Hojny naczelny półprezes rokrocznie obdarza nas głosujących na najlepszą grę roku wyjątkowym darem zwanym abonamentem premium na tydzień. Wykorzystaj ten podarek mądrze. Najlepiej emotką z ciemnymi okularami.
To ten magiczny tydzień w roku, gdzie można przeglądać bez przeszkód golowe poradniki.
Prawdopodobieństwo nawiązania konwersacji z człowiekiem po drugiej stronie stanie się rarytasem. Część ludzi zamknie się w jakichś mniejszych grupkach typu discord gdzie będzie miała pewność z kim rozmawia, tymczasem główna sieć zostanie zdominowana przez sztuczne twory. To zabije ludzką kreatywność, przez co wielu znanych internetowych twórców odejdzie w cień.
Oczywiście nie można zwalać całą winę na AI, bo my sami zaczęliśmy przejmować wzorce od sztucznej inteligencji. Czasem jak sobie czytam sekcje komentarzy to odnoszę wrażenie jakby połowa komentarzy pochodziła od jednej osoby. U nas zalewu botów jeszcze aż tak dużego nie ma, a mimo to wszystko zrobiło się takie miałkie, nudne, żadnego ludzkiego ducha nie czuć. Kolosalna różnica między tym co jest teraz, a tym co było jeszcze z parę lat temu. Na szczęście są userzy, którzy ani trochę się przez ten czas nie zmienili i da się wyczuć od nich jakąkolwiek osobowość. Za 5 lat będzie to coś wyjątkowego, podobnie zakładanie wątków o osobistych sprawach.
Widocznie wiedzieli, że nie zaliczasz się do grona tych normalnych i zainteresujesz się tymi wpisami.
Nie wiem czy ta funkcja tak powinna działać, ale jak odkliknie się "pokaż w moje gry", to pozycja znika ze wszystkich kategorii, nawet z ocen. Czego szczerze mówiąc nie rozumiem, bo oceny to ja mogę ukrywać przed innymi ludźmi, a nie przed sobą. Tym bardziej, że ta ocena nadal jest zapisana w systemie, ta rubryka akurat powinna być nieruszalna.
Mogłaby być opcja przywrócenia wszystkich ukrytych gier, bo ktoś nieopatrznie sobie usunie gierki z list, zapomni i już ich nie zobaczy. Ja prawie sobie tak zrobiłem, bo zinterpretowałem listę moich gier jako posiadane przeze mnie gry, gdybym się nie zorientował, że te gry znikają we wszystkich kategoriach, to prawie poukrywałbym sobie wiele gierek, których już ledwo co pamiętam, że w nie w ogóle grałem.
W końcu jakieś podsumowanie, które rzeczywiście jest na końcu roku, a nie na początku grudnia. Drenz znowu nie zawiódł.
16 gier ocenionych, najgorszy wynik odkąd mam tu konto i liczę te statystyki. Chociaż godzinowo wcale nie było tak źle, ale trochę więcej czasu spędziłem na znanych mi multiplayerowych rozgrywkach. Niestety "zawodowo" spędziłem w tym roku masę czasu przed komputerem i było ciężko znaleźć chęci na wirtualny odpoczynek przed singlowymi produkcjami.
W formie takiej jak zawsze:
Najlepsza ograna gra - Metro Exodus (8.5) - Piękne zwieńczenie trylogii, która za grosze dostarczyła mi świetnej rozgrywki.
*Nieoficjalnie najlepsza ograna gra - Half-Life 2 z dodatkami (oceniłem wiele lat wcześniej lecz dopiero w tym roku ukończyłem w całości)
Najgorsza ograna gra - Terrorist Takedown: Konflikt w Mogadiszu (3.5) - Potężny kubeł zimnej wody, który pokazał mi, że czasem lepiej nie warto interesować się tym co kryje stara szuflada z zapomnianymi płytami CD/DVD.
Najlepsza/najgorsza (bo jak zwykle jedyna) ograna gra tego roku - Sejm: The Game (8.0) - Niespodziewanie świetne niskobudżetowe orańsko polskiej polityki, które i tak nie przyniesie refleksji.
A pokojowa antynagroda imienia Donalda Trumpa wędruje w tym roku do Enemy Fronta, który przez niechronologiczną żonglerkę misji w Warszawie i tymi nudnymi w partyzanckiej Europie wbił mi do czołówki rankingu najbardziej nierównych gier.
Nadal bojkotować szaleństwo na nowe gry i może jeszcze bardziej nastawić się na ogrywanie tych starszych, które każdy gracz powinien raz w życiu zagrać. Czas idealny, bo komputer coraz starszy, więc fajnie by było go jeszcze wykorzystać (a teraz znowu jest słaby czas na składanie nowego). Tolerancja na stare grafiki jeszcze mi nie zniknęła, a nie wiadomo jak to będzie wyglądać w dalszej przyszłości.
No to co nam tu przeżywasz, że istnieją ludzie, dla których każdy negatywny komentarz jest zły. Dla ciebie każdy negatywny komentarz jest git, równowaga w przyrodzie zachowana.
Tymczasem negatywne komentarze na temat filmu/gry: Hehe ale wokegówno 0/10
Stawiam na 2018
Z jednej strony ambitne plany samodzielnego złożenia pierwszego w życiu komputera, które ziściły się miesiąc później między innymi dzięki podchoinkowym datkom wiernych... domowników. Z drugiej strony prawdziwy test mojego PS4, który musiał w tym okresie przetrwać spotkanie z Red Dead Redemption 2, które po miesiącu oczekiwania w końcu zostało uruchomione podczas świąt. Naprawdę ciężko było się oderwać, a jeszcze jak zobaczyłem papierową mapkę w pudełku to moje postanowienie o ograniu tej gry podczas ferii zimowych poszło się walić, bo całość ukończyłem parę dni przed.
Oczekiwanie na nowy komputer, czekający na mnie Arthur Morgan, odkrycie mistrzostw w darcie, które jak się okazało również dostarcza wyjątkowego świątecznego klimatu (w tym tygodniu znów stanie się sportem narodowym). No i nie zapominajmy o GOLu gdzie również panowała dobra atmosfera. Wtedy chyba była ta pierwsza edycja Cyberadwentu (Adam Małysz z gry Małysz na zawsze w naszych sercach).
Niby całkiem niedawno, niby nic za bardzo się zmieniło, ale powtórzyć tych samych uczuć już się nie da.
Zgadza się, aczkolwiek na ten moment miałbym raczej odmienne zdanie. Przynajmniej moi koledzy, którzy świetnie się bawili w wildlandsach i myśleli, że tu będzie podobnie, są bardzo zawiedzeni. Ale nie dziwię się, fabularnie to typowa ubisoftowa średniawka, na której solo bym się bardzo wynudził. Poza tym nadal się zastanawiamy jak działa tu chronologia, skoro gra pozwoliła nam ubić finałowego bossa z aktu pierwszego przed ograniem reszty misji związanych z tą postacią. Widocznie nie trafiliśmy ze świętami, skoro postacie tu zmartwychwstają to widocznie tą grę powinniśmy zostawić na Wielkanoc.
Kto mu te filmy montuje, początek wygląda jak zwiastun jakiegoś kryminału z HBO, akcja jakby wywozili jakiegoś typa do lasu poza Warszawę (w sumie główny aktor pasuje idealnie). Jeszcze ten nagłówek XD. Aż przypomina się ten żart, co chłop krzyknął "węgiel żem przywiózł", a koń na to "ta, tyś przywiózł".
Ale żeby nie być taki surowy na święta, to miło zobaczyć, że marzenia dużej części Polaków w końcu się spełniły i nareszcie dostaliśmy naszego polskiego prezydenta Czech.

Gdy postanawiasz spędzić tegoroczne święta w tropikach, a żonie zachciało się żywej choinki:
Cieszy mnie, że nie tylko ja miałem jakieś świąteczne tradycje.
Pamiętam jak za młodu, gdy komputer w domu był jeszcze czymś nowym i zainstalowane na nim było tylko kilka gier, a jedynym przedświątecznym obowiązkiem było pomaganie w ubraniu choiny, zasiadłem po tym do Maluch Racera i NFSa Porsche i tak mi się te gry skojarzyły ze świętami, że przez długi okres czasu rokrocznie uruchamiałem je w tym dniu. Tak jak dla wielu Sylwester kojarzy się z Tomb Raiderem, albo jak jednemu naszemu userowi Nowy Rok z multiplayerem w pierwszym Call of Duty, tak mi 24 grudnia kojarzył się z jechanym Maluchem.
Potem gier przybyło, zaczęło się ogrywać te, które dostało się na prezent i tradycja umarła śmiercią naturalną. Ale w pamięci nadal pozostała.
Sejm the game jest dowalone, zapowiadała się jako typowa gra pod youtuberów, a stała się chyba najlepszą istniejącą parodią tego 460-osobowego cyrku. Grać póki te memy są jeszcze aktualne (choć ostatnio dodali kolejny rozdział, także gra będzie jeszcze pewnie wspierana). Aż szkoda, że w głównym plebiscycie nie został nominowany.
Trochę dziwne, że następna gra tych twórców nie znalazła się w polskich oczekiwaniach na 2026, obrali sobie temat mediów, a to brzmi jak kolejny idealny temat pod taką grę-parodię.
Jak zwykle, ktoś gówno się zna i chce zaistnieć w necie.
Te nazwisko było kojarzone już 20 lat temu, współtworzył legendarne Medal od Honor, by chwilę później zaorać tą markę swoim własnym tworem, który rozrósł się do niebotycznych dla reszty fpsów rozmiarów. Sam fakt, że to on zajmował się teraz ratowaniem Battlefielda (czyli też dawnej konkurencji) mówi samo za siebie.
Ta, policji, w której nie ma ludzi, będzie się chciało jechać na sygnale, bo nie szukasz osoby kurierskiej. Akurat pewnej grupie wyborców ten wytwór może przynieść więcej pożytku i szkody. Zobacz sobie ile jest ofert, w której nie szuka się osoby, tylko kobiety, i to w pracach, w których facet również ogarnąłby się bez problemu. Dla wielu młodych szukających jakiejkolwiek pracy jest to poważny problem.
Paanie, w naszych górach nie ma co się trzymać jednej lokacji, mamy tyle unikalnych regionów, że czas odpocząć temu Zakopcowi.
Jak chcesz w okolicach samiuśkich Tater to Zawoja, widoki na Babią, wiocha rozwleczona na 20 kilometrów, więc tłumów nigdzie nie uświadczysz... tylko z usługami jest kłopot, bo nie we wszystkich "dzielnicach" te sklepy i swojskie jadło są blisko.
Jak typowo pod zwiedzanie i niewymagające wyprawy górskie to Sudety i Dolny Śląsk. Wybór jest przeogromny, a nie chce mi się rozpisywać, i tak większość jedzie na Karpacz/Szklarska.
Bieszczady również polecane, aczkolwiek zależy o jakich Bieszczadach mówimy. Bo dla wielu Bieszczady zaczynają się już na Solinie, a w tych rejonach ze spokojem może być podobnie jak w Zakopanym. Te dzikie Bieszczady to te prawdziwe Bieszczady na samym południu, ale dla niektórych może już być tam za dziko.
Ewentualnie opcja hardkorowa to Beskid Niski i rejony Magurskiego PN, tam żywej duszy nie znajdziesz, 100% przyroda.
Nie rozumiem implementowania w takiej grze funkcji chodzenia. Sama jazda wymaga poprawy, a co dopiero komiczne chodzenie. Bajer, który podjarałby mnie paręnaście lat temu, gdy mało który symulator dawał takie możliwości, od takiej gry oczekiwałbym fajnej jazdy niż zbędnych mechanik. A to wszystko po to by pobiegać po nudnym i generycznym mieście lub żeby móc posprawdzać pasażerom bilety. W sumie zabawa w kanara daje tu więcej frajdy niż jazda autobusem, bo co drugi tu jeździ bez biletu, nawet niepełnosprawny zaproszony na pierwszą przejażdżkę w kampanii. A jak odkryjemy, że mandaty płacą również ci, którzy podchodzą do ciebie w celu zakupu biletu, to nic tylko kosić siano na ludziach, walić opóźnienia.
Jak zaboli, to ty również padniesz jego ofiarą, Cukier już od dawna wie o wszystkich wystarczająco wiele.
Late polle to sobie mogą mieć zbliżone, inna metodologia niż sondaże w czasach "pokoju". Obaj giganci dostali potężne baty(r) w I turze prezydenckich, a teraz mimo kryzysów znów urosło im do 70%, mhm, już to widzę. Sondaże.eu zbierają wszystkie sondaże do kupy i tworzą z tego jeden uśredniony sondaż z podziałem na regiony i mandaty, a wy nadal zachwycacie się jakimiś sensacyjnymi mijankami.
Przecież nie marudzę tylko mówię jak jest. Jak sama nazwa wskazuje, zadaniem komunikatorów jest komunikacja. To nie gra, że z botami będę się świetnie bawił. Rywalizację o liczbę userów, przynajmniej w Polsce, bo mapka Europy pod tym względem wygląda ciekawie, wygrała Meta. Też mi się to nie podoba, ale dopóki wszyscy tam są i wszystkie podstawowe funkcje działają, to nie mam zamiaru się przenosić.
Gdyby to jeszcze różniło się jakoś funkcjami, ale te podstawowe działają wszędzie tak samo, tylko różnią się wyglądem. I wszystkie spełniają swoje zadanie, dopóki nie przyjdzie ten jeden typiarz, dla którego specjalnie musisz zainstalować kolejną apkę bo inaczej nie będziesz miał jak do niego dotrzeć.
Jeśli nie sprawia ci to trudności, korzystaj z signala. Jak przyjdzie taka potrzeba to zmienię, większej różnicy mi to nie zrobi.
Ogólnie wszystkie korporacje uważają, że człowiek pod koniec grudnia tylko przygotowuje, żre i odpoczywa po świętach. Steamowe podsumowanie i tak wychodzi jako jedne z późniejszych.
Najlepszy jest Spotify lub YT co wypuszcza je na przełomie listopada i grudnia. Znaczy ja wiem, że grudzień przekłamuje statystyki muzyczne, bo wszyscy słuchają last christmas, ale i tak warto by było uwzględnić to w statystykach.
Kompletnie nie zachęcają mnie takie zwiastuny. Ostatnio zrobiono tak z Medievalem 3. Z początku jarańsko mieliśmy potężne, ale zamiast wyobrażać sobie jak to będzie wyglądało, to ze znajomymi bardziej się zastanawialiśmy kiedy w ogóle w to zagramy.
Hype jest dużo większy gdzie jest zwykła zapowiedź, cisza, cisza, cisza i nagle bach, zwiastun, za rok premiera (która i tak zazwyczaj jest przekładana).
To stąd ta pokojowa nagroda od FIFY.
Żaden człowiek na świecie w tym roku nie zgromadził tylu złota w jednym pokoju.
A mi nie, zawsze u mnie się ją ubierało o tej porze i tak już mi zostało. Choinki 2 tygodnie przed świętami kojarzą mi się z typowym korporacyjnym duchem świąt rodem z centrum handlowych, gdzie 27 grudnia już myśli się o sylwestrze i karnawale.
Wystarczyłby jeden bilet na wszystkie możliwe komunikacje wraz z pociągami, w Poznaniu taki mamy i to jest tak wygodne i niezłe cenowo, że już powoli zapominam jak to jest jeździć samochodem.
Niestety nie mieszkam w galerii handlowej i będę mógł się pochwalić dopiero 24 grudnia, ewentualnie 1 lub 2 dni przed.
Nie mielibyście czym opłacić rachunków za prąd do najnowszych RTXów gdyby nie wymysły graczy, także powinniście docenić nasz wolontariat:-P.
Słusznie, pozostawię te zadanie profesjonalistom:
https://www.gry-online.pl/newsroom/wiedzmin-3-z-nowym-dodatkiem-po-10-latach-najwieksze-zrodlo-potwi/zf2fbda
No i nie będzie, bo historia Geralta została zakończona. Teraz czas na kompletnie nową trylogię z Ciri.
A to że nadal dla memów tworzycie w swojej encyklopedii kontynuacje wiele lat przed ich zapowiedzią nie mając absolutnie żadnych informacji o nich to już nie moja wina (mam nadzieję, że już JUTRO zapowiedzą tego half life'a 3). W tamtym czasie nikt nie wyobrażał sobie innej grywalnej postaci w tej serii niż Geralt, zresztą niektórzy po dziś dzień tego nie mogą sobie wyobrazić.
Pierwsza styczność z kinectem to był jak skok w koniec XXI wieku. Z jednej strony pokoju znajomego starzejący się komputer z wieloma świetnymi grami, lecz z coraz bardziej starzejącą się grafiką, a po drugiej stronie pokoju pod telewizorem ta dziwna kamera co ciągle się na ciebie gapi. Odpalacie ją i z jednej strony wiecie, że nie ma tam za ciekawych gier, że to raczej ciekawostka, która dopiero w przyszłości pokaże swoje prawdziwe moce... ale przynajmniej masz wyjątkową okazję zmęczyć się fizycznie podczas grania w grę i pochwalić się narzekającej mamie, że się nie zna, bo teraz robią takie gry, że nie siedzimy całego dnia na tyłku tylko skacze się po całym pokoju.
Ale nie spodziewałem się, że to tak nagle wymrze, w tamtym czasie te gry rzeczywiście były na czasie, także wydawało się, że liczba takich gier będzie nadal rosnąć. Tym bardziej, że kinect nie potrzebował żadnych świecących się pałek jak to było w konsolach konkurencji, także pole manewru było jeszcze większe.
To tylko pokazuje, że w tym sporcie musi być podział na kierowcę 1 i kierowcę 2. McLaren udawał, że takiego podziału nie ma i praktycznie przewalił pewne mistrzostwo, nie mówiąc już o reputacji wśród fanów. Potem musieliśmy słyszeć te dziwne prośby o zamianę czy to po pit stopie, czy to na Silverstone jak Oscar dostał karę, żeby każdy miał jak najrówniej.
Ale z tym najgorszym mistrzem to bym się tak nie rozpędzał, przypominam kto rok temu rozpoczął gonitwę za pucharem, który był już wręczany Maxowi. W tym roku cały czas gdzieś utrzymywał się w okolicach podium, nastukał punktów przez co nawet awaria i odpał z Kanady nie przeszkodziły mu w byciu faworytem w ostatnim wyścigu. To nie był styl jazdy do jakiej przyzwyczaił nas poprzedni mistrz.
Weryfikacja jego talentu przyjdzie za rok, mamy zupełnie nowe rozdanie, a mistrz powinien pokazywać swój talent w każdych warunkach, również w tych nowych. Taki Vettel miał aż 4 mistrzostwa, a nie dał rady w 2014.
Głosowało na ciebie dokładnie 22 tysiące osób, taki masz mandat społeczny pionku Tuska. Na Prezydenta Nawrockiego i jego Program 21 głosowało 10,5 milion obywateli.
Na razie jego zdanie poparły 3 głosy więc idąc tym tokiem myślenia gówno się zna.
A tak właśnie się dziwiłem, że taki jubileusz teraz przeżywają, a o total warze całkowita cisza. A to była cisza przed burzą.
Przycisk "Oceny gier" nie zawsze działa. Muszę kliknąć opcję Dobre/Średnie/Złe, a dopiero potem działa mi lista wszystkich ocen.
Ale doceniam, wasze 100 obietnic na 100 dni jak na razie rzeczywiście jest spełniane. Zmiana ocen już nie dla bogaczy, możliwość usunięcia oceny* i dodania liczby godzin grania, wszystko co zapowiedziane zostało dowiezione. I na dodatek nie trzeba przeklikiwać na stronę gry by coś zmienić na liście, wystarczy zrobić to z poziomu profilu (Filmweb, uczcie się).
Ale mam nadzieję, że jak opanujecie ten programistyczny chaos, który niby tam macie, to jeszcze będziecie pracować nad wyglądem. Bo od tych pustych przestrzeni umierają oczy (oraz niektóre awatary, które rozlazły się niczym stara gra na panoramicznym monitorze). Ocena powinna się jak najbardziej wyróżniać i być widoczna, a jest mała i schowana max na prawo, tak że w ogóle nie widzę jakiej gry dana ocena dotyczy. No i ogólnie cała sekcja wygląda generycznie nudno, ale w sumie pasuje do nowego designu stronki. Szkoda, bo dawny wykresik może nie był funkcjonalny, ale za to był jasny, czytelny i oryginalny. Przydałby się jakiś godny jego następca żeby aż chciało się oceniać i przeglądać swoje oceny tak jak to jest na innych stronach. Jak na razie takiej chęci nie poczułem.
*Co się dzieje z recenzją w przypadku usunięcia oceny? Mam kilka gier, które oceniłem podwójnie, bo pomyliłem platformy i chciałem je usunąć by uporządkować swoją listę, ale niektóre recenzje przypisały się właśnie do tych niechcianych ocen. Fajnie jakby zostały zachowane, albo żeby można było je przenieść pomiędzy ocenami lub platformami.
To życzę powodzenia w tej fajnej zabawie, już teraz w tej grze jest tyle mechanik, że zwykły śmiertelnik potrzebuje paru światów by to ogarnąć, a co dopiero jak dorzucą do tego miliony dodatków. Już widzę tą dobrą zabawę przy kilkuset godzinnej nauce.
Hearts of iron 4 na samym początku był przyjemnym odmóżdżającym klikadłem do kolorowania mapy, by po kilku latach i dodatkach stać się kolejną paradoxową strategią dla spoceńców, także ja bym grał póki jeszcze ta gra może sprawiać przyjemność.

Nie neguję, że the division aspirowałoby na listę świątecznych klasyczków..., ale żeby mianować go Szklaną pułapką wśród gier?
Przecież miano giernego odpowiednika Szklanej pułapki już dawno zostało zarezerwowane przez tego nowojorskiego policjanta.--->
Przecież już od lat wygląda normalnie, czego wy chcecie. Połowa hollywoodu to ćpuny, a media uwzięły się na tego najsłabszego, którego dzieciństwo polegało tylko na zarabianiu kasy. Doskonale pamiętam te sensacyjne reportaże, że chłop jest w takim stanie, że za pół roku wyląduje na cmentarzu. Jak widać nadal jest wśród nas, tymczasem wielu innych przez ten czas poległo.
A ja wcale go nie winię po tym wyścigu, przecież widziałem co się działo i co odwalili praktykanci wypożyczeni z Ferrari. Katar to jego tor, każdy wynik poza wygraną nie wchodził wczoraj w grę. Zrobił co mógł.
Ale to nie przez strategów Oscar przejechał większość jesieni bez żadnego podium, to on wywalił się w sprincie w Brazylii i na pierwszym okrążeniu w Baku. To on był przez większość sezonu na prowadzeniu i tą okazję zmarnował. Może i miał niesprzyjające okoliczności, bo to raczej nie jest dziwne, że jego zespół woli, żeby mistrza zgarnął ich junior z tego samego kraju co zespół i jeżdżący już od wielu lat na solidnym poziomie, ale Max był w ciemnej dupie, a mimo to dalej walczy.
Jak na razie to McLaren nie trzyma ciśnienia, Lando już byłby mistrzem gdyby nie ich obecne odpały. Owszem, jeździ już bardziej asekuracyjnie, ale wyniki dowozi. Przewaga niestety zbyt duża.
Ale już raz dramaturgię w Abu mieliśmy także czekam na kolejną. Tylko taką nie za mocną, nie chce mi się znów przez następne miesiące czytać spiskowców piszących jak to kogoś okradnięto z tytułu. Zresztą i tak już się to zaczyna, bo pewien kangur znowu końcówki nie dowiózł...
Czy tam w tym konfederopolin mają jeszcze kluczyk do tej piwnicy, w której siedział Korwin? (btw polecam ograć niedawno wypuszczone the sejm, piwnica Korwina również jest obiektem żartów). Symbolem partii, która walczy głównie o niezadowoloną młodzież (ogarniętą, ale jednak zbuntowaną) staje się informatyk nieradzący sobie z kasą samoobsługową i łapiący się na AI. I to jest ta nowa jakość? Moja babcia przecież też to robi i w dodatku też niebie Tuska, po co przepłacać?
Chłopcy po wyniku prezydenckim Mentzena czują się zbyt pewnie, chyba nie są świadomi, że w ich sytuacji każdy % jest dla nich niebywale ważny, a walka o skrajności im się nie opłaca skoro wszystkich polexitowych szurów podbiera im ich dawny kolega, przewodniczący partii "piratów".
A Berkowicz od czasu Ikei chyba dopiero zaczyna się bawić. Żadnych komunikatów ze strony partii negujących jego przekaz również nie ma, czyli chyba robi dobrze. I niech robi tak dalej, przynajmniej już nikt nie pamięta, że jeszcze niedawno Bosak "wytarł podłogę" (podobno) Zandbergiem na debacie...
Rozumiem, że podobny los spotkał wasze gierne komiksy? One reliktem przeszłości są dopiero od niedawna, a wyszukać ich też już się nie da. W dobie wszędobylskich obrazków AI takie twory to naprawdę złoty relikt, żal usuwać takie dzieła, choćby z szacunku dla samych autorów, którzy naprawdę trzymali dobry poziom.
Opis gry musiałby zostać zmieniony, gra praktycznie nie przypomina tego, czego dostaliśmy w pierwszej zapowiedzi i zwiastunie.
Z jednej strony zmiany są na gorsze, bo gra jest w pełni liniowa. Nie możemy sobie wybierać członków partii, nie możemy samemu piąć się w górę w sondażach, głosowanie jest jedno i też wyboru większego tam nie mamy. Trochę szkoda, bo w tej tematyce aż prosiło się żeby gracz dostał wolną rękę.
Ale nie czuję się zawiedziony, bo liniowa fabuła pozwoliła bardziej skupić się na ośmieszeniu polskiej sceny politycznej. I twórcy zrobili to w naprawdę niesamowitym stylu. Praktycznie każdy znaczący polityk został tu tak zjechany, że nie ma czego zbierać. Żarty są pierwszorzędne i pomysłowe, a niektóre zrozumiałe tylko dla ludzi, którzy żyją na co dzień tym tematem. Sam w paru momentach nie mogłem zrozumieć lore'u niektórych żartów, a jednak staram się być na bieżąco ze wszystkimi politycznymi memami.
Także jeśli ktoś chciałby zrozumieć memiczność polskiej polityki, to zamiast sięgania do kabaretów czy mediów warto zaznajomić się z tą grą. Wskazane jest zrobienie tego jak najszybciej, bo polska polityka co chwila dostarcza nowego contentu i żarty obecne w grze szybko się dezaktualizują (aczkolwiek wiele z nich pochodzi z tegorocznej kampanii prezydenckiej, więc temat nadal świeży) oraz warto pamiętać o wyjęciu kija z D.U.P.Y. przed rozgrywką, bo niektórych politycznych płatków śniegu mogą urazić tutejsze orki.
Zresztą nie tylko oni, bo zwykli gracze również mogą poczuć się urażeni pewnym elementem, który został tu wykorzystany. Męcząca jest ta moda na AI, ale jest to chyba pierwsza w historii gra, w której to narzędzie naprawdę zrobiło kolosalną robotę. Bez tych głosów i bossowych muzyczek gra nie byłaby aż tak śmieszna.
Kryzys tożsamościowy to już mają od wielu lat. Kiedyś wyjście CODa to zawsze było jedno z większych wydarzeń jesieni, nawet jeżeli nie dowoził, to było o nim głośno. A teraz ledwo przymknąłem oczy, a tu z niedawno odgrywanego dla testów Black Opsa 4 zrobiła się część siódma. Niby wychodzi co roku, ale tych bardziej ceniących się graczy mało to interesuje.
Po pierwsze, nikt tam nie kupuje gier, a po drugie, trzeba chyba naprawdę kogoś nie lubić, żeby sprezentować mu grę na epicu.
Idealny timing wizyty, Sagrada Famillia 2 tygodnie temu przebiła wysokością katedrę w Ulm przez co po 130 latach zmienił się lider na liście najwyższych kościołów świata.
Ja już zapomniałem, że istnieje takie "święto".
Ze 2 razy może zainteresowałem się tymi promkami jak chciałem se sprezentować PS4 i nowy telefon na gwiazdkę. Ale od czasu gdy szukałem RDR2 miesiąc po premierze i najtańsza oferta pochodziła z niemieckiego Amazonu, to uznałem, że u nas to są gówno a nie promocje i wszelkie reklamy z black weekami olewam moczem.
Prawdziwy black friday u nas to jest jak biedronka da promkę 12+12 na weekend.
Nie wiedziałem, że nauczyciele i profesorzy, których w szkołach i na uczelniach przerasta obsługa komputera i projektora, należą do pokolenia Z. Może dlatego tacy ciency są młodzi w tym temacie, za bardzo biorą z nich przykład.
Jak dla mnie w końcu możemy pokazywać się na turniejach. Skuteczności nie ma, ale za to obrona nie dziaduje, a to w ostatnich latach była istna tragedia. Co z tego, że mieliśmy Lewego, Piątka i innych asów w ofensywie, jak z tyłu puszczali takie farfocle, że nawet nasi top bramkarze nic nie mogli zdziałać. A potem był wstyd na całą Europę, i jak tu mieliśmy wychodzić z faz grupowych.
Wczoraj obrońcy rzeczywiście się popisali. Holandia przeważała, ale okazji do bramek mieli naprawdę niewiele. Zabawne, że wystarczyło nasprowadzać nieznaną młodzież z ligi włoskiej by naprawić naszą największą zmorę.

