Super wiadomość tylko taka bez żadnych praktycznie i formacji. Można takie trzy dziennie produkować.
Co kto lubi, jak dla mnie BG3 to świetna gra, bo jest o wiele bardziej przystępna dla gracza, który nie przepada za typowymi klasycznymi cRPG. Wiadomo dla jednych to plus dla innych minus, ale ja osobiście bardzo lubię to w jaki sposób Larian tworzy swoje gry RPG, a zwłaszcza lubię ich system walki, chociaż ten z Divinity Original Sin 2 bardziej mi odpowiadał.
Ogólnie czekam na ich nową grę i liczę na kolejną świetną przygodę.
Co kto lubi, jak dla mnie BG3 to świetna gra, bo jest o wiele bardziej przystępna dla gracza, który nie przepada za typowymi klasycznymi cRPG.
Niby w jakim sensie? Co takiego taki baldur 2 ma nie przystępnego?
Instrukcję do gry, którą wypada przeczytać xD
Grając w Baldury pierwszy raz byłem w podstawówce, miałem pirackie wersje gry, więc bez instrukcji i człowiek mimo wszystko nauczył się grać w nie dobrze, a dostępu do internetu wówczas też w zasadzie nie było. Poradniki w prasie ograniczały się zwykle do krótkiego opisu questów.
Pierwszy kontakt z King's Bounty, HoM&M 1&2, Diablo, Fallout czy Starcraftem nie dość, że bez instrukcji, to jeszcze po angielsku, ale mając te 7, 8 czy 10 lat i tak człowiek potrafił się nauczyć w to grać.
Wtedy to było przystępne w takich warunkach.
Ale zgodzę się, że BG3 jest bardziej przystępny - uproszczone (ogólnie i przez Larianów) D&D 5E, znaczniki pokazujące gdzie masz co zrobić, bardzo niski poziom trudności (aczkolwiek to subiektywne, ale tak na tle innych dedekowych adaptacji, to nie wiem, czy gdzieś było łatwiej), śmierć głównego bohatera nie wymusza wczytania gry (tak było w BG1, BG2, SoD), brak skomplikowanych statusów, tona tooltipów wyświetlająca wszelkie podpowiedzi i opisy itd.
Bo ludzie rzucają jakimiś wersami, nawet nie wiedząc co to oznacza xD
Nie gralem w baldura 3 ale taki divinity original sin 2 jest bardziej nie przystępny niż baldur 2, taka prawda
Bez solucji ciężko się grało w divinity 2, zarówno jedynka jak i dwójka jest strasznie nie intuicyjna, a taki baldur 2 miał bardzo przejrzyste questy
Crafting w d:OS 1 i 2 też jest mega chaotyczny, i totalnie nie intuicyjny
Jedynie czary i umiejętności,oraz rozwój postaci w d:OS jest dość przejrzysty, ale grając w bg2 pierwszy raz za gówniaka nie miałem problemów przejść baldura 1 i 2
Niby w jakim sensie? Co takiego taki baldur 2 ma nie przystępnego?
Całe to Trak0 i ujemne klasy pancerza typowe dla AD&D są lekko mówiąc na pierwszy rzut oka nielogiczne. Prosty system jaki mamy od trójki, że rzut na atak + modyfikator muszą być większe od AC są znacznie sensowniejsze.
Oczywiście to nie jest jakiś wielki problem, ale było to za dzieciaka irytujące, że część wartości im większa tym lepsza a część im mniejsza tym lepsza.
Ale akurat BG2 z racji na dobre tłumaczenie i solidne opisy w dzienniku był dość przystępny, bo dało się domyślić co i gdzie trzeba zrobić. Zresztą to jedna z przyczyn sukcesu gry, bo wiele gier robiło to dużo gorzej i bez poradnika nie dało się w nie grać.
uproszczone (ogólnie i przez Larianów) D&D 5E
Tutaj się nie do końca zgodzę. BG2 jest w sumie dość proste mechanicznie oraz nie daje tak wielu możliwości rozwoju i ścieżek jak BG3. Tak, są pewne ograniczenia, jak w podmianie czarów itd., klasy są bardziej wyspecjalizowane ale np. taki wojownik do 20 levelu nie ma praktycznie żadnych umiejętności aktywnych, ot wybrać typ broni, pakować w niego punkty optymalizować statystyki sprzętem, skumać się, ze procentowe odporności są OP i tyle. W trakcie walki jedynie wybierać rozsądne cele, czasem użyć przedmiotu.
Realnie tylko gra klasami czarującymi wymaga jakiegokolwiek planowania w kwestii zarządzania czarami.
I tak matematyka pod spodem była złożona, ale sama rozgrywka nie aż tak bardzo. Dialogi nie miały chyba żadnych checków z tego co pamiętam, min maxing atrybutów nie miał żadnych efektów ubocznych, gdzie w nowszych edycjach od trzeciej ostro wpływa na rzuty obronne (jak mądrość i inteligencja jako dumpstaty do minimalnego poziomu).
Tak więc bym nie przesadzał z tym uproszczeniem. BG2 potrafi być trudniejsze przez kruchość naszych postaci ale nie ze względu na złożoność większą. Jak już chcemy rozważać głębię mechaniczną to raczej sięgnąłbym po ICWD2 lub NWN2 jako przykłady potencjalnie większej złożoności od BG3.
Oczywiście samo BG2 uwielbiam i jest w moim top 10 all time, ale tak samo BG3.
Ale TRAK0 jest równie proste, co BAB/proficiency bonus + mods. Też jest na to prosta formuła: TRAK0 - KP = wynik potrzebny do trafienia. To naprawdę łatwo zrozumieć, nie trudniej niż BAB/premia z biegłości + modyfikatory = wynik do trafienia.
Nawet łatwiej, bo TRAK0 uwzględnia już wszystkie modyfikatory.
Wojownik to zawsze był entry level, ale D&D to w zamyśle gra drużynowa i raczej bym rozważał złożoność przez pryzmat kompozycji drużyny, a nie pojedynczej profesji.
I AD&D 2E jest bardziej złożone. Sam fakt, że w 5E masz koncentrację ograniczającą podtrzymanie większości aktywnych efektów do jednego vs system, gdzie tych buffów i debuffów masz od groma i narastają warstwa na warstwie. Zasady wieloklasowości i dwuklasowości mają zupełnie inny power curve niż dipy w 5E. Liczba i działanie statusów jest dużo wyższa i bardziej różnorodna.
Do tego fakt dużo większego zakresu liczb, gdzie w 5E premia z biegłości wynosi minimum +2 a max +6, gdzie w AD&D każda profesja miała swoją tablicę THAC0 (wojownik ma co poziom lepsze o 1 co daje dużo większą rozpiętość liczb i razem z buffami, debuffami, premią z cech, która nie skalowała się liniowo stanowiła dużo szersze spektrum na optymalizację osiągów drużyny, dużo większą głębię rozgrywki przez kumulację modyfikatorów itp.
Jak podchodzisz do walki na zasadzie klikania na kolejnych wrogów autoatakiem, to tak, w BG3 masz więcej roboty, ale sufit tego, co mechaniką możesz osiągnąć przez optymalizację drużyny jest stosunkowo nisko względem tego, co zapewniają parametry klas, czary i statusy w BG2 i to, jak wchodzą ze sobą w interakcję, jak się kontrują, negują itp.
Co takiego taki baldur 2 ma nie przystępnego?
mając te 7, 8 czy 10 lat i tak człowiek potrafił się nauczyć w to grać.
Nie no panowie, ja rozumiem, ze gramy w te gry od ponad 20 lat ale trzeba umiec nabrac dystansu i spojrzec na to z odpowiedniej perspektywy. Juz pomine kwestie siedmiolatka cisnacego w stare izometryczne crpgi... powiedzmy ze wierze. :P Ja w tym wieku tez gralem ale w inne gatunki. Nie majac wczesniej stycznosci z zadnymi grami rpg/crpg przeszedlem Fallouta 2 i BG2 dopiero w wieku 10 lat i nie bede teraz sciemnial, ze mialem pelne zrozumienie mechanik - a juz szczegolnie w Baldurze.
