Ten "Wielki Marty" to tak dobry film, że gdyby nie te informacje że nic nie dostał to w życiu bym o nim nie usłyszał. Czyli nie warty uwagi paździerz. Do tego bądźmy szczerzy, ale TImothy nie jest jakimś szczególnym aktorem.
nie widziałem jeszcze, ale podejrzewam, że nawet gdyby wymienili chalameta (który podobno zagrał top) na Fronczewskiego to ciągle będzie lepszym filmem niż jedna bitwa po drugiej
to ciągle będzie lepszym filmem niż jedna bitwa po drugiej
Niekoniecznie. "Marty" to opowieść w duchu powieści łotrzykowskiej, która jednak zmierza donikąd. Ani śmieszna, ani straszna, ani zbyt ciekawa. Aktorstwo rzeczywiście jest znakomite, zdjęcia (i montaż) na wysokim poziomie, a scenariusz świetny warsztatowo. Ale kompletnie brak tutaj emocji. Po sensie trochę żal straconego czasu. Przerost formy nad treścią.
I "Marty", i "Bitwa" to filmy przeciętne. A decyzja, żeby kręcić "Bitwę" za pomocą "ściśniętych" obiektywów i w "naturalnym" świetle, które "paćka" specjalnie zaburzoną kompozycję karów (niby taka "rewolucja", która odpowiada tematyce filmu), sprawiła, że średnio śmieszna satyra Andersona jest na dodatek wyjątkowo brzydka. Zaangażowania widza w akcję chyba w tym więcej niż w "Martym", ale to i tak filmu nie ratuje.
"Hamnet" to z kolei arcydzieło, które (IMHO) zasłużyło na wszelkie nagrody. Rzadko się zdarza, żeby dziesiątki widzów w kinie przeżywały na jednym seansie katharsis.
ja osobiście znienawidziłem tę imprezę kiedy LEGO movie nie dostało nagrody za najlepszy film animowany.
wtedy nie było jeszcze polityki ale były klasyczne układy. teraz jest jedno i drugie.
mam w dupie co tam się dzieje teraz i jedyna satysfakcja tak naprawdę to kiedy za każdym razem potwierdzają jak bardzo ustawiona impreza są oscary.
Niewiem kogo może obchodzić ta gala dla burżui i łechtania swojego ego. Nic nie znaczące statuetki w dzisiejszych czasach.
Jak co roku największymi przegranymi są jak zwykle widzowie. Nudne i oczywiste wybory. Tytuły, które są grzane a po roku nawet nie kojarzysz kto i za co otrzymał statuetkę. Filmy bez większej siły rażenia, którymi tak naprawdę interesuje się wąskie grono ludzi. To nie tak jak było w latach 90' i co do dziś jest pamiętane i często przeżywane na nowo jeśli chodzi o to kto otrzymał a nie powinien był otrzymać nagrodę.
Dokładnie. Niewiele ostatnio filmów, które naparwdę odciskają swoje piętno na historii współczesnego kina, a jak już się trafia coś niezapomnianego i naprawdę dobrego, to często bez nominacji lub wygranej. Choć nie jest tak, że żaden obraz nie zasłużył w minionych latach na nagrodę.
Kto wygrał w tym nawet nie wiem, pewnie się dowiem za klika miesięcy, teraz nawet nie chce mi się czytać, ale po Jednej bitwie... już widać, że będzie wesoło. :)