Podchodzę do tego remaku z bardzo dużą dozą ostrożności, bo choć bardzo lubiłem tę część AC i świetnie pływało się w niej statkiem, to obecna kondycja Ubi budzi moje obawy.
Niech w końcu pokażą nam jakiś gameplay, to wtedy się okaże, czy to jest faktyczny remake, na który warto czekać, czy prosty skok na kasę, gdzie Ubi poprawi jedynie lekko grafikę i będzie chciał za to 250 zł... albo i więcej.
Szkoda że legendarny ACII nie doczekał się jakiegoś porządnego remaku, bo chętnie zobaczyłbym Włochy w ładniejszej grafice i z ładniejszymi animacjami, bo co jak co, ale ACII graficznie się już zestarzał. Gra jest super, ale już trąci lekko myszką, ale co się dziwić, w końcu to 2009 rok. Chętnie zobaczyłbym Florencje, Rzym itd. w takim wydaniu jak zaserwował nam AC Unity i z tym parkourem.
Oj platyna wpadnie na ps 5 jak w każdym assassin's Creed nigdy mi się ta seria nie znudzi oby Ubisoft znów dowiózł dobrą grę a ja nie długo będę grał w Star Wars outlaws oby to była też bardzo dobra gierka.
Ja lubię gry Ubisoft mam w planach Assassin's Creed : Shadows kupić.
Via Tenor
hmm, nie mam pewności czy o tym outlaws tak trolują czy oni tak na serio

Przeszedłem obie - w Outlaws grało się przyjemnie. Gra ma swoje głupotki (ogłuszanie gołymi pięściami przeciwników w pancerzu jest moim ulubionym), ale ogólne odczucie miałem dobre po jej skończeniu i żałowałem, że nie ma więcej do grani (ale kłamać nie będę, że wgrałem moda na poprawienie wyglądu bohaterki). Granie Naoe w Shadows to najlepsza rozgrywka grania asasynem ze wszystkich części AC - co do reszty gry to są wszystkie plusy i minusy gier Ubi. Jak się wie czego się oczekuje to jak zwykle można się dobrze bawić.
Jedyne co łączy obie gry to przy maksymalnych ustawieniach graficznych naprawdę ładne światy.
Nie zapomnij jeszcze wziąć urlop na lato aby wbić tą platynę siedząc przed ekranem.
Czyli, co? Wróci durna synchronizacja, dzięki której będzie trzeba powtarzać całość od nowa, jeśli zostaniemy odkryci a mapa będzie zawalona stronami, nutkami, piórkami, itp.?
W ub. roku wróciłem do Black Flag i gra jest zbyt archaiczna jak na dzisiejsze czasy i wolałbym, żeby zostało to zmienione + Mirage to najsłabszy AC ostatnich lat, nie ma już powrotu do tego, co było.
A kto dbał o te durne znajdźki? Mało kto na to gówno zwracał uwagę, po prostu grało się, przechodziło te misje aż do końca gry i tyle. Tak jakby takich zbędnych rzeczy wcale nie było w najnowszych grac.
A archaiczny to jest przede wszystkim pierwsze assassin's creed, reszta jeszcze aż taka stara nie jest. To jest smutne życie jak człowiek jest w stanie grać tylko i wyłącznie w te najnowsze olewając niemal wszystko co było wcześniej, nawet całą masę świetnych gier.
Akurat jeszcze w BF i Rouge ten wątek współczesny nie był tak irytujący. Po prostu naprawianie kilku komputerów i chodzenie z jednego miejsca do drugiego, ale przynajmniej było wiadomo gdzie trzeba iść, a nie jak w tym gunwnie z desmondem w AC3, gdzie nawet nie ma żadnego znacznika. Niestety ten sam syf wrócił w takiej Valhalli i nie wiem czy nie też w poprzednich "RPGowych" AC.
Ale tak czy inaczej ten wątek współczesny ogólnie jest bezsensu. Bez niego cała seria byłaby lepsza.
Ale tak czy inaczej ten wątek współczesny ogólnie jest bezsensu. Bez niego cała seria byłaby lepsza
Mi się np watek teraźniejszy bardziej podobał od granie asassynami, więc to już kwestia gustu
nawet jeśli, to co? Momentów, które naprawdę słusznie wkurzały nie było wiele, to raz, a dwa jednak daje to frajdę z takich gier, które faktycznie wymagają odrobiny angażowania się, aby czynić postępy.
