Między GTA 4 i Braid, AAA i indie były w idealnej równowadze. 10 gier, które zdefiniowały 2008 rok
Rok 2008 to nie tylko kolejny rok premier ponadczasowych klasyków, ale i bardzo ważny punkt zwrotny dla całej branży – początek „inwazji indyków”. To właśnie wtedy gry niezależne pokazały, że ogromny sukces można znowu osiągnąć bez gigantycznego budżetu.
- GTA 4 – „Najlepsza, najbogatsza, najgłębiej przemyślana”
- Fallout 3 – „inna niż jej wielcy poprzednicy, co wcale nie znaczy, że gorsza”
- Dead Space – „wyśmienity survival horror”
- Mirror's Edge – „odważna i pod wieloma względami nowatorska”
- Braid – „absolutne arcydzieło game designu”
- World of Goo – „Polecam. Wszystkim. Bez wyjątku”
- Left 4 Dead – „rządzi w tym, co najważniejsze — grywalności”
- LittleBigPlanet – „znakomita produkcja dla osób w każdym wieku”
- Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots – „zasługuje na natychmiastowe miejsce w każdej liście najlepszych gier wszech czasów”
- Burnout Paradise – „najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać”
- Honorowe wzmianki, czyli Wrath of Spore
Jak przebić tak genialny rok w premierach nowych gier, jakim był 2007? Kolejny, 2008, mówi tylko: „potrzymaj mi piwo”, bo ponownie otrzymaliśmy sporo absolutnie genialnych produkcji, które już wtedy robiły ogromne wrażenie, a dziś mają status absolutnych klasyków. Czy był to lepszy, czy gorszy rok od poprzedniego, to już kwestia do indywidualnej oceny. Ale wysyp hitów AAA i AA to nie jedyna rzecz, za co powinniśmy zapamiętać ten okres.
Można bowiem powiedzieć, że rok 2008 to także arcyważny punkt zwrotny w całej historii gier komputerowych, bo dzięki ogromnemu sukcesowi zwłaszcza dwóch, niepozornych, niereklamowanych szeroko małych produkcji, rozpoczął się triumfalny podbój branży przez „indyki”, czyli gry niezależne, wolne od nacisków księgowych i marketingowców z wielkich korporacji, w których twórcy realizowali swoje ambitne wizje i pomysły. Dużą rolę odegrała w tym usługa cyfrowej dystrybucji Xbox Live Arcade.
A poza tym rok 2008 przyniósł nam także ekranizację gry Max Payne z Markiem Wahlbergiem, powrót Johna Rambo i Indiany Jonesa na ekrany kin i początek serii Taken z Liamem Neesonem. Zdecydowanie lepiej więc było wtedy poświęcić się grom.
Dotychczasowe teksty w tej serii:
- Rok absolutnych klasyków - 10 gier z 2007, które wciąż mają znaczenie
- Kiedy Oblivion otworzył wrota, a Gears of War nauczyło nas chować się za osłoną - 10 najlepszych gier 2006 roku
- W kinach leciała Zemsta Sithów, YouTube właśnie startował, a my graliśmy w Most Wanted. Najlepsze gry 2005 roku
- Ah shit, here we go again, powiedział Gordon Freeman w świecie Warcrafta - 10 najlepszych gier 2004 roku
- Poza dobrem i złem Max Payne upada pod piaskami czasu - 10 najlepszych gier 2003 roku
- Szturm aliantów i Sama Fishera na mafię w Morrowind - 10 najlepszych gier 2002 roku
- Dante i Claude płaczą na gotyckim, cichym wzgórzu - 10 najlepszych gier 2001 roku
- Simowe życie Alicji we Wrotach Baldura - 12 najlepszych gier 2000 roku
Honorowe wzmianki
Więcej istotnych produkcji z roku 2008 oraz nasze wspominki znajdziecie na końcu tekstu. Nie zabrakło też listy z linkami do poprzednich tekstów z tej serii dotyczących premier lat 1990-1999. Jak zawsze zachęcamy do dopisywania swoich wrażeń i tytułów z tego okresu!
GTA 4 – „Najlepsza, najbogatsza, najgłębiej przemyślana”
Data premiery: 29 kwietnia
Producent: Rockstar North
Gatunek: przygodowa gra akcji
Platformy: PC, Xbox 360, PlayStation 3
Najlepsza, najbogatsza, najgłębiej przemyślana część GTA. Jeśli jesteś fanem poprzednich części, od czwórki będzie cię trzeba odrywać łomem. Rockstar ponownie zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że cała konkurencja może jedynie patrzeć z mieszaniną niedowierzania i podziwu.
Recenzja gry Grand Theft Auto IV, Click! nr 02/2009, ocena: 8,9/10
Wielokrotnie już wspominałem w tym cyklu, że unikam dodawania do wyróżnionej dziesiątki kolejnych sequeli, zwłaszcza tych długich serii. Nie wyobrażam sobie jednak pominięcia takiej pozycji jak GTA IV. Choć formuła rozgrywki ustalona w trzech poprzednich odsłonach nie zmieniła się, „czwórka” znacząco wyróżniała się na ich tle. Przede wszystkim porzucono wesoły, kolorowy styl na rzecz o wiele bardziej realistycznych, nawet nieco mrocznych klimatów. Nie była to tylko kwestia poprawy jakości grafiki, jaką oferowały konsole X360 i PS3, ale i świadomy wybór twórców. Zamiast znowu wzorować się na filmach i serialach, postawiono na oryginalną fabułę i niespotykaną dotąd w tej serii dbałość o detale, zarówno podczas samej rozgrywki, jak i w odtworzeniu wirtualnego Nowego Jorku, czyli Liberty City.
Miało to swoją cenę, bo GTA 4 z budżetem ponad 100 milionów dolarów było wtedy jedną z najdroższych gier w historii, ale się opłaciło. Historia Nico Bellica, emigranta z Europy, weterana wojny w Jugosławii próbującego znaleźć swoje miejsce w nowym świecie, od pierwszego dnia pobiła wszelkie rekordy w słupkach sprzedaży, ocenach krytyków i graczy. Nie przeszkodziły jej kontrowersje oraz wydany po paru miesiącach kiepski port na pecety, dławiący się nawet na dobrym sprzęcie. GTA 4 uchodzi za jeden z najważniejszych tytułów siódmej generacji i jedną z najlepszych gier wszech czasów.

