5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- Producent: Origin Systems
- Rok wydania: 1993

Strike Commander stworzył odrębny gatunek gier, który, niestety, nie został podłapany przez żadne inne studio oprócz Origin Systems. Sytuacja była nieco podobna jak przy Comanche’u i zamiast kolejnego realistycznego symulatora F-16 w stylu Falcona, Strike Commander oferował znacznie bardziej zręcznościową rozgrywkę, ale za to z niezwykłym dodatkiem – miał filmową fabułę ze świetnymi cutscenkami i wątek ekonomiczny.
Wykonywanie misji bojowych w samolocie F-16 było niejako w tle śledzenia wciągającej historii o grupie najemników z dywizjonu Dzikich kotów i ich rywalizacji z konkurencyjnymi, cynicznymi Szakalami. Oprócz podróży po bazach rozsianych po całym świecie, przyjmowaniu zleceń w barach i osobistych porachunków w grze trzeba było dbać o swoją flotę samolotów i zapasy bomb oraz pocisków – każde pudło, każde katapultowanie oznaczało „dywanik” z naszym księgowym i spore straty w budżecie. Strike Commander łączył gatunki symulatora lotniczego i przygodowych gier akcji w swój wyjątkowy, jedyny sposób. Ileż bym dał, żeby ktoś dzisiaj pokusił się o remake bądź duchowego spadkobiercę Strike Commandera.
