Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty. Miliony dolarów, znane nazwiska i zero gotowej gry. Największe katastrofy crowdfundingu wciąż bolą backerów
- Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
- Nazwa Greed Monger okazała się bardzo ironiczna
- Twórca dinozaurowego The Stomping Land wyparował
- Pisarz sci-fi nie stworzył realistycznej szermierki w CLANG
- Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
- Godus, czyli boska komedia Molyneux
- Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
- Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
- Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
- Shenmue 3 wiele obiecywało, ale rozczarowało niemal wszystkich
Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
Kwota zebrana na Kickstarterze: 1 014 600 dolarów
Project Phoenix był jednym z najbardziej spektakularnych przykładów „sprzedawania nazwisk”. Kickstarter wystartował w 2013 roku i zebrał ponad milion dolarów. Projekt reklamowano jako współpracę ludzi związanych z seriami Final Fantasy, Halo, Diablo czy L.A. Noire. Brzmiało zatem jak „dream team gamedevu”, prawda?
Ludzie wyobrażali sobie gigantyczne JRPG tworzone przez legendy branży (Hiroaki Yuri czy Nobuo Uematsu), ale bardzo szybko zaczęły pojawiać się problemy. Nie pokazywano rozgrywki, brakowało konkretów, a do tego dochodziły ciągłe opóźnienia. Doszło nawet do tajemniczych zniknięć członków zespołu!
Z czasem społeczność zauważyła, że tytuł praktycznie nie pokazuje realnej gry. Aktualizacje procesu produkcji stawały się coraz rzadsze, a komunikacja coraz bardziej chaotyczna. W końcu projekt praktycznie umarł. Po 2016 roku twórca Project Phoenix rzekomo przekierował fundusze (około 1 miliona dolarów) z tej gry na inny tytuł o nazwie Tiny Metal. Warto zaznaczyć, że nigdy tego nie udowodniono, ale o Project Phoenix możemy zapomnieć.

