Komentarze do wiadomości: Psycholog twierdzi: osoby wychowane na grach wideo w latach 90. mają znacznie lepiej wytrenowany mózg niż dzisiejsi gracze

Forum Inne Gry
Dodaj komentarz
18.04.2026 11:31
jozinzbazin
1
31
odpowiedz
jozinzbazin
67
Pretorianin

Bo w latach 90 nie było Fortnite i temu podobnego gówna.

18.04.2026 11:31
2
9
odpowiedz
Darek1785
8
Generał

Psycholożka porównuje to do efektu śmieciowego jedzenia – zapewnia ono zastrzyk dopaminy, który jednak błyskawicznie przestaje działać. Takie rozwiązania promują ciągłą stymulację zamiast powolnego osiągania satysfakcji, a najbardziej narażone są na to dzieci.

To Racja, widać to też zwłaszcza po tych od urlopów i platynek, oni zawsze muszą ogrywać każdą nową grę AAA gdzie dzisiaj takie gry to jakaś bezrozumna papka która polega bardziej na oglądaniu niż grania coś jak ostatnia kampania dla pojedynczego gracza w Battlefield 6.
Takie osoby też nigdy nie grają w coś gdzie trzeba pokombinować typu jakaś strategia, przygodówka, symulator lub odsłuchać jakiś dłuższy dialog w grze RPG.

I wcale nie są to zazwyczaj tylko dzieci.

post wyedytowany przez Darek1785 2026-04-18 11:32:58
18.04.2026 12:00
HETRIX22
3
7
odpowiedz
3 odpowiedzi
HETRIX22
221
PLEBS

Raczej ciężko się zgodzić z panią psycholog bowiem są gracze z lat 90' wychowani na prostych grach arcade jak i młode pokolenie grające w MOBA, czy Spelunky 2, więc niepotrzebnie generalizuje.

18.04.2026 19:14
16
7
odpowiedz
2 odpowiedzi
radas_b
86
Senator

Spłycenie tego zagadnienia wyłącznie do gier jest dużym nieporozumieniem. W latach 90 cały świat funkcjonował zupełnie inaczej niż teraz. Nie było tak dostępnego Internetu jak teraz. Nie było google a w domu była co najwyżej encyklopedia. Całkiem inaczej przyswajało się wiedzę, na dużo dłużej trzeba było skupić uwagę, nie było mediów społecznościowych "tiktoków i innych szortów", dzeiciaki/młodzież miała dużo lepiej rozwinięte kompetencje społeczne. Różnice morza wymieniać  i wymieniać. Każda z tych różnic będzie wpływać na lepsze lub gorsze wytrenowanie mózgu.

18.04.2026 11:31
jozinzbazin
1
31
odpowiedz
jozinzbazin
67
Pretorianin

Bo w latach 90 nie było Fortnite i temu podobnego gówna.

23.04.2026 10:13
1.1
1
odpowiedz
marcinr258
37
Pretorianin

jozinzbazin fortnite jest super.... jak jest odinstalowany

18.04.2026 11:31
2
9
odpowiedz
Darek1785
8
Generał

Psycholożka porównuje to do efektu śmieciowego jedzenia – zapewnia ono zastrzyk dopaminy, który jednak błyskawicznie przestaje działać. Takie rozwiązania promują ciągłą stymulację zamiast powolnego osiągania satysfakcji, a najbardziej narażone są na to dzieci.

To Racja, widać to też zwłaszcza po tych od urlopów i platynek, oni zawsze muszą ogrywać każdą nową grę AAA gdzie dzisiaj takie gry to jakaś bezrozumna papka która polega bardziej na oglądaniu niż grania coś jak ostatnia kampania dla pojedynczego gracza w Battlefield 6.
Takie osoby też nigdy nie grają w coś gdzie trzeba pokombinować typu jakaś strategia, przygodówka, symulator lub odsłuchać jakiś dłuższy dialog w grze RPG.

