Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy. Miliony dolarów, znane nazwiska i zero gotowej gry. Największe katastrofy crowdfundingu wciąż bolą backerów
- Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
- Nazwa Greed Monger okazała się bardzo ironiczna
- Twórca dinozaurowego The Stomping Land wyparował
- Pisarz sci-fi nie stworzył realistycznej szermierki w CLANG
- Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
- Godus, czyli boska komedia Molyneux
- Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
- Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
- Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
- Shenmue 3 wiele obiecywało, ale rozczarowało niemal wszystkich
Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
Kwota zebrana na Kickstarterze: 3 271 809 dolarów
Ashes of Creation to przypadek wyjątkowy, bo projekt do dziś istnieje i faktycznie posiada grywalne buildy. Teoretycznie więc nie można wrzucić go do jednego worka z martwymi scamami. Jednocześnie od początku ciągnęły się za nim ogromne kontrowersje, a Steven Shariff (szef Intrepid Studios) wcale nie pomagał rozwiewać wątpliwości.
Studio Intrepid zebrało miliony dolarów na Kickstarterze, mimo że twórcy twierdzili, iż projekt jest już „w pełni finansowany”. To od początku wzbudzało podejrzenia, bo skoro mają pieniądze, po co crowdfunding? Potem pojawił się kolejny problem, czyli system referralowy przypominający piramidę finansową. Gracze otrzymywali prowizje za sprowadzanie nowych osób do projektu. Niektórzy uznali to za mocno alarmujące.
Przez lata studio sprzedawało kosztowne pakiety founderów, ekskluzywne kosmetyczne przedmioty (nadużywano FOMO), czy ograniczone czasowo oferty. Krytycy twierdzili, że gra bardziej przypomina sklep niż rozwijane MMO. Pierwszy większy kryzys nastąpił, gdy studio nagle zapowiedziało Ashes of Creation Apocalypse, battle royale osadzone w świecie MMO. Społeczność uznała, że twórcy próbują załapać się na modę PUBG i Fortnite, zamiast rozwijać główną grę. Z kolei twórcy tłumaczyli, że battle royale służy testowaniu technologii sieciowej.
Przez lata projekt pozostawał bardzo ambitnym, a przy tym niezwykle wolnym w produkcji. Z czasem zaczęły pojawiać się oskarżenia o złe zarządzanie, chaos organizacyjny, czy nadmierną monetyzację. Pod koniec 2025 produkcja zadebiutowała na Steamie w ramach Early Accessu. To jest moment kulminacyjny, bo od tego punktu wszystko się rozsypało: Steven Shariff nagle odchodzi ze studia, następują masowe zwolnienia, a Intrepid Studios zostaje zamknięte. Co ważne, aktywa studia i prawa do gry trafiły do spółki TFE Games Holdings, powiązanej z zarządem firmy.
Niedługo potem ujawniono kolejne, poważne zarzuty dotyczące finansów oraz wydatków kierownictwa. Lawinowo pojawiły się informacje na temat pozwów, chęci kupna gry przez Riot Games, a także kontrowersji dookoła samego Stevena Shariffa. Ten ostatni oskarżył nawet zarząd studia o bezprawne przejęcie i sabotowanie firmy. Warto jednak rozróżnić udowodnione fakty od samych oskarżeń, gdyż (na razie) nie ma potwierdzonego wyroku dotyczącego oszustw czy matactw Stevena Shariffa. Nie zmienia to jednak tego, że o Ashes of Creation w roli zbawcy gatunku MMO możemy zapomnieć.

