Grałem w The Expanse: Osiris Reborn i nie czekam już zbytnio na Mass Effect 5. Nowe RPG zapowiada się świetnie

Owlcat Games wyrusza z The Expanse na nieznane dla siebie wody RPG z naciskiem na akcję. Mimo to ich pierwsza gra w tym gatunku już teraz zapowiada się świetnie.

Przemysław Dygas

10

Studia Owlcat Games raczej nie ma co przedstawiać fanom RPG. Przez lata deweloperzy wyrobili sobie reputację specjalistów od klasycznych roleplayów w starym stylu z naciskiem na bardzo rozbudowaną historię. Teraz jednak studio wyrusza na nieznane wody z The Expanse: Osiris Reborn, które sięga w kierunku action RPG. Mimo pewnych podobieństw do Mass Effecta zachowuje jednak własny styl, a ja już teraz wiem, że na nic nie czekam bardziej w 2027 roku.

Action cRPG

Od pierwszych zapowiedzi The Expanse było porównywane właśnie do kultowej serii autorstwa BioWare. O ile jednak podobieństwa do Mass Effecta są pod pewnymi względami wyraźne, to już w tym momencie wydaje mi się, że Osiris Reborn będzie czymś więcej. Przede wszystkim będzie znacznie bardzie „erpegowy”.

Z grą spędziłem 4 godziny – tyle wystarczyło, by dwukrotnie ograć wycinek, który udostępnili twórcy. To niezbyt dużo, lecz przedstawiony fragment zdaje się dobrze przedstawiać wiele podstawowych założeń nadchodzącego RPG. W ramach bety deweloperzy udostępnili możliwość gry dwoma klasami postaci w dwóch wariantach pochodzenia. Wycinek produkcji prezentuje zaś wydarzenia z wczesnego, lecz nie startowego etapu kampanii.

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

Trafiłem więc na stację Pinkwater-4 razem ze swoją bliźniaczką po brawurowej ucieczce z Eros, które właśnie doznało zakażenia protomolekułą zmieniającą ludzi w monstra tworzące tajemnicze struktury. Już na tym etapie widać, że twórcy wyraźnie wiążą swoją grę z wydarzeniami z książek i serialu – incydent na Eros jest bowiem jednym z najważniejszych w całym cyklu. W rozmowie z twórcami dowiedziałem się zresztą, że w Osiris Reborn spotkamy niektóre postacie znane z kart powieści oraz ekranu telewizora, a także odwiedzimy kluczowe lokacje.

Cała historia będzie jednak rozgrywać się z boku, aby nie ograniczać możliwości kreowania własnej opowieści każdego z graczy. Dlatego też The Expanse od Owlcatów ma, tak samo jak w przypadku innych gier studia, oferować całą masę możliwych ścieżek, kluczowych wyborów i ich konsekwencji, ale w ograniczonej skali, aby nie wchodziły w konflikt z kanoniczną historią. Możemy więc liczyć na decydowanie o losie towarzyszy, frakcji czy całych stacji, co miało miejsce nawet w krótkim wycinku gry, jaki miałem okazję przetestować.

Ta „erpegowość” nie ogranicza się do samych wyborów w dialogach. Tak jak w izometrycznych grach studia kluczowe znaczenie mają tu też statystyki naszej postaci, ponieważ momentów, w których dokonujemy „stat checków” jest sporo. A to test percepcji podczas eksploracji, który pozwoli znaleźć ukryte fanty, a to test zdolności technicznych lub fizycznych przy otwieraniu dodatkowych przejść, a czasami oczywiście także wymogi związane z perswazją. „Pod maską” nadal liczą się więc cyferki związane z naszymi umiejętnościami, które w drzewku zostały podzielone na bojowe, eksploracyjne oraz osobiste.