Co do wątku współczesnego, to akurat było super rzeczą w starych ac. Poza tym, wiesz, że to jednak były ac, które były mocno powiązane z współczesnością? Wiesz w ogóle o co chodziło w tych grach? Przecież współczesność tłumaczyła wiele rzeczy, które działy się w życiu asasynów. Tak to byś miał pajacowanie od 1 do 3, ot czasami są jakieś magiczne artefakty, etc. a przecież grasz sobie chłopem co para się skrytobójstwem w różnych miejscach i historycznych okresach. To nie są typowe ac fantasy jak najnowsze ac, tylko bardziej sci-fi ac, setting gier zupełnie różny i wymaga zupełnie różnych metod. Chodzi o to, że w pierwszych miałeś po prostu asasyna w historycznych miejscach i okresach, a jedyną anomalią były technologie sci-fi. Co innego jak najnowsze ac, w których nie brakuje fantasy w świecie gry.
Te znajdźki to oczywiste, że nic nie dawały w tych starych ac, no a jak miałyby skoro to nie były gry z elementami rpg? To oczywiste, że nie wzmacniały tak jak w shadows, który jest rpgowym ac. Także tego, nie mogły dawać punktów umiejętności, skoro ich nawet nie było. Tak samo nie trzeba było szukać je, można było je olać, grać dalej i tyle. Nie wiem gdzie w tym problem, naprawdę to jest błahostka i nie ma co doszukiwać się dziwnego problemu, który i tak nie wpływał na grę...
I właśnie nie, bez wątku współczesnego to pierwsze ac momentami by sprawiałyby wrażenia kompletnego oderwania, którego nic by nie tłumaczyło. Serio, czy to warte zniszczenia sensu gier, żeby dla pozoru "ulepszyć"? Wiesz tak to jest w życiu, czlowiek myśli, że coś ulepszy, a zwykle się okazuje, że tylko spartaczył. A spartaczył, bo nie miał odpowiedniego punktu widzenia, który pozwoliłby dostrzec problem. Z tobą jest ten sam problem.
Podchodzę do tego remaku z bardzo dużą dozą ostrożności, bo choć bardzo lubiłem tę część AC i świetnie pływało się w niej statkiem, to obecna kondycja Ubi budzi moje obawy.
Niech w końcu pokażą nam jakiś gameplay, to wtedy się okaże, czy to jest faktyczny remake, na który warto czekać, czy prosty skok na kasę, gdzie Ubi poprawi jedynie lekko grafikę i będzie chciał za to 250 zł... albo i więcej.
Szkoda że legendarny ACII nie doczekał się jakiegoś porządnego remaku, bo chętnie zobaczyłbym Włochy w ładniejszej grafice i z ładniejszymi animacjami, bo co jak co, ale ACII graficznie się już zestarzał. Gra jest super, ale już trąci lekko myszką, ale co się dziwić, w końcu to 2009 rok. Chętnie zobaczyłbym Florencje, Rzym itd. w takim wydaniu jak zaserwował nam AC Unity i z tym parkourem.
A przecież black flag to jeszcze nie jest taka stara gra, jeszcze dobrze wygląda.
Nie dlatego robią remake. Po prostu mają assety po Skull & Bones, w które wpakowali setki milionów i szkoda by było to zmarnować.
szczerze mówiąc lipa. Sam odpaliłem jakiś rok temu Unity, bo wśród fanów była tak zachwalana i co? no nic... gameplay mocno się zestarzał i mnie po prostu bardziej podchodzą części z rpgowymi elementami. Upgrade broni, pancerza itd. lubię czuć, że postać staje się silniejsza, a stare Asasyny tego nie mają.
Fakt, całe to rozbudowywanie swojej wioski w nowych AC jest zbędne, ale kurde - Origins i Oddysey to były kompletne sztosy.
Odyssey pokazuje korzenie całego konfliktu (Kult Kosmosu vs wolna wola) i masę Isu lore, które jest fundamentem całej serii.Tak, Origins i Odyssey mają ogromne mapy i sporo fillerowego contentu – to prawda. Ale pod względem „assassinowego DNA” (Bractwo, filozofia, lore) mają go zdecydowanie więcej niż Black Flag, który jest po prostu genialną grą piracką z ukrytym ostrzem.Dlatego nie powiedziałbym, że RPG-owe części „z AC mają niewiele wspólnego”. Wręcz przeciwnie – Black Flag był tym, który najbardziej odszedł od korzeni serii
To już jest po prostu subiektywna rzecz. Ja osobiście o wiele bardziej lubiłem starsze części AC od części pierwszej do Black Flag. Unity też jeszcze dawało radę i miało kilka fajnych pomysłów (zwłaszcza lepszy parkour i możliwość skradania się), ale ogólnie było już gorsze od starszych części AC (w moim odczuciu).
