Spędziłem kilka godzin w Gotham i wiem jedno - LEGO Batman to najbardziej nietypowa gra LEGO od lat
Dwie godziny z nadchodzącym LEGO Batman wystarczyły by przekonać się, że to największa rewolucja wśród gier LEGO - ale nie każdy fan Mrocznego Rycerza będzie ją w stanie docenić równie mocno.
Warner zaprosił mnie ostatnio do odwiedzenia swojej Jaskini. Nie musieli posuwać się do nieoznakowanego vana i torby słodyczy, a zamiast tego powiedzieli po prostu: „hej, przyleć do nas pograć w LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight, bo zaraz mamy premierę gry i chcemy pokazać z niej coś więcej”. Jako że nie zdążyłem ograć tytułu tuż po ujawnieniu go na gamescomie w 2025 roku, nie myślałem nawet odmawiać i ruszyłem do klockowatego Gotham.
Na początku podchodziłem do tej gry z prostym założeniem - wygląda to na bardzo udaną LEGO-podróbkę serii Arkham i w sumie… czy koniecznie trzeba chcieć czegoś więcej? Szybko okazało się jednak, że o ile tych inspiracji nie brakuje na każdym kroku, Legacy of the Dark Knight ma jednocześnie na siebie pomysł, a także ogromną ambicję zostania najbardziej kompletnym batmanowym doświadczeniem jakie kiedykolwiek powstało. I wiecie co? Mimo specyfiki gier LEGO, TT Games jest na naprawdę dobrej drodze.
Ta gra ma WSZYSTKO
Wszyscy wiemy, o co chodzi w grach z serii LEGO, prawda? Dostajemy popularną licencję, następnie odtwarzamy historię opowiadaną w filmie czy książce, kopiujemy wszystkie mechaniki z poprzedniej odsłony (z delikatnymi odchyłami), dajemy graczowi do dyspozycji jakieś 2731 postaci, między którymi możemy się przełączać, w kampanii fabularnej trzeba zagrać konkretną z nich, żeby jednak tę historię opowiedzieć, a w międzyczasie trafiamy na obiekty, z których możemy zbudować imponujące struktury potrzebne nam do przejścia dalej, jednocześnie niszcząc wszystko, co tylko się da, żeby za pomocą klocków odblokować kolejne postacie oraz elementy wizualne. I nie brakuje oczywiście masy znajdziek. Moglibyście spodziewać się, że Legacy of the Dark Knight oferuje bardzo zbliżone doświadczenie. Otóż nie.
Mamy oczywiście popularną licencję, ale to nie jest gra na bazie Trylogii Nolana, Batmana w wykonaniu Pattinsona czy adaptacja The Killing Joke. Ta gra to… każda jedna odsłona Batmana, jaką dało się (i jaką było sens) wcisnąć do gry. Wątek fabularny, który opowie o początkach Bruce’a Wayne’a, treningu z R’as al Ghulem, zostaniu obrońcą Gotham, a także zmierzeniu się z ikonicznymi złolami, to oryginalna historia inspirowana kultowymi elementami batmanowej popkultury. Wszystko jest oczywiście odpowiednio dopasowane do stylistyki gier LEGO, a więc ugrzecznione, by również najmłodsi mogli dobrze spędzić czas przy tej grze. Jeśli jednak myśleliście, że Batman przyjmujący pod swoje skrzydła najmłodszego członka Latających Graysonów w rezultacie upadku jego rodziców z trapezu nie jest odpowiednią opowieścią dla każdej grupy wiekowej, to możecie się zdziwić. Choć to, jak dochodzi do całej tej sytuacji, jest raczej nieoczywistym twistem.
Zamiast setek postaci, Lego Batman daje ich do dyspozycji wyłącznie 7. Wszystko ma jednak sens, ponieważ każda z tych postaci ma swój unikalny zestaw umiejętności, a także dedykowane drzewka skilli. Batman dostaje oczywiście największe drzewko rozwoju postaci, bo jest centralnym elementem tej historii i będzie nam towarzyszył cały czas, ale absolutnie nie brakuje tu różnorodności, mimo pozornie ograniczonego wyboru. Przykładowo, Kobieta Kot ma do dyspozycji bicz, który przyda się zarówno w walce, jak i w przy zagadkach, a do tego może przejąć kontrolę nad kotem (oczywiście poprzez wskaźnik laserowy); Jim Gordon może nam pomóc unieruchomić pewne mechanizmy za pomocą broni strzelającej pianą – a to jedynie wierzchołek góry lodowej! Bo wiecie, Iceberg Lounge, miejsce należące do Pingwina, to jest gra o Batmanie…
…
… nieważne.
System walki w tej grze to już nie jest proste klikanie jednego przycisku, a faktyczna walka mocno inspirowana grami Rocksteady. Mamy atak, kontrę oraz uniki, czasem przyjdzie nam użyć gadżetu, a im dalej w las, tym częściej pojawią się nowi przeciwnicy, na których sposoby znacie doskonale, jeśli graliście w serię Arkham – jak chociażby taktykę na gości z tarczą czy z elektrycznymi pałkami. Prawdopodobnie pamiętacie nawet dokładnie animacje bohatera.
W całej tej mechanice walki jest nawet odrobina głębi, choć ponownie musicie wziąć pod uwagę, że gra dostosowana jest też do młodszych graczy. Nie zmienia to jednak faktu, że tutaj też dostajemy efektowne finiszery, nawet jeśli jest w nich więcej humoru niż bezkompromisowego łamania kręgosłupów.
Warto jednak wziąć pod uwagę, że gra oferuje trzy poziomy trudności, w tym klasyczny – a to ma zmienić rozgrywkę w bardziej typowe doświadczenie LEGO, przynajmniej jeśli chodzi o walkę. Tego jednak nie było nam dane sprawdzić, więc nie mogę się odnieść do konkretnych różnic. Dodatkowo najwyższy poziom trudności oferuje ograniczoną liczbę żyć dla naszego bohatera, konkretnie 3, po straceniu których gra cofa nas do poprzedniego checkpointu.
Gotham niby takie samo, ale jednak nie
W Legacy of the Dark Knight nie zabraknie skradania, unieruchamiania kamer, ale co najważniejsze – dostajemy do dyspozycji całe otwarte Gotham. I oczywiście najbliższym porównaniem jest tutaj Arkham Knight, głównie ze względu na to, że mamy również kluczyki do Batmobilu – a raczej bardzo wielu jego odsłon. Poruszanie się pojazdem jest zrealizowane całkiem w porządku, ale muszę się przyczepić do trochę bardziej klasycznej eksploracji Gotham, czyli szybowania w połączeniu z linką z hakiem. Mechanicznie całość działa na podobnych zasadach jak sami-wiecie-gdzie, ale cały system jest dość… ślamazarny. Szybowanie jest mało responsywne, a dostępne możliwości zdynamizowania poruszania się pomiędzy budynkami są dość ograniczone. Ciężko mi na razie powiedzieć co dokładnie jest problemem, ale zdecydowanie brak tu tak dużej frajdy, jaką oferowało w swoich grach Rocksteady. Cały system nie pozwala też na pewne sztuczki usprawniające lot – przykładowo, niby oferuje opcję pikowania, ale podczas gdy w Arkham często używało się tego do ponownego nabrania prędkości i wzniesienia się wyżej, tak tutaj jest to aspekt czysto wizualny oraz pozwalający na szybsze obniżenie lotu.
Miasto pełne jest pobocznych aktywności, których należy oczekiwać po tej grze. Są wezwania do losowych napadów, są zagadki Człowieka-Zagadki, są wyścigi pojazdem, jest szybowanie przez obręcze, są punkty szybkiej podróży do odblokowania, skrzynki do znalezienia, wyzwania walki i całkiem sporo innych rzeczy. Nietypowa jest jednak konstrukcja gry w kontekście otwartości tego świata. To nie tak, że w każdej chwili znajdujemy się w nim i podróżujemy od aktywności do aktywności, eksplorujemy, a kiedy chcemy to ruszamy do kolejnego zadania głównego. Tutaj historia podąża swoim torem i są po prostu w grze momenty (jest ich pewnie nawet dość sporo), kiedy gra wrzuca nas do otwartego Gotham, w którym robimy co chcemy, a kiedy jesteśmy gotowi progresować – idziemy do zadania głównego. Nowe części miasta otwierają się wraz z postępami w historii, ale nie wygląda na to, że możemy w dowolnej chwili przenieść się do Gotham. Nie do końca jestem przekonany do tej decyzji, bo oznacza to, że otwarty świat jest jedynie jednym z elementów gry, a nie faktyczną piaskownicą, w której cała gra się dzieje, ale za krótko grałem w Legacy of the Dark Knight żeby wyrobić sobie tutaj jakąś finalną opinię. Pozostaje również otwarta kwestia: co dzieje się po zakończeniu gry?
Nietoperze Renowacje
Jeśli lubicie posiadać swoje własne bazy, to na pewno ucieszy Was obecność nietoperzej jamy Batmana. To miejsce, w którym nie tylko złapiecie oddech, nie tylko przejrzycie swój zestaw około 100 strojów dla bat-rodzinki, ale także rozbudowujecie to miejsce o nowe obszary… które następnie będziecie w stanie sami wizualnie dostosować. W Jaskini znajduje się między innymi sklepik prowadzony przez Bat-Mite’a, gdzie kupicie elementy wyposażenia, które następnie będziecie mogli poustawiać według własnej wizji na przeznaczonych do tego platformach. Simsy to może nie są, ale nie spodziewałem się, że w zasadzie będę sam budował część mojej bazy, nawet jeśli tylko dla celów dekoracyjnych.
Jaskinia pokazuje, że ekipa z TT Games faktycznie wzięła sobie do serca zaoferowanie bardzo wielu perspektyw na Batmana. Miejsce gdzie wystawione są stroje to jedno, ale miejsce, w którym wystawione są Batmobile?! Widać, że Wayne’owi kasy nie brakuje.
Mamy tu też przestrzeń do usprawniania swoich gadżetów, jest oczywiście bat-komputer pozwalający na ponowne rozegranie wcześniejszych misji, jest ściana reprezentująca postępy w wyzwaniach, której rezultatem pewnie będzie jakiś ładny obraz z klocków, są znajdźki, koparki pozwalające na dalszą rozbudowę… wygląda na to, że Lego Batman bardzo chce, żebyśmy spędzili w tej grze dużo czasu.
Bat-werdykt
Jestem przyjemnie zaskoczony Legacy of the Dark Knight. DNA serii Arkham widoczne jest na każdym kroku, walka jest dobrze zrealizowana, skradanie, choć uproszczone, też sprawia frajdę, a otwarte miasto oferuje sporo aktywności, choć unosi się nad tym lekkie widmo powtarzalności. Jeśli mielibyśmy tę grę rozpatrywać wyłącznie jako LEGO-wersję gier Rocksteady, to musielibyśmy powiedzieć, że to trochę za mało i wykonano ją w mniej imponujący sposób.
Całe szczęście LEGO Batman jednocześnie stawia na pewne oryginalne elementy, w typowy dla serii sposób opowiada własną wersję historii Batmana, która wygląda jak wyjęta wprost z mózgu Jokera, gdyby tylko usunąć przymiotnik „morderczy” z określenia Morderczy Klaun. Przede wszystkim jest to jednak bardzo kompletne doświadczenie bycia Batmanem. Którym? W zasadzie to… każdym.
Na ostatniej prostej trochę martwi mnie optymalizacja. Nie wiem, na jakiej specyfikacji PC ogrywałem grę w trakcie eventu ani jak stary był to build, ale spadki klatek były zauważalne i dość częste. Czy ten problem rozwiązano i jak dobrze sprawdza się Batman w swojej najnowszej klockowej odsłonie przekonamy się już niedługo, bo gra będzie mieć premierę 22 maja, tydzień wcześniej niż oryginalnie planowano. Mam nadzieję, że nie będzie to właśnie tydzień, którego zabraknie by doprowadzić grę do stabilniejszego stanu. Decyzja zakupowa pozostaje oczywiście w Waszych rękach, ale po tych dwóch godzinach spędzonych w Gotham wiem, że będzie to pierwsza od dawna gra LEGO, w którą naprawdę chcę zagrać.