Poczatkowo nie rozumialem kompletnie nic - co to jest track0, jak dziala pancerz, nauka zaklec, odpoczynki, czy nawet jak powinno budowac sie postac by stawala sie coraz mocniejsza. Czesc podstaw odkrylem grajac na czuja, eksperymentujac itd. Ale np. takie track0 pozostalo zagadka do samego konca i wcale mi to jakos nie przeszkodzilo. Nie wiedzialem tez, ze charaktery czlonkow druzyny powinny byc ze soba kompatybilne co owocowalo klotniami i rozpadem druzyny. A caly Podmrok musialem cheesowac przy pomocy save/load bo nie rozumialem dlaczego Lupiezcy Umyslu mnie one shotuja na poczatku kazdej tury. :) No i teraz nie wiem - czy to, ze dziecko rozumiejace pewnie z jedna trzecia mechanik dalo rade ukonczyc gre swiadczy o tym, ze byla ona przystepna czy moze raczej banalnie prosta?
Dopiero za drugim razem (czyli odrazu po pierwszym ukonczeniu BG2) znalazlem sobie w internecie strone, na ktorej wszystko bylo wytlumaczone.
Akurat BG2 i F2 to moje ukochane tytuly ale twierdzenie, ze w porownaniu z nowymi grami sa one przystepne to ogromna stronniczosc. Patrzycie na to z perspektywy ludzi, ktorzy zjedli zeby na D&D i crpg - dla laika wejscie w ten swiat wymagalo zaangazowania i samozaparcia. Cale szczescie te swiaty, postacie i historie byly na tyle wciagajace, ze czlowiek i tak wsiakal bez pamieci.
No nie no akurat Baldurek to tak bliżej 10 lat i w moim wypadku, ale w starsze gry grałem mając lat mniej i były tam RPG jak seria Exile (dziś znana jako Avernum) czy jakieś krzyżówki RPG ze strategiami, jak King's Bounty czy nawet pierwsza Civka, w której nie rozumiejąc niczego odkrywałem krok po kroku co i jak robić.
I sedno mojej wypowiedzi nie koncentrowało się na tym, że te gry były równie przystępne, co np. BG3 - bo raczej oczywiste jest, że nie były. Chodziło mi o to, że pomimo poziomu skomplikowania, nieznajomości języka, braku instrukcji, braku dostępu do wszelkiej wiedzy metagrowej (internet) dziecko na etapie edukacji w szkole podstawowej mogło się wszystkiego albo prawie wszystkiego nauczyć i grać, z czasem z coraz lepszymi efektami.
Jak w tamtych czasach dzieci z podstawówki sobie radziły z tymi grami, to naprawdę nie wiem, kto nie jest w stanie sobie z nimi poradzić dziś - nawet bez konieczności rozkminiania wszystkiego na ślepo, bo mając instrukcje, internet z całą bazą wiedzy itp. Chyba że to faktycznie anegdotyczny argument i nie ma zastosowania na tle większości graczy. Może wówczas jest to ten niesławny element odróżniający hobbystę gier od ludzi, którzy po prostu szukają rozrywki. Aczkolwiek skipując dialogi w dzieciństwie i skupiając się na biciu mobków i ogólnie pojętym gameplay'u był to dla mnie synonim rozrywki, a nie hobby.
naprawdę nie wiem, kto nie jest w stanie sobie z nimi poradzić dziś
To nie jest kwestia tego, czy ktos by sobie z czyms poradzil lub nie. Bardziej chodzilo mi o to, ze ludzie sa dzisiaj przyzwyczajeni do innych standardow i wiele rozwiazan ze starszych gier jest dla nich niepotrzebnie skomplikowana albo nieintuicyjna i im sie po prostu odechciewa.
Zaryzykowalbym i uogolnil, ze kazdy kto nie obcowal z nimi w dziecinstwie lub w czasach gdy te gry mialy swoje premiery, bedzie musial wykazac sie dzisiaj cierpliwoscia i dererminacja jezeli chce w nie wsiaknac. Nie mowie, ze to cos zlego ale warto przypomniec, ze dyskusja dotyczy przystepnosci, a jeszcze konkretniej to staram sie odpowiedziec na pytanie zadane przez boy3 - czyli co jest nieprzystepnego w BG2. Z jednej strony zazartowales o przeczytaniu instrukcji, a z drugiej sam w sumie przyznajesz, ze pod tym wzgledem BG3 radzi sobie lepiej.
Takze jeszcze raz - dla kogos kto nie gral wczesniej w ten gatunek, ani zadne papierowe odpowiedniki, gra bedzie nieprzystepna z powodu interfejsu/UI, braku samouczkow i wspomnianych przez Ciebie tool tipow. Przy tej ilosci systemow i mechanik zakopanych pod powierzchnia to na serio jest spory problem. Z jakiegos powodu, pomimo uznania wsrod starszych fanow, te gry maja problem ze zdobyciem popularnosci wsrod wspolczesnych odbiorcow.
Wezme jeszcze za przyklad Fallouta 1/2. Moj kuzyn, rocznik 2000, gra we wszystko - od Europy Universalis czy Factorio, przez rozbudowane crpg w stylu Rogue Tradera, az po zrecznosciowe platformowki pokroju Hollow Knighta i Nine Sols. Zmierzam do tego, ze jest mocno kumaty i na serio dobry w te klocki - a od starych Falloutow sie odbil i nie jestem w stanie namowic go zeby sprobowal jeszcse raz. Jego strata, ale to nie byla kwestia tego, ze czegos nie ogarnal. On po prostu uznal, ze te gry sa nieprzystepne i za duzo rozwiazan jest meczaca z gameplayowego punktu widzenia. No coz, nie wie co traci ale troche go tez rozumiem. :)
Ale TRAK0 jest równie proste, co BAB/proficiency bonus + mods. Też jest na to prosta formuła: TRAK0 - KP = wynik potrzebny do trafienia. To naprawdę łatwo zrozumieć, nie trudniej niż BAB/premia z biegłości + modyfikatory = wynik do trafienia
Tutaj chodziło mi o pewną niespójność systemu. Część modyfikatorów im wyższa tym lepsza, inne im niższe tym lepsze. Trzeba było zaglądać do instrukcji by się dowiedzieć czy np. premia do rzutów na różdżki powinny być jak najwyższa czy jak najniższa.
Do tego tak naprawdę cały argument o złożoności BG2 sprowadza się do nakładania dziesiątków stanów przed walką, czyli bufowania czarami siebie i debufowania wroga. I tak, to jest ten jeden element. Ale co z wykorzystanie umiejętności i atrybutów w eksploracji, dialogach, przemieszczaniu się? Co z atakami przy odstąpieniu? Co z dużo bardziej złożonymi premiami od sprzętu? Co z różnymi buildami pod postacie, doborem zbroi zależnie od atrybutów (premia od zręczności) a nie jedynie klasy? Rozwojem postaci? (w BG2 realnie wybieramy tylko specjalizację w broni u wojownika, bo w wypadku pozostałych klas i tak jest jeden sensowny wybór) i priorytety w umiejętnościach u złodzieja.
Jedyne co w BG2 było bardziej złożone to właśnie to nastawienie na Bufy i Debufy a co z tym idzie wykorzystanie magii (do tego sekwencery, wyzwalacze itd.).
Jednak to jeden, duży i istotny, ale jednak jeden element. Co do wieloklasowości i dwuklasowości, akurat dwuklasowość to był kreteński pomysł. Tak wiem, przez to, ze miał pewne dziury świetnie się nadawał do robienia OP buildów w przechodzeniu BG1 + BG2 pojedyncza postacią, ale to było bezsensowne rozwiązanie. A wieloklasowość? Ot kolejne dziwadło, niby spowalniające otrzymywane poziomy ale jednak z racji na tabele XP jest chyba jeszcze bardziej OP, zwłaszcza w BG2:TB gdzie limity doświadczenia są kosmiczne.
Więc argument, ze dzięki lukom w systemie można wykręcać absurdalne rezultaty nie świadczy dla mnie o złożoności a jedynie o braku balansu. I czy on w zasadzie aż tak bardzo mnoży buildy? No w sumie nie do końca, bo kensei/mag czy wojownik/kapłan prowadzą się w zasadzie tak samo jak mag i kapłan tylko prościej bo nie są tak delikatni i radzą sobie w zwarciu.