Co do tych nowych odsłon z elementami RPG, to ok, ja też lubię gdy np. w grze mogę zmienić broń, pancerz itp. i je ulepszać. Co prawda w starszych częściach AC ten element zmiany wyposażenia też był, ale był dosyć prosty. Lubię też mieć jakiś rozwój postaci, gdzie kiedyś tego raczej nie było, albo było wprowadzane fabularnie.
Jednak sam gameplay w tych nowych AC już mi w ogóle nie siedzi, bo jest to dla mnie po prostu nudne i zbyt powtarzalne. Zrobili te gry po prostu zbyt duże i zamiast dać kilka fajnych dopracowanych obszarów z ciekawą historią, to dali nam takiego rozwleczonego sandboxa... gdzie ani eksploracja tego świata nie jest szczególnie ciekawa ani sama walka (według mnie) nie daje większej satysfakcji.
Największym grzechem nowych AC (oczywiście dla mnie) jest system leveli przeciwników... w starszych częściach AC wróg to był po prostu człowiek, który ginął od naszego ostrza w maks kilku ciosach, a teraz? Jak wróg ma wyższy lvl, to możesz tłuc go godzinę i on ma to gdzieś... bez sensu. Dla mnie to zepsuło całą immersję, gdzie dawne odsłony to miały.
tu nie chodzi o to czego oczekiwałem, bo jak wychodził AC i AC2 to na tamte czasy rozgrywka była ok, ale dla mnie się to wszystko mocno postarzało i serie ewoluują na przestrzeni lat, to jest coś naturalnego. Z tego też powodu od dłuższego czasu ścigałki już w standardzie mają otwarty świat i pełną dowolność w podchodzeniu do jeżdzenia zamiast starego modelu na zasadzie "masz tu 10 torów i teraz sobie wybierz na którym chcesz się ścigać".
AC od wielu serii w tył miały ogromne mapy ze sztucznym contentem. Z tego co pamiętam to Black Flag również. W trzecim Wieśku zresztą jest to samo - najebanych znaczników i w sumie po co? ale w tym przypadku ludzie jakoś nie wylewają żali na forach (syndrom zbiorowego patriotyzmu?).
Właściwie większość gier z otwartym światem jest źle zrobiona, bo ten świat często jest po prostu nudny i nie spełnia swojego zadania. Jak twórcy nie potrafią zrobić ciekawej eksploracji, to po co im w ogóle ten otwarty świat? Aby wydłużyć tylko sztucznie grę? Bo innego powodu nie widzę.
"Upgrade broni, pancerza itd. lubię czuć, że postać staje się silniejsza, a stare Asasyny tego nie mają."
Jeśli to lubisz to nowe assasyny tym bardziej nie są dla ciebie bo w nich z każdym poziomem postać staje się słabsza, a nie silniejsza. Wrogowie levelują razem z Tobą więc musisz ciągle ulepszać ekwipunek żeby nie zostać z tyłu i nie dostawać bęcków. Szczególnie dotkliwe jest to w Odyssey przez co ta gra jest pod względem mechaniki płytka jak kałuża na chodniku.
No spoko, ale z tymi ścigalkami to znowu jest problem. Jakie ścigałki umożliwiają swobodne i spontaniczne wyścigi z kimkolwiek, takie które mają sens? A nawet jeśli jakaś to oferuje, to raczej nie jest to dobre, bo po prostu będzie sprawiać wrażenia randomowości, braku zależności od historii i świata, a także chaosu. Głupie to, do tej pory w ścigałkach i tak przygotowane tory dalej są koniecznością, nie są tylko dlatego, że twórcy tak chcieli, a tylko dlatego, że tylko w ten sposób ścigałka ma sens. Zresztą i tak w realu tory też są uprzednio przygotowane przez odpowiednich ludzi, a nie przez gracza/kierowcy. Jak już, to najwyżej w formie trybu wyścigów w każdym miejscu, ale to już krótkoterminowe rozwiązanie, bo taka formuła szybko się wyczerpie.
Standard standardem, to coś to bardziej iluzja, a nie faktyczna swoboda i dowolne ściganie się w każdym miejscu. Mówisz o tym, ale chyba źle wyrażasz albo źle to postrzegasz to, bo realnie to nie jest tak jak to opisujesz. Od jakiegoś czasu? No właśnie w tym problem, bo spójrzmy prawdzie w oczy, ale jednak coś podobnego w grach już i tak pojawiało się od bardzo dawna. Nawet stare nfs most wanted ma otwarty świat, ale w praktyce to sprowadzało się tylko do paru rzeczy: odwiedzanie punktów przygotowujących do wyścigu, miejsc wyścigów oraz rozpoczęcie wojny z policją i nic poza tym, może jeszcze odwiedzanie miasta. Więc to wcale nie jest standard, to iluzja, a do tego nigdy ostatnio nie powstał, bo jest już od bardzo dawna. A ten stary model jak był tak dalej jest, tylko maskuje to właśnie ta iluzja. Taka prawda.
