Moim zdaniem twórcy dobrze zrobili, że z części takich mechanik zrezygnowali. Realizm sam w sobie nie zawsze sprawia, że gra staje się lepsza.
Przy projektowaniu gry trzeba sobie często zadawać kilka prostych pytań:
1. Czy dany element gry jest faktycznie ciekawy?
2. Czy dana mechanika nie będzie po pewnym czasie niepotrzebnie męczyć gracza?
3. Czy dany element ma jakiś rzeczywisty wpływ na rozgrywkę?
4. Czy w ogóle pasuje do rodzaju gry, który tworzymy?
W przypadku GTA trzeba pamiętać, że jest to przede wszystkim gra akcji z otwartym światem, z pewnymi elementami RPG i symulacji, a nie symulator życia w rodzaju The Sims. Dlatego nie widzę większego sensu w dodawaniu mechanik tylko dlatego, że są realistyczne.
Jeżeli jakaś czynność daje graczowi ciekawe możliwości albo wpływa na rozgrywkę, to jak najbardziej warto ją rozwijać. Ale jeśli jej jedynym zadaniem jest symulowanie codziennych obowiązków, np. regularne robienie zakupów i uzupełnianie lodówki, to bardzo szybko może się z ciekawego detalu zrobić zwykły obowiązek.
Pierwszy czy drugi raz ktoś pomyśli: „Ale detal, naprawdę można nawet zrobić zakupy do domu”. Po kilkudziesięciu godzinach może już być raczej: „Serio, znowu muszę jechać po żarcie?”.
Dla mnie najlepszy realizm w grach to taki, który wzbogaca gameplay i świat, ale nie przeszkadza w robieniu tego, co jest główną atrakcją danej gry. W GTA chcę przede wszystkim jeździć, wykonywać misje, strzelać, eksplorować świat i robić różne akcje, a nie pilnować, czy Jasonowi skończyło się mleko w lodówce. :D
Jak dla mnie ktoś się po prostu śmieje, że Dawnwalker to tak naprawdę inna wersja Wiedźmina 3, z czym się nieco zgadzam ;D Bo gra w wielu miejscach bardzo przypomina Wiedźmina. Po prostu jak gracz w tę grę ma masz odczucie jakby to był zmodyfikowany Wiedźmin 3, gdzie po prostu dostaliśmy innego bohatera i nieco inny świat fantasy.
A zadania i czynności poboczne to po prostu rzeczy, które są po to aby się wzmocnić. Chcesz zdobyć lepszy ekwipunek? Poświęć czas. Chcesz zdobyć zdolność? Poświęć czas. Jak dla mnie to logiczne.
Gra jest promowana tym systemem od samego początku, a gracze i tak są oburzeni i niezadowoleni xD Ja zagram w tę grę tak jak trzeba, aby faktycznie odczuć ciężar moich decyzji w grze. Osobiście mi się ten system podoba, bo świat gry wydaje się wtedy bardziej realny, a nie jak w Wiedźminie 3:
Yennefer: "Geralt! Ciri umiera!"
Geralt: "Kocha to poczeka... Gwint sam się nie rozegra." xD
Zresztą z tego co poczytałem i posłuchałem na temat tej gry, to jak ktoś gra na normalnym poziomie trudności, to spokojnie zobaczy około 80% jej zawartości już przy pierwszym podjeściu, a sama gra nie jest wtedy specjalnie wymagająca. Nawet taki Rock (youtuber) był w stanie pokonać głównego Bossa i wykonać główne zadanie już po 20 dniach w grze...
I właśnie o to mi chodzi w całej tej dyskusji. Gdyby Wiedźmin 4 od początku był projektowany wyłącznie pod PC i konsole nowej generacji, to zapewne dałoby się zrobić grę jeszcze bardziej zaawansowaną technologicznie. I nawet nie mam tu na myśli samej grafiki, bo tę akurat stosunkowo łatwo skalować. Bardziej chodzi mi o rzeczy takie jak fizyka, AI, zachowanie tłumów i potworów, animacje, reaktywność świata czy liczba systemów działających jednocześnie. To właśnie w takich elementach słabszy sprzęt może wyznaczać pewien sufit, którego później nie da się po prostu ominąć zmianą ustawień graficznych.
Grafikę da się stosunkowo łatwo skalować: obniżyć rozdzielczość, detale, RT czy zastosować upscaling. Z CPU jest dużo gorzej, bo jego wydajność mocno wpływa na AI, fizykę, tłumy, zachowanie NPC i potworów, systemy animacji czy ogólną symulację świata. Tego nie da się po prostu „zmniejszyć suwakiem” bez wpływu na samą grę.
Dlatego nie obawiam się specjalnie tego, czy Wiedźmin 4 będzie ładnie wyglądał na PS5. Grafikę można skalować. Problemem jest CPU i systemy gry, bo jeżeli ich złożoność zostanie zaprojektowana pod możliwości PS5, to później nie da się ich po prostu „podkręcić”, żeby na PC czy PS6 mechaniki nagle stały się znacznie bardziej zaawansowane.
Oczywiście można zwiększyć np. liczbę NPC czy trochę podnieść jakość fizyki, ale gdyby wersja PC lub PS6 miała znacznie lepsze AI, bardziej zaawansowane zachowania potworów, zupełnie inną fizykę, bardziej reaktywny świat czy dużo bardziej złożoną symulację, to przestałaby być po prostu tą samą grą na wyższych ustawieniach. W praktyce trzeba byłoby rozwijać dwie różne wersje gry. I właśnie dlatego słabszy CPU obecnych konsol może wyznaczać pewien sufit dla mechanik całej gry, podczas gdy mocniejszy PC dostanie przede wszystkim lepszą grafikę i wydajność.
Gdyby Wiedźmin 4 był projektowany od początku wyłącznie pod mocne PC i nową generację konsol, to prawdopodobnie mielibyśmy dużo większą szansę na grę faktycznie „next-genową” nie tylko pod względem grafiki, ale przede wszystkim systemów, AI, fizyki, animacji czy złożoności świata. A tak twórcy muszą brać pod uwagę sprzęt obecnej generacji, więc siłą rzeczy pewne pomysły i rozwiązania będą słabsze niż mogłyby być.
Zresztą sami twórcy właściwie to przyznają w tym artykule. Nowakowski powiedział, że "deweloperzy zawsze chcieliby mieć możliwie najmocniejszy sprzęt, żeby realizować najbardziej ambitne pomysły, a jeśli nowa generacja pojawi się później, część rozwiązań może zostać odłożona na przyszłość." I właśnie o tym cały czas piszę. Nie o tym, że Wiedźmin 4 będzie złą czy brzydką grą, tylko że gdyby celował już wyłącznie w nowszy sprzęt, jego technologiczny sufit mógłby być po prostu wyżej.
Czyli znowu mamy sytuację, w której rynek konsol w pewnym stopniu ogranicza to, jak daleko technologicznie mogą pójść twórcy gier. Nie twierdzę, że przez PS5 Wiedźmin 4 lub Wiedźmin 1 Remake będą złymi albo przestarzałymi grami. Chodzi o to, że jeśli te gry mają działać również na sprzęcie z 2020 roku, to ich podstawowe systemy muszą być projektowane tak, żeby ten sprzęt był w stanie je obsłużyć, a w momencie premiery Wiedźmina 4 PS5 będzie miało już około ośmiu lat na karku...
CDPR zapewne byłby w stanie zrobić grę bardziej zaawansowaną, gdyby projektował ją wyłącznie pod mocne PC i konsole nowej generacji. Nie chodzi nawet tylko o grafikę, bo tę można stosunkowo łatwo skalować. Znacznie ważniejsze są rzeczy, których później nie da się po prostu podkręcić w ustawieniach, czyli liczba i zachowanie NPC, tłumy, AI, fizyka, interakcje ze światem czy ogólna reaktywność otoczenia. Jeżeli fundament gry musi działać na PS5, to możliwości tego sprzętu w pewnym stopniu wyznaczają sufit dla takich systemów.
Z biznesowego punktu widzenia oczywiście rozumiem decyzję CDPR. Lepiej stworzyć bardzo dobrą grę dostępną dla kilkudziesięciu milionów posiadaczy obecnych konsol i PC, niż technologicznego potwora dostępnego początkowo tylko dla niewielkiej grupy graczy z najmocniejszym sprzętem. Tyle że mnie jako gracza interesuje przede wszystkim efekt końcowy. Jeśli Wiedźmin 4 ukaże się około 2028 roku, chciałbym dostać grę naprawdę na miarę 2028 roku, a nie tylko dobrą grę, która technologicznie będzie zakorzeniona kilka lat wcześniej. Chcę wyraźnego postępu względem Wiedźmina 3 i Cyberpunka 2077.
I wcale nie chodzi mi przede wszystkim o grafikę. Dużo bardziej zależy mi na tym, żeby ten postęp było czuć podczas grania. Lepsze tłumy, naturalniejsze zachowania NPC, żywsze miasta, większa reaktywność świata, lepsza fizyka, więcej interakcji z otoczeniem i ciekawsza walka. Żeby nie było ja nie oczekuję gry, gdzie każdy NPC ma własne życie rozpisane co do minuty. Chodzi mi raczej o przekonującą iluzję żyjącego świata. Tego najbardziej brakowało mi w Wiedźminie 3, gdzie wielu NPC było tak naprawdę elementem scenografii.
Dobrym przykładem jest GTA VI. Gra już na PS5 wygląda bardzo dobrze i prawdopodobnie będzie ogromnym skokiem systemowym względem GTA V, mimo że sama grafika potrafi być krytykowana, bo nie czuć tego "skoku". Stąd porównania ze zmodyfikowanym GTA V, które na obecnym mocnym PC potrafi wyglądać miejscami lepiej niż obecne GTA VI. Tyle że takie porównanie jest powierzchowne, bo największy postęp GTA VI najpewniej kryje się właśnie w fizyce, animacjach, AI, zachowaniu tłumów i liczbie działających jednocześnie systemów.
Kiedy GTA VI trafi później na mocne PC albo nowe konsole, będzie można poprawić grafikę, ray tracing, rozdzielczość czy liczbę klatek. Systemowo pozostanie jednak tą samą grą, której fundament został zaprojektowany tak, żeby działał na PS5 i Series X/S. Tego już nie zmienisz. Gdyby dla GTA VI od początku minimalnym sprzętem był poziom PS6 albo mocnego PC z końca dekady, Rockstar miałby po prostu większe możliwości technologiczne. Nie wiemy, czy faktycznie by je wykorzystał, ale potencjał byłby większy, i to jest fakt.
I dokładnie tego obawiam się przy Wiedźminie 4 lub Wiedźmin 1 Remake. Nie tego, że PS5 sprawi, że te gry będą słabe, tylko że konsole mogą sprawić, iż te gry nie będą tak dużym technologicznym skokiem, jakim mogłyby być, gdyby CDPR od początku projektował je wyłącznie pod sprzęt nowej generacji. Z punktu widzenia firmy rozumiem ten kompromis. Z punktu widzenia gracza po prostu wolałbym zobaczyć, jak daleko CDPR byłby w stanie pójść bez konieczności oglądania się na ośmioletni sprzęt.
Dlatego zgadzam się, że gdyby oceniać Wiedźmina 3 przede wszystkim przez pryzmat głębi mechanik RPG, to nie wypada on szczególnie dobrze. Jego siła leży raczej w fabule, świecie, postaciach, wyborach i questach.
I chyba stąd bierze się też całe zamieszanie z klasyfikacją. Dzisiaj wystarczy dodać levele, loot, statystyki i drzewko umiejętności, żeby gra została nazwana RPG, mimo że podobne systemy znajdziemy już w praktycznie każdym gatunku.
Paradoksalnie więc część zmian, które proponuję (nawet jeśli usuwałaby levele czy klasyczne drzewko rozwoju), mogłaby zrobić z Wiedźmina grę bardziej „RPG” niż obecnie, bo większe znaczenie miałyby faktyczne decyzje gracza, zdobywana wiedza, przygotowanie, sposób rozwiązywania problemów i reakcje świata.
Moim zdaniem Wiedźmin w ogóle bardzo dobrze sprawdziłby się w formule mniej „czystego RPG”, a bardziej gry będącej symulacją życia wiedźmina, z akcją i elementami RPG.
Wiedźmin 3 poszedł mocno w stronę klasycznego action-RPG, gdzie mamy poziomy, ciągłą wymianę ekwipunku, tony generycznego lootu, statystyki, drzewka umiejętności itd. Problem w tym, że większość tych systemów była na tyle płytka albo mało potrzebna, że spokojnie można było przejść grę bez większego zagłębiania się w nie. Bestiariusz praktycznie nie był potrzebny, alchemia była opcjonalna, rozwój postaci często sprowadzał się do większych cyferek, a nowy miecz był zazwyczaj po prostu mieczem z lepszym DPS-em.
Osobiście chętnie zobaczyłbym Wiedźmina bardziej w stylu RDR2, tylko z dużo większym naciskiem na dialogi, wybory i konsekwencje. Wiedźmin od początku byłby kompetentnym fachowcem, więc nie potrzebowałby absurdalnej progresji opartej na levelach. Nie zmieniałby zbroi i miecza co godzinę. Dobry sprzęt miałby znaczenie i historię, można byłoby go naprawiać, ulepszać i modyfikować, a zdobycie naprawdę lepszego miecza byłoby wydarzeniem.
Rozwój postaci opierałby się bardziej na zdobywaniu wiedzy: nowych informacji o potworach, technik walki, receptur, olejów, eliksirów, sposobów tropienia czy przygotowania do konkretnego zlecenia. Wiedźmin stawałby się lepszy dlatego, że wie i potrafi więcej, a nie dlatego, że dostał +10% obrażeń.
Do tego dałbym bardzo reaktywny świat, podobnie jak w RDR2. Fizyka, NPC reagujący na zachowanie gracza, potwory zachowujące się jak stworzenia, a nie mobilne worki HP z levelem nad czubkiem głowy. Gracz powinien dostawać dużo narzędzi do zabawy z systemami świata.
Nawet tak prosta rzecz jak możliwość wytrącenia przeciwnikowi miecza, podniesienia go z ziemi i użycia go później przeciwko temu czy innemu przeciwnikowi albo możliwość rzucenia nim od razu daje więcej interaktywności ze światem gry. Miecz staje się wtedy fizycznym przedmiotem istniejącym w świecie, a nie tylko lootem czy pozycją w ekwipunku.
Znaki też mogłyby być czymś więcej niż zdolnościami bojowymi. Aard mógłby naprawdę oddziaływać na przedmioty i konstrukcje w świecie gry, Igni podpalać elementy otoczenia, a Axii wpływać na zachowanie ludzi, zamiast tylko pojawiać się jako specjalna opcja dialogowa. Potwory mogłyby uciekać, polować, reagować na ogień, hałas itd.
Wtedy zlecenie wiedźmińskie nie musiałoby wyglądać zawsze tak samo: idź za czerwonymi śladami, znajdź potwora, zabij go i odbierz nagrodę. Gracz dostawałby problem, informacje i narzędzia, a sposób rozwiązania zależałby od jego przygotowania i pomysłowości.
Dla mnie byłby to wręcz naturalny kierunek dla Wiedźmina. Nie kolejny wielki looter-RPG, tylko coś pomiędzy RDR2, immersive simem, action-adventure i RPG, gdzie przede wszystkim faktycznie czujesz, że jesteś wiedźminem, a nie postacią RPG przebierającą co pół godziny spodnie na takie z lepszymi statystykami.
Czy byłoby to trudniejsze do zrobienia? Na pewno. Ale czy też fajniejsze? Dla mnie zdecydowanie tak.
I tak to właśnie wygląda w korporacjach. Gra ma termin, budżet i harmonogram i ch**, trzeba dowieźć produkt na czas. Jak gra się uda i dobrze sprzeda, to fajnie. Jak nie, zrobi się kilka łatek, trochę poprawi balans, naprawi błędy i jedziemy dalej z następnym projektem... Ubi w pełnej krasie...
Najbardziej absurdalne jest to, że przy remake’u Heroes III kolejność powinna być dokładnie odwrotna. Najpierw robisz kilka grafik, modeli 3D, fragment miasta, kilka jednostek, pokazujesz to społeczności i sprawdzasz, czy ludziom w ogóle podoba się obrany kierunek. Dopiero później pakujesz ogromne pieniądze i czas w produkowanie całej reszty. Tymczasem tutaj najpierw zrobiono dużą część gry, potem ją pokazano i nagle okazało się, że sporej części graczy po prostu nie podoba się jej styl. No i co teraz? Twórcy mówią, że poprawią tyle, ile będą w stanie, ale sami jednocześnie przyznają, że czasu dużo nie mają. No to co dokładnie mają poprawić? Tu problemem nie jest jeden brzydki model, kilka portretów czy źle dobrane kolory. Jeśli ludziom nie odpowiada sam kierunek artystyczny, to do przerobienia jest praktycznie cała gra.
Miasta, jednostki, bohaterowie, modele, animacje, interfejs, oświetlenie, kolory i cała warstwa wizualna są już robione według konkretnej stylistyki. Tego nie da się nagle przerobić w kilka miesięcy. Mogą poprawić najbardziej krytykowane elementy, zmienić kilka modeli, podciągnąć UI czy oświetlenie, ale przecież nie stworzą od nowa całej oprawy gry przed premierą.
I właśnie dlatego przy remake’u tak kultowej gry komunikacja ze społecznością, ankiety i pokazywanie wczesnych wersji powinny być podstawą całego procesu, a nie czymś, co robi się wtedy, kiedy większość decyzji została już podjęta i znaczna część gry jest gotowa. Gdyby na samym początku pokazali kilka modeli, ekran miasta i fragment mapy, bardzo szybko dowiedzieliby się, czy ten kierunek w ogóle trafia do ludzi.
Ja mam przez to coraz mocniejsze wrażenie, że Ubisoft potraktował ten projekt przede wszystkim jako szybki skok na kasę na nostalgii i popularności Heroes III. Nie czuję tutaj szacunku do tej serii ani zrozumienia tego, co sprawiło, że oryginał był wyjątkowy. Wygląda to bardziej jak próba odświeżenia znanej marki możliwie szybko, a potem sprzedania jej fanom głównie dzięki nazwie Heroes III.
I właśnie to najbardziej mnie wkurza. Jeśli bierzesz się za remake jednej z najbardziej kultowych strategii w historii, to wypadałoby najpierw zrozumieć, dlaczego ludzie kochają oryginał, a potem odpowiednio zaplanować produkcję. A nie najpierw zrobić prawie całą grę, później zapytać graczy, co im się nie podoba, a na końcu powiedzieć, że niestety czasu na większe zmiany już nie ma.
Jeśli premiera nie zostanie przesunięta i twórcy faktycznie mają już tylko ograniczony czas na poprawki, to nie widzę za bardzo możliwości, żeby ten projekt przeszedł jeszcze jakąś fundamentalną przemianę. I wtedy, zgodnie z wieloletnią tradycją Ubisoftu z tą marką, możemy po prostu czekać na kolejne słabe wydanie gry spod marki Heroes.
Jeśli chodzi o Heroes 3, to również nie oczekuję, że gra będzie praktycznie 1:1 taka sama jak oryginał. Mimo wszystko w starym Heroes 3 są rzeczy, które zdecydowanie wymagały zmiany albo poprawy, a zresztą wiele modów od lat oferowało różne usprawnienia w tym zakresie.
Problem w tym, że oglądając pokaz remake'u Heroes 3, miałem momentami wrażenie, jakbym patrzył na zupełnie inną grę. Całkiem inny ton, inny styl graficzny (swoją drogą, po cholerę im ta grafika 3D?). Jednostki w większości wyglądają po prostu brzydko. Mapa miejscami potrafi prezentować się naprawdę dobrze, ale w innych fragmentach jest brzydka i mało czytelna. Interfejs też mi się nie podoba. W starej grze wszystko było znacznie lepiej widoczne i bardziej przejrzyste.
Ogólnie po tym, co do tej pory widziałem i czytałem o tej grze, dałbym jej może maksymalnie 5/10. Moim zdaniem nie tak powinno się robić dobry remake.
Jeżeli chcą poprawiać grafikę, to jestem jak najbardziej za, ale niech zrobią to dobrze. Tak, żeby ta gra nadal w jakiś sposób przypominała oryginał i zachowywała jego charakter, zamiast wyglądać jak coś zupełnie innego.
Jak dla mnie mogą nawet zmienić wygląd niektórych jednostek, dodać im więcej szczegółów, przebudować modele itd. Nie mam z tym problemu. Ale kurde, niech nie robią z Heroes 3 jakiegoś do bólu nudnego i generycznego fantasy, w dodatku z kiepskimi animacjami.
Zobacz sobie, jak wyglądają w tej grze poszczególne jednostki, i sam siebie zapytaj: czy to naprawdę wygląda dobrze? Czy wygląda jak coś na miarę gry tworzonej w 2026 roku? I to jeszcze przez tak wielką firmę jak Ubisoft?
Tak samo było z Prince of Persia, gdzie fanom bardzo się nie podobał "Remake" tej gry. Głosy były na tyle duże, że Ubi w końcu zdecydował nawet anulować projekt. Może tutaj będzie tak samo.
Ostatnio Ubisoft zrobił całkiem niezły remaster/remake AC Black Flag. Czy tutaj też nie mogli się tak postarać? Jak Ubi w dupie jakąś markę to niech ją lepiej zostawi w spokoju, a nie robi takie coś.
Gdyby zestawić podstawowe GTA V z 2013 roku z podstawowym GTA VI, różnica w jakości grafiki i zaawansowaniu technologicznym byłaby ogromna na korzyść GTA VI. Trzeba też pamiętać, że materiały publikowane na YouTube są kompresowane, przez co część detali, ostrości obrazu czy jakości efektów zwyczajnie ginie.
Jeśli ktoś chce porównywać GTA VI z GTA V wyposażonym w najcięższe mody graficzne, to sensownie będzie można to zrobić dopiero wtedy, gdy GTA VI pojawi się na PC i obie gry będzie można uruchomić na podobnym sprzęcie oraz w podobnych warunkach.
Ten pokaz z GTA VI był przedstawiony na podstawowym PS5, czyli sprzęcie znacznie słabszym od dzisiejszych komputerów. Dlatego mnie jakość tej gry wcale nie dziwi. Wręcz przeciwnie, patrząc na to, że PS5 jest już prawie sześcioletnią konsolą, można powiedzieć, że Rockstar wyciska z tego sprzętu naprawdę bardzo dużo.
Poza tym sama grafika to nie tylko ostrość tekstur czy ray tracing. W GTA VI dochodzi jeszcze znacznie bardziej rozbudowany świat, większa liczba NPC, animacje, fizyka, oświetlenie, roślinność, woda, odbicia czy ilość rzeczy symulowanych jednocześnie. GTA V z modami może więc wyglądać ładniej i bardziej efektownie na PC, ale to nie oznacza, że technologicznie jest bardziej zaawansowaną grą.
Przykładowo programista może wrzucić fragment kodu i poprosić AI: „sprawdź ten kod i zobacz, czy widzisz tu jakiś błąd”. AI wskaże potencjalnie problematyczne miejsce, a programista później sam to weryfikuje. Może też wygenerować prostą funkcję, fragment kodu, test albo zaproponować jakieś rozwiązanie, dzięki czemu deweloper nie zawsze musi pisać wszystko od zera.
I to również jest korzystanie z AI. Nie sprowadza się ono wyłącznie do generowania obrazków, modeli czy tych wszystkich durnych filmików, które teraz zalewają internet.
Dlatego kiedy ktoś pyta twórców: „Czy korzystaliście z AI podczas pracy nad grą?”, to pytanie jest znacznie szersze niż: „Czy w grze znajdują się grafiki albo modele wygenerowane przez AI?”. Może też dotyczyć tego, czy AI było używane jako narzędzie pomocnicze przy programowaniu, testowaniu, analizie kodu czy innych elementach produkcji.
AI nie musi samo tworzyć nowych mechanik. Od tego nadal jest deweloper. Może mu co najwyżej pomóc szybciej albo sprawniej je zrealizować.
Co do wykorzystania AI bezpośrednio w mechanikach gry np. do bardziej naturalnych reakcji NPC na gracza i otoczenie czy generowania rozmów zależnie od konkretnej sytuacji, to nadal jest technologia, która dopiero się rozwija. To wcale nie jest proste do zrobienia, szczególnie w dużej grze, gdzie wszystko musi działać przewidywalnie, szybko i bez rozwalania innych systemów.
Takie rozwiązania mają spory potencjał, ale dojście do poziomu, na którym faktycznie będą mogły być powszechnie stosowane w dużych produkcjach, może jeszcze trochę potrwać. Sam fakt, że obecnie nie widzimy ich na szeroką skalę, nie oznacza więc, że AI nie ma tu przyszłości, po prostu ta technologia nie jest jeszcze na tyle dojrzała, żeby bezproblemowo zastępować klasyczne systemy zachowań NPC czy dialogów.
Serio ktoś spodziewał się, że GTA VI będzie celować na konsolach w 60 FPS przy takiej oprawie i skali świata? Przecież ta konsola jest około 2x słabsza od dzisiejszego mocnego PC, a przy topowych PC konsole mogą być obecnie nawet 3x słabsze... oczywiście cenowo konsola wyjdzie dużo taniej, ale wydajnościowo konsola nie ma podjazdu do PC. Taka prawda.
Co by nie mówić GTA VI na konsolach nadal wygląda naprawdę bardzo dobrze. Widać że Rockstar wycisnął z konsoli ile się dało, ale no na 60 FPS nie ma co liczyć, nie ta liga.
Dlatego jak zwykle można rzucić klasykiem - Serdeczne podziękowania dla konsolowców za przetestowanie wersji Beta GTA VI :D PC Master Race czeka na prawdziwą premierę GTA :)
Ale mówiąc poważnie, to jestem pewien, że dopiero właśnie na komputerach GTA VI pokaże prawdziwą moc i pazur. Gra na konsolach wygląda bardzo dobrze, ale na PC w końcu może przyjść ten prawdziwy efekt "WOW" na który tak czekali niektórzy gracze. (no i będą mody od społeczności, a to też zawsze duży plus).
Ok, wygląda to dobrze. Nawet bardzo dobrze. To jest właściwie RDR2 we współczesności, czyli dokładnie coś, na co osobiście bardzo liczyłem. Ilość mechanik i funkcji w tej grze naprawdę robi wrażenie. Animacje prezentują się świetnie, a grafika jest bardzo ładna i szczegółowa. Czyli tak jak wiele osób podejrzewało, niedawne wycieki najprawdopodobniej nie przedstawiały aktualnej wersji gry, bo tutaj wszystko wygląda wyraźnie lepiej.
Szczerze? Kiedyś wyobrażałem sobie, że mniej więcej właśnie tak będzie wyglądał Cyberpunk 2077 od CDPR. Jak ostatecznie się to skończyło, wszyscy wiemy, ale właśnie tak zawsze wyobrażałem sobie dobry sandbox osadzony we współczesnym świecie albo w niedalekiej przyszłości. Masa ciekawych interakcji ze światem i NPC, dobre strzelanie, sporo pobocznych aktywności, napady, rozbudowana fizyka itd.
Nie jestem jeszcze do końca przekonany co do modelu jazdy samochodami, bo z jednej strony wyglądało to bardziej jak GTA IV (czyli dla mnie dobrze), ale jednak nie do końca. Być może będzie to coś pomiędzy GTA V a GTA IV. Na ten moment trudno to jednoznacznie ocenić.
