...
Każdy ma prawo do krytyki, a już to czy ta krytyka jest konstruktywna czy nie to już inna rzecz. Jedni hejtują dla hejtowania, bo po prostu to lubią albo chcą się wyżyć albo są po prostu niedojrzali itp. Inni krytykują daną grę w sposób bardziej analityczny i faktycznie pokazując jej błędy, niedoróbki lub złe decyzje gameplayowe czy jeszcze inne rzeczy.
Jednak według mnie wszystko jest ok tak długo jak krytyka dotyczy produktu, czyli samej gry, bo już kierowanie krytyki do jakichś konkretnych osób może być krzywdzące, zwłaszcza jeśli ktoś niczym nie zawinił. Jednak są przecież i tacy twórcy, którzy sami się wykładają na talerz jakimś głupim komentarzem, a później się dziwią, że gracze ich masakrują w social mediach.
Jeśli chodzi o samą grę, czyli ten Highguard, to nie będę się wypowiadał, bo ta gra mnie po prostu w ogóle nie interesuje i nie wiem z czego wynikają jej oceny i krytyka. Jak spojrzałem na grę na steam, to wygląda ona jak każda inna sieciowa strzelanka typu Overwatch.
Zaloze sie ze wiekszosc nawet nie zagrala w Highguarda i hejtuja ta gre za wyglad, mozna sie nawet przyzwyczaic a kto wie, moze po kilku update'ach nie bedzie taka zla.
Bo to typowy "hate train". Większość obrzucających g*** co najwyżej widziała gameplay'e w internecie, ale ma najwięcej do powiedzenia na temat tej czy innej gry. Dla wielu ludzi hate to już uzależnienie, sposób na życie, bez którego nie potrafią normalnie funkcjonować i muszą sobie wyszukiwać kolejny cel do ataku, nawet jeżeli nigdy nie byli nim zainteresowani albo nie mieli pojęcia o jego istnieniu.
"(przypomnijmy: część graczy zarzucała mu przekupstwo i promowanie Highguarda za korzyści finansowe)"
Promował grę na evencie skupionym na promocji gier? Jak śmiał!
Konstruktywnej krytyki w obecnym internecie, zarówno filmów, gier czy książek jest już bardzo, bardz mało. Każdy może wyrazić swoją opinię, wielu chce i to robi i 99% to przejaw niepotrzebnie negatywnych emocji bardziej niż myśli. O wiele więcej osób będzie się naśmiewać z Highguard niż tego spróbuję. Mnie w ogóle ta gra nie interestuje, ale nie odczuwam potrzeby żeby w związku z tym iść na fora i media żeby się na kimś w związku z tym wyżyć. Może gdyby mniej ludzi się kierowało własnie takimi potrzebami to i portale w stylu gry-online itp. produkowałyby mniej artykułów celujących we właśnie takich ludzi, by tylko napędzać tę machinę niepotrzebnego biedolenia i wrogości związnej z gierkami...
Pomysł Sama z ocenianiem krytyków nie jest nowy. Kiedyś pośrednio tak to funkcjonowało, czasopisma i autorzy mieli swoją reputację a algorytmy nie pompowały w górę hejtu i negatywnych komentarzy. I tak kupowało się dane czasopismo dla treści a nie ocen.