Męskie chlanie jest ciekawym zjawiskiem, z jednej strony każdy co roku ma takie meh, że znowu miałkie, nudne i generyczne, że znowu nie ma nic wspólnego z rockiem, ale z drugiej strony jakoś dziwnie gdy w wakacyjnym radyjku nie przygrywa hit Męskiego Grania idealny na letnie chillowanie. A przynajmniej w tamtym roku tak było, bo dopiero po jakimś czasie sobie przypomniałem, że te lato jest jakieś za mało muzyczne. Do teraz nie pamiętam co ten Ralph Kamiński śpiewał, ale nie dziwię się, że tego nie puszczali, on jest zbyt dziwny na poziom radiowy.
Tegoroczna nuta spełnia wszystkie 3 wymogi miałkiego, nudnego i generycznego, czyli idealny hit na lato. Drugiego "Początku", czy "I ciebie też bardzo" już nie dadzą rady zrobić, więc trzeba się cieszyć tym co jest.
Co mnie bardziej smuci to średni teledysk, nawalili flashbangów, ci se biegną bez ładu i składu, mogliby się pokusić o jakieś efekciarstwo jak w It's my life Bon Joviego. A akurat wideoklipy Męskiego Grania to klasa światowa, efekty tworzą lepsze niż w letnich hollywoodzkich blockbusterkach, także tutaj giga zawód.
Najodważniejsza część serii, przed ograniem kojarzyła mi się głównie ze zwykłym skokiem na kasę i ekspansją na coraz bardziej rozrastający się rynek chiński, ale po ograniu widzę, że za tym ruchem kryje się też jeden z najciekawszych i udanych Total Warów.
W końcu można się dobrze bawić zarówno jako państwo, jak i jako dowódca wojsk. Nareszcie rządzenie państwem nie wygląda biednie w porównaniu do prowadzenia bitew. Wiadomo, że to nie jest poziom gier paradoxu, ale dyplomacja, szpiegostwo i zarządzanie polityką wewnętrzną wygląda zacnie. Jedynym problemem w tym wszystkim jest chaotyczny interfejs, przez który parę razy narobiłem sobie kłopotów.
O bitwach nie ma co mówić, bo to od lat jest wizytówka tej serii. Pięknie to wszystko wygląda, różnorodne kolorystycznie i batalistycznie wojska oraz pojedynki dowódców, które są równie epickie, choć za bardzo zalatują mi średnią Troją. No i też same lokacje, z których aż kipi od klimatu starożytnych Chin.
I właśnie to jest zarazem najlepszy i najgorszy element tej gry, okres historyczny. Najlepszy, bo kompletnie nieznany, a zwłaszcza nam Europejczykom. Tutaj niby każdy Chinol jest taki sam, a jednak każdy z nich jest diametralnie inny, przez co nie wiadomo czego się spodziewać po rozgrywce. I dlatego to też jest równocześnie najgorsza rzecz w tej grze, bo gra w znikomym stopniu przybliża nam historię, o której opowiada, przez co naprawdę bardzo łatwo o porażkę, irytację i odbicie się od gry. Tym bardziej jak mamy do czynienia z milionem chińskich postaci, które już pewnie dla samych Chińczyków brzmią randomowo, a co dopiero dla reszty. Na moje szczęście ostatnio poczułem fazę na azjatyckie klimaty, przez co zamiast się odbić, to jeszcze bardziej wciągnąłem się w tematykę.
Może dlatego ta część jest tak udana, w obecnym czasie wychodzi na rynku tyle bezpiecznych produkcji, że taki pełnoprawny Total War opowiadający o nikomu nieznanych czasach wyróżnia się głównie na plus.
Akurat twórczość gier kojarzy mi się głównie z zespołem ludzi, a nie z pojedynczymi jednostkami jak to w niektórych przypadkach ma miejsce w filmach czy muzyce, także nie nosiłbym żadnej. Patrząc po nazwiskach jakie zaserwował mi chat, to tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu, bo o istnieniu niektórych typków dowiaduję się pierwszy raz.
Ale podoba mi się w mojej "jedenastce" gamingu jako numer pierwszy dał Gabena. Wiadomo, gruby na bramę.
Challenge accepted, od dzisiaj każdy z nas namawia swoich znajomych do uczestnictwa w nowej forumowej ruletce, skoro jednemu łatwogangowi na cancer fighters udało się zjednoczyć cały internet, to i nam też się uda uratować nasze GOLowe niematerialne dziedzictwo UNESCO.
Czas przetestować wytrzymałość tego nowego forum, niech serwery zapłoną!
To wszystko przez naszych, jedyna kadra, której wyniku nigdy nie dało się trafić, nie jedzie i Łoś zdecydował, że w tym roku z tymi wszystkimi curakami będzie za łatwo.
Spokojnie, Trump zagrozi wojną i nam to załatwi, już i tak mało kogo interesuje ten mundial, a po tej decyzji FIFA to już się nie podniesie.
Wcale nas to nie dziwi, zamknięte kanały discordowe to pewna śmierć dla gatunku gejmingmanów, każdy admin od razu cię wypieprzy jak zobaczy takiego aspołecznego dzikusa, social media i fora takie jak GOL to wasza ostatnia ostoja.
Niby forum starych prezesów, a tu co drugi mógłby jeszcze dostać powołanie do reprezentacji.
30-39 to chyba najdziwniejszy wiek życia, za młodo żeby narzekać na starość, za staro żeby narzekać, że skończyła się młodość.
Ciekawe gdzie i jak rozpoznajesz te heheszki, skoro już z moim pełnym powagi postem masz trudności. Nawet specjalnie wstawiłem tam mordę naszego premiera żeby tym bardziej nie wyglądał poważnie. Wiem, że trochę herrpietrusowo zabrzmiało, ale dałem z siebie całe 10%, na poziom eurowizji i całych tych dymów, które są już nudne i powtarzają się co roku, wystarczy.
No ale Pan Trump inaczej byłby smutny, że 51 stan nie popiera jego wojenki, jeszcze wojska by wycofał, znowu byłaby to wina Tuska itd. A tak jesteśmy bezpieczni, co prawda znowu jest wstyd na całą Europę, ale przynajmniej nasi widzowie nie głosowali na nich dla beki tak jak to w innych krajach.
"Prawdziwi Polacy" to bardziej byli wkurzeni po dostaniu 12 od Belgii i od wszystkich niemieckojęzycznych krajów, znowu przez niemieckiego premiera Niemcy i zgniły zachód nas lubio, nie godzi się tak.
Pierwsze 2 Fallouty, niestety mam niską tolerancję na gry z lat 90., jestem na nie za głupi.
Chociaż byłem bardzo blisko końca jedynki (którą fabularnie stawiam wyżej od dwójki), ale już nie mogłem znieść tego jak kolejny raz dostawałem przypadkowy ostrzał od moich towarzyszy. Dwójka naprawdę dużo naprawiła w tej kwestii... tylko, że była tak rozbudowana, że też nie dotrwałem do końca.
Jeśli tak bardzo stresujesz się przewiezieniem jakiegoś starego dziadka z teczką, który jeszcze ci mówi gdzie masz dokładnie pojechać, to raczej nie zostałeś stworzony do prowadzenia tego środka transportu.
Zależy od pojemności kościoła, bliska rodzina zazwyczaj siedzi gdzieś w ławkach za strefą Gold przeznaczoną dla komunistów. Pula biletów na takie eventy zawsze jest ograniczona, także 2 dychy na tacę to minimum.
Osobiście nie mam aż tak starych sprzętów, klawiatura, telewizor pamiętają początek poprzedniej dekady. Mój pierwszy komp i monitor z 2007 nadal działa, ale odpalam go raz w roku z ciekawości czy jeszcze dycha.
Mój ojciec ma jeszcze magnetowidy i wieżę Panasonica z lat 90., ale z tego co słyszałem, to i one powoli odchodzą na tamten złomiarski świat.
Dla mnie obecny rynek gier bardzo przypomina to co się stało z rynkiem filmowym paręnaście lat temu, wysoki budżet nie gwarantuje już świetnej pozycji.
Głównie wpływała na to technologia, bo giganci mogli za dawnych czasów pozwolić sobie na przekraczanie technicznych granic, które nie były osiągalne dla mniejszych. Dużo na ten temat pokazuje ta cotygodniowa publicystyka GOLowa o dawnych grach zapomnianych, wiele z nich miało naprawdę pomysł na siebie, ale przez niski budżet nie wytrzymywały konkurencji, szybko potrafiły się zestarzeć i obecnie są niegrywalne. Obecnie ta technologiczna przepaść się wyrównała i mniejsi twórcy bez problemu potrafią stworzyć jakieś odważne dzieło na miarę tych największych, które technicznie też stoi na wysokim poziomie.
Także fanatycy niszowych gier pokroju Drenza nigdy ci nie powiedzą, że obecne gry są gorsze. Aczkolwiek rzeczywiście brakuje mi takich wysokobudżetowych perełek, o których można by było rozmawiać godzinami i wspominać po wielu latach.
Prawdopodobnie tam skąd właśnie chcesz uciekać.
Ło panie, teraz to całkowicie będzie można się odciąć od newsroomu. Ktoś tu wspominał o pomyśle na tworzenie frakcji, już dwie mogą przystąpić do wojny.
To teraz jeszcze tylko dodać normalnych użytkowników, z którymi da się normalnie podyskutować i macie najlepsze forum w polskim internecie.
Bez przesady, od naszego forum też bywały tworzone fajne akcje charytatywne, szlachetne paczki, coroczne aukcje WOŚPu, które osiągają całkiem niezłe wyniki, Wolf w screenowym wątku też ostatnio zrobił świetną inicjatywę, choć zainteresowanie szczerze mówiąc było mizerne, możemy się wiele nauczyć od tych złych i przebrzydłych influencerów.
Prawdopodobnie to o nich właśnie chodzi, zbyt dużo afer i pseudodram tworzą żeby to byli ludzie godni pełnego zaufania. Sam nie ufałem tej akcji, dopiero jak zobaczyłem wpłaty od firm, to uznałem, że coś jest na rzeczy.
Do wszystkich influencerskich akcji podchodzę raczej sceptycznie, ale w piątek natrafiłem na ten strumyk i naprawdę się wciągnąłęm, wielkie brawa za inicjatywę, impreza i atmosfera na streamie lepsza jak na finale WOŚPu. Kwota też podobnie wysoka, co jest kosmicznym wynikiem patrząc na spontaniczność akcji.
No i szacunek, że nie popełnili błędów wośpu czy hot16challenge2 i nie wmieszali świata politycznego w te zbiórki, w końcu to politycy są winni temu, że z roku na rok takich zbiórek i akcji będzie coraz więcej. Oni niech się biorą za robotę, a nie co roku licytują uroczyste śniadanka, jazdy rowerkiem po parku czy swoje brudne majty.
Fajnie, w tej sejmowej dżungli siedzi tyle osób, którzy są niebezpieczni dla naszego społeczeństwa, a kostucha musiała wylosować akurat jego. Dobrzy ludzie chyba rzeczywiście nie zasługują na ten świat i ewakuowani są szybciej...
Powodzenia teraz w dalszym ukrywaniu tego, skoro cały internet już o tym wie.
Chyba, że babcia sama umarła już parę lat temu i jej sztuczny klon ukrywa tą wiadomość przed rodziną, po kitajcach i ich sztucznej inteligencji wszystkiego się można spodziewać.
A sztucznie stworzonym głosem Kilmera w Top Gunie 2 to już się nie oburzali? A no tak, przecież obecni eksperci od nowych technologii zajmowali się wtedy tematem Covida i wojny.
Wybrał se 3 losowe wpisy i myśli, że wszystko o mnie wie. Szkoda, że sekcja komentarzy na naszych profilach ma swój limit, z takiej bazy danych nasz sztuczny kolega rzeczywiście mógłby dojść do bardzo ciekawych wniosków.
Stos tabel, statystyk i ogólnie wszystkiego co piłkarskie jak zwykle porażający i przyciągający, nadal można stracić pół życia na zabawie.
Ale w samej grze coś musiało się popsuć, wiedziałem, że nie ma szans żeby wciągnęła mnie ona tak mocno jak to zdarzyło się dawniej, ale nie pamiętam żeby dawniejsze edycje tak mnie frustrowały. Akcje bramkowe często biorą się z niczego, ot parę podań w środku boiska, chwila biegu, akcja przechodzi w pole karne, gol. Tragicznie wyglądające błędy obrońców, za pewien samobój, w którym obrońca po prostu wbiegł mi z piłką do bramki, powinien być kryminał. Może i wziąłem sobie pod sterowanie słabszy zespół, ale to nie powinno tak wyglądać. Dosłownie im bardziej odrealniona była taktyka, tym lepiej mój zespół grał. Chociaż i tak nie było jakkolwiek widać by słuchał się moich poleceń, czułem się bardziej jak w symulatorze starego, który krzyczy na stadionie żeby go wpuścili i on wtedy pokaże jak powinno się grać, niż jak w symulatorze menedżera.
Nie tak sobie zapamiętałem tą serię, straciłem cierpliwość w podobnym czasie co w FIFIe, a to źle świadczy o grze. Szkoda, bo z taką potężną bazą danych potencjał do zabawy jest ogromny.
Bez U96 taka playlista nie ma sensu. W podobnym klimacie polecam również włoskie U.S.U.R.A.
Ale rozpiętość gatunkowa tak wielka, że możnaby było rzucać znaleziskami do tej playlisty bardziej niż maturzysta na rozprawce, bo nie licząc nietypowych polskich pozycji, te zagraniczne liźnięte głównie powierzchownie.
https://youtu.be/Y7-j2M3p3QE?si=M0QZG_18GtZVQUo_
https://youtu.be/NvkqodHdhGo?si=5w-ZrttDZ-VQH77e
7
Akurat mam łatwe liczenie, bo ja nigdy nie robię większych update'ów w tej samej jednostce. Owszem, dokupiłem kiedyś drugi dysk, kość RAMu i w razie awarii posiadam teraz zapasową grafikę, ale tożsamość komputra od tego czasu się nie zmieniła. I nadal nie czuję, że potrzebuję nowego, zwłaszcza gdy patrzę na te ceny, pewnie jeszcze z parę lat będzie użytkowany i pójdzie w odstawkę do kogoś albo jako zapasowy, tak jak poprzedni.
