6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- Producent: Electronic Arts
- Rok wydania: 1993
Seal Team to chyba jedna z najbardziej niedocenianych gier początku lat 90., bez sequeli, bez rozgłosu czy wymieniania w topkach najlepszych. A przecież mówimy tu o chyba pierwszej w historii taktycznej strzelance, pierwszym symulatorze żołnierza, w dodatku z elementami extraction shootera, i to w czasach, gdy nikomu się jeszcze nie śniło o Rainbow Six i Operation Flashpoint. Seal Team było bezkompromisową, hardcorową strzelanką TPP i FPP, w której można było zginąć od jednej kuli, w której pokonanie kilku przeciwników z AK-47 było dużym wyzwaniem – bez save’ów, bez checkpointów, bez biegania i strzelania „na pałę”.
Gra przenosiła nas do wietnamskiej dżungli, a przed misją przygrywała nam wersja midi przeboju Paint it black Rolling Stonesów. Pamiętam, że największe wrażenie zrobiła na mnie nie powolna, metodyczna rozgrywka, tylko mechanika wzywania śmigłowców Huey. Można było je wezwać przez radio jako wsparcie ogniowe albo na końcu misji, do ewakuacji z pola bitwy, ale – tak jak w realu – trzeba było całkiem długo czekać na ich przylot, trzeba było oczyścić strefę lądowania na ich przyjęcie, piloci mogli odmówić lądowania albo w ogóle nie dolecieć do nas, bo maszyna oberwała gdzieś po drodze!
Wszystko to dodawało jeszcze więcej realizmu, zaskoczenia oraz niepewności podczas każdej misji i chyba żadnej innej grze później nie doświadczyłem tak dobrze, tak realistycznie odwzorowanego wsparcia powietrznego opartego tylko na skryptach AI. Seal Team może nie zachwycał grafiką, ale poziomem realizmu i symulacji wyprzedzał inne gry o kilka generacji.

