Szczerze nie rozumiem dlaczego, ten artykuł tutaj się pojawił? Co on ma do gier? Co znaczy konserwatywne poglądy? Że istnieje realny, biologicznie warunkowany podział ról czy o konstrukt społeczny chodzi? Bez sensu totalnie i nie potrzebny w tym miejscu. Zamiast o rzeczach nie związanych z grami, mogliście w redakcji, ten czas poświęcić na recenzje jakiejś gry, co wychodzą, każdego dnia... No ale po co,
Poczekaj do wieczora, jak artykuł będzie na górze strony z 50 komentarzami i gównoburzą to wtedy zrozumiesz co on tutaj robi.
To jakiś zakamuflowany poradnik, żeby graczom łatwiej się żyło? Sugestia typu "sklej morde babo, gram w gre."
Będziemy się na stronie GOLa teraz zastanawiać dlaczego obie Konfy mają poparcie jakie mają? Nie wiedziałem że to portal polityczny.
Z kolei zdaniem psychologów, odwracanie się w stronę "manosfery", która sączy te wszystkie toksyczne "prawdy" na temat kobiet, mężczyzn, związków itd., wynika w dużej mierze z problemów ze zdobyciem partnerki, co łączy się z technologizacją naszej rzeczywistości i stopniową utratą zdolności interpersonalnych przez kolejne pokolenia. Stąd dla wielu młodych mężczyzn atrakcyjną alternatywą wydaje się zachodni model społeczny sprzed 100 lat (nadal współcześnie praktykowany w niektórych zakątkach świata, np. w krajach arabskich), oparty na "patronacie" nad kobietami. Najpierw trafiają pod opieką dziadka i ojca, potem braci, potem męża, potem synów. Kobieta nie funkcjonuje jako samodzielna, niezależna jednostka, tylko przez całe życie potrzebuje opieki mężczyzny, żeby w ogóle móc przetrwać. To w zamyśle wywiera na nią presję, zmuszając ją do posiadania partnera, który zapewni jej byt. W takim modelu społecznym, kobieta nie może sobie pozwolić na wybrzydzanie, narzekanie, rozwód czy separację od męża, bo wtedy zostaje z niczym. Niektórym mężczyznom (czy bardziej chłopcom) to imponuje, bo wtedy nie muszą się starać o zdobycie i utrzymanie przy sobie partnerki. Silna i niezależna kobieta może sama o sobie decydować, wybierać partnerów, mieć własne preferencje itd. Kobieta pod "patronatem" mężczyzny nie ma takiego luksusu, musi brać co jest. A jak ją chłop źle traktuje, to musi zacisnąć zęby i mieć nadzieję, że będzie lepiej... Niektórzy chcieliby powrotu tamtych czasów, wierząc, że to rozwiąże problem ich samotności i braku poczucia własnej wartości. Kryzys męskości jest faktem, tylko niestety niektórzy szukają pomocy w najgorszym możliwym miejscu, u red pillowców i innych toksyków.
To zależy. Jeżeli mężczyzna dobrze radzi sobie z kobietami, wtedy może wybrzydzać. Ale jeżeli nie, to często taki zdesperowany osobnik szuka jakiejkolwiek kobiety, która byłaby nim zainteresowana, byle tylko nie być samotnym. Co ciekawe, istnieje pokaźna grupa "inceli urojonych". Ludzki, którzy sami siebie pozycjonują w grupie "nie mogę sobie znaleźć partnerki", choć nigdy nie próbowali...
Kiedyś, w jednym brytyjskim programie taki młody mężczyzna, samozwańczy incel, siedzący po uszy w manosferze i pałający nienawiścią do kobiet (lub jak on je określał: "interesownych ździr"), został przez organizatorów zarejestrowany na Tinderze i wysłany na kilka randek. Potem kobiety opowiadały o nim, że jest całkiem czarujący, a nawet uroczy, choć brakuje mu pewności siebie i ma niską samoocenę. Ponoć kilka miesięcy po nagraniu udało mu się zawrzeć normalny związek i zupełnie zmienić swoje życie. Jego problemem było to, że nigdy nawet nie dał sobie szansy, bo od razu założył, że nie ma szans i zaczął budować w sobie postawę obronną pod tytułem "kobiety są złe, mężczyźni są prześladowani" itd. Właśnie takim biedakom najłatwiej jest wpaść w cyniczne łapy toksyków z manosfery, którzy monetyzują ich nieszczęście, zamiast realnie im pomóc.
Mężczyźni są najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną. Liberalizm nie działa trzeba wrócić do konserwatyzmu.
W sumie taka prawda, to mężczyzna powinien podejmować ostateczną decyzję. Bez mężczyzn (zwłaszcza białych) nadal byśmy mieszkali w lepiankach z wiadomo czego.