Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!. Miliony dolarów, znane nazwiska i zero gotowej gry. Największe katastrofy crowdfundingu wciąż bolą backerów
- Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
- Nazwa Greed Monger okazała się bardzo ironiczna
- Twórca dinozaurowego The Stomping Land wyparował
- Pisarz sci-fi nie stworzył realistycznej szermierki w CLANG
- Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
- Godus, czyli boska komedia Molyneux
- Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
- Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
- Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
- Shenmue 3 wiele obiecywało, ale rozczarowało niemal wszystkich
Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
Kwota zebrana na Kickstarterze: 567 665 dolarów
Sandboksowy projekt Yogventures! reklamowano przede wszystkim nazwą Yogscast, czyli niezwykle popularną grupą youtuberów gamingowych. Dla wielu fanów była to praktycznie gwarancja powodzenia. Kickstarter odniósł ogromny sukces i zebrał ponad 560 tysięcy dolarów, znacznie przekraczając początkowy cel zbiórki. Wtedy właśnie zaczęły się problemy.
Za produkcję odpowiadało Winterkewl Games, niewielkie studio indie. Bardzo szybko okazało się, że skala projektu była ogromna, zespół za mały, a zarządzanie developmentem zaczęło się rozpadać. Publikowano update’y, koncepty i prototypy, ale z czasem coraz więcej osób zaczęło zauważać, że rozwój idzie bardzo wolno, gameplay prezentuje się chaotycznie, a projekt nie wygląda na możliwy do ukończenia.
W 2014 roku sytuacja stała się krytyczna. Winterkewl Games ogłosiło, że nie jest w stanie ukończyć gry i projekt znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej. Gdzie podziały się pieniądze? Do dziś nie ma jednej konkretnej odpowiedzi. Nie pojawiły się publiczne dowody świadomej defraudacji środków.
Yogscast publicznie przyznało, że projekt się nie udał, więc próbowano częściowo naprawić sytuację względem fanów. Zamiast całkowicie odciąć się od sprawy, przeproszono społeczność, a także przyznano, że gra nie spełni pokładanych obietnic. Rozdano backerom klucze do innej gry sandboxowej, TUG (The Untitled Game). Ironia losu polega na tym, że TUG również ostatecznie nigdy nie zostało ukończone, a część backerów uznała to za bardzo słabą rekompensatę, bo refundów praktycznie nie było.