O fabule co prawda nadal nie wiemy zbyt wiele, ale już teraz wydaje mi się, że zapowiada się ciekawiej niż w GTA V, które osobiście mi się nie podobało.
Ogólnie? 9/10. Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Co prawda i tak na premierę nie zagram, bo nie mam konsoli i nie mam zamiaru jej kupować (jeb** SONY), ale kiedy gra w końcu trafi na PC, to się zastanowię. Zwłaszcza że ostatnio Rockstar również zaczął mnie irytować swoją polityką. A jeśli GTA VI kiedyś dopłynie do zatoki piratów, to na pewno po nie sięgnę. :)
Nie wiem gdzie ta gra ma oddawać klimat Heroes III. Dla mnie wygląda jak zupełnie inna produkcja, a jedyne, co rzeczywiście przypomina stare Heroes, to układ mapy, na której poszczególne elementy stoją mniej więcej tam, gdzie stały w oryginale. Jeśli właśnie na tym ma polegać ten cały „duch oryginału”, o którym mówi Ubisoft, to gratuluję, udało się.
Ładna grafika 2D jest dla mnie tysiąc razy lepsza od przeciętnego 3D, z którym mamy tutaj do czynienia. Jednostki i budynki wyglądają po prostu słabo, brakuje im charakteru, a oświetlenie dodatkowo sprawia, że całość wygląda płasko i mało klimatycznie.
Im dłużej patrzę na tę grę, tym bardziej zastanawiam się, do kogo ona właściwie jest skierowana. Dla starszych graczy, którzy uwielbiają Heroes III? Niekoniecznie, bo wbrew temu, co mówi Ubisoft, wizualnie niewiele tutaj zostało z klimatu oryginału. Dla nowych graczy? Też trudno mi w to uwierzyć, bo gra na pierwszy rzut oka niczym szczególnym do siebie nie przyciąga. Wygląda raczej jak budżetowa produkcja zrobiona na szybko, z przeciętną oprawą graficzną.
Najgorsze jest to, że niektóre znacznie starsze części Heroes do dziś wyglądają po prostu lepiej i mają znacznie więcej własnego charakteru niż ta gra.
Gra zapowiada się naprawdę dobrze i nie mogę się doczekać, aż w końcu zagram. Jednak tak jak wiele osób już zauważyło, do tej gry najpewniej powstanie masa DLC. Zresztą podobnie było z Warhammerem Fantasy i ostatecznie może się okazać, że gra nie kosztuje tak naprawdę 300 zł, tylko grubo ponad 1000 zł, tyle że ta kwota zostanie rozłożona na jakieś 10 lat.
Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć taki model wydawniczy, bo akurat tutaj niekoniecznie chodzi o wycinanie gotowej zawartości z podstawowej wersji gry. Gdyby twórcy chcieli od razu wrzucić wszystko, czyli przykładowo 10 ras, kilkudziesięciu bohaterów, ogromną liczbę jednostek itd., to stworzenie takiej gry byłoby chyba zwyczajnie niewykonalne albo kompletnie nieopłacalne. A na premierę pewnie czekalibyśmy do 2035 roku, zanim całość byłaby gotowa.
Dobra, moja pierwsza reakcja na ten remake nie była zbyt dobra, ale teraz trochę poczytałem, obejrzałem kilka gameplayów i muszę przyznać, że gra nie wygląda wcale tak źle, jak początkowo mi się wydawało. Nadal jednak są rzeczy, które mi się nie podobają.
1. Światło w grze. Nie wiem, co nowe produkcje mają z tym oświetleniem, ale mam wrażenie, że w wielu współczesnych grach jest ono po prostu skopane. Gdy trafiamy na ładną, słoneczną pogodę, wszystko wydaje się zbyt jasne i prześwietlone. Osobiście bardzo nie lubię tego efektu, bo przez to gra od razu wygląda gorzej. Co ciekawe, kiedy rozgrywka odbywa się na bardziej mrocznych, ponurych planszach albo polach bitew, całość automatycznie prezentuje się znacznie lepiej.
2. Wygląd jednostek. Jak dla mnie są one zbyt generyczne i mało ciekawe, a niektóre nawet po prostu brzydkie. Polecam obejrzeć film Lutela na YouTube, bo zrobił tam bardzo dobre porównanie wyglądu jednostek z oryginałem. W niektórych przypadkach widać, że twórcy starali się zachować wygląd z Heroes III, ale z drugiej strony część jednostek została mocno przeprojektowana, na przykład zjawy z Nekropolii. Osobiście nie jestem zdania, że jednostki muszą być identyczne jak w oryginale i czasami danie im innego, ciekawszego wygląd to nie jest nic złego. Oglądając porównanie jednostek od Lutela to osobiście do kosza wywaliłbym chyba co najmniej połowę designu jednostek i kazał to zmienić na coś lepszego.
Są jednak również rzeczy, które oceniam całkiem pozytywnie:
1. Wygląd miast od środka. Tutaj moim zdaniem wykonano naprawdę dobrą robotę. Miasta zachowały swój klimat i wyglądają jak współczesne wersje miejsc znanych z oryginału.
2. Mapa świata nie jest tak zła, jak początkowo mi się wydawało. Po obejrzeniu fragmentów rozgrywki widać, że jest w miarę czytelna. Budynki, zasoby i jednostki da się bez problemu zauważyć.
3. Podoba mi się to, że neutralne jednostki na mapie reagują, gdy nasz bohater się do nich zbliża. To drobiazg, ale sprawia, że mapa wydaje się trochę bardziej żywa.
4. Ogólnie pod względem graficznym gra wcale nie wygląda źle. Gdyby poprawić oświetlenie i część projektów jednostek, moja ocena oprawy byłaby znacznie lepsza, a tak to na razie daje takie 6/10.
5. Są też różne mniejsze usprawnienia względem oryginału. Lepiej widać liczebność wrogich armii, pojawiło się automatyczne budowanie w zamku i kilka innych drobnych udogodnień, które mogą sprawić, że rozgrywka będzie po prostu wygodniejsza.
Tak więc po pierwszym bardzo negatywnym wrażeniu trochę zmieniłem zdanie. Ogólnie ten remake podoba mi się bardziej niż Heroes Olden Era, gdzie tam uważam, że gra jest jeszcze brzydsza i mniej czytelna.

Kurde, najpierw naprawdę się ucieszyłem, jak zobaczyłem tego newsa, ale po obejrzeniu materiałów mój entuzjazm bardzo szybko opadł. I nawet nie chodzi o to, że sama nowa grafika jest zła albo że Heroes III powinno zostać na zawsze w 2D. Pełna mapa 3D? Spoko. Nowocześniejsza grafika? Też spoko. Heroes V pokazało, że można całkowicie zmienić technologię, a jednocześnie zachować własny, bardzo wyrazisty styl.
Tutaj największym problemem jest dla mnie po prostu art direction. Mam wrażenie, że ktoś kompletnie olał to, co sprawiało, że Heroes III wyglądało jak Heroes III, i zastąpił to bardzo generycznym, współczesnym fantasy.
1. Gra jest zdecydowanie zbyt jasna i płaska. Brakuje mocnego kontrastu, głębokich cieni i ciężaru. Oryginalne H3 wcale nie było cały czas ponure, ale nawet kolorowe lokacje miały bardzo wyraźny światłocień. Tutaj wszystko jest mocno doświetlone i przez to wygląda trochę plastikowo.
2. Mapa straciła część swojej czytelności. Budynki jeszcze są dobrze widoczne, ale mniejsze elementy, takie jak zasoby, skrzynie czy artefakty, za słabo odcinają się od otoczenia. W oryginale mapa była trochę jak plansza pełna bardzo charakterystycznych ikon i praktycznie od razu wiedziałeś, na co patrzysz. Pełne 3D samo w sobie nie jest problemem. Heroes V też miało mapę 3D, a mimo to potrafiła być czytelna.
3. Największy problem mam zdecydowanie z jednostkami. Są zbyt wygładzone, czyste, generyczne i momentami wręcz plastelinowe. Brakuje im charakterystycznych sylwetek i tego ciężaru, który miały jednostki w H3. Stare modele były mniej szczegółowe, ale dosyć charakterystyczne. Tutaj część z nich wygląda po prostu jak modele z dowolnej współczesnej gry fantasy.
4. Całość poszła za mocno w stronę baśniowego, wygładzonego fantasy. I nie powiedziałbym nawet, że oryginalne Heroes III było typowym dark fantasy, ale jednak Heroes III miało bardziej poważny, malarski klimat fantasy z lat 80. i 90. Tutaj wszystko jest dużo bardziej baśniowe i wygładzone.
I żeby nie było, nie każde ujęcie wygląda źle. Wnętrze Fortecy wygląda naprawdę bardzo ładnie, niektóre fragmenty mapy też są nawet ładne. Tym bardziej szkoda, bo widać, że technologicznie twórcy potrafią zrobić ładną grę. Na ten moment mam wrażenie, że największym problemem tej gry nie jest grafika jako taka. Problemem jest to, że wygląda nowocześnie, ale przestała wyglądać jak Heroes III.
W załączeniu mój "remake" od Chat GPT xD Należy się 200... z fakturką będzie drożej xD
Wydaje się spoko. To takie GTA w świecie anime. Fabularnie widać, że całość jest raczej humorystyczna, co akurat mi odpowiada. Pytanie tylko, czy ostatecznie nie okaże się to wszystko trochę nijakie, a sama gra zbyt powtarzalna i niedopracowana mechanicznie. Widać, że twórcy wrzucili do niej masę różnych rzeczy, systemów i miniaktywności, co samo w sobie nie jest złe, ale jeśli te aktywności nie będą miały większego znaczenia, nie będą dawały graczowi frajdy albo jakichś wymiernych korzyści, to bardzo szybko staną się nieistotne i większość graczy zacznie je po prostu omijać.
No CDPR ładnie to rozegrał nie ma co. Nie dość, że mocno ulepszają starego dobrego Wiedźmina 3 i to ZA DARMO! (można?) To jeszcze dostaniemy nowe duże rozszerzenie z całkiem nową historią. Jednak ciągle czekam na więcej informacji o tym DLC, bo zwiastun choć ciekawy, to nie wyrwał mnie z kapci. Trochę mało pokazali.
Widać że CDPR stara się odnowić miłość graczy do siebie, którą stracił po słabej premierze Cyberpunka.
Cała trylogia z Ciri ma zostać ukończona do 2034 roku. Jeśli więc Wiedźmin 4 rzeczywiście ukaże się w 2028 roku, to remake pierwszego Wiedźmina musiałby przypaść mniej więcej na 2029–2030, kolejna część sagi Ciri mogłaby wyjść np. w 2032 roku, a finał trylogii w 2034.
Oczywiście to tylko plan i jeszcze wiele może się zmienić, ale na ten moment właśnie takie są oficjalne założenia CD Projektu.
Brzmi ciekawie, pytanie jak będzie z wykonaniem, bo tutaj Paradox nie zawsze dowozi. Przykładowo Empire of Sin nie było jakieś wybitne, a pomysł też był ciekawy. Paradox mógłby zrobić grę na miarę Europa Universalis albo Crusader Kings, ale w realiach klasycznego fantasy :) W coś takiego to bym grał, oj bym grał. Ludzie, elfy, krasnoludy, orkowie, gobliny i inne ciekawe rasy. Mamy grę w kosmosie, to czemu by nie zrobić tego właśnie w takim świecie? :)
Szczerze to redzi przecież nie musieli wcale iść do przodu z historią, mogli się cofnąć, do czasów młodości Vesemira lub dalej. Wtedy Redzi mieliby dużo swobody twórczej i same czasy były ciekawe i pełne groźnych potworów.
Osobiście byłem za pomysłem tworzenia własnego Wiedźmina, ale gracz ustala zwłaszcza wygląd, a sama postać może mieć już jakąś swoją przeszłość. Coś jak V w Cyberpunku czy Shepard w Mass Effect. Czy tam źle to działało? Jak dla mnie nie.
Ech... normalnie bym się jarał... gdyby nie ta Ciri... Na szczęście powstaje też Remake Wieźmina 1, który będzie na tej samej technologi.
Miło, że chociaż raz jakaś gra nie boi się nagości, zwłaszcza gdy domyślnie jest to gra 18+. Zwykle mordowanie, brutalność, tortury czy inne tego typu aktywności w grach są ok, ale pokazanie nagości? Nie daj Boże... ty zwyrolu!
Jednak co też robi duże wrażenie to faktycznie to, że NPC w grze faktycznie są mocno zróżnicowani, bo nie dość, że mają różne twarze, to mają też bardzo różne typy ciała. To robi jakieś wrażenie. Chociaż na tym wycieku same modele NPC są co najwyżej po prostu OK, nie zachwycają jakoś graficznie, ale to może być też kwestia jakości samego video lub tego, że to nie jest aktualna wersja gry.
W sumie już za 3 dni się dowiemy, jak oficjalnie prezentuje się GTA VI.
Żaden bojkot nie zadziała dopóki Sony nie poczuje tego w swoim portfelu. Dopóki ludzie kupują PS oraz gry na tę konsolę to gracze mogą sobie krzyczeć i płakać ile chcą... jedyna rzecz jaka faktycznie boli korporacje to spadek zysku i to znaczny spadek.
Dobrym przykładem jest Baldur's Gate 3. Jeśli grając mężczyzną jakiś facet próbował cię poderwać, mogłeś po prostu powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany i tyle. Gra dawała ci wybór, nie zmuszała do romansu i nie robiła z tego wykładu. Dla mnie właśnie tak powinno to działać, niezależnie od tego, czy chodzi o romans hetero, homo czy jakikolwiek inny.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy gra przestaje coś po prostu przedstawiać, a zaczyna moralizować gracza albo tłumaczyć mu, jak powinien myśleć i reagować. Dobrym przykładem jest Dragon Age: The Veilguard i słynna scena z pompkami. Kontrowersja nie wynikała z samego istnienia postaci niebinarnej, tylko z tego, że scena zaczynała przypominać lekcję właściwego zachowania skierowaną bardziej do gracza niż naturalną rozmowę postaci w świecie fantasy.
Ważny jest też kontekst. Jeśli właśnie walczę z demonami, próbuję uratować świat i fabuła sugeruje, że sytuacja jest dramatyczna, a nagle wszystko zatrzymuje się po to, żeby przez kilka minut rozmawiać o czyjejś orientacji albo tożsamości, to może zwyczajnie nie pasować do tempa i tonu historii. Tak samo przeszkadzałby mi w takim momencie wymuszony heteroseksualny dramat romantyczny. Osobiste historie kompanów są potrzebne, ale powinny pojawiać się naturalnie i w odpowiednim momencie.
To samo dotyczy zgodności ze światem i konkretnymi postaciami. Wyobrażasz sobie na przykład, żeby w świecie Warhammera istniał romans pomiędzy Space Marines? Raczej nie. Nawet nie chodzi tutaj o orientację, tylko o to, czym są Astartes i jak zostali przedstawieni w tym uniwersum.
Jest jeszcze kwestia priorytetów twórców. Nie mam problemu z tym, że gra daje więcej możliwości tworzenia postaci, relacji czy reprezentacji różnych ludzi, ale nie powinno to zastępować pracy nad tym, co jest najważniejsze, czyli po prostu nad dobrą grą. Skoro tutaj mówimy o serii The Sims to warto też np. wspomnieć od The Sims 4, gdzie ta gra po tylu latach od premiery nadal potrafi być zwyczajnie nudna, wiele jej mechanik jest płytkich, zachowanie Simów pozostawia sporo do życzenia, a różnego rodzaju błędów też nie brakuje. W takiej sytuacji dużo bardziej zależy mi na rozbudowywaniu gameplayu, poprawianiu AI Simów, dodawaniu ciekawych systemów i naprawianiu problemów niż na tym, żeby twórcy eksponowali kolejne kwestie obyczajowe. Takie elementy mogą istnieć i dla części graczy mogą być ważne, ale nie zastąpią dobrej rozgrywki.
Więc dla mnie „na siłę” nie oznacza „w grze jest LGBT”. Oznacza sytuację, w której taki element jest niedopasowany do postaci, świata albo sytuacji, zostaje nienaturalnie wyeksponowany, graczowi odbiera się możliwość normalnej odmowy albo scenarzysta zaczyna wykorzystywać dialogi do pouczania odbiorcy. Jeśli natomiast wszystko wynika naturalnie z historii i postaci, nie widzę w tym większego problemu.
Ale to nie jest tak, że nawet gra na konsole powstaje najpierw na PC? Tylko jest to wersja dostosowana pod daną konsolę? Zresztą Rockstar na pewno ma już wersję gry na PC, tylko mieć wersję gry, a mieć dopracowaną grę to dwie inne rzeczy.
Ale jajca :D Nie sądziłem, że ten ktoś będzie posiadał pliki gry, które pozwolą mu normalnie grać w GTA VI :D Ale widać też, że to co on posiada to nie jest dopracowana gra tylko jakiś starszy build, bo nawet jak strzelał w tę ścianę to ślad po kulach pojawiał się ze sporym opóźnieniem. Ale tak czy siak WOW! Ale typ poleciał z tym Rockstarem :D
Jeśli go dorwą to raczej nie będzie mu do śmiechu.
No i bardzo dobrze, bo to oznacza, że ta cała inkluzywność może odejść w zapomnienie albo chociaż zostanie mocno ograniczona. Jeśli EA chce aby ich projekty przechodziły, to teraz trzeba robić po prostu dobre gry, które nie mają wątków LGBT i tyle. Jeśli pracownicy są niezadowoleni z nowej "nie postępowej" polityki firmy to droga wolna. EA to w końcu nie jedyna firma tworząca gry. Seria The Sims na pewno poradziłaby sobie nawet bez tej całej inkluzywności.
Osobiście właśnie ma to liczyłem. RDR2 to najlepsza gra Rockstara według mnie, a zaraz po tym GTA IV. Oczywiście nie powinni może iść w przesadną symulację świata, aby gra nie stała się zbyt powolna i upierdliwa w pewnym momencie. Mnie osobiście to by jakoś super nie przeszkadzało, ale wielu typowych graczy GTA na pewno by narzekało, że gra jest nudna i powolna. Przecież tak już właśnie było przy RDR2, gdzie wielu ludzi uważało, że ta gra jest wręcz ślamazarna.
Faktycznie dobry film, byłem w kinie i nie żałuje, ale czy powiedziałbym, ze ten film był jakiś niezwykły? Był naprawdę spoko, ale mnie osobiście jakoś mocno nie zachwycił. Po prostu kolejny solidny film ze Spider-manem. Uważam, że poprzedni film z kilkoma Spider-manami był lepszy i ciekawszy.
Na sukces tej produkcji pewnie wpływ miało też po prostu to, że obecnie w kinach nie ma innych naprawdę dobrych filmów.
Kurde szkoda, bo to jedna z tych premier, na które mocno czekam. Ale trudno jakoś to przeżyje. Oby faktycznie do grudnia się im udało i aby dobrze wpłynęło to na grę.
A kogo właściwie obchodzi fabuła w grach Bethesdy? Przykładowo w takim Skyrimie główny wątek przecież nie był szczególnie porywający i ludzie często go olewali. Pierwsze skrzypce grały tam tak naprawdę otwarty świat i to, co gracz może w nim robić. Oczywiście w grach Bethesdy znajdziemy ciekawe postacie czy wydarzenia, ale umówmy się nie są oni mistrzami pióra.
Gdyby zapytać ludzi, dlaczego grają w gry Bethesdy, to fabuła raczej znalazłaby się gdzieś na trzecim planie. Najważniejsza jest swoboda, eksploracja, rozwój postaci i możliwość robienia tego, na co akurat ma się ochotę.
Wiele osób sprowadza tę dyskusję do stwierdzenia: "przecież cyfrowa wersja jest wygodniejsza". Owszem, jest. Ale problem nie dotyczy samej wygody ani płyt. Chodzi o to, że z każdą kolejną zmianą gracze oddają wydawcom coraz większą kontrolę nad zakupionymi grami.
Kiedyś kupowałeś grę i mogłeś ją sprzedać, pożyczyć znajomemu, zachować na półce i uruchomić nawet po wielu latach. Dzisiaj coraz częściej kupujesz jedynie licencję powiązaną z kontem, launcherem i serwerami wydawcy. Co gorsza, nawet fizyczne wydanie coraz częściej niewiele zmienia, bo i tak musisz mieć internet, założyć konto, aktywować grę i korzystać z launchera. Płyta staje się tylko nośnikiem instalatora albo klucza.
Argument, że "90% graczy wybrało cyfrę", też nie jest dla mnie przekonujący. Większość wybiera to, co jest najwygodniejsze albo po prostu jedyne dostępne. To nie znaczy, że popiera ograniczanie swoich praw jako konsumentów. Gdyby wydawcy dali równy wybór między pełnoprawną wersją fizyczną a cyfrową, wtedy można byłoby mówić o rzeczywistym wyborze rynku.
Ja ogólnie nie mam nic przeciwko postępowi technologicznemu. Problem pojawia się wtedy, gdy pod hasłem "postępu" odbiera się konsumentom kolejne prawa. Nie mogę już odsprzedać gry, pożyczyć jej znajomemu, często nie uruchomię jej bez internetu lub działających serwerów, a w przyszłości może się okazać, że po wyłączeniu usług przez danego wydawcę całkowicie i bezpowrotnie stracę swoje gry...
Dlatego nie zgadzam się z narracją firm pokroju Rockstar czy Take-Two, że rezygnacja z wydań fizycznych jest "dla dobra graczy". Moim zdaniem przede wszystkim jest to korzystne dla samych wydawców. Cyfrowa dystrybucja daje im większą kontrolę nad cenami, eliminuje rynek używanych gier, utrudnia pożyczanie i jeszcze bardziej uzależnia graczy od samego wydawcy.
Nie jestem przeciwnikiem cyfrowej dystrybucji ani postępu technologicznego. Chciałbym jedynie, żeby gracze mieli wybór. Ktoś woli wersję cyfrową? Ok. Ktoś chce kupić fizyczną kopię z kompletną grą na nośniku i mieć możliwość uruchomienia jej bez internetu czy obowiązkowego launchera, również powinien mieć taką możliwość. Dla gier single player nie widzę powodu, aby po instalacji wymagały stałego połączenia z internetem czy zależności od zewnętrznych serwerów. Postęp technologiczny powinien zwiększać wygodę graczy, a nie stopniowo odbierać im kontrolę nad produktami, za które zapłacili pełną cenę.
Najgorsze jest to, że ja już widzę jak ludzie temu pomysłowi wręcz przyklaskują... Argument jest prosty: nie trzeba wydawać kilku tysięcy złotych na własny komputer czy konsolę. Niestety wygląda na to, że wszystko naprawdę powoli zmierza do tego zdania "Nie będziesz nic mieć i będziesz szczęśliwy"...
Z tego, co czytałem, popularność gier mobilnych wynika głównie z bardzo niskiego progu wejścia. Wystarczy mieć smartfona i dostęp do internetu, a dziś ma je zdecydowana większość ludzi. Pobierasz grę i od razu możesz zacząć grać. Co więcej, większość gier mobilnych jest darmowa, ale zazwyczaj opiera się na mikropłatnościach. To właśnie one często sprawiają, że niektórzy gracze wydają naprawdę duże kwoty.
Piractwo przez ostatnie lata wyraźnie osłabło, ale mam wrażenie, że powoli zaczyna wracać, bo sytuacja na rynku robi się coraz gorsza. Jednak trzeba też powiedzieć, że w ostatnich latach i tak było niewiele gier, które naprawdę były chociażby warte piracenia...
Nie jestem też wielkim fanem GTA, więc specjalnie mnie to nie zaboli. Jeśli kiedyś pojawi się piracka wersja tej gry, to być może z niej skorzystam, a być może nie czas pokaże. Ewentualnie za kilka lat odbiorę te GTA VI za darmo na jakiejś platformie, tak jak kiedyś było z GTA V. To uczciwa cena.
Dodać do listy... nie wspierać Rockstara. Dobra. Kto kolejny?
Szkoda, że pewnie jestem w mniejszości, ale ktoś musi to robić. Jak korporacja mówi, że coś jest dobre dla ciebie, to znaczy, że jest odwrotnie. To jest dobre dla nich, nie dla nas. Coś czuje, że piractwo mocno się odrodzi.
To po prostu tak zwana selekcja naturalna... Pół biedy jak ktoś sam jest idiotą i tylko sobie zrobi krzywdę, ale jak ktoś przez swoją głupotę zaszkodzi innej osobie czy nawet kogoś zabije np. jadąc samochodem i patrząc w telefon, to już jest prawdziwa tragedia, bo ktoś umarł przez czyjąś czystą głupotę...
Moim zdaniem wiele osób zbyt lekkomyślnie podchodzi do swojej prywatności w internecie. Wystarczy kontrolować to, co się udostępnia, a niektórzy dosłownie nagrywają i publikują niemal każdą chwilę swojego życia, również tę prywatną. Później są zaskoczeni, że ich dane krążą po sieci, ktoś wykorzystuje ich zdjęcia albo dochodzi do naruszenia prywatności. Osobiście nigdy tego nie rozumiałem i bardzo cenię sobie własną prywatność.
Co do AI, to faktycznie coraz trudniej odróżnić treści wygenerowane od prawdziwych. Ta technologia rozwija się w ogromnym tempie. Jeszcze 5-6 lat temu AI miało duże problemy z wygenerowaniem spójnego obrazu czy filmu, a dziś potrafi tworzyć materiały, którym często trudno cokolwiek zarzucić. Nieraz trzeba naprawdę dobrze się przyjrzeć, żeby zauważyć, że coś zostało stworzone przez sztuczną inteligencję.
Mam wrażenie, że powoli zbliżamy się do scenariusza rodem z science fiction. Internet coraz bardziej zalewają treści generowane przez AI, przez co coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu.
Czyli co? W końcu doczekamy się prawdziwego gameplaya? Bo chętnie zobaczyłbym prawdziwą grę, a nie znowu wyreżyserowany trailer.
To, że większość graczy przy pierwszym przejściu tworzy postać podobną do siebie, jest faktem i wiele statystyk z różnych RPG to potwierdza. Natomiast nie bardzo widzę, jak z tego ma wynikać, że twórcy przez to dodają rozbudowane kreatory postaci czy większą różnorodność opcji.
Przecież te dwie rzeczy nie muszą mieć ze sobą związku. Rozbudowany kreator po prostu daje większy wybór. Jedni stworzą klasycznego wojownika, inni elfa, ktoś zrobi postać podobną do siebie, a ktoś zupełnie odmienną. To nie oznacza, że któraś z tych grup jest większością ani że właśnie pod nią projektuje się grę.
Co więcej, mam wrażenie, że Twój wniosek trochę przeczy temu, od czego zaczynasz. Skoro sam piszesz, że większość graczy wybiera „standardowego” bohatera, to z tego raczej wynika, że jest to właśnie główna grupa odbiorców czyli zwykli ludzie i w zdecydowanej większości faceci. Trudno więc jednocześnie twierdzić, że rozbudowane opcje kreatora postaci powstały dlatego, że twórcy dostosowują się przede wszystkim do jakiejś innej grupy. Dla mnie jedno nie wynika z drugiego.
Mam też wątpliwości co do stwierdzenia, że self-insert to przeciwieństwo roleplayu. Jeśli ktoś chce przeżyć przygodę jako „ja w świecie fantasy”, to nadal odgrywa rolę, tylko po prostu inną niż osoba, która wymyśla całkowicie fikcyjną postać.
Ja na przykład bardzo często właśnie tak gram. Przy pierwszym przejściu tworzę postać w pewnym stopniu podobną do siebie i staram się podejmować decyzje zgodne z tym, co sam zrobiłbym w danej sytuacji. Taki styl grania daje po prostu daje mi największą immersję podczas poznawania świata i fabuły. Dopiero przy drugim czy trzecim przejściu zaczynam eksperymentować i np. wybieram inną rasę, klasę, odgrywam postać o zupełnie innym charakterze. I wydaje mi się, że sporo osób właśnie tak podchodzi do RPG.
Dlatego nie do końca rozumiem Twój wniosek, że „kiedyś byli entuzjaści roleplayu, a dziś są self-inserty”. Dla mnie to po prostu dwa różne style grania, które istniały od dawna, a nie dowód na to, że współcześni gracze gorzej rozumieją RPG.
Zauważyłem, że szef Lariana ma wyraźną słabość do brutalnego stylu rozgrywki i ogólnie lubi odgrywać w RPG-ach postacie skrajnie złe albo wręcz szalone... Nieco niepokojące. ;D
Pamiętam też artykuł, w którym wspominano, że Larian był trochę zawiedziony tym, jak niewielu graczy decyduje się na przejście gry jako zła postać. Okazało się również, że większość osób podczas pierwszego przejścia tworzy raczej dość „standardowego” bohatera najczęściej białego mężczyznę bez żadnych większych udziwnień.
Mnie i tak najbardziej interesuje kampania i potyczki z AI. W multi raczej grać nie zamierzam, chyba że tylko ze znajomymi. Oby ta gra się udała, jak na razie zapowiada się naprawdę dobrze.
Jednak wydaje mi się, że trzeba też mieć inne podejście do tych gier. Bo jak kiedyś je uruchamiałem to traktowałem je jak gry z serii Assassins Creed, a tak naprawdę tutaj trzeba raczej myśleć, że to po prostu gry RPG akcji w Grecji czy innym settingu, bo z Asasynami to ma bardzo mało wspólnego.
Ja ogólnie nie jestem napalony na tę grę, śledzę temat z czystej ciekawości, bo trzeba przyznać, że jeśli chodzi o gry Rockstara to mechanicznie są one zwykle naprawdę dobre i ciekawe. Jak do tej pory największe wrażenie zrobiło na mnie GTA IV oraz RDR2, gdzie te gry na swoje czasy były po prostu świetne. Te gry w sumie nawet dzisiaj są bardzo dobre, zwłaszcza RDR2.
Ja w GTA VI zagram dopiero jak będzie premiera na PC więc jeszcze sobie poczekam. Chyba że gra mi się nie spodoba po tym jak posprawdzam sobie gameplaye.
Fakt jest taki, że ta gra sprzedaje się sama i to bez marketingu. Ludzie słyszą hasło GTA VI i im odwala. Pewnie dlatego Rockstar ma to trochę gdzieś, bo po prostu szkoda pieniędzy na marketing.
Z drugiej strony faktycznie nadal bardzo mało wiemy o samej grze i jej mechanikach, bo nie dostaliśmy ani jednego fragmentu prawdziwego gameplayu, a przecież już za 4 miesiące premiera. To już jest nieco dziwne i ciekawe dlaczego tak mocno Rockstar to ukrywa. Czyżby gra działała bardzo słabo? Albo dostała mocny Downgrade? W końcu trzeba pamiętać, że "potężne" GTA VI wychodzi na PS5, czyli konsolę, która ma już 6 lat na karku.
W Origins pograłem może z 10h i się odbiłem, a później zagrałem w Oddysey i tam wytrzymałem 20 godzin i miałem dość...
Jak widać kwestia gustu, ale chętnie posłucham, czym tak bardzo te gry się różnią między sobą, bo jestem ciekaw (zwłaszcza mechanicznie).
W AC Mirage nie grałem, ale tutaj coś słyszałem, że ponoć Ubi próbował wrócić do korzeni i słabo mu to wyszło. Dlatego nawet później na to nie spojrzałem.
Piszę to z perspektywy osoby, która od pierwszego Assassin's Creeda aż do Black Flag była ogromnym fanem Ubisoftu i tej serii. Unity samo w sobie nie było złą grą, ale jego katastrofalny stan techniczny na premierę mocno mnie zniechęcił.
Największy problem zaczął się jednak od Origins. Wiem, że Ubisoft zmienił i rozwinął wiele systemów. Nigdzie nie napisałem, że kolejne części są identyczne ani że twórcy niczego nie zmieniają. Chodzi mi o to, że te zmiany nie były dla mnie zmianami na lepsze, a jednocześnie cała formuła projektowania gier Ubisoftu zaczęła wydawać mi się bardzo podobna.
Ładne światy i ciekawe okresy historyczne to jedno, ale poza tym po prostu zacząłem się przy tych grach nudzić. Fabuła mnie nie wciągała, a wiele nowych rozwiązań mechanicznych zwyczajnie mi się nie spodobało.
Najbardziej przeszkadzało mi:
- System walki – zamienił się w prostszą siekaninę z przeciwnikami będącymi gąbkami na obrażenia. Owszem, stare AC było łatwe, ale walka była bardzo widowiskowa, dynamiczna i przypominała sceny z filmu. Nowy system jest bardziej RPG-like, souls like, ale dla mnie znacznie mniej satysfakcjonujący.
- System poziomów postaci – kompletnie nie pasuje mi do Assassin's Creeda. Nigdy nie przekonywał mnie pomysł, że jako asasyn nie mogę skutecznie zlikwidować celu tylko dlatego, że ma wyższy poziom.
- Loot i ekwipunek – setki losowych mieczy, łuków i pancerzy z kolorowymi poziomami rzadkości. Sam system ekwipunku mi nie przeszkadza, ale nie podoba mi się sposób, w jaki został zaprojektowany. Wolę mniej przedmiotów, ale bardziej unikalnych i zapadających w pamięć.
- Fabuła – starsze części od AC1 do Black Flag ukończyłem wszystkie, niektóre nawet kilka razy. W nowych odsłonach po kilku godzinach po prostu tracę chęć do dalszej gry.
I właśnie o to mi chodziło w poprzednim komentarzu. Nie twierdzę, że Ubisoft niczego nie rozwija ani że wszystkie ich gry są identyczne. Twierdzę jedynie, że od wielu lat opierają się na podobnej filozofii projektowania, a kierunek obrany od Origins zwyczajnie przestał mi odpowiadać. To dwie różne rzeczy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego odpowiadasz tak, jakbym napisał, że Mirage i Shadows to ta sama gra albo że Ubisoft od lat nic nie zmienia, skoro nigdzie czegoś takiego nie stwierdziłem.
Ale przecież gry Ubisoftu od mniej więcej ostatnich 10 lat są w dużej mierze oparte na tym samym schemacie. Każdy Far Cry był bardzo podobny do poprzedniego, a Assassin's Creed od Origins również trzymał się tej samej formuły. Ogólnie ich produkcje mają ze sobą naprawdę sporo wspólnych elementów.
Dlatego pójście w stronę remake'ów i remasterów wcale nie wydaje mi się dużą zmianą względem tego, co Ubisoft robił przez ostatnie lata. W obu przypadkach dostajemy w zasadzie tę samą grę z odświeżoną grafiką i kilkoma zmianami w rozgrywce (czasem na lepsze, czasem na gorsze).
Ja osobiście wolę już remake'i niż kolejne nowe gry Ubisoftu, bo przynajmniej bazują na tytułach z okresu, kiedy ta firma naprawdę tworzyła świetne produkcje. Jeśli Ubisoft zrobi remake trylogi Ezio, to będę musiał zagrać, bo to moja ulubiona część.
Aby tylko nie szli w gry MMO czy inne sieciówki lub gry usługi, bo to zwykle nie oznacza nic dobrego...
I za takie akcje, gracze powinni po prostu pokazać takim firmom środkowy palec i pozwolić im upaść, bo to jest już jawne działanie na niekorzyść graczy. Co więcej nie gracze nawet nie powinni przyjmować żadnych przeprosin ani nic takiego.
Niech Sony czy inne szkodniki dla rynku sobie upadną i zrobią miejsce innym nowym firmom, które może w końcu zaczną dbać o gracza i zaczną robić naprawdę dobre gry. Nawet jeśli te inne firmy by nie powstały, to i tak nic straconego. Po prostu jeden rak dla branży gier mniej.
Fakt jest taki, że Cyberpunk dobrze się trzyma jeśli chodzi o ilość graczy, bo ciągle ponad 60 tyś graczy, a to przecież jest gra dla pojedynczego gracza. Gdy była premiera dodatku to bawiło się blisko 270 tyś graczy, a przecież mówimy o samym steamie. Jak dla mnie CDPR zarobiłby na kolejnym dodatku.
Osobiście mi nie zależy, bo nie jestem fanem Cyberpunka, ale fanów rozumiem. Ja sam miałem podobnie właśnie z Wiedźminem 3, gdzie też zawsze uważałem, że dwa dodatki to mało i mogli ich dać nawet jeszcze ze 2 lub 3.
Te EA to jest tak samo opóźnione jak ich pomysły... Jezu, aż mi słów brakuje aby to opisać xD
Ja to się jednak nie dziwię się, że oni nie tworzą The Sims 5. Oni po prostu nie są w stanie tego zrobić. To są ludzie bez wizji i bez wyobraźni. Oni potrafią tylko siedzieć przy excelu i liczyć pieniążki, które pewnie ciągle wpływają od wiernych fanów serii.
Z rozwojem postaci jest taki problem, że w Wiedźminie 1 jeszcze miało to sens, ponieważ Geralt stracił pamięć i niejako zaczynał od zera. Oczywiście nadal był mutantem i zachował pamięć mięśniową, ale stopniowe odzyskiwanie wiedzy oraz umiejętności było dobrze uzasadnione fabularnie. W kolejnych częściach już nie bardzo. Geralt odzyskał pamięć i znowu stał się doświadczonym wiedźminem, więc rozwój postaci sprawiał wrażenie mechaniki dodanej trochę na siłę.
Sam system ekwipunku, zwłaszcza w Wiedźminie 3, też moim zdaniem został zrobiony słabo. Do gry, w której wcielamy się w profesjonalnego zabójcę potworów, kompletnie nie pasuje system rodem z hack'n'slasha, gdzie z przeciwników i skrzynek wypada tona przedmiotów o różnych kolorach i poziomach. W grze takiej jak Wiedźmin zdobycie nowego miecza czy pancerza powinno być wydarzeniem i czymś, co naprawdę cieszy gracza.
Pomysł z mistrzowskimi kowalami czy innymi rzemieślnikami był bardzo dobry, ale pod warunkiem, że wykonany przez nich sprzęt faktycznie jest wyjątkowy. Tymczasem w Wiedźminie 3 często zdobywało się "legendarny" miecz, który po chwili okazywał się gorszy od losowo znalezionego przedmiotu z wyższym poziomem. To całkowicie odbierało poczucie wyjątkowości takiego wyposażenia.
Sam system rzadkości przedmiotów uważam za dobry pomysł, ale powinien być wprowadzony z głową. Broń epicka czy legendarna powinna być naprawdę wyjątkowa i na tyle dobra, żeby mogła służyć graczowi nawet do końca gry. Jeśli później gracz zdobędzie inny legendarny miecz, to nie powinien wymieniać poprzedniego tylko dlatego, że nowy ma wyższy poziom. Powinien raczej zastanowić się, który z nich lepiej pasuje do jego stylu gry, ma ciekawsze bonusy lub po prostu bardziej odpowiada jego sposobowi walki. Wtedy każdy taki przedmiot miałby własną tożsamość i zdobycie go byłoby rzeczywiście ważnym wydarzeniem.
Ogólnie uważam, że do świata Wiedźmina system leveli średnio pasuje, zarówno w przypadku potworów, jak i przedmiotów. Każdy potwór, każda osoba i każdy przedmiot powinny po prostu mieć swoją określoną siłę i wartość wynikającą z miejsca, jakie zajmują w świecie gry, a nie z przypisanego poziomu. Wtedy pokonanie groźnego przeciwnika albo zdobycie nowego miecza naprawdę dawałoby satysfakcję, bo wynikałoby z rozwoju bohatera i świata, a nie z kolejnych cyferek.
Osobiście jeśli miałbym coś polecić osobie, która lubi serie Gothic to byłby to mod Kroniki Myrtany do Gothica 2. Super zrealizowany mod i szczerze (według mnie) najlepszy Gothic :D
Wyobraźmy sobie sytuację: na początku gry, mając zardzewiały miecz, walczę z utopcem i pokonuję go po kilku uderzeniach. Pod koniec gry mam już legendarny ekwipunek i magiczny miecz, ale zamiast czuć, że stałem się znacznie potężniejszy, walczę z identycznym utopcem, któremu projektanci po prostu podnieśli poziom do 50. Ostatecznie dalej jest to ten sam przeciwnik, tylko z większą liczbą nad głową. Takie rozwiązanie sprawia, że rozwój bohatera wydaje się sztuczny.
Podobnie wygląda kwestia stref z poziomami przeciwników. Sam podział świata na obszary o różnym stopniu trudności nie jest zły, ale powinien wynikać z logiki świata. Jeśli jakiś gatunek potwora jest z natury bardzo groźny, to powinien taki pozostać przez całą grę. Gigant czy gryf nie powinny być słabsze od zwykłego utopca tylko dlatego, że znajdują się w początkowej lokacji. Na przykład w Wiedźminie 3 miałem sytuację, w której spotkałem giganta lvl 16 i dosłownie kawałek dalej utopca lvl 25. Giganta pokonałem bez większego problemu, a utopiec miał wyższy poziom niż ja i miałem z nim problemy... Dla mnie takie sytuacje całkowicie psują wiarygodność świata.
Wolałbym system, w którym każdy gatunek potwora ma swoją określoną siłę od początku do końca gry. Jeśli na początku spotykam utopca lub goblina i jest on dla mnie wyzwaniem, to pod koniec gry ten sam przeciwnik powinien być już łatwy do pokonania. Właśnie wtedy naprawdę czuć rozwój postaci. Z kolei jeśli na początku przygody natrafię na gryfa albo giganta, najlepszym rozwiązaniem powinna być ucieczka. Dopiero później, gdy zdobędę lepszy ekwipunek, rozwinę umiejętności i poznam słabości danego potwora, mogę wrócić i podjąć z nim walkę. Taki system nagradza rozwój bohatera oraz wiedzę gracza, a nie tylko wyższy poziom.
Jeśli twórcy chcą wprowadzić silniejsze wersje potworów, to niech będą one odpowiednio uzasadnione. Zamiast robić "goblina lvl 2" i później "goblina lvl 100", lepiej stworzyć nowe odmiany tego gatunku. Przykładowo: zwykły goblin,goblin wojownik, goblin szaman, przywódca plemienia, a później np. czarne gobliny zamieszkujące bardziej niebezpieczne regiony.
Każda z tych odmian powinna różnić się nie tylko statystykami, ale również wyglądem, zachowaniem czy uzbrojeniem. Dzięki temu gracz od razu rozumie, dlaczego dany przeciwnik jest silniejszy. Osobiście całkowicie zrezygnowałbym z wyświetlania poziomów potworów. Oczywiście wewnętrznie gra może korzystać z takiego systemu do obliczania statystyk (np. zwykły goblin ma poziom od 1 do 3), ale gracz nie powinien tego widzieć. Siłę przeciwnika powinien oceniać na podstawie jego wyglądu, zachowania i wiedzy zdobytej podczas gry.
Moim zdaniem taki system jest znacznie bardziej immersyjny. Siła potworów wynika z ich gatunku, wieku, odmiany czy miejsca występowania, a nie z tego, że projektanci dopisali im wyższy poziom. W efekcie świat wydaje się bardziej wiarygodny, a rozwój postaci daje dużo większą satysfakcję.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie jest znacznie trudniejsze do zaprojektowania. Twórcy nie mogą po prostu zwiększyć poziomu przeciwnika i jego statystyk, tylko muszą zaprojektować nowe odmiany potworów, nadać im odmienny wygląd, animacje, zachowania czy umiejętności oraz logicznie uzasadnić ich występowanie w świecie. To wymaga zdecydowanie więcej pracy i lepszego przemyślenia całego systemu.
Mimo to uważam, że właśnie takie podejście daje najlepszy efekt. Świat staje się bardziej wiarygodny, rozwój postaci naprawdę czuć, a gracz uczy się rozpoznawać zagrożenia na podstawie wyglądu i zachowania potworów, zamiast patrzeć na liczbę nad ich głową. To według mnie znacznie ciekawsze i bardziej immersyjne rozwiązanie. Najbliżej takiej filozofii projektowania był chyba Gothic i do dziś uważam, że pod tym względem pozostaje jednym z najlepszych przykładów w gatunku RPG. Chciałbym kiedyś zobaczyć nowoczesną grę, która rozwinie ten pomysł jeszcze dalej.
Osobiście z serii Risen zawsze najbardziej lubiłem drugą część. Co prawda poszło to w pirackie klimaty, ale pamiętam, że już te 14 lat temu bawiłem się świetnie. Chociaż końcówka gry była raczej słaba. I tutaj akurat był dubbing i to całkiem dobry.
Jednak czuje, że nic z tego nie będzie i kolejne części Wiedźmina też będą miały ten beznadziejny system leveli, bo niestety są to gry przede wszystkim narracyjne, gdzie najważniejsza jest fabuła, a mechanicznie gra ma być co najwyżej poprawna.
Co do świata to faktycznie w pierwszej części mapa i dostęp do konkretnych lokacji było mocno ograniczony i gracz np. nie mógł już na początku gry pójść do wsi Odmęty czy nawet na bagna. Ciekawe jak to rozwiążą, ja osobiście nie mam nic przeciwko podzieleniu gry na akty tak jak kiedyś, gdzie po prostu każdy kolejny akt, będzie nam odsłaniał kolejną część mapy, a wcześniej niech będzie ona w jakiś naturalny sposób zablokowana.
Ta gra jak na razie zapowiada się bardzo dobrze. Super to wygląda. Nie mogę się doczekać aż pokażą nam więcej szczegółów na temat tej gry.
Szczerze mówiąc, nigdy nie byłem fanem GTA V. Nie twierdzę, że jest to zła gra, bo uważam, że to naprawdę dobra produkcja i sam spędziłem w niej wiele godzin. Mimo to nigdy nie podzielałem zachwytu, jaki wywołuje u wielu graczy. Dla mnie jest to po prostu jedna z tych gier, które są dobre, ale nie potrafią mnie wciągnąć na dłużej.
Największy problem mam z fabułą. Według mnie jest ona raczej przeciętna i mało angażująca. Od premiery minęło już wiele lat, a ja do dziś ani razu nie ukończyłem tej gry, mimo że podchodziłem do niej kilka razy. Za każdym razem po pewnym czasie traciłem zainteresowanie i odkładałem grę na później, by po kilku miesiącach lub latach znowu spróbować. Niestety efekt zawsze był taki sam.
Nie przekonali mnie również główni bohaterowie. Żadnego z nich nie polubiłem ani nie czułem większej motywacji, żeby śledzić ich historię. Trevor jest dla mnie zwyczajnie irytującym wariatem, którego w bardziej realistycznym świecie już dawno ktoś by odstrzelił. Michael z kolei sprawia wrażenie człowieka z kryzysem wieku średniego. Sam doprowadził do wielu problemów w swoim życiu, a później ma pretensje do wszystkich wokół. Franklin natomiast wydał mi się najmniej interesujący z całej trójki. Nie uważam, że jest źle napisany, ale zabrakło mu charakteru i charyzmy, które sprawiłyby, że zapadłby mi w pamięć.
Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to jest to klasyczne GTA z kilkoma usprawnieniami względem poprzednich części. Mimo wszystko uważam, że pod wieloma względami GTA IV było lepsze. Bardziej podobała mi się fizyka pojazdów, model jazdy i zniszczeń samochodów, zachowanie broni oraz reakcje postaci na obrażenia. NPC i policja również sprawiali na mnie lepsze wrażenie.
Mam też mieszane odczucia względem samej mapy. Los Santos jest dobrze zaprojektowanym miastem, ale odnoszę wrażenie, że zbyt duża część świata jest słabo wykorzystana. Góry, lasy czy pustynia same w sobie nie są problemem, a nawet wręcz przeciwnie, lubię takie zróżnicowanie. Problem polega na tym, że często brakuje tam czegoś, co zachęcałoby do eksploracji. Wiele tych miejsc po prostu się przejeżdża i niewiele więcej. Dla porównania w RDR2 praktycznie wszędzie można było natrafić na jakieś ciekawe wydarzenie, sekret, unikalne miejsce czy aktywność, która miała sens i nagradzała gracza za odkrywanie świata.
Ogólnie uważam, że jak do tej pory najlepsza i najciekawsza część tej serii to właśnie GTA IV. Na drugim miejscu dałbym chyba San Andreas, a później Vice City.
Widzę, że gra się ciągle rozwija. To dobrze. Osobiście nadal nie zagrałem, bo ciągle czekam na moment, gdy gra będzie jeszcze mocniej dopracowana i oficjalnie wyjdzie z bety (jak to niektórzy żartują na forum). Może pod koniec tego roku, albo nawet dopiero w następnym roku w końcu do tego siądę, zobaczymy.
Jednak co do walki opartej na parowaniu, czyli tak jak to wyglądało kiedyś, to osobiście lubiłem ten system. Fakt, walka była przez to łatwa, ale za to bardzo widowiskowa i mimo wszystko dawała satysfakcję z ubijania kolejnych wrogów. Osobiście o wiele bardziej wolę ten system walki niż to co później dostaliśmy w Origins i kolejnych częściach.
Ja pewnie zagram w ten remake, ale na pewno nie za pełną cenę, bo jednak 250 zł za odświeżoną grę to za dużo. Jak znajdę tę grę za około 100 zł to może dopiero się skuszę.
Jeśli Ubisoft pokusi się o takie odświeżenie pierwszego AC, a później AC2, to będą mieć kolejne wielkie sukcesy :D
Po prostu stare gry miały solidne podstawy i założenia, ale twórców ograniczała technologia. Dzisiaj możliwości są o wiele większe.
Czyli klasycznie, co kto lubi i gra nie będzie po prostu dla każdego. Mi osobiście Wiedźmin 3 się bardzo podobał więc myślę, że z Dawnwalker będzie podobnie. Co więcej dla mnie mechanika upływu czasu brzmi bardzo ciekawie, bo jest to coś, co bardzo rzadko pojawia się w grach.
Po tych prawie 6 latach po premierze CKIII muszę powiedzieć, że gra jest naprawdę dobra, ale gdyby miał wskazać, w której grze się lepiej bawiłem i w której grze miałem lepsze, ciekawsze i bardziej warte zapamiętania kampanie, to CKII wygrywa z CKIII.
CKIII to oczywiście nadal świetna gra i ma trochę fajnych mechanik, których w CKII nie było, ale nadal CKII po prostu dawało mi jakoś więcej frajdy.
Oczywiście nie wiemy jak faktycznie GTA VI się sprzedało przed premierą, ale raczej jest to duża liczba.
Jak Rockstar pokaże w końcu gameplay, to internet zapewne zwariuje, a sprzedaż pójdzie mocno w górę.
Boli też ta informacja że ludzie kupują wersję ultimate, bo to kolejne ciche przyzwolenie dla wydawcow do tego typu praktyk i wycinana zawartość z gier na premiere nawet w grach single player...
Coś się tu nie zgadza. Przecież w pokazanym filmiku wygrali Space Marines, a nie orkowie.
Co do klimatu, też częściowo się zgadzam. Gra ma trochę estetykę DOS2, jest bardziej kolorowa i przez to mniej mroczna niż klasyczne Baldury. Nie oznacza to jednak, że wygląda źle. Wręcz przeciwnie, wizualnie prezentuje się świetnie.
Jeśli chodzi o walkę, to mam wrażenie, że po prostu nie przepadasz za systemem turowym. Mnie akurat odpowiada to, że każda potyczka jest mniejszym lub większym starciem taktycznym. Zdecydowanie wolę 10 ciekawych i wymagających walk niż 50 szybkich, ale powtarzalnych potyczek. Larian naprawdę dobrze zaprojektował ten element rozgrywki. Zarówno w DOS2, jak i w BG3 walka jest widowiskowa, daje sporo możliwości i zwyczajnie sprawia frajdę. Chociaż osobiście uważam, że pod tym względem DOS2 wypada nawet trochę lepiej.
Grałem też trochę w Pathfindera (ale nie dużo), gdzie również można walczyć w turach jeśli ktoś tak woli, ale tamten system nie dawał mi tyle satysfakcji co gry Lariana. Być może mechanicznie Pathfinder jest bardziej rozbudowany i oferuje większą swobodę w budowaniu postaci, ale sama walka wydawała mi się mniej angażująca. To oczywiście tylko moje odczucia.
Jeśli chodzi o towarzyszy, jestem dość wybredny. W BG3 byli dla mnie po prostu dobrzy, niektórzy bardziej interesujący, inni mniej, ale ogólnie bez większego zachwytu. Natomiast w porównaniu z DOS2 uważam, że BG3 zrobił ogromny krok naprzód. Zarówno fabuła, jak i postacie są wyraźnie lepsze. Trzeba uczciwie przyznać, że DOS2 miał dość przeciętną historię i niezbyt zapadających w pamięć bohaterów. Mimo to była to gra, w którą po prostu świetnie się grało, głównie dzięki dobrej rozgrywce.
W końcu BG3 to była "anomalia"... Jeśli ktoś chce powtórzyć ten sukces to musi być dużym i samodzielnym wydawcą, który ma całkowitą swobodę twórczą, bo typowe korpo tego nie udźwignie i da nam coś na wzór Dragon Age: The Failguard.
Kiedyś obecność takich postaci nikomu specjalnie nie przeszkadzała, bo było tego po prostu w wiele mniej i zazwyczaj takie postacie miały konkretną rolę w danej produkcji i dobrze wpisywały się w historię. Dzisiaj część odbiorców odnosi wrażenie, że niektóre zmiany są wprowadzane przede wszystkim z powodów ideologicznych lub marketingowych, a dopiero później próbuje się je uzasadniać fabularnie.
Dobrym przykładem są niektóre produkcje historyczne. Jeśli twórcy przedstawiają prawdziwe postacie historyczne w sposób odbiegający od źródeł (np. robią kogoś czarnym bo tak), a następnie przekonują w wywiadach, że jest to zgodne z historią, trudno się dziwić, że część widzów odbiera to negatywnie. A nawet nie widzów, tylko np. aż cały rząd danego Państwa musi interweniować, bo ktoś ingeruje w ich dobra kulturowe.
Podobnie bywa z adaptacjami książek. Oczywiście każda ekranizacja wprowadza pewne zmiany, ale wielu fanów ma wrażenie, że dziś częściej niż kiedyś zmienia się wygląd, płeć, orientację czy charakter postaci, mimo że nie wynika to z materiału źródłowego. Dla części odbiorców nie jest to rozwinięcie historii, lecz niepotrzebna ingerencja w dzieło autora. Tym bardziej, że te zmiany często są po prostu złe i kiepsko zrobione, gdzie czuć, że zrobiono to "na siłę".
Myślę, że właśnie dlatego u wielu osób pojawiło się zmęczenie tym tematem. Nie chodzi o niechęć wobec konkretnych grup ludzi, tylko o poczucie, że czasami tego rodzaju zmiany są ważniejsze dla twórców niż spójność świata i dobra historia.
