Szczerze, teraz sobie tam myślę iż cały CP 2077 powinien się kręcić w tym jak Jackie i V dochodzą do misji z kradzieżą reliktu, a nam to przedstawia jedna misja i cut scenka. Przecież tyle fajnych misji można było tam zrobić poznawanie wszystkich zleceniodawców - bo my już ich znamy odrazu pomimo, że ich nie znamy jako gracz w ogóle, jeszcze bardziej zżyci się z Jackiem, aby jego strata w dwójce była jeszcze mocniejsza, a tak ech szkoda iż poszli tą droga. Ktoś kompletnie tego nie przemyślał.
Jedynka CP powinna zaczynać się od zdobywania sławy i prestiżu, aby dostać zlecenie na Relika i w miejscu przygotowania do skoku powinna się gra kończyć a to co dostaliśmy w CP 2077 powinno być druga częścią gry.
Tak jak "gra działa zaskakująco dobrze na PS4 i XBOX ONE" :)
Nie wiem czy SKOK musiał być na końcu jak sugeruje Dead Men ale mniej więcej w środku byłoby odpowiednio. Pierwsza część to właśnie wspinanie się po drabince NC, robienie kontraktów, budowanie sławy, poznawanie świata i motywacji V. Od początku przecież było wiadomo, że skok może ustawić ich na resztę życia i taki fuckup w środku, przestawienie się z Jackiego na Johnnego i motywacji z: "będe najlepszym pistoletem w NC" na " o kuzwa, musze cos zrobic bo odwale kite" byłoby uzasadnione. Także uzasadniony byłby sprint ku koncowi, ograniczenie czasowe (choćby iluzoryczne) i mniejsza ilość zadań pobocznych w 2 połowie - tak jak w Mass Effect 2. A tak, mamy zupełny rozjazd mechanik, motywacji, zadań i narracji.
Można było zrobić tak jak twórcy planowali ale reszta musiałaby być lepiej pod to skrojona - a nie była. Coś jak powrót Palpatine'a w napisach Last Jedi.
Szczerze, teraz sobie tam myślę iż cały CP 2077 powinien się kręcić w tym jak Jackie i V dochodzą do misji z kradzieżą reliktu, a nam to przedstawia jedna misja i cut scenka. Przecież tyle fajnych misji można było tam zrobić poznawanie wszystkich zleceniodawców - bo my już ich znamy odrazu pomimo, że ich nie znamy jako gracz w ogóle, jeszcze bardziej zżyci się z Jackiem, aby jego strata w dwójce była jeszcze mocniejsza, a tak ech szkoda iż poszli tą droga. Ktoś kompletnie tego nie przemyślał.
Jedynka CP powinna zaczynać się od zdobywania sławy i prestiżu, aby dostać zlecenie na Relika i w miejscu przygotowania do skoku powinna się gra kończyć a to co dostaliśmy w CP 2077 powinno być druga częścią gry.
Tak jak "gra działa zaskakująco dobrze na PS4 i XBOX ONE" :)
Nie wiem czy SKOK musiał być na końcu jak sugeruje Dead Men ale mniej więcej w środku byłoby odpowiednio. Pierwsza część to właśnie wspinanie się po drabince NC, robienie kontraktów, budowanie sławy, poznawanie świata i motywacji V. Od początku przecież było wiadomo, że skok może ustawić ich na resztę życia i taki fuckup w środku, przestawienie się z Jackiego na Johnnego i motywacji z: "będe najlepszym pistoletem w NC" na " o kuzwa, musze cos zrobic bo odwale kite" byłoby uzasadnione. Także uzasadniony byłby sprint ku koncowi, ograniczenie czasowe (choćby iluzoryczne) i mniejsza ilość zadań pobocznych w 2 połowie - tak jak w Mass Effect 2. A tak, mamy zupełny rozjazd mechanik, motywacji, zadań i narracji.
Można było zrobić tak jak twórcy planowali ale reszta musiałaby być lepiej pod to skrojona - a nie była. Coś jak powrót Palpatine'a w napisach Last Jedi.
To tak jakby z trylogii Mass Effecta wyciąć dwójkę i na początku trójki dać tylko krótką cutscenkę o wydarzeniach z ME2. Tak wygląda Cyberpunk.
Farmazoniarstwa część kolejna. Tym się wyróżniają najmocniej na rynku.
A ja sie tutaj z CDPR zgodzę całkowicie. Nadmierne rozciągnięcie tej wstępnej fazy mogłoby źle wpłynąć na grę, rozwlec ja w nudny sposób. Reguła narracyjna jest prosta, w pierwszych X godzinach gry musi wydarzyć się coś przełomowego co napędzi historię, jak tego zabraknie to większość graczy się znudzi.
"To tak jakby z trylogii Mass Effecta wyciąć dwójkę i na początku trójki dać tylko krótką cutscenkę o wydarzeniach z ME2. " - nie, to tak jakby do ME 1 dodać długi segment w którym poznajemy Jenkinsa i jesteśmy zwykłym żołnierzem.
Gra jest dzisiaj oceniana świetnie a pod względem historii od samego początku uchodzi za grę fenomenalną, ale zawsze znajdzie się garstka co chciałaby po swojemu nie rozumiejąc, jaki miałoby to wpływ.
Ale gra spokojne moglaby sie zaczac skokiem gdyby cała reszta do tego pasowała i dobrze by to pociągnęli - ale tak nie było. Jasne, "bomba" na poczatęk zawsze jest mile widziane ale nie znaczy to, że nie można tego było zrobić inaczej. Np. W BioShocku taką bombą było Rapture i wyobraź sobie, że zamiast możliwości eksploracji i chłonięcia jego historii, twórcy wprowadzili wątek: "szybko, szybko, nie ma czasu bo Ryan zaraz wysadzi miasto" i nic innego się nie liczy tylko powstrzymanie wybuchu. Jeśli do tego byłby to otwarty świat z mnóstwem luźnych zadań pobocznych a gra namolnie dawała ci do zrozumienia, że wykonując je marnujesz czas bo zaraz kopniesz w kalendarz to też by mi się za bardzo podobało. Same decyzje twórców i ich motywacje nie są złe ale jeśli wykonanie kuleje to nie ma co ich bronić, bo to od tego zależy czy były one trafne, czy nie.
W W3 też to nie było idealne, ale gra miał wiele "zaworów bezpieczeństwa" które jakoś łagodziły dysonans głównej fabuły i motywacji gracza do bycia wiedźminem i wykonywania zleceń.
spoiler start
Na początku szukaliśmy Jen i nie wiedzieliśmy co się dzieje i każdy kierunek był dobry. Potem czarodziejka przenosiła się na Skellige i nie mieliśmy za bardzo nic do roboty, aż do czasu gdy sami zdecydowaliśmy się za nią popłynąć. Nie wiedzieliśmy, że Uma to Avallac'h ani gdzie jest Ciri - ale Gon też nie. Wszystko było w zastoju, a Ciri bezpieczna, aż nie zdecydowaliśmy się jej znaleźć i przywieźć do Siedliszcza. Nie było to jakieś super rozwiązanie ale lepsze IMO niż w CP2077.
spoiler stop
Za to po skoku mamy pierdyliard zadań nie związanych z naszym najważniejszym zmartwieniem. Gracz chce je robić, bo są ciekawe, ale V wręcz nie może bo gra co chwile przypomina ci o tykającej bombie. Co więcej, rozwiązanie tego problemu nie jest powiązane ani ze zdobyciem sławy, pozycji, pieniędzy czy kontaktów na szczycie, tylko z wykonaniem ciągu kilku misji do których dostępu nic nie blokuje i V może (a według fabuły) musi wykonać je od razu, najlepiej ignorując wszystko inne.
Dlatego śmierć Jacka w ogóle nie rusza, znamy gościa z 2h prologu i jak mamy się z taką postacią zżyć? No ale wiadomo, CDPR chciał jak najszybciej wprowadzić Keanu.
Ubolewam nad tym, że dali nam cutscenkę z migawkami jak to V i Jackie się rozkręcali i bratali, potem nagle jako gracz lądujemy w świecie który zna V ale nie znam my.
Cyberpunk 2077 to najlepsza polska gra i ogólnie jedna z najlepszych gier w historii. Wszystko jest tam zrobione jak trzeba. Ja nawet nie wiedziałem, że tam był podział na akty, zawsze mi się wydawało, że do czasu wszepienia Relicu, to jest "prolog".
Trwa tyle ile trzeba, do tego Jackie jest kapitalnie napisany, już po kilkunastu minutach gry pisałem kumplom, że Jackie to brat mój jest, w ogień za nim pójdę, to dawali tylko wymowne kciuki... Mimo tych kilku zaledwie godzin razem, ta śmierć bolała.
Fabuła się zawiązuje w ciekawy sposób, budowanie swojej pozycji w Night City byłoby nudne, ale walka o przetrwanie i niedokończone sprawy Johnny'ego? Coś pięknego.
Rany, aż chyba sobie za rok przejdę jeszcze raz od zera, taka cudowna jest ta gra.
Jednych śmierć Jackiego po obejrzeniu cutscenek rusza, innych nie rusza... no i niby co by zmienił fakt, że ci sami ludzie graliby te wszystkie sekwencje z tym właśnie NPC? Jednych by Jackie wkurzał, innych nie i efekt statystyczny byłby taki sam, bo połowie by zwisało, że zginął.
Jakby bohaterowi zabili ojca i matkę w cutscence, to też byście chcieli dzieciństwo odgrywać, żeby wam na nich zależało? Masz informację o bohaterze i rób z tym co chcesz.
Pierdolenie, przecież się teraz nikt nie przyzna, że musieli ciąć grę. Nawet wrażenia na mnie nie zrobiło, że ten cały Jackie zginął, bo przez ten krótki czas, to mnie bardziej irytował - nie zżyłem się z nim w ogóle.
Poza tym Redzi okazali się takimi kłamcami, że teraz to trudno uwierzyć w to co mówią.
Nie dobrze mówić że kłamali.
Zaraz fanatycy redow cię zjedzą. Nie wolno przypominać że obiecywali gruszki na wierzbie i dostarczyli ćwierć produkt za pełną cenę. Przecież 2 lata po premierze naprawili grę na PC(A konsolarzy je*ać, zapłacili i starczy, niech żrą gruz)
Wiedźmina 4 najlepiej kupić w preorderze a potem jeszcze dziękować twórcom że w ogóle się odpala
Cięcia widać w grze jak diabli. I to brutalne cięcia. Niektóre wątki przeskakują napędzane jedynie scenariuszem.
A ten tragiczny moment śmierci jackiego jest ewidentnie mało emocjonujący z dwóch powodów. Nie znamy jackiego, nie zdążyliśmy go polubić i mamy go w pompie
Numer dwa. Bo co debile z marketingu powiedzieli że om umrze w trailerach. Nie przywiązujesz się do postaci jak ci już przedpremierowo mówią że on umrze na początku
Zawsze będzie o takich grach sporo gadki co można było zrobić lepiej, czego uniknąć co wyciąć, co dodać aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić rozgrywkę a poza tym są jeszcze tacy co w grę nie grali i dzieki takim właśnie rozważaniom może sie na nią skuszą kupią i zagrają, ja mam od dnia premiery (nie licząc że kupiłem na kilka miesięcy przed przesunieciem daty premiery) i dla mnie jest ok jak jest, choć mam na GoG bo wtedy jeszcze na steam Cyberpunka 2077 nie było co mi nie pasuje najbardziej pomimo szacunku bo to projekt CDPR choc już odsprzedany ale ciągle pod polską banderą.
Ale nikt od nich nie wymagał, aby wątek z Jackiem był na 10-15 godzin... jednyne czego chcieliśmy to chociaż kilku dodatkowych misji z tą postacią... a po misjach wyjścia do baru aby się bardziej "zbratać". Bez tego po śmierć Jackiego było po prostu nudna i pozbawiona emocji. Jak dla mnie CDPR strasznie strzeliło sobie tutaj w kolano, że tak zrobili tę część gry jak to niby sobie "zaplanowali".
Jednak ogólnie według mnie CP2077 jest dosyć słabo napisany, bo naprawdę niewiele scen z tej gry zapadło mi w pamięć... Taki Wiedźmin 3, przy CP2077 był mega napisany i bardzo klimatyczny. Gdybym miał ocenić dialogi i fabułę to Wiedźmin jest 9/10, a CP2077 jest może 5/10, czyli totalny Ubisoftowy przeciętniak.
Co za glupie pie... :D zamiast zlapac z jackiem kontakt, polubic ta postac (a wydawal sie spoko gosciem) to zajebali go bez mrugniecia okiem, i jeszcze ci bedzie zjeb mowil ze tak jest lepiej haha no poziom odklejenia tych zjebow co robia gry coraz wiekszy :p Jak zajebali Joela z tlous to musialem gre wylaczyc bo sie wkurwilem :) jak zajebali jacka nawet mnie to nie obeszlo
I dobrze zrobili, Jackie od samego początku był denerwujący. Dobrze że nie ma go dłużej
Spojler śmierci jednej z głównych postaci w trailerze przed premierą. Jaki geniusz pomyślał że to świetny pomysł i kto to zatwierdził?
No nie wiem, wycinane potencjalnej historii do odkrycia w grze RPG jest, ryzykowne bym powiedział. Rozumiem, że rozmową z Misty, czy panią Welles można tę lukę wypełnić trochę, ale gadaniem jaki to dobry chłop był (a był cacy), dzień dobry mówił na korytarzu i Świeć Panie nad jego duszą, sprawy nie załatwi się - komplementarnie. Zwłaszcza, że moim zdaniem, największy problem stanowi i tak V. Nie wiem o co kaman z nim. Jeżeli miałem poprzez niego ''wejść'' w ten świat to niezbyt udanie. Ciągle mam wrażenie lizania lodów przez szybę z tym kolesiem/kolesiówą. I iloma cyckami by nie machali przed oczyma to immersja jest ledwie markowana tutaj. W Phantomie dopiero poczułem, że zaczyna mieć to ręce i nogi.