Ale rozgrzanie, co drugi smutas albo w telefonik patrzy. Macie takie marsze w praktycznie każdym większym mieście, a wy nadal męczycie się jazdą przez pół Polski do tej znienawidzonej największej wsi w kraju.
Aczkolwiek w pełni popieram wasze podróże, przynajmniej u nas w Poznaniu więcej rogali zostaje dla nas. Zamiast tak łazić po tym zimnie to byście zostali w domciu i skosztowali, a nie tacy smutni jesteście, nagle byście doznali uroku uśmiechniętej Polski.
Szatę graficzną nadal oceniam na gorszą i to się raczej nie zmieni, tamta była uniwersalna, niby nowocześnie kafelkowo, ale jednak czuć było ducha starego internetu. A tutaj niby nowocześnie, ale jakbym się obudził w 2010 roku.
Ale za zmiany w systemie ocen, encyklopedii oraz w profilach (choć efekty tego jeszcze sobie ocenimy) rzeczywiście szacuneczek. W końcu będzie większy sens oceniania tutaj, bo wielu do tego celu wolało korzystać z filmwebu.
Ta, magia świąt w listopadzie. Ciekawe, że akurat to konsumpcjonistom nie przeszkadza, że już teraz na początku listopada zaczynamy być faszerowani reklamami o magicznych świętach. Potem przychodzi faktyczny okres świąteczny, a człowiek już jest tymi świętami zmęczony, bo przez ostatnie 2 miesiące był bombardowany filmikami z mikołajem, śniegiem i rodzinną atmosferą w tle.
Reklama jest git, idealnie pokazuje sztuczność z jaką przemysł marketingowy podchodzi do tego wyjątkowego okresu. Magii w tym nie ma za grosz.
No i co za różnica, przecież we współczesnej mainstreamowej muzie jest nawalone tyle komputerozy, że nawet bym się nie skapnął jakby mi w radiu zagrali EjAjowy hit. Po prostu poszli o krok dalej i zamiast instrumentów, to zastąpili wokal. Sam zresztą się tym bawiłem i naprawdę byłem w szoku jak dobre przeboje mi generowało, a przecież bawiłem się darmowymi wersjami. Filmy, gry lub teksty pisane muszą jeszcze poczekać, ale dla świata muzyki sztuczna inteligencja stała się naprawdę solidnym przeciwnikiem.
Może dzięki temu prawdziwi twórcy wezmą się do roboty, bo w ostatnich latach muszę sięgać do coraz większej niszy by wyłapać coś wyjątkowego.
No wiesz, od samego początku natrafiałem na twoje odwieczne marudzenie pod wszystkimi newsami związanymi z American i Euro Truckiem oraz pod podobnymi jubileuszowymi wątkami (byłem pewien, że i tu wpadniesz), także te parę plusików jest jakąś tam nagrodą za te lata udręki.
Aczkolwiek moja stówa niknie przy twoim 180, bo to cud, że ktoś chce jeszcze z tobą dyskutować, moją listę ignorów okupujesz już od długich lat. Także możesz poczuć się kultową postacią tego forum, drugiego takiego usera ciężko znaleźć.
Oj przydałaby się teraz taka wysokobudżetowa gierka z tego uniwersum. W czasie największego hype'u na matrixa technologia mocno ograniczała twórców i oddanie całego potencjału tego świata było niemożliwe. Były co prawda takie projekty jak the matrix online, ale tylko na papierze brzmiały futurystycznie, bo w praktyce efekty nie były szałowe.
Ale dzisiaj bez problemu taka gra stałaby się hitem. Uniwersum nadal ma olbrzymi potencjał, skoro filmowcy nie potrafią go odpowiednio wykorzystać to czas, żeby twórcy gier się tym zajęli. Szkoda, że jak na razie skończyło się tylko na demie technologicznym.
A w tym przypadku w sumie wtopili, bo po premierze jedynki nawet najgorsza gra o matrixie zarobiłaby fortunę. A Kojima akurat przykłada się do gier jak mało kto. Rzeczywiście mogła z tego wyjść potężna produkcja wspominana przez lata.
thehunter ale z rybami. Tyle co trzeba wiedzieć. Czyli nic ciekawego.
O ile zabawa w myśliwego rzeczywiście była na pewien sposób wyjątkowa (no bo nie każdy ma wujka w pewnej rolniczej partii), tak wędkarstwo jest już bardziej powszechne i możliwe dla przeciętnego obywatela. I ciekawsze również, prawdziwe wędkowanie niesie za sobą bardziej atrakcyjniejsze aktywności "poboczne" niż szukanie chorych daglezji. Także po co w sumie odpalać grę, skoro wystarczy pojechać na najbliższe bajoro, nazbierać dobrego towarzystwa i tam się dobrze bawić.
Wiem, wyobrażam sobie, że ciężko stworzyć ekscytującą grę o wędkowaniu. Tak samo by było w przypadku symulatora zbierania grzybów. Ale jednak można było to zrobić lepiej. Mapa to typowy amerykanski national park rządzony przez wąsatego szeryfa. Więcej tu gór niż wody. Im dłużej grałem, tym bardziej miałem chęci na powrót do oryginalnego thehuntera. Są ciekawsze mapki, niestety tradycyjnie dostępne za dodatkową opłatą. Mapka z podstawki to potężne nudy. I nawet pozwiedzać jej nie można, ponieważ model jazdy samochodu i łodzi to poziom poprzednich dwóch dekad, także powodzenia w nie wkurzaniu się.
To po najnowszym kadzidle, eksperymenty nad nim zostały przerwane w trybie natychmiastowym. Widocznie próbki nadal się rozchodzą po okolicy, już ja sobie z tymi paniami pogadam.
Wielkim fanem takiego typu strategii to nie jestem, po prostu oczekiwałem gry w którą pogram pewnie z jeden świat i ostatecznie wrócę do cywilizacji, ale koniec końców muszę przyznać, że bawiłem się tu znacznie lepiej.
Co prawda czuć przy graniu jakby to była taka cywilizacja w domu, bo część mechanik typu religie, handel czy zanieczyszczenie sprawiają wrażenie, jakby twórcy nie mieli za bardzo pomysłu jak ugryźć ten temat. Na szczęście gra nadrabia nowinkami, których nie ujrzymy u głównego konkurenta. Sposób prowadzenia bitew, ekspansja na nowe terytoria, czy będąca już takim małym symbolem Humankinda, czyli zmiana kultur po każdej epoce (których jest naprawdę sporo), to są naprawdę przyjemne rzeczy, dzięki którym aż chce się zagrać w kolejną turę.
Wgląd do statystyk dotyczących granego świata mamy dopiero po końcu gry, także to też jest jakaś motywacja do ogrywania świata do samego końca. Szkoda tylko, że i tutaj twórcy nie trafili z datami i XXI wiek pojawia się gdzieś w czasie głębokiego średniowiecza/nowożytności.
W każdym razie w rywalizacji Cywilizacja vs reszta świata dałbym remis, choć więcej radości dał mi jednak Humankind.
Patrz Bożenko, jeszcze tylko tradycyjne narzekanie o zmianę czasu, o to jaki ten rok był do dupy, o stypę na GOLowym sylwestrze i znów zaczynamy od początku.

Nie wiem czy jest się czym radować, przecież to oznacza jeszcze więcej obietnic do spełnienia.
Dzieciaki mam gdzieś, one i tak znajdą swoje miejsca gdzie takich treści mają pod dostatek. Po prostu wymagajmy jakichś standardów, inaczej za parę lat regularnie będziemy dostawali newsy typu "O ty k***o", żona podebrała mi słuchawki, bo były tak dobre. Chociaż i tak tego klikalnego nawyku nie zatrzymamy, w końcu już parę lat temu wychodziły filmy, które "waliły prosto w ryj".
Już i tak przez te klikowe żebractwo newsroom przeglądam tylko okazyjnie, a i tak uważam, że GOL w tym temacie jeszcze trzyma jakiś tam poziom. Szkoda by było go zaprzepaścić. To, że wygląd jest gorszy, to nie znaczy, że i jakość ma się obniżyć.
spoiler start
BTW Fajny stopień masz ustawiony, przez chwilę myślałem, że sam sobie odpowiedziałem hehe
spoiler stop
Zmiany zmianami, ale nie zamieniajcie się w sport.pl, gdzie co drugi news ma w nagłówku cytat, który trzeba ogwiazdkować. Serio, wystarczy to zawrzeć w tekście, nie musi tego cały internet widzieć. A wy akurat tym bardziej powinniście się pilnować, bo jeszcze parę lat temu potrafiliście zbanować za słowo dupa, a teraz sami dołączacie do coraz powszechniejszej wulgaryzacji języka.
Wrócą, tylko zmienią taktykę i będą sobie plusować, żeby ich post pojawił się możliwie jak najwyżej.
Jakbym żarł te wszystkie reklamowane suplementy diety, to też bym tak sztucznie wyglądał, także reklamom farmaceutycznym akurat doda to autentyczności.
Oj Bociek, Bociek, GOL się zmienił, a ty nadal taki sam marudzący dziad jak dawniej.
To, że ty nie wiesz gdzie to leży, to nie znaczy, że nie mają prawa pokazać się w świecie. Ograli Kamerun, czyli jednego z afrykańskich mundialowych pewniaczków, także prawdopodobnie na stary mundial również by się dostali. Tym bardziej, że Afryka wcześniej miała najbardziej niesprawiedliwy system eliminacji ze wszystkich kontynentów, także teraz akurat okazji do narzekań być nie powinno.
Ale podoba mi się, że wciskasz na MŚ Szwedów, którzy właśnie przewalili z nieistniejącym po części państwem, przez co mają mniejsze szanse na awans niż Wyspy Owcze. Włosi też nie lepsi, znowu nie potrafią wygrać grupy i pewnie 3 raz z rzędu będzie płakańsko po barażach.
Faworyci z turnieju na turniej odwalają coraz nudniejsze widowiska, także czekam na kolejne niespodzianki. No i oczywiście na GOLową ruletę.
A tam nie przesadzaj, patrz jakiego cyca masz teraz na pół strony jak wchodzisz w wątek.
Wizualia oceniam tak: https://youtu.be/PVbtP2oLII4?si=qBBdT0AacT3JGqTn (Edit. Ok, test wstawiania filmów z YT wypadł pozytywnie)
Design zapożyczony od tych wszystkich futurebeatów i innych waszych mniejszych portali, na które mało kto wchodził (między innymi też przez wygląd). Ciężko będzie się odnaleźć w tej bezkafelkowej bieli, chyba czas stać się mężczyzną i w końcu włączyć ten ciemny motyw. Te zwężone forum na komputerze wygląda tragicznie, jakbym cofnął się do GOLa sprzed 15 lat. Chyba przejdę się po stary monitor 4:3 dla klimatu.
Profil:
-Sekcja ostatnio oglądane na samej górze totalnie zbędna. Tym bardziej, że nadal jest zbugowana i pokazuje mi gierki, które przeglądałem ostatnio w dniu zakładania konta (w sumie nazwa adekwatna, oglądane jako ostatnie hehe). Wcześniej była na samym dole, więc miałem to gdzieś, ale teraz nie wygląda to dobrze.
-Smuteczek, że nie mogę przejrzeć daty swojej oceny. Nieraz w ten sposób przypominałem sobie, kiedy daną grę ogrywałem. Jedynie po swoich recenzjach będę mógł teraz to rozpoznać. Poza tym mam nadzieję, że to przejdzie jeszcze ewolucję i będzie można przejrzeć wszystkie swoje oceny i recenzje, a nie tylko te ostatnie. Bo jak to ma wyglądać tak jak z naszymi komentarzami, że po iluś tam wpisach przepadają one w odmętach internetu, to ja dziękuję za takie zmiany.
-Usunięcie oceny również by się przydało albo chociaż przeniesienie jej na inną platformę, bo kilka razy klikło się nie w tą platformę co trzeba.
Aczkolwiek do nowej encyklopedii i systemu ocen nie mam zarzutów. W końcu można posortować gry na podstawie daty premiery. No i pomysł żeby poszerzyć listę ekspertów o zwykłych userów świetny. Myślałem, że w kwestii ocenowej rewolucji te oceny wywalicie jako pierwsze, bo wcześniej chyba nikt nie wiedział jak dostać się do tego wiernego grona opinii ojców redaktorów. Ale takie zmiany to ja rozumiem.
Ale ten pomysł z łapkami dosyć ryzykowny.
Teraz to bardziej powinno się wyzywać od polskich onuc. Bo ruscy pewnie sami są w szoku jak łatwo łyknęliśmy ich przekaz. Oni już nie muszą nic robić, przecież sami główni rywale ostatnich wyborów prezydenckich byli zgodni w temacie benefitów dla Ukraińców, już samo to pokazuje jakie nastroje panują w naszym "tolerancyjnym" narodzie. Także wątek mocno spóźniony, krytyka Ukraińców jest znów w modzie.
Chociaż wspominki o Lwowie dawno nie czytałem, także tutaj oryginalność na plus. Aczkolwiek nie wiem czy przygarnianie terenu z kolejnymi milionami Ukraińców tylko po to by pojechać sobie na wakacje ma wiele sensu.
Z tej okazji pragnę po raz kolejny przypomnieć, że historia amerykańskich żołnierzy z Brothers in arms nadal nie ma swojego zakończenia. Aczkolwiek po ostatnich odpałach Randy'ego mój entuzjazm spadł do zera i nawet na przecenie bym tego nie tknął.
Wystarczy, że przestaniesz dostarczać dzieci i już jesteśmy w dupie. Zresztą już widać w Polsce pierwsze efekty tego strajku.
A więc to są te nowe zmiany na forum, skoro my już jesteśmy za starzy na internetowe poddymianie, to sami redaktorzy wzięli sprawy we własne ręce.
Ja jako zwykły Polak o zwykłej polskiej mentalności powiem tyle, że żaden obcy nie bedzie mnie tu GOLa obrażał. Tylko ja i inni użytkownicy mogą to robić, a nie jakieś kiszczaki. Także w tej wojnie jestem neutralny, ale jednak #muremzawilkiem.
Tym bardziej, że ta ludologowa patusiarnia rzeczywiście parę razy robiła syf na naszym forum. Niestety ta wojenka nie przyniesie dużej korzyści dla was, radykalni mają lepszą siłę przebicia. A syf znowu będziecie musieli sprzątać. Ale co uzbieracie na klikach to wasze... i jego też...
Też bym uznał, że 17, ale tu nie będę zbyt obiektywny, bo zbiegło mi się to z powrotem do "giernej współczesności", kiedy to po latach siedzenia na starym kompie zdecydowałem się na PS4 i wtedy każda gra uruchomiona na tym cacku wydawała mi się skokiem do zupełnie innej epoki. A że FIFA była w zestawie z konsolą, to wiadomo, że źle nie mogę jej wspominać. Chociaż coś w sobie musiała mieć, bo taka FIFA 18 była dla mnie totalnym ściekiem, choć to tylko rok różnicy. Gry w obronie nie ogarniałem, kontynuacja trybu fabularnego tragiczna, tylko mundialowy dodatek dobrze wspominam.
Największe wyzwanie sprawiała FIFA 12 (zawsze byłem spokojnym graczem, ale tutaj to nieraz po straconej bramce w myślach rzucałem monitorem przez okno hehe) i pod względem realizmu chyba to właśnie ona najbliżej zbliżyła się do perfekcji. Naprawdę tyle wyjątkowych bramek udawało się tam strzelić, że musiałem kasować pliki z powtórkami, bo nie chciały już mi się mieścić. Nieraz ją nienawidziłem, ale po latach doceniam. Tym bardziej, że nadal jest jedyną grą, w której przekroczyłem 1000 godzin. Im jestem starszy, tym ten wynik jest coraz bardziej nieosiągalny przy jakiejkolwiek grze.
Za to te bardziej starożytne to inna para kaloszy. MŚ 2006 i FIFA 09 na PCetach to były identyczne gry (ah ta ówczesna nienawiść do komputerów) i już wtedy wyglądały dosyć archaicznie... ale klimat był nieziemski. Wygrywanie mistrzostw świata grając San Marino, możliwość tworzenia własnego zespołu, minieventy wyświetlane na laptopie w karierze menedżerskiej, a to wszystko ze świetnym soundtrackiem w tle. Magia, której współczesne FIFY nigdy nie osiągną.
W każdym razie nie da się ocenić, która była najlepsza. Emeryci powiedzą, że FIFA skończyła się na mundialu '98 i od tego czasu wypuszczają tą samą grę, tylko numerek dodają. Za to moje pokolenie patrzy z sentymentem na edycje z poprzedniej dekady. Ja się przyłączam do tej drugiej grupy.
Gracze, kiedy dowiadują się, że istnieją na świecie ludzie, którzy nie lubią grać w gry-->
Miło, że użytkownikom bez wykupionego premium umożliwiliście przejrzeć recenzję gry premium.
Lubię motorsport, aczkolwiek tematyka Rajdu Dakar nie jest w moim obszarze zainteresowań. Myślałem, że po tej grze się to zmieni, ale jakoś nie czułem entuzjazmu i klimatu tego wydarzenia przy ściganiu. Chociaż pewnie lepiej się nie dało odwzorować tego rajdu, skoro już na łatwym poziomie niektóre trasy potrafią rzucić wyzwanie, a co dopiero dojechanie do mety na tych wyższych poziomach. No i możemy konkurować z prawdziwymi zawodnikami, to zawsze daje nutkę autentyzmu do gatunku gier na podstawie sportu. Także w jakiś tam sposób wyróżnia się ta gra na tle innych rajdówek.
Akurat wrzesień i początek października jeszcze nie są złe. Wieczorek z dnia na dzień robi się coraz szybszy, a mimo to temperatury nie są takie niskie, a w pojedyncze dni potrafią nawet skoczyć do wartości "wakacyjnych", także wychodzenie z domu nadal potrafi sprawić przyjemność, wystarczy tylko lepiej się odziać.
Z depresjami poczekajmy do listopada jak przez następne pół roku świat zewnętrzny będzie wyglądał dzień w dzień tak samo. Chociaż sam za bardzo nie skorzystałem z tegorocznego lata, także chętnie poczekałbym z tym zimnem jeszcze z parę tygodni.
Dlatego obchodzony jest kilka dni później, dzięki temu mam trochę większe szanse, że przetrwam go nienaruszony.
Nieee, żadnego usuwania konta. Początkowym celem mojej obecności tutaj było typowo odkrywanie i ocenianie gier i póki będę w coś grał, to nadal będę starał się tu pojawiać. Co prawda staram się te oceny zapisywać też gdzie indziej na wypadek gdyby rzeczywiście cała stronka padła, ale ani myślę się anonimizować. Poza tym gdzie indziej mógłbym się chwalić swoimi screenami:-P
A z tym rankingiem to sam nie jestem pewien. Kiedyś to sobie liczyłem i brakuje mi paru punktów, ale miałem kilka miesięcy absencji na samym początku gdy skończyły mi się gry do oceniania, więc wtedy mi się nie nabiły. Nigdy też nie dostałem maila od naczelnych naczelników, że przekroczyłem granice "grzechu", także prawdopodobnie nadal jestem czysty.
Ostatnio w modzie są wątki rocznicowe typu "18 lat na GOLu", także ja również chętnie dołączę się do tej tradycji świętowania. Oczywiście muszę to zrobić w innej formie, bo do takiego jubileuszu jeszcze muszę "trochę" poczekać. Ale w końcu nastała okazja, otóż dziesiątego dnia miesiąca, po tylu latach giereczkowej dyskusji, doczekałem się trzycyfrowej rangi przy profilu. Do forumowego emeryta nadal mi daleko, aczkolwiek można poczuć się staro.
Bo jeszcze całkiem niedawno przy pierwszych logowaniach nie mogłem ogarnąć jak to możliwe, że na gierkowym forum (w tamtym czasie temat nadal głównie dla młodych) większość forumowiczów to jakieś dorosłe prezesy z rankingami ponad 100 i 150. Jeszcze punkty nabijają się tylko raz na miesiąc, i to oczywiście pod warunkiem, że nie wkurzysz panów adminów, inaczej ci zabiorą. A najgorzej jak się z takim doświadczonym użytkownikiem pokłóciłeś, od razu było wiadome, że jako "juniorek" jesteś na przegranej pozycji. Dlatego tak bardzo lubiałem patrzeć jak ta liczba przy profilu rośnie.
Ranking rósł, rósł, i tak oto wbiła się setka. Mało porównując do innych, ale poświętuję sobie, bo nie wiadomo czy dociągnę do kolejnych jubileuszy. Niby tylko 10 lat, ale internet bardzo się zmienił od tego czasu. Coraz więcej frustracji, a coraz mniej radości w tym wszystkim. A następne lata nie wyglądają jakby się to miało zmienić. Ale dla paru wątków nadal warto tu wchodzić. I takich wątków nadal życzyć temu forum.
Czas zmienić stopień z Prymasa na Kardynała hehe.
No to chyba dobrze, że nie pada argument, że to wina gierek/filmów/muzyki itp.
Zresztą czego innego mają się czepiać, skoro już nawet na tym portalu i forum jest więcej o polityce niż o gierkach, a i tak mamy tu dużo bardziej ogarniętych userów niż w innych miejscach. Obecny internet to ściek, a fala nienawiści z niego przechodzi już na normalne życie, o czym przekonał się niedawno znany już na całym świecie Amerykus. I takich zamachów będzie coraz więcej. I przez to jesteśmy na dobrej drodze do ograniczeń i zakazów. Możemy sobie wzajemnie podziękować, bo sami sobie to zrobiliśmy.
No i teraz wszyscy będą wiedzieli, że mam nie wysprzątane i że nadal nie wyremontowałem tego obiecanego dachu.
Ktoś potrafi wytłumaczyć co się tu stanęło?
Gęstochowa przestał tworzyć swój content.
Najszybszy wyścig F1 w historii - 1 godzina i 13 minut. To pewnie dlatego serwery elevena nie wytrzymały.
Szkoda, że dominacja McLarena przyszła w czasie gdy mają tak bezpłciowych kierowców. Już widzę te teamordersowe kombinacje za czasów Raikkonena czy Alonso.
Skoro był Rammstein, no to każdy teledysk Petera Gabriela: https://youtu.be/PBAl9cchQac?si=c9WrV5nm5DRvOY-i
Aczkolwiek numer 1 zawsze będzie miał u mnie Land of Confusion https://youtu.be/TlBIa8z_Mts?si=Coem9v2roG8aTQ43

W grach również można trafić na kampanię prezydencką.
Potwierdzam, tyle razy przejeżdżało się przez tą "bramę" Kotliny Kłodzkiej, a nigdy nie miało się czasu (albo pogody) by zapoznać się z Bardem bliżej. Też nadrobiłem te zaległości i nie żałuję, szlaki i w szczególności widok na miasto ze skarpy przekozackie.
Nie no, od razu widać, że Pan Kaczor rzeczywiście się tym interesował, nie czuć sztuczności w jego przekazie. A przy okazji mógł być tym opisanym przeze mnie dziadkiem, którego nikt z nas nie miał (choć mój grał w pasjansa, także to już było coś).
A te anegdoty z politykami świetne. Dzisiaj taka rywalizacja w trakcie kampanii byłaby nie do pomyślenia.
Pamiętam jedynie, że byłem w dosyć dużym szoku jak trafiłem pewnego razu na ten film na YT. Cały czas obijały mi się o uszy historie jak to gry w tamtych czasach były spychane do podziemi, a telewizja starała się je przedstawić w samych negatywach. Tymczasem nagle pokazuje mi się archiwalny materiał gdzie zasłużony aktor odgrywa rolę superdziadka, z którym wieczorem po pomocy na gospodarstwie siadasz przy jednym komputerze i ogrywasz hirołsy albo cywilizację. Takie recenzje mógłbym oglądać po dziś, a zwłaszcza teraz kiedy nawet content gierkowy został zawirusowany przez tematy polityczne.
Szkoda, że nie było więcej takich programów, mity o szkodliwości gier upadłyby dużo szybciej.
"Pierwotna" wersja będzie miała za chwilę już ze 100 lat, także twórcy musieliby się naprawdę postarać, by odtworzyć oryginał.
A tak coś przeczuwałem, że jakieś pokazy się szykują, bo wczoraj dość nietypowe manewry odwalali nad podpoznańskim niebem. Ale że to będą te sławne radomskie, które już 2 razy kończyły się z "wielkim hukiem". Jeszcze kilka edycji i będą musieli postawić tam osobny cmentarz dla lotników poległych w tym miejscu. Już wcześniej te pokazy kojarzyły mi się z pamiętnymi wypadkami sprzed parunastu lat, coś czuję, że po dzisiejszym dniu Radom pożegna się z tym wydarzeniem.
To nie jest generalnie zła gra, bo druga część stoi na tych samych udanych schematach co część pierwsza. Problem w tym, że zimowy Nowy Jork z jedynki był czymś fenomenalnym, światem, o którym gracze pamiętają po dziś dzień. I naprawdę nie wiem w jakiej scenerii twórcy musieliby osadzić sequele The Division żeby przebić dokonanie pierwowzoru. Skąpany w promieniach słońca Waszyngton był udanym pomysłem..., ale nie oszukujmy się, nie ma podjazdu do tego, co widzieliśmy w pierwszej części. Choć oczywiście wielka pochwała dla twórców za kolejne świetnie odwzorowane miasto.
Fabularnie dużo gorzej (chociaż nadal się zastanawiam, czy tu była jakakolwiek fabuła), a warstwa strzelankowa bez zmian, bez coopa szybko się wynudzisz. Ale przynajmniej się nie wkurzysz gdy co aktualizację ktoś inny ma problemy techniczne, ale to już jest standard w grach Ubisoftu.
Ja bym się bał, główny bohater pierwszej części również sprzedał swoją Mafię i marnie skończył.

Naga broń (8.5) - Frank Drebin byłby dumny z syna. Odrzucenie pomysłów oryginalnych twórców i MacFarlane jako producent sprawili, że obawy miałem duże, że dostaniemy jakiś NaTed Gun z kloacznym humorem w jego stylu. Tymczasem typ humoru wręcz niesamowicie zbliżony do oryginału (przy scenie z bałwanem czułem jakby to była 4 część z Lesliem nakręcona 30 lat temu), a w dodatku idealnie skrojony pod Nessona. Cel osiągnęli, już raczej nie sięgnę po te jego taśmowo kręcone niskobudżetowe akcyjniaki. Już wcześniej ciężko było to oglądać na poważnie, a od teraz jeszcze będę miał przed oczami sceny jak wyrywa komuś łapy albo dostaje nagle kubek z kawą.
Nie obrażę się, jeśli to będzie zalążek nowej trylogii. Odrodzenie tego typu komedii w tych smutnych czasach byłby czymś pięknym, zwłaszcza jeśli będą to robić w takim stylu jak tutaj (nowy Straszny film będzie miał wysoko postawioną poprzeczkę). Zresztą Liam już dostał angaż w jakiejś kolejnej komedii, może chłop na starość odpuści te odbieranie nieznanych numerów od randomowych terrorystów i spełni się w zupełnie innej roli.
Odszukałem i odkurzyłem z płytowych czeluści lat 2000. nie będąc świadomym, że w ogóle mam taką grę w kolekcji. I niestety niewiedza to jednak błogosławieństwo. Lepiej żyło mi się bez tej wiedzy. Strzelanie drewno, a nasi koledzy są zbyt nieprzewidywalni żeby im zaufać (pokaz mocy ówczesnej sztucznej inteligencji, ta dzisiejsza mogłaby się od niej uczyć). Amunicji zbierać się nie da więc w połowie misji możemy być w czarnej d... Somalii.
Plusik za dobrze dobraną muzyczkę do tej padaki oraz za próbę zrobienia z tych kanciastych kształtów czegoś na wzór afrykańskiego konfliktu. A, i wychylać się można, tu rzeczywiście byłem w szoku jak to zobaczyłem.
Dokładnie, przecież ludzie odznaczeni orderami też tak piłkę ogarniają.
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezes-pzpn-bawil-sie-z-politykami-pis-redakcja-pokazala-dowod-nagranie/l1hndem
No ja nie podzielam entuzjazmu. Już widać, że będzie nasrane fanservicem, żeby zaznajomiony widz co chwilę mógł mieć reakcje jak DiCaprio oglądającego siebie w Pewnego razu w Hollywood. Zresztą w pierwszym sezonie też tak wyglądało, falloutowe klimaty prima sort, ale niczego więcej ze serialu już nie pamiętam.
Co tym bardziej niepokoi, bo New Vegas miał świetną historię i przydałoby się godnie rozszerzyć to "uniwersum", także tym razem sam klimat już nie wystarczy do sukcesu. A przegrać fabularną batalię z gierką to jednak trochę wstyd.

Koniec już tego lata, czas powoli szykować się na Wszystkich Świętych.
Mam wrażenie, że co roku mi się one zmieniają, aczkolwiek priorytetem od wielu lat jest Australia. No i przez te wszystkie drugowojenne tematy zawsze ciągnęło mnie do Normandii.
Warta zainteresowania. O ile filmy drogi są powszechnie znane, tak gatunek "gier drogi" jest rzadziej spotykany, a zwłaszcza gdy mówimy o nieliniowych grach fabularnych. Idealna dla graczy lubujących się w klimatach amerykańskich bezdroży lat 90. W dodatku klimat ten jest wzmacniany graficzną stylistyką nawiązującą do świetnego Firewatcha. Aczkolwiek o ile Firewatcha bardzo szanuję, tak tą grę zaliczyłbym bardziej do kategorii ciekawostek.
Zacznijmy od tego, że nasze grywalne postacie są tłem dla toczącej się historii. To spotykani podczas podróży bohaterowie są tymi ważniejszymi. Nasi nastolatkowie nie mają nakreślonej żadnej historii, stąd też nie odczuwałem większej motywacji by podążać w kierunku owianego sławą muru. Tym bardziej w późniejszej fazie rozgrywki kiedy się okazuje, że w sumie wystarczy przed granicą spytać miłego sprzedawcę co i jak warto zrobić. A nawet jak mi się przekroczenie muru nie powiodło, to spokojnie, zaraz przecież weźmiemy pod stery następnego młodego.
Napięta sytuacja w kraju mogłaby motywować do tych ucieczek, ale w sumie o Petrii również za dużo dowiedzieć się nie możemy. Ot, jest sobie przywódca Tyrak, jest sobie telewizyjna propagandzistka Sonya i był sobie kiedyś zamach, który nim nie był (już chyba wiem na którym kraju wzorowali się twórcy). I że są tłumnie uciekający nastolatkowie, których jak złapią to wysyłają do kopalń. Ale dlaczego akurat oni uciekają, a nie inne grupy? Gospodarczo jest padaka i to jest jakaś forma strajku, czy po prostu młodym gniewnym się zaczęło nudzić i chcą łyknąć trochę adrenaliny próbując ominąć ruch obrony granic? Na ten temat gra nic nie mówi.
Główni bohaterowie są bardzo nierówni. Możemy mieć do czynienia ze spoko tirowcem albo młodym komputerowcem, ale możemy też spotkać dwóch fajnozłodziei, wspominaną propagandzistkę, która musi nas wkurzyć w każdej scence (a co zabawne, w jednej z ważniejszych scen próbuje nieudolnie pokazać swoją ludzką twarz) oraz niestabilnego taksówkarza, który został tu dodany chyba tylko po to, żeby nie było aż tak łatwo. Zazębienie się w końcówce tych postaci było mocno na siłę, ale przynajmniej oddzielili ich historię od tych bardziej normalnych bohaterów.
Zresztą zakończenia również nie są mocną stroną tej gry. Kolejna gra, która jest reklamowana jako ta, gdzie każdy dialog jest ważny, a koniec końców zakończenie różni się tylko detalami. Wiele wątków zostaje niedopowiedzianych, choćby Zoe i jej dokumenty, które wręcz powinny namieszać w zakończeniu, a dziwnym trafem twórcy zapomnieli o ich istnieniu.
Dla samej podróży i przygody Road 96 jest rzeczywiście unikalnym doświadczeniem. Gra celnie reaguje na nasze dalsze zachowania, przez co mamy wrażenie, że cała otoczka fabularna dostosowuje się do nas, a każda podróż wydaje się być wyjątkowa. Oczywiście zdarzały się małe wpadki wytrącające z tego przeżycia, na przykład młody Alex, który był kilkadziesiąt km od granicy, by parę dni później podczas nowej podróży spotkał nas po zupełnie drugiej stronie mapy, ale wiadome, że przy proceduralnej formule gry takie sytuacje będą się zdarzały. Niestety fabularnie jest słabo, a szkoda, bo temat ucieczki z rządzonego autorytarnie kraju miał duży potencjał.
Co to za pytanie. Jak mi nie jest potrzebny to na cholerę ma to działać i prąd zużywać. Żeby się uruchomił 5 sekund szybciej? Z samochodami też tak robią, że ich nie gaszą żeby o parę sekund szybciej wyjechać z domu?
Słusznie, ten serial był jednym z tych co ukształtował poczucie humoru tradycyjnych polskich wujów, niech następne pokolenia nie będą nim skrzywdzone.
Uff, jak dobrze, że Karol Nawrocki był niezależnym kandydatem obywatelskim niezwiązanym z żadnym obozem politycznym. Autorytaryzm nam na najbliższe 10 lat nie grozi.

Niestety takie wesela i trunki tam podawane sprawiają, że na następny dzień jamy ustne uczestników wyglądają mniej więcej tak:

Sezon weselny jeszcze trwa.
Dokładnie, tam afera jest o drogi dojazdowe, a nie o sam market. No ale nie dziwię się mediom, że starają się to przemilczeć, mieszkańcy strajkują, bo najbardziej wiejski sklep wprowadza się do największej wsi w Polsce, przecież to jest idealny materiał na kliki.
I w tej sytuacji plusik dla Warszawsioków. Ja naprawdę szanuję Dino, bo to naprawdę świetne miejsce, które nie sra mi reklamami, że zakupy robię tu, albo nie drukuje dissów na konkurencję na pół paragonu, ale w temacie parkingów i dróg zatrzymali się w okolicach dwudziestolecia międzywojennego. Też się wybudowali na niewielkim skrawku terenu niedaleko mnie, ale po takie większe zakupy muszę jechać już gdzie indziej, bo do tego mojego dino samochodem nie da się wjechać. A jeszcze potem na tym samym parkingu paczkomat postawili, jakby tam odbywały się egzaminy na prawo jazdy to każdy by je oblewał.
Microsoft Flight Simulator, wzorowane na wszystkich lokacjach na naszej planecie, już nie do pobicia hehe.
Ale z tych fabularnych to na pewno wspomniane powyżej Zaginięcie Ethana Cartera, dużo pracy włożyli w pokazanie realnych miejsc. I nie wiem kto z twórców wpadł na pomysł by umieścić akcję w Stanach, to mogła być świetna reklama Dolnego Śląska.
Wszelkie drugowojenne strzelanki z początków lat 2000, głównie COD 1 i 2, a w szczególności trylogia Brothers in Arms, gdzie w dodatkach po ukończeniu gry można było zobaczyć współczesne oraz historyczne zdjęcia lokacji ukazanych w grze, nawet tych mało znaczących.
No i oczywiście w Kingdom Comie również można znaleźć realne miejscówki. Swego czasu były nasz ojciec redaktor U.V zrobił sobie wycieczkę po lokacjach z pierwszej części KC:D i wrzucał na swoim twitterze zdjęcia rzeczywistych lokacji.
Jak na przedstawiciela władzy "ustawkodawczej", który jeszcze pół roku temu był dostawcą sprzętu AGD i nie uważał nic, to przemówienie rzeczywiście świetne. Znaczy i tak trochę takie Duda v. 2.0, ale nie wymagajmy za dużo od polskich prezydentów.
To bardziej moda wśród youtuberów, którzy zarabiają dzięki takiemu graniu. U zwykłych graczy jeszcze nie zauważyłem żeby było ciśnienie na jak najszybsze przechodzenie gry. Mam wrażenie, że jest właśnie odwrotnie, niektórzy przechodzą je specjalnie dłużej żeby potem na steamie pokazywało, że ma się tych godzin dużo.
Chłop chciał tylko uratować swoje patrzałki żeby lepiej widzieć, a niechcący sprawił, że cała forumowa śmietanka po 20 latach przejrzała na oczy.
Przynajmniej dzięki tym zagadkowym śmierciom już wiem skąd wzięła się teoria "martwego" internetu.
https://www.filmweb.pl/news/"Straszny+film+6"%3A+data+premiery+ujawniona.+Bracia+Wayans+wracają+z+kolejną+parodią+horrorów-159099
No jakimś dziwnym trafem powstaje. Widocznie twórcy powiedzieli dość i mają zamiar zakończyć okres wielkiej smuty jaki panuje w tym gatunku.
Do życia ma powrócić też straszny film i to z twórcami pierwszych części także jest to dobry prognostyk.
Nie znam nikogo komu by się tam nie spodobało. Chyba tylko kierowcom autokarów, którzy muszą wozić turystów po tutejszych wąskich, krętych i dziurawych drogach tworzonych jeszcze za Prusaka, ale i one powoli się zmieniają na lepsze (legendarna "autostrada" sudecka z Dusznik do Międzylesia już nie wymaga do przejazdu auta terenowego i kompletu zapasowych kół).
Muzeum motoryzacji w Oławie - naprawdę zacna kolekcja. Brakowało takiego miejsca w naszym kraju. Oczywiście to nie pierwsze takie muzeum u nas, ale wiele z nich to po prostu kilka samochodów na krzyż, a tu kolekcja jest niczym jak na retro motor show w Poznaniu. Poza tym samochody to tylko dodatek, twórca placówki to fanatyk staroci i PRL-u więc przy okazji możemy zobaczyć powaloną kolekcję gadżetów z tego okresu, chyba również największą w kraju. Brzmi jak muzeum typowe dla dziadków w kryzysie wieku średniego, ale wiele atrakcji jest interaktywnych, więc dzieciaki również się tu świetnie bawią. Pokażcie mi inne miejsce, gdzie można pobawić się silnikiem Malucha albo... pograć w starego Mortala na automacie.
Przy okazji tysięcznej już chyba wizyty na Dolnym Śląsku była okazja zobaczyć środek pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim, ale że przybysze z obu zaborów rozkradli wszystko co tylko mogli, to te prace remontowe potrwają jeszcze wiele lat.
No i ciekawie było też zobaczyć Kłodzko, w którym w końcu można było zobaczyć turystów odwiedzających nie tylko twierdzę, ale i też samo miasto. Podobnie w niedalekim Lądku i w Stroniu. Oczywiście nie trzeba mówić skąd takie nagłe zainteresowanie. Nazwijmy to po prostu turystyka remontowa.
No tak średnio zachwyca, emocje podobne jak w Avatarze od Ubisoftu. Ładne komputerowe widoczki, tyle, przynajmniej będzie czym nacieszyć oko. Choć ja już jestem zmęczony tymi filmami gdzie jest więcej sztucznego obrazu niż tego realnego. Na dwójkę ludzie czekali, bo oczekiwanie na nią było memicznie długie. Poza tym efekty rzeczywiście robiły robotę i po jej premierze pierwsza część nie wygląda już tak dobrze jak kiedyś. Ale żeby te zainteresowanie powtórzyć, trójka musiałaby zachwycić pod kątem fabularnym, w co mocno wątpię.
Wszystko przez pierwszy sektor, kraksa na Eau Rogue i Raidilion już na suchym torze jest proszeniem się o kłopoty, a co dopiero przy zerowej widoczności. Ostatnie śmiertelne wypadki w F2 i F3 miały miejsce właśnie w tej partii toru, więc nie dziwna jest ta nadmierna ostrożność. Jakby coś poważnego się stało, to nagle kibice by srali, że kto ich wypuszczał w takich warunkach, a szczególnie ci nowi kibice co nie kojarzą dawnych ulewnych wyścigów.
Pan niania to był jeden z ulubionych filmów TVNu na niedzielne popołudnia w latach 2000.
Nawet w parodii z Leslie Nielsenem raz się pojawił. Szklanką po łapkach z tego co pamiętam.
Łoł, wystarczyło kilka wpisów żebym stał się silniczkiem. Toż to chyba nieoficjalny rekord tego wątku, warte odnotowania. Nie żebym był dumny, bo staram się opluwać każdy rodzaj fanatyzmu, ale zawsze to jakieś osiągnięcie hehe. Ok, pobawię się tym razem w silniczka, choć jest to mało przyszłościowy zawód.
1. Jeśli uznajemy, że ta bardziej skryta propaganda jest gorsza od prostolinijnej znanej z dawnej TVP, to tak, obecne TVP jest tubą propagandową. Ale w takiej sytuacji to samo można powiedzieć o kanale zero, który również ma dużo łagodniejszy przekaz dotyczący pewnej strony politycznej, o czym pisałem wcześniej. Różnica jest taka, że te medium jest prywatne i teoretycznie może tak robić, oczywiście jeśli trzyma się moralnych zasad.
2. Sorry, ale Mazura nie wybronisz. O jego chłopskich analizach napisano już zbyt wiele. Ja do teraz pamiętam początek filmu na temat raportu dotyczącego prac komisji Macierewicza zaczął słowami "chj, dupa i kamieni kupa". Czekam aż jakiś polityk obecnej opozycji go tak mocno wkurzy jak ten zapomniany już raporcik, że będzie musiał przeklinać na wizji, ale chyba się nie doczekam. Duda coś ostatnio o wieszaniu mówił i miałem nadzieję, że w końcu nastąpi ten moment, ale ten był podjarany, że prezydent przeżywa drugą młodość. Braun też wyciągnął potężne działa, ale to też nie zadziałało.
3. Nawet nie wiem jakie Stano ma poglądy. Z dziennikarskiego punktu widzenia to bardzo dobrze, z drugiej jednak strony to typowy biznesmen, jak mu się przestanie to opłacać, to bez problemu te poglądy zmieni.
4. Ale o którego ruskiego propagandystę teraz chodzi? Bo wymieniłem dwóch. Z jednym wywiad był przeprowadzony, bo liczna grupa jego wyborców ogląda ten kanał i Stanowskiemu mocno ucierpiałyby finanse gdyby pan reżyser polonista został wyproszony. Bo tak jak pisałem, oglądalność ważna rzecz. Panowie się pośmiali jak to w uśmiechniętej Polsce powinno być i wszyscy zadowoleni. Drugi był planktonem, o którym nie było wiadomo nic i nic nie szkodziło go skompromitować na oczach całego kraju, oglądalność była, jedna osoba smutna, pora na CSa. W zamian powstał materiał o nim, który w sumie przepadł bez echa i dupska nie urwał. Zwykły research jego kanału, jedynie wyprawa do Włocławka i wywiad z jego czarnym sąsiadem, też politykiem, była czymś wartym odnotowania.
Maciaka nawet nie mam zamiaru bronić. Bawi mnie tylko sytuacja, że jeden rusek może sobie gadać ile wlezie, a ten mniej znany już nie, choć wszyscy mieli mieć prawo do wypowiedzenia się. Nieładnie tak dyskryminować plankton polityczny, to przecież standardy tej znienawidzonej telewizji publicznej.
5. Różnorodność twórców to rzeczywiście kolejna zaleta tego tworu. Powinni być jednak dużo lepiej pokazani, bo giną w zalewie bekowego contentu głównego duetu.
Tyle ode mnie. Nie masz po co mnie i nas przekonywać o genialności tego tworu, bo genialny to on nie jest. Jest nowatorski, dlatego się przyjął. Ale wychwalanie go pod niebiosa nie ma sensu, bo to tylko potwierdzenie tego, że kanał zero ma już swoich fanatyków, a to prosta droga do stania się zwykłą telewizją przeznaczoną do wyborców określonej partii i strony politycznej. A wiem, że niektórych konfederatów boli, że wyborcy PO i PiSu mają swoje własne media, a oni nie mają.
Rzeczywiście przez ostatnie miesiące, szczególnie podczas kampanii, zero potrafiło pokazać się lepiej od topowych kanałów informacyjnych. Choćby idea długich wywiadów z kandydatami, które ukazywały więcej od politycznego fame MMA zwanych debatami. To takie rzeczy powinny znajdować się w publicznej tv, a nie tej prywatnej.
Co nie znaczy, że wykonuje lepszą misję od TVP, no chyba że w temacie podprogowego przekazu. A Mazurek i Stanowski to duet idealny w tym temacie. Przykład złego i dobrego policjanta. Pierwszy z nich z byle jakiego gówna robi aferę jakby państwo miało się zaraz rozpaść. Jakiś bieda minister powie dupa i potężne zesrańsko w filmie, że łolaboga jak tak można. Oczywiście gdy przychodzi powiedzieć coś złego o opozycji to cisza. A Braun fajnego contentu akurat niedawno dostarczył. Dowiedziałem się tyle, że łon po prostu tak ma, poza tym wolność słowa.
Stano na tle chłopskiego rozumu rzeczywiście brzmi obiektywnie, ale przekaz również ma proprawicowy. Widać to było w jego wywiadach prezydenckich. Zamysł świetny, ale wykonanie uważam za słabe. Mentzen sobie gotuje jajówę, podczas gdy Zandberg musi przez godzinę odpowiadać na zaczepki "zrób pan ze mnie lewaka". Z Braunem pogadamy sobie 4 godziny, zrobimy sobie afterka, przybijemy żółwika, ale już Maciaka wywalimy po pierwszym pytaniu, mimo że każdy kandydat miał prawo przyjść i pokazać się w kanale.
Oczywiście sekcja komentarzy zalana botami typu grunwald1410, które pod filmem o Braunie pokazały się ze swojej prawdziwej strony. Stano nic z tym nie zrobi, bo to generuje kliki, a słupki oglądalności zawsze były dla niego ważne. Już za czasów kanału sportowego prowadził wywiady z osobami, które ze sportem nie miały nic wspólnego, bo dawało mu to rekordy oglądalności na tle innych materiałów swojej ekipy z kanału.
Zwykła stronnicza telewizja jak każda inna. Różnica jest taka, że działa w internecie, a jej przekaz jest luźny, przez co sprawia wrażenie tej niezależnej i świetnie trafia do młodych. Podczas wyborów miałem duże nadzieje, że naprawdę czeka nas coś dużego i świeżego, ale to jest ten sam medialny stronniczy ściek tylko podany w nowoczesnej formie.
A tam banieczka, po prostu takie czasy, że do każdej informacji trzeba podchodzić z niebywałą ostrożnością niezależnie od jej pochodzenia. Nie moja wina, że kanał Stanowskiego nieraz odwalał syf, a jego głównym kompanem jest Mazurek, z którego beczunia była już za czasów RMFu. Dlatego przed nabiciem wyświetleń jednak warto by było wiedzieć coś więcej niż to, że film jest "ciekawy". Legendarny wywiad z Maciakiem też był ciekawy, co nie znaczy, że był warty oglądania.
A jeszcze wczoraj się śmiał, że po co mieć opinię skoro można przepisać jakiegoś KODowca, po czym sam wrzuca wywiad ze swojego ulubionego kanału i jedyne czego można się dowiedzieć, to to, że jest ciekawy.
Zresztą to nie pierwszy raz, że wrzucany tutaj filmik z kanału zero obarczony jest komentarzem "fajny" albo "ciekawy". Wszystko takie fajne i ciekawe na tym kanale. Ale niczego więcej się nie dowiesz, musisz obejrzeć.
Nadal wiele elementów jest do poprawy, ale ta część Metra jest bardziej odważna i bliższa ideału niż poprzednie dwie części. Korytarzowość 2033 i Last Light mocno jednak męczyła, w końcówce miałem uczucie typu "fajne, ale mogłoby się już kończyć". Tutaj etapy korytarzowe nadal istnieją, ale są przeplatane etapami w otwartej przestrzeni i w pociągu, przez co absolutnie nie czułem znużenia. Spędziłem w Exodusie tyle samo godzin co w dwóch poprzednich częściach razem wziętych, a mimo tego uważam, że gra zbyt szybko się skończyła.
Podobnie jest z naszymi towarzyszami. W poprzednich częściach były głównie tłem dla dalszej rozgrywki, tutaj bohaterowie w końcu mają swoją historię i swoje cele. Nie jest to może poziom Rockstara i innych wielkich studiów, bo nie wszystkie rozmowy naszych podróżnych są ciekawe, ale nie wyobrażam sobie tej jazdy pociągiem z postaciami napisanymi tak jak w poprzednich Metrach. Co zabawne, w ogóle nie przeszkadzał mi niemy główny bohater. Poprzednie dwie części już na tyle mnie do niego przyzwyczaiły, że dużo bardziej czułbym się nieswojo gdyby nagle w tej części nauczył się mówić. Jest parę momentów, w których postacie aż wymuszają by Artem się odezwał, ale w poprzednich częściach również takie momenty bywały.
System moralności też został ulepszony. Nadal jest dosyć skomplikowany, ale tu przynajmniej jest czarno na białym wyjaśnione dlaczego masz smutne albo wesołe zakończenie, a nie jak w tamtych grach gdzie zakończenie zależało od miliona mało ważnych czynności.
Fabularnie chyba też wyszło najlepiej z całej trylogii. Dwójka miała świetny początek, ale nie potrafiła tego utrzymać w końcówce. Tutaj początek długo się rozkręca, ale za to od czasu porwania pociągu mamy do czynienia z czymś wyjątkowym... tylko te ostatnie scenki jakieś takie nacechowane hollywoodzkim patosem w cyrylickim wydaniu i to niezależnie od zakończenia.
Poziomy trudności oraz etapy są świetnie zaprojektowane. Gra nie prowadzi za rączkę, jedyną podpowiedzią dla nas jest kompas, a mimo to nie miałem żadnych problemów z odnalezieniem się w danych miejscach. Graficznie również jest wspaniale, choć porównując z paroma grami wydanymi w tym samym okresie, to mógłbym się przyczepić do paru lokacji.
Technicznie za to jest średnio. Glitche i inne techniczne babole potrafiły spowodować, że grę trzeba było wczytać od nowa, a do tutejszego autozapisu nie miałem dużego zaufania. Nieraz zapisywał mi grę w złych momentach (albo i nie robił tego wcale), nie mówiąc już o licznych okienkach mówiących o uszkodzonych zapisach.
I choć w niektórych momentach rzeczywiście byłem Exodusem zawiedziony, to jednak bardzo bym chciał by wielcy twórcy brali przykład z tej gry i nie bali się tworzyć odważnych sequeli lub nowych produkcji. Wiem, że była ona robiona na podstawie książki, ale i tak wyjście tej serii na powierzchnię musiało być czymś ryzykownym patrząc na to, że główną zaletą poprzednich części był niesamowity klimat moskiewskich podziemi. Koniec końców gra się udała i nie straciła na klimacie. Czekamy więc na to, co przyniesie nam kolejna część, bo pewnie znów będzie to coś wyjątkowego.
Nie wiem o jaką ilość pieniędzy się rozchodzi, ale tenisiści akurat biedni nie są. Niejeden polski kopacz pewnie by chciał taką wygraną przygarnąć, nie mówiąc już o innych kobietach uprawiających sport.
Bo tacy jesteśmy, skoro sam pan premier już na starcie skreślił i zlekceważył kandydata na prezydenta swojego głównego przeciwnika, przez co przewalił praktycznie wygrany mecz, to i zwykli kibice mogli się pomylić co do Igi.
Braun jako narrator rozgrywki to strzał w dziesiątkę. Widać, że gra będzie typowo pod youtuberów, ale demko daje nadzieję, że reszta również się będzie dobrze bawić. Humor nie licząc cringowego etapu z wójtem naprawdę celny i trafiony, pytanie tylko jak szybko do dnia premiery się zdezaktualizuje.
Nad walkami warto by było popracować, bo po tych paru turach już zaczynały nużyć.
A to ja również całkiem niedawno o tym Radzyniu się dowiedziałem. Aczkolwiek zamków krzyżackich na tych terenach jest tak dużo, że niezbyt mnie interesował ten temat. Tym bardziej, że ja średnio gustuję w zamkach.
Dlatego dla takich jak ja zrobili w Chełmnie mały park miniatur takich krzyżackich zamków, niestety zbyt mocno pochłonęły mnie te stare uliczki i tylko zza ogrodzenia mogłem je zobaczyć.
Grudziądz i Chełmno to naprawdę złote i urokliwe miasta, już jakiś czas temu miałem je na liście odwiedzin i w sumie nie wiem dlaczego tak długo zwlekałem. Oba miasta bardzo przyjazne do takich odwiedzin, klimatyczne miejscowe uliczki, a wzgórze zamkowe z przekozackim widokiem na Grudziądz i dolinę Wisły zupełnie darmowe.
No i po drodze można zahaczyć o zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim, który w rzeczywistości wygląda na o wiele większy niż na internetowych zdjątkach. Na szczycie obu wież bardzo ciasno, także widoku z tego miejsca nie każdy doświadczy.
Przy okazji jaka promocja do filmu o F1, Nico z wyglądu najbardziej podobny do Pitta.
Długo by nie pograł. Od 2009 jeździli tylko na slickach, a przez tą szparę na zębach Karolak pasuje tylko do opon z rowkami.
Siarzewski nie pasuje do współczesnego internetu. Teraz dramy w necie kreują boty, na które nie da się nawet dobrze pokłócić, bo argumenty w dyskusjach są pisane przez AI. Nikogo by już nie obchodziły życiowe poharnasiowe rozterki Siary, nawet Gęstochowa razem ze swoją zwęgloną kiełbasą z grilla ucichł i przestał być w modzie.

A tutaj statystyczny mieszkaniec Ziemi Kłodzkiej we wrześniu ubiegłego roku.
dafton żałosny człowieku.
A few moments later:
Szacunek ... obecnie młodzi ludzie mają wyjebane totalnie na te wartości
Sequel w pewnych elementach lepszy od pierwszej części.
Z pewnością lepiej wypada historia, od początku stawiają przed nami bojowe zadanie i nasza podróż ma swój określony cel. W M2033 często zapominałem co ja tak naprawdę robię i bardziej czułem się tam jak turysta zwiedzający postapokaliptyczne moskiewskie metro. Tutaj mamy świetny i często zaskakujący wątek o naturze politycznej i naprawdę można się w niego wciągnąć. Więcej jest też miejscówek i momentów godnych zapamiętania. Wenecja oraz przedstawienie teatralne na pewno zostaną na długie lata w pamięci.
Z drugiej jednak strony sequel oceniam identycznie jak część pierwszą. Nie ukrywam, że wszechobecna liniowość i oskryptowanie mocno ogranicza świat tej gry. Aż chciałoby się rozkoszować tym ponurym brudnym klimatem, a niestety nie zawsze jest to nam dane. Co prawda ta część i tak daje nam większą wolność w rozgrywce niż poprzedniczka, aczkolwiek pod koniec gry ta korytarzowość mocno potrafi zmęczyć. Dlatego też można uznać, że Metro Last Light sprawia lepsze wrażenie, ale nie naprawia negatywów pierwowzoru.
Polskie kino naprawdę nie ma na siebie pomysłu skoro wzięli się za polską wersję Rambo. Z mordy podobny do Lindy, także obsada zacna.
Czyli 3-godzinna nuda z pięknymi widoczkami i muzyką. I pewnie nowy aktor znowu będzie grał Bonda z depresją. Jakoś nie widzę tego nowego otwarcia.
Sławosz, zawracaj, te twoje badania nie mają sensu. Chłop tak odleciał, że na Marsa już Polacy mogą lecieć.
Jedni byli tumanami z angielskiego, drudzy z geografii. Sąsiad z zachodu znany? Latem południowy i północny zachód Polski to dosłownie kolonia niemiecka z gigantycznymi napisami ZIMMER FREI na budynkach. Dużo tych przybyszów to niemieckie dziadki z NRD, powodzenia w dogadaniu się z nimi po angielsku.
W niektórych szkołach na zachodzie, głównie przy granicy, to właśnie niemiecki jest tym podstawowym językiem. I nieraz znajomi stamtąd mi potwierdzali, że bardzo im się ta umiejętność przydała, praktycznie nie muszą się martwić o robotę, bo tam biorą każdego, kto potrafi się w tym języku dogadać.
A to czy jest sens uczenia się drugiego języka przez 3 lata by za pół roku o nim zapomnieć to już inny temat. Ale znajomość niemieckiego ma dla Polaków z zachodu akurat bardzo dużo sensu.
Ja właśnie ostatnio poczułem moc fizycznego nośnika, kiedy odkopałem parę płytek starego techno i trance'u do samochodu i naprawdę wiele z nich wpadło w ucho. Potem siadłem do komputera i musiałem się nieźle nagłowić by znaleźć je w przestrzeni internetowej. Niektórych z nich w ogóle nie znalazłem, albo nie było ich na spotifajach i jutubach.
Ale nowych płyt raczej nigdy w życiu, nie mam na czym tego słuchać. Wiem, jak padnie internet to będę udupiony, ale o ile płyty z grami i filmami jeszcze jakoś nostalgicznie szanuję (choć już od paru lat żadnej nie kupiłem), to streaming w muzyce jest zbyt wygodny.
Siedzą w smarkfonie - źle
Bawią się - źle
A wskaźniczek urodzeń zanurza się w otchłani coraz bardziej. Oczywiście wina polityków, bo oni są wszystkiemu winni (a najbardziej Adrian hehe).
Ściany na tych nowych jednorodzinnych osiedlach potrafią być tak cienkie, że z drugiego końca można usłyszeć pierdnięcie sąsiada, także i tak podziwiam, że o takich konfliktach nie słyszy się tak często. Kto tu jest winny nie wiem, aczkolwiek hasło "nowy sąsiad" brzmi mocno na jego niekorzyść.
Cieszy mnie, że wśród zalewu tiktokowych krótkich filmików twórcy coraz częściej tworzą takie długie i rozbudowane materiały. Fajnie, że i wy również się do tego dokładacie.