Według mnie większości osób nie przeszkadza obecność gejów, osób transpłciowych czy bohaterów o różnym pochodzeniu etnicznym, o ile są oni dobrze napisani i naturalnie wpisują się w fabułę. Problem zaczyna się wtedy, gdy odbiorca ma wrażenie, że dana postać lub zmiana istnieje przede wszystkim po to, aby zrealizować określony przekaz, a dopiero później próbuje się dopasować do niej historię.
Ja mam jedynie nadzieje, że takich ekscentrycznych elementów w grze nie będzie zbyt wiele jak np. właśnie ten gang, gdzie każdy ma inny jaskrawy kolor włosów, ubrań itd. jak power rangersi. Jeśli jest to tylko jeden taki gang w grze to ok, pewnie nawet nie będzie mi to przeszkadzać, ale jeśli będzie tego więcej, to już nie będzie mi się to podobać.
Pewnie nie zdziwię cię jeśli właśnie powiem, że moja ulubiona część serii to właśnie GTA IV, gdzie dostaliśmy nieco mroczniejsze klimaty, poważniejszą fabułę i dobre mechaniki rozgrywki. GTA V mi osobiście się jakoś super nie podobało, nawet nigdy nie ukończyłem tej gry.
GTA VI na razie wydaje się iść bardziej w stronę GTA V, ale to się jeszcze okaże, bo szczerze to nadal bardzo mało wiemy o tej grze.
Najlepsze jest to, że w internecie już krążą plotki, że sprzedało się około 40 mln preorderów tej gry xD. Rockstarowi gra już ponoć się zwróciła, a podobno nawet zdążyli na niej zarobić. xD
Widzę, że święta zasada "no preorders" poszła tutaj w zapomnienie. Co jest w tym wszystkim najgorsze, Rockstar do tej pory nie pokazał nawet sekundy prawdziwego gameplayu ani nie wypuścił nowego trailera z okazji rozpoczęcia preorderów... Gracze sikają pod siebie na samo wspomnienie GTA VI i wariują na każdy skrawek informacji.
Gdybyś ich zapytał dlaczego te elementy nie są dostępne dla każdego gracza w podstawowej wersji gry, to odpowiedź byłaby jedna czyli "Bo gracze i tak to kupią, a my na tym zarobimy". Innego powodu nie ma, a najsmutniejsze jest to, że mają kuźwa racje... bo gracze kochają być dojeni.
Osobiście uważam, że to jest scam, bo za 100 zł to Rockstar może sprzedawać, ale jakieś poważne DLC jak np. robił to Wiedźmin 3, a nie sprzedaje nam jakieś gówno przedmioty i jedną czy dwie dodatkowe misje.
Ale i tak gadać sobie można, bo wiem jak to się skończy. Gracze się rzucą na GTA VI jak muchy na g*wno, a wersja Ultimate pewnie się też ładnie sprzeda. Rockstar będzie bogaty, a gracze wydojeni... i każdy zadowolony. A później jeszcze gracze wydadzą znowu majątek w GTA online na różnego typu usprawnienia, bo bez tego nie będzie dało się grać, tak samo zresztą jak w GTA V.
No niestety chore to jest, a najgorsze jest to, że gracze i tak się rzucą z jęzorem na brodzie i jeszcze będą całować Rockstar po stopach za "cudowną grę"... Wersja gry zawsze powinna być jedna, taka sama dla wszystkich graczy, bo takie przypadki jak tutaj to jest najzwyklejsze odcinanie graczy od pełnego doświadczenia za dodatkową płatnością oraz podłe wycinanie podstawowej zawartości gry. Inaczej tego nazwać się nie da.
Jeszcze akceptowalna jest wersja kolekcjonerska gry, gdzie kosztuje ona co prawda sporo więcej, ale przynajmniej faktycznie daje coś dodatkowego dla gracza w formie fizycznej.
Chcą zarobić na grze więcej? To niech bawią się w jakieś skórki oraz dodatkowe przedmioty czy pojazdy w GTA Online, bo i tak mnie ten tryb nie obchodzi. Od singla proszę się odwalić. Co za czasy...
Nie miałem wiedzy jak tworzyć same mikstury siły czy zręczności. Pewnie gdzieś przegapiłem. Ogólnie? Jeśli nie chcesz grać jako mag, to nie ma większego sensu dawać PN w alchemię i pisanie zwojów. Ogólnie crafting w tej grze jest raczej kiepski.
Zagrałem w demo i według mnie na razie jest raczej średnio. Grafika jest ok, ale bez szału. Budynki i mury prezentują się całkiem nieźle, ale jednostki już gorzej. Tak samo animacje tych jednostek i walka jak dla mnie prezentują się na ten moment raczej słabo.
Co lekko cieszy to w sumie to, że gra pod względem ekonomii nieco bardziej przypomina Twierdzę 2, ale na ten moment jest to taka biedniejsza forma tego aspektu. Co by nie mówić o Twierdzy 2, to najfajniej realizowała aspekt symulacyjny królestwa, gdzie działo się w naszym zamku po prostu więcej rzeczy np. nasz lord uczęszczał na uczty, do kościoła czy aby spotkać się ze swoją lubą. Były też przestępstwa, więzienie i kary. To było naprawdę fajne i szczerze mam nadzieje, że zostanie to ostatecznie też zrobione w Twierdzy 4.
Ogólnie na ten moment Twierdza 4, to właśnie takie połączenie pierwszej i drugiej części. Co według mnie nie jest złym pomysłem. Jednak na ten moment realizacja jest mocno średnia i szczerze wolę po prostu zagrać w starą dobrą twierdzę.
Dlatego może to i dobrze, że twórcy zdecydowali się na early access dla tej części, bo może gracze nakierują twórców, co zrobić, aby gra była lepsza i ciekawsza, a przynajmniej mam taką nadzieje.
Najpierw twórcy mówią o „duszy”, a później sami często robią kopiuj-wklej swoich poprzednich gier, czerpią pełnymi garściami z pomysłów konkurencji albo (jak wielu współczesnych deweloperów), tworzą produkcje w Unreal Engine 5 z wykorzystaniem gotowych assetów i narzędzi.
Nie staję tutaj w obronie AI i nie twierdzę, że obecna technologia jest w stanie stworzyć grę lepszą od tego, co potrafi zaprojektować utalentowany zespół ludzi. Do tego jeszcze daleka droga. Z drugiej strony wiele gier trafiających dziś na Steam również nie prezentuje wysokiego poziomu. Co z tego, że rocznie wychodzą tysiące tytułów, skoro ostatecznie tylko niewielki odsetek okazuje się naprawdę wart uwagi? W moim przypadku zdarza się, że w ciągu całego roku znajduję zaledwie kilka gier, które uważam za naprawdę dobre.
W tym roku jak dotąd miałem właściwie tylko jeden taki tytuł i jest to Gothic Remake. I choć ta gra też powstała na Unreal Engine 5, nie miało to żadnego znaczenia dla jakości zabawy. Liczyło się wykonanie, projekt i doświadczenie, jakie oferowała gra.
Dlatego uważam, że „dusza” gry nie zależy od tego, czy twórcy korzystali z AI. Znacznie ważniejsze jest to, czy za projektem stoi przemyślana wizja i świadome decyzje projektowe. AI może wygenerować setki pomysłów, ale ktoś nadal musi wybrać ten właściwy, dopracować go i nadać mu sens. Tak samo jak silnik gry jest tylko narzędziem, tak samo narzędziem może być sztuczna inteligencja.
Ja dosłownie wczoraj ukończyłem Gothic Remake (poziom trudności Gothic) i zgadzam się z tym, że obecna progresja oraz balans wymagają poprawek. Tak jak zauważa wiele osób, nagły „skok mocy” postaci mocno psuje wrażenia z rozgrywki.
Potwory zdecydowanie potrzebują lepszego wyważenia. Obecnie wygląda to tak, że na początku gracz ma problem z pokonaniem nawet jednego wilka, a już po niedługim czasie jest w stanie bez większego wysiłku wybić całe ich stado. Chwilę później podobnie dzieje się z kolejnymi, znacznie silniejszymi przeciwnikami.
Jedyną naprawdę groźną bestią wydaje mi się cieniostwór, który potrafi stanowić wyzwanie praktycznie do samego końca gry. Orkowie mają prosty schemat walki i łatwo ich pokonać, młody troll nie sprawił mi żadnych problemów, a demony również okazały się dość łatwe. Ogólnie po osiągnięciu około 20. poziomu i zdobyciu lepszego pancerza gracz staje się niemal nie do powstrzymania.
Moim zdaniem brakuje płynnego etapu pośredniego. Zamiast stopniowo rozwijać siłę bohatera, gra przechodzi od „jestem bardzo słaby” do „jestem bardzo silny” zdecydowanie zbyt gwałtownie.
Ok, gra ukończona na poziomie trudności Gothic. Na pewno nie zrobiłem wszystkiego, ale sporo czasu poświęciłem na zwiedzanie świata i odkrywanie różnych miejsc oraz sekretów. Łącznie wyszło mi około 43 godzin rozgrywki. Przechodząc od razu do oceny – dałbym jej 7,5/10. Bawiłem się naprawdę dobrze, choć nie było to dla mnie doświadczenie wybitne.
Największym minusem gry jest jej obecny stan techniczny czyli jej niedopracowanie, błędy i problemy z balansem. Na szczęście sam nie natrafiłem na żadne poważne bugi, które zepsułyby mi rozgrywkę. Najwięcej zastrzeżeń mam do AI postaci niezależnych, systemu rozwoju postaci, walki oraz mechaniki otwierania skrzyń.
Jeśli chodzi o AI, to szczerze mówiąc mam wrażenie, że w starym Gothicu działało ono lepiej. NPC zachowywali się bardziej adekwatnie do sytuacji, a potwory sprawiały wrażenie sprytniejszych. Tutaj często odnosiłem wrażenie, że postacie są wręcz ślepe i głuche. Bardzo łatwo można się gdzieś zakraść, nawet stojąc dosłownie metr od nich, a następnie spokojnie okraść całe pomieszczenie. Zdarzało się też, że dało się kogoś zabić praktycznie bez konsekwencji.
Z drugiej strony AI potrafi zachowywać się całkowicie odwrotnie. Czasami nagle łapie agresję bez wyraźnego powodu, a nawet wszystkie postacie w okolicy zaczynają atakować gracza, jakby magicznie zauważyły go przez ściany. Kilka razy spotkałem się również z sytuacją, w której AI pozornie nie widziało kradzieży, ale później NPC byli wobec mnie nastawieni wrogo i próbowali mnie zaatakować. Dwa razy zdarzyło mi się nawet, że całe miasto rzuciło się na mnie bez żadnej przyczyny, a po krótkim oddaleniu się i powrocie wszystko wracało do normy.
Jeżeli chodzi o rozwój postaci, mam jedno główne zastrzeżenie. Początek gry jest bardzo satysfakcjonujący, gdzie faktycznie czuć, że gracz jest słabeuszem i musi ostrożnie planować każdą walkę. Problem pojawia się mniej więcej po osiągnięciu 15 poziomu i dołączeniu do jednego z obozów. Wtedy gra staje się moim zdaniem zbyt łatwa. Oczywiście nadal istnieją miejsca i przeciwnicy, którzy potrafią sprawić problemy, ale podstawowe i średnie potwory przestają stanowić jakiekolwiek wyzwanie. Jeszcze chwilę wcześniej walka z dwoma wilkami lub jednym czarnym goblinem mogła skończyć się śmiercią, a nagle bez większego wysiłku można pokonać dziesięć wilków albo pięć czarnych goblinów z rzędu. Skok mocy wydaje mi się po prostu zbyt gwałtowny. Gdy przekroczyłem 20 poziom, moja postać była praktycznie nie do zatrzymania, a po 30 poziomie czułem się już jak półbóg, który nie musi obawiać się niczego poza naprawdę dużymi grupami silnych przeciwników.
Jeśli chodzi o sam system walki, mam wrażenie, że postać nie zawsze odpowiednio reagowała na moje komendy. Dodatkowo hitboxy nadal nie są idealnie dopracowane. Zdarzały się sytuacje, w których atak wyraźnie powinien trafić, ale gra go nie zaliczała, albo odwrotnie, unikałem ciosu, a mimo to otrzymywałem obrażenia. Sama walka nie jest jednak zła i potrafi dawać sporo satysfakcji, szczególnie w pierwszej połowie gry. Później jednak, gdy postać staje się bardzo silna, wiele starć traci na emocjach, bo gracz dosłownie przebija się przez przeciwników jak czołg.
Co do otwierania skrzynek to sama mechanika jest całkiem ciekawa, ale jej balans względem nagród pozostawia sporo do życzenia. Moim zdaniem w grze jest zdecydowanie za mało skrzyń o niskim poziomie trudności, a nawet te oznaczone jako łatwe potrafią zabrać chwilę czasu. Uważam, że wraz ze wzrostem umiejętności otwierania zamków proste zamki powinny stawać się naprawdę banalne, a na najwyższym poziomie nawet otwierać się automatycznie. Byłaby to dodatkowa nagroda za inwestowanie punktów w tę umiejętność. W obecnej formie otwieranie skrzyń po pewnym czasie stało się dla mnie po prostu męczące, gdzie zamiast cieszyć się z ich znalezienia, często miałem poczucie, że czeka mnie męcząca czynność, która może i tak skończyć się słabym lootem i stratą czasu...
Z dodatkowych minusów mogę jeszcze wymienić system craftingu, który ma w grze bardzo małe znaczenie i rzadko okazuje się przydatny. Kowalstwo w zasadzie nie ma większego sensu, a pisanie zwojów ani razu mi się nie przydało. Jedynie alchemia wypada trochę lepiej, ale również nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
Mimo wszystkich wymienionych problemów bawiłem się przy tej grze naprawdę dobrze. Fabuła daje radę, pojawiły się nowe wątki i obszary do odkrycia, a grafika jest całkiem ładna (widoki potrafią być bardzo ładne). Eksploracja świata nadal daje mnóstwo frajdy, dokładnie tak jak pamiętam z oryginału. Walka, mimo swoich niedoskonałości, jest całkiem satysfakcjonująca. Bardzo podoba mi się również to, że system potworów zachował ducha Gothica, gdzie każdy przeciwnik ma swoje stałe miejsce w świecie i określoną siłę, bez sztucznego skalowania poziomu do gracza.
Mówiąc szczerze, dawno żadna gra nie sprawiła mi tyle frajdy. Polecam i mam nadzieję, że w przyszłości doczekamy się również remake'u Gothica 2.
Ludzie gadają, że nie będzie już opóźnienia, a tu cyk i okaże się, że tego 25 czerwca Rockstar ogłosi, że premiera dopiero w 2027 r. XD
Zresztą dopóki gra nie wyjdzie to zawsze może być opóźniona. Fanboje Rockstara widzę są już na haju xD
Możesz mi powiedzieć, czy tutaj faktycznie tak jest? Znaczy czy jako gracz mam duży wpływ na to co chce robić w grze i czy moje decyzje mają duże znaczenie? I też czy towarzysze są fajni? Bo to też ma dla mnie spore znaczenie.
Czyli zaczyna się. Skoro preordery startują 25 czerwca to pewnie wtedy pokaże się też nowy trailer. Przyznam że jestem ciekawy co tam Rockstar nam pokaże. Ale osobiście i tak czekam na wersję tej gry na PC więc szybko sobie nie zagram.
To fakt, bardzo mało gier pozwala grać jako naprawdę zła postać. W większości przypadków wygląda to raczej tak, ze nasza postać nie jest tak naprawdę "zła" tylko zachowuje się jak dupek, cham, oportunista itp. idealnym przykładem tutaj jest seria Mass Effect, gdzie złe wybory często wcale nie były złe tylko bardziej "praktyczne".
Właśnie wiele dobrego słyszałem o grze Pathfinder: Wrath of the Righteous i nawet ją mam w swojej kolekcji gier, ale szczerze, nie wciąga mnie ta gra. Miałem chyba już ze 3 podejścia i jakoś zawsze tracę chęć do dalszego grania już po kilku godzinach gry.
System walki jakoś mnie tutaj nie wciąga. To nie jest ten poziom, który możemy zobaczyć np. w grach od Lariana. I tak samo rozwój postaci jest dla mnie mało czytelny. Może dla kogoś, kto zjadł zęby na innych klasycznych grach RPG jest to ok, ale ja taką osobą nie jestem.
Co do minusów:
- ja tyle błędów aż nie miałem. Przez ten cały czas może ze 3 razy mnie wywaliło z gry, a inne błędy na jakie się natknąłem dało się łatwo naprawić poprzez wczytanie gry, gdzie zdarzyło mi się to tylko 2 razy i nie straciłem na tym praktycznie żadnego czasu czy progresu. Inne pomniejsze błędy oczywiście się zdarzały, ale nic strasznego.
- kolorystyka mi akurat odpowiada. To prawda, że świat jest bardziej kolorowy niż w starym Gothicu, ale jak dla mnie nie jest to minus.
- walka to trudny temat. Jak dla mnie jest ok, ale z drugiej strony nieco trudno ją wyczuć, bo poprawne blokowanie czy unikanie wymaga sporo wprawy. Trzeba też powiedzieć, że na poziomie trudności Gothic, gra staje się dosyć łatwa gdzieś jak osiągniemy lvl 10. Teraz mam lvl 24 i jestem praktycznie nie do zatrzymania. Oczywiście nadal mogę zginąć jak nie uważam, ale większość przeciwników mam na 2-3 hity. A tych silniejszych jak mini bossy czy np. cieniostwory na kilka hitów więcej.
- dubbing Beziego... tak to niestety prawda. Jak dla mnie wypadł chyba najgorzej. Inni aktorzy grali całkiem dobrze, a nawet czasami bardzo dobrze. Nie wiem co tu się stało.
- hit boxy faktycznie nie zawsze działają poprawnie
- AI też niestety wymaga poprawy. NPC są mało sprytni i spostrzegawczy, wydaje mi się, że kiedyś mocniej i lepiej reagowali na gracza i na to co gracz robi. Potwory zresztą podobnie, a nawet zdarzało mi się, że potwór mnie olewał a ja mogłem go normalnie bić, co prawda zdarzyło mi się to tylko kilka razy ale jednak.
- mnie też irytuje ta mechanika pochodni... nie wiem kto na to wpadł, ale jest to po prostu głupie.
- grafika według mnie jest naprawdę ok. Gra potrafi wyglądać bardzo ładnie i klimatycznie. Fakt, nie jest to najwyższy poziom, ale według mnie gra jest ładna.
- zgadzam się też, że kowalstwo i ogólnie crafting jest tutaj po prostu biedny. Fajnie, że starali się coś z tym zrobić, ale słabo to wyszło i jest to bardzo mało użyteczne. Warto jedynie zainwestować w alchemię, bo to chociaż daje potiony i później też wzmocnienia dla postaci.
Ogólnie jeśli chodzi o największe minusy, to chyba właśnie walka i balans, gdzie według mnie jest co poprawiać. Ja teraz gram jako wojownik więc nie wiem jak wygląda gra innymi klasami, ale odnoszę wrażenie, że granie innymi klasami może być o wiele mniej ciekawe.
To oczywiście moja osobista preferencja. Jeżeli komuś takie gry się podobają, nie mam z tym problemu. Ja gram przede wszystkim dla rozrywki i tego typu tematy zwyczajnie mnie nie interesują i nie potrzebuje ideologicznych i światopoglądowych tematów w grach, chyba że ma to kreować dany świat jak np. wątki rasizmu i ludobójstwa w Wiedźminie. Oczywiście na razie niewiele wiemy o Intergalactic i nie da się ocenić, jak duży nacisk zostanie położony na te wątki.
Dodatkowo jeśli chodzi o gry to osobiście wolę grać męskim bohaterem, a jeśli gram już jakąś kobietą, to bardziej odpowiada mi styl postaci pokroju Lary Croft z serii Tomb Raider, która jednak wygląda jak kobieta.
Szczerze to w ogóle zapomniałem o tej grze. Jeśli nie zmienili koncepcji (a w to bardzo wątpię) i nadal mamy grać jako ta "kobieta", to jak dla mnie ta gra może nigdy nie wychodzić. Nie mogę powiedzieć, że gry tego studia są złe, bo graficznie i mechanicznie potrafią robić super rzeczy, ale koncepcyjnie spadli na dno, gdzie niestety poszło to w złym i nikomu niepotrzebnym kierunku... myślę, że każdy wie o co chodzi.
Animacja mi się nie podoba i według mnie stary styl graficzny był o wiele lepszy i bardziej pasował do Shreka. Jednak dubbing w tym trailerze to jakaś tragedia. Jeśli to naprawdę ma tak wyglądać to chyba sobie odpuszczę tę część, bo nawet jeśli fabularnie nie będzie to złe to będzie to tortura dla wzroku i słuchu.
Też bym chciał aby Gothic 2 Remake ukazał się o wiele szybciej, ale 2 lata to raczej mało. Jak uda im się to zrobić w 3 lata to będę zdziwiony. Myślę, że jak dobrze pójdzie to Remake drugiej części ukaże się najwcześniej w 2030 roku, a może nawet w 2031 roku. Jednak dla mnie najważniejsze jest to aby w ogóle udało się zrobić tę grę i aby okazała się jeszcze lepsza od tej części.
Jak dla mnie to dobry wynik. Gra nie jest znana szerzej na świecie, tylko właściwie w samej Europie i to tylko w kilku krajach jak Polska, Niemcy, Czechy i Rosja. Jeśli zrobią drugą część (a mam taką nadzieje) i będzie ona jeszcze lepsza od tej części i bardziej dopracowana, to mogą mieć o wiele większy sukces. Tak samo było np. z serią Wiedźmin.
Nie ma co się też oszukiwać, bo tutaj wielu ludzi wstrzymywało się z zakupem tej gry, gdyż nie było wiadomo co w końcu z tego wyjdzie. Ja sam przez długi czas się wahałem, ale ostatecznie gra według mnie jest naprawdę dobra i jeśli ktoś lubi gry RPG to polecam. Gry jeszcze nie skończyłem, ale gra mi się naprawdę dobrze.
Ok, obejrzałem gameplay i mam kilka spostrzeżeń:
Grafika – jak dla mnie wygląda co najwyżej przeciętnie. Brakuje mi tej charakterystycznej dla Fable baśniowości, magii i własnego stylu artystycznego. Na ten moment gra sprawia wrażenie dość generycznej i wizualnie nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Postacie i animacje – tutaj mam podobne odczucia. Na razie nie ma się czym zachwycać. Zarówno modele postaci, jak i ich animacje wyglądają dość przeciętnie, a momentami nawet sztywno i niezbyt naturalnie. Szczerze mówiąc, nie wygląda to jak produkcja, która ma zadebiutować w 2027roku... Tym bardziej dziwią mnie tutaj narzekania graczy na np. takiego Gothic Remake, bo pod tym względem wcale nie wypada gorzej.
Mechaniki i reputacja – sam pomysł wydaje się ciekawy, ale odnoszę wrażenie, że system reputacji działa zbyt szybko i zbyt szeroko. Dałeś żebrakowi trochę złota albo uratowałeś gadającą świnię i nagle niemal całe miasto uważa cię za bohatera... Próbujesz poderwać sklepikarkę, a chwilę później wie o tym pół miasta. Brzmi to mało wiarygodnie i sprawia wrażenie przesadzonego. To według mnie jest do poprawy.
Kupowanie biznesów – możliwość przejmowania praktycznie każdego interesu i zatrudniania pracowników wygląda całkiem ciekawie. Pytanie tylko, ile będzie w tym rzeczywistej głębi. Na pokazanym materiale system wydaje się raczej prosty i dość powierzchowny.
Ekonomia – tutaj mam największe zastrzeżenia. Bohater idzie do pracy u kowala, robi dwa razy widły i zarabia 18 tysięcy... Coś tu zdecydowanie jest nie tak... bo wychodzi na to, że lepiej popracować chwilę u kowala niż bawić się w biznesy.
Strażnicy i walka – wygląda na to, że strażnicy działają trochę jak policja w GTA: pojawiają się nagle i właściwie znikąd. Same animacje strażników nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia, a podczas walki przeciwnicy często grzecznie czekali na swoją kolej, żeby zaatakować gracza. Nie wyglądało to szczególnie dynamicznie ani przekonująco. Przynajmniej magia wyglądała całkiem ok, ale sama walka wręcz jest co najwyżej średnia.
Ogólnie? Gra ma potencjał i mechanicznie wydaje się całkiem interesująca, ale po tym materiale widzę jeszcze sporo elementów wymagających dopracowania. Po obejrzeniu gameplayu lepiej rozumiem, dlaczego premiera została przesunięta na przyszły rok. Oby twórcy dobrze wykorzystali ten dodatkowy czas.
Ja osobiście oczekuję od nowej Twierdzy przede wszystkim powrotu do korzeni, ale jednocześnie rozwinięcia pomysłów z poprzednich części np.:
1. Większej symulacji królestwa i zarządzania. Podobało mi się to, co było w Twierdzy 2 czyli uczty, dbanie o porządek, przestępczość, bardziej rozbudowane łańcuchy produkcyjne itp.
2. Więcej taktyki w bitwach. Lubię system walki z Twierdzy i Krzyżowca, ale przydałoby się trochę więcej głębi. Formacje, morale, znaczenie terenu czy jakieś unikalne zdolności jednostek mogłyby sprawić, że bitwy byłyby ciekawsze.
3. Większa swoboda budowy zamków. Chciałbym po prostu mieć więcej kontroli nad wyglądem i konstrukcją twierdzy, więcej rodzajów fortyfikacji, baszt, bram, fos i innych elementów obronnych. Budowanie zamku powinno być jednym z głównych filarów gry.
4. Lepsze modele i animacje jednostek, bo z udostępnionych materiałów, które pokazano do tej pory, jednostki wyglądają dość przeciętnie, a animacje momentami słabo. Mam nadzieję, że do premiery zostanie to jeszcze dopracowane.
5. Lepsza fizyka pocisków. Fajnie byłoby zobaczyć bardziej realistyczne zachowanie strzał, oszczepów itp. Nie wszystko powinno trafiać automatycznie w cel. Strzały mogłyby chybiać, odbijać się od murów czy tracić skuteczność na większych dystansach.
6. Dobrze działające AI, czyli coś, z czym Firefly ma problemy od lat. Chciałbym, żeby przeciwnicy potrafili sensownie budować zamki, rozwijać gospodarkę i przeprowadzać przemyślane oblężenia, zamiast popełniać te same błędy w kółko.
Ogólnie nie wiem też czy Firefly nie celuje po prostu w "nowych" graczy. Chcą ich tak samo wciągnąć w tę serie jak nas te 25 lat temu. Czy im się uda? To się okaże. Na ten moment nowa twierdza według mnie nie wygląda źle, ale też nie ma jeszcze czym się zachwycać.
Sama mechanika jest ok, ale balans jest słaby. Wiele skrzynek jest po prostu za trudne i zbyt czasochłonne. Jak dla mnie skrzynki po prostu powinny być podzielone na poziomy trudności, gdzie w świecie powinny być skrzynki, które:
- nie mają w ogóle zamka i można je swobodnie otworzyć (takich w grze jak na razie było bardzo mało),
- są proste do otworzenia nawet bez nauki otwierania zamków i tutaj dałbym po prostu skrzynki kopaczy, zbieraczy itp., czyli NPC niskiego poziomu,
- średniego poziomu, gdzie lepiej już jest znać technikę otwierania zamków, bo bez tego jest trudno
- wysokiego poziomu, gdzie bez nauki otwierania zamków, gracz w sumie nie ma szans, ale na poziomie mistrzowskim jest już ok,
- elitarne skrzynki, gdzie gracz powinien mieć mistrzowski poziom, bo inaczej raczej nie da rady.
Poziom skrzynki powinien sugerować jej wygląd lub jej nazwa. Jak dla mnie w grze obecnie brakuje takich skrzynek bez zamka i skrzynek łatwego poziomu. Nawet skrzynka głupiego kopacza potrafi być na początku męcząca, a w środku nic ciekawego nie znajdziemy...
Jeszcze jest taka rzecz, że "zabawa" z tymi skrzynkami po prostu wymaga czasu... i to sporo. Jak kiedyś cieszyłem się gdy w starym Gothicu znalazłem gdzieś skrzynkę, to teraz mam tylko takie "o Boże znowu...", bo wiem, że czasami czeka mnie 5-15 min zanim ją w ogóle otworzę... a później jeszcze okaże się, że nie było warto.
Tak wiec ja właśnie widzę tutaj zwłaszcza te dwa problemy, czyli brak balansu trudności i zbyt duża czasochłonność. W końcu nie po to siadam wieczorem do Gothica, aby całą sesję rozgrywki spędzić na godzinnym otwieraniu zamków...
Oby się im udało, bo ja mimo wszystko najbardziej lubiłem właśnie Gothica 2. Później bardzo chętnie zobaczyłbym też Gothica 3, który pewnie wymagałby już naprawdę dużego nakładu pracy, aby ta gra coś sobą prezentowała. Żeby nie było, ja Gothica 3 lubię, ale umówmy się, fabularnie ta część jest beznadziejna. Jednak sam świat i jego zwiedzanie było super.
Pff... 5 godzin... nie zna bólu i życia ten co grał w Gothica 3 i nagle w pewnym momencie cały save poszedł się jeb... walić, bo tak xD
30-40 godzin gry odeszło nagle w zapomnienie... a z tym cały komputer za oknem xD
Tak jak powiedziałem, jak dla mnie ta mechanika jest przesadzona np. wczoraj grałem w Gothica i rabowałem skrzynki w rezydencji Gomeza, w jednym pokoju (Kruka), było chyba z 10 skrzynek... oczywiście każda zamknięta. Skończyło się tak, że na samym otwieraniu skrzynek spędziłem około godziny... jak nie więcej. Co zarobiłem to moje, ale jednocześnie z 3 godzin grania aż godzina poszła na otwieranie skrzynek...
Ja ogólnie radzę sobie z otwieraniem zamków, jednak czasami jest to faktycznie bardzo trudne i czasochłonne. Czasami łapie się na tym, że po prostu już olewam chwilowo jakieś miejsce i go nie rabuje, bo mi się po prostu nie chce... a nie dlatego, że jest to zbyt trudne.
To fakt. Przesadzili trochę z tą mechaniką. Bez jakiegokolwiek szkolenia w zakresie otwierania zamków to jest walka z wiatrakami. Jak Bezi nauczy się otwierać zamki to jest o wiele lepiej, ale nadal niektóre zamki są tak trudne, że to jest prawdziwa zagadka logiczna. Np. aby otworzyć drzwi do pewnego miejsca prawidłowa kombinacja składała się aż z 32 ruchów... aby sekwencja była prawidłowa. I nie była to prosta kombinacja, bez pomocy internetu nie dałbym chyba rady.
Oczywiście nie każda skrzynka to problem, bo są i takie co otwierają się dosyć łatwo, ale nieco głupie jest to, że nawet te "proste" skrzynki mają 5 albo nawet 6 zapadek... nie widziałem chyba skrzynki, która miałaby tych zapadek mniej niż 4.
Co do błędów to jakieś są, ale nic co by totalnie psuło tę grę. Osobiście trzymałem kciuki za twórców do samego końca.
Teraz mam tylko nadzieję że THQ Nordic da Alkimi zielone światło na Gothic 2 i kolejne cześć :)
Wygląda jak trochę taka mieszanka Twierdzy i Twierdzy 2. Graficznie jest ok, zamki wyglądają całkiem ładnie, ale jednostki są już według mnie dosyć brzydkie i ich animacje poruszania się są tragicznie. Mam nadzieje, że to poprawią.
Ogólnie? Na ten moment 6/10. Zobaczymy jak będzie dalej. Oczywiście trzymam kciuki, że to się uda, zresztą jak zawsze dla tej serii, ale pożyjemy zobaczymy, bo jak dla mnie od czasów Twierdzy 2 (która też była średnia), te studio nie wydało naprawdę dobrej gry...
Były co prawda remastery, które są naprawdę fajne, ale to nie jest to samo co zrobienie nowej gry.
Jak ktoś ma dość zabawy z otwieraniem zamków to tutaj jest strona, która pokaże wam jak otworzyć skrzynkę. Tylko trzeba wskazać ile skrzynka ma płytek i jak się ruszają. Jak to zrobicie to program pokaże jak ją otworzyć. Przetestowałem kilka razy. Działa bardzo dobrze.
Jeśli ktoś nie wie jak to działa to na youtube, na pewno są poradniki, bo sam to tam znalazłem.
https://gothic-remake-lockbreaker.com/
Co do samej gry. Pograłem około 4 godzin i na razie bawię się bardzo dobrze. Gra oczywiście ma jakieś błędy, ale nie są to błędy krytyczne, a przynajmniej na razie na takie nie trafiłem. Największy błąd jaki miałem to, że raz prawie zapadłem się pod ziemię, bo wszedłem w teksturę. Jeszcze też zdarza się, że AI postaci niezależnych nie działa zbyt dobrze np. Jak wejdę do czyjegoś domu, i dostanę groźbę żeby wyjść, to AI nie zawsze zadziała i nawet jak wyjdę, to nadal dostaje groźby i jestem atakowany przez wszystkich dookoła.
Ogólnie polecam często zapisywać grę, bo nigdy nic nie wiadomo.
Jeśli chodzi o grafikę, to według mnie gra prezentuje się bardzo dobrze. Wiadomo nie jest to najwyższy poziom, ale jest naprawdę ładnie i klimatycznie. Walka jest ok, ale jeszcze muszę ją lepiej wyczuć. Niedawno nauczyłem się już lepszej walki bronią jednoręczną i jest sporo lepiej. Eksploracja jest tak samo fajna i niebezpieczna jak kiedyś. Ogólnie? Na ten moment 7/10. Jednak jak pogram dłużej a błędy zostaną naprawione, to myślę, że może być nawet 8/10 jak nie lepiej.
Oj tak, prezentuje się świetnie. Bardzo czekam na tę grę. Jednak animacje walki nie zawsze są super np. ta scena gdzie nasza postać zestrzeliła kogoś łukiem z konia (1:14) wyglądała słabo. Jednak ogólnie? Wygląda to jak Total War z bliska, co mi się bardzo podoba. Szkoda, że nadal nie ma daty premiery... chociaż i tak najpierw będzie early access.
Zgadzam się. Też sobie pograłem około 2 godzin i ogólnie gra robi dobre wrażenie, zwłaszcza graficznie, ale jeszcze wiele rzeczy trzeba dopracować.
- Walka jest co najwyżej ok. Widać, że jeszcze nie jest dopracowana. Postać macha tym wszystkim dosyć ociężale (a czasami nie macha wcale, bo coś się zblokuje). Ogólnie nie miałem większych problemów z pokonywaniem wrogów (poza bossem w ruinach), ale czasami trudno jest wyczuć ataki tych przeciwników i to czy w nas w ogóle trafią czy nie... zresztą jak dla mnie ogólnie walka jest obecnie dosyć chaotyczna i nie daje wcale aż tak dużo frajdy jakby mogła.
- fizyka też na ten moment nie jest zbyt dobra. Postacie czasami reagują na uderzenie dwuręcznego miecza aż zbyt mocno, a czasami wcale... zdarzyło mi się też nie raz, że kogoś kopnąłem aby wytrącić go z równowagi, a ten odleciał wtedy na kilka metrów jakbym uderzył go jakimś zaklęciem wiatru...
- zaklęcia w dużej mierze są bezużyteczne... ale ja akurat grałem jako wojownik więc tutaj nie mam pełnego obrazu. Może jak się pójdzie w drzewko magii to wygląda to lepiej. Bez rozwoju tego drzewka zaklęcia są bardzo słabe. Telekineza przydaje się do łapania przedmiotów poza naszym zasięgiem lub do prostych łamigłówek.
- eksploracja według mnie jest spoko. Wiadomo gra jest liniowa i ma zamknięte lokacje, ale jest gdzie się pokręcić i często można znaleźć jakąś ukrytą skrzynkę czy pomieszczenie. Szkoda, że właśnie bardzo często są w nich zwłaszcza składniki alchemiczne... czasami pierścień (miałem ich chyba 4) lub jakaś broń (tych miałem chyba 3 topory, 3 sztylety i 2 miecze). Znalazłem też 2 hełmy, ale niestety żadnej zbroi.
Ogólnie? Gra może być bardzo dobra, ale na ten moment jeszcze jest sporo do poprawy. Daje 6/10.
No co tu dużo mówić. Według mnie na tę chwilę ta gra nie jest lepsza od Gothica Remake... przykro mi, ale twórca przestrzelił ze swoimi zapewnieniami, że zdeklasuje Remake już tym teaserem, bo jak dla mnie nawet nie są blisko tego celu.
Ok, zgadzam się, że po dwóch miesiącach mają podstawowe mechaniki gry, ale obecnie nie wygląda to jakoś zachęcająco.
- Grafika to poziom Gothica 3, a może gorzej,
- walka naszą postacią jak dla mnie jest obecnie mało ciekawa i bardzo prosta, a animacje według mnie nie są zbyt ładne,
- Potwory nie mają żadnych ciekawych ataków i tak samo obecnie ich animacje pozostawiają wiele do życzenia,
- ogóle jak dla mnie animacje w tej grze wymagają jeszcze dużo pracy, bo teraz są koślawe i brzydkie.
- projekty lokacji, postaci, broni, ubrań itd. średnie, nie ma szału.
Ogólnie faktycznie widać inspiracje Gothickiem i nie skreślam tej gry, ale ten teaser jest po prostu słaby (na tę chwilę) i nie wiem czy to była dobra decyzja ze strony twórców aby to teraz wypuszczać. Mogli dać sobie więcej czasu np. pół roku, bo może wtedy lepiej by już to wyglądało. Teraz pewnie twórcy zbiorą sporo hejtu i nie do końca mnie to dziwi.
Jak dla mnie na tę chwilę to takie 4/10... gdzie demo Gothica z Nyrasem oceniłem na jakieś 6/10. Poczekamy zobaczymy, może później End of Eden nabierze kolorów i faktycznie ta gra pozytywnie zaskoczy, ale obecnie... twórców czeka jeszcze dużo roboty. Jak na 2 miesiące roboty, to może jest nieźle, ale szczerze to nie wiem, bo nie znam się na tworzeniu gier. Jak dla mnie trzeba poczekać może gdzieś z rok i wtedy będzie już lepiej widać, czy ten projekt gdzieś zmierza, czy będzie to kolejna gra, która miała nadzieje stać się Gothickiem albo nawet go przebić.
Jak dla mnie ten cel jak do tej pory osiągnęli jedynie twórcy moda do Gothica 2 - Kroniki Myrtany, gdzie gra była po prostu świetna.
Jak dla mnie nawet spoko to wygląda. Walka jest dynamiczna i brutalna, grafika jest spoko, animacje w większości też są ok. Szczerze wygląda na to, że będzie to dobra gra tak samo jak Spider-man. Jednak nie zmienia to faktu, że jeśli gra nie wyjdzie na PC, to po prostu w nią nie zagram, bo nie mam zamiaru kupować konsoli.
Ogólnie? Jak dla mnie 8/10 po tym pokazie. Ale jedno ważne pytanie... gdzie jest Deadpool?! :D
Więc jeśli chodzi o samo tworzenie światów, które są ciekawe i żywe, to studio Warhorse jest jak najbardziej bardzo dobrym wyborem i według mnie mogą stworzyć naprawdę piękne i ciekawe lokacje dla świata Władcy Pierścieni. Jedyne co trochę martwi to brak doświadczenia w pracy nad grami z gatunku fantasy, ale myślę, że to jest przeszkoda do przeskoczenia.
Muszę się jednak zgodzić, że jeśli chodzi system walki, to też nie bardzo widzę, aby ten system walki z pierwszej osoby się tutaj nadał. Bardziej widzę tu miejsce na walkę z widoku trzeciej osoby i ogólnie na grę w TPP, a nie FPP. Jakoś bardziej mi to po prostu pasuje do takiej gry. FPP jest spoko do lepszej eksploracji i większej interaktywności ze światem, jednak do walki, zwłaszcza walki wręcz jest gorsze.
Może rozwiązanie ze Skyrima byłoby tutaj właściwe? Czyli możliwość przełączania widoku? Ale wtedy znowu walka mogłaby ucierpieć i być mało ciekawa... Trudno powiedzieć, co jest lepsze. Ogólnie jak dla mnie wygląda to tak: FPP - lepsza eksploracja, bardziej interaktywny świat, TPP - lepsza walka i akcja.
Wygląda to lepiej niż to co widzieliśmy ostatnio. No nic, zobaczymy jak to finalnie się im uda. Osobiście ciągle trzymam kciuki za tego Gothica Remake, nawet jeśli są sygnały, że mogą być problemy i bugi (zwłaszcza na premierę).
Został równo tydzień do premiery, aby to się udało, bo bardzo chętnie zobaczyłbym Gothica 2 Remake i później nawet Gothica 3 Remake, którego pewnie trzeba by było przerobić najmocniej.
Co do samego dodatku to fakt. Nikt nie nazywa tego skokiem na kasę, a wręcz przeciwnie, każdy o to błagał od tych 10 lat :D Przecież każdy mówił, że CDPR zrobił błąd, ze wydał tylko 2 dodatki, bo ludzie nadal chcieli o wiele więcej (w tym ja).
Coś czuje, że dodatek może być w skupiony właśnie na elfach (ekmh, Iorweth). Trzeba przyznać, że elfy (poza dzikim gonem) były prawie nieobecne w questach Wiedźmina 3, więc jak dla mnie większe skupienie na tej rasie właśnie teraz, byłoby całkiem fajne i ciekawe.
Luz, nigdzie się nie śpieszy z tymi informacjami na temat gry, bo i tak czy siak premiera dopiero w następnym roku. Szczerze to jestem nieco zaskoczony, bo myślałem, że na 90% ten dodatek pojawi się już w tym roku, ale mówi się trudno. Na szczęście są inne premiery np. Dawnwalker, które będzie takim trochę innym Wiedźminem :D
Jestem jednak ciekaw jak to będzie w takim razie z premierą Wiedźmina 4, bo skoro dodatek pewnie ukaże się zakładam w okresie marzec-maj 2027, to Wiedźmin 4 albo na jesień 2027 r. albo dopiero następny rok. Szczerze jednak coś czuje, że Wiedźmin 4 nie wyjdzie w 2027 roku i będzie obsuwa.
Spojrzałem sobie na tę gierkę i muszę powiedzieć, że robi naprawdę dobre wrażenie nawet jak na wczesny dostęp. Jak na razie widziałem jak wygląda kreacja postaci, budowanie i trochę gameplayu.
Jeśli chodzi o kreacje postaci to według mnie jest naprawdę ok, może nie jest to najlepszy kreator postaci jaki widział świat, ale suwaków i możliwości jest nawet sporo, dodatkowo jest to chyba pierwsza gra, gdzie postacie mają różny wzrost. Jak dla mnie 7/10.
Budowanie to chyba obecnie najlepszy element tej gry, bo naprawdę robi wrażenie. To jak dowolnie możemy stawiać ściany, ustawiać obiekty, dostosowywać te obiekty i zmieniać ich kolory oraz materiał jest super. Jak dla mnie obecnie to właśnie ta gra wygrywa w kwesti budowania. Oczywiście na ten moment też nie wszystko działa oraz przedmiotów nie ma jakoś dużo, ale trzeba powiedzieć, że wygląda to bardzo obiecująco. Tutaj spokojnie 9/10 i może być tylko lepiej.
Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to nie widziałem jej jakoś bardzo dużo, ale daje The Sims 3 vibe. Ma jakieś swoje oryginalne rozwiązania, czy to w kwestii dialogów, czy w kwestii pracy. Jest też jakiś rozwój postaci. Na tę chwilę dałbym takie 6/10 albo 7/10.
Czyli ogólnie jak dla mnie naprawdę udany start. Jeśli twórcy będą to prężnie rozwijać, to mogą stać się realną konkurencją dla Simsów.
Warcraft 4 albo Warcraft RPG machen, a nie jakieś strzelanki... oczywiście mam na myśli gry dla pojedynczego gracza (ewentualnie z trybem co-op).
Jednak wiem, że to tylko marzenie, które nigdy się nie spełni. Obecny Blizzard nawet gdyby te gry zrobił to i tak byłyby pewnie słabe i nastawione na multi, a nie na doświadczenie dla pojedynczego gracza. Chociaż przy Warcraft 4 multi by jeszcze jakoś przeszło, bo takie rzeczy pasują do gier RTS.
Mają takie fajne uniwersa i nic dobrego z nimi nie robią, ech szkoda gadać...
Gothic remake może być ładniejszy, ale co z tego skoro obecnie jest skopany technicznie? Będziesz w tej grze tylko spacerował po świecie i oglądał widoki czy wolisz jednak zagrać w tę produkcję? Na chwilę obecną w Gothic Remake jest tak:
- AI wrogów i NPC? Nie działa, albo działa słabo.
- Walka? hit boxy są skopane, machasz bronią a ona nie trafia w przeciwnika choć przez niego przeniknęła.
- Animacje? nadal nie wszystko poprawione, zwłaszcza poruszanie się postaci.
- oświetlenie? Też ciągle do poprawy.
I pewnie jeszcze wiele więcej... niestety. Sam bardzo czekam na Remake Gothica, ale nie ma się co czarować. Gra obecnie jest zepsuta. Oby to naprawili.
Osobiście nie rozumiem narzekania na tę grę, zwłaszcza jeśli chodzi o mechaniki i animacje postaci, które ok są może dłuższe niż w innych grach, ale też bez przesady.
Gdzie w innych grach coś jest automatyczne np. podnoszenie przedmiotów, skórowanie, zbieranie czegoś z szafek, tutaj są na to animacje i są one całkiem ładne i dobrze zrobione. Ja serio nie wiem jak to jest, że ludziom przeszkadza to, że muszą coś robić o sekundę lub kilka sekund dłużej niż w innych grach. Mechanicznie według mnie RDR2 to nadal jedna z najlepszych gier nawet dzisiaj i w sumie nie kojarzę gry, gdzie świat i jego mechaniki byłyby zrobione lepiej i bardziej immersyjnie.
Moim problemem z RDR2 było tylko to, że fabularnie ta gra przez pierwszą połowę gry jest według mnie nijaka i dopiero później robi się ciekawiej. Nawet sam podchodziłem do tej gry 2 razy i dopiero za drugim razem udało mi się ukończyć fabułę. Nie żałuję, bo gra naprawdę jest dobra.
Jak dla mnie problem gier Rockstara leży jeszcze w samych misjach, gdzie gracz nie ma w nich żadnej swobody, tylko jest to całkowicie liniowe doświadczenie. Z drugiej jednak strony gry Rockstara to nie są gry RPG, tylko gry akcji w otwartym świecie, ale nadal fajnie by było mieć jakiś wybór i swobodę jak chcemy rozwiązać dane zadanie.
Szkoda, że Rockstar nie robi żadnej gry w średniowieczu (a najlepiej fantasy), bo w coś takiego grałbym jak szalony, zwłaszcza gdyby było to tak dopracowane jak RDR2 lub lepiej. A gdyby to jeszcze lekko skręcało w stronę gry RPG, gdzie np. gracz miałby wybory w dialogach i ogólnie wybory fabularne to już w ogóle kosmos.
No i gitara. Już nie mogę się doczekać :) Szykuje się mocna druga połowa tego roku.
Kurde, nie wiem czy nie sprawdzę sobie tej gierki, bo zapowiedzi były super. Chociaż z drugiej strony granie we wczesną wersje może też zepsuć wrażenia z gry jak będzie dużo błędów i niedoróbek. Z tego co piszą to pełnej wersji możemy się najwcześniej spodziewać dopiero we wrześniu 2027 r.
Nie grałem w Shadows. Ostatnia cześć w jaką grałem to AC Oddysey i mam dość. Osobiście odbiłem się od tej nowej formuły AC. Shadows z tego co widziałem inny nie jest + czarny "samuraj" to zbyt wiele. Kwestia gustu. Byłem fanem serii gdzieś właśnie do AC Black Flag, a później był już tylko spadek. Unity po czasie też lekko doceniłem, ale nadal jest to średniak (jednak z najlepszym parkourem w serii).
Kiszak dla mnie żadnym autorytetem nie jest i często się z nim nie zgadzam :)
To jest po prostu obecny Ubisoft. Ich nowe gry są kiepskie więc muszą grać na nostalgii graczy i starych produkcjach, kiedy jeszcze Ubisoft był utożsamiany z porządną firmą.
Co by nie mówić ja też się cieszę z tego remastera, bo wygląda dobrze, ale też nie mam zamiaru płacić za niego pełnej ceny, co to to nie. Poczekam aż cena spadnie co najmniej w okolice 100 zł. Mam też nadzieje, że Ubi to samo zrobi dla starszych części AC, a zwłaszcza dla znakomitej drugiej części i dodatków do niej.
Pokażą konkrety to pogadamy. Ciekawy jestem tylko o czym będą te nowe gry. Mam też nadzieje, że ten projekt dotyczący Władcy Pierścieni nie zostanie skasowany, bo już nie raz się tak zdarzyło...
Obie części KCD to były naprawdę dobre gry, więc mam nadzieje, że i tym razem dowiozą, ale jeszcze na pewno sobie poczekamy, pewnie nawet kilka dobrych lat.
Ja w sumie powiedziałbym, że każda kolejna cześć Wiedźmina była lepsza od poprzedniej, przy czym każda część na swoje czasy była świetna.
Dla mnie pierwszy Wiedźmin wypada najgorzej w sumie za uciążliwy backtracking na bagnach i za mało ciekawą walkę. Wiedźmin 2 miał za to małe lokacje i dużo niewidzialnych ścian, przez co gra wydawała się bardziej liniowa. Dodatkowo Wiedźmin 2 nie był zbyt długą grą (dla jednych plus dla drugich minus).
Wiedźmin 3 to już ukoronowanie serii, chociaż ta gra też miała swoje problemy, jednak mimo wszystko i tak wypadła najlepiej i super ją wspominam.
Zgadzam się, chociaż dla mnie każda część Wiedźmina to topka. Co do dubbingu to masz rację, ja też uważam, że Wiedźmin 2 pod tym względem był najlepszy. Aktorzy grali naprawdę dobrze i same teksty były dobre i często zabawne. Co do wyboru ścieżki, to ja też wolałem ścieżkę Iorwetha, bo po prostu jakoś bardziej mi ona odpowiadała, dlatego tym bardziej bolał mnie brak Iorwetha w Wiedźminie 3. Ogólnie w Wiedźminie 3 brakowało questów z elfami, które były w zasadzie tylko tłem.
Niestety Wiedźmin 4 przez wybór Ciri na główną bohaterkę niezbyt mi się podoba więc nie jestem jakoś napalony na tę grę, ale i tak jestem ciekaw jak im to wyjdzie, zwłaszcza technologicznie. Jeśli gra będzie świetna pod względem mechanik jak np. RDR2, to mogę się skusić.
Na szczęście powstaje też remake pierwszej części Wiedźmina i na to czekam i to bardzo. Zwiedzanie terenów z pierwszej części w nowej pięknej grafice może być czymś świetnym, tym bardziej, że pewnie gra zostanie mocno rozbudowana, zwłaszcza pod względem questów pobocznych. Mam nadzieje, że tutaj nas CDPR nie zawiedzie i dowiezie zarówno fabularnie jak i technologicznie.
No cóż... oczywiście szkoda, bo zawsze fajnie jest mieć większy wybór i swobodę w tym na czym można grać, ale osobiście mało mnie to obchodzi, bo i tak większość gier od Sony do mnie nie trafia.
Z ostatnich głośnych tytułów zagrałem jedynie w God of War oraz Spider-Mana i czy mnie te gry zachwyciły? Średnio, znaczy nie są to złe gry, ale też nie wciągnęły mnie jakoś mocno. Na tę chwilę nie ma chyba też żadnych gier, na które bym jakoś szczególnie czekał od Sony. Niby jest Wolverine, ale w ogóle nie jestem napalony na tę grę. Dostaliśmy dosłownie jeden trailer, który był średni, więc nawet nie wiem, czy jest na co czekać.
Ogólnie rzecz biorąc Sony jak dla mnie głupio robi, bo po co ograniczać sobie rynek? Tym bardziej, że wydaje mi się, że Playstation ostatnio traci w oczach graczy, ale ich sprawa. Ja nie planuje kupować ani PS5 ani PS6, stary dobry PC mi wystarczy.
Gra może i oskryptowana, ale nadal dawała dużo frajdy. Mimo wszystko Wiedźmin to gra RPG akcji, ale nastawiona na fabułę, a nie mechaniki rozgrywki, co widać i czuć. Nawet Wiedźmin 3 pomimo wielkiego otwartego świata też nie oferował wcale jakiejś wielkiej swobody w wykonywaniu misji. Zresztą nawet Mass Effect był skonstruowany w bardzo podobny sposób i jakoś nikt nie narzekał.
Duża swoboda w rozgrywce to bardziej domena takich gier jak Baldur Gate III czyli bardziej klasycznych gier RPG.
Jak dla mnie Flotsam było bardzo klimatyczne, fakt nie były to słowiańskie klimaty, ale nadal fajnie to wyglądało. Późniejsze akty może faktycznie już takie super nie były, ale nadal nie przypominam też sobie, aby coś mi się jakoś szczególnie nie podobało. Co do liniowości lokacji to ok, tutaj się zgadzam, ale jakoś grając w Wiedźmina 2, bardzo mi to nie przeszkadzało. Chociaż faktycznie pamiętam, że brakowało mi trochę większej otwartości.
Jednak ogólnie jak dla mnie Wiedźmin 2 jak na 2011 rok, to była świetna gra i osobiście polecam. Na pewno była lepsza od Dragon Age II, który wyszedł w tym samym roku.
Wielu ludzi nie przepada za tą częścią a jak dla mnie była tak samo świetna jak pierwsza i trzecia część. Dobra fabuła, fajne postacie, dużo świetnych tekstów, klimatyczny świat i spoko walka. Wiadomo, że w porównaniu do Wiedźmina 3, ta część wypada nieco gorzej, ale nadal jest to świetna gra, którą ukończyłem chyba ze 4 razy.
Faktycznie, jak na razie każda nowa informacja na temat Total War Medieval III, to dobra nowina. Jednak gra nadal jest w bardzo wczesnej fazie produkcji i wiele rzeczy może się jeszcze zmienić (na lepsze lub na gorsze). Osobiście trzymam kciuki, bo Medieval II to była moja ulubiona cześć z tych starszych gierek. Jak na razie zapowiada się ambitnie i miodnie, ale jak finalnie będzie okaże się dopiero za kilka lat.
Na pierwszy ogień pójdzie Total War: Warhammer 40k i tutaj dowiemy się czy ten ich nowy silnik daje radę.
Ludzie się rzucają na te AI jakby to było nie wiadomo jak złe, a prawda jest taka, że ta technologia może być przydatna, gdy jest właściwie użyta. To że jakiś obraz w grze czy grafika do gry zostały zrobione przy pomocy AI, to jak dla mnie nic strasznego i szczerze nie bardzo mnie to obchodzi dopóki coś jest sprawdzone i dobrej jakości. Gdyby w tych grafikach były jakieś głupie błędy to już inna sprawa i deweloper powinien to naprawić.
Coś czuje, że ludzie inaczej by gadali, gdyby dzięki AI mogli np. dostawać grę na poziomie takiego GTA VI nie co 10 lat, a co np. 3-4 lata... bo sztuczna inteligencja tak bardzo przyspieszałaby produkcje gier, a one nie traciłyby na tym jakości. Dodatkowo może mogłoby to zmniejszyć koszty produkcji danych gier.
Jeśli chodzi o samą stronę artystyczną/kreatywną to ok, bo faktycznie AI nic nie tworzy, tylko odtwarza coś lub kopiuje. Sam już się trochę tym bawiłem i AI to po prostu dobre narzędzie wspierające, ale jak na razie nie zastąpi człowieka tam gdzie wchodzi kreatywność.
Tam gdzie w grę wchodzi czysta matematyka czy logika, to AI pewnie będzie lepsze od człowieka (chociaż pewnie też nie zawsze), ale jeśli chodzi o książki, rysunki, muzykę itp. to AI może co najwyżej coś kopiować lub zmieniać niektóre rzeczy, ale samo z siebie AI nic nie stworzy. Na tę chwilę to nadal człowiek jest sternikiem i on nadaje kierunek temu co AI może zrobić.
AI ma po prostu jakąś bazę wiedzy i z niej korzysta, dzięki czemu może mieszać różne rzeczy albo je łączyć, ale to nadal jest kopiowanie czegoś, to nie jest "wymyślanie" czegoś nowego.
Osobiście uważam, że to przydatna technologia, bo uprasza wiele czynności, które normalnie są strasznie nudne lub żmudne i zamiast robić coś przez 2 godziny, można to zrobić w 10 min... to jest właśnie przewaga AI.
Niestety, ale skopali tę część i wątpię, że da się już ją uratować, bo to oznaczałoby tak naprawdę chyba przebudowę całej gry od podstaw. Moja ulubiona część to Civ V, chociaż też nie jest idealna, ale bawiłem się w niej naprawdę dobrze. Nawet nie dawno sobie odpaliłem Civ V i znowu wpadło mi około 50 godzin zabawy, bo ta gra wciąga jak bagno.
Civ VI też ma kilka niezłych pomysłów, ale jednak wolę starszą część.
Tak to jest gdy twórcy gier słuchają "głośnej mniejszości", a nie ludzi którzy są faktycznymi odbiorcami danej produkcji. Szkoda tylko, że tutaj ta "wygrana" dotyczy takiej pierdoły... ale niby zawsze coś.
Do premiery na pewno nie dadzą rady tego naprawić. Wychodzi na to że trzeba będzie czekać pewnie nawet z pół roku jak nie dłużej na jakąś stabilną wersję.
Ciekawe czy nadal istnieje mechanika podnoszenia broni przeciwnika. Niby pierdoła, ale fajny detal np. tak jak w ACII gdzie mogliśmy podnieść topór dwuręczny i rzucić nim w przeciwnika.
Dla mnie rzecz jest prosta, nie cierpię grać na padzie. Klawiatura i myszka to podstawa. Na padzie można grać w Fifę czy jakieś bijatyki, ale inne gry to jak dla mnie mordęga.
Zresztą pod koniec poprzedniego roku złożyłem sobie kompa i myślę, że mam całkiem solidny zestaw. Jestem ciekaw jak poradzi sobie z tym GTA. Chociaż jeśli optymalizacja będzie leżeć to nawet komputer z NASA nie pomoże... Zresztą i tak pewnie nie zagram na premierę (na PC), tylko po jakimś czasie, bo jakimś wielkim fanem tej gry nie jestem. No chyba że naprawdę okaże się, że ta gra to RDR2 na sterydach, to wtedy mogę się skusić.
Total War Rome 2, to jedno z moich największych rozczarowań. Ta gra była niegrywalna na premierę... i jak dla mnie do dzisiaj ta gra jest co najwyżej średnia. Shogun 2 był o wiele lepszy pod chyba każdym względem. Czy jest sens teraz ruszać tę grę? Jak dla mnie średnio. Lepiej niech skupią się na nowych częściach.
Dokładnie, też mam wrażenie, że dużo ludzi w ogóle nie zrozumiało koncepcji "upływu czasu" w tej grze... a przecież to żadna filozofia.
Ogólnie czas gry stoi zawsze w miejscu dopóki gracz nie podejmie jakieś konkretnej akcji w świecie gry. Sama gra mówi graczowi, co powoduje upływ czasu, bo nie każda akcja/czynności powoduje, że czas biegnie. Gra ma ponoć wyraźnie mówić graczowi, kiedy dany quest czy czynność zabierze graczowi czas.
Czyli gracz może biegać po samym świecie gry i zabijać potwory, bandytów itp. nawet i 8 godzin, a czas w grze nawet się nie ruszy, bo czas w grze biegnie jedynie przy określonych czynnościach np. w momencie gdy gracz bierze questa.
Też wolę kreacje postaci, ale jeśli bohater jest fajny i ciekawy, to nie mam z tym raczej problemu, ale to już jest mocno subiektywne.
Dlatego np. nie podoba mi się Wiedźmin 4, bo nie mam ochoty grać jako Ciri... 100x bardziej wolałbym kreacje postaci np. na wzór Cyberpunka, gdzie niby mamy ustaloną postać, ale możemy wybrać jej przeszłość, płeć itp. itd.
No to tutaj tego problemu nie ma. Twórcy już kilka razy wyjaśniali, że czas w grze nie biegnie podczas swobodnej eksploracji, czyli możesz zwiedzać świat, zabijać potwory i wykonywać czynności poboczne (ale nie wszystkie) bez upływu czasu w grze. Czas w tej grze biegnie jedynie w wyraźnie zaznaczonych momentach np. rozmawiasz z kimś i przy dialogu masz ikonkę, że "ta akcja zabiera czas" itp. Czyli gra mówi ci, kiedy twoje działania posuwają świat do przodu.
Z tego co do tej pory zrozumiałem to gra nie popędza gracza do działania, tylko daje mu "alternatywy" czyli powiedzmy podczas jednego dnia gry masz do wyboru 10 questów, a dostępny czas w grze pozwala tobie na zrobienie tylko 5 z tych questów. Reszta zadań przepada i to ma później też konsekwencje w dalszej grze, bo np. dzięki naszym akcjom ktoś przeżył lub nie.
To tak jak z tym przykładem płonącego domu. Na przykład gracz może: 1. uratować mieszkańców w płonącym domu lub 2. pójść do lasu i uratować myśliwego przed wilkami. Wykonanie jednego z zadań powoduje, że drugiego już nie będzie, bo mieszkańcy spłonęli lub myśliwy został pożarty przez wilki, czyli wybierasz kogo uratujesz, a późnej ma ta jakieś swoje konsekwencje.
Mnie najbardziej interesuje i podoba się ten pomysł, że świat "działa i żyje" bez gracza. Taka koncepcja po prostu do mnie trafia.
Tak jak z tym przykładem płonącego domu, jeśli gracz zobaczy płonący dom, ale najpierw zdecyduje się pójść np. połowić ryby w rzecze, to jak za godzinę gracz wróci do tego miejsca, to z domu i jego mieszkańców zostanie jedynie popiół i zgliszcza. To jest po prostu logiczne, a nie że świat zawsze czeka na gracza i bez niego w ogóle nie działa. W takim przypadku gracz może już tylko przeszukać zgliszcza i ewentualnie porozmawiać ze świadkami zdarzenia.
Co też ważne to nie jest też tak, że gracz traci przez to zawartość gry, tylko historia i świat gry dostosowują się do nowego stanu świata, gracz wykonał akcje, ktoś przeżył, ktoś zginął, gracz dokonał wyboru, teraz jakaś scena lub quest w grze będzie wyglądać inaczej. Wiadomo czasami będzie to jakaś mała rzecz, a czasami duża (zależy od wagi wyboru i ważności questa).
Dlatego nawet jeśli technicznie i graficznie ten projekt jest na poziome gier AA i nie robi super wrażenia, tylko bardziej takie 7/10, to jeśli ten mechanizm żyjącego świata i zegara w grze będzie fajnie zrobiony, a fabuła i zadania będą dobrze napisane i ciekawe, to ta gra może być naprawdę dobra.
Osobiście czekam, bo koncepcja gry jest ciekawa.
Ta gra wygląda jak reskin Wiedźmina 3. Strasznie podobnie to wszystko wygląda.
- Grafika jest dosyć nierówna czasami 5/10 a czasami 7/10,
- Animacje to takie 6/10 albo 7/10 (ale mimika twarzy nadal słaba, zwłaszcza poboczne postacie jak ta kobieta, którą Coen uratował w gameplayu, tragedia),
- Walka jako wampir 5/10, jakoś nie przemawia do mnie ta walka pazurami a skille też takie sobie,
- Walka jako człowiek 7/10, to już wygląda lepiej,
- Eksploracja będzie raczej średnia, bo dużo rzeczy jest zaznaczone na mapie. Czyli znowu jest tak, że gracz tak naprawdę nie eksploruje świata tylko idzie od znacznika do znacznika. Ciekawe czy będą chociaż jakieś dynamiczne wydarzenia, które mogą się nagle pojawić dla gracza (coś jak w RDR2)
- drzewko rozwoju, nie widziałem tam nic szczególnie ciekawego, ale też nie przyglądałem się jakoś bardzo dokładnie.
Ogólnie? 7/10 na tę chwilę to maks. Jednak jeśli zadania i fabuła będą naprawdę fajne i ciekawe, to ocena może być wyższa. Widać, że to pierwszy projekt tego studia, bo po prostu rzuca się w oczy brak większego budżetu. Gra nie jest tragiczna żeby nie było, ale nie czuje też większego zachwytu. tylko takie "to może być dobra gra".
Nie zmienia to faktu, że nadal czekam na tę grę i na pewno będę chciał w nią zagrać.
Serio jest aż tak źle ze stanem EUV? Nie grałem, bo czekam na moment, aż gra będzie dopracowana i tańsza. Widziałem tylko kilka filmików na youtube zaraz po premierze. Ogólnie na pewno będę chciał zagrać, ale widzę, że nadal nie ma chyba po co...
W sumie pamiętam, że miałem podobne odczucia. Zresztą bardzo często się słyszało, że Black Flag, to fajna piracka gra, ale słaby Asasyn i to jest prawda, bo ten wątek Asasynów był w tej grze trochę na siłę i nie był też zbyt ciekawy. Jednak sama żegluga i inne elementy gry były naprawdę spoko.
Dlatego też czekam na przecenę, bo 250 zł, to jak dla mnie też za dużo.
Szczerze? Dobrze to wygląda. Chyba jest to pierwszy Asasyn od lat, w którego naprawdę mam ochotę zagrać. Poprawili grafikę, lekko zmienili walkę na coś co bardziej przypomina AC Unity (jak dla mnie spoko), walki morskie wyglądają ładniej i lepiej oraz jest trochę jakieś nowej zawartości.
Ogólnie jest to stary AC w nowych szatach, czyli tak naprawdę jest to coś na co liczyłem od dawna, bo te nowe Asasyny w sosie RPG w ogóle nie są dla mnie. Wygląda to jak naprawdę dobry remaster, a nie jak biedy remastery, które Ubi nam serwował w przeszłości. Gdyby Ubi zrobił coś takiego również dla Starszych części AC (zwłaszcza dla trylogii Ezio), to bym grał.
Cena 250 zł, to może trochę dużo (jak dla mnie), więc raczej nie zagram na premierę, tylko poczekam aż gierka lekko stanieje.
Właściwie większość gier z otwartym światem jest źle zrobiona, bo ten świat często jest po prostu nudny i nie spełnia swojego zadania. Jak twórcy nie potrafią zrobić ciekawej eksploracji, to po co im w ogóle ten otwarty świat? Aby wydłużyć tylko sztucznie grę? Bo innego powodu nie widzę.
To już jest po prostu subiektywna rzecz. Ja osobiście o wiele bardziej lubiłem starsze części AC od części pierwszej do Black Flag. Unity też jeszcze dawało radę i miało kilka fajnych pomysłów (zwłaszcza lepszy parkour i możliwość skradania się), ale ogólnie było już gorsze od starszych części AC (w moim odczuciu).
Co do tych nowych odsłon z elementami RPG, to ok, ja też lubię gdy np. w grze mogę zmienić broń, pancerz itp. i je ulepszać. Co prawda w starszych częściach AC ten element zmiany wyposażenia też był, ale był dosyć prosty. Lubię też mieć jakiś rozwój postaci, gdzie kiedyś tego raczej nie było, albo było wprowadzane fabularnie.
Jednak sam gameplay w tych nowych AC już mi w ogóle nie siedzi, bo jest to dla mnie po prostu nudne i zbyt powtarzalne. Zrobili te gry po prostu zbyt duże i zamiast dać kilka fajnych dopracowanych obszarów z ciekawą historią, to dali nam takiego rozwleczonego sandboxa... gdzie ani eksploracja tego świata nie jest szczególnie ciekawa ani sama walka (według mnie) nie daje większej satysfakcji.
Największym grzechem nowych AC (oczywiście dla mnie) jest system leveli przeciwników... w starszych częściach AC wróg to był po prostu człowiek, który ginął od naszego ostrza w maks kilku ciosach, a teraz? Jak wróg ma wyższy lvl, to możesz tłuc go godzinę i on ma to gdzieś... bez sensu. Dla mnie to zepsuło całą immersję, gdzie dawne odsłony to miały.
Podchodzę do tego remaku z bardzo dużą dozą ostrożności, bo choć bardzo lubiłem tę część AC i świetnie pływało się w niej statkiem, to obecna kondycja Ubi budzi moje obawy.
Niech w końcu pokażą nam jakiś gameplay, to wtedy się okaże, czy to jest faktyczny remake, na który warto czekać, czy prosty skok na kasę, gdzie Ubi poprawi jedynie lekko grafikę i będzie chciał za to 250 zł... albo i więcej.
Szkoda że legendarny ACII nie doczekał się jakiegoś porządnego remaku, bo chętnie zobaczyłbym Włochy w ładniejszej grafice i z ładniejszymi animacjami, bo co jak co, ale ACII graficznie się już zestarzał. Gra jest super, ale już trąci lekko myszką, ale co się dziwić, w końcu to 2009 rok. Chętnie zobaczyłbym Florencje, Rzym itd. w takim wydaniu jak zaserwował nam AC Unity i z tym parkourem.
Naprawdę spoko gierka, fajnie i przyjemnie się w to grało. Jak ktoś lubi taki typ gier (czyli sporo chodzenia, zbierania zasobów, zarządzania swoją bazą, craftowania), to polecam. Oby druga część, która została niedawno zapowiedziana była jeszcze lepsza.
To zależy czy Tomaszkiewicza i inne osoby zarządzające Rebel Wolves jakaś ambicja złapie, bo jeśli będą chcieli stworzyć jakąś naprawdę dużą grę i nie będą chcieli jej robić przez kolejne 10 lat, to większe studio to będzie konieczność, bo jednak są pewne limity, nawet jak ma się pieniądze. Jednak jeśli zostaną przy mniejszej skali projektów jak np. Gothic, to raczej więcej ludzi nie potrzebują, a pieniądze pójdą w lepszy sprzęt i technologie, aby urozmaicić rozgrywkę (przynajmniej taką mam nadzieje). Pożyjemy zobaczymy.
Nie no, czemu? Ok, może nie jest to najpiękniejsza i najambitniejsza gra na rynku, ale ogólnie zapowiada się całkiem nieźle, zwłaszcza jak na pierwszą grę wschodzącego studia. Co najważniejsze mają ciekawy pomysł na grę, a nie znowu po raz kolejny to samo.
Jak dla mnie ta gra raczej się uda i mam nadzieje, że też dobrze się sprzeda, bo dzięki temu ich kolejne gry może nie będą większe, ale na pewno będą lepsze, bo jednak pieniądz robi swoje. Osobiście na ten moment przewiduje, że ta gra to będzie takie 8/10, czyli bardzo dobra gra, a najniższa nota jaką przewiduje to 7/10, czyli nadal dobra gra. Ogólnie czekam na kolejne szczegóły na temat tej gry, bo to jedna z największych premier tego roku (jak dla mnie).
Osobiście szanuje ich za podejście do tematu i sam pewnie zrobiłbym podobnie.
Od razu powiem, że nie grałem jeszcze w tę grę, ale jak dla mnie w kwestii tego dlaczego gracze tak bardzo lubią tę grę wygląda to tak:
- twórcy dali graczom po prostu otwarty świat, który nie jest tylko ładny, ale jest też funkcjonalny i mocno interaktywny, gracz się nie nudzi i zawsze znajdzie coś ciekawego do roboty, a aktywności są faktycznie zróżnicowane a nie jak w Asasynach...
- gra ma dużo różnych mechanik, które zapewniają różny typ zabawy, a gracz samodzielnie odkrywa czasami ich zastosowanie (co daje satysfakcje z odkrywania, a tego bardzo dzisiaj w grach brakuje).
- dobra dynamiczna walka (ale nie jakaś świetna).
Czyli jest to gra gdzie pierwsze skrzypce gra otwarty świat i jego funkcjonalność oraz eksploracja, a nie fabuła. Osobiście lubię kiedy gra ma dobrą fabułę, ale grałem też w gry, gdzie tej fabuły praktycznie nie ma i bawiłem się świetnie (np. Bannerlord, Stoneshard), więc w zasadzie wszystko zależy od tego jak zaprojektowana jest gra i czy po prostu gameplay daje frajde.
Osobiście powiem, że gra mi się nawet spodobała. Nie jestem fanem soulslików, ale tutaj bawiłem się całkiem dobrze, może też dlatego, że ta gra nie jest jakaś strasznie trudna zwłaszcza na normalnym poziome trudności. Ogólnie to do gry zachęciło mnie demo, które było dostępne na steam. Spróbowałem, zagrałem i siadło. Rozwój postaci jest ok, przeciwnicy i bossowie są całkiem fajni, jest sporo różnego ekwipunku, a walka daje satysfakcje. Jak dla mnie ta gra to takie mocne 7,5/10.
Ja też raczej należę do osób, które preferują w anime wyłącznie japoński dubbing. Przede wszystkim oryginalny dubbing ma naturalną przewagę, bo anime powstaje pod japońskie głosy, więc emocje, timing i sposób mówienia są z nimi idealnie zsynchronizowane. Każda inna wersja językowa musi się już do tego dopasować, co siłą rzeczy często wypada mniej naturalnie.
Do tego dochodzi styl aktorstwa, gdzie japońscy seiyuu są szkoleni pod bardzo charakterystyczną, ekspresyjną grę, która w anime po prostu działa. Kiedy próbuje się to przenieść na inne języki, często brzmi to albo sztucznie, albo z kolei zbyt „płasko” względem tego, co widać na ekranie.
Nie bez znaczenia jest też oczywiście przyzwyczajenie, gdzie jak ktoś od początku ogląda anime po japońsku, to wszystko inne będzie brzmiało „dziwnie”. Sam pamiętam, że jako dzieciak bez problemu oglądałem np. Naruto po polsku na Jetix czy Dragon Balla po angielsku czy nawet francusku, ale dzisiaj już bym do tego nie wrócił.
Z drugiej strony nie powiedziałbym, że każdy inny dubbing jest z góry zły, bo zdarzają się naprawdę dobre realizacje. Problem w tym, że ich jakość jest bardzo nierówna, szczególnie tam, gdzie budżet i doświadczenie są mniejsze.
Podsumowując: japoński dubbing zwykle wypada najlepiej, bo jest oryginałem i wszystko jest pod niego podporządkowane, ale to nie znaczy, że inne wersje nie mogą być dobre.
Gdyby w Polsce założyć jakąś specjalną szkołę pod ten typ aktora, czyli typowo aktor głosowy, to myślę, że polski dubbing mógłby być całkiem dobry, bo nasz język jest bogaty i da się go dobrze dostosować i nawet dać jakieś smaczki dla polskiego odbiorcy. Są jednak bariery językowe, gdzie nawet nie da się dosłownie przekazać czegoś na dany język, bo coś ma np. sens jedynie gdy powie się to po japońsku itp.
Ale ja tutaj nie dążyłem do tego aby powiedzieć, że BG2 czy inna gra cRPG jest w gorsza od BG3, tylko bardziej chodziło tutaj o to, że po prostu tamte gry według mnie są już na dzisiejsze standardy przestarzałe i mniej przystępne dla współczesnego gracza. Mnie np. szał na BG2 czy inne starsze gry cRPG ominął, bo byłem wtedy za młody na te gry i też jakoś te gry nigdy mi nie wpadły w ręce za dzieciaka.
Ogólnie słyszałem o tych grach (bo trudno o nich nie usłyszeć w świecie gier) więc kiedyś spróbowałem w nie zagrać, ale to już po prostu nie jest dla mnie. Osobiście nie przepadam za tym w jaki sposób w te starsze gry cRPG się gra, walka tam jest mało ekscytująca (jak dla mnie), dialogi to ściany tekstu zamiast fajnie wyreżyserowanych scenek jak w BG3 czy nawet DA: Origins, a sam interfejs też jest już nie dzisiejszy.
Nie mówię, że starsze cRPG czy nawet te nowsze jak Pillars of Eternity czy Pathfinder są niegrywalne, ale ja po prostu nie czerpię przyjemności z tych gier. Natomiast kiedy usiadłem do Divinity Original Sin (1 i 2) oraz Baldur Gate 3, to bawiłem się świetnie. Podobnie miałem też dawniej z DA: Origins.
Czyli w zasadzie to jest kwestia designu gry i samej rozgrywki, gdzie gry od Lariana, po prostu mi siadły, a gry w czystym klasycznym stylu już mi nie podchodzą.
Gra mi pójdzie, a to jest najważniejsze :D Mam jednak nadzieje, że optymalizacja nie leży całkowicie... zresztą ja i tak na pewno nie kupię tej gry od razu na premierę (choć bardzo czekam), tylko poczekam najpierw na jakieś pierwsze opinie graczy na temat gry i oceny właśnie jej stanu technicznego.
Co kto lubi, jak dla mnie BG3 to świetna gra, bo jest o wiele bardziej przystępna dla gracza, który nie przepada za typowymi klasycznymi cRPG. Wiadomo dla jednych to plus dla innych minus, ale ja osobiście bardzo lubię to w jaki sposób Larian tworzy swoje gry RPG, a zwłaszcza lubię ich system walki, chociaż ten z Divinity Original Sin 2 bardziej mi odpowiadał.
Ogólnie czekam na ich nową grę i liczę na kolejną świetną przygodę.
Z mojej perspektywy powiem tak, lubię otwarte światy, ale pod warunkiem, że są dobrze zaprojektowane. Otwarte światy powinny dawać mi poczucie, że faktycznie chodzę po żyjącym świecie, który można poznawać i eksplorować, a nie tylko „odhaczać”. Więcej wcale nie znaczy lepiej i osobiście nie jestem fanem przesadnie rozdmuchanych map. Dla mnie np. świat wielkości Red Dead Redemption 2 jest w zupełności wystarczający i ważniejsze jest to w jaki sposób dany świat jest wypełniony oraz to co faktycznie można w nim robić (jak można bawić się tym światem i jego mechanikami).
Ogólnie według mnie problem z wieloma otwartymi światami jest taki, że są po prostu nudne i nie zachęcają do eksploracji. Często są skonstruowane w taki sposób, że zwiedzanie nie daje żadnej realnej satysfakcji ani poczucia nagrody za ciekawość gracza. Obecne gry często bardzo szybko uczą gracza, że jeśli coś nie ma znacznika na mapie, to prawdopodobnie nie ma sensu tam iść i to zabija całą ideę eksploracji... W dodatku gdy gra zaznacza nam wszystkie miejsca na mapie, żebyśmy przypadkiem czegoś nie pominęli, to eksploracja zamienia się w checklistę. Przestaje się wtedy patrzeć na świat jak na miejsce, a zaczyna się ten świat traktować jak interfejs do „wyczyszczenia”.
Z drugiej strony jest też odwrotny problem, czyli eksploracja potrafi być w niektórych grach wręcz przytłaczająca (np. gry Ubisoftu). Jeśli gra daje graczowi poczucie, że musi sprawdzić wszystko, bo inaczej coś go ominie, to eksploracja przestaje być czymś naturalnym, a zaczyna być obowiązkiem. A to też potrafi skutecznie zniechęcić.
Ludzie jako przykład dobrego otwartego świata często podają np. Wiedźmina 3, i ok, ten świat jest bardzo ładny, klimatyczny i świetnie działa jako tło dla historii i questów, ale jeśli chodzi o samą eksplorację, to moim zdaniem wypada dość słabo. Poza miejscami powiązanymi z zadaniami i znakami zapytania na mapie nie ma tam za bardzo czego odkrywać. Nawet jeśli wyłączy się te znaczniki, to po kilku próbach szybko idzie się zorientować, że większość mapy to są tylko ładne, ale w praktyce puste przestrzenie.
Dlatego nie powiedziałbym, że gracze mają dość otwartych światów jako takich. Raczej mają dość źle zaprojektowanych otwartych światów, które są duże dla samej wielkości i nie oferują nic poza powtarzalną zawartością. Czyli problemem nie jest skala, tylko jakość doświadczenia. Najlepsze otwarte światy to nie te największe, tylko te, które faktycznie nagradzają gracza za to, że chce z nich zboczyć i coś odkryć.
Na marginesie dodam, że według mnie dobrym przykładem sensownego wypełnienia świata jest też system losowych zdarzeń w Red Dead Redemption 2, gdzie podczas swobodnego przemierzania mapy gracz co jakiś czas trafiał na różne sytuacje np. ktoś potrzebuje pomocy, dochodzi do napadu, spotyka się dziwną postać itd. To działa świetnie co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze, buduje poczucie, że świat faktycznie „żyje”, a nie jest tylko statyczną mapą z punktami do odhaczenia, a po drugie, gracz nie ma żadnej presji, żeby brać w tym udział, bo gracz może się zatrzymać i zareagować, ale równie dobrze może to zignorować i jechać dalej. Jak dla mnie właśnie przez takie rzeczy eksploracja (przemierzanie świata) staje się naturalna, bo nie wynika z patrzenia na mapę, tylko z tego, co dzieje się bezpośrednio w świecie gry.
Osobiście jako fan światów fantasy obecnie najbardziej lubię Warhammera (chociaż nie jest idealny), ale ze starszych serii dużą sympatią darzę chociażby właśnie Medivala 2, Rome, Shoguna 2 czy nawet Empire i lubię wracać do tych gier.
Masz też nieco racji, że gry z tej serii różnią się zwykle kilkoma mechanikami, a core gry jest w zasadzie bardzo podobny. Chociaż tutaj akurat Warhammer to była dosyć duża zmiana, bo gra ma sporo mechanik, których po prostu kiedyś nie było, ale to wynika z jej odmiennej specyfiki, w końcu to świat fantasy.
Tak szczerze to nie mam obecnie jakiejś listy mechanik, które spowodowałyby, że seria Total War zyskałaby mocno w oczach graczy, ale z pewnością z rzeczy do poprawy jest AI wrogów zarówno na mapie kampanii jak i w bitwach. Wydaje mi się też, że nowe części są po prostu o wiele łatwiejsze. Tutaj na myśl przychodzi mi właśnie Medieval 2, gdzie złe zarządzanie miastami czy olanie jakiejś nacji przez dłuższy czas potrafiły przynieść graczowi klęskę, bo albo padła Ci ekonomia albo AI podbiło dużo ziem i stało się zbyt silne. Mi się tak kiedyś zdarzyło z Anglią, gdzie ja grając Polską nie skupiłem się na zachodzie Europy i nie kontrolowałem zbyt mocno co się tam dzieje, a później okazało się, że Anglia ma całe wyspy i Francje. Później ruszyli na niemców i na mnie, a jeszcze pech chciał, że chwilę przed tym miałem inwazję Timuridów...
Jednak jaki jest tego efekt? Właśnie taki, że pamiętam to do dzisiaj, bo to było fajne i ciekawe doświadczenie. W nowszych grach nie mam takich ciekawych wspomnień, a nawet jeśli AI np. w Warhamerze podbije wielki teren, to nadal gra na tyle mało sprawnie, że łatwo jest ich pokonać, gdy gracz nie jest od nich dużo słabszy.
W sumie gdyby Medieval 2 dostał porządny upgrade graficzny, to pewnie na tę grę rzuciłaby się masa ludzi, bo tak naprawdę przestarzała grafika, to jeden z większych problemów tej gry dla gracza, który chciałby ją wypróbować. W końcu umówmy się, obecnie w Medievala 2 grają zwłaszcza fani serii.
Ameryki nie odkryli. Przecież to normalne, że gra która wyszła 20 lat temu nie będzie tak zaawansowana jak dzisiejsze gry. Chociaż jeżeli chodzi o AI przeciwników, to chyba nie wiele się zmieniło...
Trzeba jednak spojrzeć na to z innej strony. W momencie swojej premiery Medieval 2 to była świetna gra (2006 rok). Dlatego według mnie teraz zamiast mówić, że Medieval 2 na dzisiejsze czasy jest przestarzały, to twórcy powinni dążyć do tego, aby Medieval 3 był co najmniej tak samo dobra grą w 2030 roku jak Medieval 2 był w 2006 roku, a nawet lepszą, bo mają teraz kupę lat doświadczenia za sobą.
Zresztą zarówno Medieval 3 Total War jak i Warhammer 40k Total War to są gry, które powinny wkroczyć w nowe standardy dla gier z tej serii, bo idąc tokiem myślenia twórców, to na dzisiejsze czasy już nawet Warhammer Total War to gra przestarzała z wieloma problemami, bo ta gra wyszła juz 10 lat temu.
Ja w takiego Asasyna pograłem te 20 godzin, ale to było kilka podjeść :D I zawsze kończyłem pierwszą wyspę, później bawiłem się jeszcze chwilę (a raczej starałem się bawić) i rzucałem grę w kąt, bo po prostu gra mnie nudziła.
Ja sam też nie ogram od wczoraj, tylko od już wielu lat i jestem często w stanie ocenić czy dana gra będzie ciekawa (oczywiście dla mnie), już po samych trailerach czy gameplayach. Z Crimson Desert miałem tak samo, bo gra od początku wydawała mi się średniakiem z ładnym wielkim światem i na razie wychodzi na to, że się nie myliłem. To znaczy gra nie jest zła, ale też nie jest to RDR2 czy Wiedźmin 3, gdzie obie te gry były świetne. Jak na razie widzę tutaj właśnie takiego Asasyna.
Ja ogólnie jestem z tych ludzi, którzy uważają, że nie trzeba zagrać w grę, żeby ocenić, czy jest ona dla mnie. Często samo obejrzenie gameplayu czy przeczytanie opinii potrafi powiedzieć bardzo wiele o strukturze rozgrywki, tempie i mechanikach. Dzięki temu mogę zdecydować, czy warto poświęcić na nią czas i pieniądze. Po co mam kupować jakąś grę i w nią grać, jeżeli już na 90% wiem, że mi się nie spodoba?
Może nie każdą grę da się tak ocenić, bo niektóre gry po prostu słabo się ogląda, ale dobrze się w nie gra np. wydaje mi się, że trochę tak jest z M&B Bannerlord, ale to są wyjątki.
Dla takiej gry jak Crimson Desert uważam, że trzeba spędzić z nią przynajmniej 10-20 godzin, żeby powiedzieć cokolwiek sensownego na jej temat (pod względem mechanik gry). Niektórzy recenzenci twierdzą nawet, że 100 godzin gry to mało, żeby dobrze ją ocenić, ale dla mnie to już lekka przesada. Jedyny sens takich „recenzji” po dwóch godzinach jest taki, że jeśli gra komuś źle działa albo ma poważne problemy techniczne czy bugi, to jest to jeszcze moment, w którym można ją zwrócić i wskazać uwagę twórcom na problemy danej produkcji.
Dla mnie sprawa jest zwykle prosta, czyli jeśli taka duża gra nie siądzie mi po około 15-20 godzinach gry, to znaczy, że po prostu nie jest ona dla mnie. Miałem tak np. z nowszymi Assassinami, jak Odyssey, gdzie po około 20 godzinach zwyczajnie nie chciało mi się już w to dalej grać.
Od razu zaznaczę, że sam jeszcze w Crimson Desert nie grałem i patrząc na obecne recenzje raczej nie kupię tej gry, a już na pewno nie za pełną cenę. Poczekam, aż gra zostanie poprawiona tam, gdzie trzeba, i aż pojawi się przynajmniej 50% zniżki. Wtedy może się skuszę, jeśli akurat nie będę miał nic ciekawszego do ogrania.
Brzmi bardziej jak M&B Bannerlord niż KCD. Ogólnie jak dla mnie trailer nie zachęcił mnie do tej gry. Graficznie bez szału, a walka wygląda raczej słabo, bo niby jest oparta na jakieś tam fizyce, ale postać porusza się raczej dziwnie. Już nie wiem czy nawet we wspomnianym Bannerlord walka nie wyglądała lepiej...
Po wstępnej analizie gry i przeczytaniu kilku recenzji dochodzę do wniosku, że moje przewidywania dla tej gry się sprawdzają. Czyli gra ogólnie jest całkiem ładna, ma duży rozmach (wielki świat, mnóstwo aktywności, zadań itp.), ale mechanicznie jest chaotyczna, fabuła jest słaba, walka średnia i niezbalansowana i gra ma dużo błędów. Czyli w mojej osobistej skali wychodzi mi na razie takie 5/10 albo maks 6/10.
Jeśli gra po premierze zostanie dopracowana i usuną z niej błędy, poprawią interfejs, balans, walkę itp. to gra może być nawet 7,5/10, ale to się jeszcze okaże...
Osobiście powiem tak, na chwilę obecną ta technologia wygląda kiepsko, bo po prostu zbyt mocno czuć w niej wpływ AI na estetykę gry, czyli ten DLSS 5 za mocno ingeruje w grafikę gry i jej styl. Jednak muszę też powiedzieć, że nie zawsze wygląda to źle i faktycznie gra wygląda lepiej (bardziej realistycznie) np. goblin w Hogwart Legacy, postać ze Starfielda, czy zawodnik na boisku wyglądają lepiej (według mnie).
Może za kilka następnych lat ta technologia się rozwinie i jej efekt będzie tak nakładany na grę, że nie będzie dało się odczuć, że obraz został "upiększony" przez AI. Teraz jednak osobiście nie używałbym tej technologii, bo nie mógłbym się pozbyć tego uczucia, że z obrazem jest coś nie tak.
Nie jestem jednak specem technologicznym. Technologia jest nawet ciekawa, ale na razie nie widzę w niej żadnej rewolucji.
Spoko rozumiem wasze podejście i ogólnie też nie chciałbym, żeby z Total Wara nagle zrobiono drugie Crusader Kings, bo to nie o to tutaj chodzi.
Po prostu osobiście jeśli chodzi o serię Total War to mam wrażenie, że kampania w tej grze od wielu części wygląda bardzo podobnie i trochę brakuje jej świeżości. Nie chodzi mi o robienie pełnoprawnej symulacji jak w Crusader Kings, tylko raczej o wykorzystanie niektórych elementów, które dobrze pasują do realiów średniowiecza np. większego znaczenia sukcesji, małżeństw dynastycznych, lojalności wasali czy sporów o tron. Takie rzeczy mogłyby naturalnie generować konflikty i wojny (powstania, bunty itp.)
Poza tym w praktyce „polityka” w Total Warze i tak sprowadza się głównie do dyplomacji, a umówmy się dyplomacja w tej serii od lat jest raczej jednym z najsłabszych elementów... AI często podejmuje dziwne lub głupie decyzje, a same opcje są dość ograniczone. Dlatego właśnie tutaj widzę największe pole do poprawy.
Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby polityka wspierała wojnę, a nie ją zastępowała. Jeśli byłaby trochę bardziej rozwinięta niż w starszych częściach, ale nadal dużo prostsza niż w Crusader Kings, to mogłoby to tylko urozmaicić kampanię i sprawić, że wydarzenia na mapie będą bardziej naturalne, a nie tylko wynikiem czystej ekspansji terytorialnej.
Jednak największym problemem tej serii (według mnie) od bardzo dawna jest po prostu słabe AI. I to zarówno na mapie kampanii, jak i w samych bitwach. Mam nadzieje, że na tym skupią się najmocniej.
Jest też jeszcze inny problem, który chyba każdy fan serii kojarzy z późniejszej fazy kampanii. Czyli na początku rozgrywki bitwy są naprawdę fajne i potrafią być trudne, ale im dalej w kampanię, tym częściej zaczyna się je rozstrzygać automatycznie... bo przewaga ekonomiczna i militarna gracza jest już tak duża, że nie ma sensu ich rozgrywać samemu (przynajmniej ja tak często mam). W efekcie wiele tur (mniej więcej po 100-150 turze) sprowadza się do klikania auto-resolve, a inne mechaniki gry jak dyplomacja czy gospodarka nie są na tyle ciekawe, żeby chciało się w to dalej grać... i cyk następna kampania...
I właśnie dlatego uważam, że lepsza dyplomacja i trochę głębsza polityka mogłyby naprawdę pomóc. Gdyby relacje między państwami były bardziej dynamiczne, pojawiały się konflikty dynastyczne, zdrady sojuszy czy większa rola wasali, to nawet w późniejszej fazie kampanii mogłoby się dziać coś ciekawego, gdzie gracz skupiałby się też na tym, aby jego imperium się po prostu nie rozpadło.
Brzmi ciekawie, ale skoro do premiery jeszcze sporo czasu, to koncepcja jak to wszystko będzie ostatecznie wyglądać może się jeszcze zmienić. Osobiście mam też dużą nadzieje, na o wiele bardziej rozwiniętą politykę i zarządzanie dynastią np. coś na wzór Crusader Kings. Gdyby połączyć takie systemy w jednej grze to grałbym oj grałbym :D
Osobiście sam już od dawna marzę o takiej grze. Znaczy nie musi to być nawet władca pierścieni czy inne znane uniwersum. Ja po prostu chcę dostać grę w świecie fantasy, która swoim poziomem dopracowania odpowiadałaby takiemu RDR2, czynawet nadchodzącemu GTA VI. To by było naprawdę coś...
Świat nawet nie musi być jakiś przeogromny, świat w RDR2 też nie był super wielki, ale wystarczający aby dobrze się w nim bawić. Tutaj najważniejsze są mechaniki rozgrywki, czyli walka, magia, rozwój postaci, fizyka, reaktywność otoczenia, responsywni NPC, jazda konna itp. itd.
Po prostu ten świat fantasy musiałby wydawać się żywy i tutaj nie chodzi tylko o ludzi, elfy, orków, krasnoludów, ale też o potwory, które też powinny być ciekawe mechanicznie. Wiadomo nie każdy potwór wymaga skomplikowanych mechanik, ale te potężniejsze potwory jak Ogr, Troll, Gryf, Smok itp. powinny być o wiele ciekawsze (i trudniejsze) dla gracza niż goblin czy utopiec... Jak dla mnie tego zabrakło np. w takim Wiedźminie 3, gdzie ok, były potwory, które miały fajne mechaniki, ale było ich bardzo mało. Szkoda, że nie poszli głębiej z tym pomysłem.
Będąc szczerym, to chyba nie grałem w lepszą grę pod względem pływania statkiem. Tutaj naprawdę było to super i dawało masę frajdy. Szkoda, że Ubi jak to Ubi zaprzepaścił taką okazję i zamiast rozwijać ten pomysł i zrobić z tego np. jakąś fajną nową piracką markę to przez 10 lat pracowali nad marnym multi (grą usługą) w postaci Skull and Bones...
Sparking Zero też miało być grą wybitną, a jest co najwyżej po prostu grą dobrą i tyle... ogólnie to jak dla mnie ta gra ro zmarnowany potencjał, bo serio ta gra mogła być sporo lepsza. Zabrakło też odpowiedniego wsparcia po premierze. Mało updatów, słabe DLC i przez to gra niedługo po premierze szybko umarła, gdzie z ponad 100 tyś graczy bawiących się jednocześnie na premierę, w zaledwie miesiąc liczba ta spadła do 20 tyś... a później już nawet poniżej 5 tyś. Dopiero teraz coś ponoć ruszają tyłek i mamy dostać jakiś większy update czy DLC, ale jak dla mnie ta gra i tak już jest stracona, a szkoda.
Co do tego Dragon Ball Age 1000, który jest najprawdopodobniej po prostu Xenoverse 3 to nie mam dużych oczekiwań. Poprzednie gry z tej serii były dla mnie średnie (takie 7/10 to maks). Aby mnie to porwało to system walki musiałby zostać sporo poprawiony, historia musiałaby być ciekawsza, a gra musiałby nie być mocno powtarzalna. Największą zaletą Xenoverse jak dla mnie jest to, że możemy stworzyć swoją postać.
Ogólnie to chętnie zobaczyłbym pełnoprawną grę RPG w świecie Dragon Balla, ale bardziej w zachodnim stylu, bo gry jRPG raczej mi się nie podobają. Np. Chętnie zobaczyłbym grę gdzie zaczynamy jako wojownik (którego tworzymy) na planecie Vegeta w czasach Freezera. I zrobić z tego taką grę, że możemy piąć się w rangach, podbijać planety, zdobywać towarzyszy itp. A ostatecznie nawet pokonać Freezera. Dać do tego jakieś opcje dialogowe, wybory, ekwipunek, rozwój postaci i mamy ciekawą grę w tym uniwersum z potencjałem na ciekawy rozwój.
Sam się odbiłem od tej gry. Żeby nauczyć się w to grać trzeba spędzić przy tej produkcji sporo czasu. Ogólnie jako symulator gra jest fajna, ale niestety nie mam w sobie tyle zapału aby w to grać, przynajmniej na razie. Kiedyś oglądałem na youtube innych ludzi jak się w to bawią i czasami naprawdę powstawały fajne historie i zabawne sytuacje. Nie wiem, może kiedyś spróbuje podejść do tej gry jeszcze raz, bo właściwie minęło już parę ładnych lat od mojej ostatniej próby.
Oglądam i naprawdę spoko serial jak na razie. Chociaż faktycznie odcinki nie są zbyt długie i na dodatek dostaniemy tych odcinków tylko 6, więc szału nie ma. Tyle dobrze, że już ponoć powstaje drugi sezon.
No jak dla mnie ten pokaz został dzisiaj całkowicie przyćmiony przez ogłoszenie o dacie premiery Gothic Remake xD
Jedyna gra, która mnie jako tako z tego całego pokazu zainteresowała to John Wick, ale reszta... meh.
To prawda, że w ciągu roku są powiedzmy takie dwa sezony premierowe, czyli sezon marzec-kwiecień-maj oraz sezon wrzesień-październik-listopad. To zwykle w tych miesiącach zawsze wychodziły te największe i najgłośniejsze gry, a pozostałe miesiące były zwykle mniej popularne.
Jednak według mnie początek czerwca to nie jest wcale zły termin premiery, bo to jeszcze nie są wakacje, ale już zaczyna się też tzw. sezon ogórkowy, gdzie zwykle nie ma innych ciekawych większych premier. A mniejsza konkurencja dla danej gry często oznacza więcej uwagi mediów, streamerów i graczy.
Ogólnie według mnie wakacje to wcale nie jest zły sezon na premiery, bo dzisiejsza młodzież to nie to samo co kiedyś i nawet w wakacje, dzisiejsza młodzież dużo czasu spędza w domu przed telefonem czy komputerem. Poza tym główną grupą docelową Gothica mimo wszystko nie są nastolatkowie, tylko bardziej ludzie w wieku 25–40 lat, którzy pracują i grają głównie wieczorami. Dla nich pora roku ma mniejsze znaczenie niż kiedyś.
Sam jak byłem młodszy to pamiętam, że faktycznie wakacje to był okres, gdzie sporo czasu spędzało się na zewnątrz, ale też były dni, gdzie siedziało się w domu przy kompie. Wtedy też nie raz było tak, że już nie było w co grać, bo te ciekawsze gry już się ograło i wtedy człowiek marzył o jakiejś ciekawej premierze w okresie lipiec-sierpień, bo inaczej trzeba było znowu ogrywać jakieś starsze gierki albo szukać czegoś ciekawego na siłę, co zresztą w większości przypadków się nie udawało.
Ogólnie konkluzja według mnie jest taka, że faktycznie w okresie czerwiec-lipiec-sierpień nie ma miejsca na wiele premier, bo to jest okres, gdzie ludzie statystycznie mogą grać trochę mniej, ale nie znaczy to, że w tym okresie nie ma miejsca na dobre gry, zwłaszcza takie, które oferują długą kampanię singleplayer i nie muszą zrobić rekordowego wyniku w pierwszy weekend. Co więcej ludzie raczej nie są ciągle na wyjazdach, koloniach itp. przez całe 2 miesiące, tylko przez tydzień lub dwa, a resztę czasu spędzają normalnie w domu.
Kluczowe będzie więc nie to, czy ta gra wyjdzie w lato czy na jesień, tylko czy gra będzie dopracowana i czy nie trafi na bezpośrednią konkurencję jakiegoś ogromnego hitu w tym samym oknie.
Ja też jestem raczej pozytywnie nastawiony i sama gra według mnie wygląda dobrze, jednak ciągle mam duże wątpliwości co do dopracowania technicznego tej gry i szczerze czuje, że na premierę ten Gothic nie będzie super dopracowany i może mieć sporo bugów.
Mam jednak nadzieje, że ostatecznie gra się wybroni i dobrze sprzeda, bo też chętnie ograłbym później takiego odświeżonego Gothica 2 i Gothica 3. Ogólnie jest dla dla mnie jedna z ważniejszych premier tego roku, więc mam nadzieje, że się nie zawiodę.
Ja powiem tak, obecnie faktycznie AI nie ma szans zastąpić człowieka, ale za te 20-30 lat albo trochę więcej, to kto wie...?
50 lat temu też nikt nie wyobrażał sobie, że prawie każda osoba na ziemi będzie posiadała w kieszeni mały komputerek (smartphone) wiele razy potężniejszy niż ówczesne komputery, czy tak samo 100-120 lat temu nikt nie wyobrażał sobie, że konie staną się przeżytkiem jako główny środek transportu itp. itd.
Technologia ciągle się rozwija, a samo AI obecnie jest w fazie bardzo dynamicznego rozwoju. Wystarczy spojrzeć te 3-4 lata wstecz i zobaczyć jak AI wyglądało wtedy, a jak wygląda teraz i co te AI potrafi już zrobić. Fakt, obecnie AI to nadal taka "zabawka" i co najwyżej narzędzie, które może nam co najwyżej trochę pomóc w codziennych niezbyt skomplikowanych czynnościach, ale z roku na rok ta technologia potrafi coraz więcej.
Czyli tak, na dzień dzisiejszy AI nie ma szans zastąpić człowieka i jego pracy, a przez najbliższe lata ta technologia, to będzie narzędzie jak każde inne, które co najwyżej uprości nam niektóre czynności (zwłaszcza te żmudne i powtarzalne). Jednak za te 20, 30 czy nawet 50 lat świat może wyglądać zupełnie inaczej niż dzisiaj.
Oczywiście AI może budzić ekscytację jak i obawy, bo wszystko jest zależne od tego jak ta technologia będzie rozwijana, używana i uregulowana prawnie.
Jednak patrząc na same gry, to ja widzę tutaj więcej szans niż obaw i nie mówię, że AI ma samodzielnie tworzyć nam gry, ale raczej, że ta technologia może pomóc twórcom w tworzeniu bardziej dynamicznych i żywych światów gier, a także np. skrócić czas produkcji dla dużych gier np. z 10 lat do 5 lat.
W sumie wniosek jest też taki, że w dłuższej perspektywie zmieni się po prostu rola człowieka w procesie twórczym gier, ale raczej w najbliższym czasie AI nie wykluczy pracy człowieka w tym segmencie, bo po prostu AI nie jest kreatywne jak człowiek i nie "wymyśli" nowej gry bez pomocy człowieka. Gdyby samo AI tworzyło gry, to zapewne te gry byłyby do siebie bardzo podobne i polegały na podobnych schematach, które gracz szybko by wyłapał po pewnym czasie.
Oby tylko ta część była lepsza od GTA V, które według mnie było raczej średnie. Znaczy nie mówię, że była to zła gra, ale mnie po prostu nie wciągnęła. Osobiście o wiele bardziej lubię GTA IV, które było o wiele ciekawsze, miało świetny system fizyki i ogólnie to był dla mnie prawdziwy skok jakości w porównaniu do poprzednich odsłon serii.
Takie RDR2 było naprawdę świetną grą (zwłaszcza mechanicznie) więc mam nadzieje, że GTA VI będzie co najmniej tak samo dobre i dopracowane, tylko oczywiście we współczesnym świecie. Co nie zmienia faktu, że ja czekam na wydanie PC.
Na jedno rozumiem, że tak mocno trzymają się tego silnika. Są do niego przyzwyczajeni, jest elastyczny i daje fajne możliwości, ale... jest już po prostu przestarzały na dzisiejsze standardy. Mogą go łatać, poprawiać, dostosowywać itp., ale to nadal ten sam silnik co 20 lat temu...
Jeśli Bethesda nie chce wypaść z rynku, to muszą po prostu stworzyć nowy, mocniejszy i nowocześniejszy silnik np. Creation Engine Ultimate (czy coś takiego :D).
Twórcy gier z serii Total War też w końcu po wielu latach zdecydowali się na zmianę silnika i co prawda na tę chwilę nie wiemy, czy ten silnik będzie tak wspaniały jak na twórcy mówią, ale zapowiedzi brzmią naprawdę dobrze i na tę chwilę wychodzi na to, że seria będzie się rozwijać, a nie zwijać...
Bez zmiany silnika TES VI zostanie prawdopodobnie zmiażdżony przez graczy, bo tak samo jak Starfield, będzie po prostu drewniany i przestarzały na wielu polach.
Nie no Assassinek ma trochę racji, bo przecież od dawna krąży w sieci mem z kowalem Hattorim, gdzie w nagrodę dostawało się od niego już często miecz o wiele gorszy od tego co już posiadaliśmy lub szybko się ten miecz wymieniało na losowy miecz z pierwszej lepszej skrzynki z nowymi itemami.
Jak dla mnie ogólnie system ekwipunku i progresu postaci w Wiedźminie 3 były po prostu słabe i nie dawały większej satysfakcji. Narracyjnie i fabularnie gra mocno nadrabiała jej inne niedoróbki, ale nadal trzeba zgodzić się z tym, że mechanicznie gra jest co najwyżej przeciętna. Oby w następnych częściach Wiedźmina progres postaci i ekwipunek był lepiej pomyślany jak w dobrej grze RPG, a nie jak w jakimś Hack'n'slashu, gdzie co 5 minut wymieniamy jakąś część ekwipunku. W wiedźminie 3 jedynie sety zbroi i broni wiedźmińskich były sensowne, ale reszta...
A argument z modami, to żaden argument. Gra ma być dobrze zrobiona od początku, a nie gracz musi ją sobie "naprawiać" samodzielnie i czekać na mody, które może się kiedyś pojawią a może nie.
Ogólnie wygląda to całkiem nieźle i podoba mi się koncepcja, ale na ten moment zarówno walka jak i jazda samochodem wyglądają średnio, a jazda samochodem nawet według mnie słabo, bo jakoś tak nienaturalnie to wygląda. W walce natomiast animacje nadal wyglądają na niedopracowane, a postać czasami "przyciąga się" do przeciwników, co wygląda dziwnie.
Osobiście też o wiele bardziej wolę TPP, ale umówmy się widok FPP to jeden z mniejszych problemów Cyberpunka, bo ta gra była słaba pod wieloma innymi względami. Zresztą w mojej opinii Cyberpunkowi daleko było do tej "immersywności" o której tak hucznie mówią twórcy. Osobiście grając w tę grę (a ukończyłem całą), nie czułem się jakoś wciągnięty w to co widzę i nie zauważyłem tej "przewagi" FPP tutaj.
Jak dla mnie jednak danie możliwości grania w FPP i TPP to chyba najlepsza alternatywa dla tej gry. Osobiście np. grając w Skyrima często grałem w FPP, ale fajnie było też mieć możliwość zmiany widoku, a sama gra jakoś na tym moim zdaniem nie traciła.
Naprawdę strasznie trudno powiedzieć czym jest ta gra, bo ma w sobie tak wiele elementów z innych gier, że to głowa mała. Ja tutaj m.in. widzę Zeldę, Asasyna, i oczywiście Black Desert.
W grze z tego co widać mamy ogromny otwarty świat, dużo walki i akcji, masę aktywności pobocznych (zapewne bardzo powtarzalnych), zagadki środowiskowe, kilka grywalnych postaci, wierzchowce różnego rodzaju, zmianę ekwipunku (pytanie czy to ma jakieś większe znaczenie poza kosmetyką), możliwość posiadania domu, wspinaczkę itp. itd. no po prostu ogrom.
Pytanie jak wygląda rozwój postaci, bo jeśli nie jest dobrze zrobiony albo bardzo prosty (albo go nie ma), to według mnie ta gra bardzo szybko zacznie się nudzić. Fabuła też raczej jest tutaj na dalszym planie więc nie będzie tutaj nic (przynajmniej dla mnie) co utrzymałoby mnie przy ekranie. Gra ogólnie jest całkiem ładna, chociaż nie wszędzie.
Jak dla mnie jeśli ta gra nie będzie posiadała ciekawego rozwoju postaci, eksploracji i fabuły, to na więcej jak na 6/10 nie ma co liczyć.
Nie jestem jakoś mocno przeciwny early access i sam czasem (chociaż bardzo rzadko) skuszę się na grę, która jest tworzona w tym modelu, ale raczej nie na starcie, tylko wtedy, gdy widać już, że gra faktycznie nabrała jakiegoś kształtu.
Jak dla mnie największym problemem early access jest to, że takie gry bardzo często potrafią utknąć w limbo deweloperskim i są rozwijane bardzo powoli (5 lat albo i dłużej), porzucane w połowie drogi albo ostatecznie wychodzą, ale nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Ja np. mam w swojej kolekcji takie gry jak Stoneshard czy Exanima i obie bardzo mi się podobają, ale jednocześnie są rozwijane tak wolno, że trudno dziś powiedzieć, czy kiedykolwiek zostaną faktycznie ukończone. Co ciekawe, Exanima miała być tylko takim poligonem testowym dla twórców, a dopiero później mieli wydać „właściwą” grę pod tytułem Sui Generis, ale tej gry już się chyba nigdy nie doczekam...
