BioShock - jeden z najbardziej przereklamowanych średniaków w historii. Gra która wyróżnia się jedynie miejscem akcji, konceptem siostrzyczek oraz tatuśkami. Natomiast sama rozgrywka jest przeciętna i mocno powtarzalna, walki jest za dużo że spamem odradzających się przeciwników (łączy się z kolejnym punktem), backtracking mocno wkurzający, a historia nijaka. Jedna z niewielu gier, gdzie człowiek ograł pod wpływem chwalenia innych jaka to nie jest wybitna produkcja, a okazała się stratą czasu. Dałbym jej takie 5-/10.
Co za pierdolenie xd
Czyli
Nowy oryginalny świat, na ktorym później wzorowały sie inne produkcje
Nowa mechanika siostrzyczek i tatkow
Nowa mechanika wyboru w rozgrywce
Odświeżona mechanika polaczenia strzelania i mocy, ktore wielokrotnie pozniej pojawialy sie winnych grach
Jeden z najbardziej zapamietywalnych plot twistow w grach
Nie sa wystarczajace zeby uznac gre za dobra produkcje, bo bylo duzo przeciwnikow xd
Opcje sa dwie
Albo grales w to jak miales te kilkanascie lat i za bardzo nie odnajdowales sie w grze bo byla calkiem skomplikowana.
Albo grałeś w nia dekad później i wtedy fakrycznie mogla sie wydawac jako nic specjalnego bo w międzyczasie wyszło tuzin kolejnych gier o podobnej rozgrywce
Ależ to był mocarny rok. Prawie każda z w.w. gier została franczyzą, a mowa tutaj o nowych markach.
Mass Effect i Wiedźmin zdecydowanie najlepsze, a ja jeszcze chciałem przypomnieć o tym, że w 2007 roku ukazał się jeden z najlepszych dodatków do World of Warcraft, czyli The Burning Crusade. Dla części graczy to był dodatek najlepszy, dla innych nieco lepszy był późniejszy Wrath of the Lich King.
Mass Effect wydany w sumie miesiąc po Wiedźminie, a widać było różnicę w silniku gry - silnik Wiedźmina był już niestety przestarzały (nieco zmodyfikowany Aurora Engine), zaś Mass Effect na Unreal Engine 3 prezentował się wówczas bardzo świeżo. Ale tak czy siak, pierwszy Wiedźmin okazał się bardzo dobrą grą - detektyw Raymond, dziadek-ludożerca, karty z zaliczanymi kobietami, klimat 4 rozdziału...