BioShock - jeden z najbardziej przereklamowanych średniaków w historii. Gra która wyróżnia się jedynie miejscem akcji, konceptem siostrzyczek oraz tatuśkami. Natomiast sama rozgrywka jest przeciętna i mocno powtarzalna, walki jest za dużo że spamem odradzających się przeciwników (łączy się z kolejnym punktem), backtracking mocno wkurzający, a historia nijaka. Jedna z niewielu gier, gdzie człowiek ograł pod wpływem chwalenia innych jaka to nie jest wybitna produkcja, a okazała się stratą czasu. Dałbym jej takie 5-/10.
Co za pierdolenie xd
Czyli
Nowy oryginalny świat, na ktorym później wzorowały sie inne produkcje
Nowa mechanika siostrzyczek i tatkow
Nowa mechanika wyboru w rozgrywce
Odświeżona mechanika polaczenia strzelania i mocy, ktore wielokrotnie pozniej pojawialy sie winnych grach
Jeden z najbardziej zapamietywalnych plot twistow w grach
Nie sa wystarczajace zeby uznac gre za dobra produkcje, bo bylo duzo przeciwnikow xd
Opcje sa dwie
Albo grales w to jak miales te kilkanascie lat i za bardzo nie odnajdowales sie w grze bo byla calkiem skomplikowana.
Albo grałeś w nia dekad później i wtedy fakrycznie mogla sie wydawac jako nic specjalnego bo w międzyczasie wyszło tuzin kolejnych gier o podobnej rozgrywce
I ja uznaję Bioshocka za okrutnie przereklamowaną grę. Owszem, setting był fajny i ewidentnie nad nim spędzili najwięcej czasu. Niestety to co najważniejsze w grach czyli rozgrywka, była bardzo prymitywna. Strzelanie wg mnie było kompletnie bez żadnej mocy i feelingu, zupełnie nijakie i przez to nudne, wspomniany respawn i backtracking nie pomagał a przeciwnicy poruszali się jakby byli na wrotkach, jeździli od lewa do prawa. Ja nie byłem w stanie tego ukończyć a grałem zaraz po premierze. I oczywiście reklamowanie tej gry jako duchowego spadkobiercy System Shocka też nie pomogło bo to zupełnie nie ta liga była. Bioshock to bardzo prosty shooter z ciekawą fabułą, nic więcej.
A z wymienionej 10 to u mnie zdecydowanie Wiedźmin na 1 miejscu, cały czas mój ulubiony:)
Nie wszystko musi się każdemu podobać. Też nie jestem fanem Bioshocka. Okrutnie mnie wynudził i zmęczył rozgrywką. Fabuła też taka sobie, a plot twist nie zrobił na mnie wrażenia.
Niemniej klimat i wygląd lokacji były świetne. Szukanie audilogów, adrenalina przy konfrontacjach z tatuśkami. Tylko przez pryzmat całej gry było to za mało, by mnie przytrzymać przy ekranie na dłużej niż godzinę czy dwie każdorazowo. Musiałem sobie dawkować, bo gra po prostu nie wciągała.
Te wybory w rozgrywce i tak nie miały znaczenia. Mechanika połączenia strzelania i mocy nie była niczym nowym, więc po co to gloryfikować? Dark Forces 2 robił to samo chociażby a przed nim inne gry FPP, jakiś Heretic czy Hexen chyba też łączyły zdolności z walką? W Bioshocku przełączanie między bronią a plazmidami było niewygodne, usprawnili to w dwójce. Ogólnie, za bardzo odeszli od zasad projektowych immersive simów i wyszła z Bioshocka strzelanka, która była bardzo słabą strzelanką, bo kompletnie nie było czuć odrzutu, celowania, brakowało mi właściwego feedbacku w walce przy trafieniach.
Lepiej grało mi się w Bioshock 2, ale jedyny Bioshock, który naprawdę mnie wciągnął i dostarczył dużo frajdy to Infinite. Chociaż i do niego nigdy nie wróciłem a o ironio - DLC w Rapture już mi się nie podobały.
Skrytykowanie Bioshocka za prymitywną rozgrywkę, po czym usytuowanie Wiedźmina na 1 miejscu, gdzie mechanika walki polega dosłownie na klikaniu lewego przycisku myszy gdy celownik zmieni ikonkę sprawia, że Twoja opinia nie ma dla mnie żadnej wiarygodności :D
Bioshock to jedna z najbardziej wpływowych produkcji, której wiele późniejszych gier próbowało dorównać. Fabuła ma nie tylko mocny twist, ale całościowo porusza wiele ciekawych problemów skłaniających do filozoficznych rozmyślań, np. moralność wyboru typu korzyść własna czy cudza; problem utopii czyli świata pozornie idealnego, który mimo wszystko upada; albo etyka człowieczeństwa kontra ulepszenia ciała. Z tego co pamiętam są tam takie ciekawe fragmenty nad którymi można sobie po prostu rozmyślać, jak ten o tym, że mała dziewczynka przeraziła się drzewa jabłkowego, bo nigdy w życiu nie widziała czegoś takiego. Zdecydowanie nie jest to fabuła podawana w przystępny sposób, bo trzeba się faktycznie wsłuchiwać w nagrania audio, ale niepodważalnie jedna z ciekawszych w grach.
Co do rozgrywki natomiast nie zgadzam się, że jest prymitywna. Mamy szeroki arsenał broni, pułapek i plazmidów, które stopniowo ulepszamy, a każde ulepszenie jest widoczne wizualnie, co podbija poczucie progresji. Dodatkowo nie są to ulepszenia typu "zadaj 5% więcej obrażeń", tylko na przykład "zmień całkowicie sposób przeładowania strzelby". Wrogowie zwłaszcza na początku są nieprzewidywalni i możemy do nich podchodzić na różne sposoby. Walka z tatuśkami wymaga szczególnego przygotowania i zużycia sporej ilości amunicji, przez co jest faktycznie wymagająca.
Generalnie uważam, że gra zasłużyła na swoją renomę :D
Pamiętajcie, jeszcze nie powstał taki który by wszystkim dogodził
Booshocka nie grałem ale czeka na moim dysku do odpalenia :P
Ale nie trzeba lubić jakiejś gry żeby ją docenić. Dla mnie ciężko się grało w Red Dead Redemption 2 i Warhammera Total War, ale przyznaje że są to gry dobrze zrobione i wybitne. Tak samo nie można zaprzeczyć, że Bioshock jest świetną grą legendą, nieważne czy się go lubi czy nie.
Ależ to był mocarny rok. Prawie każda z w.w. gier została franczyzą, a mowa tutaj o nowych markach.
Mass Effect i Wiedźmin zdecydowanie najlepsze, a ja jeszcze chciałem przypomnieć o tym, że w 2007 roku ukazał się jeden z najlepszych dodatków do World of Warcraft, czyli The Burning Crusade. Dla części graczy to był dodatek najlepszy, dla innych nieco lepszy był późniejszy Wrath of the Lich King.
Mass Effect wydany w sumie miesiąc po Wiedźminie, a widać było różnicę w silniku gry - silnik Wiedźmina był już niestety przestarzały (nieco zmodyfikowany Aurora Engine), zaś Mass Effect na Unreal Engine 3 prezentował się wówczas bardzo świeżo. Ale tak czy siak, pierwszy Wiedźmin okazał się bardzo dobrą grą - detektyw Raymond, dziadek-ludożerca, karty z zaliczanymi kobietami, klimat 4 rozdziału...
Pamiętam Crackdown tylko dlatego, że był opisywany w którymś z ówczesnych numerów CDA. Ten rok był dla mnie szczególny jednak pod innym względem - w maju miałem wyprawione 18 urodziny, a więc prawne wejście w dorosłość. To był naprawdę dobry czas, jakkolwiek od 2008 po 2010 było już jakby mniej wesoło ze względu na globalne zawirowania.
