Ta gra kasuje Ci save'a jak zginiesz, mimo to po 15 godzinach nie mogę się oderwać od Road to Vostok

Road to Vostok to jeden z tych projektów, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak kolejny niszowy survival inspirowany Escape from Tarkov. Na szczęście po kilku godzinach okazuje się, że to coś znacznie bardziej osobistego, surowego i niepokojącego.

Kompletnie się nie spodziewałem, że Road to Vostok zostanie prawdopodobnie moją ulubioną grą pierwszych miesięcy tego roku. Nie grałem w demo i nie śledziłem specjalnie procesu produkcji, wiedziałem tylko, że to survival inspirowany Escape from Tarkov tworzony przez jednego gościa z Finlandii (byłego wojskowego), oraz że gra ma działać na silniku Godot, który nie jest szczególnie kojarzony z FPS-ami. Teraz śledzę każdy skrawek informacji o planach twórcy Anttiego Leinonena i scenie moderskiej.

To gra single player i – biorąc pod uwagę, jaką jest mieszanką survivali i extraction shooterów (w stylu DayZ czy Escape from Tarkov) – trzeba na ten aspekt zwrócić szczególną uwagę. Większość deweloperów tego typu gier wie, że duże pieniądze w tej branży są w multiplayerze. Co więcej, pod pewnymi względami łatwiej jest postawić na graczy i ich śmieszne, potencjalnie viralowe interakcje niż męczyć się z programowaniem dobrego AI przeciwników. Road to Vostok wybrało inną drogę i stanowi dla mnie powiew świeżości, którego potrzebowałem.

Cudownie fiński

Gdybym miał wskazać dwa elementy z kategorii budowania świata, które trzymają mnie przy Road to Vostok po pierwszej godzinie, byłyby to: tajemnica incydentu na granicy fińsko-rosyjskiej oraz kulturowa tożsamość dzieła, która wylewa się z ekranu równie mocno jak w My Summer Car.

Road to Vostok, Road to Vostok Team, 2026.

Gra tak naprawdę niewiele nam mówi o tym, co się wydarzyło, dlaczego granica wygląda jak pobojowisko. Była transmisja radiowa, była eksplozja w okolicznym mieście. Z pozoru świat może przypominać S.T.A.L.K.E.R.-a, ale w praktyce nie mamy tu radiacji, anomalii czy mutantów. Road to Vostok prezentuje „postapo”, ale niepokojąco realne, takie, które można zaobserwować za naszą wschodnią granicą w obszarach przyfrontowych.

Opuszczona, zdewastowana szkoła, na której boisku stoją wraki T-72 czy stanowiska fińskiej artylerii zdają się świadczyć, że jeszcze niedawno toczyły się tu walki. Zresztą świat ewoluuje za sprawą wydarzeń, które zmieniają sytuację na mapach: pojawiają się patrole rosyjskich śmigłowców i transporterów opancerzonych, a wioskę odwiedza znany bandyta w skradzionym radiowozie, z włączoną syreną i głośną muzyką.

Byłoby pewnie idealnie, gdyby Road to Vostok miało jedną, otwartą mapę do eksploracji, ale deweloper zdecydował się na podział na segmenty ładowane osobno; „automatyczna podróż” między nimi zużywa zasoby.

Gra usuwa ci sejwa

Z racji że Road to Vostok na razie funkcjonuje jako wczesny dostęp, cel jest dość prosty: naznosić do swojego schronu jak najwięcej dobrego sprzętu. Eksplorując okolicę, szybko dochodzimy do wniosku, że lootu wcale nie brakuje. W pierwszej wiosce dość łatwo znaleźć jedzenie i podstawową broń, ale na kolejnych mapach typy sprzętu do znalezienia są inne, więc im dalej w las, tym może być trudniej, zwłaszcza jeśli nie przygotujemy odpowiednich zapasów wody i pożywienia. Nieco psuje immersję fakt, że gdy wchodzimy i wychodzimy z naszego schronu, loot ulega przetasowaniu, ale zakładam, że obecne rozwiązanie tej kwestii jest tymczasowe; można to po prostu zrobić lepiej, choćby rotując loot, gdy tylko gracz skorzysta z opcji snu.

