Zorganizowałem swój festiwal Woodstock, wylewałem ścieki do rzeki i stworzyłem komunikacyjny koszmar. Grałem w Transport Fever 3
Transport Fever 3 zapowiada się na solidną kontynuację swojego poprzednika. Jest ładniej, są nowe mechaniki i opcje, ale gra się w to tak samo dobrze.
- To wszystko jest ładniejsze
- Miasta są znacznie większe
- Kluczowa zmiana w mechanice: magazyny, fabryki, modularna infrastruktura
- Awansowanie, poziomy, rozbudowa siedziby i zabytki – bliżej Cities Skylines
- I ty możesz zostać Jerzym Owsiakiem
Transport Fever 3 to dla mnie jedna z najważniejszych gier w 2026 roku. W Transport Fever 2 spędziłem wiele, wiele godzin, najpierw grając w kampanię, potem w trybie swobodnym, a potem dzięki modom budując transport chociażby na mapie Polski. Miałem już przyjemność zagrać w Transport Fever 3 i po pierwsze: to rzeczywiście była duża przyjemność, a po drugie – wszystko wskazuje na to, że TF3 będzie po prostu dobrą lub bardzo dobrą kontynuacją rozwiązań wypracowanych w „dwójce” – z paroma znaczącymi twistami.
Sprostać oczekiwaniom fanów Transport Fever 2 nie będzie łatwo – ta pozycja w zasadzie zmonopolizowała rynek gier o transporcie. Nie bez powodu – jeśli chcecie najlepszy tytuł w tym gatunku, sięgnijcie po produkcję studia Urban Games. Minęło jednak 7 lat i przyszła pora na następcę. Deweloperzy świadomi faktu wagi poprzedniej gry nie próbowali wynaleźć koła na nowo. Nad Transport Fever 3 pracowali przez 5 lat, a budżet wyniósł 24 miliony dolarów.
To wszystko jest ładniejsze
Pierwsze, co rzuci się w oczy komuś, kto grał w TF2, to poprawiona grafika. Nie ma tu oczywiście żadnych fajerwerków, ale jest zdecydowanie lepiej – biomy i ich poszczególne elementy zostały wykonane na tyle dobrze, że obronią się w roku 2026. Pojazdy, budynki czy miasta robią miłe wrażenie. Szczególną uwagę przykuwają fabryki, na które patrzeć będziemy, wiadomo, często.
Dostaliśmy zapowiadany cykl dnia i nocy oraz pogodę – ani jedno ani drugie nie wpływa jednak na gameplay, to kosmetyka jak w Anno 1800/117. Deweloperzy, jak sami przyznali w czasie spotkania, w którym uczestniczyłem, musieli podjąć trudną decyzję. Eksperymentowali z wpływem pogody na zachowanie transportu, ale ostatecznie uznali, że takowego nie będzie. Rozumiem to podejście, choć pewnie przydałaby się taka opcja dla tych szczególnych jednostek, które uwielbiają sobie rzucać kłody pod nogi. Zapewne ogarną to moderzy.
Przyznam jednak, że zachody słońca potrafią być spektakularne i zwyczajnie miło było mi śledzić kamerą helikopter (tak, dodano helikoptery!), który wzbił się ku wieczornemu niebu.
Dodano również czwarte, nowe środowisko (biom). To subarktyczne tereny, niepokryte śniegiem, ale robiące wrażenie – mamy inną roślinność czy bagna. Bardzo się cieszę z tego nowego środowiska, bo jeśli spędziło się setki godzin (albo i tysiące) w „dwójce”, pustynia, klimat umiarkowany i tropiki mogły się w końcu znudzić.
Grafika to, mówiąc delikatnie, nie najistotniejszy element tego rodzaju gry – zwłaszcza że większość czasu i tak spędzamy, patrząc na świat z lotu ptaka, a wówczas różnic między TF2 a TF3 nie widać – przejdźmy zatem do zmian.


