7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- Producent: Novalogic
- Rok wydania: 1992
Najpierw było rozczarowanie, bo wszyscy oczekiwali, że Comanche będzie nowym Gunshipem 2000 z cudną grafiką, czyli złożonym symulatorem lotniczym. Tymczasem gra Novalogic okazała prostą strzelanką zręcznościową z perspektywy widoku z kokpitu śmigłowca. Trudno się jednak było gniewać na Comancha, bo oprawa wizualna powodowała opad szczęki absolutnie u każdego! W erze płaskich map i prostych stożków grafiki wektorowej, studio Novalogic ze swoim autorskim silnikiem Voxel Space pokazało teren z realistycznie wyglądającymi pagórkami i wąwozami, oferując nieznane do tej pory wrażenia wizualne przed monitorem.
Comanche wyglądał fenomenalnie! Nawet samo strzelanie do czołgów i rosyjskich helikopterów nie dawało tyle frajdy, co zwykłe latanie wąwozami i pomiędzy pagórkami na niskim pułapie. Miało to swoją cenę, bo w czasach, gdy standardem był 1 MB pamięci RAM, Comanche wymagał 4 MB RAM-u, który nie był tani, żeby w ogóle móc uruchomić grę. To właśnie przez tę grę, a może – dzięki niej – doczekałem się pierwszego upgrade’u swojego peceta i wraz z dodatkową pamięcią pojawiła się w nim karta muzyczna.