Początkowo kara za zgon, gdy gramy w trybie normalnym, jest dość rozsądna: tracimy wszystko, co mamy aktualnie na sobie, ale zachowujemy sprzęt przechowywany w schronie. Prawdziwe wyzwanie pojawia się, kiedy decydujemy się dostać do tytułowego Vostoku.

Nie jest to łatwa wyprawa, ponieważ wymaga przejścia przez mapę, którą gracze już zdążyli znienawidzić – pole minowe. Doświadczyłem więc przedzierania się przez las z latarką, w środku deszczowej nocy, patrząc pod nogi w poszukiwaniu min przeciwpiechotnych. Z racji że jest to granica, możemy dodatkowo natrafić na wojsko, które wzywa do poddania się, ale mimo to raczej nie żałuje ołowiu przy pierwszym kontakcie.

Road to Vostok, Road to Vostok Team, 2026.

Następnie trafiamy na pierwszą mapę będącą częścią Vostoku – i tutaj każdy ruch staje się kwestią życia i śmierci, a raczej pytaniem, czy chcemy poświęcić na przykład ostatnie 10 godzin rozgrywki. Jeśli zginiemy w tej strefie, to koniec. Gra usuwa sejwa – tyle.

Mamy tu więc momenty, które najlepiej opisać jako „europejski horror wojenny”. Przeczesujemy po ciemku komunistyczne blokowiska, zza zakrętu słychać przeraźliwie głośny dźwięk rosyjskiego transportera opancerzonego. Czasem snajper strzela z przeciwnej strony ulicy, innym razem żołnierz postanawia sprawdzić źródło hałasu i kończy nas strzałem w głowę. Road to Vostok nie okazuje litości; każdy ruch ma znaczenie.

Jeśli chcemy ekstremalnych wrażeń, to możemy odpalić tryb permadeath, w którym śmierć na dowolnej mapie kończy się resetem sejwa, ale przyznam, że kompletnie nie ciągnie mnie do takiej „rozrywki”.

Przeciwnicy, którzy kampią i chcą przeżyć

Road to Vostok, Road to Vostok Team, 2026.

Road to Vostok mogło polec tam, gdzie nie radzi sobie wiele gier eksperymentujących z single playerem lub PvE (patrzę na ciebie, Gray Zone Warfare), czyli na sztucznej inteligencji przeciwników. Tutaj jednak dostaliśmy całkiem imponujące rozwiązania, które nie są może przełomowe, ale działają bardzo przekonująco.

AI reaguje na działania gracza w bardziej kreatywny sposób niż „stoję i strzelam”. Ranni przeciwnicy często wycofują się do budynków i kampią niczym gracze DayZ; udokumentowałem kilkanaście takich przypadków. Nawet jeśli stoi za tym prosty skrypt, efekt końcowy robi wrażenie i jest czymś, czego brakuje w wielu grach AAA, jak na przykład Far Cry czy Ghost Recon.

Wrogowie potrafią też bezlitośnie wykorzystać momenty, w których broń nam się zatnie lub musimy przeładować. W sytuacji, gdy próbowałem odblokować moje MP5 i uciekłem do toalety w jednym z budynków, a nawet zamknąłem drzwi, przeciwnik zdecydował się na agresywny szturm. Drzwi nie stanowiły dla niego żadnej przeszkody.

Czy zdarzają się headshoty psujące dzień? Owszem. Najczęściej jednak oznacza to szybki spadek HP, a nie natychmiastowy zgon; gra wybacza pewne błędy. Jeśli mamy odpowiednie medykamenty, jesteśmy w stanie doprowadzić się do porządku w terenie.

Kichanie w chusteczkę poprawia samopoczucie

Obcując z Road to Vostok, miałem silne poczucie, że gram w coś stworzonego przez człowieka dla ludzi, a nie tylko produkt wpisujący się w trend popularnych survivali na Steamie.

Widać to w dziwacznych questach typu „przynieś handlarzowi 8 piw, żeby dostać Mosina z optyką”, czy niespodziewanym odkryciu, że w chusteczki higieniczne można wydmuchać nos, co poprawia zdrowie psychiczne. Możemy też uratować kota, który uciekł babci, bo wystraszyły go fińskie myśliwce wykonujące „show of force”. Co zabawne, kot na razie nic nam nie daje poza tym, że jest zwierzakiem w pudełku, którego trzeba karmić. Takich rzeczy jest tu pełno i świetnie kontrastują z ponurą scenerią gry.

Road to Vostok, Road to Vostok Team, 2026.

Gra jest też ciekawą mieszanką realizmu – zwłaszcza w obsłudze broni – i uproszczeń wynikających zapewne z wczesnego etapu produkcji. Aby sprawdzić tryb ognia, trzeba podnieść broń „do oczu”, co wydaje się nieco nienaturalne. Odrzut jest realistyczny, przykładowy Glock odpowiednio „kopie”, ale broń po strzale wraca do punktu celowania, zamiast coraz bardziej się unosić.

Gra nie pokazuje liczby nabojów w magazynku ani tego, czy pocisk jest w komorze – trzeba to sprawdzić ręcznie – jednocześnie mamy pewne uproszczenie w postaci tego, że sam magazynek pokazuje dokładną liczbę nabojów. Zacinanie się broni to na razie prosty komunikat bez rozbudowanej animacji, więc do poziomu S.T.A.L.K.E.R.-a jeszcze trochę brakuje. Podobnie jest z jedzeniem: animacji na razie brak. Jakiś bardziej rozbudowany system penetracji pancerza czy balistyki? Nie stwierdzono (ale jest w planach na przyszłość).

Mamy za to możliwość ponownego włożenia zawleczki do granatu, mechanikę, której nigdy bym się nie spodziewał, nawet w taktycznej strzelance.

Road to Vostok, Road to Vostok Team, 2026.

Tak się robi wczesny dostęp

Twórca zapowiedział ogromne zmiany, których kierunek jest jasny: stworzyć świat, który żyje własnym życiem i niekoniecznie przejmuje się działaniami gracza. Mam nadzieję, że uda mu się tę wizję zrealizować. Nawet jeśli zajmie to więcej czasu, społeczność już intensywnie moduje grę, zmieniając systemy i dodając między innymi bogaty arsenał uzbrojenia z czasów zimnej wojny, więc na nudę zdecydowanie nie można narzekać.

W Road to Vostok spędziłem dotychczas 15 godzin i wciąż nie widziałem całej zawartości. Mimo że niektóre elementy wymagają jeszcze dopracowania, jest to już bardzo solidny produkt, który daje dużo satysfakcji.

Road to Vostok

Road to Vostok

PC
Data wydania: 7 kwietnia 2026
Road to Vostok - Encyklopedia Gier
8.4

Steam

Oceń Grę

2

Adam Kusiak

Autor: Adam Kusiak

Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2011 roku jako redaktor w działach Newsroom i Encyklopedia; obecnie senior SEO specialist wspierający serwisy grupy Webedia Poland. Uwielbia symulatory lotnicze i gry strategiczne, w które zagrywał się jeszcze w latach 90. na Amidze 500; naturalnie jego ulubionym studiem jest MicroProse, zaś ulubionym twórcą – Sid Meier. Stanowi także chodzącą encyklopedię sprzętu wojskowego. Ukończył specjalizację amerykanistyka na Wydziale Stosunków Międzynarodowych na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Na portalu X pisze o strategiach jako tbonewargames.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl