Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie. Miliony dolarów, znane nazwiska i zero gotowej gry. Największe katastrofy crowdfundingu wciąż bolą backerów
- Mansion Lord to „murder mystery”, które zniknęło
- Nazwa Greed Monger okazała się bardzo ironiczna
- Twórca dinozaurowego The Stomping Land wyparował
- Pisarz sci-fi nie stworzył realistycznej szermierki w CLANG
- Grupa YouTuberów chciała zareklamować Yogventures!
- Godus, czyli boska komedia Molyneux
- Project Phoenix, czyli wielkie nazwiska, zerowe efekty
- Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
- Ashes of Creation miało zbawić MMO, a nie zawieść graczy
- Shenmue 3 wiele obiecywało, ale rozczarowało niemal wszystkich
Chronicles of Elyria sprzedawało wirtualne działki i tytuły szlacheckie
Kwota zebrana na Kickstarterze: 1 361 435 dolarów
Jeśli istnieje projekt, który idealnie pokazuje niebezpieczeństwa crowdfundingu MMO, to jest nim właśnie Chronicles of Elyria. Gra została zapowiedziana jako „następna ewolucja MMORPG”. Jeromy Walsch i jego ekipa Soulbound Studios obiecywali rzeczy absurdalnie ambitne jak starzenie się postaci, dziedziczenie majątków, dynamiczne królestwa, proceduralne questy, a nawet symulację społeczeństwa. Brzmiało to jak połączenie Ultimy Online, EVE Online i średniowiecznego symulatora życia.
Kickstarter odniósł sukces, a później projekt zebrał jeszcze miliony dolarów bezpośrednio od społeczności. I właśnie tutaj zaczęły się największe kontrowersje. Studio postanowiło sprzedawać w niewydanej grze ziemie, zamki, miasta, tytuły szlacheckie czy pozycje królów serwerów. Niektórzy gracze wydawali tysiące dolarów, by zostać władcami królestw, które nawet jeszcze nie istniały. Społeczność zaczęła przypominać bardziej feudalny roleplay niż normalny crowdfunding MMO.
Przez lata twórcy publikowali koncepty, blogi i techniczne opisy systemów, ale bardzo mało realnego gameplayu. Coraz więcej osób zaczęło podejrzewać, że projekt jednak nie powstanie. W 2020 roku studio ogłosiło swoje zamknięcie i praktyczny koniec z powodu braku funduszy. Wspierający oskarżyli twórców o scam i rozpoczęli działania prawne. Powstały pozwy zbiorowe i ogromne śledztwa społeczności analizujące wydatki studia.
Po tych rewelacjach zupełnym „przypadkiem” okazało się, że Soulbound Studios wcale nie zostało zamknięte, a jedynie zwolniło wszystkich pracowników. To jednak nie wszystko, bo nagle poinformowano, że Chronicles of Elyria dalej powstaje! Jeromy Walsch do tej pory utrzymuje, że tworzy MMO dalej samemu, więc gra nie została porzucona, a dowodem na to są okazjonalnie publikowane materiały. Z tego powodu osoby wspierające projekt nie mogą domagać się zwrotu środków. Do tego główny pozew przeciwko Soulbound Studios został ostatecznie oddalony w 2022 roku. W końcu gracze kiedyś dostaną swój produkt, prawda?