Tutaj chodziło mi o pewną niespójność systemu. Część modyfikatorów im wyższa tym lepsza, inne im niższe tym lepsze. Trzeba było zaglądać do instrukcji by się dowiedzieć czy np. premia do rzutów na różdżki powinny być jak najwyższa czy jak najniższa.
Albo po prostu grać uważnie i w trakcie awansowania czytać, co się dzieje (zmiany TRAK0 i rzutów obronnych były zawsz wyświetlane w podsumowaniu na jednym z ekranów).
Do tego tak naprawdę cały argument o złożoności BG2 sprowadza się do nakładania dziesiątków stanów przed walką, czyli bufowania czarami siebie i debufowania wroga. I tak, to jest ten jeden element. Rozwojem postaci? (w BG2 realnie wybieramy tylko specjalizację w broni u wojownika, bo w wypadku pozostałych klas i tak jest jeden sensowny wybór) i priorytety w umiejętnościach u złodzieja.
No jak przy pierwszym poście zanegowałeś całkowicie złożoność BG2, tak tutaj zawęziłeś do samego buffowania i debuffowania.
Ale co z wykorzystanie umiejętności i atrybutów w eksploracji, dialogach, przemieszczaniu się?
Umiejętności też wykorzystywałeś w eksploracji - m.in. złodziejskie - od odkrywania sekretnych przejść (!), ukrywania się, przez detekcje i rozbrajanie pułapek, otwieranie zamków, w dwójce zakładanie pułapek i wykrycie ilizju dodatkowo. Mogłeś posiłkować się niewidzialnością. Każda podklasa miała w zasadzie jakieś zdolności aktywne, a większość NPC również, takie przydzielone na wyłączność (Minsc miał szał, Mazzy mogła korzystać z paru zdolności paladyna itp.). Atrybuty filtrowało w niewielu dialogach (m.in. przekonanie zarządcę Brynlaw, że jest się szalonym, aby wysłał cię do Czarowięzów - to była jedna z metod dostania się do środka). Charyzma miała wpływ na to, czy ktoś w ogóle będzie chciał dołączyć do drużyny. Był parametr reakcji modyfikowany przez charyzmę, który wpływał na stosunek rozmówców, na rodzaj zdobywanych nagród. W dialogach mogłeś używać zaklęcia Zauroczenie, które odkrywało zupełnie nowe dialogi - mogłeś nawet zainicjować rozmowę z wrogiem w trakcie walki! A same dialogi wypadały wówczas równie unikalnie, jak rozmowa z umarłymi w BG3, która prawdę mówiąc była dość podobna do odczytywania dusz w Pillarsach czy nawet Gadaj Kości Opowieści w Planescape: Torment.
Co z atakami przy odstąpieniu?
Ataków przy odstąpieniu nie zaimplementowano przez ograniczenia silnika (te były chociażby w gold boxach od 1988, to nie tak, że AD&D 2E ich nie ma a D&D 5E ma).
Przemieszczanie w pierwszym BG i Icewindzie było rozbudowane za pomocą czarów (choćby Drzwi przez Wymiary) w BG2 usunięto z tego względu, że psuło odpalanie skryptów, których w BG2 są setki do inicjowania wydarzeń itp.
Co z dużo bardziej złożonymi premiami od sprzętu?
A co mają złożone premie od sprzętu do ich przydatności? Które w BG3 uważasz za złożone? Te sety pod błyskawice, podpalenie itp? W BG miałem sporo przedmiotów, które można było wykorzystać w nieoczywisty sposób, np. zestackować ponad 100% odporności na ogień i sprawić, by obrażenia od ognia leczyły postać. Można było Viconii stackować przedmioty z odpornością na magię. Ogólnie była tona przydatnego sprzętu. Wszystkie kultowe bronie i cała itemizacja z BG2 do dziś jest uważana za jedną z najlepszych właśnie ze względu na liczbę i przydatność efektów. Cały zestaw broni do kontroli tłumu (Furia Niebios, Cep Bojowy Wieków +3 itp.), zestaw offhandów używanych dla premii: Obrońca Easthaven, Crom Faeyr dla 25 siły, czy taki Belm+2 przyznawał dodatkowy atak... ale bronią w głównej ręce, co zwiększało DPS albo częstotliwość wbicia CC wrogowi. Pozwalało to w podstawce osiągnąć więcej APR główną bronią specjalnie dobraną ze względu na efekty specjalne. Cep Bojowy Wieków +3, Skalny Ogień +3, Lodowy Łupieżca +3, Młot Gromów +3, Krótki Łuk Gessena i inne tego typu bronie omijały częściowo kamienną skórę, mogąc przerywać czary magom chronionym tym zaklęciem. Później w ToB miałeś potężne bronie worpalne i dalsze wzmacnianie unikatów u Cespenara ze względu na brak implementacji tworzenia magicznych broni i zbroi przez zaklinanie. Itemizacja w BG3 jest spoko, ale jak policzysz ile naprawdę jest broni o podobnej skali mocy, to dość szybko wyczerpują się pomysły na te optymalne konfiguracje. Jednocześnie wiele kultowych broni z BG2 jest strasznie słabych (Belm +2, Cep Bojowy Wieków +3 to w ogóle żart w BG3).
Co z różnymi buildami pod postacie
AD&D 2E nie było takim systemem jak D&D 5E w tym względzie a co dopiero takim, jak D&D 3.5. Zwróć jednak uwagę, że buildy w BG3 są przede wszystkim wynikiem larianowego homebrew - każdy dip 3 lvl złodzieja dla dodatkowe akcji bonusowej to efekt tego, jak zepsuli balans. Zobacz sobie, jak wygląda Solasta 2, jak wygląda w D&D 5E wieloklasowość. Musisz mieć - zupełnie jak w AD&D 2E - cechy na odpowiednim poziomie, aby móc wybrać inną klasę podczas awansu. Przykładowo nie weźmiesz w D&D 5E dipu palka, jeśli nie masz 13 sił i 13 charyzmy. W BG3 Lariani wywalili tę zasadę, więc możesz sobie co poziom awansować w innej profesji, gdzie realnie to nie jest możliwe według zasad systemu ze względu na wymagania. W BG3 bierzesz przeważnie 1-3 dipy poziomów w klasach takich jak wojownik, łotrzyk (złodziej), barbarzyńca, mag - 1 poziom maga pozwoli ci wbrew zasadom nauczyć się każdego zaklęcia maga ze zwoju i rzucać z użyciem komórek czarów przyznawanych przez inną klasę czarującą. Możesz mieć 1 lvl maga / 11 lvl kapłana i rzucać zaklęcia maga 6 poziomu - wbrew zasadom systemu, bo według zasad systemu ze zwoju mag może nauczyć się wyłącznie tego poziomu zaklęć, który stanowi najwyższy poziom zaklęć maga, jakie może rzucać. Możesz wziąć 1 lvl maga mając 8 inteligencji (gdzie D&D 5E wymaga 13), możesz rzucać następnie czary maga mając opaskę intelektu - fajne, powergamerskie rozwiązanie, ale to "larianizm", homebrew.
Mimo to w BG masz buildy w postaci dwuklasowców, gdzie w BG1 jest istotne, na którym poziomie jaką klasę łamać, a w BG2 jest to bardziej optymalne i przejrzyste, a ze względu na podklasy wyjściowe jest dużo potężniejsze. Poza tym ja zawsze uważam, że build w RPG to nie tylko to, jak rozwijasz postać, ale jak jej właściwości wchodzą w synergię z właściwościami sprzętu - a tego w BG2 masz masę, gdzie postacią z Furią Niebios np. możesz stunlockować wrogów umiejętnie podbijając APR.
doborem zbroi zależnie od atrybutów (premia od zręczności) a nie jedynie klasy?
Na jedno wychodzi. W AD&D 2E i w D&D 5 ubierasz taki pancerz, jaki da ci najwyższą klasę pancerza. Jak ktoś nie potrafi dodawać do 7 (AC + max możliwy bonus z Dexa), to może po prostu podmienić pancerz na postaci i zobaczy, co da mu wyższy. Klasa też cię ogranicza, bo po prostu możesz nie mieć biegłości, by jakiś pancerz ubrać.
To teraz w ramach kontry - w grach na Infinity Engine jest jedna z dodatkowych zasad z podręczników, która sprawia, że oprócz głównej KP, każdy pancerz dodatkowo zapewnia inną ochronę przed jakimś typem obrażeń (sieczne, obuchowe lub kłujące - patrz obrazek). Jest to bardziej złożony system, niż to, co dostałeś w BG3.
