Po ograniu dema The Sinking City 2 widzę, że Frogwares nie robi zwykłej kontynuacji, lecz niemal pełny reboot

The Sinking City 2 z pierwszą częścią łączą głównie tytuł i wygląd głównego bohatera. Nowy tytuł ponownie rzuca gracza do zatopionego miasta, ale historia oraz rozgrywka różnią się od tego, co poznali fani „jedynki”.

Po zapowiedzi The Sinking City 2 spodziewałem się rozwiązania podobnego, co w pierwszych dwóch częściach Pathologic, czyli ta sama historia i uniwersum, ale przedstawiona w trochę inny sposób. Po zapoznaniu się z wersją preview widzę jednak, że nadchodzącej grze studia Frogwares jednak bliżej do rebootu i szczególnie przypadnie ona do gustu fanom takich klasyków jak Silent Hill oraz Resident Evil. Z oryginalnym The Sinking City gra ma niewiele wspólnego.

Resident Hill w zatopionym mieście

The Sinking City 2 na nowo podchodzi do motywu eksploracji podtopionego miasta. Tym razem otwarty świat jest zastąpiony liniową rozgrywką, o czym mówią sami deweloperzy. To jedna z pierwszych istotnych zmian i testując grę, nie miałem okazji w pełni przekonać się, na ile jest ona istotna. Pierwszy fragment, gdy eksplorowałem uniwersytet, a potem płynąłem do kościoła, przedstawił drobny wycinek gameplayu, który z pewnością nie prezentował pełnego potencjału eksploracji w grze.

The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Na pewno jednak zmiana będzie odczuwalna. Zwiedzanie całego miasta było jednym z elementów „jedynki”, które mnie wciągnęły. Dzielnice były zróżnicowane, ekscytowało zwiedzanie ruin, zwłaszcza zagrożonych obszarów, w których nie wiadomo było, co się spotka. Pierwsze The Sinking City podchodziło do tematu survivali na swój sposób, który nie każdemu mógł się spodobać.

„Dwójka” natomiast wkracza na wydeptaną wcześniej ścieżkę, ponieważ grając w wersję preview nie mogłem pozbyć się wrażenia, że już gdzieś to widziałem. Nawet fabularnie The Sinking City 2 jest podobne do gigantów survival horrorów: główny bohater Calvin Rafferty prowadzi poszukiwania w mieście, żeby uratować swoją ukochaną Faye, która zapadła na tajemniczą śpiączkę.

„Dama w opałach” to już oklepany koncept w gatunku, ale musi się sprawdzać, skoro sięgnęło po niego także Frogwares. Miasto i jego problemy przestaje być głównym punktem dla historii, a jest tłem dla starań Calvina, który podobnie do Charlesa Reeda (bohatera pierwszej części) jest prywatnym detektywem. Okultyzm jest mu niestraszny i nie przerażają go dziwne wizje oraz niepokojące rzeczy dziejące się dookoła.

The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Survival, jaki gracze znają i kochają

The Sinking City 2 nie boi się wzorować na znanych survival horrorach i to ta inspiracja z pewnością sprawiła, że gra oraz narracja są inaczej prowadzone. Otwarty świat zniknął, a zamiast niego są rozbudowane lokacje, w których odbywają się misje. Idealnym przykładem jest szpital, który odkrywałem w drugiej kolejności po etapie z uniwersytetem i kościołem.

Lokacja jest rozległa i pełna zamkniętych przejść, których otwarcie wymaga odpowiedniego przedmiotu. Eksploracja była urozmaicana przez odblokowywanie kolejnych skrótów, co pozwalało na szybszy powrót do nowo odkrytych miejsc. Dodatkowo zapis gry jest możliwy wyłącznie w przeznaczonym do tego pokoju, gdzie zarządzamy ekwipunkiem oraz umiejętnościami. To kolejne odejście od pierwszego The Sinking City, ponieważ tam zapisywać można było w dowolnym momencie, ale gra ograniczała ręczny zapis do trzech miejsc; w „dwójce” jest ich znacznie więcej.

The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

Strzelanie także się nieco zmieniło, ponieważ przeciwnicy, przynajmniej ludzie, mają łatwo widoczne słabe punkty. Można ich pokonać, ładując naboje gdziekolwiek, ale ustrzelenie wielkiej czerwonej kuli na ciele jest lepszym rozwiązaniem. Każdy pojedynek nie wygląda jednak w ten sam sposób, ponieważ w danym momencie przeciwnik miał wyłącznie jeden aktywny „czuły punkt” i po jego zniszczeniu pojawiał się nowy w losowym miejscu: noga, brzuch, ramiona. Trzeba być przygotowanym i czujnym, zwłaszcza gdy w tym samym momencie nadchodzi kilku wrogów.

Najbardziej zabolało mnie oskryptowanie, które w pewnych momentach za bardzo rzucało się w oczy. Otóż w jednym pomieszczeniu było kilka stad węgorzy (lub morskich węży, cokolwiek krąży po podtopionym mieście) oraz kilka trupów po kątach. Wcześniejsze starcia nauczyły mnie, że te „węgorze” wędrują do ciał, przemieniają je w zombie niczym w Dead Space i mogą przeskakiwać z zastrzelonego ciała do następnego. Dlatego chciałem sobie ułatwić walkę, niszcząc kilka z nich zawczasu, ale było to niemożliwe. Niczym przeciwnicy w remake’u Silent Hill 2 zwłoki leżały na podłodze do momentu, aż skrypt zdejmie z nich niewrażliwość i nakaże wstanie. Odniosłem wrażenie, że The Sinking City 2 nie pozwala graczowi być sprytnym i przewidywać, co może się stać.

Bycie detektywem nie jest już tak ważne

Na zmianie konceptu gry najbardziej ucierpiały śledztwa. Tym razem są wyłącznie czymś pobocznym, nad czym w teorii nawet nie trzeba siedzieć, a przynajmniej to sugerowała wersja preview gry. Żeby popchnąć historię do przodu, trzeba walczyć i znajdować przedmioty. Dowody są wyłącznie dodatkiem: na danym obszarze znajduje się określona liczba dowodów, o której gra nas informuje.

Te następnie łączy się w grupy i za znalezienie jednej z nich otrzymuje się jeden punkt umiejętności. Na niższych poziomach trudności prawdopodobnie będzie można sobie pozwolić na zignorowanie części dokumentów i przedmiotów, ale na wyższych szukanie dowodów będzie wręcz obowiązkowe. Podstawowe umiejętności wymagają od 2 do 4 punktów, a odblokowanie dodatkowych miejsc (umiejętności wkłada się w maskę, którą nosi ze sobą Calvin Rafferty) na nie wymaga na początku aż 10 punktów.

The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

To pokazuje, że system śledztw nie odszedł w pełni w odstawkę, ale stał się czymś w rodzaju pobocznej aktywności lub minigry. Nie miałem wrażenia, że faktycznie jestem detektywem, który dedukuje na miejscu, jak przebiegły wydarzenia i co trzeba dalej zrobić. Dowody stały się kolejnymi notatkami, których praktycznie jedynym zadaniem jest budowanie uniwersum gry, a punkty umiejętności to przyjemny dodatek.

Jest nadzieja na dobrą optymalizację

Dużym szokiem była dla mnie optymalizacja gry. The Sinking City 2 powstało na Unreal Engine 5, który nie cieszy się dobrymi opiniami wśród graczy. Miałem obawy dotyczące działania gry, ponieważ w minimalnej konfiguracji twórcy zalecali GeForce’a RTX 4070 lub Radeona RX 7800 XT, co brzmiało jak optymalizacyjny koszmar.

Rzeczywistość okazała się jednak inna i nawet na słabszym sprzęcie z Radeonem RX 6700 XT gra działała w stałych 60 klatkach na średnich detalach z włączonym upscalingiem FSR i skalowaniem rozdzielczości ustawionym na 90%. To daje nadzieję, że przy pełnej wersji gry wymagania będą rozsądniejsze, a działanie gry lepsze.

The Sinking City 2, Frogwares, 2026.

The Sinking City 2 pokaże nową twarz miasta

Nie ukrywam, że jestem trochę zawiedziony kierunkiem, jaki obrali twórcy gry. Pierwsza gra jest jedną z niewielu, w których chciało mi się zdobyć wszystkie osiągnięcia. Przemierzanie zrujnowanej metropolii pełnej zdesperowanych, załamanych lub szalonych ludzi budowało klimat obłędu i beznadziei, który pasuje do uniwersum Lovecrafta.

Na razie w The Sinking City 2 tego nie widziałem. Są elementy, który można skojarzyć z twórcą mitologii Cthulhu, ale przez przeważającą część rozgrywki odnosiłem wrażenie, że to po prostu kolejna część Resident Evil. Biorę jednak poprawkę na to, że twórcy pokazali wyłącznie dwa niewielkie fragmenty całej gry i mam nadzieję, że kompletna gra będzie uzupełniona przez atmosferę grozy Lovecrafta, której póki co odczuwałem wyraźne braki.

Na pewno jest potencjał na bardzo dobry survival horror, w którym bez problemu odnajdą się weterani gatunku, a trzy poziomy trudności pozwolą zapoznać się z tytułem także mniej doświadczonym graczom.

The Sinking City 2

The Sinking City 2

PC PlayStation Xbox
Data wydania: III kwartał 2026
The Sinking City 2 - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

1

Zbigniew Woźnicki

Autor: Zbigniew Woźnicki

Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl