8. TFX – muzyka wgniatała w fotel. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- Producent: Digital Image Design
- Rok wydania: 1993
TFX raczej nigdzie nie jest wymieniany jako jedna z najlepszych gier – ja nie mogłem się od niej oderwać! Twórcy królującego na Amidze F-29 Retaliator, którzy potem zasłynęli rewolucyjnym EF2000 i F-22 Total Air War, w międzyczasie dali nam następcę F-29 w postaci TFX-a – zręcznościowego symulatora lotu, który mimo paru realistycznych akcentów bardziej przypominał dynamiczną grę akcji. Wrażenie to było głównie zasługą absolutnie rewelacyjnej ścieżki dźwiękowej, która pompowała adrenalinę skuteczniej niż jakiekolwiek wydarzenia na ekranie!
TFX był więc grą, którą przede wszystkim się słuchało, a potem oglądało i grało. Do świetnej muzyki dobrane były jeszcze różne komunikaty radiowe, a sam symulator oferował takie atrakcje, jak tankowanie w powietrzu czy efektowny widok z kamery zasobnika celowniczego. Do tego z listy samolotów do wyboru był mój ulubiony F-117A i z wyżej wymienionych powodów często wolałem bardziej zagrać w TFX-a niż w symulator F-117 od MicroProse.