I wcale nie są to zazwyczaj tylko dzieci.

post wyedytowany przez Darek1785 2026-04-18 11:32:58
18.04.2026 12:00
HETRIX22
3
7
odpowiedz
3 odpowiedzi
HETRIX22
221
PLEBS

Raczej ciężko się zgodzić z panią psycholog bowiem są gracze z lat 90' wychowani na prostych grach arcade jak i młode pokolenie grające w MOBA, czy Spelunky 2, więc niepotrzebnie generalizuje.

18.04.2026 12:38
3.1
6
odpowiedz
Terefere85
65
Konsul

HETRIX22 Problem taki, że nawet proste gry arcade z lat 90 dawały stosunkowo duże wyzwanie. Porównując np Street Fighter 2 z tym najnowszym, to pierwowzór był nieporównywalnie trudniejszy zarówno pod względem tego jak zachowywali się przeciwnicy, jak i samego robienia specjali (teraz masz to ułatwione do granic możliwości). 
To samo platformówki - takie Super Mario Bros  3 mimo iż jest grą dużo łatwiejszą niż pierwsza część, dalej jest trudniejsze niż to co wychodzi ostatnimi latami (nie umniejszam samej zabawie - to inna kwestia). 

Nie chodzi mi o fakt, że dziś nie robi się gier trudnych - robi, a te potrafią być naprawdę dużym wyzwaniem. Bardziej problem jest w tym, że dziś standardowa gra to wyzwanie na poziomie 3/10 - praktycznie samograje. Wtedy, te najłatwiejsze to było takie 6/10 - niby dalej nie specjalnie trudno, ale trzeba było przysiąść i choć minimalnie się skupić - i to jest słowo klucz, bo dzisiejsze gry tego skupienia nie wymagają nic a nic.

18.04.2026 13:19
HETRIX22
3.2
5
odpowiedz
HETRIX22
221
PLEBS

Problem taki, że nawet proste gry arcade z lat 90 dawały stosunkowo duże wyzwanie. W sensie, że dzisiejsze gry nie mają poziomów trudności do wyboru, albo granie przeciwko innym graczom (najpopularniejsza opcja obecnie) jest łatwiejsze? No chyba nie.
Powybierałeś sobie kilka tytułów, które popierają twój punkt widzenia, ale dziś gaming jest tak ogromny, że ci zara całą masę trudnych gier znajdę na miarę gier z lat 90', na start mam całą liste souls'likeów

post wyedytowany przez HETRIX22 2026-04-18 13:20:33
18.04.2026 16:20
3.3
4
odpowiedz
Terefere85
65
Konsul

Bardziej mówię o branży jako ogólnik "uśredniając" gry i realnie to jest fakt. Przeciętna gra z lat 90 była trudniejsza niż przeciętna gra dzisiaj.
Absolutnie nie mówię, że nie ma dziś gier trudnych - jest ich sporo, w ogólnym rozrachunku może nawet i ilościowo tyle co w latach 90-tych... ale dziś gier jest nieporównywalnie więcej i jednak te, które są tworzone, standardowo są po prostu łatwiejsze - dysproporcja jest tutaj bardzo duża.

Pomijam jednocześnie tryb multiplayer - to absolutnie nie ma nic wspólnego z trudnością gry, bo za poziom "irytacji" gracza odpowiada w 90% inny gracz, a nie deweloper (ten owszem może dołożyć coś od siebie, ale działa to na obydwu graczy).

18.04.2026 12:43
4
2
odpowiedz
Terefere85
65
Konsul

Coś co wiadomo od dawna. 
Dziś (a nawet od dobrych 10-15 lat) gry robi się łatwe i bezpieczne - gracz ma się nie zestresować, nie zrazić i dosłownie "przejść i zapomnieć", a potem kupić nowy produkt. 
Mało gier daje jakiekolwiek wyzwanie, te zaliczane do trudnych to coś typu standardowa gra z lat 90-tych, a tylko nieliczne potrafią stawić bardzo wysoką poprzeczkę przed graczem (tutaj czasami aż przesadzają). 

Co ma na to wpływ? Pewnie próba dotarcia do jak największej liczby graczy, co przekłada się niestety na "miałkość" finalnego produktu - zamiast czymś się wyróżniać (co jednych mocno zachęci, innych odepchnie), wszystko jest po prostu grzeczne, łatwe i przeciętne.

