Mnie najbardziej interesuje i podoba się ten pomysł, że świat "działa i żyje" bez gracza. Taka koncepcja po prostu do mnie trafia.
Tak jak z tym przykładem płonącego domu, jeśli gracz zobaczy płonący dom, ale najpierw zdecyduje się pójść np. połowić ryby w rzecze, to jak za godzinę gracz wróci do tego miejsca, to z domu i jego mieszkańców zostanie jedynie popiół i zgliszcza. To jest po prostu logiczne, a nie że świat zawsze czeka na gracza i bez niego w ogóle nie działa. W takim przypadku gracz może już tylko przeszukać zgliszcza i ewentualnie porozmawiać ze świadkami zdarzenia.
Co też ważne to nie jest też tak, że gracz traci przez to zawartość gry, tylko historia i świat gry dostosowują się do nowego stanu świata, gracz wykonał akcje, ktoś przeżył, ktoś zginął, gracz dokonał wyboru, teraz jakaś scena lub quest w grze będzie wyglądać inaczej. Wiadomo czasami będzie to jakaś mała rzecz, a czasami duża (zależy od wagi wyboru i ważności questa).
Dlatego nawet jeśli technicznie i graficznie ten projekt jest na poziome gier AA i nie robi super wrażenia, tylko bardziej takie 7/10, to jeśli ten mechanizm żyjącego świata i zegara w grze będzie fajnie zrobiony, a fabuła i zadania będą dobrze napisane i ciekawe, to ta gra może być naprawdę dobra.
Osobiście czekam, bo koncepcja gry jest ciekawa.
Słabo to wygląda z tym ograniczonym czasem. Zamiast skupiać się na postaciach, relacjach między nimi to twórcy serwują nie angażujące eventy. Płonie dom który cię nie obchodzi a masz uratować rodzinę to sobie go mijasz. Tak samo byle kobietkę, z którą nic cię nie łączy. Wygląda to tak jakby twórcy chcieli wymusić kilkukrotne przejście gry na ludziach z FOMO. Raz zrobią te trzy misje, drugim razem inne trzy a kolejny jeszcze trzy inne, bo za jednym razem się nie da. A licznik leci... Będzie czym się chwalić.
Patrzę na te komentarze i mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie ogarnęli, o co chodzi z tym „limitem czasu”. To nie są misje na czas, nikt cię nie goni, nie ma żadnego odliczania jak w NFS. Najprostszy przykład dla dadgamerów: to działa jak energia w grach mobilnych robisz zadanie, to schodzi czas; chodzisz po świecie, lootujesz, eksplorujesz nic się nie dzieje. Zero presji. A tu połowa internetu panikuje, bo przeczytała pół zdania i resztę sobie dopisała.
"członkowie zespołu Q&A"? Zespół Questions and Answers? XD
A kto ci powiedział że to będzie gra darmowa?
Preordery już można składać w różnych sklepach jak chcesz wesprzeć twórców.
Jedyne co mnie martwi, to ten system walki, no ale zobaczymy jak to będzie w praktyce.
Ładnie ta gra nawet prezentuje na zwiastunie. Mój RTX 4050 da radę odpalić tą grę.
Słabo to wygląda z tym ograniczonym czasem. Zamiast skupiać się na postaciach, relacjach między nimi to twórcy serwują nie angażujące eventy. Płonie dom który cię nie obchodzi a masz uratować rodzinę to sobie go mijasz. Tak samo byle kobietkę, z którą nic cię nie łączy. Wygląda to tak jakby twórcy chcieli wymusić kilkukrotne przejście gry na ludziach z FOMO. Raz zrobią te trzy misje, drugim razem inne trzy a kolejny jeszcze trzy inne, bo za jednym razem się nie da. A licznik leci... Będzie czym się chwalić.
Grać tylko w wątek główny? W sumie można ale wtedy to już nawet 159 zł byłoby przesadą a gdzie 299 zł za wykastrowany produkt.
Mnie najbardziej interesuje i podoba się ten pomysł, że świat "działa i żyje" bez gracza. Taka koncepcja po prostu do mnie trafia.