Do tego dochodzi jeszcze kwestia czasu i tego, że early access zakłada, iż gracz będzie latami czekał na efekt końcowy. A w tym czasie może się zmienić wszystko np. moje zainteresowania, ilość wolnego czasu, a nawet sam rynek gier. Po drodze często wychodzą inne, ukończone tytuły, które mogą mi dostarczyć to, co dana gra z EA obiecywała albo zrobić to nawet lepiej itp. i wtedy taki EA już całkiem traci na swojej wartości.
Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak Baldur’s Gate 3, ale to jest zupełnie inna skala, bo tutaj mieliśmy duże, doświadczone studio, z jasną wizją, gdzie early access został użyty raczej do szlifowania gotowej gry, a nie do szukania pomysłu na nią.
Moje zainteresowanie tą grą nigdy nie było szczególnie wysokie, ale jak dla mnie z pokazu na pokaz wygląda to słabiej. Ta gra to po prostu Black Desert w trybie singleplayer, nawet mechaniki rozgrywki są bardzo podobne, a zadania wyglądają prosto jako z gry MMORPG.
Ta gra będzie dobra dla ludzi, którzy lubią masywne otwarte światy z masą aktywności pobocznych (ale powtarzalnych), czyli fani ostatnich Asasynów może znajdą tu coś dla siebie, bo te gry będę pewnie dosyć podobne do siebie. Sama walka jak dla mnie wygląda średnio, bo jest tak samo chaotyczna i nieczytelna, czyli podobnie jak w Black Desert. Nawet graficznie wydaje mi się, że gra zaliczyła spory downgrade, bo jak sięgam pamięcią do dawnych pokazów technologicznych tej gry, to wyglądała ona o wiele ładniej i bardziej klimatycznie, chociaż jak dla mnie grafika to najmniejszy problem tej gry.
Jak dla mnie na razie ta gra to będzie takie 6/10 jak nie gorzej, ale to się jeszcze okaże.
Każdy ma prawo do krytyki, a już to czy ta krytyka jest konstruktywna czy nie to już inna rzecz. Jedni hejtują dla hejtowania, bo po prostu to lubią albo chcą się wyżyć albo są po prostu niedojrzali itp. Inni krytykują daną grę w sposób bardziej analityczny i faktycznie pokazując jej błędy, niedoróbki lub złe decyzje gameplayowe czy jeszcze inne rzeczy.
Jednak według mnie wszystko jest ok tak długo jak krytyka dotyczy produktu, czyli samej gry, bo już kierowanie krytyki do jakichś konkretnych osób może być krzywdzące, zwłaszcza jeśli ktoś niczym nie zawinił. Jednak są przecież i tacy twórcy, którzy sami się wykładają na talerz jakimś głupim komentarzem, a później się dziwią, że gracze ich masakrują w social mediach.
Jeśli chodzi o samą grę, czyli ten Highguard, to nie będę się wypowiadał, bo ta gra mnie po prostu w ogóle nie interesuje i nie wiem z czego wynikają jej oceny i krytyka. Jak spojrzałem na grę na steam, to wygląda ona jak każda inna sieciowa strzelanka typu Overwatch.
W sumie racja, ale ten system, który będzie w Fable też raczej nie będzie jakoś super rozwinięty.
W zasadzie to co pokazali jest bardzo podobne do tego co było w poprzednich odsłonach Fable, czyli gracz:
- ma swoją reputację wśród NPC (tylko tutaj ma być to trochę bardziej rozwinięte),
- może z nimi wchodzić w jakieś proste interakcje,
- może romansować (wejść w związek), zatrudniać NPCi handlować z nimi... i w zasadzie to tyle.
Na razie np. nie wiemy czy będziemy mogli w ogóle kogoś okraść czy zaatakować jeśli zechcemy itp. Ja tutaj nie widzę żadnej rewolucji. Mimo wszystko Fable to gra RPG, a nie symulator życia w świecie fantasy na wzór simsów.
Nie wiem co to będzie za gra, ale trailer mało zachęcający. Podejrzewam, że dostaniemy coś na wzór Xenoverse albo jakiś inny multiplayer. Poprzednie części Xenoverse były dla mnie raczej średnie więc ja jakoś się nie jaram, ale na pewno będę obserwował ten projekt.
To jest dobra wiadomość, ale wyłącznie dla fanów DB Super. Dla mnie te nowe filmy i seriale na podstawie DB Spuer są do pominięcia, bo po prostu mi się nie podobają. Z dragon balla zrobili teraz taki festiwal nowych transformacji, które są nudne i robione na siłę, a nowi przeciwnicy też nie są ciekawi i stanowią powtórzenie starych schematów albo nawet nie są złoczyńcami (Jiren). Nawet ten uwielbiany przez wielu Black Goku, jak dla mnie nie wyszedł wcale jakoś ciekawie (przynajmniej w anime, nie wiem jak manga)
Ja jednak zostanę przy starym dobrym DB, DBZ, a nawet DBGT. Tam też nie wszystko było idealne, ale nadal o wiele lepsze niż Super.
Z jednej strony spoko, że moralność w grze jest bardziej szara, a nie jak kiedyś, że było się aniołem albo demonem, ale już to, że reputacja jest całkowicie oderwana dla każdego miejsca wydaje mi się średnie. Jeśli gracz dokona jakiegoś wielkiego czynu, to powinien być również znany w innych miejscach, a przynajmniej w tych najbliższych wioskach obok miejsca gdzie gracz coś zrobił (bo wieść się niesie). Oczywiście mogą być miejsca, gdzie gracz nie jest znany, ale czasami już też sam wygląd gracza powinien mieć jakieś znaczenie np. jak gracz ma już super ekwipunek, to nie powinien być traktowany jak łachmaniarz lub atakowany przez przydrożnego bandytę ze sztylecikiem w ręku...
Już wiele gier oceniłem w taki sposób, i naprawdę rzadko się myliłem co do tego, czy gra ostatecznie będzie dobra czy nie. Oczywiście mówię zwłaszcza o sobie, to że dla mnie dana gra jest powiedzmy 5/10 ,a dla kogoś innego jest 8/10, to już inna rzecz.
Między innymi po trailerach oceniłem np. Bloodlines 2, Dragon Age Vailguard czy MindsEye i jakoś nie żałuję, że nie kupiłem i nie grałem w te gry.
Po to są właśnie trailery i gameplaye, czyli po to aby ocenić, czy dany produkt może się komuś spodobać, tak samo recenzje. Ja sam gram już w gry od około 25 lat, więc jestem w stanie ocenić czy dana gra mi się spodoba po kilku gameplayach. Z nowym Fable jest tak, że może być dobrze, ale na tę chwilę mam jeszcze sporo wątpliwości.
A gdzie masz dowód, że nowe Fable z tą poprzednią postacią byłoby ciekawsze? Zresztą czy nie można było zrobić bohatera, który jednocześnie dobrze wygląda i jest interesujący? Trzeba było od razu robić mało atrakcyjną postać (delikatnie mówiąc)?
Według mnie wprowadzenie kreatora postaci to świetny wybór, bo każdy może stworzyć bohatera, jaki mu się podoba, i zamyka to jakąkolwiek krytykę dotyczącą wyglądu. Ktoś będzie chciał zrobić sobie brzydkiego wojownika? Droga wolna, ja jednak wolę lepiej wyglądającą postać.
Poprzednie gry Fable też miały narzuconego bohatera, i co? Nie był on jakoś szczególnie ciekawy. Ta seria zawsze bardziej broniła się gameplayem, klimatem, światem i humorem niż fabułą i tutaj prawdopodobnie będzie podobnie.
I tak, gry to nie p_rno, ale jednak zdecydowana większość graczy woli grać co najmniej dobrze wyglądającą postacią, co pokazuje wiele przykładów gier. Nawet w Wiedźminie 2 i 3 wygląd Geralta został dostosowany tak, że wyglądał na przystojniejszego, niż był opisany w książkach (akurat pod tym względem pierwsza część była najbliżej prawdziwego wyglądu Geralta).
Do tej pory jedyny większy szum wokół nowego Fable dotyczył właśnie wyglądu głównej postaci. Dlatego moim zdaniem twórcy podjęli dobrą decyzję, bo teraz każdy gracz stworzy sobie własnego bohatera i gra wyjdzie na tym raczej obronną ręką. Czy fabuła na tym ucierpi? Wątpię, bo tak jak napisałem wcześniej, Fable nie fabułą stoi.
Gra mnie ogólnie interesuje, bo lubiłem pierwsze Fable, ale na tę chwilę moim zdaniem nie ma się tutaj czym zachwycać. Trzeba czekać na kolejne pokazy i więcej informacji. W tej chwili wygląda to jak generyczna gra RPG w świecie Fable, nic więcej.
Ogólnie pozytywne wrażenie, ale jak dla mnie nie wszystko wygląda dobrze. Trzeba czekać na jeszcze więcej info. Jak na razie co cieszy:
1. Kreator postaci (dzięki bogu, że nie trzeba grać tą babą z trailerów).
2. NPC i nasze relacje z nimi wydają się ciekawe, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce czy gra szybko nie okaże się schematyczna i powtarzalna w naszych relacjach z NPC.
3. Świat ogólnie jest ładny, ale nie wszędzie. Najlepiej wyglądają ta bardziej "magiczne" rejony, bo ten "normalny" świat wygląda nieco generycznie. Tak samo przeciwnicy, niektórzy wyglądają lepiej inni gorzej.
Co na razie mnie nie przekonuje:
1. Walka (zwłaszcza wręcz). Te animacje nie wyglądają jakoś szczególnie dobrze. Jak dla mnie szału tutaj nie ma i walka sprawia wrażenie takiej typowej walki TPP. Na ten moment 5/10 dla walki. Jednak magia wygląda już ciekawiej i o wiele lepiej.
2. Otwarty świat, który na niektórych ujęciach wydaje się brzydki i pusty. Mam nadzieje, że nie dowalili ogromnego otwartego świata, który będzie po prostu wielki, ale nudny (czyli jak w większość takich gier). Kiedyś fable miało mniejszy świat, ale każda lokacja miała swoją "magię" i sekrety
Na ten moment to takie 7/10, czyli na dzisiejsze standardy przeciętniak. Jednak jak pokażą nieco więcej tej gry i rozwiną temat mechanik, które może okażą się ciekawe i złożone, a świat gry nie będzie wielką wydmuszką, to ocena może być wyższa.
Problemem w grach RPG przy porażce zwykle po prostu jest to, że jak gracz: przegra walkę, zepsuję misję lub wkurzy jakiegoś NPC, to albo blokuje sobie zawartość gry albo nie dostaje nagrody (broń, exp, pieniądze itp) albo po prostu przegrywa grę, bo gra nie daje innego rozwiązania problemu. Po prostu gracze zostali nauczeni, że porażka w grach zwykle nic nie daje.
Dlatego właśnie jak do tej pory jedynym sensownym rozwiązaniem było wczytywanie gry i wygrywanie, bo inaczej gra po prostu nie daje nam progresu i satysfakcji, a sama gra często też nie informuje gracza, że nawet jeśli przegra daną walkę czy misję, to może stać się coś innego ciekawego itp.
Osobiście nie mam nic przeciwko przegranej w grach, ale tak długo jak nie rujnuje mi to po prostu gry, a porażka ma sens i niejako swoje "nagrody" dla gracza, ale w innej formie.
Zrób porządną grę i ciesz się z profitów przez długi czas jeszcze po jej premierze. Cóż za anomalia, któż by pomyślał? Niesamowite prawda?
Prawdziwą grą usługą (dla gracza) jest taka gra, która jest tak dobrze zrobiona, że chce się do niej wracać i poznawać jej inne oblicza, zakończenia itp. Grą usługą (dla korpo) jest taka gra, która jest prosta jak budowa cepa, ale ma w sobie dużo "zawartości" do kupienia, co utrzymuje tę grę przy życiu przez najbliższe lata.
Akurat sam pogrywam sobie w Anno 117, bo niedawno kupiłem na Ubisoft Connect na jakiejś promocji o jakieś 30% taniej i jak na razie gra mi się podoba. Osobiście o wiele bardziej wolę takie klimaty niż te z Anno 1800. Jeśli chodzi o same mechaniki rozgrywki to jest to takie samo Anno jak każde inne, rozgrywka bardzo mocno przypomina to co było już pokazane w Anno 1800, tylko w starożytności. Oczywiście jakieś zmiany w rozgrywce są, ale ogólnie nie odczuwa się jakichś większych różnic w stosunku do poprzednich gier.
Obecnie jestem gdzieś może po około 10 godzinach gry i ogrywam kampanię, która jest raczej średnia fabularnie, ale to nigdy nie był mocny punkt w Anno. Tak czy inaczej, uważam że gra jest dobra, ale faktycznie da się odczuć, że dojdzie jeszcze tutaj trochę DLC, zresztą tak samo było właśnie w przypadku Anno 1800.
Na chwilę obecną oceniam grę na 7,5/10, ale ta ocena nie jest ostateczna, bo tak naprawdę dopiero lekko ją liznąłem. Trzeba jednak zaznaczyć, że gra wciąga i ogólnie gra mi się w te Anno naprawdę dobrze. Jak ktoś lubi tę serię to spokojnie można kupować, ale raczej nie za pełną cenę. Ja kupiłem grę za jakieś 170 zł i myślę, że taka cena była ok.
Nie wiem co by musiała mieć w sobie taka gra aby faktycznie zasłużyła na miano gry AAAA, bo samo to, że ktoś wywalił na tę grę kupę pieniędzy nie oznacza od razu, że gra będzie dobra. Chyba jedyną grą na horyzoncie, która może zasłuży sobie na miano gry AAAA jest GTA VI (ale pewności nie ma). Jeszcze teraz w obecnym kryzysie sprzętowym gry, albo się zatrzymają w miejscu, albo nawet się cofnął do mniejszych produkcji AA (i nie wiem czy to byłoby coś złego).
Nie ma opcji abym zapłacił wyższą cenę za grę tylko po to aby zagrać w nią kilka dni wcześniej... jak dla mnie to bez sensu. Takie rzeczy mogą robić jacyś streamerzy, którzy po prostu w taki sposób nabiją sobie dużo oglądalności i na tym zarabiają, w innym przypadku nie widzę sensu. Tym bardziej, że przecież teraz normą jest, że gry na premierę są po prostu zepsute, więc w dzisiejszych czasach jak nie ma się jakiegoś mocnego ciśnienia na daną grę i ma się jeszcze inne gry do ogrania, to jedynym rozsądnym posunięciem jest kupienie danej gry co najmniej kilka miesięcy później (a nawet rok później), bo nie dość, że gra będzie lepiej dopracowana to jeszcze tańsza (czasami nawet o 40% tańsza).
Co tu dużo mówić, wygląda to dosyć słabo, jak typowa gra indie i to nie od doświadczonego studia. Grafika nie powala, mechaniki zabawy w boga w takich grach są już raczej znane i tutaj w większości nie widzę nic niezwykłego, a te przejmowanie postaci wygląda kiepsko... Jak dla mnie po tym trailerze w najlepszym przypadku ta gra to może takie 5/10, jak nie gorzej.
Jak dla mnie mimika twarzy w wielu grach i tak jest uboga więc nie widzę problemu. Przecież nawet w BG3 mimika twarzy wcale nie powalała i była raczej przeciętna. Gry gdzie mimika jest na naprawdę wysokim poziome to raczej jakieś akcyjniaki, a nie gry RPG, czyli np. Senua Hellblade 2, The Last of Us albo nawet RDR2. Tak poza tym to raczej naprawdę niewiele gier prezentuje się w tej kwestii dobrze.
Po prostu niech dadzą więcej możliwości dostosowywania twarzy i ciała, a będzie dobrze, coś jak w grach MMO, bo o dziwo często tam są najbardziej rozbudowane kreatory postaci. Do tego niech dadzą dużo różnych fryzur, aby było z czego wybierać i aby każdy znalazł coś dla siebie.
Oho, chyba zapowiada się This sims 4 remaster, bo nie wiem co innego mogłoby przynieść ewolucje do tej gry... na pewno nie kolejne badziewne DLC czy jakaś tam aktualizacja, która nie wiele zmienia, a tylko więcej psuje...
Naprawdę jeśli twórcy simsów chcą jakkolwiek zabłysnąć to powinni już zostawić tego trupa jakim jest The Sims 4 i zrobić nowy porządny produkt, który nie jest nastawiony na granie online ani nie jest grą mobilną. Szczerze to nie wiem czemu z uporem maniaka tak trzymają się tych sims 4, przecież ta gra jest najsłabsza z całej serii... jestem pewien, że gdyby EA zapowiedziało Sims 5, to ludzie rzucili by się na to ze swoimi pieniędzmi (o ile oczywiście gra byłaby dobrze zrobiona).
Poziom pisarstwa w wielu anime i mangach nie jest wybitny, więc jakoś mnie to nie dziwi, że AI wygrało...
Jednak wracając do samego AI, to patrząc z mojej perspektywy nie widzę problemu w tym, że autor tworząc swoje dzieło wspomagał się AI. Przecież ogólnie zapewne sam pomysł na mangę był jego, tylko AI mu przy tym pomagało np. poprzez sugestie dotyczące postaci, wydarzeń itp. ale ogólnie później sam autor musiał składać to do kupy. Nie wiem czy obecne AI jest w stanie stworzyć coś, co będzie spójne, ciekawe i dobrze napisane bez pomocy człowieka (w zakresie literackim).
Czasami jak sam się z tym AI bawiłem, to "powieści" tworzone przez AI nie są wybitne, a zwłaszcza dialogi potrafią być drętwe i nienaturalne. Jakiś ciekawy pomysł czy sugestie dotyczącą postaci czy fabuły AI potrafi jeszcze dać, ale tutaj tak naprawdę też szału nie ma.
Ale nikt od nich nie wymagał, aby wątek z Jackiem był na 10-15 godzin... jednyne czego chcieliśmy to chociaż kilku dodatkowych misji z tą postacią... a po misjach wyjścia do baru aby się bardziej "zbratać". Bez tego po śmierć Jackiego było po prostu nudna i pozbawiona emocji. Jak dla mnie CDPR strasznie strzeliło sobie tutaj w kolano, że tak zrobili tę część gry jak to niby sobie "zaplanowali".
Jednak ogólnie według mnie CP2077 jest dosyć słabo napisany, bo naprawdę niewiele scen z tej gry zapadło mi w pamięć... Taki Wiedźmin 3, przy CP2077 był mega napisany i bardzo klimatyczny. Gdybym miał ocenić dialogi i fabułę to Wiedźmin jest 9/10, a CP2077 jest może 5/10, czyli totalny Ubisoftowy przeciętniak.
U mnie wybór padł na KCD2, które może idealne nie było, ale nadal najlepiej bawiłem się zwłaszcza przy tej grze. W Clair Obscure nie grałem więc się nie wypowiem, ale jakoś mnie ta gra nie zachęciła na razie do siebie. Pewnie sprawdzę sobię tę grę, ale dopiero za jakiś czas.
Jeśli chodzi o oczekiwania to:
1. Dawnwalker
2. Dawn of War 4
3. Gothic Remake
Poza tym jeszcze jestem ciekaw:
1. Fable (ale tutaj tak naprawdę nic nie wiemy),
2. Fatekeeper (to może być mocne i nawet myślałem aby dać to na 3 miejsce),
3. GoT Wojna o westeros (jako, że lubie takie gry)
4. The Guild Europa 1410 (oby tym razem się udało)
Oczywiście nie są to jedyne gry, na które czekam i które mogą się pojawić w 2026 r., ale z podanej listy te najbardziej do mnie przemawiają. GTA VI zagram dopiero na PC, więc na razie mnie nie interesuje.
Nie wiem, jak ostatnio sprawdzałem to kosztowała tyle co napisałem. Zresztą są różne wersje tej karty i ceny wachają się od 3700 do 4700, może ty po prostu zobaczyłeś inną wersję tej karty.
edit: Ok. Wyjaśniło się. Na tę chwilę tylko X-kom dowalił taką cenę... gdzie indziej można faktycznie kupić za około 4000-4100 tyś zł. (to w sumie dobrze).
Ja gdzieś w połowie grudnia zdecydowałem się na ulepszenie kompa i kupiłem sobie RTX 5070 Ti Gaming Trio OC 16GB za około 4000 tyś zł. Teraz po świętach ta sama karta graficzna kosztuje już około 4700 zł... niestety ram DDR5 musiałem kupić już po nowych cenach... ała. Przynajmniej myślę, że teraz mam spokój z ulepszaniem kompa na co najmniej 5 najbliższych lat (mam nadzieję).
The Sims 4 jest rozwijane od 11 lat, dajcie inZOI jakieś 2-3 lata, a przeczuwam, że gra będzie sporo lepsza od simsów, bo na razie wszystko zmierza w dobrą stronę. Jeśli twórcy spełnią swoje zapowiedzi i wprowadzone mechaniki nie okażą się jedynie wydmuszkami, które ładnie brzmią na papierze, oraz nie będą nudne i powtarzalne (jak w The Sims 4), tylko faktycznie dodadzą rozgrywce większej złożoności i dynamiki, to będzie dobrze. Czas pokaże.
Ja akurat też będę bronił turowej walki, bo po prostu według mnie jest ona ciekawsza. Więcej w niej strategii niż szybkiego siekania, a same starcia nie tracą przy tym na widowiskowości. Dodatkowo jak dla mnie starcia w systemach turowych wcale nie są rozwleczone (przynajmniej w grach od Larina), oczywiście trwają dłużej niż w walka w czasie rzeczywistym, ale w grach Lariana tempo jest dobre, nigdy nie czułem, że jakaś walka mi się przeciąga.
Szczerze powiedziawszy jeśli miałbym ocenić co najbardziej mi się podobało w DoS, DoS2 i BG3, to byłaby to właśnie walka i interaktywność otoczenia. Nie raz próbowałem grać w np. Pillars of Eternity czy Pathfinder, ale walka w tych grach była dla mnie po prostu mało ciekawa, nawet jeśli systemowo była głęboka. Niestety dla mnie walka to dosyć ważny aspekt w takich grach, więc jeśli walka mi się nie podoba, to odechciewa mi się grać, nawet jeśli fabuła i świat wydają się ciekawe.
Wiem, że pierwsza część wielu osobom się podobała, ale dla mnie ta gra była mocno średnia. Było w niej dużo klimatu i ładnej scenografii, ale zabrakło mi faktycznej symulacji życia w Hogwarcie np. normalnych lekcji, rozwijania się przez naukę, rywalizacji między domami i sensownych relacji z innymi uczniami, które miałyby jakieś znaczenie. Zamiast RPG dostaliśmy raczej przygodową grę akcji w otwartym świecie.
Osobiście mam nadzieje, że kolejna część pójdzie bardziej w stronę RPG niż akcji, a multiplayer to już w ogóle ostatnia rzecz jakiej potrzebuje... ewentualnie jako dodatek do całej reszty np. właśnie do pojedynków magicznych czy quidditcha.
Ale co jest złego w korzystaniu z AI w poszukiwaniu inspiracji? Ja profesjonalnym artystą nie jestem, ale mam hobby jak rysowanie czy pisanie i czasami korzystam przy tym z AI.
Jak się bawię w artystę to lubię sobie np. wpisać mój pomysł do chat GPT np. ogólny zamysł powieści czy szkic mapy mojego świata i AI daje mi tutaj nie raz ciekawe sugestie, a czasami oczywiście i bzdury, ale ogólnie rzecz biorąc używanie AI potrafi przynieść korzyści. Nikt tutaj nikomu nie karze korzystać z AI jako głównego narzędzia twórczego (i dobrze bo na razie to jest niewykonalne), ale jako narzędzie pomocnicze jest to całkiem spoko opcja. Tyle w temacie...
Jak dla mnie to dobra wiadomość, bo walka turowa daje mi o wiele więcej frajdy niż inne systemy walki, zwłaszcza jeśli mówimy o grach RPG drużynowych i izometrycznych, tym bardziej, że Larian robi to naprawde dobrze.
Jeśli gra powstaje już od około 2 lat, to zgodnie z wypowiedzią Swena, który twierdzi, że dobry czas produkcji dla gier to około 4 lata, to obstawiałbym rok 2028 jako datę premiery dla nowego Divinity, a 2029 to już maks. Ale zobaczymy, bo jeśli gra ma być tak ambitna jak huczą, to nic nie wiadomo i prace mogą się wydłużyć.
Ok. Oglądałem wywiad z twórcami na youtube. To jest już ten nowy silnik gry. Czyli to ta gra będzie ich pierwszą produkcją dla graczy, która już będzie działała na silniku Warcore a nie Medieval 3 (to jest ich pierwsza historyczna gra na tym silniku).
Wszystko fajnie, tylko na konkrety na temat tej gry pewnie poczekamy co najmniej ze 4 lata skoro to dopiero sam początek jej produkcji... no ale mówi się trudno, mam nadzieje na kolejną świetną grę od Lariana.
No zobaczymy jak im to wyjdzie. Na tę chwilę mam dużo wątpliwości, ale sama gra nawet mnie interesuje. Pokazane fragmenty rozgrywki nie ukazują zbyt wiele, fajnie jednak, że dali szeroką możliwość dostosowywania swojej armii. Z drugiej strony boli ilość frakcji, bo 4 frakcje na grę w formacie Total War to wydaje się nieco mało... (DLC alert).
Niestety już widać, że gra faktycznie jest robiona pod konsole, bo interfejs jest kafelkowy i bardzo uproszczony... no ale zobaczymy trzeba być dobrej myśli.
Wiadomo czy ta część to już jest ten ich nowy silnik (chyba Warcore) czy jeszcze stary?
Czyli w zasadzie ludzie chcą mieć tak jakby dwie lub trzy różne gry w jednej grze, gdzie w pewnym momencie fabuła skręca na tyle mocno, że gracz trafia do całkiem innego otoczenia z innymi postaciami, innymi questami itp. itd., gdzie zamiast jednej rozgrywki na 100 godzin, gracz dostaje grę na powiedzmy 30-40 godzin, ale każde podejście do niej to praktycznie inna gra (przynajmniej fabularnie).
Jestem w stanie zrozumieć takie podejście graczy, ale z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazić to, aby twórcy gier poszli w tym kierunku, bo nie wiem czy byłoby to dla nich opłacalne.
Ja znowu mam tak, że jak dla mnie BG3 był lepiej napisany i sama fabuła bardziej mi się podobała niż w DOS2 (jedynie 3 akt w BG3 był słaby), ale znowu w DOS2 bardziej odpowiadał mi system walki, który był dla mnie po prostu ciekawszy. Oczywiście BG3 nie miał złego systemu walki, ale po prostu DOS2 bardziej mi podpasował.
W zasadzie gdyby w DOS2 walka mi się tak nie podobała, to pewnie nigdy bym tej gry nie ukończył, bo sama fabuła i świat były dla mnie po prostu mało ciekawe. Jednak nie mogę powiedzieć, że nie czekam na DOS3, czy nawet inne gry od Lariana, bo na tę chwilę uważam, że ich gry RPG są po prostu najlepsze, zwłaszcza dla takiego gracza jak ja, gdzie te typowe cRPG raczej do mnie nie trafiają jak np. Pillars of Eternity czy Pathfinder, w które próbowałem grać, ale dosyć szybko się odbiłem. O tych grach oczywiście też nie mogę powiedzieć, że są złe, ale nie są po prostu dla mnie.
Tak dali prymarchę, ale tylko jako dodatkową jednostkę na jedną misję w kampanii (pewnie finałową). Gabriel to zwykle był normalnie dostępny bohater na całą kampanię. Teraz zamiast Gabriela dostaniemy Cyrusa, czyli mocno słabszego bohatera. Dodatkowo chyba dostaniemy też jakiegoś Psykera jako drugiego bohatera.