18.04.2026 12:44
😂
5
2
odpowiedz
Asmodeus
55
Senator

Psycholożka porównuje to do efektu śmieciowego jedzenia – zapewnia ono zastrzyk dopaminy, który jednak błyskawicznie przestaje działać. Takie rozwiązania promują ciągłą stymulację zamiast powolnego osiągania satysfakcji, a najbardziej narażone są na to dzieci.

No, i pokazuje tez ze Herr uPierdus ma jednak slaby mozdzek, bo "soulsy zbyt trudne, dej ulatwienia"

18.04.2026 13:22
WolfDale
6
4
odpowiedz
WolfDale
97
~sv_cheats 1

Wrzucanie wszystkich do jednego wora zawsze jest złe, ale ja mam inny wniosek że niektórzy gracze cofają się w rozwoju bo kiedyś zaślinieni grali w Gothic czy inne stare gry nie mogąc się oderwać od monitora. Natomiast dzisiaj przecież to jest niegrywalne, drewno i tak dalej. O ile bym to jeszcze rozumiał gdy młodzi gracze wychowani w epoce PS4 to taka gra może ich przerastać, tak nie rozumiem problemu u osób co grały w tamtych latach w tego typu gry. Bo ja odpalam Gothic czy Morrowind albo Fallout i bawię się tak samo świetnie jak w dniu premiery.

18.04.2026 14:05
Gimemoa
7
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Gimemoa
18
Pretorianin

Ale "elita" się w komentarzach zleciała XD
A prawda jest taka, że to co mówi psycholog to... gówno prawda. Obecnie po prostu większy wybór niż kiedyś, tak samo z ilością graczy. Są ludzie co będą z lubością grać w jedno, są tacy bo będą w drugie. Podziwiam dzisiejsze dzieciaki np. za koordynację oko-ręka, której nawet ja nie miałem w najlepszych czasach, a grałem w gry niby "trudniejsze" niż oni mają teraz. I najlepsze jest to, że te gry były kiedyś trudniejsze, bo były gorzej zaprojektowane i by starczały na dłużej.

18.04.2026 14:42
7.1
12
odpowiedz
Znaczy
19
Centurion

Gimemoa brzmi jakbyś czerpał wiedzę z Instytutu Danych z Dupy.

Nikt sie nie zna, nawet eksperci, nikt w komentarzach tylko Ty posiadasz Prawdę zesłaną ci w formie iluminacji przez samą Przenajświętszą Panienkę. Wiadomo, każde badanie ludzkie jest niegodne twojego przekonania.

post wyedytowany przez Znaczy 2026-04-18 14:44:54
18.04.2026 15:12
Gandohar
7.2
1
odpowiedz
Gandohar
35
Pretorianin

Znaczy A to nie zostało już wielokrotnie na tym forum ustaleone, ze CI wszyszcy eksperci są nic nie warci i gówno się znają?

19.04.2026 16:31
tynwar
7.3
odpowiedz
tynwar
102
Legend

Via Tenor

Gimemoa "gry były kiedyś trudniejsze, bo były gorzej zaprojektowane", tak, na pewno gry nie były stworzone, by w pełni celowo były wymagające i stawiały wyzwania graczowi tym samym bawiąc starszych graczy.
Tymczasem ludzie narzekający na gry typu gothic, bo nie ogarniają, że niektóre rzeczy były w pełni zamierzone jak np. "zacinanie się" postaci w czasie walki (bo wcale nie chodziło o to, żeby rytmicznie i na spokojnie klikać odpowiednie klawisze, no gdzieżby tam, w każdej grze należy wręcz spamować, a ciul tam, że gra świadomie karała coś takiego, a odpowiednie sterowanie postacią było nie tylko proste i intuicyjne, ale również z wprawą wręcz ułatwiało grę trywializując trudność gry :D) itp.
Ciekawe kto wie lepiej jak się projektuje gry, ludzie co raz na tydzień odpalą gierkę, bo im się bardzo znudziło czy twórcy z dawnych lat, ściśle skupieni na tworzeniu w profesjonalny sposób gier czysto przeznaczonych dla ludzi lubiących dużo grać?

post wyedytowany przez tynwar 2026-04-19 16:44:21
18.04.2026 14:40
8
odpowiedz
Znaczy
19
Centurion

Brzmi jak Diablo 4.

18.04.2026 14:56
GIANT.ix
9
4
odpowiedz
GIANT.ix
40
Pretorianin

W latach 90 podczas grania trzeba było myśleć. Nie było tulu znaczników i prowadzenia za ręke :) Gra była swojego rodzaju wyzwaniem.

post wyedytowany przez GIANT.ix 2026-04-18 14:57:44
18.04.2026 15:12
10
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Adeteth_NPC
0
Centurion

psycholożka Veronica Lichtenstein 
 
Proszę darujmy sobie tę nowo mowę

19.04.2026 11:27
😁
10.1
1
odpowiedz
rziurziu
40
Pretorianin

Koczkodanpsycho-loszka brzmi o niebo lepiej

19.04.2026 12:43
10.2
4
odpowiedz
Assassinek06
121
Generał

Koczkodan Jak to jest, że każdy krytykujący feminatywy nie ma pojęcia o ich historii? Feminatywy były w języku polskim praktycznie od początku. To dopiero po II wojnie światowej i za czasów komuny starano się je usunąć. Możesz oczywiście twierdzić, że to co miało miejsce za czasów komuny jest dobre, bo nie wiesz jak było wcześniej ale nazywanie feminatywów nowo mową jest głupotą. ;)

18.04.2026 15:15
11
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
WolfmanPL
21
Pretorianin

wydaje mi się, że chodzi tu bardziej o coś innego niż wielu podaje, że gry są takie, owakie czy takie też trudne. Nie chodzi o to by była ultra trudna i wjeżdżała na głowę, a gracz jak głupi dekiel męczył do końca, aż osiwieje i wyłysieje. Bo odrobił robotę w polu dla twórcy. Takie poziomy trudności to byle bęcwał wymyśli mln HP dla bossa i jedziesz pół nocy
Chodzi przede wszystkim o to, że DOMINOWAŁY gry przygodowe SIERRA i LUCAS. To co dziś niszą, to wtedy dominowało. Gry logiczne i przygodowe z mnóstwem zagadek i zwariowane ich odmiany jak Gobliins to były norma.
Pewnie, że były i gry arcade, ale żadna wtedy nie miała poradników. Musiałeś, bo nie miałeś wyboru jeśli chciałeś grać, przeczytać instrukcję, a i samo sterowanie i wpisywanie komend było wyzwaniem. Pomoc przyszła dopiero często po m-cu lub dwóch. Teraz masz poradnik zaraz po wyjściu gry.
Nie chodzi też o znaczniki, poziom trudności, ale to, że musiałeś główkować cały czas, bo nie mogłeś z niczego korzystać. Ok można było zaprosić kumpli i razem przechodzi. Ja tak zrobiłem w Indiana Jones 4 i Gobliins 3. Ruszyłem wtedy niektóre zagadki do przodu :)

18.04.2026 15:17
11.1
1
odpowiedz
Asmodeus
55
Senator

Nie uzylbym slowa "dominowaly" - bylo ich znacznie wiecej niz dzisiaj, ale nadal dominowaly glownie arcade, pozniej shootery, rtsy i tpp action (az do dzisiaj).

18.04.2026 16:25
11.2
1
odpowiedz
Terefere85
65
Konsul

Mam podobne zdanie jak Asmodeus - nie tyle dominowały, co stanowiły dużo większy procent rynku... ale fakt - one miały spory wpływ na kreatywność i rozwój abstrakcyjnego myślenia (czasem aż za bardzo) wśród graczy... zwłaszcza, że nie było jak dziś internetu, gdzie można było w minutę sprawdzić co w danym momencie zrobić - albo udało Ci się kupić (w odpowiednim czasie) jakąś gazetę z solucją albo kombinowałeś przez godziny, albo nawet dni klikając wszystko co tylko możliwe na mapie i w ekwipunku.

