Gra, którą uważacie za genialną... ale nigdy jej nie ukończyliście
Macie na koncie tytuł, który zachwycił Was fabułą, światem i mechaniką, ale z jakiegoś powodu porzuciliście go przed finałem? Zbyt wysoki poziom trudności pod koniec? Brak czasu? Zmęczenie materiału?
Red Dead Redemption 2 - po pierwsze zmęczenie materiału, a po drugie po premierze na konsolach naciąłem się na spoiler z zakończeniem i już nawet motywacji mi brakowało do ukończenia, inaczej może bym zęby zacisnął i ukończył. Co nie zmienia faktu, że gra nie była zła, to to nie.
A druga gra to God Of War i w sumie identycznie jak z Read Dead, ale tutaj monotonia straszna mi się też wkradła i nie ukończyłem.
Wing Commander: Privateer, nigdy nie udało mi się skończyć ostatniej misji ze statkiem Steltek, cholernie zwrotny z błyskawicznie regenerującymi się tarczami. Chętnie bym spróbował znowu po latach, ale gra niemiłosiernie się zestarzała pod względem graficznym.
Xenoblade Chronicles 3. Bawiłem się świetnie, wciągnąłem się w systemy i fabułę na całego... a potem zarzuciłem po jakichś 50 h. I szczerze nie pamiętam dlaczego. Liczę na remaster na Switcha 2, który da mi pretekst, by kupić ponownie i tym razem dokończyć dzieła.
Pokemon Emerald(Ruby/Sapphire też). Grałem 20 lat temu w Ruby i zakończyłem jakoś w 3/4 gry(6 Gym chyba). Właściwie to znudziłem się już w 1/4 gry ale grałem... Po kilku latach próbowałem Emerald i odpadłem jeszcze wcześniej.
Tak się zakończyła moja przygoda z Pokemon, powiedzmy ;)