Przykładowy wynik z drugiej tury z poznańskich domów studenckich. Drugi najwyższy procentowy wynik na Rafała w całym mieście zaraz po areszcie śledczym. W pierwszej turze w tym samym miejscu ponad 50%(!) głosów poszło na Zandberga, Biejat była na trzecim, a Trzaskowski nawet nie załapał się na podium.
Pewnie wina Adriana na na na na...
Zmieńcie nazwę wątku na Lewica to jednak stan umysłu, po ostatnich tygodniach będzie lepiej pasować od zasadz... wyrywania chwastów.
Nowa część historii świata przeszła bez echa także nie nastawiałbym się na nie wiadomo co. Ja raczej podziękuję, w parodiach jestem bardziej team Abrahams & bracia Zucher. Aczkolwiek podziwiam, że w takim wieku nadal chce mu się rozweselać publikę. Mi by się nie chciało, tym bardziej, że już nakręcono sequel kosmicznych jaj w postaci najnowszej trylogii gwiezdnych wojen.
Widocznie nie chcą żeby nasze forum było zawalone wątkami typu: Pyrkon - problem ze skanowaniem biletu
Po prostu mało kto tutaj tak ochoczo zachęca do kupna premium, także byłem ciekawy dlaczego i ja mam dokładać się do tego interesu. Bo Youtube to nie netflix, sam z siebie nic nie tworzy, to twórcy utrzymują to miejsce. Na razie jego pozycja jest niezagrożona, ale jeśli twórcy uznają, że czas "zmienić platformę, wziąć kredyt", bo YT za dużo odwala, to nagle się okaże, że oni tak tylko żartowali z tymi reklamami.
Inaczej też ludzie by patrzeli, gdyby YT premium istniał od samego początku. To właśnie dzięki prostocie i darmowości YT urósł do takiej potęgi i nie można dziwić się ludziom, że krzywo patrzą na takie praktyki. Wielu tak na to patrzy, skoro przez 20 lat bez moich złotówek dali radę, to i teraz nie dadzą?
Moje ulubione kanały już same w sobie reklamują jakieś gówna od swoich sponsorów, także reklam mi pod dostatek. Jak content jest dobry to nie przewijam takiej reklamy, tyle wystarczy.
To ja też chętnie poruszę patyczkiem i się spytam dlaczego każesz opłacać monopolistę, który wprowadził cenzurę na określone treści, przez co kilku uwielbianych przeze mnie twórców albo zniknęło, albo ugrzeczniło swój przekaz? Jedna niewypikana p*ndemia albo ośmieszający filmik z murzynami i pieniążków z filmu już nie ma, nie ważne ile reklam przed filmem poleci. Tyle się nasłuchałem o tej walce o wolność słowa, a mam płacić czemuś, co tą wolność słowa ogranicza. Nie dziwię się, że tylu youtuberów ma teraz swoich sponsorów i założone patronity, dzisiejszy YT to rak i nie zdziwię się jak za parę lat pojawi się jakaś konkurencja, świat internetowy nie takie upadki hegemonów już widział.
Oglądanie ich zaczyna się robić niebezpieczne dla zdrowia, już jeden chłop prawie zszedł na zawał jak zobaczył ich grę.
Call of Duty 2, dwie części Brothers in Arms i niezrównany po dziś dzień Silent Hunter 3. Chyba nie dało się mocniej zakończyć mody na II wojnę światową w giernym świecie.
Żona tak dobra, że podebrała mi słuchawki. Przez jedną funkcję chętnie zmienię tą parę.
Dobrych wyścigowych filmów nigdy za wiele, także Pitt, Kosinski i historia podobna jak u Mavericka będą wystarczające do sukcesu.
Zdaniem krytyków się nie przejmuję, ale w tym przypadku to bardzo dobrze, że również są przychylni. Zdjęcia nagrywane na realnych wyścigach z prawdziwymi kierowcami, specjalne kamery umieszczane w bolidach, od początku brzmiało to na świetny letni hit. Jeśli przestaniemy doceniać takie produkcje, to dla mnie przemysł filmowy może upadać. Niech ludzie sobie zostaną z tymi generycznymi netflixowymi tworami, ja nic nie stracę, mam jeszcze ponad 100 lat kinematografii do odkrycia, nie starczy mi życia żeby to wszystko nadrobić.
Tylko jak ten film ma niby jechać na nostalgii, skoro akcja będzie się działa współcześnie, a jedynym poważnym filmem o F1 do tej pory był Rush?

I kolejny z poparciem w stylu "ważne, że nie ten drugi debil". Obrazek niepowiązany.

Jak całe postępowe środowisko siedzi w rządzie i nic nie robi, to nie dziwne, że najmłodsi szukają alternatyw. Zandberg gdyby nie wyszedł z koalicji, nie liczyłby teraz nowych nazwisk w swojej partii.
Wspominana grupa wiekowa półtora roku temu dziwnym trafem zaufała rządowi, ciekawe dlaczego teraz nie chcieli-->

Rok 2020, wyborcy 18-29:
Duda 36,3%
Trzaskowski 63,7%
Rok 2025, wyborcy 18-29
Nawrocki 51,9%
Trzaskowski 48,1%
Chłop już się ledwo trzymie na girach, a udało mu się ograć Tuska na niedostępnym przez wiele lat dla PiSu elektoracie. I to kilka lat po tym jak tańczyli poloneza na strajkach.
Wielokrotnie się śmiali, że oszczany szachista 5D nie ogarnia już rzeczywistości, ale prawda jest taka, że właśnie wprowadza do pałacu swojego kolejnego randoma, a PO po raz kolejny przewala wygrane wręcz wybory. Rok temu minimalnie wygrali samorządowe, więc to było do wygrania. Niestety dzięki studiom miałem okazję spotkać paru polityków z tej partii i już wiem dlaczego wynik jest taki a nie inny. Uważają się za jakąś klasę wyższą, lepszą od wiejskiego plebsu, a potem mamy mapki wyborcze, gdzie widzimy, że nawet zachodnie wsie przestały na nich głosować i tylko miasta utrzymują tego kolosa na glinianych nogach.
Od samego początku uważałem, że Radek by to ugrał, tym bardziej z takim kontrkandydatem. Jeden walczył w lasach z kibolami, a drugi strzelał do rusków w Afganistanie. Młodzi by to kupili. Ale że Tusk nie chciał poświęcać swoich najlepszych ludzi, to niech teraz cierpi. Duda jaki był taki był i Nawrocki też jaki będzie taki będzie. Będziemy się martwić za 2 lata, parlamentarne są dużo ważniejsze.
Prędzej przez epety, od których dzisiejsza młodzież zaczyna swoje typowe dla swojego wieku poczucie dorosłości, przez co zwykłe faje wyszły z mody. Ceny przy takich rzeczach nie grają większej roli.
W tych wszystkich popularnych od jakiegoś czasu przeróbkach, gdzie są używane skopiowane dźwięki prawdziwych osób, to te głosy brzmią naprawdę realistycznie, więc przy zwykłym zerżnięciu raczej nie byłoby słychać dużej sztuczności. Chłop tworzył te filmy przez parę miesięcy, więc nie sądzę żeby ryzykował utratę tak dużej pracy. Wzorować się oczywiście mógł i pewnie w jakimś tam stopniu to zrobił. Mógł też użyć własnego głosu, a nie iść na łatwiznę i kleić nowy głos lektorski. Ale no taki urok dzisiejszej współczesności, coraz więcej treści jest generowane niż tworzone i trzeba się do tego przyzwyczaić. Dlatego zaczynam szanować twory, gdzie AI tylko dopełnia ludzką kreatywność, a nie ją zastępuje. Bo jestem świadom co ten wynalazek potrafi już robić (ostatnio bawiłem się generatorem muzyki, niektóre z nich normalnie mogłyby polecieć w radiu i nikt by nie zwrócił na to uwagi, że to nie moja robota).
Dialogi zostały przeczytane przez autorski głos syntetyczny, stworzony na bazie unikalnych cech klasycznego stylu lektorskiego. Głos nie należy do żadnej realnej osoby i został wygenerowany specjalnie na potrzeby tego projektu.
Brzmi podobnie, ale przy głosie Gudowskiego nie byłoby słychać sztuczności w niektórych dialogach. W Red Dead Redemption użył jeszcze innego głosu, zupełnie niepodobnego do żadnego znanego lektora, więc zarzuty nietrafione.
Podzielę się z wami małą perełką, która mi wyskoczyła: https://youtu.be/3DiXn-1LQcE?si=LIfVub4BhLTgaQck
Chłop mistrzostwo świata tu zrobił, wciągnąłem się bardziej niż w niejeden współczesny film. Choć to akurat dziwne nie jest, bo fabuła tej gry jest bardzo filmowa. Ale pomysł z tym lektorem to strzał w dziesiątkę, jakbym film od Tarantino na Polsacie oglądał. I to się nazywa dobrze spożytkowana pomoc ze strony sztucznej inteligencji.
Na jego kanale jest jeszcze najnowszy Indiana Jones z lektorem, ale niestety jeszcze nie grałem, więc zostawię sobie na przyszłość. W każdym razie twór bardzo pomysłowy i idealnie skrojony pod nasz kraj, gdzie lektorzy są nadal przez wielu szanowani.
AI to symbol tej kampanii. W sumie będę tęsknił, następny taki dramat polityczny dopiero za 2 lata. https://x.com/i/status/1928383845163770148
Ja bym tylko chciał przypomnieć, że w wyborach prezydenckich, parafrazując Bogumiła Maślankę z Pieniędzy to nie wszystko to "człowiek się liczy, nie partia". Partia w każdej chwili może się rozlecieć, a po tych tygodniach widać, że sławetny duopol coraz bardziej wkurza ten naród i nie wiadomo jak będzie wyglądać polska scena polityczna za 5 lat. Myślę, że Zandberg z Mentzenem dzisiaj urwaliby z 5pp każdemu kandydatowi, bo to przechodzi ludzkie pojęcie co tu się odwala w tej kampanii. Kiedyś zwykła afera Rywina uwaliła po dziś dzień całą lewicę, choć nikt z mojego pokolenia nie potrafi powiedzieć o co w niej chodziło, tymczasem teraz mamy dymy za dymami i ludzie im jeszcze przyklaskują. Polityka stała się osobną kategorią freak-fightów i niestety widać, że jest popyt na takie rzeczy, ludzie chcą oglądać takie dymy (na przykład z gaśnic). I dlatego będzie coraz gorzej, a demokracja będzie w największym kryzysie od niepamiętnych czasów.
I ten system naprawdę kiedyś padnie jak będziemy wybierać polityków tak żeby komuś pękła dupa. A nie wyobrażam sobie, że istnieje jakikolwiek wyborca czeskiego komika Karela Navrocky'ego, który nie głosowałby w ten sposób. Przecież nawet Maciak ma czystszy życiorys od niego. Gdyby nie zdanie byłego wodza naczelnika, to byłby wśród tego planktonu 0 kropka przecinek. Jego zwycięstwo będzie punktem zwrotnym, wówczas polityka przestanie być kojarzona z zajęciem tylko dla wykształconych elit. Skoro kibol z blokowisk został prezydentem to każdy nim może zostać. Zacznie się wtedy piękny wysyp podobnie dziwnych kolesi, którym nie wyjdzie w życiu i będą próbowali nam ogarnąć te życie. Parę miesięcy temu śmiałem się jak kolega Irek pisał o Trynkiewiczu na prezydenta*, ale dzisiaj wiem, że i on z odpowiednim poparciem biłby się na żyletki z Trzaskowskim.
Przyzwyczaiłem się do Dudy, przyzwyczaję się i do niego. Ucierpimy na arenie międzynarodowej, zagraniczni politycy będą się łapać za głowę z kim będą musieli współpracować, ale hej, przynajmniej Tusk nie wybuduje lotniska w Berlinie, bo Karol zawetuje. Mam tylko nadzieję, że jak napadnę kogoś na ulicy albo zarąbię dziadku mieszkanie to dostanę jakieś ułaskawionko, w końcu wzorowałem się na najważniejszej osobie w państwie.
Dosyć negatywnie o tej przyszłości, aczkolwiek załamały mnie dzisiejsze sondaże, według których to właśnie najmłodsi są najbardziej za Karelem. Ci sami, którzy tak krzyczą żeby nie głosować na tych samych ludzi, będą chcieli piętnasty rok żyć pod butem zaprawdę prawym i niesprawiedliwym, słusznym i zbawiennym. Pozwólcie, że w ich imieniu już przeproszę za ten ewentualny niepomyślny wynik, bo niestety po części mogę potwierdzić, że w tej grupie wyborców siła pięści wygra nad doświadczeniem.
*Tutaj praktycznie nigdy się nie udzielam, ale ciekawie się was czyta, pewnego razu zastąpiłem wami twittera i nie żałuję. Życzyłbym dla was mniej roboty i jak najmniej okazji dyskusji o polityce, a więcej o grach, ale na to się niestety nie zanosi.
Bukmacherzy, bazarki..., może jeszcze do wróżki ktoś się uda jak pewnego razu łysy z tvgry.
Nawet sondażownie nie potrafią ich określić. Większość stawia na Rafała, aczkolwiek OGB, które najlepiej w tym roku trafiało stawia minimalnie na Nawrockiego. Nie zdziwię się jak oba exit polle pokażą zupełnie innych zwycięzców, trochę jak niedawno w Rumunii, gdzie nowy prezydent sondażowo nie łapał się do drugiej tury. Niezdecydowani i ich frekwencja znów zadecyduje.
Lepiej niech PKW wynajmie jakiś stadion na najbliższy tydzień, bo w przypadku remisu trzeba będzie gdzieś rozegrać karne.
No tak jak wszyscy już pisali, Metro klimatem stoi. Ależ to było dobre, dawno już takich dreszczy podczas grania nie miałem.
Aczkolwiek rynek gierny widział lepsze postapokalipsy. Wszechobecna liniowość bardzo daje się we znaki, kiedy chcemy choć odrobinę pozwiedzać i skosztować uroków klimatu moskiewskiego metra. Wtedy dopiero uświadamiamy sobie jak bardzo jesteśmy ograniczani. Immersję zaburza również nasz główny bohater. Niejednokrotnie nasi towarzysze zwracają się bezpośrednio do nas, czasem nawet w formie pytającej, a nasza postać woli uczcić to chwilą ciszy. Nie po to wsłuchuję się w świetnie dialogi budujące klimat tego miejsca, by za chwilę na pytanie "Jak się czujesz, Artem?" moja postać nic nie odpowiedziała.
Do strzelania da się przyzwyczaić, aczkolwiek potwory często potrafią mieć ADHD i trafienie ich niekiedy bywa kłopotliwe. Historia jest świetna, czuć, że na podstawie książki. Choć parę wątków mogło zostać bardziej rozwiniętych, lepiej dla historii i jej długości, która nie jest zbyt długa.
Narzekań dużo, ale ciężki klimat podziemia odwala tu dużo roboty, przez co gra oraz cała trylogia na pewno zostanie w pamięci na długie lata.
W etapach gier, gdzie preferuję podejście skradankowe niż walkę, brak możliwości takiego zapisu często potrafi zdenerwować.
Spokojnie, zaraz wbija generyczny tor na parkingu w Madrycie, jeszcze kilka takich ulicznych torów w Tajlandii i Rwandzie i jeszcze zatęsknimy za Monako.
Przynajmniej w przypadku jego wygranej możemy być spokojni o stosunki polsko-amerykańskie.
Opcja usunięcia oceny również by się przydała, bo już nie pierwszy raz mi się zdarzało, że oceniłem gierkę na nie tą platformę, którą chciałem. Może być razem z premium, już się przyzwyczaiłem, że tutaj trzeba 5 razy przemyśleć swoją ocenę, bo jedyną możliwością jej zmiany dla normalnego ludzia jest styczniowy tydzień po plebiscycie na grę roku.
Jedna z najlepszych serii o budowaniu miasta w jednym z najciekawszych okresów w historii rozwoju ludzkości. To raczej nie mogło się nie udać. Budowanie własnego przemysłowego ośrodka to sama przyjemność. Gorzej z jej zarządzaniem, ale Anno to nie Cities Skylines, że wszystkie problemy rozwiązują się same. Szczególnie zarządzanie ekspedycjami mi się podobało i decydowanie o ich życiowych problemach.
Aczkolwiek mam bardzo duży zarzut co do nierobów z klasy średniej zwanej tutaj rzemieślnikami. Chłopy praktycznie nic nie robią, wymagania mają z kosmosu, a potrzeba ich ponad 1000 żeby móc przejść do inżynierów, którzy naprawdę mocno zmieniają rozgrywkę. Często to właśnie na tym etapie nudziło mi się najbardziej przez co odpadałem z rozgrywki.
Mimo tego miłe wspomnienia z Anno 1404 odżyły, bez wątpienia jest to solidna część tej serii.
Na tle userów robiących dymy w tematach związanych z Awowed, Dragon Age i Assassinem, których dziwnym trafem nagle ucichli, to rzeczywiście możemy wyglądać dosyć lewacko.
Dla Polaków to raczej nie jest jakiś byle jaki nudny zabytek. To jest wręcz turystyczny must have Sztokholmu.
Kiedyś chyba dawali, ale od jakiegoś czasu takich ogólnych nie ma. Aczkolwiek te szczegółowe, jak na przykład ze statków czy z gmin na szczęście nadal da się zobaczyć.
Prędzej tutaj znajdziesz, bo pkw w statystyki i mapki się za bardzo nie bawi. A widzę, że aktualizują na bieżąco (choć przez chwilę pomylili województwo lubuskie z lubelskim i prawie umarłem ze śmiechu).
https://ewybory.eu/wybory-prezydenckie-2025-polska/
Opactwo w Lubiążu, naprawdę gigantyczny kolos. Przydałby się większy remont, aczkolwiek nie łatwo jest zadbać o takiego giganta. Podobno nowego Chopina tu nagrywali, także chyba idealnie trafiłem z odwiedzinami.
A jeśli komuś znudził się widok innego dolnośląskiego giganta, czyli zamku Książ, to kilkaset metrów dalej położone są ładnie ulokowane ruiny starego zamku z jeszcze ładniejszą platformą widokową oraz jeszcze bardziej ładniejszymi przepaściami na szlaku prowadzącym do tej atrakcji. Nie polecam niewprawionym.
Jak przez mgłę pamiętam kilka szkolnych dyskusji na temat wieśka, moim targetem były zupełnie inne gry i miałem zbyt małą wiedzę na temat ówczesnego rynku giernego by mieć świadomość, że wychodzi właśnie coś kultowego. Dopiero telewizyjne wiadomości mi to uświadomiły jak zobaczyłem, że sam Prezydent spotkał się z twórcami. To było dla mnie coś niecodziennego, zobaczyć w telewizji temat gier przedstawiony w pozytywnym świetle.
A sama rozgrywka przyszła 5 lat później, gdy podczas pandemii GOG rozdawał posiadaczom wieśka 3 darmową kopię. Na jednej skorzystałem dzięki znajomemu i tak w ciągu roku ograłem całą trylogię kosztem.. 4 złotych, bo tyle kosztowała dwójka na steamowych promocjach.
Aczkolwiek wielkim fanem trójki nigdy nie byłem, bo końcówka w pewnym momencie zaczęła mi się strasznie dłużyć. Jeszcze jak na sam koniec się dowiedziałem, że moje najsmutniejsze zakończenie zależało od zabawy śnieżkami, to wtedy tym bardziej pożegnałem się z trójką w chłodnych stosunkach. Co nie znaczy, że to zła gra. Fraszka, która przebiła swoją popularnością fraszki Kochanowskiego, quest z teatrem kiedy olałem tekst i byłem w szoku, że gra każe mi wybierać odpowiednie kwestie, no i sławne chlańsko wiedźmińskie, które w czasie zbliżającej się ery 18-tek tym bardziej mocno utkwiło w pamięci i przygotowało psychicznie na następne miesiące hehe. Było wiele pamiętnych i kultowych momentów związanych z tą grą, ale z jedynką chyba mam lepsze wspomnienia.
W ogóle dość dużo tu neutralnych ocen, parę lat temu było to nie do pomyślenia:-P.
No parę takich jednostek musiało się znaleźć, w końcu tacy śpiewacy dawali +5 do atrakcyjności. Pamiętam, że Skaner też w paru piosenkach miał czarnego rapera, żeby jego disco polo brzmiało bardziej "zachodnio".
Ten album co wysłałem jest od twórcy tej nuty, więc tobie adamie również go polecam.
Polski eurodance nigdy nie istniał, bo do istnienia eurodance'u wymagany jest rapujący europejski murzyn, a u nas w kraju był deficyt takich śpiewaków:-P. Nasze dęsy brzmią zbyt archaicznie, a pokrewieństwo z disco polo tylko im zaszkodziło, choć ja sam raz do roku lubię i tego i tego posłuchać.
Wszystko co dobre z lat 90. z dyskotekowych dziedzin to głównie za naszą zachodnią granicą, Paul van Dyk urodził się przy samej granicy, a wystarczyło by został gwiazdą. My też mieliśmy w tych gatunkach swoich przedstawicieli, ale głównie tych, którzy pouciekali na zachód, tutaj na przykład hardtrance'owiec Flashrider. https://youtu.be/03xsXC59VUg?si=tDhHHifIQXyHgype.
A jak chcesz Iselor fajnego trance'u to polecam niedawno odkrytą perełkę: https://www.warnerchappellpm.com/album/car333a/MTMyMTU5NS05ZTE3ODQ
Tylko że to są już takie nisze, że nawet na YT tego nie znajdziesz. Jedynie utwór Energize, który był w soundtracku gierki L.A Rush. Nadal uważam, że niskobudżetowe ścigałki z lat 2000. to prawdziwa kopalnia dyskotekowych przebojów, którą mało kto eksploruje.
Podobne poparcia pokazuje sondaż uliczny ewyborów: https://ewybory.eu/wybory-prezydenckie-2025-polska/sonda-uliczna/
Szkoda, że ta emocjonująca walka nie rozgrywa się o drugie miejsce. W Rumunii jakoś potrafili się pobić tak żeby exit polle poległy, a u nas nadal po staremu, duopol + pseudoantysystemowiec.
Zimna wojna jak zimna wojna, dziwi mnie, że o czasach współczesnych jeszcze żadnej strategii nie zrobili. Wielu próbowało, ale im rzeczywiście mogłoby się to udać.
Już zapomniałem jak deszcz wygląda, więc raczej nie przestanie płonąć.
Marzec i kwiecień był nienaturalnie ciepły więc od jednego zimnego miesiąca nie pomrzemy. Patrząc po tendencji ze statystyk od kolegi Lukdirta, następnego zimnego miesiąca możemy spodziewać się dopiero za rok.
Ale żeś pan zasunął teraz widokiem, ciężko będzie to przebić.
Pod względem widoków z góry to pewnie wybrałbym tarasik z pienińskich Trzech Koron, nawet mi się nogi ugięły na szczycie.
Ale tego najnajpiękniejszego miejsca chyba nadal szukam. Mam swoje typy w kilku polskich górach, ale na pewno przegrają one z paroma miejscami, które kiedyś planuję odwiedzić.
Już tyle wojen światowych przeżyłem, że babcia z Samych Swoich może mi buty czyścić.
Posiadacze najnowszych konsol chyba będą musieli zabarykadować wszystkie wejścia do pokoju, bo w dniu premiery tłumy znajomych będą wbijali oknami niczym na niedawną debatę prezydencką żeby zobaczyć te epokowe dzieło.
ukazaniu słowiańskich zwyczajów
Czyli wóda będzie, tradycja filmów pana Wojtka zostanie zachowana.

