Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
Top-listy na GRYOnline pozwalają dzielić się subiektywnym rankingami – oto więc moja topka ulubionych gier ze złotych lat 90. A ponieważ przez całą dekadę zbyt dużo się działo, zawęziłem wybór do gier, które wydano na dyskietkach i platformie „IBM PC”.
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
Jeszcze nigdy żadna lista gier nie sprawiła mi tyle problemów, ile ta! A to dlatego, że starałem się choćby symbolicznie uszeregować je według miejsc, choć w tym przypadku trudno mówić o „od najsłabszej do najlepszej. Dla mnie to raczej lista gier „od świetnej do fantastycznej” – i dlatego było to takie trudne. Poza tym koszyk był dosyć obszerny, bo wybierałem moje ukochane retro tytuły ze złotych lat 90. A dokładniej gry pecetowe, które ukazały się jeszcze na dyskietkach, żeby zachować jakieś widełki rozsądku.
Będzie więc nostalgicznie, niekoniecznie zgodnie z różnymi topkami wszech czasów, bo raz – tego rodzaju podsumowania znacie już z mojej serii retro z najlepszymi pozycjami z konkretnego roku. Poza tym już wtedy, mimo chłonięcia absolutnie każdego tytułu w każdym gatunku, moje serce szczególnie kradły wszelkiego rodzaju symulatory, nawet jeśli rozgrywka w nich bardziej przypominała grę akcji.
Zainspirowany nową funkcją tworzenia swoich topek na stronie GRYOnline.pl, skorzystałem ze swobody i poniższe wybory są w końcu całkowicie subiektywne, moje. Choć pewnie ich kolejność równie dobrze można by ustawić inaczej i ciągle bym się z nią zgadzał. Takie to wtedy były „złote czasy” gier, gdy każda kolejna podnosiła poprzeczkę w oprawie graficznej, grywalności bądź zaskakiwała zupełnie nową formułą rozgrywki!
10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- Producent: id Software
- Rok wydania: 1992 / 1993
Na początek pewnie zaskoczenie, bo w wielu rankingach Doom zwykle okupuje podium. To także małe nagięcie zasad i dwie gry na jednym miejscu, ale przyznam, że nie potrafię ich oddzielić. Wtedy to był fenomen. Nie znaliśmy pojęć first person perspective ani first person shooter, na Wolfa 3D mówiło się „symulator człowieka”. Różnica technologiczna pomiędzy Doomem i Wolfem była zauważalna, ale chyba jeszcze bardziej dzielił je zupełnie inny klimat: quasi historyczno-realistyczny kontra horror science fiction.
I chyba dlatego Doom nie był dla mnie prostym następcą Wolfa, a jego uzupełnieniem. Obie były niesamowite, obie oferowały coś zupełnie niezwykłego, nieco odmiennego w stosunku do siebie i zupełnie nieporównywalnego do innych tytułów z czasów dominujących do tamtej pory 8-bitowych strzelanek scrollowanych w bok lub do góry. Z czasem zostały one przyćmione przez coraz lepsze tzw. „gry doomopodobne”, jak się wtedy nazywało FPS-y, ale i tak mimo to, zawsze miałem obie te gry na dysku i zależnie od nastroju uruchamiałem jedną bądź drugą. Nawet dziś i Wolf 3D i Doom zachowały swoją grywalność udowadniając, że są to tytuły ponadczasowe.

