Miliony dolarów, znane nazwiska i zero gotowej gry. Największe katastrofy crowdfundingu wciąż bolą backerów
MMO marzeń, twórcy widmo, miliony dolarów i gry, które nigdy nie powstały. Oto największe katastrofy crowdfundingowe w historii branży gier.
- Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
- Nazwa Greed Monger okazała się bardzo ironiczna
- Twórca dinozaurowego The Stomping Land wyparował
- Pisarz sci-fi nie stworzył realistycznej szermierki w CLANG
- Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
- Godus, czyli boska komedia Molyneux
- Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
- Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
- Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
- Shenmue 3 wiele obiecywało, ale rozczarowało niemal wszystkich
Rozmaite zbiórki są (niestety) istotnym elementem naszej rzeczywistości. W Polsce przykładowo mieliśmy niedawno akcję twórcy Łatwogang na rzecz Cancer Fighters. W giereczkowie również nie brakuje rozmaitych crowdfundingów, dzięki którym udało się ufundować znane i popularne tytuły. Ja jednak dzisiaj rzucę nieco światła na te mroczniejsze kickstartery, kojarzone z oszustwami, niespełnionymi obietnicami czy wyłudzeniami pieniędzy.
Oczywiście, jeśli będziesz chciał poczytać o pozytywnych wydarzeniach, związanych ze zbiórkami pieniędzy na gry, to daj znać w komentarzach. Tym razem biorę na warsztat crowdfundingi, które zapisały się w historii czarnymi literami. O części z nich z pewnością słyszałeś, jednak mam nadzieję, że niektóre naprawdę Cię zaskoczą. I teraz ciekawostka, zatrważająca liczba takich wpadek to… MMO.
Zaznaczam także, że nie uwzględniam w tym zestawieniu Star Citizen, DreamWorld oraz Camelot Unchained. A przynajmniej na razie, bo gry są cały czas rozwijane (dwie ostatnie nawet pojawiły się w Early Accessie!). Kto wie, może w przyszłości pojawi się odpowiednia „aktualizacja”? Oby nie...
Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
Kwota zebrana na Kickstarterze: 30 788 dolarów
Mansion Lord to jeden z tych projektów Kickstartera, które dziś są praktycznie zapomniane, ale w swoim czasie stały się bardzo głośnym przykładem tego, jak łatwo było w pierwszych latach crowdfundingu zdobyć pieniądze wyłącznie ciekawym pomysłem i estetyką retro. Projekt wystartował w 2013 roku na Kickstarterze. Twórcy z Golgom Games reklamowali grę jako niezwykle oryginalne połączenie murder mystery, RPG, symulatora biznesowego, budowania posiadłości i taktycznej walki turowej.
Pomysł naprawdę wyróżniał się na tle innych indie projektów tamtych lat. Gracz miał budować luksusową posiadłość i zapraszać do niej bogatych arystokratów. Problem polegał na tym, że część gości była mordercami. Kiedy dochodziło do zabójstw, gracze wysyłali swoich detektywów, by rozwiązywali sprawy, walczyli z podejrzanymi i zarabiali na nagrodach za schwytanie sprawców.
Kampania zakończyła się sukcesem i zebrała ponad 30 tysięcy dolarów od ponad tysiąca backerów. I wtedy zaczęły się problemy. Początkowo twórcy publikowali aktualizacje, sprawiając wrażenie normalnie rozwijającego się projektu indie. Z czasem jednak komunikacja zaczęła zanikać. Strona projektu przestała działać stabilnie, social media praktycznie umarły, nie publikowano materiałów z rozgrywki, a termin premiery się oddalał.
Społeczność Kickstartera zaczęła się niepokoić. Na forach takich jak NeoGAF coraz częściej pojawiały się komentarze ludzi pytających, czy ta gra jeszcze istnieje. Największy problem nastąpił około 2014–2015 roku, bo Golgom Games praktycznie zaprzestało komunikacji. Dodatkowo wyszło na jaw, że po Kickstarterze twórcy prowadzili jeszcze dodatkowe zbiórki przez PayPal, próbując zdobyć kolejne fundusze. Nigdy jednak nie pojawiły się publiczne dowody pokazujące dokładnie, co stało się z pieniędzmi.
Wspierasz na własną odpowiedzialność!
W tekście niemal niczym synonim używam słów „crowdfunding” oraz „kickstarter”. Największą platformą crowdfundingową jest bowiem Kickstarter, ale to nie jedyne miejsce, gdzie można wspierać projekty. Niektórzy korzystają z Indiegogo, GoFundMe, Patreona lub własnych stron. Chciałem to wyjaśnić, aby nie było żadnych nieporozumień.
Poza tym, jak się szybko przekonasz, większość wymienionych gier nigdy nie wyszła, a procesowanie prawne takich zbiórek jest niezwykle problematyczne. Dlatego, zanim coś wesprzesz, to zawsze licz się z ewentualnością, że projekt może nie wypalić lub dalece odbiegać od tego, co obiecywano. W efekcie możesz zwyczajnie utracić pieniądze. Nie sugeruję, że każda zbiórka to oszustwo lub niewypał, ale dobrze się zastanów, zanim zainwestujesz w projekt.

