Jak pogodzić dwie generacje. 13 lat później wróciłem do Black Flag i przypomniałem sobie, za co kochaliśmy tę serię
- Gra, która wyrosła z udanej mechaniki
- Bohater z charakterem, okręt i… szanty
- Jak pogodzić dwie generacje
- Karaiby wciąż potrafią zachwycić
Jak pogodzić dwie generacje
Assassin’s Creed IV: Black Flag trafił na rynek w szczególnym momencie dla całej branży. Był rok 2013, a gracze stali właśnie na granicy dwóch generacji sprzętu. Ubisoft musiał więc przygotować grę jako produkcję działającą zarówno na PlayStation 3 i Xboksie 360, jak i na dopiero debiutujących PlayStation 4 oraz Xboksie One. W praktyce oznaczało to konieczność pogodzenia dwóch światów: ograniczeń odchodzącej generacji konsol oraz możliwości, jakie dawały nowe platformy.
Gra zadebiutowała 29 października 2013 roku na PS3 i X360, a więc jeszcze przed premierą nowych konsol Sony i Microsoftu. W tym samym okresie pojawiła się również wersja na Wii U, która korzystała z funkcji GamePada. Kilka tygodni później Black Flag stał się jednym z tytułów startowych nowej generacji – 15 listopada w Ameryce Północnej ukazał się na PlayStation 4, a 22 listopada trafił na Xboksa One. Wtedy też wyszła wersja pecetowa, która oferowała między innymi obsługę wyższych rozdzielczości i ustawień graficznych.

Różnice między generacjami były wyraźnie widoczne, choć sama struktura gry pozostała ta sama. Edycje na PlayStation 4 i Xboksa One oferowały wyższą rozdzielczość, mniejszy pop-in obiektów, gęstszą roślinność oraz bardziej efektowne warunki atmosferyczne. Szczególnie dobrze wypadało to na morzu, gdzie ulepszone oświetlenie, fale i efekty pogodowe wzmacniały wrażenie obcowania z żywym, otwartym światem Karaibów.
Z czasem Black Flag doczekał się także kolejnych wydań. W 2019 roku gra trafiła na Nintendo Switch jako część pakietu Assassin’s Creed: The Rebel Collection, a w 2021 roku pojawiła się również w wersji chmurowej na Google Stadia i była dostępna do momentu zamknięcia tej usługi. Można powiedzieć górnolotnie, że produkcja Ubisoftu stała się jednym z tych tytułów, które symbolicznie połączyły kilka epok sprzętowych – od końcówki generacji PS3 i Xboksa 360, przez start PS4 i Xboksa One, aż po późniejsze porty mobilno-hybrydowe i streamingowe, aż wreszcie wersję Resynced, który choć nazywa się resynced, jest tak naprawdę remakiem.
Wersja Resynced bez erpegowania
Z pokazu jaki urządził Ubisoft wynika, że w Black Flag Resynced zmieniono kilka szczegółów, a najważniejsza nowość to… zamiana silnika graficznego na najnowszą wersję Anvil. Zabawne, bo dopiero kiedy obejrzałem porównanie ze „starą” grą zauważyłem różnicę… No i dopiero po tym jak zagrałem w starą wersję. Wersja Resynced wygląda po prostu tak, jak w moich wspomnieniach wyglądała oryginalna „czwórka”.
W prezentacji zabawnie wypadła mocno podkreślana informacja, że remake Black Flag pozostanie klasyczną przygodową grą akcji, a nie RPG. Zabrzmiało to tak, jakby robienie sieciowych RPG było największym problemem jaki targa Ubisoftem i tym razem postanowili owego błędu nie popełniać. Owszem, niektóre elementy zostaną odświeżone: będzie nowa walka, parkour i skradanie, a starcia mają mocniej opierać się na parowaniu, wykończeniach, niszczeniu otoczenia oraz używaniu linki z hakiem do przyciągania lub zrzucania przeciwników, ale na pewno nie będzie żadnego erpegowania.
Jak wywnioskowaliśmy z zapowiedzi, parkour stanie się swobodniejszy, a skradanie zyska m.in. opcję kucania. Pojawi się też dynamiczna pogoda, która też wpłynie na pływanie statkiem.
Z remake’u zniknie multiplayer, a stare sekwencje osadzone we współczesności zastąpione zostaną nową zawartością. Ubisoft zapowiada brak DLC, a oryginalny Black Flag nadal pozostanie w sprzedaży.
