Recenzja NiOh 3. Jeden z najlepszych soulslike’ów na rynku

Po ukończeniu NiOh 3 i spędzeniu z grą 51 godzin mogę z całą pewnością powiedzieć, że to jedna z najlepszych gier w podgatunku soulslike, wliczając w to gry FromSoftware, z systemem walki pozostawiającym konkurencję w tyle. Nie obyło się jednak bez wad.

Recenzja powstała na bazie wersji PS5.

1

Fani serii NiOh musieli czekać sześć lat na trzecią część. Przerwa ta była większa niż pomiędzy pierwszą i drugą grą, ale to nie oznacza, że Team Ninja, studio odpowiedzialne za serię, nie robiło w tym czasie nic. Wręcz przeciwnie – Japończycy szlifowali swoje umiejętności w tworzeniu soulslike’ów i gier wykorzystujących niektóre założenia tego gatunku, wypuszczając Wo Long: Fallen Dynasty (stylem rozgrywki przypominający serię NiOh) oraz Rise of the Ronin (pierwsze kroki studia w tworzeniu otwartego świata). NiOh 3 można więc potraktować jako kulminację dotychczasowych osiągnięć zespołu i zdecydowanie najlepszą część tej serii.

Co to znaczy „być szogunem”

Jest rok 1622. Tokugawa Takechiyo, stworzona przez gracza postać, ma przed sobą ceremonię nadania tytułu szoguna. Jednak ten doniosły moment zostaje przerwany przez nagły atak yokai – demonów prosto z japońskiej mitologii i folkloru. Za tym atakiem stoi Tokugawa Kunimatsu, nasz młodszy brat, który uważa siebie za lepszego kandydata na szoguna. By osiągnąć swój cel Kunimatsu użył potęgi drzemiącej w kamieniu zwanym Crucinite, by przyzwać Crucible – piekielny wymiar yokai. W wyniku pewnych wydarzeń Takechiyo przenosi się do czasów, gdy armie pod dowództwem Tokugawy Ieyasu, dziadka protagonisty/protagonistki, ścierały się z siłami Takedy Shingena. Nasza podróż w czasie ma jednak wyższy cel, niż tylko uczestniczenie w ważnych dla Japonii wydarzeniach (oczywiście ze sporą dawką fantastyki) – Takechiyo musi oczyszczać Crucible, który pojawił się w odwiedzanej przez nas epoce. Historia przedstawiona w grze może nie należy do najambitniejszych, ale spełnia swoją rolę – jest motywacją do odwiedzania kolejnych regionów map.

Osoby, które nie miały do tej pory styczności z serią NiOh mogą przeczytać streszczenia fabuł dwóch poprzednich gier, które dostępne są w encyklopedii w menu „Amrita Memories”. Jednakże historia NiOh 3 jest niezależna i nie wymaga znajomości poprzednich gier. Znajdą się tutaj odniesienia do poprzednich bohaterów, postaci, czy wydarzeń, ale osoba nieznająca tych historii nie poczuje się zagubiona – to raczej smaczki dla fanów.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

Eksploracja dla ciekawskich

Wspomniałem wyżej o mapach, co jest jedną z największych nowości w NiOh 3. W poprzednich częściach misje główne i poboczne były wybierane na ekranie reprezentującym jedną z kilku dostępnych map, po czym gra przenosiła nas do danej lokacji. Niestety, o ile misje główne działy się w nowych lokacjach, tak poboczne korzystały z tych już odwiedzonych, co było bolączką pierwszej i drugiej części. NiOh 3 porzuca jeżdżenie kursorem po rysunkach map, zastępując je kilkoma sporymi mapami-lokacjami, gdzie każda z nich odpowiada konkretnemu okresowi historycznemu. Żadna z dostępnych map nie jest tak rozległa, jak świat w Elden Ringu od FromSoftware, ale dla tej serii jest to spora rewolucja. Od teraz między misjami możemy oddać się eksploracji, szukając nowych kapliczek, przy których odrodzimy się po śmierci czy podniesiemy poziom i statystyki postaci. Poza kapliczkami możemy również szukać przyjaznych yokai – Kodama, Scampus oraz Chijiko – do czego gra nas zachęca nagrodami w postaci, między innymi, pukli włosów samuraja oraz ninja (punkty umiejętności, które możemy wykorzystać do nauki nowych umiejętności dla stylów samuraja oraz ninja, czy nowych ataków dla konkretnego typu broni), lub punktami błogosławieństwa Kodama, które możemy wydać podczas korzystania z kapliczek i przeznaczyć na zwiększenie szans na zdobycie eliksirów leczących, ich skuteczności oraz na kilka innych przydatnych bonusów.

