3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- Producent: MicroProse
- Rok wydania: 1991
Na początku lat 90. nikt nie znał jeszcze powiedzenia „syndrom jeszcze jednej tury”, ale jak najbardziej byliśmy jego ofiarami. Cywilizacja nie zachwycała oprawą graficzną czy dźwiękową, za to gameplay to był zupełnie inny poziom! Mało która gra potrafiła tak wciągnąć, tak totalnie pochłonąć, że zapominało się o bożym świecie. Każda tura przynosiła jakieś efekty, jakieś wyzwania i żadna rozgrywka nie wyglądała tak samo.
Siłą Cywilizacji było oparcie jej na znanych z historii realiach i relatywnie dość prostych, jasnych zasadach, które łatwo było opanować nawet bez znajomości angielskiego. Do tego dochodziła nieliniowa, pełna swobody rozgrywka i wiele dróg do zwycięstwa. Dzięki temu prowadzenie swojej nacji od wynalezienia koła, po kolonizację kosmosu za każdym razem oferowało mnóstwo emocji. Dekady później dowiedziałem się, że słynna Civka nie była do końca dziełem Sida Meiera, ale plagiatem planszówki od firmy Avalon, która nie doceniła potencjału wersji dyskietkowej i zawarła ugodę, niekorzystną dla siebie, biorąc pod uwagę późniejszy sukces gry.