Jedyne co w BG2 było bardziej złożone to właśnie to nastawienie na Bufy i Debufy a co z tym idzie wykorzystanie magii (do tego sekwencery, wyzwalacze itd.). Jednak to jeden, duży i istotny, ale jednak jeden element.
Tych elementów było więcej (patrz wyżej i niżej).
Co do wieloklasowości i dwuklasowości, akurat dwuklasowość to był kreteński pomysł. Tak wiem, przez to, ze miał pewne dziury świetnie się nadawał do robienia OP buildów w przechodzeniu BG1 + BG2 pojedyncza postacią, ale to było bezsensowne rozwiązanie. A wieloklasowość? Ot kolejne dziwadło, niby spowalniające otrzymywane poziomy ale jednak z racji na tabele XP jest chyba jeszcze bardziej OP, zwłaszcza w BG2:TB gdzie limity doświadczenia są kosmiczne.
Wieloklasowość w takiej formie wywodzi się jeszcze z pierwszej edycji AD&D i podobnie jak dwuklasowość nie było kretyńskim pomysłem, tylko zrodzonym po pierwsze z natury systemu, po drugie z konieczności. W AD&D 1E ludzie nie mieli ograniczeń co do poziomu, klasa złodzieja nie miała ograniczeń co do poziomu, ale już nieludzie w dowolnej klasie innej niż złodziej mieli różnorodny level capacity dla każdej klasy. Było to tłumaczone tym, że skoro np. elfy żyją setki lat, to czemu nie rządzą światem? Miało to symulować aspekt osiągnięcia pewnego kresu swoich możliwości i mocy. Ludzie ambitni i utalentowani na wielu polach mogli awansować bez limitu, ale nim osiągnęliby niespotykaną moc, po prostu umierali ze starości. Dwuklasowość z kolei to pomysł prosto z sesji Gary'ego Gygaxa czy też jego syna, gdy ten grając postacią maga trafił do świata pozbawionego magii - jego postać była bezużyteczna. W związku z tym wymyślono właśnie zasady umożliwiające wzięcie innej klasy. Jeśli się nie mylę, w papierku (czy chociażby w grach z serii Dark Sun) dwuklasować można 3x! Czyli mieć postać 4 klas.
A tak szczerze, czym to się różni od brania dipów w D&D 5E? Niczym, poza tym, że jest trudniejsze, bo czasowo blokuje zdolności pierwszej profesji, aby symulować to, że postać musi się w pełni poświęcić studiowaniu nowych zdolności. Tak jakbyś będąc praworęcznym chciał nagle zostać leworęcznym - cały czas robiąc wszystko dalej prawą ręką za nic ci się to nie uda ;]
I ponownie, jest to bardziej złożone od multiklasowania w BG3, gdzie lariani usunęli wymagania (patrz wyżej). A takie wymagania są w starych Baldurach. Musisz mieć przynajmniej 15 głównego atrybutu pierwszej klasy i 17 tego, na którą dwuklasujesz.
Więc argument, ze dzięki lukom w systemie można wykręcać absurdalne rezultaty nie świadczy dla mnie o złożoności a jedynie o braku balansu. I czy on w zasadzie aż tak bardzo mnoży buildy? No w sumie nie do końca, bo kensei/mag czy wojownik/kapłan prowadzą się w zasadzie tak samo jak mag i kapłan tylko prościej bo nie są tak delikatni i radzą sobie w zwarciu.
Bzdura. Brak balansu to masz przede wszystkim u larianów. Całe te homebrew, które wymieniłem wyżej. To jak w ogóle działa dodatkowa akcja w połączeniu z castowaniem zaklęć w BG3 - normalnie możesz rzucić jedno zaklęcie na turę a w pozostałych akcjach co najwyżej sztuczkę. W BG3 poniżej honorowego poziomu trudności możesz rzucić nawet 5 zaklęć w ciągu jednej tury. I ty mówisz o psuciu balansu? xD Druga bonusowa akcja za 3 lvl złodzieja - lol. Zwróć jeszcze uwagę na asymetryczny projekt przeciwników - w BG3 tylko jeden boss w grze, jako jedyny przeciwnik w całej grze, korzysta z efektu Przyspieszenia, w dodatku wyłącznie za sprawą mikstury. Gdzie w BG1, BG2 itd. wszyscy przeciwnicy mają lustrzane zdolności, czarny i mogą wzmocnić się tymi samymi efektami co gracz i potraktować go taką samą mocą niszczącą i debuffami. Grają na równych zasadach - w większości (wiadomo, główni bossowie są unikalni).
