Z jednej strony spoko, że moralność w grze jest bardziej szara, a nie jak kiedyś, że było się aniołem albo demonem, ale już to, że reputacja jest całkowicie oderwana dla każdego miejsca wydaje mi się średnie. Jeśli gracz dokona jakiegoś wielkiego czynu, to powinien być również znany w innych miejscach, a przynajmniej w tych najbliższych wioskach obok miejsca gdzie gracz coś zrobił (bo wieść się niesie). Oczywiście mogą być miejsca, gdzie gracz nie jest znany, ale czasami już też sam wygląd gracza powinien mieć jakieś znaczenie np. jak gracz ma już super ekwipunek, to nie powinien być traktowany jak łachmaniarz lub atakowany przez przydrożnego bandytę ze sztylecikiem w ręku...
No nie wiem, ja mam raczej średnie doświadczenia z takimi ambiwalentnymi systemami moralności. Można się śmiać z takiego Mass Effect'a, że jest bardzo czarno-biały, ale tam przynajmniej gracz wie co jest "pozytywne", a co "negatywne" i może kształtować swoją postać w zgodzie z własnym przekonaniem. Z kolei gry starające się balansować w skali szarości, często wpadają w arbitralność tego co dobre i złe. Niby dostajemy problem moralny zależny do punktu widzenia, ale koniec końców gra i tak musi nas osądzić, więc na potrzeby wewnętrznej logiki wybierana jest jakaś interpretacja, z którą gracz musi się pogodzić. Jeżeli jest zgodna z twoją, to masz szczęście, jeżeli nie, to poczujesz się oszukany.
Poza tym, jeżeli gra za bardzo stara się wszystko relatywizować, to potrafi gracza zwyczajnie zmęczyć i zdeprymować. Bo czego by nie zrobił, starając się postąpić słusznie i właściwie, gra zawsze ma jakieś niuanse, zawsze ktoś jest niezadowolony, zawsze ktoś cierpi itd. Niby jest to realistyczne (choć też nie zawsze, przecież w realnym życiu też istnieje po prostu dobro i zło, beż szarości i drugiego dna), ale bywa zwyczajnie upierdliwe i z czasem odbiera motywację, żeby w ogóle się starać. Koniec końców, w gry gramy także dlatego, że chcemy się poczuć jak bohater własnej historii, który ma wpływ na otaczający go świat i to, jak jest przez niego postrzegany, nawet jeżeli nie zawsze jest to realistyczne.