9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- Producent: MicroProse
- Rok wydania: 1991
W tamtym czasie byłem wielkim fanem Formuły 1 i gra studia MicroProse była jak spełnienie marzeń. Oferowała zupełnie inny poziom doznań niż ogrywana w latach 80. polska planszówka, czy choćby arcade’owy PitStop. Patrząc dziś na wektorową grafikę trudno uwierzyć, że wtedy, przed monitorem, miało się uczucie oglądania transmisji z wyścigu w TV i jeszcze udziału w nim jako zawodnik. Wszystko za sprawą odtworzenia realnych torów i możliwości wpisania sobie realnych nazw teamów i kierowców oraz kolorystyki bolidów odpowiadającej tym prawdziwym – tak wtedy obchodzono kwestie licencji. Wtedy nie miałem nawet pojęcia, że muzyka w intro to wielki przebój The Chain zespołu Fleetwood Mac, który towarzyszył transmisjom F1 w brytyjskiej telewizji.
Bardzo ważne były kwestie realizmu – uszkodzone po kraksach bolidy były usuwane za pomocą dźwigów. Opony zużywały się w ciągu jazdy, można było ustawić zakresy biegów oraz przedni i tylny spojler, co wpływało na docisk i prędkość bolidu. Gra symulowała też slipstream i możliwość wyprzedzania po wcześniejszej jeździe tuż za plecami rywala. Co roku wpisywało się nazwiska i nazwy teamów na podstawie rozpiski z niemieckiego magazynu Auto Bild i grało równocześnie z kalendarzem prawdziwej F1! Formula One Grand Prix od MicroProse oferowała praktycznie niekończącą się regrywalność i zabawę w zawodnika F1 – aż do ukazania się sequela kilka lat później.