Takiej marce nie potrzeba było nic więcej. Owszem, czuć na niektórych trasach monotonię, odblokowywanie samochodzików nie powinno tak wyglądać oraz ogólnie można było grę urozmaicić o coś więcej żeby jeszcze mocniej wciągnąć gracza, szczególnie tego najmłodszego. Ale doskonale wiemy jak gry oparte na sławnych markach potrafiły często wyglądać. Mogła wyjść z tego kolejna tragedia, a dostaliśmy bardzo przyjemne ścigadło, które równocześnie dostarcza funu na singlu i na multiku (pamiętam, że trochę streamerów w to pykało).
No i szacunek za tryb podzielonego ekranu, bo niejedni współcześni wyścigowi twórcy olewają ludzi, którzy nadal zapraszają znajomych na granie przy jednym kompie.
A ja właśnie mam nadzieję, że nie dostanie, ze wszystkich ejtisowych klasyczków ten akurat zestarzał się bardzo źle. Gdyby nie ten kultowy cytat, kultowa piosenka Queenu i prawdopodobnie jeden z najgorszych sequelów w historii kina, to naprawdę mało kto dziś by pamiętał, że takie coś powstało. Dlatego tym bardziej są szanse, że rzeczywiście coś z tego nowego nieśmiertelnego wyjdzie.
Nieokrojona Szwecja nie wygrała żadnego meczu w eliminacjach, więc to nie ma nic do rzeczy. Tak jak wyżej wspominali, w ogóle ich nie powinno być na tym etapie rozgrywek. Nie żeby nasi z tymi dziurami w obronie byli jacyś lepsi, ale przynajmniej coś grali, jest dużo lepiej od tego ścieku co był za Michniewicza.
Ale ogólnie te mistrzostwa zapowiadają się do dupy, dużo ważnych turniejów w innych dyscyplinach zostało ostatnio rozszerzonych i absolutnie nie przełożyło się to na ciekawość, więc bardzo dobrze, że nie przykładają się do tej farsy, przynajmniej noce będę miał wyspane, a Nawrocki nie będzie miał po co do Trumpa jechać.
Ale dla mnie wiadomością dnia będzie jak Włosi 3 raz z rzędu baraże przewalą. Czekam.
Fajnie, że zrobili wyjątek i dodali go do dzisiejszego konkursu. Jak miło, że Niemcy uczcili jego karierę i zawalili jeden skok żeby wystąpił w drugiej serii hehe
A czy przypadkiem w środę na tych śmieszkowych zawodach Kamil też nie będzie skakał? Małysz swój ostatni skok też oddawał na tego typu evencie, fajnie jakby Stoch również swoją przygodę ze skokami zakończył w Polsce, a okazja ku temu będzie.
U nas już by się pewnie rodzice oraz inni starzy nauczyciele pruli, że jak tak można wyłamywać się ze schematu nauczania, który działał przez ostatnie 100 lat.
Mam w Xiaomi fabrycznie ustawioną apkę do zliczania godzin, ale jakoś nie przejmuję się tymi liczbami tak bardzo. Bo część aplikacji, na przykład nawigacja czy apka do zliczania punktów w darcie, nie działa tak, że jestem cały czas skupiony na ekraniku, tylko w trakcie robię inne pożyteczne rzeczy, a telefon jest tylko dodatkiem, tymczasem czas do statystyk jednak się zlicza. I odwrotna sytuacja, zerknę na telefon parę razy na dzień i niby wykres wygląda w porządku, ale przecież mam świadomość, że większość czasu tego dnia spożytkowałem na siedzeniu przed ekranem telewizora/komputra.
To bardziej internet i social media korzystają z nas, a nie telefony. To jest największe uzależniające gówno obecnych czasów. To dlatego ten temat związany z niedawnym zakazem telefonów w szkołach uważam za lekko kontrowersyjny, no bo jednak same telefony nie uzależniają. Jak sobie przypomnę moją podstawówkę w czasie gdy pojawiały się pierwsze smartfony, to też co drugą przerwę siedzieliśmy zapatrzeni w tych klockach. Różnica jest taka, że dla nas była to wówczas nowoczesna forma przenośnej konsoli, nikt normalny nie myślał wtedy o przeglądaniu pierdół mędrkujących mędrców na tiktokach i fejsie, co najwyżej top gierki w sklepie play jeśli ktoś w ogóle miał neta w telefonie.
Jak się kupuje nowy sprzęt po wielu latach kiedy się zepsuje lub zaczyna sprawiać problemy, to żaden zakup nie jest downgradem.
Kampania jest bardzo męcząca, zaczynanie od samego początku każdej mapy nie jest zachęcające. Dopiero w sandboxie zacząłem się dobrze bawić gdy można było się skupić na tym na czym chcemy się skupić, wtedy dopiero nastałem oczekiwany prawdziwy chaos niczym w polskiej służbie zdrowia. Nie wiem kto wymyślił żeby ten tryb nie był odblokowany od samego początku.
Humor niezbyt do mnie trafił, ale nie mam się do czego przyczepić, doceniam niektóre celne nawiązania. Soundtrack również bardzo przyjemny do klikania. Niektóre rzeczy mogły być bardziej intuicyjne, ciężko nad wszystkim zapanować, zwłaszcza kiedy jesteś zalewany milionem takich samych wiadomości, wyzwań i podpowiedzi od samouczka, ale pomimo tego przyjemnie się gra. Wiadomo, że w pewnym momencie się nudzi, ale chyba nie powstał jeszcze tycoon, który ominąłby ten etap rozgrywki.
Po mało wciągającym początku koniec końców jestem usatysfakcjonowany.
A więc śmierć po tylu latach odważyła mu się w końcu powiedzieć, że umarł...
Od wczoraj był w szpitalu, ale nie zapowiadało się, że to coś groźnego. Zresztą nadal był w świetnej formie, bo całkiem niedawno z okazji urodzin nagrał filmik jak trenował. Szkoda, że znowu taka nagła śmierć, ale z drugiej strony do końca życia robił to z czym myśmy go kojarzyli, na kopnięciach z półobrotu i odpychaniu ziemi, jak dla mnie człowiek spełniony.
Te kultowe żarty zapewniły mu nieśmiertelność, więc w pamięci pozostanie. Swoją drogą zawsze się dziwiłem, że taki kultowy heros ma tak mały dorobek filmowy.
Nie wygląda to na jakąś budżetową produkcję, więc kilka zaciekawionych nową technologią i zatęsknionych za Kilmerem grupek wystarczy do zarobku. Szum i tak już jest, antyejajowcy nie będą do szczęścia twórców potrzebni.
Niech się cieszy, że ratownicy nie odpowiedzieli mu sławnym "No i co z tego?", skoro on tak wypełnia swoje obowiązki, to czemu inni tak nie mogą.
Przyjdzie Wielkanoc i pewnie znowu zacznie pizgać.
Takiego marca nie było już dawno, jeśli tak to ma się ocieplać, to nie chcę wiedzieć co się będzie działo latem.
Nigdy takiego czasu nie było, teoretycznie teraz jest ten najlepszy czas, ale niektórym ludziom już w dupach zaczyna się przewracać od tego dobrobytu i usilnie próbują przywrócić tryb naszej gry na survival mode, także czasem rzeczywiście patrzę z nostalgią na niektóre lata, bo jeszcze trochę życia przede mną, a nie wiadomo w jakim kierunku jako ludzkość zamierzamy zmierzać.
Gdybym miał stworzyć od zera idealną dekadę do życia to połączyłbym w jeden okres:
-Klimat Ameryki lat 60.
-Samochody z lat 70. (ale bardziej z wyglądu, obecnymi jeździ się zbyt dobrze)
-Muzykę z lat 80.
-Filmy z lat 90.
-Gry z lat 2000.
-Technologię z lat 2010.
-Życie i łatwość komunikacji z lat 2020.
Coś takiego nazwałbym idealnym czasem do życia.
Posty politycznych trolli mieszają się teraz z wartościowymi wpisami, dyskusje są bardziej agresywne (bo wiadomo jakie treści się chętniej lajkuje), czyli jest dokładnie to czego się spodziewałem, chęci do prowadzenia jakichkolwiek giernych dyskusji spadły właśnie poniżej progu wyborczego.
Dobrze, że nie powrócili do dawnego systemu, gdzie minusy były od samego początku widoczne, niektórzy o zarąbiście silnej psychice mogliby tego nie przeżyć.
W ogóle ciężko żeby ktokolwiek zwracał na to uwagę skoro gier nie kupuje się teraz w pudełkach. Na fizycznej wersji taka oczojebna ikona z numerkiem rzeczywiście zwraca uwagę, a w cyfrowych sklepach nawet nie wiadomo gdzie takiej informacji szukać.
Zwykły memik komentujący komentarz komentujący komentarze typiar, które skomentowały grę po twoim komentarzu komentującym inny kontrowersyjny komentarz, nic groźnego. Poza tym rzeczywiście popełniłem błąd, bo powinienem był napisać "nie chcę teraz rozmawiać", bo określenie lewak/prawak z automatu daje informację reszcie, że tej chęci "rozmowy" jednak nie będzie. Niestety to nie rok 2020, że lud się oburzy co te julki odwalają i że łolaboga świat się kuńczy, także skończę jedynie na śmieszkowaniu.
Aczkolwiek utwierdziłeś w przekonaniu, że twórcy gier wolą teraz więcej czasu spędzać na bezsensownych dyskusjach na socialach niż na samym tworzeniu/dopracowywaniu gier.
-Halo?
-Nie mogę teraz rozmawiać, właśnie trzy typiary zbombardowały moją zarąbistą grę Dominion of Darkness, która nadal trzyma ocenę aż 4,8/5 gwiazdek.
-Ale to ty dzwonisz.
-Ale wolność słowa lewaku, mam prawo skomentować ich ocenę!
Komiksy z forumowymi wątkami brzmią jak świetny pomysł na reaktywację ś.p. GOLowych komiksów.
Ale trzeba przyznać, że się postarali. Polityka + kolejny news z cyklu "pokolenie Z jest odpowiedzialne za wszystkie problemy świata", aż dziw, że to (jeszcze) nie chwyciło.
Nie było lepszej wiadomości dla naszego kanclerza Europy, młodzi może i wybrali Polakom prezydenta, ale to jednak był random, a nie najbardziej znienawidzony ostatnimi laty minister najbardziej znienawidzonego przez młodych ministerstwa.
Ale doskonale wiemy dla jakiego elektoratu jest ten ruch, także biały koń Tuska, na którym wrócił do Polski, nadal może skończyć za rok w rzeźni.
W razie czego przy tej okazji rozpocznę: Morawiecki jaki był taki był...
Ważne, że bolidy udało im się zmniejszyć, czasem naprawdę męczące było patrzenie na te autokary. Choć to i tak nie jest to, co było jeszcze kilkanaście lat temu.
A co do nowych silników to cóż, skoro się na nie zespoły zgodziły, to niech teraz się męczą, za rok ocenimy. Stawka wygląda na wyrównaną także gorzej niż te 12 lat temu być nie powinno.
Zwykłe nakręcanie wojenek, dużo łatwiej cisnąć po całym pokoleniu niż po pojedynczej jednostce. Przecież ludzi urodzonych pod koniec XX w., a pod koniec lat 2000. nie łączy praktycznie nic, a mimo to są wsadzeni do tej samej grupy.
No w takiej sytuacji netflix przeze mnie nakręciłby Dwóch Papieży 2, więc ciężko by było tak funkcjonować.
Ale nie wyobrażam sobie funkcjonować w internecie pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem, nawet jako wpływowy influencer. Nie po to ktoś wymyślał wirtualny świat, gdzie jesteśmy tylko linijkami anonimowego kodu, gdzie mamy swoją drugą tożsamość i możemy być kimkolwiek chcemy, żeby przedstawiać się jako ten i ten. Zresztą nieraz potrafiłem się bardziej identyfikować z nickiem lub ksywą niż ze swoimi danymi osobowymi, bo jednak na te drugie nie miałem żadnego wpływu i zmienić zbytnio już nie mogę (nie żebym zamierzał), a nick wymyślałem ja i w każdej chwili swojego życia mogę zmienić i dostosować do własnego siebie, choć oczywiście są wyjątki, daleko nie trzeba szukać.
Jak na razie nudy 0:0, ale warto przełączyć na Pakistan - Afganistan, bo grają w tym samym momencie, widocznie są w tej samej grupie.
I warto było rozszerzać ten mundial do 48 zespołów?
Zdjęcia jak zdjęcia, wyobraź sobie, że ten zmarły znajomy nagle ci odpisuje i pisze dokładnie tak samo jako on. W końcu fejs już od dawna zna nas wszystkich lepiej niż my sami, tyle wiadomości na messengerze przez te lata napisałem, że sztuczna inteligencja na luzie potrafiłaby pisać w dokładnie takim samym stylu co ja. Zresztą ktoś na forum rzucił teorię spiskową, że nicki na GOLu z dopiskiem NPC kiedyś przejmą maszyny i zaczną nam robić ruch na stronce, chyba idziemy powoli w tym kierunku hehe.
Aczkolwiek temat ożywiania zmarłych za pomocą technologii nie jest niczym nowym, jeszcze przed wielkim boomem na AI natknąłem się na newsa, że jakaś nowa technologia (teraz by to nazwali AI po prostu) pozwala ożywić zmarłego ze zdjęcia tworząc krótki z nim filmik albo jak była afera, że komputerowo wsadzili do nowego filmu jakiegoś aktora z lat 50. Zresztą w telewizorni śniadaniowej przypadkowo natrafiłem parę miesięcy temu na materiał, że rzeczywiście takie ożywianie jest coraz bardziej popularne, szczególnie przez ludzi w żałobie.
Ja jednak wolałbym tradycyjne zdjęcia, filmy i wspomnienia, coś czuję, że w takiej żałobie mógłbym ostro się uzależnić od tej technologii. W każdym razie nasza przyszłość rysuje się w bardzo ciekawych barwach, ale takich bardziej cyberpunkowych.