Kolejną poboczną zawartością podczas zwiedzania map są obozy wrogów, tak ludzkich, jak i yokai. Bazy te, oprócz oczywistych nagród jak doświadczenie za pokonanych wrogów i przedmioty, które z nich wypadną, mogą również skrywać skrzynie ze sprzętem, czy zagubione Kodama, które możemy pokierować do kapliczki. Możemy również odblokować jakieś zadanie poboczne; warto je robić, bo możemy, na przykład, dostać się dzięki temu do obszaru mapy, który normalnie byłby dla nas niedostępny.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

Na mapach możemy znaleźć również Crucible Spikes, które mogą być bronione przez yokai. Niszczenie tych dziwnych konstrukcji jest wskazane, ponieważ niektóre duchy opiekuńcze mają zablokowany drugi atak i aby go odblokować, musimy zniszczyć konkretną liczbę Crucible Spikes. Te wielkie kolce to jednak nie jedyny ślad obecności Crucible. Drugą powiązaną z tym wymiarem aktywnością są pomniejsze Crucible. Po wejściu na taki obszar możemy zauważyć, że każdy otrzymany atak nie tylko odbiera nam życie, ale również redukuje nasze maksymalne punkty życia. Możemy je odzyskać, atakując wrogów, czy pijąc lecznicze mikstury, więc w rzeczywistości ta mechanika nie jest tak uciążliwa, jak mogłoby się wydawać. Niszczenie pomniejszych Crucible odblokowuje nowe Spirit Veins – specjalne miejsca, w których możemy użyć umiejętności konkretnego ducha opiekuńczego, by dostać się do nowego obszaru. Nie wszystkie Spirit Veins mogą być użyte od razu, ponieważ duchy potrzebne do ich aktywacji są odblokowywane wraz z postępem w fabule. Oznacza to, że osoby chcące zajrzeć w każdy zakamarek będą musiały wracać do poprzednich epok, by móc wykorzystać nowo nabytą umiejętność. Warto to robić, bo niektóre Spirit Veins prowadzą do mistrzów – NPCów, którzy po pokonaniu mogą nauczyć nas nowej umiejętności dla broni, w której się specjalizują. Walki te potrafią być wymagające, więc lepiej się do nich przygotować.

Każda z dostępnych map podzielona jest na regiony, które mają rekomendowany poziom postaci, a także tak zwany Exploration Level. Praktycznie każda aktywność poboczna w danym regionie przyczynia się do podniesienia naszego poziomu eksploracji na danym obszarze, a nagrodą za to są kolejne pukle włosów, bonusy do statystyk, czy przedmioty. Nie mamy jednak obowiązku bawić się w dokładną eksplorację i sprawdzać każdy zakamarek. Jednak w takim przypadku ominiemy sporo zawartości, jak chociażby nowe ataki, umiejętności któregoś ze stylów walki czy pojedynki z minibossami. Na tych silnych przeciwników możemy natrafić w zadaniach pobocznych lub podczas eksploracji.

NiOh 3

NiOh 3

PC PlayStation
Data wydania: 6 lutego 2026
NiOh 3 - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

2 style walki, 14 typów broni, nieskończone możliwości

Spore zmiany w konstrukcji map i samego podejścia do eksploracji to nie jedyna nowość w NiOh 3. Najnowsza część rozwija również to, jak walczymy. Do klasycznego już dla serii stylu samuraja twórcy dodali styl ninja – w tej formie nasza postać ma dostęp do osobnej grupy broni, jest znacznie bardziej zwinna, ale również bardziej wrażliwa na ciosy. Początkowo, przed zagraniem w pierwszą betę gry byłem nieco sceptyczny do nowego rozwiązania, ale po ukończeniu NiOh 3 nie wyobrażam sobie, żeby następna część (jeśli oczywiście powstanie) porzuciła rozwiązania zastosowane w tej grze. Styl zmieniamy w locie, po naciśnięciu jednego przycisku, co oznacza, że walka jako samuraj i ninja jest niezwykle płynna.

Dwa osobne style oznaczają dwa niezależne zestawy ekwipunku – od elementów pancerza i broni, poprzez talizmany i kończąc na duchu opiekuńczym. Kto grał w poprzednie części NiOh wie, że przedmioty zdobywamy tutaj w ilościach hurtowych. Jest to spora odskocznia od chociażby gier FromSoftware, gdzie często dany przedmiot występuje tylko w jednym konkretnym miejscu. W NiOh Team Ninja postawili na rozwiązania rodem z hack and slashów – elementy pancerza oraz bronie mogą tworzyć całe zestawy i posiadanie chociażby jednego z nich daje nam różne korzyści. Nadmiar sprzętu możemy sprzedać, rozebrać na części, by mieć materiały do wykucia lepszych wersji, albo ofiarować w zamian za trochę punktów doświadczenia. Jeśli jednak ktoś odbił się od poprzednich gier właśnie z tego powodu to NiOh 3 pod tym względem nie zmieni tego nastawienia.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

Jeśli chodzi o bronie, to twórcy postanowili podzielić 14 broni do walki wręcz po równo pomiędzy style. Zarówno samuraj, jaki i ninja mogą po osiągnięciu konkretnego momentu w grze nosić przy sobie dwie bronie (nie muszą to być dwa różne rodzaje), co oznacza, że w sumie mamy dostęp do aż czterech. Może to nie wydawać się dużo, ale osoby, które grały w którąś z poprzednich części serii wiedzą, że nawet przełączanie się pomiędzy dwiema otwiera zupełnie nowe możliwości podczas pojedynków. W puli czternastu typów broni tylko dwa są zupełnie nowe i oba są dostępne dla stylu ninja. Jednak „nowość” tych broni polega raczej na tym, jak się ich używa. Zwinniejszy ze stylów ma dostęp do pojedynczego miecza ninja oraz do dwóch mieczy ninja używanych jednocześnie, które w teorii są odpowiednikiem pojedynczej katany oraz dwóch krótszych katan używanych przez styl samuraja. Ponadto, Team Ninja postanowił rozdzielić bronie z kategorii fists, dodanej w DLC Mrok w stolicy dla NiOh 2, na dwa typy – cestus dla samuraja, które zamieniają naszą postać w boksera, oraz talons dla ninja, czyli rękawice z ostrzami. Oprócz wymienionych broni samuraj może używać odachi (wielkich mieczy), toporów oraz młotów (jedna kategoria), włóczni, oraz switchglaives (kosa, która może przybierać różne formy). Z kolei ninja ma dostęp do tonf, kusarigamy, podwójnych toporków i splitstaves (kijów, które mają wbudowany mechanizm wykorzystujący łańcuchy). W przypadku broni palnych nadal mamy dostęp do łuków, muszkietów oraz małych armat.

Wspomniałem o nieskończonych możliwościach?

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że styl samuraja jest jedynym, który oferuje 3 postawy (a nawet 4 w przypadku chociażby pojedynczej katany). Każdy z nich charakteryzuje się inną szybkością i zadawanymi obrażeniami oraz rodzajem uniku – postawa wysoka wykonuje przewrót przy pojedynczym wciśnięciu przycisku uniku, natomiast postawa średnia i niska wykonują szybki unik, a przewrót wymaga podwójnego naciśnięcia przycisku. Styl ninja nie ma dostępu do postaw, które zastępuje ninjutsu – mogą to być narzędzia, jak shurikeny nakładające przeróżne negatywne statusy, jak i specjalne techniki, dzięki którym nasza postać może błyskawicznie zmniejszyć dystans dzielący nas od przeciwnika, czy skorzystanie z magii onmyo, by wystrzelić kulę ognia lub przyzwać błyskawice. Ten styl nie ma również opcji wykonania impulsu Ki, który w przypadku samuraja odnawia staminę oraz niweluje wymiar yokai, który tworzyć mogą demoniczni przeciwnicy i który znacznie spowalnia regenerację staminy. Zamiast tego przycisk impulsu Ki u ninjy zamienia się w Mist. Ruch ten wykonać możemy tylko podczas ataku – nasza postać wykonuje wtedy unik, dzięki któremu możemy znaleźć się za plecami wroga i wykorzystać siłę stylu ninja, czyli zwiększone obrażenia wymierzone w plecy przeciwnika. Jeśli wróg dotknie pozostawionego po nas „klona”, odzyskamy część staminy. Unik w stylu ninja również zyskuje nowe właściwości – perfekcyjny unik odnawia staminę i zapewnia nam chwilową niewrażliwość na ciosy. Nowością dla trybu samuraja jest ruchu zwany Deflect, polegający na wykonaniu perfekcyjnego bloku. Gdy nam się uda, odzyskamy część Ki. Opisane wyżej ruchy napełniają również wskaźnik Arts oraz Ninjutsu – pierwszy pozwala nam wykonywać wzmocnione silne ataki oraz specjalne ruchy w trybie samuraja, drugi odnawia zasoby technik ninjutsu w trybie ninja.

Ze zmianą stylu powiązana jest jeszcze jedna mechanika. NiOh 2 dał przeciwnikom, zarówno zwykłym jak i bossom, ataki, który można albo uniknąć, albo przerwać wykonując Burst Counter. NiOh 3 zachował tę mechanikę, ale nieco ją zmodyfikował. Gdy widzimy, że przeciwnika otacza czerwona aura to sygnał, że będziemy musieli wykonać Burst Break. Wymaga to zmiany stylu w idealnym momencie, a nagrodą jest przerwanie ataku wroga, odebranie mu pewnej ilości życia oraz Ki, a także zredukowanie paska Ki. Z czasem odblokujemy też możliwość przerywania tych ataków za pomocą umiejętności duchów opiekuńczych.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

To jeszcze dorzućmy skradanie

Team Ninja pokusiło się również o bardzo prosty system skradania, a po mapach rozsiało skupiska wysokiej trawy, która pomaga nam uniknąć wykrycia. Po zakradnięciu się do przeciwnika od tyłu pojawi się czerwony punkt informujący, że możemy wykonać zabójstwo. Nie zawsze ten atak doprowadzi do natychmiastowej śmierci wroga, ale mimo to warto czasami skorzystać z opcji skradania, by wyeliminować oddalonych od siebie wrogów. Tutaj jednak pojawia się pewny zgrzyt – inteligencja przeciwników jeśli chodzi o mechanikę skradania nie jest najwyższych lotów i niejednokrotnie mogłem omijać i atakować z dystansu przeciwników, którzy teoretycznie powinni mnie widzieć. Raczej ciężko tutaj mówić o likwidowaniu całych obozów bez zwracania jakiejkolwiek uwagi, bo jeśli uda nam się zabić wroga jednym strzałem z broni dystansowej, to jeśli ktoś inny był w ich pobliżu natychmiast rzuci się do ataku.

Jako, że gra dzieje się na przestrzeni kilku epok możemy oczekiwać, że każda z nich zaoferuje nam unikalnych dla danej mapy wrogów. Jak to wygląda w NiOh 3? Mamy pewną pulę przeciwników, których spotkamy na każdej z map, ale są też wrogowie unikalni dla konkretnej epoki. Nie będę tutaj wymieniał każdego z osobna, ale fani serii zauważą, że jest pewien recykling przeciwników – zarówno tych zwykłych jak i bossów. Chociaż w tym drugim przypadku powinienem napisać minibossów, ponieważ nie dotyczy to bossów spotykanych w głównym wątku. A skoro już o bossach mowa to muszę przyznać, że Team Ninja spisało się tutaj na medal – walka z każdym bossem w NiOh 3 to przyjemność. Oczywiście każdy będzie miał swoich ulubieńców, może kogoś znienawidzić, ale nie można odmówić twórcom stworzenia ciekawego zestawu bossów. Nie przypominam sobie sytuacji, w której zginąłem dlatego, że animacje wrogów były nieczytelne lub zbyt do siebie podobne. Gdy dochodziło do zgonu, a było ich sporo, mogłem winić tylko siebie i moją nadgorliwość. Na swojej drodze nie spotkamy tylko przeróżne yokai, ale również „zwykłych” ludzi. Nie chcę tutaj zdradzać za dużo, bo walki z bossami są najmocniejszym punktem NiOh 3 i fani soulslike’ów oraz gier akcji powinni być nimi usatysfakcjonowani.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