Zgadzamy się, że się nie zgadzamy ;] Ty nie przekonasz mnie, ja nie przekonam ciebie. Ja naprawdę uwielbiam BG3, ale po przejściu tej gry 5 razy nie widziałem już za bardzo, jak jeszcze mogę zbudować postacie w niej, by wciąż bawić się tak samo dobrze, a walka w BG2 jest dla mnie dużo bardziej rozbudowana i angażująca.
Ale ja tutaj nie dążyłem do tego aby powiedzieć, że BG2 czy inna gra cRPG jest w gorsza od BG3, tylko bardziej chodziło tutaj o to, że po prostu tamte gry według mnie są już na dzisiejsze standardy przestarzałe i mniej przystępne dla współczesnego gracza. Mnie np. szał na BG2 czy inne starsze gry cRPG ominął, bo byłem wtedy za młody na te gry i też jakoś te gry nigdy mi nie wpadły w ręce za dzieciaka.
Ogólnie słyszałem o tych grach (bo trudno o nich nie usłyszeć w świecie gier) więc kiedyś spróbowałem w nie zagrać, ale to już po prostu nie jest dla mnie. Osobiście nie przepadam za tym w jaki sposób w te starsze gry cRPG się gra, walka tam jest mało ekscytująca (jak dla mnie), dialogi to ściany tekstu zamiast fajnie wyreżyserowanych scenek jak w BG3 czy nawet DA: Origins, a sam interfejs też jest już nie dzisiejszy.
Nie mówię, że starsze cRPG czy nawet te nowsze jak Pillars of Eternity czy Pathfinder są niegrywalne, ale ja po prostu nie czerpię przyjemności z tych gier. Natomiast kiedy usiadłem do Divinity Original Sin (1 i 2) oraz Baldur Gate 3, to bawiłem się świetnie. Podobnie miałem też dawniej z DA: Origins.
Czyli w zasadzie to jest kwestia designu gry i samej rozgrywki, gdzie gry od Lariana, po prostu mi siadły, a gry w czystym klasycznym stylu już mi nie podchodzą.
Osobiście nie przepadam za tym w jaki sposób w te starsze gry cRPG się gra, walka tam jest mało ekscytująca (jak dla mnie), dialogi to ściany tekstu zamiast fajnie wyreżyserowanych scenek jak w BG3 czy nawet DA: Origins, a sam interfejs też jest już nie dzisiejszy.
Widać w ogóle nie grałeś w baldura 2
Walka w baldurze jest bardzo satysfakcjonująca, czuć jak postać rośnie w siłę, czarów masz do dyspozycji dużo, dużo więcej niż w takim divinity original sin 1 i 2 (w bg3 nie grałem) wojownicy na epickich poziomach zyskują epickie skille, tak samo jak kapłani i magowie zyskują epickie czary
Czuć że nasza postać rosnie w siłę, z każdym poziomem, a w całej serii baldur gate zaczynamy od pierwszego levela a kończymy na epickim 30 lvl
Baldur gate 2 nie ma takich ścian tekstu, bez przesady, to nie jest planespace torment
Cut scenki są w bg2, tak samo jak w BG3 i DA1, po prostu nie są tak dobrze wyreżyserowane jak w obu wyżej wymienionych grach, po prostu w baldurze 2 ogranicza je kamera rzutu izometrycznego, sam pisałem tutaj że baldur gate 2 już z niektórymi rozwiązaniami zestarzał się, ale jeśli chodzi o watek główny i zadania poboczne to jest topka wśród cprg (w porównaniu do obu divinity original sin 1 i 2 gdzie wątek główny i zadania poboczne są takie sobie) ale rozumiem że kogoś te cprg mogą już odrzucać, pozdrawiam ;d