Burnout Paradise – „najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać”. Między GTA 4 i Braid, AAA i indie były w idealnej równowadze. 10 gier, które zdefiniowały 2008 rok
- GTA 4 – „Najlepsza, najbogatsza, najgłębiej przemyślana”
- Fallout 3 – „inna niż jej wielcy poprzednicy, co wcale nie znaczy, że gorsza”
- Dead Space – „wyśmienity survival horror”
- Mirror's Edge – „odważna i pod wieloma względami nowatorska”
- Braid – „absolutne arcydzieło game designu”
- World of Goo – „Polecam. Wszystkim. Bez wyjątku”
- Left 4 Dead – „rządzi w tym, co najważniejsze — grywalności”
- LittleBigPlanet – „znakomita produkcja dla osób w każdym wieku”
- Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots – „zasługuje na natychmiastowe miejsce w każdej liście najlepszych gier wszech czasów”
- Burnout Paradise – „najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać”
- Honorowe wzmianki, czyli Wrath of Spore
Burnout Paradise – „najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać”
Data premiery: 22 stycznia
Producent: Criterion Games
Gatunek: wyścigi
Platformy: PC, Xbox 360, PlayStation 3
Weź wszystko to, co podobało ci się w jeździe samochodami w GTA, po czym pomnóż przez dziesięć. (...) To bez wątpienia najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać na komputerze. Wszystko w niej jest dopracowane — widać, że Criterion ma ogromne doświadczenie w tworzeniu takich produkcji. Złomowanie superszybkich i pięknych samochodów jeszcze nigdy nie było tak przyjemne i bezstresowe. Murowany hit.
Recenzja gry Burnout Paradise, Click! nr 03/2009, ocena: 9/10
Seria wyścigów Burnout w 2008 roku była już dość znana od wielu lat, jednak wyłącznie graczom konsolowym. Burnout Paradise było pierwszą odsłoną, która zawitała na również na pecety i był to debiut w znakomitym stylu. Wtedy uznano ją za jedną z najlepszych gier wyścigowych w historii. Główną zaletą było wielkie otwarte miasto, bez wyznaczonych tras wyścigów czy wybierania zawodów z menu. Gracz miał pełną swobodę w tym co robi, a odkrywanie kolejnych atrakcji było płynnie związane z eksploracją tytułowego Rajskiego Miasta.
Duże wrażenie robił model zniszczeń, dzięki któremu każda kraksa i kaskaderskie sztuczki były niezwykle widowiskowe. Do tego można też dodać płynne połączenie rozgrywki z trybem multiplayer, który pozwalał rywalizować bez przerywania swobodnej jazdy po mieście, dobrze zrobiony drift i świetne wrażenie prędkości oraz wspaniałą oprawę audiowizualną. Wszystko to składało się na naprawdę next-genowe wyścigi i jedną z najlepszych „ścigałek” arcade.
Wspomina Jacek „Stranger” Hałas

Ze wstydem muszę powiedzieć, że najbardziej znane odsłony marki Burnout mnie ominęły i wynika to z faktu, że nie posiadałem nigdy PS2. Burnout Paradise nie jest raczej tytułem szczególnie lubianym przez fanów tego cyklu, ale w moje preferencje co do samochodówek idealnie się wpasował. Na tyle, że po wydaniu remastera na PS4 ponownie zakupiłem grę i nie odszedłem od niej aż do odblokowania platyny. Z czasu spędzonego z oryginalną wersją Paradise paradoksalnie najmilej zapamiętałem multiplayer - wspólne zabawy z ludźmi na arenie czy polowanie na graczy, którzy nas kilka razy zezłomowali i zaszli nam za skórę. Był nawet unikalny patent z kamerką i robieniem zdjęć osobom, które padły ofiarą „takedowna”. Co ciekawe, wielu graczy było na to przygotowanych i mieli np. postawionego pluszaka przed kamerą albo robili mniej (lub jeszcze mniej) przyjazne gesty.