Tak jak z tym przykładem płonącego domu, jeśli gracz zobaczy płonący dom, ale najpierw zdecyduje się pójść np. połowić ryby w rzecze, to jak za godzinę gracz wróci do tego miejsca, to z domu i jego mieszkańców zostanie jedynie popiół i zgliszcza. To jest po prostu logiczne, a nie że świat zawsze czeka na gracza i bez niego w ogóle nie działa. W takim przypadku gracz może już tylko przeszukać zgliszcza i ewentualnie porozmawiać ze świadkami zdarzenia.
Co też ważne to nie jest też tak, że gracz traci przez to zawartość gry, tylko historia i świat gry dostosowują się do nowego stanu świata, gracz wykonał akcje, ktoś przeżył, ktoś zginął, gracz dokonał wyboru, teraz jakaś scena lub quest w grze będzie wyglądać inaczej. Wiadomo czasami będzie to jakaś mała rzecz, a czasami duża (zależy od wagi wyboru i ważności questa).
Dlatego nawet jeśli technicznie i graficznie ten projekt jest na poziome gier AA i nie robi super wrażenia, tylko bardziej takie 7/10, to jeśli ten mechanizm żyjącego świata i zegara w grze będzie fajnie zrobiony, a fabuła i zadania będą dobrze napisane i ciekawe, to ta gra może być naprawdę dobra.
Osobiście czekam, bo koncepcja gry jest ciekawa.
Dokładnie, ciekawi mnie ta koncepcja. Zamysł jest dobry, gra dzięki temu powinna być bardziej nieliniowa i ogólnie wydaje się być w tym więcej wolności i RPG, niż w Wiedźminie.
Często słyszy się narzekania, że gry są za bardzo liniowe, tutaj twórcy próbują czegoś ambitniejszego, a i tak jest wiele głosów niezadowolenia...
'Setting' słowiańsko- wampirzy też zapowiada się interesująco.
Natomiast wizualia, animacje, może trochę za dużo naleciałości z Wiedźmina...Wygląda to tak se i trochę niepokoi.
No to tutaj tego problemu nie ma. Twórcy już kilka razy wyjaśniali, że czas w grze nie biegnie podczas swobodnej eksploracji, czyli możesz zwiedzać świat, zabijać potwory i wykonywać czynności poboczne (ale nie wszystkie) bez upływu czasu w grze. Czas w tej grze biegnie jedynie w wyraźnie zaznaczonych momentach np. rozmawiasz z kimś i przy dialogu masz ikonkę, że "ta akcja zabiera czas" itp. Czyli gra mówi ci, kiedy twoje działania posuwają świat do przodu.
Z tego co do tej pory zrozumiałem to gra nie popędza gracza do działania, tylko daje mu "alternatywy" czyli powiedzmy podczas jednego dnia gry masz do wyboru 10 questów, a dostępny czas w grze pozwala tobie na zrobienie tylko 5 z tych questów. Reszta zadań przepada i to ma później też konsekwencje w dalszej grze, bo np. dzięki naszym akcjom ktoś przeżył lub nie.
To tak jak z tym przykładem płonącego domu. Na przykład gracz może: 1. uratować mieszkańców w płonącym domu lub 2. pójść do lasu i uratować myśliwego przed wilkami. Wykonanie jednego z zadań powoduje, że drugiego już nie będzie, bo mieszkańcy spłonęli lub myśliwy został pożarty przez wilki, czyli wybierasz kogo uratujesz, a późnej ma ta jakieś swoje konsekwencje.
Wygląda na to, że ten system działa nieco inaczej. Na uratowanie rodziny masz 30 dni i nocy, gdzie każda trwa po 8 godzin, co przekłada się na 480 godzin do "wydania". Co więcej, różne aktywności w świecie gry mają własny zegar, który zaczyna tykać w momencie, w którym gracz miał realistyczną szansę dowiedzieć się o nich, co w praktyce będzie zapewne oznaczać różne rzeczy. Czasem będzie to wpadniecie na jakiś event osobiście, np. płonący dom w lesie (czyli gracz może go odkryć lub nie, zależnie od eksploracji świata gry), innym razem będą to pewnie zdarzenia, które zostaną graczowi zakomunikowane odgórne (fabularnie), typu "Słuchaj Coen, za 5 dni Jaro zostanie powieszony, musisz go uratować!".