Teraz będzie można codziennie takie wątki zakładać i pozdrawiać jubilatów: https://www.gry-online.pl/spolecznosc/rocznice/
Konta szkoda usuwać, widzisz ile niezanonimizowanego ludu ostatnio zostało wybudzonych po latach przez niedawne dodatki i statystyki. Są momenty posuchy, ale dzięki włodarzom to miejsce ostatnio znów jakoś odżyło, póki jeszcze żyje i dycha to warto tu zaglądać. W końcu jesteśmy przedstawicielami jednego z ostatnich bastionów starego internetu, to wysoko postawiona poprzeczka. Poza tym nadchodzą nas ciekawe czasy, bo niczym Zion z Matrixa będziemy musieli przetrwać atak maszyn, a w takich długoletnich użytkownikach jest największa siła.
Zgadzam się, w sumie od tej serii zaczęła się ta jego druga "młodość", bo wcześniej znałem go głównie z gości gości i Asterixa.
Współcześnie to chyba właśnie francuskie potrafią jeszcze w temat nieobraźliwej komedii, chociaż nie wszystkie, bo niektóre potrafią przegiąć pałę bardziej niż te amerykańskie hehe. Ja bym zaczął przeglądać filmy z Christaniem Clavierem, taki trochę współczesny De Funes się z niego zrobił, więc na coś w tym temacie na pewno się trafi.
Nasze najgorsze wesele z 2017 może ci się też spodobać.
I jednym z niewielu, który brał udział we wszystkich zimowych edycjach, a przecież na wielu z nich nie odgrywaliśmy dużej roli. To tak w ramach głównego tematu tego wątku.
Ależ absolutnie, nadal się dziwię, że ludzie jeszcze klikają w takie rzeczy. Kiedyś były normalnie tytuły gier w nagłówkach i portal jakoś nie upadł. I nieraz się klikało, nawet w te newsy dotyczące gier, które się nie znało, bo tytuł wydawał się być intrygujący i z ciekawości warto było zajrzeć. A teraz mam swój określony wolny czas i nie chce mi się go marnować na zastanawianie, czy za "symulatorem przyszłości" kryje się Cyberpunk 2077 czy jakieś gówno 2D rozdawane za darmo na epicu. Ewentualnie jak wejdę w komentarze z poziomu forum to tam po treściach można się czasem domyślić o jaką gierkę chodzi, to czasem nabiję tego upragnionego klika.
Ale hej, i tak mogłoby być gorzej. To nadal nie jest poziom portali motoryzacyjnych, którzy co 2 dni walą newsa, że "ci kierowcy za tydzień muszą wymienić prawo jazdy, 500 zł mandatu", po czym się okazuje, że chodzi o kierowców z Bangladeszu.
No w Red Deadzie to się sprawdziło, więc jest taka szansa, że i tu będą chcieli poeksperymentować. Oczywiście bez przesady, kieszenie pewnie nadal będą nierealistycznie głębokie, ale kto wie czy w jakiś sposób nie będziemy ograniczeni.
Ja z biegiem lat coraz bardziej podziwiam, że komuś jeszcze chce się roztrząsać która część GTA była najlepsza. Przecież tego nie da się obiektywnie określić. Ta seria gier najlepiej wchodzi gdy jest się w wieku niewyżytego nastolatka biegającego po podwórku z kijem w ręku udającym karabin, który na pytanie co chciałbyś robić w przyszłości odpowiada, że chciałby być gangsta. Ja w tym głupim wieku byłem akurat podczas premiery piątki i mogę potwierdzić, że w moim pokoleniu krytykowanie tej gry to proszenie się o kłopoty. I przypuszczam, że starsi, którzy byli już za starzy na podnietę premierą piątej części, ale te 10 lat wcześniej byli młodzi tak jak my, tak samo reagują na krytykę San Andreas, choć przecież to są praktycznie te same gry tylko w innej grafice. Czwórki z wiadomych względów nie wymieniam, bo rzeczywiście nie była ona ukierunkowana na wspomnianą wyżej grupę odbiorców.
I z szóstką sytuacja też będzie wyglądała podobnie. Niby wszyscy będziemy się dobrze bawić, ale my starzy będziemy z zazdrością patrzeli na młodych, że nie zalewa ich żenada jak postać z kieszeni wyciąga RPGa.
Wracać może już tak często nie wracam żeby przypadkiem nie psuć sobie dobrych wspomnień.
Ale jako dawny fan gier ciężarówkowych nadal bardzo mnie boli, że przez wielkie zainteresowanie ETSem i ATSem tak rzadko wspomina się o serii Hard Truck, a zwłaszcza o pierwszej części, bez której w ogóle nie byłoby wspomnianych symulatorów. A przecież to jest ten sam silnik, te same zasady gry, nawet niektóre dźwięki zachowały się te same przez te wiele lat giernej ewolucji. A klimat drogi, zarządzanie firmą dużo lepsze niż w tych nafaszerowanych dodatkami produkcjach.
A skoro już jesteśmy przy Hard Trucku, to muszę wspomnieć o części zatytułowanej Apocalypse. Co zabawne, dopiero po latach odkryłem, że z powyższym Hard Truckiem nie ma ona nic wspólnego. Ale myślę, że i ona zasługuje do kategorii gier z tego wątku, bo z biegiem lat naprawdę doceniam zamysł świata postapokalipsy, w której głównym środkiem transportu (a także główną bronią) jest właśnie ciężarówka. Gdyby ruscy mieli więcej kasy, to naprawdę wyszedłby im jeden z niespodziewanych hitów, a tak przepadł gdzieś w otchłani i nie miał żadnych szans z gierkami ze świetnego rodu 2005.
A ze znajomymi na multi często wracamy do Wargame'a Red Dragon, jakoś przez Steel Division też wydaje mi się, że mało kto pamięta o tej serii.
Jak dla mnie większość nowych gier, które okazują się być jakimś wielkim niezrozumiałym hitem, określiłbym sławnym mianem "nie rozumiem fenomenu". Clair Obscury, Elden Ring, Hogwart, ta chińszczyzna z małpą, Indiana Jones z nową Mafią, patrzę na to wszystko i tak sobie myślę, że gdyby to wyszło w poprzednich dekadach, to te gry przepadłyby w czeluściach wśród innych wielkich premier. Ale że żem w nie nie grał, to siem nie znam.
A z tych ogranych to chyba dishonored bym wymienił z drugą i trzecią częścią najnowszego Tomb Raidera, gdzie akcja jest bardziej przesadzona niż w CODach.
Taki wątek nie może się przecież obejść bez AC Unity. A chętnie się pod tym podpiszę, bo to jest główny powód dlaczego nie trawię tej serii.
Łoezu, ile ja się nasłuchałem, że to najgorszy asasin, że czemu akurat zaczynam od tej technicznej klapy... No mankamenty były, szczególnie na premierę, także krytyka jednak była zasłużona (choć dzisiaj ludzie by to olali) ale klimat, mapa i granie jak to w ubisofcie naprawdę zacne. Ale skoro to jest ta nieudana część, to uznałem za średniaka i przeszedłem do innych części. Tymczasem dwójka znużyła mnie powtarzalnością, a Syndicate tymi dwoma bachorami bawiącymi się w assassinów.
Po tym odpuściłem, niech się inni dobrze bawią, bo im bardziej bym w to wsiąknął, to pewnie ograłbym w końcu całą serię i zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część, a aż taki wyjątkowy to ja nie jestem.
Ja wybaczam, dla mnie najgorzej i tak zestarzał się wpis rozpoczynający wątek. Według tamtych kryteriów Wąsek by się nie załapał wcale na igrzyska, tak samo inni olimpijczycy typu Maryna czy nasze biathlonistki, które naprawdę zaskoczyły swoimi wynikami.
Zresztą mało jest takich wstydliwych wyników, naprawdę dobrze się ogląda naszych na tegorocznej olimpiadzie. Idealny dowód na to, że jednak liczy się te uczestnictwo.
To były pierwsze igrzyska od wieków, gdzie medali bardziej upatrywaliśmy na lodzie niż na nartach, a tu przychodzi jakiś młodzian i wyskakuje medalowego hattricka ze skoczni normalnej, dużej i w drużynówce (no dobra, duety, ale dla mnie to drużynowe po upgradzie), czego nie udało się nawet Małyszowi i Stochowi. Tymczasem łyżwy znowu z plagą czwartych i piątych miejsc.
Jednak co sport narodowy to sport narodowy.
Pierwsze gorzkie żale dopiero za tydzień, a na GOLu już "z grobów umarli powstają".
Chciałbym polubić tą grę, i generalnie rozumiem tych, którzy ją polubili, no bo jednak Ubisoft ma ten budżet więc samo granie sprawia przyjemność, a to chyba najważniejsze.
A reszta jak to w Ubisofcie, piękna duża mapa oraz wiele absolutnie nudnych pobocznych misji i postaci z nieinteresującą fabułą. Teoretycznie wzorcowy ubisoftowy coop. Ale jednak 2 lata wcześniej dla tych samych kooperacyjnych graczy stworzono wyjątkowe wildlandsy. Więc co takiego się stało, że zamiast drugich wildlandsów dostaliśmy tak niedorobiony (bo premiera była bardzo zła) i monotonny produkt? Niby wszystko jest to samo, ale jeśli mamy porównywać, to nic nie jest zrobione lepiej niż w poprzedniczce. A chronologia misji to już istny chaos, brak narzuconej liniowości sprawia, że możemy ubić bossa żeby zobaczyć go jeszcze w następnej misji.
Już sama kooperacja wynudziła, nie chcę wiedzieć co stało się z graczami, którzy odpalili to samemu. Takie gry oprócz ostrzeżeń o epilepsji powinny mieć też ostrzeżenia o wymogu posiadania znajomych.
Kiedyś odliczało się dni do tego święta, ja w tym roku znowu bym zapomniał, dopiero ciężarówka z pobliskiej cukierni przejeżdżająca na pełnym speedzie niedaleko domu o 1 w nocy uświadomiła mnie, że dzisiaj oj się będzie działo. Na szczęście inni domownicy pamiętają, więc będzie co spożywać.
Czy to aby nie przypadek, że tłusty czwartek i ostatnią wieczerzę wspominamy w ten sam dzień tygodnia?
Ale sam przyznaj, czy to nie jest urocze, że społeczność, która wyśmiewała każdego kto zasięgał informacji z mainstreamowych źródeł, a zwłaszcza z telewizji, sama stała się niewolnikiem mainstreamowego medium nowatorskiego formatu, który na dodatek sam poszedł w ślady telewizji?
Tyle się naczytałem, żeby nie ufać jakimkolwiek mediom, żeby wyłączyć telewizor i włączyć myślenie, żeby nie zamykać się w bańce i nie pobierać informacji tylko z jednego źródła, tylko je weryfikować w innych miejscach. No i całkiem sprawnie części z nas to szło. Ale nagle Najman ubrał niebieską kurtkę, pojechał na ustawkę, której nie było i tak parę lat później część osób oszalała na punkcie dziennikarzyny co ciśnie ludzi od silniczków.
Także jeśli boli cię krytyka jakiegoś dziennikarza... no to raczej nie jest nasz problem, bo to nie jest zawód z dużym zaufaniem społecznym. A im będzie miał więcej fanatyków, im częściej będzie wyskakiwał z lodówki, tym częściej będzie musiał prostować ukochanym mitycznym silniczkom materiały ze swojej telewizji.
Parę świetnych niszowych gier poznałem nie dzięki steamowi, a właśnie przez GOLa, także choć te tytuły nic mi nie mówią, to słusznie prawisz nasz indykowy specjalisto.
Jednak druga sprawa to tak jak wszyscy wspomnieli czytanie takich treści. Ja bym nie czytał, bo już nie przeglądam newsroomu tak jak kiedyś, większość giernych treści teraz to ciągle jakieś afery, reklamy, problemy użytkowników reddita i wypowiedzi twórcy pierwszego fallouta lub clair obscura. Szkoda czasu. Czasem wejdę na newsa z forum przez sekcję komentarzy, ale nawet jeśli są, to wiadomości o niszowych tytułach nikt nie komentuje, więc i tak się nie wyświetlają.
2008 kojarzy mi się z ostatecznym końcem epoki II wojny światowej w grach. Nietypowe Call od Duty ostatnie przed erą współczesności i przyszłości oraz świetna (szczególnie pod względem technologicznym) kontynuacja historii żołnierzy z Brothers in arms, której kontynuacji się nie doczekamy (mam nadzieję, że to stwierdzenie akurat źle się zestarzeje).
A sam rok chyba najsłabszy z całej dekady. GTA IV wspomina się rzadko, głównie przez popularność piątki i nadchodzącej szóstki, a o Falloucie 3 zapomniałem ja sam po ograniu New Vegas.
Ten ale ma psychę, wielu sławnych nie dało rady, a ten poleciał jakby to był zwykły trening. Z taką psychą są duże szanse, że polskie związki nie stłumią tego talentu i nie będzie to jednosezonowiec jak Wąsek czy Stęki.
Stoch w świetnym stylu przejął pałkę po Małyszu, może i teraz szykuje nam się podobny scenariusz.
Większość sportów ma jakieś tam określone normy kwalifikacyjne, więc jeśli je spełniają, to dlaczego mieliby rezygnować z uczestnictwa? Polscy piłkarze pożerają tyle samo pieniędzy i jakoś nie rezygnują z wyjazdów na turnieje, chociaż co mecz robią nam wstyd na cały kontynent. Ale skoro mają prawo uczestnictwa i miliony fanatyków balona będzie i tak zadowolonych, no to czemu mamy im zabronić wyjazdu?
Tym bardziej, że olimpijczycy to czasem zwykli pracujący ludzie tacy jak my, którzy cały wolny czas spędzają na treningach swojego niszowego sportu by pokazać się światu właśnie raz na te 4 lata. Takim zawodnikom takie wakacje się należą, niech jeżdżą, promują, a nuż ktoś sprawi niespodziankę, wypromuje swój sport dla juniorów i rzeszy kibiców.
Wygląda jak zwiastun większego projektu filmowego, patrząc na jakość wykonania nie mógłbym doczekać się premiery.
Fajnie w końcu mile się zaskoczyć przy oglądaniu skoków. Żeby nie było, że to kobitkami będziemy się w przyszłości zachwycać, a męskie skoki odejdą w niepamięć.
Myślałem, że będę się nudził, w końcu igrzyska nie ogląda się dla sportów, które się dobrze zna, ale mimo to się wciągnąłem. Chociaż o to było łatwiej, bo tylu skoków jak kiedyś już nie oglądam, niesamowicie działa mi na nerwy szastanie belkami niczym w DSJ4 na trybie treningowym. Próbowałem wytrwać na ostatnich mistrzostwach, ale jak zobaczyłem co oni zrobili ze skokiem Domena to wyłączyłem to w pidu, niech się zapaleńcy tym emocjonują, ja poczekam na igrzyska.
Również dopiszę się do RDR2, ale tylko za to, że w trakcie ogrywania lubiałem często zerkać na treści i internetowe opinie dotyczące gry (a ogrywałem wyjątkowo jak na mnie świeżo po premierze, więc co dzień można było natrafić na coś nowego) i natknąłem się na jakiegoś GOLowego bezbożnika, który zaspojlerował co się stanie z Arthurem. To wspomnienie wymazałbym jako pierwsze, samej gry raczej nie, bo same wspomnienia podczas jej ogrywania są bardzo przyjemne.
do szefa na górze absolutnie nic nie mam, ale strasznie wkurwia mnie personel naziemny
Wychodzi więc na to, że to chyba jedyna firma na świecie, gdzie to właśnie CEO jest spoko, zazwyczaj to zwykli pracownicy dbają o dobrą reputację przedsiębiorstwa.
Chociaż tak do końca bym nie powiedział, w Starym Testamencie nieraz cierpliwość mu się kończyła i zsyłał ludziom powodzie i inne klęski. Na szczęście syn przejął część udziałów i na współę jakoś próbują ogarnąć to towarzystwo, niestety kierownictwo niższego szczebla niezbyt im w tym pomaga.
Taki trochę Obcy: Izolacja w I wojnie światowej. Gdybym nie grał wcześniej w Obcego, byłbym dużo bardziej przestraszony i jednocześnie zachwycony.
Potwór niestety zawodzi, generyczne straszydło, które gdzieś tam sobie biega, nawet za bardzo nie wiadomo gdzie, i raz na jakiś czas trzeba się z nim skonfrontować. Z początku straszył, ale potem większy niepokój się czuło gdy skończyło się paliwo w generatorze i nastały egipskie ciemności, wtedy naprawdę robił się klimat horroru. A klimatu tej grze akurat odmówić nie można, bo przechadzki po bunkrze i rozwiązywanie zagadek to naprawdę czysta przyjemność. Brakowało do tego tylko większej dawki samej Wielkiej Wojny, bo oprócz początku i notatek żołnierzy nie czuć, że dzieje się to akurat w tym czasie. No i lepszego voice actingu.
Niestety widać też, że pomysłu na zakończenie w ogóle nie było. Szkoda, bo im dalej w bunkier tym bardziej mi się podobało.
Żeby można było się wpisać i swoim wnukom się pochwalić, że przepowiedziało się premierę kultowej gry zanim weszła w ogóle w etap preprodukcji.
To już niestety stara praktyka, wpis o GTA 6 też powstał wiele lat przed, tak samo Wiedźmin 4 zanim w ogóle było wiadome, czy to będzie kontynuacja czy coś innego... a nad Half-Lif'ie 3 zrobionym typowo dla memów nawet nie będę się pastwił (chociaż może JUTRO zapowiedzą, kto wie). Klików na artykułach przez streszczenia AI coraz mniej to trzeba się ratować innymi sposobami.
Od czasu ostatniego takiego wątku nic się za bardzo na playlistach nie zmieniło, nadal królują soundtracki ze ścigałek, tych dawnych i tych "współcześniejszych" (L.A Rush, Distance, art of rally), oczywiście nadal miło wspominam pamięcią soundtracki z Death Stranding, main theme z Mafii czy piosenka z RDR2 przy budowie domu.
Aczkolwiek jeśli miałbym wybierać konkretny gierny utwór, który wlazł do pamięci i wyleźć nie może, to bardzo przepraszam teraz wszystkich antyEjAjowców, ale muza z Sejm: The Game jest po prostu zbyt potężna -->https://youtu.be/_HPG5iinQXY?si=c_NmRA5gfh8uuBqF

No tak właśnie średnio z tym śniegiem, byście oddali go trochę zachodowi, bo za oknem w ogóle nie czuć, że jest Sybir.
Akurat na eXie jest z tym bardzo duży problem. Piszesz coś komuś, przedstawiasz stosy argumentów, które są podparte fachowymi danymi, a do niego i tak to nie dociera.
Nie doświadczyłem poprzednich części, ale po tej jestem pozytywnie zaskoczony. Wiadomo, że ludzie bardziej obeznani we formule mogliby się doczepić do bardzo wielu elementów i ja też bym tak zrobił, ale mimo tego się wciągnąłem, a przecież nasłuchałem się tyle, że od niechcenia odpalałem tego menedżera.
Na pewno duży plus za największą "wartość dodaną" (#Andrettipamiętamy), czyli za możliwość tworzenia własnych teamów, zawodników oraz innych postaci zespołowych. Podobnie zrobił Codemasters w swojej formule 2020 i to chyba właśnie dzięki temu tamta edycja zapisała się pozytywnie w pamięci graczy, bo pewnie pamiętamy jak dużo torów nie zgadzało się ze stanem faktycznym, z wiadomych względów. Tutaj może być podobnie i to ten ostatni F1 Manager będzie najbardziej zapamiętany. Kiedyś na taki tryb bym się niesamowicie jarał jak Williams Kubicy w Belgii, obecnie wolałem jednak sięgnąć po dyrygowanie bardziej znanym teamem.
A same wyścigi nawet nie wyglądają tak źle. Wiadomo, że to nie jest poziom wyścigowej edycji F1 i takie rzeczy jak kraksy czy wyprzedzania (a te potrafią czasem być nienaturalnie częste) wyglądają drętwo, ale jak na menedżerskie standardy wygląda to całkiem przyzwoicie. Wstawki głosowe komentatorów, kierowców, a nawet inżynierów tym bardziej wzmacnia poczucie prawdziwego wyścigu F1. Szkoda, że i tutaj deszcz został potraktowany po macoszemu i koncentruje się wyłącznie na wskaźniku ilości wody na torze, który na całym odcinku jest identyczny, co szczególnie jest odczuwalne na takich torach jak Spa. Wtedy to dopiero byłyby taktyki.
Szkoda, że tak szybko pożegnaliśmy się z tą serią, nawet jeśli miała swoje bolączki, to i tak lepiej oddawała ducha F1 niż sławna seria wyścigowa po przejęciu jej przez EA.
Kiedyś w necie uczytałem, że ktoś dzięki graniu w ETSa wyrobił sobie nawyk patrzenia w lusterka, przez co nie miał dużych trudności w odnalezieniu się na pierwszych jazdach samochodem, także w czymś tam gierka mu pomogła.
Studia proszę pana, mam wrażenie, że odkąd wszyscy ogarnęli, że większość projektów, które dostarczają uczniowie i studenci, jest pochodzenia maszynowego, to teraz wszystkie projekty wyglądają tak, że bez użycia AI trułbyś się z nimi przez wiele dni. Chyba, że jest to złudzenie i zawsze tak to wyglądało, kiedyś potrafiłem naprawdę przysiedzieć przy kompie i zrobić research lepszy od chata, ale teraz widzę, że w sumie to strata czasu i się nie opłaca.
Ale do rozrywki używam bardzo chętnie. Z początku była moda na obrazki, potem przyszedł czas na muzyczkę, a niedawno na studiach pokazali nam notebookLM z generowaniem filmów i podcastów na podstawie różnych plików... i to ma naprawdę ogromny potencjał i poważny, i memiczny.
Za to w czym zaimponowała mi SI (chyba też kiedyś taki skrót się stosowało?) to w rozwiązywaniu problemów natury informatycznej. Wysyłam kody błędów i od razu mam podane na tacy co jest nie tak.
Bardziej po prostu wbiłem na forum w zbyt odpowiednim czasie kiedy wszystkie forumowe kody ułożyły się w jednej linii. Chyba, że to błąd matrixowy i dlatego tak zielono się zrobiło.
Edit. Znowu się ułożyły, chyba nasi półprezesowie coś znowu zmieniają w linijkach kodu.
Nie, to po prostu zwykła ewolucja. Internet stał się zbyt masowy, a teraz mierzy się z jeszcze większym problemem jakim jest prawdziwy szturm treści niepochodzących od człowieka. Ludzkość zatoczyła koło i znów woli spędzać czas w sieci dyskutując w mniejszych i bardziej zamkniętych grupkach, mając pewność, że dyskutują oni z człowiekiem, a nie ze stadem botów.
Discord jest zamknięty i daje poczucie bycia w społeczności. Dla mnie to nadal zwykła aplikacja do łączenia się na granie online, ale wiem, że dla większej części stał się nowym medium społecznościowym, a znajomości stamtąd nieraz wyszły po za sferę wirtualną.
A więc spełnia to samo zadanie co fora za dawnych czasów. Z taką różnicą, że nikt nie znajdzie treści, które wypisywałeś 15 lat temu.
Nie przejmuj się grish, zakładanie wątku o wychodzeniu z domu na forum giernym jest jednak w jakimś tam stopniu kontrowersyjne, nie każdy gracz ma taką silną psychikę.
Będę teraz grzeszył, ale jest coś komicznego w wywracających się ludziach, a zwłaszcza tych, którzy w takich warunkach w ogóle nie patrzą pod nogi i biegną na autobus, który i tak nie przyjedzie. Dzisiaj na takie seanse pogoda idealna.
Na szczęście mojej dzisiejszej porannej gleby, a raczej lodu, nikt nie widział, jeszcze było przed wschodem.
Oryginalnie, ale widywałem jeszcze bardziej kreatywne pomysły, na przykład raz na jakiś czas na moim studenckim wydziale można było połączyć się z siecią pod nazwą "Jan Paweł II łączył małe sieci". Kim był twórcą tego boskiego tworu do teraz nie wiadomo, w każdym razie wydział teologii był na drugim końcu miasta, także to na pewno nie mógł być ich uczelniany net.
Ciemność widzę!
Zazwyczaj jestem fanem ciemnych motywów, ale na tej stronie coś nie pykło, kolory wątków za mało się wyróżniają. Co ciekawe na telefonie mi to nie przeszkadza, ale na komputerze już za bardzo przyzwyczaiłem się do tej oczojebnej kolorystyki.
Było parę ksywek, które były tak charakterystyczne, że do teraz się je jakoś kojarzy, a przecież nie zawsze pochodziły one od osób, które robiły jakąś zawrotną karierę na forum.
Za to na "starość" dostałem małej alergii na nicki pochodzące od postaci/rzeczy znanych z filmów, gier itp. Przykładowo oglądam se Diunę, słyszę Kwisatz Haderach, i już nie mogę się skupić, bo przed oczami mam ścianę forumowego tekstu.
Steam to społeczność. Coś, czego nigdy epic nie osiągnie.
Beznadziejnie proste granie w gry multiplayer, gdzie wystarczy z poziomu steama kliknąć dołącz do gry. Nie wspomnę jakie problemy w tym temacie potrafiła generować wojna steam vs epic, które magicznie znikały, gdy dołożyło się parę groszy i daną grę kupowało się na steamie.
Panel aktywności gdzie widzisz w co twoi znajomi grali, jakie osiągnięcia zdobyli. Patrzysz, że nabyli jakąś nową grę, pytasz się na czacie co to za giera, potem obczajasz ją na sklepie, mmm, nawet ciekawa, kupujesz i również dobrze się bawisz.
No i dziecinna obsługa, gdzie w jednej chwili bezproblemowo możesz przesunąć 100GB grę z jednego dysku na drugi, jeśli ten pierwszy zaczyna się zapełniać. Przy ograniczonej pojemności dyskowej taka funkcja to jest prawdziwy gamechanger.
Włączanie epica to jak przesiadka ze swojego kompa na służbowego laptoka. Niby działa, ale jest toporny, a jedyną jego zaletą jest to, że darmowy.

Ale zielono się zrobiło. Przez chwilę zwątpiłem czy ja na dobre forum wbiłem. Takiego stosu bezużytecznych (i to w większości jeszcze niepolitycznych) dyskusji w jednym momencie nie widziałem już dawno.
To jest chyba jakiś ostateczny boss strategii, ja wiem, że syndromy jeszcze jednej tury sprawiają, że po miesiącu typowy gracz tego gatunku ma w takiej grze przegrane już 1000 godzin, ale ten to wykorzystuje każdą możliwą okazję by pograć.
Dajcie mu spokój, chłop w muchosrańsku od tygodnia ma -15, dajcie mu chociaż w piecu napolić, zaraz mu wygaśnie, zamarznie i nie będziecie mieli z kim się bawić.

Wysłałem mu linka do mojej profilowej sekcji komentarzy.
W końcu znalazł się ktoś, kto wyobraża sobie gracza jako umięśnionego chada robiącego mięśnie na całodziennym klikaniu w strategiach paradoxu.
Zabawa zaserwowana przez Mirko również byłaby ciekawa, sam zresztą się tak bawiłem na samym początku boomu na chatowanie.
Zobaczyć wśród takiego zbioru historycznych perełek moje ulubione we. the revolution. Ty DM jak coś napiszesz to nie ma GOLa we wsi.
Co do Brothers in arms, to te historyczne archiwa to był świetny motywator do przejścia gry na wyższych poziomach trudności, bo im wyższy on był, tym więcej dodatków się odblokowywało. Aż poczułem chęć na remake, ale nie wiem czy w oczach Randy'ego zasługuję na bycie graczem premium:-(.
A co jeśli to jest prawdziwy GOL, a to my jesteśmy jego przeciwieństwem? Muszę się podpytać swojego alter ego, Diabła Flo VI.
Jeszcze nie minął styczeń, a już zdążył wkurzyć Wenezuelę, Iran, Danię, Norwegię, Francję, a codziennie wnerwia samych Amerykanów. Ciekawe co takiego uszykuje w czerwcu na festiwalu napompowanego balona w Ameryce. No i ciekawe kiedy na swoim agresorskim kole fortuny wylosuje Polskę i jak wówczas te nasze 2 potulne baranki Donald i Karol będą się płaszczyć przed obrońcą świata.
No i to jest wątek, o którym za tydzień już nikt nie będzie pamiętał, bo wówczas będziemy żyli kolejną aferą, w której pewna szkoła zabroniła uczniowi przyprowadzić na studniówkę swoją dziewczynę, bo przez obowiązek nastawienia na formy bezosobowe, regulamin imprezy wspominał tylko o osobie towarzyszącej.
Zgadłem autora wątku, tyle się pochwalę, bo samej idei wątku komentować nie warto.
Chociaż to chyba dobrze świadczy o polskiej polityce na początku 2026, na całym świecie dymy za dymami, a u nas główną aferą są nazwy na gówno papierku, który i tak mało kto podpisze, bo kogo dzisiaj stać na takie luksusy jak utrzymanie kobi... małżonka, a co dopiero na ślub i wesele.
Darmowe emotki premium się skończyły, to jest dopiero afera. Ja bym wyszedł na ulicę jak autor wątku po rozpoczęciu SCT w Krakowie.
I przez te 25 lat rozwoju gra nie dorobiła się ani jednego dodatku, bo wszystko dołączane jest do darmowej podstawki. O takich grach powinno się pisać jak najwięcej, a nie, że niektórzy dopiero teraz dowiadują się o jej egzystencji.
Ale z tą wagą to ło panie, flight simulator wśród pociągów się tu zrobił. Niesamowity rozwój patrząc na to, że pierwsza wersja potrafiła się zmieścić na dyskietce.
Hojny naczelny półprezes rokrocznie obdarza nas głosujących na najlepszą grę roku wyjątkowym darem zwanym abonamentem premium na tydzień. Wykorzystaj ten podarek mądrze. Najlepiej emotką z ciemnymi okularami.
To ten magiczny tydzień w roku, gdzie można przeglądać bez przeszkód golowe poradniki.
Prawdopodobieństwo nawiązania konwersacji z człowiekiem po drugiej stronie stanie się rarytasem. Część ludzi zamknie się w jakichś mniejszych grupkach typu discord gdzie będzie miała pewność z kim rozmawia, tymczasem główna sieć zostanie zdominowana przez sztuczne twory. To zabije ludzką kreatywność, przez co wielu znanych internetowych twórców odejdzie w cień.
Oczywiście nie można zwalać całą winę na AI, bo my sami zaczęliśmy przejmować wzorce od sztucznej inteligencji. Czasem jak sobie czytam sekcje komentarzy to odnoszę wrażenie jakby połowa komentarzy pochodziła od jednej osoby. U nas zalewu botów jeszcze aż tak dużego nie ma, a mimo to wszystko zrobiło się takie miałkie, nudne, żadnego ludzkiego ducha nie czuć. Kolosalna różnica między tym co jest teraz, a tym co było jeszcze z parę lat temu. Na szczęście są userzy, którzy ani trochę się przez ten czas nie zmienili i da się wyczuć od nich jakąkolwiek osobowość. Za 5 lat będzie to coś wyjątkowego, podobnie zakładanie wątków o osobistych sprawach.
Widocznie wiedzieli, że nie zaliczasz się do grona tych normalnych i zainteresujesz się tymi wpisami.
Nie wiem czy ta funkcja tak powinna działać, ale jak odkliknie się "pokaż w moje gry", to pozycja znika ze wszystkich kategorii, nawet z ocen. Czego szczerze mówiąc nie rozumiem, bo oceny to ja mogę ukrywać przed innymi ludźmi, a nie przed sobą. Tym bardziej, że ta ocena nadal jest zapisana w systemie, ta rubryka akurat powinna być nieruszalna.
Mogłaby być opcja przywrócenia wszystkich ukrytych gier, bo ktoś nieopatrznie sobie usunie gierki z list, zapomni i już ich nie zobaczy. Ja prawie sobie tak zrobiłem, bo zinterpretowałem listę moich gier jako posiadane przeze mnie gry, gdybym się nie zorientował, że te gry znikają we wszystkich kategoriach, to prawie poukrywałbym sobie wiele gierek, których już ledwo co pamiętam, że w nie w ogóle grałem.
W końcu jakieś podsumowanie, które rzeczywiście jest na końcu roku, a nie na początku grudnia. Drenz znowu nie zawiódł.
16 gier ocenionych, najgorszy wynik odkąd mam tu konto i liczę te statystyki. Chociaż godzinowo wcale nie było tak źle, ale trochę więcej czasu spędziłem na znanych mi multiplayerowych rozgrywkach. Niestety "zawodowo" spędziłem w tym roku masę czasu przed komputerem i było ciężko znaleźć chęci na wirtualny odpoczynek przed singlowymi produkcjami.
W formie takiej jak zawsze:
Najlepsza ograna gra - Metro Exodus (8.5) - Piękne zwieńczenie trylogii, która za grosze dostarczyła mi świetnej rozgrywki.
*Nieoficjalnie najlepsza ograna gra - Half-Life 2 z dodatkami (oceniłem wiele lat wcześniej lecz dopiero w tym roku ukończyłem w całości)
Najgorsza ograna gra - Terrorist Takedown: Konflikt w Mogadiszu (3.5) - Potężny kubeł zimnej wody, który pokazał mi, że czasem lepiej nie warto interesować się tym co kryje stara szuflada z zapomnianymi płytami CD/DVD.
Najlepsza/najgorsza (bo jak zwykle jedyna) ograna gra tego roku - Sejm: The Game (8.0) - Niespodziewanie świetne niskobudżetowe orańsko polskiej polityki, które i tak nie przyniesie refleksji.
A pokojowa antynagroda imienia Donalda Trumpa wędruje w tym roku do Enemy Fronta, który przez niechronologiczną żonglerkę misji w Warszawie i tymi nudnymi w partyzanckiej Europie wbił mi do czołówki rankingu najbardziej nierównych gier.
Nadal bojkotować szaleństwo na nowe gry i może jeszcze bardziej nastawić się na ogrywanie tych starszych, które każdy gracz powinien raz w życiu zagrać. Czas idealny, bo komputer coraz starszy, więc fajnie by było go jeszcze wykorzystać (a teraz znowu jest słaby czas na składanie nowego). Tolerancja na stare grafiki jeszcze mi nie zniknęła, a nie wiadomo jak to będzie wyglądać w dalszej przyszłości.
No to co nam tu przeżywasz, że istnieją ludzie, dla których każdy negatywny komentarz jest zły. Dla ciebie każdy negatywny komentarz jest git, równowaga w przyrodzie zachowana.
Tymczasem negatywne komentarze na temat filmu/gry: Hehe ale wokegówno 0/10
Stawiam na 2018
Z jednej strony ambitne plany samodzielnego złożenia pierwszego w życiu komputera, które ziściły się miesiąc później między innymi dzięki podchoinkowym datkom wiernych... domowników. Z drugiej strony prawdziwy test mojego PS4, który musiał w tym okresie przetrwać spotkanie z Red Dead Redemption 2, które po miesiącu oczekiwania w końcu zostało uruchomione podczas świąt. Naprawdę ciężko było się oderwać, a jeszcze jak zobaczyłem papierową mapkę w pudełku to moje postanowienie o ograniu tej gry podczas ferii zimowych poszło się walić, bo całość ukończyłem parę dni przed.
Oczekiwanie na nowy komputer, czekający na mnie Arthur Morgan, odkrycie mistrzostw w darcie, które jak się okazało również dostarcza wyjątkowego świątecznego klimatu (w tym tygodniu znów stanie się sportem narodowym). No i nie zapominajmy o GOLu gdzie również panowała dobra atmosfera. Wtedy chyba była ta pierwsza edycja Cyberadwentu (Adam Małysz z gry Małysz na zawsze w naszych sercach).
Niby całkiem niedawno, niby nic za bardzo się zmieniło, ale powtórzyć tych samych uczuć już się nie da.
Zgadza się, aczkolwiek na ten moment miałbym raczej odmienne zdanie. Przynajmniej moi koledzy, którzy świetnie się bawili w wildlandsach i myśleli, że tu będzie podobnie, są bardzo zawiedzeni. Ale nie dziwię się, fabularnie to typowa ubisoftowa średniawka, na której solo bym się bardzo wynudził. Poza tym nadal się zastanawiamy jak działa tu chronologia, skoro gra pozwoliła nam ubić finałowego bossa z aktu pierwszego przed ograniem reszty misji związanych z tą postacią. Widocznie nie trafiliśmy ze świętami, skoro postacie tu zmartwychwstają to widocznie tą grę powinniśmy zostawić na Wielkanoc.
Kto mu te filmy montuje, początek wygląda jak zwiastun jakiegoś kryminału z HBO, akcja jakby wywozili jakiegoś typa do lasu poza Warszawę (w sumie główny aktor pasuje idealnie). Jeszcze ten nagłówek XD. Aż przypomina się ten żart, co chłop krzyknął "węgiel żem przywiózł", a koń na to "ta, tyś przywiózł".
Ale żeby nie być taki surowy na święta, to miło zobaczyć, że marzenia dużej części Polaków w końcu się spełniły i nareszcie dostaliśmy naszego polskiego prezydenta Czech.

Gdy postanawiasz spędzić tegoroczne święta w tropikach, a żonie zachciało się żywej choinki:
Cieszy mnie, że nie tylko ja miałem jakieś świąteczne tradycje.
Pamiętam jak za młodu, gdy komputer w domu był jeszcze czymś nowym i zainstalowane na nim było tylko kilka gier, a jedynym przedświątecznym obowiązkiem było pomaganie w ubraniu choiny, zasiadłem po tym do Maluch Racera i NFSa Porsche i tak mi się te gry skojarzyły ze świętami, że przez długi okres czasu rokrocznie uruchamiałem je w tym dniu. Tak jak dla wielu Sylwester kojarzy się z Tomb Raiderem, albo jak jednemu naszemu userowi Nowy Rok z multiplayerem w pierwszym Call of Duty, tak mi 24 grudnia kojarzył się z jechanym Maluchem.
Potem gier przybyło, zaczęło się ogrywać te, które dostało się na prezent i tradycja umarła śmiercią naturalną. Ale w pamięci nadal pozostała.
Sejm the game jest dowalone, zapowiadała się jako typowa gra pod youtuberów, a stała się chyba najlepszą istniejącą parodią tego 460-osobowego cyrku. Grać póki te memy są jeszcze aktualne (choć ostatnio dodali kolejny rozdział, także gra będzie jeszcze pewnie wspierana). Aż szkoda, że w głównym plebiscycie nie został nominowany.
Trochę dziwne, że następna gra tych twórców nie znalazła się w polskich oczekiwaniach na 2026, obrali sobie temat mediów, a to brzmi jak kolejny idealny temat pod taką grę-parodię.
Jak zwykle, ktoś gówno się zna i chce zaistnieć w necie.
Te nazwisko było kojarzone już 20 lat temu, współtworzył legendarne Medal od Honor, by chwilę później zaorać tą markę swoim własnym tworem, który rozrósł się do niebotycznych dla reszty fpsów rozmiarów. Sam fakt, że to on zajmował się teraz ratowaniem Battlefielda (czyli też dawnej konkurencji) mówi samo za siebie.
Ta, policji, w której nie ma ludzi, będzie się chciało jechać na sygnale, bo nie szukasz osoby kurierskiej. Akurat pewnej grupie wyborców ten wytwór może przynieść więcej pożytku i szkody. Zobacz sobie ile jest ofert, w której nie szuka się osoby, tylko kobiety, i to w pracach, w których facet również ogarnąłby się bez problemu. Dla wielu młodych szukających jakiejkolwiek pracy jest to poważny problem.
Paanie, w naszych górach nie ma co się trzymać jednej lokacji, mamy tyle unikalnych regionów, że czas odpocząć temu Zakopcowi.
Jak chcesz w okolicach samiuśkich Tater to Zawoja, widoki na Babią, wiocha rozwleczona na 20 kilometrów, więc tłumów nigdzie nie uświadczysz... tylko z usługami jest kłopot, bo nie we wszystkich "dzielnicach" te sklepy i swojskie jadło są blisko.
Jak typowo pod zwiedzanie i niewymagające wyprawy górskie to Sudety i Dolny Śląsk. Wybór jest przeogromny, a nie chce mi się rozpisywać, i tak większość jedzie na Karpacz/Szklarska.
Bieszczady również polecane, aczkolwiek zależy o jakich Bieszczadach mówimy. Bo dla wielu Bieszczady zaczynają się już na Solinie, a w tych rejonach ze spokojem może być podobnie jak w Zakopanym. Te dzikie Bieszczady to te prawdziwe Bieszczady na samym południu, ale dla niektórych może już być tam za dziko.
Ewentualnie opcja hardkorowa to Beskid Niski i rejony Magurskiego PN, tam żywej duszy nie znajdziesz, 100% przyroda.
Nie rozumiem implementowania w takiej grze funkcji chodzenia. Sama jazda wymaga poprawy, a co dopiero komiczne chodzenie. Bajer, który podjarałby mnie paręnaście lat temu, gdy mało który symulator dawał takie możliwości, od takiej gry oczekiwałbym fajnej jazdy niż zbędnych mechanik. A to wszystko po to by pobiegać po nudnym i generycznym mieście lub żeby móc posprawdzać pasażerom bilety. W sumie zabawa w kanara daje tu więcej frajdy niż jazda autobusem, bo co drugi tu jeździ bez biletu, nawet niepełnosprawny zaproszony na pierwszą przejażdżkę w kampanii. A jak odkryjemy, że mandaty płacą również ci, którzy podchodzą do ciebie w celu zakupu biletu, to nic tylko kosić siano na ludziach, walić opóźnienia.
Jak zaboli, to ty również padniesz jego ofiarą, Cukier już od dawna wie o wszystkich wystarczająco wiele.
Late polle to sobie mogą mieć zbliżone, inna metodologia niż sondaże w czasach "pokoju". Obaj giganci dostali potężne baty(r) w I turze prezydenckich, a teraz mimo kryzysów znów urosło im do 70%, mhm, już to widzę. Sondaże.eu zbierają wszystkie sondaże do kupy i tworzą z tego jeden uśredniony sondaż z podziałem na regiony i mandaty, a wy nadal zachwycacie się jakimiś sensacyjnymi mijankami.
Przecież nie marudzę tylko mówię jak jest. Jak sama nazwa wskazuje, zadaniem komunikatorów jest komunikacja. To nie gra, że z botami będę się świetnie bawił. Rywalizację o liczbę userów, przynajmniej w Polsce, bo mapka Europy pod tym względem wygląda ciekawie, wygrała Meta. Też mi się to nie podoba, ale dopóki wszyscy tam są i wszystkie podstawowe funkcje działają, to nie mam zamiaru się przenosić.
Gdyby to jeszcze różniło się jakoś funkcjami, ale te podstawowe działają wszędzie tak samo, tylko różnią się wyglądem. I wszystkie spełniają swoje zadanie, dopóki nie przyjdzie ten jeden typiarz, dla którego specjalnie musisz zainstalować kolejną apkę bo inaczej nie będziesz miał jak do niego dotrzeć.
Jeśli nie sprawia ci to trudności, korzystaj z signala. Jak przyjdzie taka potrzeba to zmienię, większej różnicy mi to nie zrobi.
Ogólnie wszystkie korporacje uważają, że człowiek pod koniec grudnia tylko przygotowuje, żre i odpoczywa po świętach. Steamowe podsumowanie i tak wychodzi jako jedne z późniejszych.
Najlepszy jest Spotify lub YT co wypuszcza je na przełomie listopada i grudnia. Znaczy ja wiem, że grudzień przekłamuje statystyki muzyczne, bo wszyscy słuchają last christmas, ale i tak warto by było uwzględnić to w statystykach.
Kompletnie nie zachęcają mnie takie zwiastuny. Ostatnio zrobiono tak z Medievalem 3. Z początku jarańsko mieliśmy potężne, ale zamiast wyobrażać sobie jak to będzie wyglądało, to ze znajomymi bardziej się zastanawialiśmy kiedy w ogóle w to zagramy.
Hype jest dużo większy gdzie jest zwykła zapowiedź, cisza, cisza, cisza i nagle bach, zwiastun, za rok premiera (która i tak zazwyczaj jest przekładana).
To stąd ta pokojowa nagroda od FIFY.
Żaden człowiek na świecie w tym roku nie zgromadził tylu złota w jednym pokoju.
A mi nie, zawsze u mnie się ją ubierało o tej porze i tak już mi zostało. Choinki 2 tygodnie przed świętami kojarzą mi się z typowym korporacyjnym duchem świąt rodem z centrum handlowych, gdzie 27 grudnia już myśli się o sylwestrze i karnawale.
Wystarczyłby jeden bilet na wszystkie możliwe komunikacje wraz z pociągami, w Poznaniu taki mamy i to jest tak wygodne i niezłe cenowo, że już powoli zapominam jak to jest jeździć samochodem.
Niestety nie mieszkam w galerii handlowej i będę mógł się pochwalić dopiero 24 grudnia, ewentualnie 1 lub 2 dni przed.
Nie mielibyście czym opłacić rachunków za prąd do najnowszych RTXów gdyby nie wymysły graczy, także powinniście docenić nasz wolontariat:-P.
Słusznie, pozostawię te zadanie profesjonalistom:
https://www.gry-online.pl/newsroom/wiedzmin-3-z-nowym-dodatkiem-po-10-latach-najwieksze-zrodlo-potwi/zf2fbda
No i nie będzie, bo historia Geralta została zakończona. Teraz czas na kompletnie nową trylogię z Ciri.
A to że nadal dla memów tworzycie w swojej encyklopedii kontynuacje wiele lat przed ich zapowiedzią nie mając absolutnie żadnych informacji o nich to już nie moja wina (mam nadzieję, że już JUTRO zapowiedzą tego half life'a 3). W tamtym czasie nikt nie wyobrażał sobie innej grywalnej postaci w tej serii niż Geralt, zresztą niektórzy po dziś dzień tego nie mogą sobie wyobrazić.
Pierwsza styczność z kinectem to był jak skok w koniec XXI wieku. Z jednej strony pokoju znajomego starzejący się komputer z wieloma świetnymi grami, lecz z coraz bardziej starzejącą się grafiką, a po drugiej stronie pokoju pod telewizorem ta dziwna kamera co ciągle się na ciebie gapi. Odpalacie ją i z jednej strony wiecie, że nie ma tam za ciekawych gier, że to raczej ciekawostka, która dopiero w przyszłości pokaże swoje prawdziwe moce... ale przynajmniej masz wyjątkową okazję zmęczyć się fizycznie podczas grania w grę i pochwalić się narzekającej mamie, że się nie zna, bo teraz robią takie gry, że nie siedzimy całego dnia na tyłku tylko skacze się po całym pokoju.
Ale nie spodziewałem się, że to tak nagle wymrze, w tamtym czasie te gry rzeczywiście były na czasie, także wydawało się, że liczba takich gier będzie nadal rosnąć. Tym bardziej, że kinect nie potrzebował żadnych świecących się pałek jak to było w konsolach konkurencji, także pole manewru było jeszcze większe.
To tylko pokazuje, że w tym sporcie musi być podział na kierowcę 1 i kierowcę 2. McLaren udawał, że takiego podziału nie ma i praktycznie przewalił pewne mistrzostwo, nie mówiąc już o reputacji wśród fanów. Potem musieliśmy słyszeć te dziwne prośby o zamianę czy to po pit stopie, czy to na Silverstone jak Oscar dostał karę, żeby każdy miał jak najrówniej.
Ale z tym najgorszym mistrzem to bym się tak nie rozpędzał, przypominam kto rok temu rozpoczął gonitwę za pucharem, który był już wręczany Maxowi. W tym roku cały czas gdzieś utrzymywał się w okolicach podium, nastukał punktów przez co nawet awaria i odpał z Kanady nie przeszkodziły mu w byciu faworytem w ostatnim wyścigu. To nie był styl jazdy do jakiej przyzwyczaił nas poprzedni mistrz.
Weryfikacja jego talentu przyjdzie za rok, mamy zupełnie nowe rozdanie, a mistrz powinien pokazywać swój talent w każdych warunkach, również w tych nowych. Taki Vettel miał aż 4 mistrzostwa, a nie dał rady w 2014.
Głosowało na ciebie dokładnie 22 tysiące osób, taki masz mandat społeczny pionku Tuska. Na Prezydenta Nawrockiego i jego Program 21 głosowało 10,5 milion obywateli.
Na razie jego zdanie poparły 3 głosy więc idąc tym tokiem myślenia gówno się zna.
A tak właśnie się dziwiłem, że taki jubileusz teraz przeżywają, a o total warze całkowita cisza. A to była cisza przed burzą.
Przycisk "Oceny gier" nie zawsze działa. Muszę kliknąć opcję Dobre/Średnie/Złe, a dopiero potem działa mi lista wszystkich ocen.
Ale doceniam, wasze 100 obietnic na 100 dni jak na razie rzeczywiście jest spełniane. Zmiana ocen już nie dla bogaczy, możliwość usunięcia oceny* i dodania liczby godzin grania, wszystko co zapowiedziane zostało dowiezione. I na dodatek nie trzeba przeklikiwać na stronę gry by coś zmienić na liście, wystarczy zrobić to z poziomu profilu (Filmweb, uczcie się).
Ale mam nadzieję, że jak opanujecie ten programistyczny chaos, który niby tam macie, to jeszcze będziecie pracować nad wyglądem. Bo od tych pustych przestrzeni umierają oczy (oraz niektóre awatary, które rozlazły się niczym stara gra na panoramicznym monitorze). Ocena powinna się jak najbardziej wyróżniać i być widoczna, a jest mała i schowana max na prawo, tak że w ogóle nie widzę jakiej gry dana ocena dotyczy. No i ogólnie cała sekcja wygląda generycznie nudno, ale w sumie pasuje do nowego designu stronki. Szkoda, bo dawny wykresik może nie był funkcjonalny, ale za to był jasny, czytelny i oryginalny. Przydałby się jakiś godny jego następca żeby aż chciało się oceniać i przeglądać swoje oceny tak jak to jest na innych stronach. Jak na razie takiej chęci nie poczułem.
*Co się dzieje z recenzją w przypadku usunięcia oceny? Mam kilka gier, które oceniłem podwójnie, bo pomyliłem platformy i chciałem je usunąć by uporządkować swoją listę, ale niektóre recenzje przypisały się właśnie do tych niechcianych ocen. Fajnie jakby zostały zachowane, albo żeby można było je przenieść pomiędzy ocenami lub platformami.
To życzę powodzenia w tej fajnej zabawie, już teraz w tej grze jest tyle mechanik, że zwykły śmiertelnik potrzebuje paru światów by to ogarnąć, a co dopiero jak dorzucą do tego miliony dodatków. Już widzę tą dobrą zabawę przy kilkuset godzinnej nauce.
Hearts of iron 4 na samym początku był przyjemnym odmóżdżającym klikadłem do kolorowania mapy, by po kilku latach i dodatkach stać się kolejną paradoxową strategią dla spoceńców, także ja bym grał póki jeszcze ta gra może sprawiać przyjemność.

Nie neguję, że the division aspirowałoby na listę świątecznych klasyczków..., ale żeby mianować go Szklaną pułapką wśród gier?
Przecież miano giernego odpowiednika Szklanej pułapki już dawno zostało zarezerwowane przez tego nowojorskiego policjanta.--->
Przecież już od lat wygląda normalnie, czego wy chcecie. Połowa hollywoodu to ćpuny, a media uwzięły się na tego najsłabszego, którego dzieciństwo polegało tylko na zarabianiu kasy. Doskonale pamiętam te sensacyjne reportaże, że chłop jest w takim stanie, że za pół roku wyląduje na cmentarzu. Jak widać nadal jest wśród nas, tymczasem wielu innych przez ten czas poległo.
A ja wcale go nie winię po tym wyścigu, przecież widziałem co się działo i co odwalili praktykanci wypożyczeni z Ferrari. Katar to jego tor, każdy wynik poza wygraną nie wchodził wczoraj w grę. Zrobił co mógł.
Ale to nie przez strategów Oscar przejechał większość jesieni bez żadnego podium, to on wywalił się w sprincie w Brazylii i na pierwszym okrążeniu w Baku. To on był przez większość sezonu na prowadzeniu i tą okazję zmarnował. Może i miał niesprzyjające okoliczności, bo to raczej nie jest dziwne, że jego zespół woli, żeby mistrza zgarnął ich junior z tego samego kraju co zespół i jeżdżący już od wielu lat na solidnym poziomie, ale Max był w ciemnej dupie, a mimo to dalej walczy.
Jak na razie to McLaren nie trzyma ciśnienia, Lando już byłby mistrzem gdyby nie ich obecne odpały. Owszem, jeździ już bardziej asekuracyjnie, ale wyniki dowozi. Przewaga niestety zbyt duża.
Ale już raz dramaturgię w Abu mieliśmy także czekam na kolejną. Tylko taką nie za mocną, nie chce mi się znów przez następne miesiące czytać spiskowców piszących jak to kogoś okradnięto z tytułu. Zresztą i tak już się to zaczyna, bo pewien kangur znowu końcówki nie dowiózł...
Czy tam w tym konfederopolin mają jeszcze kluczyk do tej piwnicy, w której siedział Korwin? (btw polecam ograć niedawno wypuszczone the sejm, piwnica Korwina również jest obiektem żartów). Symbolem partii, która walczy głównie o niezadowoloną młodzież (ogarniętą, ale jednak zbuntowaną) staje się informatyk nieradzący sobie z kasą samoobsługową i łapiący się na AI. I to jest ta nowa jakość? Moja babcia przecież też to robi i w dodatku też niebie Tuska, po co przepłacać?
Chłopcy po wyniku prezydenckim Mentzena czują się zbyt pewnie, chyba nie są świadomi, że w ich sytuacji każdy % jest dla nich niebywale ważny, a walka o skrajności im się nie opłaca skoro wszystkich polexitowych szurów podbiera im ich dawny kolega, przewodniczący partii "piratów".
A Berkowicz od czasu Ikei chyba dopiero zaczyna się bawić. Żadnych komunikatów ze strony partii negujących jego przekaz również nie ma, czyli chyba robi dobrze. I niech robi tak dalej, przynajmniej już nikt nie pamięta, że jeszcze niedawno Bosak "wytarł podłogę" (podobno) Zandbergiem na debacie...
Rozumiem, że podobny los spotkał wasze gierne komiksy? One reliktem przeszłości są dopiero od niedawna, a wyszukać ich też już się nie da. W dobie wszędobylskich obrazków AI takie twory to naprawdę złoty relikt, żal usuwać takie dzieła, choćby z szacunku dla samych autorów, którzy naprawdę trzymali dobry poziom.
Opis gry musiałby zostać zmieniony, gra praktycznie nie przypomina tego, czego dostaliśmy w pierwszej zapowiedzi i zwiastunie.
Z jednej strony zmiany są na gorsze, bo gra jest w pełni liniowa. Nie możemy sobie wybierać członków partii, nie możemy samemu piąć się w górę w sondażach, głosowanie jest jedno i też wyboru większego tam nie mamy. Trochę szkoda, bo w tej tematyce aż prosiło się żeby gracz dostał wolną rękę.
Ale nie czuję się zawiedziony, bo liniowa fabuła pozwoliła bardziej skupić się na ośmieszeniu polskiej sceny politycznej. I twórcy zrobili to w naprawdę niesamowitym stylu. Praktycznie każdy znaczący polityk został tu tak zjechany, że nie ma czego zbierać. Żarty są pierwszorzędne i pomysłowe, a niektóre zrozumiałe tylko dla ludzi, którzy żyją na co dzień tym tematem. Sam w paru momentach nie mogłem zrozumieć lore'u niektórych żartów, a jednak staram się być na bieżąco ze wszystkimi politycznymi memami.
Także jeśli ktoś chciałby zrozumieć memiczność polskiej polityki, to zamiast sięgania do kabaretów czy mediów warto zaznajomić się z tą grą. Wskazane jest zrobienie tego jak najszybciej, bo polska polityka co chwila dostarcza nowego contentu i żarty obecne w grze szybko się dezaktualizują (aczkolwiek wiele z nich pochodzi z tegorocznej kampanii prezydenckiej, więc temat nadal świeży) oraz warto pamiętać o wyjęciu kija z D.U.P.Y. przed rozgrywką, bo niektórych politycznych płatków śniegu mogą urazić tutejsze orki.
Zresztą nie tylko oni, bo zwykli gracze również mogą poczuć się urażeni pewnym elementem, który został tu wykorzystany. Męcząca jest ta moda na AI, ale jest to chyba pierwsza w historii gra, w której to narzędzie naprawdę zrobiło kolosalną robotę. Bez tych głosów i bossowych muzyczek gra nie byłaby aż tak śmieszna.
Kryzys tożsamościowy to już mają od wielu lat. Kiedyś wyjście CODa to zawsze było jedno z większych wydarzeń jesieni, nawet jeżeli nie dowoził, to było o nim głośno. A teraz ledwo przymknąłem oczy, a tu z niedawno odgrywanego dla testów Black Opsa 4 zrobiła się część siódma. Niby wychodzi co roku, ale tych bardziej ceniących się graczy mało to interesuje.
Po pierwsze, nikt tam nie kupuje gier, a po drugie, trzeba chyba naprawdę kogoś nie lubić, żeby sprezentować mu grę na epicu.
Idealny timing wizyty, Sagrada Famillia 2 tygodnie temu przebiła wysokością katedrę w Ulm przez co po 130 latach zmienił się lider na liście najwyższych kościołów świata.
Ja już zapomniałem, że istnieje takie "święto".
Ze 2 razy może zainteresowałem się tymi promkami jak chciałem se sprezentować PS4 i nowy telefon na gwiazdkę. Ale od czasu gdy szukałem RDR2 miesiąc po premierze i najtańsza oferta pochodziła z niemieckiego Amazonu, to uznałem, że u nas to są gówno a nie promocje i wszelkie reklamy z black weekami olewam moczem.
Prawdziwy black friday u nas to jest jak biedronka da promkę 12+12 na weekend.
Nie wiedziałem, że nauczyciele i profesorzy, których w szkołach i na uczelniach przerasta obsługa komputera i projektora, należą do pokolenia Z. Może dlatego tacy ciency są młodzi w tym temacie, za bardzo biorą z nich przykład.
Jak dla mnie w końcu możemy pokazywać się na turniejach. Skuteczności nie ma, ale za to obrona nie dziaduje, a to w ostatnich latach była istna tragedia. Co z tego, że mieliśmy Lewego, Piątka i innych asów w ofensywie, jak z tyłu puszczali takie farfocle, że nawet nasi top bramkarze nic nie mogli zdziałać. A potem był wstyd na całą Europę, i jak tu mieliśmy wychodzić z faz grupowych.
Wczoraj obrońcy rzeczywiście się popisali. Holandia przeważała, ale okazji do bramek mieli naprawdę niewiele. Zabawne, że wystarczyło nasprowadzać nieznaną młodzież z ligi włoskiej by naprawić naszą największą zmorę.

Ale rozgrzanie, co drugi smutas albo w telefonik patrzy. Macie takie marsze w praktycznie każdym większym mieście, a wy nadal męczycie się jazdą przez pół Polski do tej znienawidzonej największej wsi w kraju.
Aczkolwiek w pełni popieram wasze podróże, przynajmniej u nas w Poznaniu więcej rogali zostaje dla nas. Zamiast tak łazić po tym zimnie to byście zostali w domciu i skosztowali, a nie tacy smutni jesteście, nagle byście doznali uroku uśmiechniętej Polski.
Szatę graficzną nadal oceniam na gorszą i to się raczej nie zmieni, tamta była uniwersalna, niby nowocześnie kafelkowo, ale jednak czuć było ducha starego internetu. A tutaj niby nowocześnie, ale jakbym się obudził w 2010 roku.
Ale za zmiany w systemie ocen, encyklopedii oraz w profilach (choć efekty tego jeszcze sobie ocenimy) rzeczywiście szacuneczek. W końcu będzie większy sens oceniania tutaj, bo wielu do tego celu wolało korzystać z filmwebu.
Ta, magia świąt w listopadzie. Ciekawe, że akurat to konsumpcjonistom nie przeszkadza, że już teraz na początku listopada zaczynamy być faszerowani reklamami o magicznych świętach. Potem przychodzi faktyczny okres świąteczny, a człowiek już jest tymi świętami zmęczony, bo przez ostatnie 2 miesiące był bombardowany filmikami z mikołajem, śniegiem i rodzinną atmosferą w tle.
Reklama jest git, idealnie pokazuje sztuczność z jaką przemysł marketingowy podchodzi do tego wyjątkowego okresu. Magii w tym nie ma za grosz.
No i co za różnica, przecież we współczesnej mainstreamowej muzie jest nawalone tyle komputerozy, że nawet bym się nie skapnął jakby mi w radiu zagrali EjAjowy hit. Po prostu poszli o krok dalej i zamiast instrumentów, to zastąpili wokal. Sam zresztą się tym bawiłem i naprawdę byłem w szoku jak dobre przeboje mi generowało, a przecież bawiłem się darmowymi wersjami. Filmy, gry lub teksty pisane muszą jeszcze poczekać, ale dla świata muzyki sztuczna inteligencja stała się naprawdę solidnym przeciwnikiem.
Może dzięki temu prawdziwi twórcy wezmą się do roboty, bo w ostatnich latach muszę sięgać do coraz większej niszy by wyłapać coś wyjątkowego.
No wiesz, od samego początku natrafiałem na twoje odwieczne marudzenie pod wszystkimi newsami związanymi z American i Euro Truckiem oraz pod podobnymi jubileuszowymi wątkami (byłem pewien, że i tu wpadniesz), także te parę plusików jest jakąś tam nagrodą za te lata udręki.
Aczkolwiek moja stówa niknie przy twoim 180, bo to cud, że ktoś chce jeszcze z tobą dyskutować, moją listę ignorów okupujesz już od długich lat. Także możesz poczuć się kultową postacią tego forum, drugiego takiego usera ciężko znaleźć.
Oj przydałaby się teraz taka wysokobudżetowa gierka z tego uniwersum. W czasie największego hype'u na matrixa technologia mocno ograniczała twórców i oddanie całego potencjału tego świata było niemożliwe. Były co prawda takie projekty jak the matrix online, ale tylko na papierze brzmiały futurystycznie, bo w praktyce efekty nie były szałowe.
Ale dzisiaj bez problemu taka gra stałaby się hitem. Uniwersum nadal ma olbrzymi potencjał, skoro filmowcy nie potrafią go odpowiednio wykorzystać to czas, żeby twórcy gier się tym zajęli. Szkoda, że jak na razie skończyło się tylko na demie technologicznym.
A w tym przypadku w sumie wtopili, bo po premierze jedynki nawet najgorsza gra o matrixie zarobiłaby fortunę. A Kojima akurat przykłada się do gier jak mało kto. Rzeczywiście mogła z tego wyjść potężna produkcja wspominana przez lata.
thehunter ale z rybami. Tyle co trzeba wiedzieć. Czyli nic ciekawego.
O ile zabawa w myśliwego rzeczywiście była na pewien sposób wyjątkowa (no bo nie każdy ma wujka w pewnej rolniczej partii), tak wędkarstwo jest już bardziej powszechne i możliwe dla przeciętnego obywatela. I ciekawsze również, prawdziwe wędkowanie niesie za sobą bardziej atrakcyjniejsze aktywności "poboczne" niż szukanie chorych daglezji. Także po co w sumie odpalać grę, skoro wystarczy pojechać na najbliższe bajoro, nazbierać dobrego towarzystwa i tam się dobrze bawić.
Wiem, wyobrażam sobie, że ciężko stworzyć ekscytującą grę o wędkowaniu. Tak samo by było w przypadku symulatora zbierania grzybów. Ale jednak można było to zrobić lepiej. Mapa to typowy amerykanski national park rządzony przez wąsatego szeryfa. Więcej tu gór niż wody. Im dłużej grałem, tym bardziej miałem chęci na powrót do oryginalnego thehuntera. Są ciekawsze mapki, niestety tradycyjnie dostępne za dodatkową opłatą. Mapka z podstawki to potężne nudy. I nawet pozwiedzać jej nie można, ponieważ model jazdy samochodu i łodzi to poziom poprzednich dwóch dekad, także powodzenia w nie wkurzaniu się.
To po najnowszym kadzidle, eksperymenty nad nim zostały przerwane w trybie natychmiastowym. Widocznie próbki nadal się rozchodzą po okolicy, już ja sobie z tymi paniami pogadam.
Wielkim fanem takiego typu strategii to nie jestem, po prostu oczekiwałem gry w którą pogram pewnie z jeden świat i ostatecznie wrócę do cywilizacji, ale koniec końców muszę przyznać, że bawiłem się tu znacznie lepiej.
Co prawda czuć przy graniu jakby to była taka cywilizacja w domu, bo część mechanik typu religie, handel czy zanieczyszczenie sprawiają wrażenie, jakby twórcy nie mieli za bardzo pomysłu jak ugryźć ten temat. Na szczęście gra nadrabia nowinkami, których nie ujrzymy u głównego konkurenta. Sposób prowadzenia bitew, ekspansja na nowe terytoria, czy będąca już takim małym symbolem Humankinda, czyli zmiana kultur po każdej epoce (których jest naprawdę sporo), to są naprawdę przyjemne rzeczy, dzięki którym aż chce się zagrać w kolejną turę.
Wgląd do statystyk dotyczących granego świata mamy dopiero po końcu gry, także to też jest jakaś motywacja do ogrywania świata do samego końca. Szkoda tylko, że i tutaj twórcy nie trafili z datami i XXI wiek pojawia się gdzieś w czasie głębokiego średniowiecza/nowożytności.
W każdym razie w rywalizacji Cywilizacja vs reszta świata dałbym remis, choć więcej radości dał mi jednak Humankind.
Patrz Bożenko, jeszcze tylko tradycyjne narzekanie o zmianę czasu, o to jaki ten rok był do dupy, o stypę na GOLowym sylwestrze i znów zaczynamy od początku.

Nie wiem czy jest się czym radować, przecież to oznacza jeszcze więcej obietnic do spełnienia.
Dzieciaki mam gdzieś, one i tak znajdą swoje miejsca gdzie takich treści mają pod dostatek. Po prostu wymagajmy jakichś standardów, inaczej za parę lat regularnie będziemy dostawali newsy typu "O ty k***o", żona podebrała mi słuchawki, bo były tak dobre. Chociaż i tak tego klikalnego nawyku nie zatrzymamy, w końcu już parę lat temu wychodziły filmy, które "waliły prosto w ryj".
Już i tak przez te klikowe żebractwo newsroom przeglądam tylko okazyjnie, a i tak uważam, że GOL w tym temacie jeszcze trzyma jakiś tam poziom. Szkoda by było go zaprzepaścić. To, że wygląd jest gorszy, to nie znaczy, że i jakość ma się obniżyć.
spoiler start
BTW Fajny stopień masz ustawiony, przez chwilę myślałem, że sam sobie odpowiedziałem hehe
spoiler stop
Zmiany zmianami, ale nie zamieniajcie się w sport.pl, gdzie co drugi news ma w nagłówku cytat, który trzeba ogwiazdkować. Serio, wystarczy to zawrzeć w tekście, nie musi tego cały internet widzieć. A wy akurat tym bardziej powinniście się pilnować, bo jeszcze parę lat temu potrafiliście zbanować za słowo dupa, a teraz sami dołączacie do coraz powszechniejszej wulgaryzacji języka.
Wrócą, tylko zmienią taktykę i będą sobie plusować, żeby ich post pojawił się możliwie jak najwyżej.
Jakbym żarł te wszystkie reklamowane suplementy diety, to też bym tak sztucznie wyglądał, także reklamom farmaceutycznym akurat doda to autentyczności.
Oj Bociek, Bociek, GOL się zmienił, a ty nadal taki sam marudzący dziad jak dawniej.
To, że ty nie wiesz gdzie to leży, to nie znaczy, że nie mają prawa pokazać się w świecie. Ograli Kamerun, czyli jednego z afrykańskich mundialowych pewniaczków, także prawdopodobnie na stary mundial również by się dostali. Tym bardziej, że Afryka wcześniej miała najbardziej niesprawiedliwy system eliminacji ze wszystkich kontynentów, także teraz akurat okazji do narzekań być nie powinno.
Ale podoba mi się, że wciskasz na MŚ Szwedów, którzy właśnie przewalili z nieistniejącym po części państwem, przez co mają mniejsze szanse na awans niż Wyspy Owcze. Włosi też nie lepsi, znowu nie potrafią wygrać grupy i pewnie 3 raz z rzędu będzie płakańsko po barażach.
Faworyci z turnieju na turniej odwalają coraz nudniejsze widowiska, także czekam na kolejne niespodzianki. No i oczywiście na GOLową ruletę.
A tam nie przesadzaj, patrz jakiego cyca masz teraz na pół strony jak wchodzisz w wątek.
Wizualia oceniam tak: https://youtu.be/PVbtP2oLII4?si=qBBdT0AacT3JGqTn (Edit. Ok, test wstawiania filmów z YT wypadł pozytywnie)
Design zapożyczony od tych wszystkich futurebeatów i innych waszych mniejszych portali, na które mało kto wchodził (między innymi też przez wygląd). Ciężko będzie się odnaleźć w tej bezkafelkowej bieli, chyba czas stać się mężczyzną i w końcu włączyć ten ciemny motyw. Te zwężone forum na komputerze wygląda tragicznie, jakbym cofnął się do GOLa sprzed 15 lat. Chyba przejdę się po stary monitor 4:3 dla klimatu.
Profil:
-Sekcja ostatnio oglądane na samej górze totalnie zbędna. Tym bardziej, że nadal jest zbugowana i pokazuje mi gierki, które przeglądałem ostatnio w dniu zakładania konta (w sumie nazwa adekwatna, oglądane jako ostatnie hehe). Wcześniej była na samym dole, więc miałem to gdzieś, ale teraz nie wygląda to dobrze.
-Smuteczek, że nie mogę przejrzeć daty swojej oceny. Nieraz w ten sposób przypominałem sobie, kiedy daną grę ogrywałem. Jedynie po swoich recenzjach będę mógł teraz to rozpoznać. Poza tym mam nadzieję, że to przejdzie jeszcze ewolucję i będzie można przejrzeć wszystkie swoje oceny i recenzje, a nie tylko te ostatnie. Bo jak to ma wyglądać tak jak z naszymi komentarzami, że po iluś tam wpisach przepadają one w odmętach internetu, to ja dziękuję za takie zmiany.
-Usunięcie oceny również by się przydało albo chociaż przeniesienie jej na inną platformę, bo kilka razy klikło się nie w tą platformę co trzeba.
Aczkolwiek do nowej encyklopedii i systemu ocen nie mam zarzutów. W końcu można posortować gry na podstawie daty premiery. No i pomysł żeby poszerzyć listę ekspertów o zwykłych userów świetny. Myślałem, że w kwestii ocenowej rewolucji te oceny wywalicie jako pierwsze, bo wcześniej chyba nikt nie wiedział jak dostać się do tego wiernego grona opinii ojców redaktorów. Ale takie zmiany to ja rozumiem.
Ale ten pomysł z łapkami dosyć ryzykowny.
Teraz to bardziej powinno się wyzywać od polskich onuc. Bo ruscy pewnie sami są w szoku jak łatwo łyknęliśmy ich przekaz. Oni już nie muszą nic robić, przecież sami główni rywale ostatnich wyborów prezydenckich byli zgodni w temacie benefitów dla Ukraińców, już samo to pokazuje jakie nastroje panują w naszym "tolerancyjnym" narodzie. Także wątek mocno spóźniony, krytyka Ukraińców jest znów w modzie.
Chociaż wspominki o Lwowie dawno nie czytałem, także tutaj oryginalność na plus. Aczkolwiek nie wiem czy przygarnianie terenu z kolejnymi milionami Ukraińców tylko po to by pojechać sobie na wakacje ma wiele sensu.
Z tej okazji pragnę po raz kolejny przypomnieć, że historia amerykańskich żołnierzy z Brothers in arms nadal nie ma swojego zakończenia. Aczkolwiek po ostatnich odpałach Randy'ego mój entuzjazm spadł do zera i nawet na przecenie bym tego nie tknął.
Wystarczy, że przestaniesz dostarczać dzieci i już jesteśmy w dupie. Zresztą już widać w Polsce pierwsze efekty tego strajku.
A więc to są te nowe zmiany na forum, skoro my już jesteśmy za starzy na internetowe poddymianie, to sami redaktorzy wzięli sprawy we własne ręce.
Ja jako zwykły Polak o zwykłej polskiej mentalności powiem tyle, że żaden obcy nie bedzie mnie tu GOLa obrażał. Tylko ja i inni użytkownicy mogą to robić, a nie jakieś kiszczaki. Także w tej wojnie jestem neutralny, ale jednak #muremzawilkiem.
Tym bardziej, że ta ludologowa patusiarnia rzeczywiście parę razy robiła syf na naszym forum. Niestety ta wojenka nie przyniesie dużej korzyści dla was, radykalni mają lepszą siłę przebicia. A syf znowu będziecie musieli sprzątać. Ale co uzbieracie na klikach to wasze... i jego też...
Też bym uznał, że 17, ale tu nie będę zbyt obiektywny, bo zbiegło mi się to z powrotem do "giernej współczesności", kiedy to po latach siedzenia na starym kompie zdecydowałem się na PS4 i wtedy każda gra uruchomiona na tym cacku wydawała mi się skokiem do zupełnie innej epoki. A że FIFA była w zestawie z konsolą, to wiadomo, że źle nie mogę jej wspominać. Chociaż coś w sobie musiała mieć, bo taka FIFA 18 była dla mnie totalnym ściekiem, choć to tylko rok różnicy. Gry w obronie nie ogarniałem, kontynuacja trybu fabularnego tragiczna, tylko mundialowy dodatek dobrze wspominam.
Największe wyzwanie sprawiała FIFA 12 (zawsze byłem spokojnym graczem, ale tutaj to nieraz po straconej bramce w myślach rzucałem monitorem przez okno hehe) i pod względem realizmu chyba to właśnie ona najbliżej zbliżyła się do perfekcji. Naprawdę tyle wyjątkowych bramek udawało się tam strzelić, że musiałem kasować pliki z powtórkami, bo nie chciały już mi się mieścić. Nieraz ją nienawidziłem, ale po latach doceniam. Tym bardziej, że nadal jest jedyną grą, w której przekroczyłem 1000 godzin. Im jestem starszy, tym ten wynik jest coraz bardziej nieosiągalny przy jakiejkolwiek grze.
Za to te bardziej starożytne to inna para kaloszy. MŚ 2006 i FIFA 09 na PCetach to były identyczne gry (ah ta ówczesna nienawiść do komputerów) i już wtedy wyglądały dosyć archaicznie... ale klimat był nieziemski. Wygrywanie mistrzostw świata grając San Marino, możliwość tworzenia własnego zespołu, minieventy wyświetlane na laptopie w karierze menedżerskiej, a to wszystko ze świetnym soundtrackiem w tle. Magia, której współczesne FIFY nigdy nie osiągną.
W każdym razie nie da się ocenić, która była najlepsza. Emeryci powiedzą, że FIFA skończyła się na mundialu '98 i od tego czasu wypuszczają tą samą grę, tylko numerek dodają. Za to moje pokolenie patrzy z sentymentem na edycje z poprzedniej dekady. Ja się przyłączam do tej drugiej grupy.
Gracze, kiedy dowiadują się, że istnieją na świecie ludzie, którzy nie lubią grać w gry-->
Miło, że użytkownikom bez wykupionego premium umożliwiliście przejrzeć recenzję gry premium.
Lubię motorsport, aczkolwiek tematyka Rajdu Dakar nie jest w moim obszarze zainteresowań. Myślałem, że po tej grze się to zmieni, ale jakoś nie czułem entuzjazmu i klimatu tego wydarzenia przy ściganiu. Chociaż pewnie lepiej się nie dało odwzorować tego rajdu, skoro już na łatwym poziomie niektóre trasy potrafią rzucić wyzwanie, a co dopiero dojechanie do mety na tych wyższych poziomach. No i możemy konkurować z prawdziwymi zawodnikami, to zawsze daje nutkę autentyzmu do gatunku gier na podstawie sportu. Także w jakiś tam sposób wyróżnia się ta gra na tle innych rajdówek.
Akurat wrzesień i początek października jeszcze nie są złe. Wieczorek z dnia na dzień robi się coraz szybszy, a mimo to temperatury nie są takie niskie, a w pojedyncze dni potrafią nawet skoczyć do wartości "wakacyjnych", także wychodzenie z domu nadal potrafi sprawić przyjemność, wystarczy tylko lepiej się odziać.
Z depresjami poczekajmy do listopada jak przez następne pół roku świat zewnętrzny będzie wyglądał dzień w dzień tak samo. Chociaż sam za bardzo nie skorzystałem z tegorocznego lata, także chętnie poczekałbym z tym zimnem jeszcze z parę tygodni.
Dlatego obchodzony jest kilka dni później, dzięki temu mam trochę większe szanse, że przetrwam go nienaruszony.
Nieee, żadnego usuwania konta. Początkowym celem mojej obecności tutaj było typowo odkrywanie i ocenianie gier i póki będę w coś grał, to nadal będę starał się tu pojawiać. Co prawda staram się te oceny zapisywać też gdzie indziej na wypadek gdyby rzeczywiście cała stronka padła, ale ani myślę się anonimizować. Poza tym gdzie indziej mógłbym się chwalić swoimi screenami:-P
A z tym rankingiem to sam nie jestem pewien. Kiedyś to sobie liczyłem i brakuje mi paru punktów, ale miałem kilka miesięcy absencji na samym początku gdy skończyły mi się gry do oceniania, więc wtedy mi się nie nabiły. Nigdy też nie dostałem maila od naczelnych naczelników, że przekroczyłem granice "grzechu", także prawdopodobnie nadal jestem czysty.
Ostatnio w modzie są wątki rocznicowe typu "18 lat na GOLu", także ja również chętnie dołączę się do tej tradycji świętowania. Oczywiście muszę to zrobić w innej formie, bo do takiego jubileuszu jeszcze muszę "trochę" poczekać. Ale w końcu nastała okazja, otóż dziesiątego dnia miesiąca, po tylu latach giereczkowej dyskusji, doczekałem się trzycyfrowej rangi przy profilu. Do forumowego emeryta nadal mi daleko, aczkolwiek można poczuć się staro.
Bo jeszcze całkiem niedawno przy pierwszych logowaniach nie mogłem ogarnąć jak to możliwe, że na gierkowym forum (w tamtym czasie temat nadal głównie dla młodych) większość forumowiczów to jakieś dorosłe prezesy z rankingami ponad 100 i 150. Jeszcze punkty nabijają się tylko raz na miesiąc, i to oczywiście pod warunkiem, że nie wkurzysz panów adminów, inaczej ci zabiorą. A najgorzej jak się z takim doświadczonym użytkownikiem pokłóciłeś, od razu było wiadome, że jako "juniorek" jesteś na przegranej pozycji. Dlatego tak bardzo lubiałem patrzeć jak ta liczba przy profilu rośnie.
Ranking rósł, rósł, i tak oto wbiła się setka. Mało porównując do innych, ale poświętuję sobie, bo nie wiadomo czy dociągnę do kolejnych jubileuszy. Niby tylko 10 lat, ale internet bardzo się zmienił od tego czasu. Coraz więcej frustracji, a coraz mniej radości w tym wszystkim. A następne lata nie wyglądają jakby się to miało zmienić. Ale dla paru wątków nadal warto tu wchodzić. I takich wątków nadal życzyć temu forum.
Czas zmienić stopień z Prymasa na Kardynała hehe.
No to chyba dobrze, że nie pada argument, że to wina gierek/filmów/muzyki itp.
Zresztą czego innego mają się czepiać, skoro już nawet na tym portalu i forum jest więcej o polityce niż o gierkach, a i tak mamy tu dużo bardziej ogarniętych userów niż w innych miejscach. Obecny internet to ściek, a fala nienawiści z niego przechodzi już na normalne życie, o czym przekonał się niedawno znany już na całym świecie Amerykus. I takich zamachów będzie coraz więcej. I przez to jesteśmy na dobrej drodze do ograniczeń i zakazów. Możemy sobie wzajemnie podziękować, bo sami sobie to zrobiliśmy.
No i teraz wszyscy będą wiedzieli, że mam nie wysprzątane i że nadal nie wyremontowałem tego obiecanego dachu.
Ktoś potrafi wytłumaczyć co się tu stanęło?
Gęstochowa przestał tworzyć swój content.
Najszybszy wyścig F1 w historii - 1 godzina i 13 minut. To pewnie dlatego serwery elevena nie wytrzymały.
Szkoda, że dominacja McLarena przyszła w czasie gdy mają tak bezpłciowych kierowców. Już widzę te teamordersowe kombinacje za czasów Raikkonena czy Alonso.
Skoro był Rammstein, no to każdy teledysk Petera Gabriela: https://youtu.be/PBAl9cchQac?si=c9WrV5nm5DRvOY-i
Aczkolwiek numer 1 zawsze będzie miał u mnie Land of Confusion https://youtu.be/TlBIa8z_Mts?si=Coem9v2roG8aTQ43

W grach również można trafić na kampanię prezydencką.
Potwierdzam, tyle razy przejeżdżało się przez tą "bramę" Kotliny Kłodzkiej, a nigdy nie miało się czasu (albo pogody) by zapoznać się z Bardem bliżej. Też nadrobiłem te zaległości i nie żałuję, szlaki i w szczególności widok na miasto ze skarpy przekozackie.
Nie no, od razu widać, że Pan Kaczor rzeczywiście się tym interesował, nie czuć sztuczności w jego przekazie. A przy okazji mógł być tym opisanym przeze mnie dziadkiem, którego nikt z nas nie miał (choć mój grał w pasjansa, także to już było coś).
A te anegdoty z politykami świetne. Dzisiaj taka rywalizacja w trakcie kampanii byłaby nie do pomyślenia.
Pamiętam jedynie, że byłem w dosyć dużym szoku jak trafiłem pewnego razu na ten film na YT. Cały czas obijały mi się o uszy historie jak to gry w tamtych czasach były spychane do podziemi, a telewizja starała się je przedstawić w samych negatywach. Tymczasem nagle pokazuje mi się archiwalny materiał gdzie zasłużony aktor odgrywa rolę superdziadka, z którym wieczorem po pomocy na gospodarstwie siadasz przy jednym komputerze i ogrywasz hirołsy albo cywilizację. Takie recenzje mógłbym oglądać po dziś, a zwłaszcza teraz kiedy nawet content gierkowy został zawirusowany przez tematy polityczne.
Szkoda, że nie było więcej takich programów, mity o szkodliwości gier upadłyby dużo szybciej.
"Pierwotna" wersja będzie miała za chwilę już ze 100 lat, także twórcy musieliby się naprawdę postarać, by odtworzyć oryginał.
A tak coś przeczuwałem, że jakieś pokazy się szykują, bo wczoraj dość nietypowe manewry odwalali nad podpoznańskim niebem. Ale że to będą te sławne radomskie, które już 2 razy kończyły się z "wielkim hukiem". Jeszcze kilka edycji i będą musieli postawić tam osobny cmentarz dla lotników poległych w tym miejscu. Już wcześniej te pokazy kojarzyły mi się z pamiętnymi wypadkami sprzed parunastu lat, coś czuję, że po dzisiejszym dniu Radom pożegna się z tym wydarzeniem.
To nie jest generalnie zła gra, bo druga część stoi na tych samych udanych schematach co część pierwsza. Problem w tym, że zimowy Nowy Jork z jedynki był czymś fenomenalnym, światem, o którym gracze pamiętają po dziś dzień. I naprawdę nie wiem w jakiej scenerii twórcy musieliby osadzić sequele The Division żeby przebić dokonanie pierwowzoru. Skąpany w promieniach słońca Waszyngton był udanym pomysłem..., ale nie oszukujmy się, nie ma podjazdu do tego, co widzieliśmy w pierwszej części. Choć oczywiście wielka pochwała dla twórców za kolejne świetnie odwzorowane miasto.
Fabularnie dużo gorzej (chociaż nadal się zastanawiam, czy tu była jakakolwiek fabuła), a warstwa strzelankowa bez zmian, bez coopa szybko się wynudzisz. Ale przynajmniej się nie wkurzysz gdy co aktualizację ktoś inny ma problemy techniczne, ale to już jest standard w grach Ubisoftu.