Piwo to jest dla dzieci albo dla mentalnych żuli (wiesz 4paczek co wieczór hehe normalnie ładujemy musi być hehe na rozluźnienie hehe).
Bebzon rośnie i gonisz do łazienki co 30min plus zerowe walory smakowe i nawet se nie wkręcaj że to co pijesz jest smaczne żulu, bo płacisz za to 15zł za butelke.
Piwo to wyznacznik tego że jesteś alkoholikiem, bo od piwa zaczynają się wszelkie teksty od "piwo to nie alkohol hehe", "jedno piwko co to tam, mozna wypic hehe" itd
Jak już wprowadzać to drinka, mniejsza objętność, lepszy efekt i może smakować.
Jeśli sięgasz po browar na zasadzie napoju to już jesteś daleko i od dawna za granicą normalnego spożywania alkoholu. I jesteś zwyczajnym zaawansowanym alkusem o mentalności chlora.
Żeś napisał. Powiedz to ludziom w barach. Największą ilość wypitego alkoholu to piwo a ty mi tu piszesz, że jest dla dzieci albo do żuli. Zrobi się lato i będzie dużo ludzi pod parasolami pić. I co będą pic? Piwo.
Co do bebzona to zależy ile się pije, jak często i jaki ma się tryb życia. Ja od czasu do czasu sobie wypije i też sport uprawiam to i bebzon jest płaski.
Gonisz do łazienki jak w siebie minimum litr wwalisz.
napisałem dla MENTALNYCH żuli, a to dość mocna różnica w moim mniemaniu. Chociaż być może różnica jest nie wielka defakto. Piwo to wieśniactwo na koszulkach z napisaem "piwo to moje paliwo" i mentalna patologia pod znakiem walenia codziennie piwerka dla rozluźnienia.
Jak ktoś wali Volty to mógłbym się zgodzić, ale w innym wypadku? I pisze to jako niemal abstynent (piwo czy lampka wina raz w miesiącu do posiłku, czasem dwa).
Co popija człowiek z błędem ortograficznym w nicku?
Co popija człowiek z błędem ortograficznym w nicku?
No dziękuję że w końcu ktoś się do tego dokleił. od 15lat czekam żeby móc w końcu napisać że błąd jest celowy bo żaden ze mnie magister a kropka po skrócie mgr jest błędem więc miała w intencji być automatycznym zaprzeczeniem.
Dziękuję. Winszuję. Pozdrawiam.
To mówisz, że lepiej wódę?
To nie ma żadnego znaczenia czym finalnie se spijasz łeb. Tak, jak wolę mocniejszy alkohol w drinku i jak sięgam sporadycznie po alkohol to tylko w takiej formie. Mi po prostu chodzi o całe to społeczeństwo walące browary jak wodę, z nastawieniem 4paczka na wieczór dla rozluźnienia po ciężkim dniu czy walenia od rana 14puszek w sobote bo hehe wchodzi, hehe lato jest wiesz.
Ja chlałem przez lata, w jakiś tam cyklach. I nie chodzi mi o zgrywanie oświeconego trzeźwego, bo pije jak mam okazje/ochotę, od dawna to jest rzadziej niż raz na miesiąc ale kompletnie nie o to chodzi. Ja absolutnie nie krytykuje spożywania, a doklejam zwyczajnie do "walenia piwska" które w samym schemacie działania jest okropnie menelskie i totalnie alkoholickie.
"To mówisz, że lepiej wódę?" Pewnie idzie od razu po spirytus z sokiem i robi sobie driny w domu.
To tylko zwykły napój z alhokolem, czemu się tak mocno obsrywasz że ktoś to pije. Widać ty masz jakieś problemy z alkoholem a nie ci co piją piwo. I pewnie jesteś z tych którzy są najebani dzień w dzień ale nie są alkoholikami tylko "koneserami wykwintnych alkoholi"
Alkoholicy tak maja, jak wala drinki do oporu to obrazaja piwa, a bronia swojego, typowa projekcja.
Nie ma zadnej roznicy czym sie trujesz, alkohol jest tak samo szkodliwy w kazdej formie.
To tylko zwykły napój z alhokolem
Nie. To JEST ALKOHOL. I walenie go dzien w dzien chocby po jednej puszcze to menelstwo i alkoholizm. I tym bardziej nim jest przez to że większość z tak robiących myśli "a to tam dwa piwka co to jest, ja se wypijam codziennie dwa piwka na lepszy sen wiesz".
I tylko o to mi chodzi. Piwo to okropne preludium do nałogu. A tymbardziej tak jest skoro dyskusja na ten temat wywołuje takie reakcje.
Widać ty masz jakieś problemy z alkoholem a nie ci co piją piwo. I pewnie jesteś z tych którzy są n... dzień w dzień ale nie są alkoholikami tylko "koneserami wykwintnych alkoholi"
No spoko byku, dosłownie kilka linijek wyżej napisałem że sięgam rzadziej niż raz na miesiąc :)
A problemy MIAŁEM, owszem. Nic wstydliwego się przyznać :)
mgr. Kuba, problemem jest to że jeśli ktoś wspomni o piwie to ty od razu wyzywasz go od alkoholika który pije to piwo 4 razy dziennie, więc na pewno masz jakieś kompleksy i projekcje
Dobra odklejka. :D az sprawdzilem czy to nie jest jakas internetowa pasta.
Przypomnialo mi sie jak kiedys Coy2K klocil sie z polowa forum o to, ze po kapieli w wannie nie jest sie czystym bo (w przeciwienstwie do prysznica) moczysz sie w zupie ze swojego brudu.
[edit]
zeby nie bylo ze sie poczulem dotkniety - mam prawie zerowa stycznosc z alkoholem.
I walenie go dzien w dzien chocby po jednej puszcze to menelstwo i alkoholizm. I tym bardziej nim jest przez to że większość z tak robiących myśli "a to tam dwa piwka co to jest, ja se wypijam codziennie dwa piwka na lepszy sen wiesz".
I tylko o to mi chodzi.
Twoj pierwszy post w tym temacie brzmi zupelnie inaczej, bo odpaliles sie na samo slowo "piwo" - bez wspominania o czestotliwosci picia, o tym, ze to nie alkohol, etc.
Bardzo rzadko aktualnie sięgam po piwo. Jak już sięgam to zawsze po sprawdzonych zawodników jak Guinnessa lub Miłosław Witbier.
Wolę sobie raz na jakiś czas zrobić Cuba Libre. Smaczne i orzeźwiające z porządną liczbą limonki.
Apropos Miłosława, to można kupić w zwyklym markecie, chociażby w Dino, Miłosław bezalkoholowe. Jeżeli nie piliście, to się warto napić chociażby raz w życiu, smak taki troche niestandardowy dla 'zerówek'. Uwaga dla przeciwników alkoholu: może zawierać do 0.5%.
Piję bardzo rzadko, ale jak już to jakieś pszeniczne głównie, pasuje mit ten lekko kwaśny akcent i to jak współgrają z mięsami (golonka, wołowina itd.). Marki różne, zależy co mają, bo jak piję to raczej do posiłku w knajpie, a domu praktycznie wcale.
Gdzie ty tu widzisz las?
Czasem fajnie sobie wyjść na łono natury a nie tylko w domu czy w barze.
W weekend wypiłem jednego Krakonosa bo akurat miałem w lodówce i mnie naszła na niego ochota.
Jak jest promka w Lidlu 6+6 gratis to biorę 12 losowych kraftowych i smakuje sobie.
Biesczadowe miodowe
Pinta pierwsza pomoc
Pinta atak chmielu
Fortuna śliwkowa
W sumie już tylko takie. W pubach czy restauracjach nie zamawiam piwa, bo zazwyczaj mają koncernowy syf. Wyjątkiem jest jedna knajpa, która serwuje laną Pinte i jak już wychodzimy ze znajomymi to tylko tam.