Jest to o tyle ważne, że tutaj o twoje godziny ("tokeny czasu") konkurują nie tylko zadania czy opcje dialogowe, ale też inne aktywności w świecie, w tym rekonstrukcja kapliczek niezbędnych do wydawania punktów umiejętności i szybkiej podróży, które same w sobie też pochłaniają czas. Może się więc okazać, że masz np. 3 zadania "w toku", ale chciałeś się lepiej przygotować przed trudną walką, wpakowałeś punkciki w walkę mieczem... i już nie masz żadnego z tych zadań, bo minęło 6 godzin i wszystkie się przeterminowały...
Ja się właśnie obawiam, że zamiast satysfakcjonującej przygody, odgrywania postaci czy przeżywania fantazji o byciu wampirem, dostaniemy upierdiwe min-maxowanie, na zasadzie co się opłaca, albo co jesteśmy w stanie zrobić, niezależne od tego co podpowiada nam sumienie czy osobisty kodeks etyczny. Np. chcę uratować tego NPC, ale przeciwnicy są dla mnie za mocni. A jak wzmocnię postać, to ten NPC będzie już martwy. Albo co gorsza, marnowanie czasu gracza, typu "użyłbym szybkiej podróży ale mnie nie stać, więc zamiast tego będę lecieć 10 minut "z buta", bo bieganie jest przecież za darmo". Albo "Nie odbuduję tej kapliczki, bo szkoda mi godzin do wydania. Co prawda będę musiał to znowu przyjść, przebiegając pół mapy pieszo, zamiast użyć szybkiej podróży, ale nie mam innego wyboru, inaczej ważna postać zginie".
Crimson desert to to nie jest ale wygląda solidnie, podejrzewam 50 godz i jestem ciekaw ile speedrun bo z final bossem można się zmierzyć od razu ;)
Kurdę fajnie to się zapowiada. Jedynie do czego bym się przyczepił to fryzura głównego bohatera - coś jakby krzyżówka Geralta z samurajem. Może coś bardziej słowiańskiego? ;-)
Patrzę na te komentarze i mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie ogarnęli, o co chodzi z tym „limitem czasu”. To nie są misje na czas, nikt cię nie goni, nie ma żadnego odliczania jak w NFS. Najprostszy przykład dla dadgamerów: to działa jak energia w grach mobilnych robisz zadanie, to schodzi czas; chodzisz po świecie, lootujesz, eksplorujesz nic się nie dzieje. Zero presji. A tu połowa internetu panikuje, bo przeczytała pół zdania i resztę sobie dopisała.
Dokładnie, też mam wrażenie, że dużo ludzi w ogóle nie zrozumiało koncepcji "upływu czasu" w tej grze... a przecież to żadna filozofia.
Ogólnie czas gry stoi zawsze w miejscu dopóki gracz nie podejmie jakieś konkretnej akcji w świecie gry. Sama gra mówi graczowi, co powoduje upływ czasu, bo nie każda akcja/czynności powoduje, że czas biegnie. Gra ma ponoć wyraźnie mówić graczowi, kiedy dany quest czy czynność zabierze graczowi czas.
Czyli gracz może biegać po samym świecie gry i zabijać potwory, bandytów itp. nawet i 8 godzin, a czas w grze nawet się nie ruszy, bo czas w grze biegnie jedynie przy określonych czynnościach np. w momencie gdy gracz bierze questa.
Absolutnie nie dla mnie. cRPG bez kreacji głównego bohatera to dla mnie zawsze upośledzony w jakimś stopniu erpeg. Toleruję to w Wiedźminach, gdzie indziej: już nie.
Kingdom Come = NIE ?
Też wolę kreacje postaci, ale jeśli bohater jest fajny i ciekawy, to nie mam z tym raczej problemu, ale to już jest mocno subiektywne.
Dlatego np. nie podoba mi się Wiedźmin 4, bo nie mam ochoty grać jako Ciri... 100x bardziej wolałbym kreacje postaci np. na wzór Cyberpunka, gdzie niby mamy ustaloną postać, ale możemy wybrać jej przeszłość, płeć itp. itd.
To może być właśnie taki Witcher, bo w studiu pracuje facet od questów z Wiedźmina i Cyberpunka. Widziałem wywiad z pracownikiem Rebel Wolves na TvGRY i lore wydaje się mega ciekawy. Europa w czasie epidemii czarnej śmierci + wampiry + inspiracja genialnym serialem Nocna Msza.
Immersję masz w walce, dialogach, fabule i wyborach. Co Ci da to że ustawisz kilka cyferek w statystykach które i tak nie wiele wnoszą do postaci i to jak będziesz nią grał.