Podróż szoguna

NiOh 3 przechodziłem na podstawowym PlayStation 5 w trybie wydajności. I muszę przyznać, że gra działa i wygląda bardzo dobrze. Modele postaci, oświetlenie i efekty ataków oraz czarów prezentują wysoki poziom nawet w trybie skupionym na większej liczbie klatek. Nie miałem również problemów typu zacięcie się jakiegoś zadania czy przeciwnika, poza jednym wyrzuceniem mnie do głównego ekranu konsoli. Zdarzyły się jednak momenty, gdy gra na chwilę przycięła, ale mogło to być spowodowane doczytywaniem się obiektów w tle. Na szczęście takie sytuacje nie występowały podczas walk. Minusem dla polskiego odbiorcy będzie z kolei to, że NiOh 3 nie oferuje polskiej wersji językowej, co jest zastanawiające, ponieważ poprzednie części miały do wyboru polskie napisy.

NiOh 3, Team Ninja, Koei Tecmo, 2026

NiOh 3 to kolejny etap w rozwoju serii, która już teraz może stawać w szranki z najlepszymi przedstawicielami soulslike'ów. Bardzo cieszy, że Team Ninja z gry na grę potrafi jeszcze bardziej dopracować i tak już genialny system walki. Ale nawet najlepsze mechaniki byłyby zmarnowane, gdyby nie było z kim walczyć. Na szczęście i tutaj studio spisało się na medal, oferując różnorodnych bossów, którzy oferują wyzwanie i jednocześnie tworzą swego rodzaju spektakl. Przejście z wydzielonych kilkunastu lokacji do kilku otwartych map było ryzykowne, ale i tutaj Team Ninja podołało. Sama eksploracja nie ma może jeszcze tego elementu „wow”, który towarzyszył graniu w Elden Ringa, ale to nie oznacza, że mapy są nudne. Doskwierał mi trochę recykling wrogów na mapach, które dzieliły setki lat, czy bardzo prosto zrealizowany system skradania, niemniej uważam NiOh 3 za najlepszą część tej serii i jej serce, czyli system walki, bije tutaj niezwykle mocno.

Jestem niezmiernie ciekaw tego, co Team Ninja przygotuje dla nas w NiOh 4, zakładając oczywiście, że dostaniemy kontynuację. Przeskok, jaki ta seria zalicza z odsłony na odsłonę oraz recenzowane tutaj NiOh 3 napawają mnie tylko optymizmem. Pozostaje mi tylko czekać, a w międzyczasie przejść nową grę plus oraz zapowiedziane już DLC.

Plusy:
  1. świetny system walki, oferujący ogromną swobodę;
  2. pojedynki z bossami to czysta radość;
  3. eksploracja nagradzająca ciekawskich.
Minusy:
  1. brak polskiej wersji językowej;
  2. powtarzalność niektórych przeciwników oraz recycling bossów z poprzednich gier, tutaj występujących w roli minibossów;
  3. system skradania jest bardzo uproszczony.

2

9.0
świetna

NiOh 3

Przeskok, jaki seria NiOh zalicza z odsłony na odsłonę, napawa optymizmem. NiOh 3 już teraz może stawać w szranki z najlepszymi przedstawicielami soulslike'ów. Sama eksploracja nie ma może jeszcze tego elementu „wow”, który towarzyszył graniu w Elden Ringa, a recykling wrogów nieco doskwiera, niemniej uważam NiOh 3 za najlepszą część tej serii i jej serce, czyli system walki, bije tutaj niezwykle mocno.

NiOh 3

Recenzja NiOh 3. Jeden z najlepszych soulslike’ów na rynku
1
Recenzja NiOh 3. Jeden z najlepszych soulslike’ów na rynku
Recenzujący:
Platforma:
PlayStation 5 PlayStation 5
Data recenzji:
5 lutego 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl