Ułożyłem moje ukochane soulslike’i od najsłabszego do najlepszego. Ranking fana gatunku
Wy lubicie topki, ja lubię topki. Ostatnio możemy się nimi wszyscy bawić na GRYOnline, więc z tej okazji czas na ranking Dark Souls i krewnych. Oczywiście dominuje jedno studio, ale znajdziecie też kilka niespodzianek.
- 8. Lords of the Fallen
- 7. NiOh
- 6. Dark Souls 2
- 5. Sekiro
- 4. Bloodborne
- 3. Dark Souls
- 2. Dark Souls 3
- 1. Elden Ring
Pierwszy kontakt z Dark Souls stanowił dla mnie gamingowe przebudzenie. Pokochałem ten gatunek nie tylko za gamingowe wyzwanie i walkę z bossami, ale też za to, jak intrygującą formą interaktywnej opowieści okazali się przynajmniej niektórzy przedstawiciele gatunku. Dziwnym trafem – zazwyczaj ci pod banderą FromSoftware i Hidetaki Miyazakiego. Jednak na liście znajdzie się też kilka nieortodoksyjnych wyborów – w końcu to mój osobisty ranking i czasem mogło przeważyć konkretne doświadczenie czy preferencje estetyczne (zwłaszcza w jednym przypadku). Z tego samego powodu poza rankingiem znalazło się kilku intrygujących przedstawicieli jak kontynuacje NiOh, Lies of P, Demon’s Souls, Remnant, The Surge czy Mortal Shell. A resztę znajdziecie na poniższej liście!
8. Lords of the Fallen
Twórcy: CI Games
Rok produkcji: 2023
Od pierwszego Lords of the Fallen odbiłem się zaraz po prologu. Warhammerowa z duszy wariacja, jedna z pierwszych, jakoś mi nie siadła. Z podejściem drugim, zatytułowanym niemal dokładnie tak samo – wyszło inaczej. Pewnie, na pierwszy, a nawet na drugi rzut oka to po prostu heavymetalowy fanfik pierwszego Dark Souls (myślę, że Mother Danziga wybrano do trailera nie bez przyczyny, nie tylko na lore’owe nawiązanie). Fabuła też próbuje być enigmatyczna, choć w mniej finezyjny sposób.
Trzeba jednak przyznać, że – przynajmniej w obecnej, poprawionej wersji, ma w sobie to „coś”. CI Games znalazło sposób na zabawę nieco innym - choć podobnym - ciężarem walki niż w grach FromSoftware. Zgadza się klimat, jeśli ktoś lubi apokaliptyczno-mroczne, edgy fantasy – ja akurat miewam słabość i podoba mi się opcja ganiania typem cosplayującym Nazgula, nie ukrywam. Walki z bossami to może nie top topów w gatunku, ale potrafią być pomysłowe, stanowią wyzwanie i dają trochę satysfakcji.
Kupiła mnie z kolei zabawa mechanikami rodem z Soul Reavera i kombinowanie z przenikaniem dwóch płaszczyzn – materialnej i duchowej. To jedno grę wyróżnia i rzeczywiście robi robotę. A fakt, że gra stara się akceptować swój nieco bardziej przaśno-metalowy charakterek też pomaga. Na tyle, że z pewnym zainteresowaniem czekam na część drugą (a właściwie trzecią).