Zresztą te nowe asasyny też nie są specjalnie świetnie zrobione jeśli chodzi o rpgowość. Twierdzisz, że lubisz poczucie rozwoju, a tymczasem te gierki to mają typowy lvl scalling co już z miejsca psuje rozwój postaci, zupełnie jak w oblivionie i innych wielu rpgach z bezsensownym lvl scallingiem.
Nawet jeśli upgrade postaci jest pozorny to nadal jest to upgrade i rozwój postaci i daje marchewkę na końcu tego przysłowiowego kija. Ja jestem dość specyficznym graczem i dla mnie większe znaczenie ma rozwój postaci niż linia fabularna, więc jeżeli gra oferuje "jedynie" fabułę to mnie raczej nie zainteresuje. Grałem we wszystkie "grindowate" Assasyny i dla mnie to byla bomba. Tyle, ze ja lubie grind, który odbija się na rozwoju postaci, a nie dla achievementów czy zbierania znajdziek samych w sobie.
Dlatego tak mi swego czasu przypasił Black Flag, bo rozbudowa okrętu to był krok w dobrym kierunku, który później z każdą kolejną częścią był rozbudowywany. Nie wiem jak to jest w Shadows, bo póki co nie miałem okazji zagrać, ale wszyscy na Valhallę marudzili a mnie przypasiła, co prawda nie był to Oddysey czy Origins ale dalej grało się bardzo fajnie.
podobnie jest w D4 jeśli o level scaling chodzi, ale mimo wszystko nie przeszkadza mi to aż tak. Gra w której możesz zastosować słynny "overgearing" też nie jest dobrym wyjściem, zbyt łatwa gra nie sprawia frajdy.
D4? Chodzi o diablo 4? Tę grę akurat mam gdzieś, więc nie wiem jak to wygląda. Może i postać byłaby zbyt silna, ale to już kwestia tego jak grę zrobiono. Bo w dobrze zrobionej grze masz z tego kupę frajdy, bo po 1. jak szef trzepiesz dupska wrogom, którzy kiedyś nie byli dla ciebie słabi, po 2. możesz bić się z wrogami, którzy wcześniej byli za silni. Przykładów jest trochę. Min. właśnie stare diablo, gothic, stare fallout, stare dragon age, stare fable, star wars knight of the old republic itd. Więc jak potrafią to zrobić, to wyjdzie to dobrze. A jak nie potrafią, to wykorzystują właśnie ten lvl scalling i tworzą świata, który nie będzie miał odpowiednio rozmieszczonych mobków o odpowiednich poziomach i właśnie ten problem rozwiązuje lvl scalling, choć raczej nienajlepiej wpływa na jakość rozgrywki. To jest tylko twój problem jak odbierasz taki problem w dobrze zrobionych grach bez lvl scallingu, nie potrafisz cieszyć się, że postać rozwinęła się, więc zabija jakiegoś goblina na hita, ja tam wolę się cieszyć, że postać po wylvlowaniu zabija bez problemu początkowych przeciwników i może iść bić się z mocniejszymi zamiast bić się z początkowymi i końcowymi wrogami praktycznie jednakowo. Jak dla mnie rozwój bez lvl scallingu jest znacznie przyjemniejszy, to po prostu daje frajdę jak jakichś słabych mobków można bez problemu zabić dowolnym ruchem.
Jedyny taki problem jest tylko np. z morrowind, który jednak jest sporym światem, a brak limitu w lvlowaniu sprawia, że po dłuższym czasie grania postać jest już tak potężna jak to tylko możliwe, ale do końca gry wciąż jeszcze daleko. Oczywiście gdyby całkiem pomijać questy poboczne i skupić się tylko i wyłącznie na głównej fabule, to pewnie byłyby problemy z pokonywaniem niektórych wrogów z fabuły.
Unity miało spaprany system walki, poza tym gra jest nadal zbugowana, ja już na początku miałem buga który blokował mi grę
Stare asassyny skupiały się na wątku głównym, nie trzeba było wykonywać fedexów questów aby popchnąć fabułę główną.
Poza tym w AC 2 i BH, RV też mogłeś ulepszać sprzęt i postać
Aha czyli dokładnie to co by doskonale zadziałało w Black Flag, RPG mechaniki. Tu nie będzie. Super, Ubisoftu szorowanie pod dnie ciąg dalszy.