Niestety ale ja inaczej podchodzę do immersji. Inaczej gram sobą i imieniu Adam a inaczej gram kobietą o imieniu Aliza. I prawdziwe cRPG daje mi ten wybór. A te wszystkie Blood od Dawnwalker, Crimson Desert i inne Kingdom come i inne Gothici to pseudo RPG, nie tknę ich kijem przez szmatę.
Zobaczymy jak fabularnie, bo to najważniejszy aspekt. Na pokładzie jest min. Jakub Szamalek jako scenarzysta i osoba od zadań. Spec od zadań pobocznych z Wiedźmina 3 i CP2077, więc o to można być spokojnym.
Teraz mamy pitupitu czyli jakie to fajne i jaka to premiera będzie super bo mnie "przekonało"...
Coś jak tytuł czyli opinia redaktora przed premierą/"obiektywna"/z imprezy/na portalu żyjącym ze współpracy z wydawcami ;)
A za kilka miesiecy po wydaniu bełkot w stylu:
"gracze piszą...."
"problemy z..."
"nie działa..."
"mechanika zawodzi..."
I tak biznes się kręci ;)
Niby ogólny pomysł na tę grę faktycznie jest ciekawy, ale im więcej o tym czytam, tym bardziej mi się wydaje, że to chyba jednak nie dla mnie. Kibicuję, żeby kolejne polskie studio rosło w siłę, natomiast sam raczej nie prędko kupię.
Problem jest w tym że mało kto na to zwraca uwagę. Ale ktoś zwróci. Ostatnio malowałem z Chatem GPT dziewczynę, uzbrojoną w lekką kuszę, tuleję z bełtami, krótki miecz a la rzymski gladius i puklerz. Cztery przedmioty trzeba było usadowić jej tak by opisując to w książce/opowiadaniu miało to ręce i nogi czyli żeby miała do wszystkiego szybki dostęp i żeby się nie zabiła w biegu xd I ja to orbiłem dla zabawy w sumie albo dla 10 osób, które może przeczytają moją grafomanię a tu goście, weterani, wsadzają gościowi miecz na tyłek....Przecież to jest amatorszczyzna level master.
Jak to wspomniał w wywiadzie twórca gry w eksploracji świata wzorują się sporo na Gothic, jego ulubionej grze a gra wygląda jak zmodowany W3.
Połączenie tych dwóch serii może sugerować grę idealną ;)
Wczoraj w końcu zostało wyjaśnione dokładnie jak z tym czasem będzie. Podczas eksploracji nie płynie w ogóle, a podczas dialogów będzie zaznaczona opcja o ile czas się przesunie podczas danej misji. Głównej, lub pobocznej. Możemy przyjąć wiele misji i zdecydować którą będziemy chcieli wykonać i poświęcić na nią swój czas w grze, później reszta przepadnie, ale będzie w grze wyjaśnione co się na przykład stało z daną postacią, której nie zdecydowaliśmy się pomóc. No i oczywiście czas będzie również płynął podczas medytacji, gdzie będziemy chcieli rozwijać umiejętności postaci (co mi się zupełnie nie podoba) romansów w grze chyba też nie będę robił żadnych, bo przez to czas również będzie płynął.
Moje wątpliwości też zostały rozwiane... Szykuje się ostry crap XD nie sądziłem, że to powiem jako ktoś ktomu nie podoba się to co zobaczył przy gothic remake, ale nawet ta gra o niebo lepiej się prezentuje.
Brak kreatora postaci, dla mnie dyskwalifikuje grę na starcie. Niemniej życzę twórcom powodzenia. Podziwiam ich też za podjęcie ryzyka i zdecydowanie się na polski dubbing, to nie są tanie rzeczy. Oby gracze byli mnie marudni niż ja ;)
Zapowiada się coraz lepiej, szkoda tylko, że tyle męczybuł narzeka, jak media internetowe ustawią narrację to może być po zawodach... :/
Ten rok będzie naprawdę super jeżeli chodzi o premiery RPG. Nic tylko się cieszyć i zacierać ręce.
tbd gniot z tym czasem.. masakra jakas dlamnie to bzdura bd geac porobisz sobie wuesty i sie zorientujess ze musisz od nowa grac bo gry nie przejdziesz bo noema czasu masakra zeby sobie wszystko ogarnac bd trzeba gee przelazic parenascie razy?