13 lat później wróciłem do Black Flag i przypomniałem sobie, za co kochaliśmy tę serię

Z głośnika telewizora leci szanta śpiewana przez moją załogę na Kawce, płyta z Xboxa 360 kręci się w napędzie Xboxa Series X, a ja wracam do jednej z najfajniejszych przygód Assassin’s Creed, w której zaskakująco mało jest tytułowego asasyna.

Piotr Wasiak

4

Na początek musicie wiedzieć, że mój związek z grami z cyklu Assassin’s Creed nie składa się wyłącznie z miodowych miesięcy. To bardzo unikalne połączenie krytyki, czasem nienawiści, a czasem miłości podlanej odrobiną znudzenia długotrwałym związkiem. Tak, podobnie jak wielu graczy, uwielbiałem historię Ezio i grałem we wszystkie „duże” odsłony „Asasynów” (ba! wielu poświęciłem ponad 80 godzin!), ale wraz z kolejnymi częściami coraz mniej śledziłem fabułę, a coraz bardziej po prostu relaksowałem się z padem w rękach. Mój mózg świetnie odpoczywał przy kolejnych grach z serii, zwłaszcza w tych nowszych – od Syndicate, poprzez świetne Odyssey, aż do najnowszego Shadows. W tych „Asasynach” nie trzeba było myśleć (a w ostatnim są zaplanowane nawet przerwy na scrollowanie telefonu, kiedy postać sama jedzie na koniu do celu misji), a odprężenie było po prostu rewelacyjne.

Zanim przeskoczę do Black Flaga, to muszę wspomnieć o „trójce”, bo to od tego się wszystko zaczęło. AC3 jednocześnie zajawiała nadchodzące nowości i siedziała jeszcze mocno w butach noszonych przez Ezio Auditore. Wtedy seria o zabójcach wyglądała zgoła inaczej. Ubisoft miał na koncie zaledwie (czy może „zaledwie”) cztery gry z serii i dopiero szedł w kierunku gigantycznych światów i bardziej otwartego zwiedzania historycznych miejscówek.

Assassin's Creed IV: Black Flag, Ubisoft, 2013.

Prace nad wspomnianą giereczką zaczęto zaraz po premierze Assassin’s Creed II. Do opracowania było całkiem sporo nowych systemów i rozwiązań. Z tego co pamiętam, odbiorcy byli zaskoczeni tym, że po AC2 wyszedł Brotherhood, a potem Revelations, oba koncentrujące się nadal na postaci Ezio, a nie będące pełnoprawną kolejną odsłoną cyklu. (Dlatego „trójka” nie jest tak naprawdę trzecią grą z serii, a piątą) W 2012 roku wreszcie doczekaliśmy się epilogu przygód we współczesności, Desmond odszedł, w przeszłości pojawił się kolejny przodek – Connor (jego indiańskiego imienia nie podejmuję się tutaj przytaczać). Gra okazała się komercyjnym sukcesem, choć oceny miała niższe niż „dwójka”. Wprowadzała sporo nowości. Po pierwsze – odświeżona grafika, zmienna pogoda (pamiętam, jakie wrażenie robiły ślady postaci pozostawione na śniegu). Po drugie – zarządzanie i pływanie własnym statkiem; to coś co stanie się kluczowym elementem w kolejne grze. Do tego jeszcze zarządzanie własną osadą na znacznie szerszą skalę niż ulepszanie budynków w Monteriggioni w „dwójce”. Po trzecie – nowe mechaniki upłynniające walkę i poruszanie się (teraz również po drzewach), a także wprowadzono ukrywanie się w trawie. To też będzie kluczowe w kolejnej odsłonie.

Gra, która wyrosła z udanej mechaniki

Po AC3 wszyscy spodziewali się kolejnej gry z przygodami Connora lub przynajmniej kontynuacji pewnych wątków. Ale nie! Dostaliśmy… pirata, który był dziadkiem bohatera „trójki” i jednocześnie ojcem jednego z mistrzów templariuszy, czyli Heythama. Powiązania rodzinne nie są tu szczególnie istotne, w końcu to nie jest Moda na sukces – bo w sumie związek z poprzednikiem nie ma w toku gry większego znaczenia. Ma być fajnie. OK, mamy pirata, ale musimy jeszcze umiejscowić go w miejscu i czasie. Tutaj wybór jest oczywisty: Karaiby i złota era piractwa, czyli w tej grze lata 1715-1722.