Via Tenor
Brak Command&Conquer 3 czyli najlepszej części w serii to są jakieś jaja. Żadna kolejna się do niej nawet nie zbliżyła poza KW, która jest równie dobra, a w niektórych aspektach lepsza, ale "trójka" jednak wygrywa choćby ze względu na 3 kampanie.
Byłem wtedy nieco poza grami i jak teraz spojrzałem na datę to nie mogłem sobie przypomnieć żadnego konkretnego tytułu ale jak spojrzałem na spis tytułów z owego roku to uniosły mi się brwi nawet... Taak, to był rok premier kilku dzieł wybitnych, któe ogrywałem po moim powrocie do gejmingu w 2009, chociaż jak sobie przypomnę to Stalkera ogrywałem właśnie w 2007 bo grałem jeszcze w moim rodzinnym domu zanim się w 2008 nie wyprowadziłem...
Stalker (i następne), ta konkretna część COD, Wiedźmin, Mass Effect to już u mnie żelazna klasyka. Crysis i Bioshock trochę mniej. AC nie, osobiście do dziś nie rozumiem zachwytów nad tą grą.
Początki PS3 i czasów, gdy PS store dopiero co raczkował. Z Heavenly Sword i Uncharted była styczność... w wersji demo, bo jeszcze PS store nie miał wprowadzonej do końca systemu płatności oprócz karty kredytowej. W tym czasie miałem niewiele pełnych gier (na czele z TES IV: Oblivion (wersja GOTY)). To były też czasy, gdy męczyłem też Civ: Revolution... niestety też demo, bo pełna wersja była poza moim zasięgiem.
Piękne czasy, zanim się PS3 niefortunnie popsuł.
Honorowe wzmianki
Halo 3
God of War 2
Crackdown
The Legend of Zelda: Phantom Hourglass
Rock Band
Team Fortress 2
Final Fantasy VI
Metroid Prime 3: Corruption
Tom Clancy’s Ghost Recon: Advanced Warfighter 2
Il-2 Sturmovik: 1946
Race 07: Official WTCC Game
Ace Combat 6: Fires of Liberation
he? chyba nie ten FF?
W pewnym sensie racja, z rozpędu poszło. Ta gra rzeczywście wyszła w 2007 i zdobyła wysokie oceny, ale była to wersja na GBA.
Chyba zaden inny rok nie wywołał we mnie takich emocji jak 2007
Masa nowych IP w pełni nextgenowej grafice, robiło to wrażenie
Zabrakło chociażby The darkness..
Ograłem 8 z 10 tych gier. Choć wiem, że te 2(które kiedyś nadrobię) też są wybitne.
Właściwie to każda z tych 10 gier jest przynajmniej bardzo dobra lub wręcz wspaniała ale ich kontynuacje rozwijały często pewne aspekty i były o wiele lepsze czy to w 2,3 lub 4 części.
Oczywiście sporo z nich dalej królowało klimatem czy fabułą na kontynuacjami ale i tak zapoczątkowały świetne serie gier.
Ja też popieram te gry które są wymienione na gry roku 2007 . Tylko jest małe ALE . Jako że xboxa 360 posiadałem w 2008 roku to tak z rocznym poślizgiem miałem te gry w wachlarzu gry które ogrywałem . Komputer w 2007 ogrywałem gry z czasopism z tak zwaną płytką do magazynu dodaną cd-action itp.
Najlepszy rok w historii gier komputerowych i nie zapraszam do dyskusji.
Ach, Wiedźmin 1. Pierwsza gra, którą kupiłem na premierę bo mnie w końcu było stać na takie rzeczy.
Po czym pograłem 2h. Wyszedłem z gry. I ściągnąłem cracka. Bo piracka wersja ładowała się 5x szybciej przez to, że płyty w napędzie nie potrzebowała...
Rok to był świetny, chyba jeden z najlepszych, o czym świadczy jak wiele dobrych tytułów nie znalazło się nawet w honorowych wzmiankach, a były to takie gry jak:
God of War II
Company of Heroes: Opposing Fronts
Battlestations Midway
The Darkness
Half-Life 2: Episode Two
Enemy Territory: Quake Wars
Medal of Honor: Airborne
Europa Universalis III
Lego Star Wars: The Complete Saga
Command & Conquer 3: Tiberium Wars
Need for Speed: ProStreet
Fire Emblem: Radiant Dawn
Tomb Raider Anniversary
Guitar Hero III
Overlord
Silent Hunter 4
Project Gotham Racing 4
Burnout Dominator
Unreal Tournament 3
Wipeout Pulse
Najlepszy CoD w historii, największe wow jeśli chodzi o grafikę (Crysis), Wiedźmin, Masz Effect i Assassin, czyli początek trzech najlepszych serii w historii, a także bardzo udane BioShock, Uncharted, Halo 3, Portal, Team Fortress 2 i wiele innych.

To nie był żaden rok klasyków, tylko normalny rok tamtej epoki, w której co roku wychodziło kilka solidnych kontynuacji znanych marek i do tego parę nowych gier, które takie marki dopiero zapoczątkowywały.
Potem wychowane na mediach społecznościowych pokolenie tfu steamiarzy-consoomerów przestało na chleb mówić "pep" i początkowo portfelami swoich rodziców, a następnie własnymi zarżnęło branżę, doprowadzając do stanu w jakim jest ona dzisiaj, gdzie dobre gry tworzące nową markę liczy się na palcach jednej ręki w skali dekady, a reszta to korpo tasiemce online z milionem DLC, skinów i mikropłatności pośród morza indie chłamu w early access na platformie wybranej, z której ten cały ten rak wyrósł.
Dobry obrazek i prawdziwy zwłaszcza z tym nowym AC od Ubikacji dla takich kolesi jak ten z koszulką Marvela którzy niby narzekają, a i tak kupują kolejny nieświeży produkt od Ubikacji, a nawet go zjedzą proste z Ubikacji.
Bioshock, Mass Effect, Wiedźmin, Assassins Creed i Pro Evolution 6 fajne gry, były.
Nie dawno przeszedłem cała trylogię mass effect po prostu zajebista gra coś cudownego, a teraz przechodzą widzmina i ciężko mi powiedzieć co lepsze wiedzmin czy mass effect obie gry zajebiste.
W tamtym czasie nie grałem już w gry. Dopiero ostatnio zacząłem nadrabiać zaległości, ale bardzo powoli ze względu na brak czasu. Mass Effect od jakiegoś czasie jest już na moim radarze. Mam nadzieję, że w tym roku się uda :) Wiedźmin natomiast to nie moje klimaty, wolę sci-fi. Gorąco polecam Expanse - książki oraz serial - absolutne mistrzostwo.
Dla mnie złoty okres siedzenia po nocach przy kompie :D. Człowiek wracał z gimnazjum i cyk do kompa.
Najbardziej pamiętam:
-czekanie po 30 min przy ekranach ładowania w wiedźminie (odpuściłem sobie grę na etapie Wyzimy bo już było niegrywalne dla mnei XD).
-włączanie Crysisa w środku nocu bez dźwięku żeby rodzice nie słyszeli.
-polowanie na BioShock w publicznej bibliotece gdzie była możliwość wypożyczenia gier na płytce.
-udawanie choroby żeby grać w STALKERA
-ogrywanie Gothic Mroczne Tajemnice
-ciągłe czekanie na patche do Gothic3 (który miał kiepski start rok wcześniej)
-no i bicie setek godzin w COD:UO na multi
-w tym roku na gwiazdkę dostałem pudełkowe Company of Heroes <3
Niestety pierwszy Assassin’s Creed mnie ominął i przygodę z serią zacząłem dopiero w 2009 z Ezio
Dobre to czasy byli