18.04.2026 15:19
12
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
jako8436703776
2
Centurion

W ogóle w dzisiejszych czasach młodzież jest niepełnosprawna umysłowo.

19.04.2026 21:17
12.1
odpowiedz
TobiAlex
225
Legend
20.04.2026 07:32
sonn
12.2
odpowiedz
sonn
95
Lubię gry!

jako8436703776 hehe bez przesady.

18.04.2026 15:23
Gandohar
13
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Gandohar
35
Pretorianin

Ogromny wzrost popularności symulatorów, których te 30 lat temu pewnie praktycznie nie było, masa ludzi grająca w gry paradoxu, które z odsłony na odsłonę są coraz bardziej złożone, Darkest Dungeon, Hollow Knight, Total war te 30 lat nawet nie istniał, a współczesne odsłony są dużo bardziej skomplikowane, niż na początku serii, a prawdopodobnie seria nie miała nigdzie tylu graczy co obecnie, już nie mówiąc o praktycznie nowym gatunku soulslików. Te 30 lat temu większość gier była znacznie mniej złożona, a poziom trudności wynikał często z toporności i nieintuicyjnych rozwiązań, nierzadko kiepsko zaprojektowanych oraz był sztucznie zawyżany aby przedłużyć rozgrywkę, co było najbardziej widoczne w grach na automatach, gdzie od tego zależało ile żetonów zostawisz. Baba pier*** od rzeczy, na zasadzie, tak mi się wydaje.

post wyedytowany przez Gandohar 2026-04-18 15:24:44
19.04.2026 15:56
13.1
odpowiedz
Znubionek
67
Generał

Gandohar Doom (1993) vs Doom Eternal

18.04.2026 15:53
14
6
odpowiedz
1 odpowiedź
dawdi7
29
Chorąży

Moim zdaniem chodzi o ułatwiony sposób na znalezienie rozwiązania. Dzisiaj jak się zatniesz w jakiejś grze to w ciągu paru sekund znajdziesz rozwiązanie w telefonie, który masz w kieszeni. W latach 90' musiałeś się wykazać cierpliwością i kombinowaniem. Ewentualnie wyruszyć na poszukiwania informacji do kolegów albo czasopism czyli jakimś researchem. To wymagało 'działania' a to rozwijało te czy inne umiejętności.

18.04.2026 16:28
14.1
5
odpowiedz
Terefere85
65
Konsul

I to w sumie może być najważniejszy czynnik tego zagadnienia.
Wtedy jeżeli gra była za trudna, albo źle zaprojektowana (a zdarzało się bardzo często) to w zasadzie gracz został sam ze sobą - albo musiał ruszyć 4 litery i szukać rozwiązań w realnym świecie, albo klikał pół dnia gdzie popadnie aż w końcu zaskoczyło.
Dziś mamy internet, kilka kliknięć i problem z głowy - szare komórki nawet nie zdążą się uruchomić...

18.04.2026 18:52
baltazar1908
15
odpowiedz
baltazar1908
47
Generał

Jakoś nie podchodzą mi gry z mikropłatnościami — chyba że wychodzi DLC do gry, którą naprawdę lubię, wtedy trudno się oprzeć. Ale to chyba dokładnie to, o czym mówili polscy psychologowie w tym artykule: https://www.gry-online.pl/newsroom/naukowcy-z-polski-mowia-jasno-przejscie-swietnej-gry-wywoluje-spe/za30788. Na to cierpię jak diabli.

18.04.2026 19:14
16
7
odpowiedz
2 odpowiedzi
radas_b
86
Senator

Premium VIP

Spłycenie tego zagadnienia wyłącznie do gier jest dużym nieporozumieniem. W latach 90 cały świat funkcjonował zupełnie inaczej niż teraz. Nie było tak dostępnego Internetu jak teraz. Nie było google a w domu była co najwyżej encyklopedia. Całkiem inaczej przyswajało się wiedzę, na dużo dłużej trzeba było skupić uwagę, nie było mediów społecznościowych "tiktoków i innych szortów", dzeiciaki/młodzież miała dużo lepiej rozwinięte kompetencje społeczne. Różnice morza wymieniać  i wymieniać. Każda z tych różnic będzie wpływać na lepsze lub gorsze wytrenowanie mózgu.

19.04.2026 21:17
16.1
odpowiedz
TobiAlex
225
Legend

radas_b Nie ma gorszych w tamtych latach. Wtedy wszystko było na plus

20.04.2026 07:31
sonn
16.2
odpowiedz
sonn
95
Lubię gry!

radas_b w punkt. Cieszę sie, że nie tylko ja to widzę, ale jesteśmy w mniejszości. Niestety ludzie będą mieli coraz słabsze zdolności umysłowe.

19.04.2026 12:34
17
1
odpowiedz
1 odpowiedź
PCMREpic
55
Generał

Dzisiejszy gracz potrzebuje zastrzyku dopaminy non stop. A najgorsze, że nie potrzebują tej dopaminy wynikającej z rywalizacji, tylko po prostu zmieniających się obrazków dość szybko na ekranie. Wymagania współczesnego gracza, tak nisko spadły, że miliony rzuca się na taką Forzę, która kompletnie nic od gracza nie wymaga. Graczom wystarczy, że co chwilę miga im nowy samochód, który wpada do garażu. 
Jakby twórcy tworzyli wersje gier zawierające zapis gry sprzed ostatniego rozdziału, to masa by to kupiła.
Patrząc na Cremsone Desert i zagadki środowiskowe, które nie są jakoś specjalnie trudne, widać, że graczom nawet tego się nie chce samemu zrobić. Miliony wyświetleń mają poradniki tego typu. 
To samo z każdą inną grą - najwiecej wyświetleń nie mają poradniki jak dobrze progresować postać, by nie zrobić koksa już na starcie, tylko te, które pokazują jak zdobyć najlepsze rzeczy w grze już na starcie.

Dzisiejszy gracz nie przepada za grami, które stawiają przed nim jakieś wyzwania. Można spojrzeć na dane odnośnie do gier od FromeSoware, gdzie masa graczy kupiła, ale promil graczy ukończył 1 rozdział. Mimo że jak na np. standardy lat 90, to gry od FS nie są trudne.
W tamtych latach też jednym z najpopularniejszych gatunków, były strategie, a te uczyły myślenia, rozwijały ludzi pod wieloma względami. Dziś ich niewiele.
Gdyby ktoś dziś wydał grę taką jak np. Myst czy kontynuacja Riven, albo Bards Tale i wiele innych, gdzie trzeba było myśleć i przede wszystkim robić ręczne notatki w zeszycie, nie sprzedałby za wiele egzemplarzy.
Rok temu mieliśmy Blue Prince - zrobił sie hejp na grę, bo właśnie była reklamowana jak gra, która tego wymaga. Gra sprzedała się słabo mimo, że było o niej głośno.

post wyedytowany przez PCMREpic 2026-04-19 12:46:33
19.04.2026 14:11
17.1
odpowiedz
Jerry_D
82
Senator

"Gdyby ktoś dziś wydał grę taką jak np. Myst czy kontynuacja Riven"
Jakoś parę lat temu zrobili któreś z kolei odświeżenie Mysta i widać im się opłaciło, skoro zaraz potem zrobili remake Rivena. A, powiedzmy sobie szczerze, i w latach 90. nie każdy się na tego Mysta rzucał z powodów innych niż niewiarygodna jak na te czasy grafika i też ośmielę się stwierdzić, że masa ludzi od poziomu trudności się odbiła. Ciągle jest miejsce dla gier wymagających myślenia, no ale to raczej nisza.

"Dzisiejszy gracz nie przepada za grami, które stawiają przed nim jakieś wyzwania. Można spojrzeć na dane odnośnie do gier od FromeSoware, gdzie masa graczy kupiła, ale promil graczy ukończył 1 rozdział. Mimo że jak na np. standardy lat 90, to gry od FS nie są trudne. "
Soulsy to nie tyle gry trudne, co w wielu aspektach po prostu upierdliwe i ich trudność nie polega na byciu super trudnymi, tylko właśnie na celowym rzucaniu graczowi pod nogi rozmaitych upierdliwości i marnowania jego czasu. Jak ktoś lubi, spoko. Ale ja jednak wolę wyzwanie w stylu Operation Flashpoint/ARMA, gdzie giniesz od jednej kulki, ale to samo dotyczy wrogów od "wyzwania" w stylu soulsów, gdzie ty skrobiesz przegięty w wuj pasek życia bossa, ginąc od 1-2 jego trafień i po śmierci popitalasz od ogniska przez cały poziom, żeby znów zginąć w tym samym miejscu i tak w kółko.

19.04.2026 12:35
VoidCosmonaut
😢
18
odpowiedz
VoidCosmonaut
6
Pretorianin

Teraz jest prowadzenie za rączkę. Wielgachne oczojebne znaczniki. Extraction shootery i inne gdzie chodzi wyłącznie o refleks i adrenalinę. Dodatkowo wpychane ideologie ze świata polityki jak woke'izm gdzie mimo, że to było obecnne w dawniejszych czasach to nie było tak nachalne jak teraz gdzie z 5 postaci spotkanych w grze jedna jest czarna i w jakiś magiczny sposób jest ofiarą czegoś co miało miejsce 300 lat temu i żąda w zamian przywilejów, druga to homo-niewiadomo, trzecia to komunista, czwarta to Meksykanin nielegalny immigrant ścigany przez ICE, a piąta to biały beta transseksualista.

post wyedytowany przez VoidCosmonaut 2026-04-19 12:36:43
19.04.2026 15:24
19
1
odpowiedz
Jerry_D
82
Senator

Ogólnie nie ma w tych wnioskach nic odkrywczego. Już abstrahując nawet od sytuacji, gdzie pewne rzeczy celowo są zaprojektowane suboptymalnie, żeby potem sprzedawać lekarstwo na te upierdliwości za prawdziwą kasę, rozmaite psychologiczne sztuczki w celu zwiększenia zaangażowania i FOMO, mające sprawić, żeby gracz sięgnął do portfela, to samo projektowanie poszło w kierunku uproszczenia - co jest częściowo na plus, a częściowo nie.

Już weźmy na ten przykład gatunek, który powinien opierać się na myśleniu i kombinowaniu: przygodówki. Jakby je prześledzić od początków do czasów współczesnych, to tendencja ku upraszczaniu życia graczowi jest wyraźna: Od interfejsów tekstowych, gdzie człowiek sam musiał wpisywać polecenia, przez listy czasowników aż po kursor kontekstowy z PPM - obejrzyj, LPM - użyj, porozmawiaj, weź itp. z zależności od klikniętego obiektu i od perfidnych dead endów i rozmaitych sposobów uśmiercania postaci (nawet jeśli gracz nie spróbował czegoś wybitnie głupiego), do takiej bezstresowości, że The Book of Unwritten Tales wręcz robiło sobie z tego jaja bezrobotną Śmiercią, bo przecież w przygodówkach się nie umiera. To samo z zagadkami, gdzie zaczynaliśmy od czystej przedmiotowej abstrakcji w stylu połącz stare gacie z liśćmi wierzby, żeby kura zniosła jajko, do sytuacji, w której przedmiotów używa się zgodnie z ich logicznym zastosowaniem, co najwyżej lekko naginając rzeczywistość do potrzeb gry. Podobnie z zagadkami logicznymi - kiedyś było ich sporo i były bardziej złożone, a dziś często nie ma ich wcale lub są bardzo nieliczne i prostsze.

I o ile akurat cieszę się, że zrezygnowano z przedmiotowych zagadek całkowicie abstrakcyjnych i nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do wbudowanych opcjonalnych systemów podpowiedzi i podświetlania aktywnych miejsc, tak w ostatnim czasie mocno przesadza się z upewnianiem się, że gracz nigdzie się nie zatnie i nie zirytuje, przez co gry z tego gatunku nagle przestają stawiać jakiekolwiek wyzwanie. Zagadki przedmiotowe bywają tak oczywiste, że wręcz prostackie albo nie ma ich wcale (w przygodówkach "narracyjnych"), a logiczne, jeśli są, to dużo prostsze niż kiedyś: weźmy dla przykładu zagadkę z wieżą Hanoi, która w grze Podróż do Wnętrza Ziemi z bodajże 2008, miał siedem krążków, a już w jednej z przygodówek wydanych po 2020 (już nie pamiętam, w czym to dokładnie było, ale zagadka zapadła mi w pamięć) tych krążków było całe trzy.

Ale nie dotyczy to tylko gier stawiających na myślenie. Takie oparte głównie na zręczności też zmieniły się z czasem. Taki PoP Piaski Czasu: Nigdzie nie było oznaczone, po której ścianie trzeba sobie przebiec. Trzeba było poświęcić chociaż minimum aktywności mózgowej, żeby wykombinować, że jak pobiegnę po tej ścianie i odbiję się w odpowiednim momencie, żeby złapać się tamtej kolumny, to dalej mogę przeskoczyć gdzieś tam. A PoP (2008)? Tui już miejsca, gdzie należało pobiec po ścianie były tak wytarte, jakby codziennie od wieków przebiegały tamtędy tabuny "Księciów". Wspinanie się w Gothicu? Zobacz czy dasz radę doskoczyć do krawędzi, bo jak doskoczysz, to się wespniesz. W Ubisoftowym Far Cry'u? Każda zdatna do wspinaczki półka maźnięta żółtą farbą czy w inny charakterystyczny sposób oznaczona.

I znów nie ma w tym nic złego, że twórcy nauczyli się komunikować graczowi, co powinien zrobić, bo nie ma nic bardziej wkurzającego niż kręcić się po danej lokacji przez 20 minut liżąc ściany, żeby znaleźć ten jeden przełącznik ukryty w niewidocznej niszy czy szyb wentylacyjny pozwalający pójść dalej. Cieszę się, że czasy, gdy dziennikiem w erpegu był notesik i długopis gracza, a mapą w dungeon crawlerze ołówek i kartka papieru odeszły w niebyt, ale twórcy w próbie zrobienia gier przystępnych dla każdego przesadzają w drugą stronę: elementy do wspinaczki oznaczone tak, że nie trzeba myśleć, tylko wystarczy rozpoznać ich charakterystyczne oznaczenie, eksploracja świata sprowadzona do pytajników na mapie świata, nieustannego spoglądania na mimimapę i znaczniki prowadzące cię jak po sznurku do celu, zagadki środowiskowe zrobione tak, żeby czasem nie stanowić jakiegokolwiek wyzwania.

No i oczywiście cała kwestia superłatwego dostępu do informacji. Dziś jakakolwiek trudność w grze to 5 sekund wyszukiwania w sieci, czy to poradnika, czy wręcz pokazanego krok po kroku i opatrzonego dodatkowym wyjaśniającym komentarzem rozwiązania z filmika na YouTube dla każdej możlwiej gry, z wyjątkiem może jakiejś absolutnej niszy. Kiedyś? Trzeba było popytać kolegów (z uwagi na niebotycznie mniejszą ilość gier wychodzących każdego roku większość z nas grała w mniej więcej to samo, nie jak dziś, gdzie 10 zapalonych graczy może przez rok przejść po kilkadziesiąt gier i jest możliwość, że ich listy ogranych tytułów w ogóle nie będą się pokrywać), czekać, aż jakieś czasopismo o grach się zlituje i zrobi poradnik albo męczyć się do oporu, aż się uda albo człowieka szlag trafi i zabierze się za co innego. I po raz kolejny trzeba się tylko cieszyć, że w razie problemów rozwiązanie jest o tyle łatwiej dostępne, ale też trzeba trzymać na krótkiej smyczy swojego wewnętrznego lenia, żeby nie zacząć szukać rozwiązania nawet bez próby samodzielnego zmierzenia się z problemem. A łatwość dostępu do informacji skłania niestety do nadmiernego wygodnictwa.

19.04.2026 21:32
20
odpowiedz
sabaru
36
Senator

Jeden ci powie tak drugi jeszcze inaczej.

Forum Forum Inne Gry
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl