Rozsądne. Wielka szkoda, że pominęli kilka innych drobnostek takich jak to, że Ilithidy są rasą a nie klątwą przez co prawie cała fabuła traci sens i jest dramatycznie niezgodna z lore świata. A to tylko jedna (aczkolwiek bardzo duża) uwaga co do zgodności z lore FR. BG3 jest świetnym RPG ale bez najmniejszych wątpliwości najmniej szanującą lore grą jaką widziałem. To, że miał świetną sprzedaż to spory dramat dla FR bo Wizardsi muszą jakoś dopasować fabułę która nie ma sensu do świata do którego nie pasuje. Larian robi świetne RPG ale nie umie w lore.
Nikt bezpośrednio. Fabuła traktuje to w ten sposób. Cały plot Baldurana jest zupełną bzdurą. Gra traktuje Ilithidów jakby byli ludźmi sprzed ceramorfozy którzy zatracili osobowość. Idąc śladem prawdziwego lore - Balduran został zabity a jego dusza najpewniej zniszczona. Ilithid to nie osoba którą zeżarł. To rasa. To ile trzeba tam robić gimnastyki intelektualnej żeby to wszystko dopasować do świata jest mocno irytujące.
Fabuła BG3 jest tak zła w wielu kwestiach, że aż jestem zdziwiony, że nikt nie nagrał żadnego materiału na ten temat.
spoiler start
Gra wyznacza jasno określony cel, którego nie da się osiągnąć, co jest podkreślane nawet przed samym finałem - nie ma lekarstwa, nie da się pozbyć kijanki. Pamiętam moje zdziwienie, gdy po finałowej walce, jak wszyscy zebrali się na przystani, okazało się, że nie pozostał nawet ślad po kijankach. Zbawienie z dupy. W ogóle masz się pozbyć kijanki, a na koniec nie licząc dwóch opcji (Gale/Karlach) jesteś w zasadzie zmuszany do przemiany. Przemiana jest w lore jaka jest - przestajesz istnieć, illithid ma swoją własną świadomość. A tutaj magicznie wszyscy zachowują swój charakter i wspomnienia po przemianie. Idiotyzmów z wciśnięciem na siłę Baldurana nawet nie chce mi się komentować - i znowu, kolejny illithid pamiętający swoje dawne "ja". Lepiej - nie ma go fizycznie na pierwszej sferze materialnej, a nieumarły Ansur wyczuwa swojego przyjaciela.
Do tego diabeł, który twierdzi, że pstryknięciem palców może nas wyleczyć, a tak naprawdę gówno może, bo ma tylko klucz do więzienia Orfeusza, ale już żadnej gwarancji jego współpracy. Jest też totalnie sprzeczne postepowanie cesarza, który w pewnym momencie może odwrócić się na pięcie i zmienić stronę. Plus mnóstwo iluzorycznych wyborów, jak ten ze szkółki githyanki dotyczący zabicia obrońcy na polecenie Vlaakith, decyzja o zabiciu cesarza przy pierwszym spotkaniu z jego rzeczywistą formą i masa innych. Jeszcze to blokowanie sprawczości gracza - nie możesz uwolnić Orfeusza jak tylko zdobędziesz młot - musisz czekać, aż gra ci na to pozwoli, chociaż nosisz przy sobie artefakt. Nie możesz pozbyć się cesarza, póki gra ci na to nie pozwoli. Jedyny plus postaci cesarza, że jak mu się pociśnie w sytuacji romantycznej, to pokazuje prawdziwe oblicze i wyjawia, że manipuluje wszystkimi i nic co opowiedział o swoich kontaktach z przeszłości nie jest prawdą. Albo odbieranie sprawczości z rąk gracza - Karlach będzie bohaterem, Gale będzie bohaterem, Cesarz będzie bohaterem. Ty graczu nie możesz, chyba że dokonasz przemiany.
A na końcu co? Wychodzi Jergal i wyśmiewa martwą trójkę, że ich plan zakładał zgromadzenie mocy dzięki duszom illithidów, ale w BG3 nie mają duszy! xD Po pierwsze - niezgodne z lore. Po drugie - trzech bogów oparło cały swój plan na błędnym założeniu xD Kto to spłodził? xD
Gra świetna, ale fabuła idiotyczna. Za pierwszym razem działa do drugiego aktu, bo jest tajemnicza. Potem jak już wiadomo czym jest Absolut to robi się nudna, by przy spotkaniu cesarza stać się idiotyczną.
spoiler stop
Niestety, Larian strasznie gwałci lore FR i trzyma się swoich rozwiązań nie zważając na to, że nie mają one w ogóle sensu poza "swoimi" światami. Przez zerżnięcie motywu współdzielenia klątwy i grywalnych NPC z DOS2 wychodzą potem takie kwiatki.