Spożywałem Pierwszą pomoc i Atak chmielu i dla mnie to były prawie takie same piwa, ale to z 5 lat temu nad morzem, byc moze slabo pamiętam. Wtedy byly po jakies 8-9 zl, po ile teraz? :)
Pierwsza pomoc jest lżejszym piwem. Atak chmielu ma zdecydowanie bardziej wyczuwalny chmiel i związaną z tym gorycz. Różnica jest zauważalna od pierwszego łyku. A w sklepach stoją przeważnie za 9 zł.
wyczuwalny chmiel i związaną z tym gorycz
A to nie jest tak, ze goryczka zależy raczej sposobu i stopnia wypalenia jęczmienia a nie zawartości chmielu?
Z tego co pamiętam (gadal albo wlasciciel, który jest z mojego miasta albo jego kolega po otwarciu knajpy), to przy ich niektórych piwach a głównie Atak Chmielu, że dodają po warzeniu jeszcze chmiel co wpływa na smak, ale możliwe, że coś pokręciłem, bo piwowarem nie jestem, mnie tylko interesuje, czy mi smakuje.
Rzadko pijam ale ostatnio przywiozłem z czeskiego Cieszyna Zlatego Bazanta - rewelka.
W Polsce stwierdzam niestety nie ma dobrych piw a ty
W większości piwa czeskie! Svijany, Radegast, Holba, Staropramen, Gambrinus, Litovel, pewnie o jakiś zapomniałem. A z polskich to Miłosław, Kormoran, Amber.
Nie kupuje napojów piwopodobnych jak lech, tyskie czy inne gówno.
Wszelkie smakowe/radlery, z % i bez, zależy od smaku. Poza tym? Nie lubię piwa jasnego. Ciemne, tak ale Litovel Citron kocham. Poza tym genialne jest Irlandzkie (tylko ciemne).
Nie piję już półtora roku ale jak widzę takie wątki to mnie skręca żeby sobie walnąć że dwa piwka
Ja prawie nie piję piwa, ale jak już muszę to jakieś białe 0% Bawaria, Horgaarden, ostatecznie nawet Żywiec biały.
Nie lubię, czasem dla towarzysywa wypije

Najbardziej lubię kwasiory, np. Pinta Kwas xy.
Słodkie wynalazki typu Nepomucen Smoothie też ok, wersja bez alko Free Pan Da też jest bardzo w porządku.
Jasne tak, ciemne nie.
Raczej nie piję. Piwo to dość plugawy trunek, a już w szczególności pity z puszki. Jak zaczynasz pić browary z puszki, to wcześniej czy później zostaniesz zwykłym troglodytą. Już lepiej się wódki napić.
Właśnie piję przelanego do kufla Kormorana Świeże, coby przyjemniej wspinało się na pewną górę w Crimson Desert. Polecam piwka ze stajni Kormorana, coś pomiędzy dobrym koncerniakiem a kraftem, w cenie i smaku.
Widzę dużo hejtu na piwa powyżej, i niestety po części to zasługa zupełnego braku kultury w piciu tychże, a popatrzcie jaki status ma piwo u naszych czeskich sąsiadów. Pomału jednak się to zmienia.
Kiedyś popijał w pubach, potem jeździł na motorach somsiadów, teraz wali już w parkach, a za dwa lata będzie wątek "a jak wyglądają wasze izby wytrzeźwień i pokoje AA". Ale w sumie spróbowałbym takiego angielskiego sikacza z marketu.
Jakieś smakowe np. bardzo lubię Łomże cytrynową, albo Garage obojętnie alkoholowe czy nie. Zwykłych nie lubię jakbym miał już się napić to pewnie też 0%, albo jakieś słabe po prostu i z jakimś sokiem.

15 lat temu piło się Speciala, najlepszy był smak jak dla mnie, takie zimniutkie w lato wchodziło jak złoto, nie wiem jak jest teraz, a ostatnio to biorę Łomżę to 330 mml.
Oho, gejmingmem w natarciu. Czekamy na foteczki z pięknymi paniami w barze
Co do bebzona to zależy ile się pije, jak często i jaki ma się tryb życia. Ja od czasu do czasu sobie wypije i też sport uprawiam to i bebzon jest płaski.
XD mariusz, oszukujesz sam siebie
Za czasów jak piłem to najbardziej lubiłem Coronę. Ten posmak kukurydzy jakoś bardzo mi leżał. Do tego najczęściej jakieś pszeniczne - Książęce wiodło w nich prym, ale inne też trafiały się dobre. No i od czasu wyjazdy służbowego to często pijałem Namysłów. Niestety na skutek pewnych czynników (czytaj - życie) musiałem rzucić całkowicie alkohol. Brakuje czasem człowiekowi się napić, chociaż nawet kiedy piłem nie było to za często, bo średnio z 3 piwka na jedno posiedzenie co jakieś 3/4 miesiące.
Ja piję wyłącznie czeskie - Pilsner Urquell najlepszy jak dla mnie. Do Czech mam blisko, więc zdarza mi się wyjechać po kilka skrzynek aby było na lato - wtedy najczęściej Gambrinus, Excellent, Krusovice, Rohozec, Holba, Budweiser, Cerny Kozel (jedno z nielicznych ciemnych, które mi smakują - ale to oryginalne warzone w Czechach, a nie robione na licencji w Polsce). W ogóle tam i ceny są super i wymiana butelek kaucyjnych dużo sprawniej funkcjonuje niż w Polsce. Nie wiem, co to w naszym kraju znowu się wydarzyło, że tak dobry system został wprowadzony w tak niekomfortowy sposób.
W nastoletnich latach piłem najczęściej lokalne Książęce (dziś produkowane pod nazwą Lwówek Książęcy), ale albo kompletnie zmienił mi się gust, albo po reaktywacji browaru Lwówek zmieniły się receptury warzenia piwa.
W każdym razie preferuję goryczkowe. Nie przepadam za zbyt słodkim i zbyt nasyconym piwem. Kwaśnych też nie lubię - a taki np. wydaje mi się czeski Staropramen.

Szczerze mówiąc nawróciłem się totalnie na koncerniaki xD. Piwa pije bardzo mało, może 2-3 butelki miesięcznie o ile w ogóle ale już przy takiej okazji bez kitu wole sobie wypić lekkiego Heinekena albo Żywca niż jakieś kraftowe dziwadło po którym po jednym wywala mi kichy na lewą stronę.
Jasne jest masa doskonałych kraftów, ale juz tyle razy się naciąłem na coś co kompletnie było niepijalne że przy mojej niezbyt dużej miłości do piwa koncerniaki mi w zupełności odpowiadają.
Więc no zazwyczaj jest to: Heineken, Żywiecm, Pilsner Urquell, Holba i bardzo lubie jeśli gdzieś jest Browar Cieszyn.
Chyba nigdy nie zrozumiem, jak piwo można lubić ;o Dla mnie piwo ma smok nie dobry, nie da się pić piwa z przyjemnością

Jak ktoś wrzuca fotki że kraft to woda z kałuży to nich zgoogluje jak wygląda jego browar a jak kraft. Browar cementownia vs typowy browar. Obecnie trzymam się lokalnego Bojana, dodatkowo mi smakuje że zysk zostaje w PL.
Obrona koncerniaka to jak obrona gry generowanej przez automat. Kwestia gustu.
Koncerniaki porzuciłem, mogą stać dla mnie za darmo, rzadko bym sie skusił.
Podepne się z pytaniem jakie najlepsze piwo mozna kupic w znanych supermarketach np biedronka, netto, lidl itp
Jestem absolutnym piwnym hipsterem i pijam tyko i wyłącznie limitowane wypusty polskich browarów. Celuje w style: hazy IPA, double hazy ipa, stout, imperial porter i czasem lager/pils czy tam pszeniczne. Ale głównie hazy IPA. Jak piliście kiedyś ipę i wam nie smakowała - nie skreślajcie piw typu Hazy IPA - sa mniej gorzkie, trochę (trochę!) słodsze i o wiele bardziej bogate w smak. Polecam mocno