Left 4 Dead – „rządzi w tym, co najważniejsze — grywalności”. Między GTA 4 i Braid, AAA i indie były w idealnej równowadze. 10 gier, które zdefiniowały 2008 rok
- GTA 4 – „Najlepsza, najbogatsza, najgłębiej przemyślana”
- Fallout 3 – „inna niż jej wielcy poprzednicy, co wcale nie znaczy, że gorsza”
- Dead Space – „wyśmienity survival horror”
- Mirror's Edge – „odważna i pod wieloma względami nowatorska”
- Braid – „absolutne arcydzieło game designu”
- World of Goo – „Polecam. Wszystkim. Bez wyjątku”
- Left 4 Dead – „rządzi w tym, co najważniejsze — grywalności”
- LittleBigPlanet – „znakomita produkcja dla osób w każdym wieku”
- Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots – „zasługuje na natychmiastowe miejsce w każdej liście najlepszych gier wszech czasów”
- Burnout Paradise – „najlepsza zręcznościowa ścigałka, w jaką można dziś zagrać”
- Honorowe wzmianki, czyli Wrath of Spore
Left 4 Dead – „rządzi w tym, co najważniejsze — grywalności”
Data premiery: 18 listopada
Producent: Valve South
Gatunek: sieciowa strzelanka FPP
Platformy: PC, Xbox 360, Mac OS X
Mimo kilku błędów i nieco przestarzałej oprawy graficznej Left 4 Dead rządzi w tym, co najważniejsze - grywalności. Twórcy Counter-Strike'a potwierdzili swoją klasę, przygotowując produkcję oryginalną i bardzo wciągającą. Dla mnie L4D to najlepszy z dostępnych na rynku shooterów przeznaczonych głównie do gry w sieci. Polecam!
Recenzja gry Left 4 Dead, Click! nr 01/2009, ocena: 8,58/10
W pierwszych latach XXI wieku Valve zdecydowanie rządziło w temacie strzelanek FPP. Co by nie wypuściło w tym gatunku, zawsze kończyło się to spektakularnym sukcesem i nie inaczej było z nową marką Left 4 Dead, stworzoną zapewne przez trwający w Hollywood boom na filmy o zombie. Mimo braku rozbudowanej fabuły i tradycyjnej narracji oraz potraktowania trybu singlowego jako drugorzędną opcję, nastawione głównie na coop L4D szturmem podbiło serca graczy i krytyków.
Valve udało się stworzyć „perfekcyjną strzelankę w trybie kooperacji”, która jak żadna inna „oddawała akcję i napięcie z najlepszych filmów o zombie”. Mechaniki były proste, łatwe do opanowania, a sukces naprawdę zależał od współpracy między sobą, a przynajmniej takie miało się wrażenie. Ciekawym dodatkiem była mechanika „reżysera AI” czuwającego w tle – system reagował na poczynania graczy i zależnie od rozwoju sytuacji, spawnując zombie lub jakieś przedmioty wokół nich. Dzięki temu każda rozgrywka jakoś różniła się od siebie, co zapewniało grze duże pokłady „replaybility”. Poszczególne etapy, niczym film w kinie, stopniowo dawkowały emocje aż do dramatycznych finałów. Nic więc dziwnego, że przy Left 4 Dead również można znaleźć powtarzane wielokrotnie w naszych topkach zdanie: „jedna z najlepszych gier w historii”.