Szybka emigracja do innej archidiecezji, gdzie piątkowy majówkowy grill przestaje być grzechem.

A jak zaznaczałem w ogłoszeniach, że zbieram na remont dachu to wierni uznali, że żartuję. Jak jeden z drugim odczuje moc kościelnego żyrandola to nagle taca przestanie być pusta.
Przynajmniej Czesi się ucieszą, pierwszy Kingdom Come nie miał szans w batalii o grę roku z RDR2, druga część również nie dałaby rady potędze GTA, a w takiej sytuacji mają realne szanse na zwycięstwo.
Chyba jedna z najbardziej nierównych gier w jakie grałem.
Z jednej strony do rozgrywki nie mam większych zarzutów. Owszem, AI leży, punkty kontrolne to żart, bugi potrafią przeszkodzić w dalszej grze, a jedyny koszt nagrywek dubbingowych to był chyba czteropak piwa. Aczkolwiek jak na taki budżet to naprawdę nie ma czego się wstydzić. Misje nie są monotonne, bronie różnorodne, a czasem nawet aż za bardzo, bo aż spadłem z krzesła jak zobaczyłem Stg44 w piwnicy u francuskiego partyzanta. Strzelanie jest trochę drętwe, no i przeciwnicy z ADHD sami ci wlatują pod lufę, ale graficznie, klimatycznie i gameplayowo nie mamy się czego wstydzić.
Problem w tym, że to nie jest gra o Powstaniu Warszawskim. To gra o amerykańskim gogusiu, któremu znudził się aparat i chwycił za giwerę. Rozwalił pół niemieckiej armii na zachodzie Europy i postanowił spróbować swoich sił w Warszawie (spojler: Warszawy nie uratował). A jeszcze gorsza jest niechronologiczna narracja tej jego historii. Kończy się obrona kościoła, to gdzie ty się nauczyłeś tak strzelać? Siadaj mały powstańcze, opowiem ci historię z Francji. I bawimy się tam w jednoosobową armię. Potem podobna sytuacja, atak na PASTę i lecimy snajpić do Norwegii. Następnie wracamy do Warszawy, powstanie się nagle kończy (oczywiście nadal się potykamy o skrzynki z amunicją, bardzo historycznie), dobra, nie rozpaczaj graczu, chodź, powysadzamy V2-ójki. Te misje poza Warszawą to są tak nudne zapychacze, że temu kto to wymyślił serdecznie dziękuję, bo właśnie spieprzył najlepszą grę o powstaniu warszawskim.
Bo do misji powstańczych nie mam absolutnie żadnych zarzutów, naprawdę można się poczuć jak jeden z powstańców. Tylko co z tego skoro zaraz będą nam kazali samemu rozwalić pół niemieckiej armii jak w Medal of Honor. Twórcy powinni się cieszyć, że są z Polski, bo jakby ktoś z zagranicy zrobił taki myk, że produkcja reklamowana jako gra o naszej historii tak naprawdę o niej nie opowiada, to oceny powyżej byłyby wyświetlone na czerwono. Na całe szczęście w czasie premiery polskie gry kojarzyły się jeszcze z tanimi produkcjami, także nie dziwię się, że wielu przymknęło na takie rzeczy oko, bo ja również byłem podjarany, że w końcu ktoś stworzył drugowojennego FPSa o ważnych dla nas wydarzeniach. Ale po latach inaczej się już na te gry patrzy i tak jest w tym przypadku.
Widzę, że w podobnym czasie obejrzeliśmy. Aczkolwiek ty chociaż dałeś radę, bo ja na końcu już przysypiałem. Właśnie ten brak zaskoczenia jest największą wadą. Gotujący szczur, zakochany robot, czy dziadek z latającym domem, to są te uwielbiane pixarowe dziwactwa. Tutaj też je mamy, ale skręcono w jakąś podróbkę zwierzogrodu i to taką dużo gorszą, bo dla mnie obaj bohaterowie byli nie do polubienia. Napchano miliony ważnych wątków, a żaden z nich nie daje do myślenia. A kulminacją dla mnie była ta iskierka, która nagle uznała, że ona w sumie to nigdy nie chciała pracować w tym sklepie. Technicznie się broni, ale to raczej nie powinna być główna zaleta.
Czytaj wypok, daleko zajdziesz. Ciekawe czy w przypadku nożownika innej narodowości niż polskiej również tak chętnie analizowaliby stan polskiej służby zdrowia.
Dużo gram w strategie, czy to oznacza, że mój komputer również będzie się kwalifikował do obiektu strategicznego?
W czasach, gdy każdy po ulicy łazi z urządzeniem potrafiącym rejestrować obraz i dźwięk, a część robi nimi kilkadziesiąt zdjęć, snapów dziennie, ma to duży sens. Cieszę się, że policja, która woli czekać za kebabem niż gonić za złodziejem, zwróci mi uwagę gdy zrobię sobie fotę zabytkowego dworca, czuję się teraz o wiele bezpieczniej.
No i teraz to będą wybory, a nie tam jakieś wybory na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Czekam na pierwsze debaty oraz na Stanowskiego, który na szybko zostanie mianowany kardynałem żeby w swojej nowej serii "Papieskie zero" pokazywać kulisy konklawe. Przy okazji będzie robił wywiady z kandydatami na nowego papieża, którym zamiast kąśliwych pytań będzie kazał na wizji piec kremówkę w trakcie mówiąc, że lubi taką bardziej wypieczoną.
Memy memami, ale jednak szkoda papy, bo wyglądał już na wyzdrowiałego, a tu bach, nagłe info w trakcie Mszy Świętych. Zostanie w jakiś tam sposób zapamiętany, taki Benedykt wydawał mi się bardziej randomowy. Przynajmniej jakoś spróbował pokierować kościołem w kierunku bardziej współczesnym. Szkoda, że tematem wojny zaprzepaścił sobie szanse na dobre zapamiętanie, w przypadku konfliktu tych krajów pomoc metodą nadstawiania drugiego policzka nie mogła zadziałać.
Skoro jest okazja to ja również czymś się podzielę, z dedykacją dla naszego naczelnego polonisty.
https://youtu.be/8oWLJFMORos?si=0zu_bqhia70tkI8R
Z jednej strony będę w mniejszości, bo lepiej grało mi się w epizod pierwszy, lecz z drugiej strony dopiero epizod drugi pokazuje jak świetnie łączą się te wszystkie 3 historie w jedną całość. Nie wyobrażam sobie zagrać w HL2 bez obu tych dodatków, są nawet lepsze od podstawki, bo tam bardzo dużo czasu spędzaliśmy samemu, a tutaj co chwila towarzyszy nam jakiś żołnierz, Alyx albo Vorty. Nie dziwię się, że czuć niedosyt po mocnej końcówce, bo po takiej dawce rozgrywki na wysokim poziomie chciałoby się jeszcze i jeszcze i jeszcze... i jeszcze musimy czekać.