5. Sekiro. Ułożyłem moje ukochane soulslike’i od najsłabszego do najlepszego. Ranking fana gatunku
- 8. Lords of the Fallen
- 7. NiOh
- 6. Dark Souls 2
- 5. Sekiro
- 4. Bloodborne
- 3. Dark Souls
- 2. Dark Souls 3
- 1. Elden Ring
5. Sekiro
Twórcy: FromSoftware
Rok produkcji: 2019
Jeśli przy którymś soulslike’u cierpiałem – i jeszcze będę cierpiał – to chyba tak naprawdę tylko przy Sekiro. Musiałem kompletnie zmienić sposób myślenia o tym, jak grać, o walce czy nawet eksploracji. Z jednej strony produkcja ta oferuje coś, co bardzo lubię – prosty, dynamiczny i mocno wertykalny komponent skradankowy, który pomagał przy przemierzaniu lokacji i kasowaniu minibossów. Jednocześnie zaś starcia to rytmiczny, wymagający niesamowitej uważności balet, którego trzeba się nauczyć – albo zginąć. I tak aż do bólu kciuków i nadgarstka. Kto podejmował rękawicę od późniejszych bossów (zwłaszcza pewnego małpiszona), ten w cyrku się nie śmieje. Złaszcza że fikuśny przekoksany build nie pomoże nam obejść problemu.
Jednocześnie zaś to jedna z ciekawszych historii w repozytorium Hidetaki Miyazakiego. Mimo lore’owych niuansów, w których można kopać od teraz do 2030, opowieść na podstawowym poziomie okazuje się dużo bardziej zrozumiała. Jako upokorzony shinobi chwytamy za miecz i staramy się ocalić swego pana, a jednocześnie zmienić sytuację w prowincji. Klimatem, tonem i tempem przypomina to animcową, względnie spójną wariację wokół poetyki kina Kurosawy. Intrygujące połączenie, od którego ciężko się oderwać, mimo ustawicznego zbierania oklepu.