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

Jednocześnie twórcy zdają się nieco odcinać od tradycyjnego podejścia, że wybór związany z zaliczonym testem umiejętności jest zawsze najlepszy. Dobrym przykładem jest tu sytuacja z bety, w której mogłem spróbować przekonać pewną osobę do stanięcia w mojej obronie razem z całym personelem stacji. Zaliczony test perswazji przełożył się na nieco łatwiejszą misję, lecz w ostatecznym rozrachunku doprowadził do śmierci masy ludzi oraz zniszczenia całej stacji. Podejście bez angażowania sojuszników kończyło się zaś o wiele mniej dramatycznymi konsekwencjami.

Dodajcie do tego jeszcze zapowiadane różnice wynikające z wybranego pochodzenia, a czynników wpływających na rozgrywkę zbiera się całkiem sporo. Przy okazji deweloperzy zdradzili już, że będziemy mieli do czynienia z raczej łatwym do przewidzenia podziałem: Ziemianin jest bardziej wygadany, Pasiarz uzdolniony technicznie, a Marsjanin przystosowany bojowo.

Nowa szkoła scenariusza Owlcatów

A jak to wszystko przekłada się na samą narrację? Na razie trudno mi to jednoznacznie ocenić, ponieważ wycinek gry, który miałem okazję ograć jest naprawdę krótki. Samo wyjściowe założenie historii brzmi jednak bardzo ciekawie, a to jak została przedstawiona rozbudza apetyt na więcej – szczególnie u kogoś zaznajomionego z oryginalnym The Expanse.

Przed ograniem bety miałem duże obawy, jak wyjdzie przełożenie stylu scenariuszy Owlcatów na realia gry wypełnionej cinematikami i w pełni dubbingowanymi dialogami. Długaśne wypowiedzi znane z ich izometrycznych RPG mogłyby być dosyć niestrawne i nienaturalne w realiach gry takiej jak Osiris Reborn. Na szczęście na ten moment natknąłem się tylko na jedną rozmowę, która brzmiała jak wyjęta z Pathfindera czy Rogue Tradera. Resztę ewidentnie przystosowano do nowej formy, co oznacza, że są znacznie bardziej dynamiczne i mniej „książkowe”.

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

Bardzo solidnie prezentuje się też gra aktorów głosowych. Mam wrażenie, że w trailerze Osiris Reborn wybrano kiepskie, sztucznie brzmiące fragmenty. W samej grze prezentuje się to zdecydowanie inaczej i z przyjemnością słuchałem każdej rozmowy, nie mając ochoty jej przyspieszyć. To szczególnie dobra wiadomość biorąc pod uwagę, że sama mimika twarzy bohaterów nie jest idealna. To po prostu nie jest poziom gier AAA, które mogą pozwolić sobie na rewelacyjny motion capture. Deweloperzy maskują to jednak dobrą aranżacją wielu scen obejmujących postacie chodzące po pokoju, ciekawe kadry i bardzo ładne oświetlenie.

Niestety nie było mi dane sprawdzić jak działa to w przypadku towarzyszy. W toku bety mogłem jedynie zapoznać się ze swoim bliźniaczym bratem/siostrą oraz Zafarem, który niestety przez większość czasu tej konkretnej misji pozostaje nieobecny. Nie jestem więc w stanie stwierdzić, czy nasza ekipa będzie wypełniona angażującymi postaciami. Na razie deweloperzy przedstawili jedynie ich krótkie opisy, które nie zdradzają zbyt wiele. Dotychczasowy dorobek studia pozwala mi zakładać, że nie ma się o co martwić, ale to jedynie domysły.

To co mogę stwierdzić już teraz, to że sama postać bliźniaka naszego bohatera jest zarówno ciekawym zabiegiem fabularnym, jak i ciekawą osobą. Przypomina to podejście z Dragon Age 2, ponieważ tutaj również nasze rodzeństwo staje się ważną postacią, która swoją klasą dopełnia naszą i bezpośrednio towarzyszy nam w misji jako członek drużyny. J (bo tak się nazywa) jest przy tym gadatliwy, często komentuje aktualne wydarzenia i ma swoje zdanie na ich temat.

Walki w nieważkości przyprawiają o zawrót głowy

Wszystko to brzmi dobrze, ale ostatecznie dużą część rozgrywki spędzimy na eksploracji i walce. Ta zaś jest elementem, który najmocniej przypomina serię Mass Effect. Na poszczególne misje będziemy wyruszać razem z dwoma wybranymi towarzyszami. W walce wspierają nas automatycznie, ale możemy też wydawać im proste rozkazy użycia umiejętności czy interakcji ze środowiskiem. Pomaga w tym aktywna pauza, choć lepiej określić ją znacznym spowolnieniem czasu. Dodatkowo w walce kluczową rolę pełni system osłon, który wzbogacono o prostą metodę przemykania od jednej do drugiej. Jako weteran serii BioWare poczułem się jak w domu.

Nie oznacza to jednak, że wszystko jest takie samo. Owlcat wyraźnie postanowił rozbudować znaną formułę korzystając z realiów świata The Expanse i nie tylko. W trakcie starć często można chociażby natknąć się na sytuacje, w których nasi towarzysze mogą wpłynąć na otoczenie, niszcząc daną część stacji, korytarza czy innego środowiska. Najciekawszym elementem jest za to poruszanie się i walka w stanie nieważkości.

Deweloperzy dokładnie przełożyli na grę realia znane z książek i serialu, co oznacza, że nasi bohaterowie wyposażeni są w buty magnetyczne. Całkowicie zmienia to animację i feeling poruszania się – bieg to bardziej skoki z jednej nogi na drugą, a twórcy zdradzili, że inspirowali się w tym aspekcie łyżwiarstwem szybkim. Co najważniejsze, system ten radykalnie zmienia zasady walki. Gdy przebywamy w nieważkości klasyczny, podział góra-dół traci znacznie, a my możemy wbiegać na powierzchnie, które normalnie uznalibyśmy za ściany.

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

Czasami patrzenie na otoczenie z różnych perspektyw może przyprawić o lekki zawrót głowy, ale najbardziej imponująco prezentuje się podczas walki. Przeciwnicy bywają rozstawieni pod kątami, które normalnie byłyby niemożliwe. My zaś możemy zmieniać naszą orientację w taki sposób, że ich osłony stają się nieskuteczne, ponieważ nagle znajdujemy się wyżej od nich. Oczywiście oznacza to, że my również możemy być narażeni na ostrzał ze ścian. To na tyle ekscytujący system, że mam nadzieję, iż twórcy wykorzystają go do ekstremum i pozwolą na walkę z „sufitu” i liczne manewry mieszające w głowie.

Krótki etap udostępniony przez twórców wypełniono zresztą całą masą emocjonujących momentów. Zaliczyłem lot w nieważkości z użyciem plecaka, ostrzał celów „naziemnych” z działek swojego statku i całą masę wybuchów, które pozostawiały chmary odłamków stacji latających dookoła w środowisku bez grawitacji. Co jakiś czas sekwencje te wypełniały bardzo dobre przerywniki filmowe wiarygodnie podkreślające realia poruszania się w kosmosie. W spokojniejszych momentach mogłem z kolei liczyć na proste zagadki środowiskowe czy wiadomości do przeczytania.

Dodatkowo wszystko to prezentuje się świetnie także pod względem graficznym. Oprawa może i nie dorównuje Cyberpunkowi 2077 czy innym hitom z górnej półki, ale ma swój styl, który wpada w oko. Szczególnie dobre wrażenie sprawia tu oświetlenie. Na samej stacji wszystko skąpane jest w blasku ekranów, jasnych LED-ów czy lamp awaryjnych. Na zewnątrz powalił mnie zaś zjawiskowy widok, gdy cała stacja obracając się wokół własnej osi sprawia, że kąt promieni słonecznych stale się zmienia i powoli sunie po wszystkich obiektach i postaciach.

Beltalowda i inyalowda

Poza samym gameplayem jest jeszcze jeden element, za który bardzo doceniam robotę deweloperów. Mowa tu o przywiązaniu do specyfiki uniwersum i pieczołowitym podejściu do jego odtwarzania. Wspominałem już o kwestii poruszania się w nieważkości wprost z książek, ale to nie wszystko. Świetnie oddano tu przede wszystkim różnice między Pasiarzami a Ziemianami i Marsjanami. Pod tym względem deweloperzy poszli tu dalej niż twórcy serialu, ponieważ nie musieli przejmować się fizjonomią prawdziwych ludzi.

Pasiarze w grze są całkowicie inaczej zbudowani niż reszta mieszkańców Układu Słonecznego. Są znacznie wyżsi i bardziej smukli ze względu na całe życie spędzone w nieważkości. Różnice te są olbrzymie i w scenach rozmów między przedstawicielami ludzi o różnym pochodzeniu od razu widać, kto reprezentuje jaką kulturę. To jednak nie wszystko, ponieważ używają także znanych z oryginału gestów wykształconych do porozumiewania się w skafandrach ukrywających klasyczną mimikę oraz słów z pasiarskiego języka.

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

To samo tyczy się podejścia do fizyki w przestrzeni kosmicznej, na którą tak dużą uwagę zwracały książki i serial. Statki kosmiczne nie hamują w magiczny sposób, lecz muszą odwrócić się i hamować siłą swojego silnika. Granaty w nieważkości nie mogłyby działać w klasyczny sposób, więc są wyposażone w napęd kierujący je do celu. Grawitacja nie pojawia się znikąd i występuje tylko na statkach z ciągłym przyspieszeniem lub stacjach rozkręconych do ruchu obrotowego. Każdy taki detal wpływa na immersję i pokazuje, że nie mamy do czynienia z sci-fi takim jak zawsze.

Czy jest jednak coś wzbudzającego moje obawy? Takich małych elementów również nieco tutaj znalazłem. Najpopularniejszym problemem były tekstury doczytujące się czasami z wyraźnym opóźnieniem. Niedomaga również pathfinding towarzyszy, którzy czasami kręcą się w kółko, wykonując dziwne ruchy, lub zostają w tyle. Widać również pewną budżetowość pod względem różnorodności szeregowych NPC-ów. Zdecydowanie zbyt często widziałem tego samego łysego gościa z brodą w identycznym stroju.

Mimo wszystko ostatecznie są to drobnostki do naprawienia w finalnej wersji gry – szczególnie że do premiery jeszcze daleko. Najważniejsze pytanie dotyczy więc nie kwestii technicznych, lecz tego, czy reszta gry będzie prezentowała podobny poziom co wycinek udostępniony teraz przez twórców. Czy fabuła będzie wystarczająco interesująca? Czy towarzyszy zapamiętamy na długo, czy może będą tylko wypełnieniem drużyny? Jak zróżnicowane będą same misje, w których weźmiemy udział?

The Expanse: Osiris Reborn, Owlcat Games, 2027.

Na ten moment na wszystkie te pytania nie sposób odpowiedzieć. Wiem jednak, że The Expanse prezentuje się naprawdę obiecująco. Twórcy wciąż mają zaś przecież sporo potencjalnych asów w rękawie, ponieważ nadal nie widzieliśmy wielu aspektów gry. Zwiastun i rozmowa z twórcami zdradziły już, że Osiris Reborn pozwoli nam zobaczyć o wiele większe stacje ze sporymi hubami do zwiedzania. Do naszej dyspozycji oddany zostanie też statek pełniący podobną rolę co Normandia w Mass Effect. Każdy towarzysz będzie dysponował własnym zestawem misji, a niektórych z nich będziemy mogli romansować.

Wiele elementów może nas potencjalnie zachwycić lub okazać się dalekie od oczekiwań. Wszystkiego dowiemy się pewnie dopiero po premierze. Na ten moment wiadomo jedno – na Osiris Reborn warto czekać. Kropką nad „i” niech będzie to, że osobiście o wiele większe nadzieje wiążę właśnie z tym RPG niż z nadchodzącym Mass Effectem 5 od nieco podupadłego już BioWare.

The Expanse: Osiris Reborn

The Expanse: Osiris Reborn

PC PlayStation Xbox
Data wydania: II kwartał 2027
The Expanse: Osiris Reborn - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

2

Przemysław Dygas

Autor: Przemysław Dygas

Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl