru. Błyskawicznie dostajemy wszystkie zabawki i nagle z klimatycznej gry, pełnej przygody robi się łatwa arcedówka na telefon, w której jeździmy busem tu i tam, dostając kawałki fabuły w nagrodę za wykonanie tej nudnej i powtarzalnej czynności. Nie trzeba walczyć ani z ludźmi, ani z wynurzonymi.
DS2 to nudny grind, który trzeba sobie celowo utrudniać by sprawiał frajdę i dostarczał emocje z samej rozgrywki. Jest zwyczajnie zbyt łatwo i zbyt monotonnie.
Co do fabuły to jest w końcu bardziej zrozumiała, ale nie znając "jedynki" nie ma sensu podchodzić do tej części. Finał jest jak na Kojime bardzo oczywisty i niepozostawiający żadnych pytań czy opadów szczęki. Ładnie wieńczy to całą historię i broń Boże niech nie robi już 3. części. Tylko wyciągnie model skradankowy wraz ze strzeleniem i zrobi opartą na tym grę. Najlepiej niech tam będzie dużo Metalu, Trybów i Solidności.
U mnie podobnie. Gra wg mnie ciut gorsza od jedynki. Paradoksalnie bo dużo poprawione ale nie ma takiego łał co chwila, tej magii jak w jedynce. Jedynka była bardziej skupiona nie taka rozwlekana przy każdej dostawie coś cię mogło zaciekawić, mogłeś po coś zboczyć z drogi. A tu tak trochę zaczynały już te dostawy nużyć. Ale gra poprawna jak ktoś zakochał się w jedynce to nie bedzie żałował zagrania w dwójkę.
Nie mogę w to uwierzyć ale w końcu dobrnąłem do końca. Podobnie jak pierwszą część, ukończyłem death grinding 2.
Od razu na wstępie zaznaczę że jestem z tych co liżą wszystkie ściany. Nie odpuszczę misji pobocznych itp no chyba że twórcy naprawdę przegną "pałę" i tak też jest z tą grą. To istna katorga dla ludzi którzy męczą się jak wszystkiego nie odblokują. Nie będzie spojlerów fabularnych ale będą gameplay"owe.
Każdy pepers (czy jak oni się zwą) ma swoją skalę 5 gwiazdek. Za każdą gwiazdkę dostajemy jakąś nagrodę. Do 3 gwiazdki jest to dosyć proste ale wymaksowanie na 5 gwiazdek wymaga już sporo powtarzania identycznych zleceń które zabierają mnóstwo czasu (i tu mówię z tyrolkami i wszystkimi innymi ułatwieniami). I wiecie co ? Nie traćcie na to czasu! W 98% dostaniecie jakieś duperele jak naszywki na plecak! Za każdym razem czułem jakby twórcy pluli mi w twarz. Do 4 gwiazdki czasami trafi się coś fajnego ale dosłownie raz na 4-5 pepersów. Ale za 5tą najtrudniejszą gwiazdkę zawsze jest jakieś g€%^wno. Totalnie skopany system nagród za poświęcony czas. Mało tego - wymienię na palcach jednej ręki przydatne rzeczy więc tak naprawdę najlepiej wogóle nie zawracajcie sobie tym głowy bo nie warto. Może przyda się coś na finałową walkę? Haha! Cały finał jest z góry określoną bronią, wszystko co zbieraliście było g%^& warte.
Z moich 120h myślę że około 60h to było maksowanie dostawców do 5 gwiazdki. I to czas wyrzucony w błoto. Najlepiej byłoby sporządzić listę u którego dostawcy którą gwiazdkę warto nabić i iść dalej. Ale nigdy nie było warto nabijać maksymalnej 5tej gwiazdki. Na koniec gry miałem ponad 300 punktów umiejętności których nie było w co wsadzić.
Tak jak w części pierwszej nie widzę tu zbyt wiele contentu. Wszędzie jest kopiuj wklej - takie same placówki w których są gadające hologramy. Mooże 2 razy gra mnie zaskoczyła na plus ( pizzerman)
Kolejna sprawa to spłycenie rozgrywki. Pierwsza część była czymś świeżym teraz tego poczucia już nie ma a gra stawia znacznie większy nacisk na poruszanie się samochodami itp. Ja to lubię ale spłyciło to rozgrywkę niesamowicie. Nie poczujesz tych trudności w pokonywaniu wzniesień rzek itp, wszystko przejedziesz swoją ciężaróweczką z zamontowaną bronią więc wogóle nie ma sensu wysiadać. Ten problem szczególnie widać w momentach w których załącza się jakiś nowy utwór muzyczny. W zamyśle jest to czas spokoju gdy spokojnie pokonujesz sobie skałki do nowego węzła którego widać już na horyzoncie. To działało w 1 części. W Tym sequelu zapewne jedziesz wtedy jakimś pojazdem mając w nosie skałki czy rzeki i dojeżdżasz do terminalu zanim wogóle utwór w tle się rozkręci.
Jeżeli chodzi o walkę - nie czujesz praktycznie żadnego zagrożenia po pierwszej mapie, skończy ci się amunicja - pojawi się broń obok ciebie, zginiesz - zaraz zmartwychwstaniesz. Zero wyzwania.
Kolejna mrzonka to system pogodowy - pożary, lawiny, wylewające rzeki. To wszystko jest w określonych momentach fabularnych i stanowi chwilową ciekawostkę, później przez całą grę jest bzdetą - występuje zawsze w tych samych miejscach a i tak wszystko pokonacie ciężarówką lub innym pojazdem.
Nie sposób wspomnieć o kojimizmach - ten twórca od dawna struga się na growego Tarantino ale wszystkie jego gry są jakby pisał po dropsach. Ten człowiek ma schizofrenię, dajcie mu leki! Oczywiście wszystko grubo polane japońskim emocjonalnym sosem więc zabijasz kogoś po 5 razy a on kolejne 3 razy się podnosi i ucieka wygłaszając 5 minutowy monolog po którym stwierdzasz że trzeba go wysłać do psychiatryka.
Oczywiście główny złol chce zniszczyć ludzkość bo nie zasługuje na istnienie. Kropka. To jest jego główny i jedyny motyw, nic więcej się nie dowiesz.
Naprawdę chciałbym usiąść na przeciwko fana kojimy żeby wyjaśnił mi ten jego fenomen i uznanie na świecie. Bo po motywach z końcówki, zaczerpniętych jakby z transformersów i power rangersów niemal zaplułem tv.
Mimo tych narzekań nie wystawiłem złej oceny. Dlaczego ?
Pierwsza sprawa jaką mogę pochwalić to grafika. Jest ładnie, bardzo ładne twarze głównych postaci, mimika, cutscenki. Silnik na którym kojima tworzy gry zasługuje na pochwały. Podoba mi się fizyka, może nie jest to poziom gta iv lub rdr 1 i 2 ale jest przyzwoicie.
Nie da się też zaprzeczyć że jest to jednak ciekawy model rozgrywki.
To co jest też dla mnie plusem to fabuła jest nieco bardziej zrozumiała i przystępniejsza. W 1 części kojima strasznie poleciał, tutaj jest to bardziej zjadliwe.
Na plus również więcej walki. Strasznie tego brakowało w części pierwszej.
Ciekaw jestem co ten kojima wymyśli w przyszłości. Chciałbym żeby chłop trochę znormalniał i nie wymyślał tylu dziwactw pokroju tych bzdurnych rąk na szyi fragile. Ale na ten bezsensowny grind już się nie dam więcej nabrać
„Death Stranding 2: On The Beach” wciąga od początku i potwierdza, że ten świat ma jeszcze sporo do opowiedzenia. Historia jest angażująca, wątki sensownie domknięte, a jednocześnie zostawiono furtkę na kolejną część. Oprawa wizualna zachwyca, a muzyka jeszcze mocniej buduje klimat. Duży plus za bardzo dobry polski dubbing. Asynchroniczny tryb sieciowy znów świetnie działa – budowanie i zostawianie pomocy innym naprawdę daje satysfakcję. Dla fanów spokojnej, klimatycznej rozgrywki.

Death Stranding z 2019 zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory uważam że jest to jedna z najlepszych gier jakie grałem. Przez długi czas nie chciało mi się grać w inne gry ponieważ DS podniósł poprzeczkę tak wysoko. Pamiętam jak ukończyłem pierwszą cześć i zasiadłem potem do Mirror's Edge Catalyst. Po jakiś 2 godzinach nie chciało mi się w to grać ale ukończyłem i wróciłem do Death Stranding xD
Death Stranding 2 jest to więcej tego samego co w poprzedniej części. Większa mapa, więcej gadżetów, doszlifowane mechaniki itd… Jeżeli komuś nie podpasowała pierwsza odsłona to tutaj też się nie odnajdzie. Dalej jest to symulator kuriera w post-apo świecie, ale w szybszym tempie. Gdzie oprócz nas, innych kurierów, bandytów i wynurzonych nikogo nie ma. Oczywiście został zachowany też ten unikalny multiplayer gdzie widzimy tylko struktury innych graczy oraz ich materiały/paczki. Ogólnie pętla gameplayowa w grze jest bardzo przyjemna. Można wciągnąć się w wir dostarczania paczek. Brzmi to absurdalnie, ale polecam spróbować.
Przyznam że druga cześć jest w prostsza od jedynki. Grałem na najtrudniejszym poziomie trudności i dalej grało się lajtowo. W jedynce był większy nacisk położony na chodzenie z buta niż poruszanie się pojazdami czy innymi środkami transportu. W drugiej części jako że mamy większy obszar to poruszanie się na nim pieszo zajmuje więcej czasu. Oczywiście mamy tak jak w jedynce pojazdy, ale znajdą się też nowe środki transportu. Ja rozumiem ideę tej gry. Głównym założeniem jest dostarczanie paczek i gracz musi optymalizować sposoby dostarczania na początku pieszo a potem w miarę postępów coraz szybciej. W drugiej części moim zdaniem jest to za szybko. Pojazdy dostajemy już na pierwszej mapie w Meksyku. Dostęp do kolejki i tyrolek mamy już na początku podłączania Australi. Wiele graczy w internecie zarzucało pierwszej części ze była długa, monotonna, wolna. Druga cześć stara się przyśpieszyć rozgrywkę dając tak szybko inne sposoby transportu. Ogólnie to nie jest trudna gra. Wali z bossami przechodziłem za pierwszym razem, nie miałem czegoś takiego że zawiesiłem się na jakimś bossie. Chcę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy a mowa o szybkiej podróży. W pierwszej części była opcja szybkiej podróży, ale wiązała się ona z tym że nie mogliśmy przenosić ze sobą żadnej rzeczy. I w dwójce jest tak samo i spoko, ale mamy też drugą opcje. Sam ma do dyspozycji statek DGV Magellan którym służy nam za bazę wypadową. Statek ten może poruszać po mapie, i tutaj mamy już możliwość przewożenia dużej ilości ładunku. Ułatwia to grę strasznie. Nagle można teleportować się na drugą stronę mapy ze wszystkim. Przewożenie ładunków nawet w pojazdach nie ma sensu ale jest tu pewien haczyk. Statek może poruszać się w obrębie sieci chiralnej. Czyli zawsze trzeba raz przejść się z buta, albo użyć innego środka transportu aby podłączyć teren do sieci. Później można się teleportować statkiem do tego miejsca. Niby spoko bo za pierwszym razem trzeba iść ale później to już tylko teleportacja. Dodam jeszcze że za dostarczanie paczek Magellanem dostaje się mniej lajków, ma to nas zniechęcać do dostarczania paczek statkiem. Ja sobie sztucznie utrudniałem później grę i nie korzystałem z Magellana. Nasz statek może teleportować się do większości mieszkańców Australii. Jeszcze jak bym miał do czegoś się przyczepić to cykl dnia i nocy. Osobiście wolałbym aby można było sobie blokować czas. Dlaczego gry na siłę dają ten cykl dobowy. Pierwsza cześć miała tylko dzień o ile dobrze pamiętam. Ale to takie subiektywne spostrzeżenie.
Ponarzekałem trochę ale są to dla mnie wady wynikające głównie z poziomu trudności. Cała reszta gry błyszczy. Grafika tak jak z pierwszej części naprawdę piękna. Te tereny które przemierzamy są kapitalne, góry, pustynie, rzeki, polany. Jest na czym oko zawiesić. Graficznie petarda. W drugiej części możemy puszczać sobie muzykę w tle jak chodzimy po świecie, i można robić sobie playlisty. W jedynce tego nie było, chyba że w Director's cut, ale w tą wersje nie grałem. Tak samo jak w poprzedniej części historia stoi na wysokim poziomie. Postacie, reżyseria gry to klasa sama w sobie. Przecież to Kojima, a jak wiadomo to chyba jedyny deweloper który reklamuje swoją grę nazwiskiem. Każda postać która towarzyszy Samowi podczas podróży jest dobrze napisana. Każdą da się lubić nawet antagonistę hehe. Jak wiadomo Kojima ma bzika na punkcie przerywników filmowych i jest tego naprawdę sporo. Według danych z YouTube trwają one około 6 godzin. Jest tu sporo oglądania, ale za to jakiej jakości – Filmowej. Odnoszę wrażenie że w drugiej części jest więcej przerywników filmowych niż w pierwszej, ale są one krótsze. To nie zmienia faktu że jest tego sporo. I trzeba się nastawić że cutscenka może trwać nawet 20 min. Ogólnie Kojima wie jak te klocki układać, dopasować muzykę, pogodę, nastrój do danej sceny. Jak film tylko w grze heh. Oczywiście w grze nie zabraknie dziwactw albo oryginalności. To już każdy sam sobie musi nazwać.
Duży plus po raz kolejny za polonizacje. Pełen dubbing, ale Sony przyzwyczaiło nas do wysokich standardów. Nie miałem takiego wrażenia że jakieś głosy są źle dopasowanie. Wszystko gra i słucha się tego świetnie.
Reasumując spędziłem w grze 150h i bawiłem się wyśmienicie. Aż szkoda że gra nie dostała żadnej nagrody ma GOTY. Grałem w 60 FPS na PS5 Slim i nie uświadczyłem żadnego błędu. Gra ani razu się nie wywaliła, nie było błędów graficznych, ani w skryptach. Naprawdę gra jest stabilna. Liczę że powstanie trzecia cześć bo mam niedosyt tego świata. Kojima stworzył oryginalne lore i aż szkoda tego nie kontynuować. Ode mnie 10/10 mimo narzekań na poziom trudności. Powinien być jakiś tryb hardcore.