Taka sceneria pozwalała naturalnie połączyć klasyczne elementy serii – eksplorację, skradanie i walkę na lądzie – z rozbudowanym systemem żeglugi, który w poprzedniej części był jedynie efektownym dodatkiem. Tym razem morze nie miało być poboczną atrakcją, lecz równorzędnym filarem całej gry.

Assassin's Creed IV: Black Flag, Ubisoft, 2013.

Produkcja Assassin's Creed IV: Black Flag to nie była kaszka z mleczkiem. To miała być największa gra jaką Ubi wypuścił (albo jedna z największych). W prace zaangażowano wiele oddziałów Ubisoftu, między innymi w Singapurze, Sofii, Annecy, Bukareszcie, Kijowie i Quebecu. Szczególnie ważną rolę odegrało Ubisoft Singapur, które stało się głównym ośrodkiem odpowiedzialnym za rozwój morskich aktywności. To właśnie tam powstały rozwiązania, które stały się sercem Black Flag, a po latach posłużyły jako fundament dla późniejszych projektów związanych z piracką tematyką, w tym Skull and Bones oraz remake'u czwórki o nazwie Resynced.

Największym wyzwaniem było zaprojektowanie płynnego przejścia między walką na morzu a eksploracją wysp i miast, tak aby gracz nie odczuwał sztucznego podziału między tymi dwoma sferami rozgrywki. Twórcy chcieli uniknąć sytuacji z Assassin's Creed III, gdzie sekwencje morskie sprawiały wrażenie osobnych, zamkniętych epizodów. Jak powiedział w jednym z wywiadów Jean Guesdon, Creative Director AC4:

Jestem bardzo dumny z tego, że udało nam się osiągnąć doskonałą równowagę między „tradycyjną” grą z serii Assassin’s Creed, a grą o piratach. Nie było to wcale takie oczywiste i pamiętam, że jedną z pierwszych kwestii, z jakimi musiałem się zmierzyć, gdy objąłem stanowisko dyrektora kreatywnego, było pytanie: „Jak połączymy motywy Assassin’s Creed z pirackimi fantazjami?”. Więc powtarzałem zespołowi: „Tworzymy piracką grę Assassin’s Creed, najlepszą (jak dotąd) grę piracką z otwartym światem 3D, ale jednocześnie prawdziwą grę Assassin’s Creed, która zadowoli naszych fanów”. Dlatego tak ważne były płynne przejścia między lądem a morzem. Był to sposób na ujednolicenie wszystkiego; rozgrywka „asasyńska” na lądzie wspierałaby działania „pirackie” na morzu i na odwrót. Najlepszym tego przykładem jest pętla szant. Poruszaj się jak asasyn, aby zdobyć piosenki na lądzie, a potem ciesz się nimi wraz z piracką załogą na morzu.

W Assassin’s Creed 3 zrobiono eksperyment: gracz nie od początku grał asasynem. Najpierw wcielaliśmy się w templariusza, a potem – już wcielając się w Connora – musieliśmy przejść asasyńskie szkolenie niczym Ezio w dwójce. AC 4 pociągnęło ten pomysł dalej – bo napadanie na statki i bycie piratem jakoś nie pasowało do kreda asasynów. To zresztą stało się przedmiotem lekkiej krytyki gry. Jak napisał w recenzji u nas Krystian Smoszna (który tak czy owak przyznał grze ocenę 9/10):

Sam Kenway to kompletne przeciwieństwo dotychczasowych bohaterów serii. Bractwo asasynów nasz podopieczny ma w głębokim poważaniu, podobnie zresztą jak i jego zaciętych wrogów, templariuszy. Pirata nie interesuje rywalizacja o władzę nad światem, obie frakcje traktuje przede wszystkim jak kłodę rzuconą pod nogi podczas próby wzbogacenia się na uprawianym przez siebie procederze. Za włączeniem Edwarda w szeregi klanu skrytobójców nie stoją żadne skomplikowane powiązania rodzinne, pragnienie zemsty czy inne, mniej lub bardziej wydumane bzdury. Kenway przywdziewa charakterystyczny kostium, bo po prostu udaje mu się go zdobyć – cała reszta to splot przypadkowych wydarzeń, które w końcu na poważnie wikłają go w odwieczny konflikt pomiędzy dwoma zwalczającymi się zakonami. Na pierwszym planie stale są jednak hiszpańskie reale, no i rum, bo ten w Black Flag leje się litrami.

Wspomniany Darby McDevitt przekonywał jednak, że Edward Kenway daje możliwość pokazania konfliktu asasynów i templariuszy z zupełnie innej perspektywy. Nie jest to idealista ani człowiek od początku wierzący w wyższą sprawę, lecz oportunista i awanturnik, kierujący się przede wszystkim własnym interesem. Dopiero z czasem, w miarę kolejnych doświadczeń, zaczyna dostrzegać, że za chaosem pirackiego życia kryje się coś więcej… Choć i tak dla graczy najważniejsze było fajne pływanie i ciekawa przygoda. Od „czwórki” zaczęło się tak naprawdę spychanie wątku asasyńskiego na dalszy plan. „Asasyny” to teraz miały być gry akcji, do których potem dołożono jeszcze elementy RPG.

To miało być DLC

Wielgaśny świat Black Flag wyrósł z… dwugodzinnego dodatku, który miał rozwijać morskie mechaniki z „trójki”. Jak wspominał Darby McDevitt, lead writer: „Spotkałem się z kilkoma osobami z zespołu Assassin's Creed – między innymi z Jeanem i Alexandre'em Amancio – i zaczęliśmy planować pakiet dodatków DLC, których akcja miałaby się rozciągać od końca XVII wieku do lat 20. XVIII wieku. Pomysł polegał na tym, aby rozpocząć od Edwarda jako nastolatka pod dowództwem Henry'ego Avery'ego, a zakończyć gdzieś w czasach Bartholomew Robertsa. Doszliśmy do wniosku, że cztery do sześciu unikalnych misji, trwających około dwóch godzin każda, pozwoliłoby opowiedzieć dość kompleksową historię.

Kiedy zebraliśmy cały projekt, zdaliśmy sobie sprawę, że pomysł ten znacznie lepiej sprawdzi się jako samodzielna gra. Perspektywa wcielenia się w pirata była zbyt kusząca. Gdzieś w okresie przełomu 2011–2012 roku Alex Amancio – dyrektor kreatywny Assassin's Creed Revelations – zaproponował ten pomysł jako pełnoprawną grę klasy AAA.”

Assassin’s Creed: Black Flag Resynced

Assassin’s Creed: Black Flag Resynced

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 9 lipca 2026
Assassin’s Creed: Black Flag Resynced - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać
Assassin's Creed IV: Black Flag

Assassin's Creed IV: Black Flag

PC PlayStation Xbox Nintendo
Data wydania: 29 października 2013
Assassin's Creed IV: Black Flag - Encyklopedia Gier
7.9

GRYOnline

8.6

Gracze

8.8

Steam

Oceń Grę

2

Piotr Wasiak

Autor: Piotr Wasiak

Gra w gry, promuje gry i robi gry, a teraz jeszcze czasami pisze o technologii. Zdecydowany Millenials, który coraz częściej łapie się na stwierdzeniu “za moich czasów to było…”. Pewnie dlatego lubi retro, technologię i ciekawostki świata naukowego. Poza tym, jego pasją są Gwiezdne wojny o których może długo opowiadać i spierać się, który myśliwiec jest lepszy. Pewnie dlatego prowadzi dwa kanały na YouTube - Bibliotekę Ossus o uniwersum Lucasa i Bibliotekę Wyobraźni… O wszystkich innych uniwersach. W internecie i na konwentach czy PGA lub Digital Dragons ukrywa się pod nickiem “Yako”.

Zamierzasz wypróbować AC Black Flag Resynced?

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl