1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety. Te tytuły rozpoznacie tylko jeśli pamiętacie czasy dyskietek 3,5''. Moje ulubione gry z lat 90. - od świetnej do fantastycznej
- 10. Doom / Wolfenstein 3D – „symulator człowieka”
- 9. Formula One Grand Prix – wyglądała jak transmisja w TV
- 8. TFX – muzyka wgniatała w fotel
- 7. Comanche: Maximum Overkill – pierwszy upgrade peceta
- 6. Seal Team – połączenie filmu Pluton i symulatora Arma
- 5. Strike Commander – przygodowy film akcji z F-16 w roli głównej
- 4. Alone in the Dark – przeklimatyczna wizyta w nawiedzonym domu
- 3. Sid Meier's Civilization – jeszcze chwila i kończę na dziś
- 2. Privateer – niezapomniana, kosmiczna przygoda
- 1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
1. Star Wars: X-Wing – Moc w końcu dotarła na pecety
- Producent: Totally Games
- Rok wydania: 1993
Czy da się połączyć pokulturowy, ponadczasowy fenomen z dość wymagającym, trudnym symulatorem? Star Wars: X-Wing udowadniał, że tak! Wiem, że wydany później TIE-Fighter uchodzi za jeszcze lepszą odsłonę, ale ja zawsze byłem sercem po stronie Rebelii i ciężko było mi się przemóc do grania jako ten „zły”. Gry komputerowe od dawna próbowały sięgać do uniwersum Gwiezdnych wojen, ale wynikiem były jedynie słabo lub średnio udane zręcznościówki. Dopiero X-Wing wyglądał i brzmiał dokładnie tak, jak kolejna kinowa odsłona gwiezdnej sagi i teleportował gracza wprost w sam środek konfliktu Rebelii z Imperium. Pozwalał naprawdę poczuć się jak pilot znanych z kina myśliwców, jak pionek w ogromnej machinie wojennej i w końcu osobiście doświadczyć najbardziej emocjonującego momentu, czyli ataku na Gwiazdę Śmierci.
Oczywiście, jeśli udało się do tego etapu dotrzeć, bo X-Wing nie był prostą strzelanką, tylko symulatorem pełną gębą. Trzeba było zarządzać energią statku i skupiać się na celach misji, a nie strzelać do czego popadnie. Misje eskortowe dawały chyba w kość każdemu, ale tym większa była radość z każdego sukcesu. A nawet jeśli się nie udawało, to frajda i tak była duża, bo po prostu czuliśmy się jak piloci Rebelii, czuliśmy się jak w filmowym pierwowzorze dzięki tym wszystkim efektom dźwiękowym, jękom przelatujących TIE-Fighterów, znanym postaciom w cutscenkach. Podobnie jak Strike Commander, X-Wing był świetnym przykładem na to, jak można połączyć filmową fabułę i akcję z rozgrywką obserwowaną wyłącznie z kokpitu swojej maszyny.
Honorowe wzmianki
Myślałem, że dam radę z Top 10, ale wspaniałych gier, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie było wtedy zbyt wiele i byłoby wręcz nietaktem pominąć parę innych tytułów. Oto więc kilka honorowych wzmianek:
- Syndicate
- Ultima Underworld I i II
- System Shock
- F-14 Fleet Defender
- F-15 III Strike Eagle
- Aces of the Pacific
- 1942 Pacific Air War
- Lemmings
- SSN-21 Seawolf
- Harpoon
Chcesz stworzyć własną topkę kultowych gier – lub czegokolwiek innego? Zapraszamy tutaj!

