I ty możesz zostać Jerzym Owsiakiem. Zorganizowałem swój festiwal Woodstock, wylewałem ścieki do rzeki i stworzyłem komunikacyjny koszmar. Grałem w Transport Fever 3
- To wszystko jest ładniejsze
- Miasta są znacznie większe
- Kluczowa zmiana w mechanice: magazyny, fabryki, modularna infrastruktura
- Awansowanie, poziomy, rozbudowa siedziby i zabytki – bliżej Cities Skylines
- I ty możesz zostać Jerzym Owsiakiem
I ty możesz zostać Jerzym Owsiakiem
Udostępniony build pozwalał mi rozegrać dwie misje kampanii fabularnej oraz omawiamy powyżej tryb gry swobodnej. Kampania fabularna w Transport Fever 2 była bardzo specyficzna – wypełniona humorem, czasami ciekawymi celami, ale koniec końców według mnie uczyła złych nawyków, a miejscami trudno było zrozumieć, o co w ogóle twórcom chodzi. O ile ciężko mi jednoznacznie powiedzieć, że w Transport Fever 3 będzie lepiej, tak na podstawie dwóch rozegranych misji – misji numer 1, 1905 rok w Nowym Orleanie i misji numer 4, 1969 w nieopodal miasta Bethel w USA – mogę powiedzieć, że zdecydowanie się nie nudziłem.
Pierwsza misja zabiera nas do początku XX wieku, do Nowego Orleanu, miasta, które jak wiemy, słynie z dwóch rzeczy – z jazzu i powodzi. Jest to misja samouczkowa i krótka, ale utrzymana w interesującym klimacie. Misję wieńczy oczywiście sławna nowoorleańska parada.
Druga misja (a dokładnie czwarta według numeracji w grze, ale misje 2 i 3 nie były dostępne) to według mnie najlepsza misja fabularna, jaką kiedykolwiek rozegrałem w serii Transport Fever. Gra zabiera nas do okolicy amerykańskiego miasta Bethel, gdzie w 1969 roku zorganizowano legendarny festiwal Woodstock. Najpierw będziemy więc wozić drewno, aby powstała scena, później do małego namiotowego miasteczka zaczniemy zwozić konserwy z jedzeniem. Gdy przyjeżdżający na festiwal hipisi zwrócą nam uwagę, że „nie wszyscy jedzą martwe zwierzęta”, będziemy musieli zacząć transportować również warzywa. Wraz z rozrastającym się festiwalem narastać będą również nasze problemy – w pewnym momencie będziemy musieli postawić latryny, aby fani rock’n’rolla załatwiali swoje potrzeby w bardziej odpowiednich miejscach. Później… będziemy musieli te latryny opróżniać, co zrodzi kolejny problem. Na koniec misji Wasze miasteczko będzie ogromne, a korki do niego prowadzące jeszcze większe. Wszystko zakończy się oczywiście koncertem.
Bawiłem się w tej misji znakomicie i jeśli reszta kampanii wygląda podobnie, to niewątpliwie będzie bardzo przyjemny wstęp do głównego dania, jakim są tryby gry swobodnej. Misji jest 8; usłyszałem od twórców, że poziom ich trudności ma wzrastać wraz z postępami i wszystkie mają być luźno oparte na prawdziwych wydarzeniach – z właściwym dla Urban Games odpałem. Wspomniano również nawet, że jedna z misji ma w jakiś sposób być… misją stealth? Cóż, czeka na nas zatem kolejna zwariowana kampania. Co ciekawe ostatnia mapa rozgrywa się w roku 2033, a jej tematyką będą misje kosmiczne. W jakim dokładnie sensie – czy będziemy wozić paliwo i części do rakiet, czy też wyślemy ludzi na Księżyc, nie wiem. Może – to moja niczym niepoparta hipoteza – Urban Games próbuje wybadać graczy przed podejściem bardziej w stylu science fiction?
Ostatnia prosta do premiery
Nie wiemy dokładnie, kiedy premiera, a sądzę, że odbędzie się ona w pierwszej połowie tego roku. To, w co grałem, sprawia wrażenie gotowego produktu. Jasne, moja wersja beta cierpiała z powodu crashy – tak do Windowsa, jak i błędów interfejsu (który się przeładowywał i sam naprawiał), a miejscami coś mi tam chrupnęło (choć chrupnięcia zniknęły z czasem), ale po pierwsze – choć dziwnie to zabrzmi, to Transport Fever i problemy to część doświadczenia, a po drugie – ja piekielnie, ale to piekielnie chcę już w to zagrać.
Przebudowany system towarów z ponad 35 rodzajami, nowe mechaniki w rozgrywce, 4 biomy, ponad 290 pojazdów, w tym prawdziwych, które jeździły, pływały lub latały od roku 1905 i w końcu pełne wsparcie dla modów, które po premierze dostarczą tonę nowych pojazdów i funkcji. Na marginesie, Urban Games doskonale zdaje sobie sprawę, jaka społeczność ich otocza, dlatego zdarzyło im się nawet zatrudnić niektórych moderów w studiu. Wiele zresztą funkcji, które zobaczycie w Transport Fever 3, to inkorporacja idei zapoczątkowanych w modach do „dwójki”. I bardzo dobrze, bo pokazuje to, że ten tytuł rzeczywiście chce się rozwijać przez fanów i dla fanów.
Wszystko wskazuje na to, że Transport Fever 3 będzie kolejną grą studia na długie lata. Twórcy – oprócz oczywistej sceny moderskiej – zapowiadają wsparcie dla tytułu po premierze. Liczę więc na więc regionów i więcej pojazdów. Ale teraz liczę po prostu, że wkrótce będę mógł zagrać w pełną wersję gry, bo chciałbym pokazać miastu Kraków, jak to się – do cholery – robi.


