
Dobre gry, na które spadła przesadzona krytyka
Hej, chciałem założyć wątek rehabilitujący gry, którym warto dać szansę mimo krytycznych recenzji. Uważam, że wiele tytułów cierpi np. za oryginalność czy ambicję, a recenzenci często wolą taśmowo produkowanym klonom jednego silnika wystawiać ósemki. Zdarza się jednak też, że — w ramach trendu „pokażmy, jacy jesteśmy niezależni” — niezasłużenie obrywa się jakiemuś growemu McDonald’sowi.
Na przetarcie szlaków chciałbym poruszyć właśnie taki fastfoodowy nieco temat Assassin’s Creed Mirage. Wymęczony (jak chyba każdy) Valhallą, a także pod wpływem bardzo negatywnych ocen recenzentów (5,5 na GOL), nigdy w tę część nie grałem. Teraz mam jednak abonament PS Plus Premium, odpaliłem grę, bo byłem ciekawy Babilonu, i — rany — bardzo dobrze się bawię. Dawno nie miałem aż takiej frajdy z mordowania czy nawet przemierzania miasta. Ten aspekt skradankowy zrobiono naprawdę fajnie.
Pewnym rozczarowaniem jest dla mnie samo miasto (solidny reskin z AC1 i Origins) — jest przyjemne, ale nie zapada w pamięci jak choćby egipskie lokacje. Fabuła rzeczywiście okropna, ale gra się naprawdę przyjemnie. Dlatego wnoszę o rehabilitację AC Mirage — bardziej takie 7,5 niż 5,5. Co zresztą odpowiada jej ocenom na Steamie.
Chętnie posłucham też Waszych propozycji. Jestem również otwarty na sprzeciwy wobec prób rehabilitacji.
Ogólnie się zgodzę. Zbyt przesadzona krytyka. Najsłabszym elementem są mega sztuczne i drewniane dialogi. Lubię poznać dobrze historię i fabułę nawet w przeciętnych grach, w zasadzie nie zdarza mi się pomijać cutscenek czy nawet przyśpieszać/pomijać dialogów, ale tutaj nie dałem rady, korzystałem z przycisku pomijania dialogów dość często bo nie byłem w stanie tego słuchać.
Poza tym bardzo dobrze zrealizowany asasyn w klimacie tych z początku serii, szczególnie AC1. Zwarta mapa świata, przyjemna do zwiedzania jak i oka. Również przyjemny gameplay z typowym dla tej gry skradaniem. Warto również zauważyć, że na pc działa stabilnie, nie ma szarpań i czkawek jak gry na silniku UE5. Nie dostaliśmy tutaj fajerwerków, ale solidnego asasyna. Dla mnie takie 6-6.5/10 zaznaczając, że korzystam z pełnej skali 1-10 a nie spaczonej skali gdzie tytuł 6/10 to szrot a dopiero od 8/10 zaczynają się dobre gry. Tytuł niezły z plusem, do nazwania go dobrym czyli takim zasłużonym 7/10 zabrakło lepszych dialogów.
Awoved oraz Outer Worlds 1/2 oraz wogole nagonka na Obsidian Entertaiment, ktoremu wg youtube'owych grifterow i ich bezmozgich armii moga dyktowac etos pracy, zatrudniania i rozkazywac zeby robili rzeczy ktorych robic nie chca.
Owszem, te gry maja wady. Imho nie sa juz "pinnacles" gatunku cRPG, ale sa to dalej bardzo dobre, kompetentnie zrobione od strony techno.ogicznej (co jest w sumie nowoscia jesli chodzi o Obsidian), action RPG na kilkadziesiat godzin grania kazdy. Swietny gameplay, eksploracja, design swiata. Nie kazda gra musi byc "serious business".
Ilosc powtarzanych glupot, polprawd a czasem poprostu klamstw o samej grze i manipulacji, ktory wyszly z kanalow takich jak nasz rodzimy kasztaniak (a on to jest pikus bo zagranica sa tacy z milionami wyswietlen) jest zatrwazajaca.
Zreszta mamy na forum paru akolitow, ktorzy wrzucaja takie wysrywy i kazdy temat o grze i newsa probuja zatruc ideologicznymi wtretami i filozofia gracza, ktory cierpi bo mu gaming psuja.
Absurdalnie widoczne jest to wszystko w temacie recek pod Awoved naprzyklad. Sorry za porownanie ale doslownie jak malpy obrzucajace normalnych ludzi gownem.
Ilez mozna.
Same gry wg. mnie to:
OW1 - 7/10
OW2 - 8/10
Awoved - 8+/10
============================
To samo moznaby napisac o Blizzardzie i kazdej jego grze usludze (ktore robia od 20 lat z hakiem i zadnych innych a terminalnie online grifterzy dalej placza jak oni smia smiec!), ale juz odpuszcze. ;)
Tutaj (na golu ale czesto tez np na takim reddicie) mamy sytuacje tak mocno oderwana od rzeczywistosci, ze czlowiek az przeciera oczy jak czyta, bo doskonale widzi z jedne z drugim absolutnie nie widzial gry po ktorej jedzie na oczy. GLownie dotyczy to np. krytyki World Of Warcraft (a tym monetyzacji gry, ktora jest absolutnie nieintruzywna w porownaniu do dowolnego innego mmorpg na rynku. Ja gram z przerwami od premiery, i nawet nie wiem co tam w tym sklepiku ich jest, tak jest pomijalny - a proporcja do ilosci rzeczy ingame to 1:20/30. W takim ESO jest odwrotna. ;)).
Moze by jeden z drugim "krytyk" choc raz usiadl i pomyslal ze skoro od ponad 20lat gra jest obsolutnym topem, to moze to nie caly swiat jest oderwany od rzeczywistosci, tylko pan kasztan z jutuba pierdzieli glupoty, zeby golic kaske z jeszcze wiekszych glupkow.
No i Overwatch 2, gra tak martwa (od premiery) ze non stop w top 15 gier na PSN i Steam. ;)
Panie, dej pan spokoj.
/rant off
Wydaje mi się, że nadmierna krytyka ma dwa różne źródła. Ostatnio częściej dominuje monetyzowanie negatywnych nastrojów i organizowanie internetowych nagonek na poszczególne gry przez różnych inlufencerów, ludologów bez szkoły i wiedzy.
Tu bym wymienił m.in. The Ouer Worlds 2 oraz Avowed. Nie będę się rozpisywał, bo już
Kurde, chciałbym żeby inne cRPG AAA oferowały takie player's agency i wpływ buildu postaci na narracje i gameplay, jak właśnie TOW2. Pokażcie mi jakiegokolwiek cRPG z segmentu AAA, który ma tak zrealizowane skillchecki albo tak rozbudowane questy, jak przejęcie Vox Station czy Archive w The Outer Worlds 2. Jedynie Baldur's Gate 3 mi przychodzi do głowy, a tylko dlatego, że to tak naprawdę jedyny klasyczny cRPG AAA. Gry są chyba miażdżone za bycie dobrymi grami, bo dziś liczy się tylko dobry "cinematic experience". I w Outer Worlds 2 i w Avowed bawiłem się śwetnie. Czasami ja już naprawdę nie wiem, czego oczekują gracze. Mam tylko wrażenie, że fani cRPG-ów tak naprawdę nie lubią komputerowych RPG-ów jeśli są bardziej "erpegowe" strukturalnie niż filmowe.
Drugim częstym źródłem nadmiernej krytyki jest rozminięcie się z indywidualnymi oczekiwaniami danego gracza i patrzenie na każdą grę przez ten sam pryzmat - podczas gdy gry są rożnorodne - i ocenianie gier zerojedynkowo, bo dla nich albo coś jest totalnym sztosem albo jest totalnym gównem.
Na przykład ktoś gra dla fabuły, odpala Fallout 4, który ma naprawdę rewelacyjną eksplorację i można przyjemnie wciągnąć się w rozgrywkę na długie godziny, ale wuj w to, "gra jest gównem, bo ma słabą fabułę".
Takie wyolbrzymianie jednego gorszego aspektu, który rzekomo przeważa na niekorzystny odbiór całości. Jakbym odpalił Disco Elysium i dostał nieciekawą historię (aczkolwiek to czy historia jest ciekawa, to rzecz czysto subiektywna), to wtedy sam bym grę krytykował, bo ona ma formę tekstowej gry przygodowej ze skillcheckami i poza historią nie ma nic innego do zaoferowania. Ale Fallout 4? Doom Dark Ages? Diablo 3? Dla mnie to również najlepsza odsłona Diablo. Setki godzin w innych odsłonach, w trójce prawie 2000. Super się w tej grze bawiłem. To h&s, nie spadkobierca Tormenta, żeby oczekiwać głębokiej, filozoficznej fabuły.
Mass Effect Andromeda - gra inna od trylogii, ale czy to znaczy, że od razu gorsza? Nie była tak rewelacyjna, prawda, ale wciągnęła mnie na tyle, że przeszedłem 4x i chętnie bym do niej wrócił.
Zawiodły oczekiwania względem Dragon Age Veilguard, który imo jest bardzo dobrym cRPG akcji, świetnie zrobionym od strony technologicznej. Kogoś może razić, że fabuła jest przeciętna i seria całkowicie zmieniła swoją formę, ale kurde, dla mnie był to bardzo fajny "Mass Effect" w świecie THEDAS. No ale minął się z oczekiwaniami fandomu, więc okrzyknięto grę gównem. Jak dla mnie każdy kolejny Dragon Age był lepszą grą od poprzedniej. Ale rację przyznam, że fabularnie najlepiej wyszła dwójka.
Uważam Songs of Conquests za świetną grę, ma bardzo fajne mechaniki związane z systemem magii, rozbudowy miast, komponowania armii i prowadzenia bitew. Też minęła się z oczekiwaniami niektórych, stąd głośna "krytyka". Ktoś nie znosi pixelartu? "Gra wygląda jak gówno". Ktoś jest betonem wpatrzonym w Heroes of Might & Magic 3? "Gra gówno, po co to powstało, heroski lepsze". Trochę jak te memy "jak wyglądałby Gothic Remake, który usatysfakcjonowałby fanów Gothica" ;] Jakby ludzi bolało, że powstała nowa gra, która zadowoliła jakąś grupę odbiorców. Skoro twórcy nieprzerwanie produkują dodatki, to jednak jakimś sukcesem musiała być, a mała popularność nie świadczy o niskiej jakości.
Rozminięciem się z oczekiwaniami fandomu był Dungeon Siege 3. Zupełnie inna rozgrywka i klimat od poprzednich części, zwłaszcza rewalacyjnej dwójki. Mimo to sam bawiłem się przy grze dobrze, miała niezłą fabułę, gęsty klimat, wizualnie prezentowała się wówczas naprawdę ładnie. No ale gra to "totalne gówno".
Pillars of Eternity II: Deadfire - gra niemal pod każdym względem lepsza od pierwowzoru. Peak cRPG-ów w rzucie izometrycznym. No ale "pillarsy nudne" albo "piracki setting", "gra gówno bo się nie sprzedała, jakby była dobra to by się sprzedała". Jakby gra stworzona dla niszy nie miała prawa być znakomitą produkcją. Nawet na tym forum Gambrinus, jak jeszcze szefował TV Gry, napisał coś w stylu, że "jedynka super, a dwójka niech ginie".
Ja na szczęście pozbyłem się już tej mentalności najeżdżania na gry, które mi się kompletnie nie spodobały, a inni wychwalają pod niebiosa (jak Divinity Original Sin czy Wiedźmin 3). Szkoda na to czasu. Skupiam się na tym, co mi dostarcza frajdę. Gry to rozrywka. Teraz za to dostrzegam, jak takie ciągłe wylewanie pomyj potrafi irytować odbiorców danego produktu, który w ich mniemaniu dowiózł i usatysfakcjonował.
Kiedyś chyba Rojo miał takie hasło: "gry łączą a nie dzielą". Influencerzy wyznają raczej zasadę, że nic tak nie jednoczy, jak wspólna nienawiść.

W ramach teaserka nad czym teraz siedziemy screen, na którym są wymienione gry z tego wątku. Wersja alfa.
Cyberpunk 2077?
No bo słuchajcie, oczywiście że to co się stało na premierę z wersjami na PS4 i X-O było totalnie nie akceptowalne.
Oczywiście że gra wyszła w mocno średnim stanie ale zauważcie że od Cyberpunka właściwie wszystko takie wychodzi, zapoczątkowali nowy trend - a za bycie trendsetter'em należą się dodatkowe punkty.
Ale to w ogóle nie zmienia faktu jak fenomenalna jest to gra. Kreacja świata przedstawionego, postacie i fabuła są na absurdalnie gigantycznie wysokim poziomie. Tak, to gra z wieloma wadami ale nigdy nie zasługiwała na mieszanie jej z błotem (poza kwestią wersji na stare konsole), a zwłaszcza teraz - CP zasługuje na najwyższa laury. "My" ogólnie mamy tendencje do nienawidzenia tego co "sami" zrobimy. I ot co, taki GOL rozdaje dyszki ale Wiedźmin 3 to ósemeczka nie.
Fallout 4 - nie chce mi sie rozpisywać na ten temat bo już to co najmniej kilka razy tu robiłem. F4 jest świetną grą i dobrze się sprzedał. Ale pamiętajcie, gracze oczekują rozwoju i zmian w grach, żeby nie odgrzewać kotleta, ale jak gra się rozwija i wprowadza zmiany to przecież źle bo gracze oczekują tego samego!
Nowy FM ;) obrywa bo twórcy mieli czelność zmienić wygląd gry po 20latach wałkowania tego samego. Bywa ciężko ale dinozaury oburzone, a 26 jest bardzo przyjemna.
Poza tym, chociaż ja ogólnie odbiłem się od AC Shadows dość szybko, tak chciałem zaznaczyć że to jest o X razy lepsza gra w temacie Japońsko Samurajskim niż tak wychwalany Ghost of Tsushima czy tam to następne - które jest absolutnie okropną grą.
Wydaje mi sie, że Cyberpunk 2077 już odbudował reputacje, ale moze faktycznie nadal warto mowic o tym glosno. Oczywiscie zgadzam sie z Toba, najlepsza polska gra w historii i generalnie jedna z najlepszych gier z historii. Solidne 10/10.
Co do FM26 to nie moge sie zgodzic, ale nie gralem od pazdziernika, wiec daj znac czy to efekt update'ów czy po prostu początkową krytykę uważasz za niezasłużoną.
Zgadzam się też co do GoT, że nuda :P
Oczywiście że gra wyszła w mocno średnim stanie ale zauważcie że od Cyberpunka właściwie wszystko takie wychodzi, zapoczątkowali nowy trend - a za bycie trendsetter'em należą się dodatkowe punkty.
Dodatkowe punkty ze zapoczatkowali trend wypuszczania gier w mocno srednim stanie?
Nie wiem czy ten tytul sie lapie do tego watku, krytyka Cyberpunka nie spotyka sie z przychylnoscia a ludzie zapomnieli o fatalnym stanie gry, niespelnionych obietnic i nieuczciwym marketingu.
Ale czy zapoczątkowali? Przecież premiery w złym stanie technicznym to nic nowego, sporo takich było i wcześniej.
CP2077 uwielbiam i gram od premiery co jakiś czas, ale co do Fallouta 4 mam z nim sporo problemów, gra ma swoje zalety, fajnie się chodzi i zwiedza, ale brak mi w niej głębi, gra jest w zbyt wielu aspektach za płytka i zbyt powtarzalna przez to, że misje robi się na jedno kopytu (idź, wybij wrogów i albo koniec albo jeszcze przynieś x), tragiczny system dialogów i słaby system rozwoju postaci.
Kilkukrotnie zaczynałem, przez pierwsze naście godzin bawię się super, potem przez kilka średnio i się odbijam w okolicy dwudziestej.

CP2077 już chyba tylko na forum GOL-a funkcjonuje jako gra-mem. Produkcja CDPR zyskała w ostatnich latach miano jednej z najlepszych gier w historii. I wciąż dobrze się sprzedaje. Bo to po prostu znakomita gra. Jedna z tych, które trudno zapomnieć. I nie mam na myśli problematycznej premiery.
Co do "Fallouta 4"... Mnie też podeszła ta odsłona serii. Po prostu na tle "Wiedźmina 3" wypadała gorzej w roku premiery. Chyba muszę do niej wrócić, choć obawiam się, że gra się już mocno zestarzała.
Co do FM26 to nie moge sie zgodzic, ale nie gralem od pazdziernika, wiec daj znac czy to efekt update'ów czy po prostu początkową krytykę uważasz za niezasłużoną.
Też nie młóciłem od początkowych dwóch tygodni po premierze do teraz. Czy coś się zmieniło? No nie bardzo, przywrócili okrzyki z ławki w czasie meczu które chyba nie działają jeszcze bardziej niż w poprzednich częściach ;)
Boli że interfejs całyc zas chodzi tragicznie ale tak, uważam że krytyka dla zasady krytyki bo pozmieniali na tyle że nie da się grać na pamięć jest głupia i nie zasadna. Znaczy no zasadna jeśli komuś to przeszkadza tylko że nie powinno, dobrze że w końcu zmienili interfejs, szkoda że na średni ale będzie lepiej. W pierwszy sezon Milanem niestety drugie miejsce, Twoi zdeklasowali ligę totalnie ale tak oczyściłem zespół i takich kocików nakupiłem że poczwórna korona w drugim musi być ;)
Zgadzam się też co do GoT, że nuda
A idź menciu, okropna gra. Nudna, patetyczna, przeciągnięta, z absolutnie najgorszym systemem (nie modelem) walki. Tragiczna fabuła i dialogi. O KRO PNE. Przeszedłem, nie mam pojęcia dlaczego.
Dodatkowe punkty ze zapoczatkowali trend wypuszczania gier w mocno srednim stanie?
Mordzia, to była tak prosta ironia z mojej strony że zastanów się nad sobą - nie ironicznie i z pełną troską.
i zbyt powtarzalna przez to, że misje robi się na jedno kopytu (idź, wybij wrogów i albo koniec albo jeszcze przynieś x), tragiczny system dialogów i słaby system rozwoju postaci.
Wiesz, myślałem o tym ostatnio, przechodząc sobie stalkera 2 (którego nie mogę dokończyć, gra mi wywala przy próbie zbliżenia się do Kordonu a fabuła wymaga wejścia tam :S przy okazji może ktoś coś? ;) ) że właściwie każda gra polega na dokładnie tym samym schemacie. Każda. Idź - zabij - wróć. A w przypadku liniowych gier: idź - zabij - idź dalej. Czasem zamiast idź zabij jest idź weź itd. Wszystko, ciągle, tak samo. Fallout, Wiedzmin, Gta, Dziedzictwo Hogwartu i masa wszystkiego innego.
Mordzia, to była tak prosta ironia z mojej strony że zastanów się nad sobą - nie ironicznie i z pełną troską.
No a skąd mam wiedzieć, ja słyszałem naprawdę dziwne opinie na temat tej gry.
Boli że interfejs całyc zas chodzi tragicznie ale tak, uważam że krytyka dla zasady krytyki bo pozmieniali na tyle że nie da się grać na pamięć jest głupia i nie zasadna.
No, ale to nie jest krytykowanie dla zasady, skoro chodzi tragicznie ;-)
Ja się odbiłem strasznie i uwazam, ze ta edycja to kompletny niewypal. To nie jest krytyka dla zasady, tylko te zmiany były robione dla zasady. I nie zaproponowano zmian na lepsze. Martwi też ten silnik graficzny, który miał być super, a wydaje się regresem. Ogólnie ja raczej prędzej wrócę do FM24, niż FM26, ale to naprawdę nie jest kwestia oporu przeciwko zmianom. Tylko oni to po prostu schrzanili
Martwi też ten silnik graficzny, który miał być super, a wydaje się regresem.
Z bardzo daleka, pod odpowiednim kątem i z meczami z oficjalnymi oprawami jak Premier League - wygląda całkiem jak transmisja meczu z tv ;)
Nie no, nie jest regresem, jest spoko ale jest kompletnie nie adekwatny. EA FC 26 na PC ma mniejsze wymagania niż ma FM - i to jest absurd do skali abstrakcyjnej. No plus można zaznaczyć, że dostaliśmy gre po dwu letniej przerwie - rewolucyjną - a taktyka wymyślona z 6 części temu dalej działa - bo silnik meczowy pozostał bez zmian.

Z gier, które ostatnio ogrywałem, dwie produkcje Ubisoftu: "Far Cry 6" oraz "AC: Shadows". Obie dostarczają mnóstwa frajdy.
To nie arcydzieła (mają sporo wad), ale każda z tych gier jest ogromna, dopracowana, złożona, świetnie wygląda, zapewnia graczowi odpowiednią swobodę w ramach rozgrywki, a przede wszystkim - nie nudzi się nawet w czasie dłuższych sesji. Rzecz jasna: IMHO.
Byłem szczególnie zaskoczony "Far Cry 6", bo podchodziłem do tej gry jak pies do jeża ("piątka" mnie znudziła już po kilku godzinach), a teraz latam z rozkoszą helikopterem lub samolotem nad Kubą, palę plantacje tytoniu i atakuję zakłady biochemiczne, zastanawiając się, jak ulepszyć snajperkę i czy wziąć ze sobą na misję koguta, czy może jednak aligatora. Z kolei bezszelestne skradanie się w japońskich zamkach i walka z samurajami w "Shadows" (jako odpowiednio "rozwinięta" shinobi) to czysta poezja. ;)
Teraz uważam, że obie gry spokojnie zasługują na solidne 8/10 (choć na początku byłem bardzo surowy dla AC). Dodatkowe punkty należą się też za warstwę wizualną. Japonia w "Shadows" jest zjawiskowa, a "Far Cry 6" (z usprawnionym HDR) to wciąż rozkosz dla oczu.
No, bojowy kogut do spółki z psem na wózku i niguraj rzucający Japończykami niczym szmacianymi lalkami to bez wątpienia jedne z mocniejszych punktów tych produkcji ;)
Jak pisałem, powyższe gry mają różne wady, ale sprawdzają się jako miodny pakiet. To powiedziawszy:
Primo: kogut i pies na wózku to nie są obligatoryjni amigos. Możesz o nich kompletnie zapomnieć i biegać samotnie lub np. z psem.
Secundo: Yasuke też jest w znacznej mierze opcjonalny. Ale akurat sprawdza się jako drugi "build", bo granie czarnym samurajem to zupełnie inne doświadczenie niż granie Naoe. Często więc zmieniałem postacie, bo dostarczało to akurat fajnej rozrywki. Fabuła związana z Yasuke również jest całkiem, całkiem... Naprawdę nie widzę powodu, żeby o to kruszyć kopię.
A zatem: mnie się w obie produkcje grało co najmniej dobrze (a momentami nawet bardzo dobrze), choć na początku byłem do nich negatywnie nastawiony. Klimat Kuby i Japonii wylewa się z ekranu, a otwarty świat jest świetnie skonstruowany. Piętą achillesową obu gier jest natomiast sposób prowadzenia narracji (w tym średnie dialogi i przeciętna fabuła) oraz "ubisoftowa" struktura opcjonalnych aktywności (typu "zdobywanie posterunków"), która może być dla wielu osób nużąca po pewnym czasie. Mam tu przede wszystkim na myśli misje 4. stopnia (czyli właśnie "aktywności"), bo misje 1. stopnia (główne), 2. stopnia (poboczne) i 3. stopnia (np. "poszukiwanie skarbów" w "Far Cry 6") bywają dobre lub przynajmniej znośne. Oczywiście, do jakości CDPR-u wiele brakuje, ale tragedii nie ma. ;)
Z mojej strony przede wszystkim Kane & Lynch dead Man. Bawiłem się wybornie.
Druga gra to Robert Ludlums The Bourne Conspiracy- chyba jedna z najbardziej niedocenionych gier w jakie w życiu grałem. Wspaniałe czasy x360.
Podobnie chyba Kane & Lynch 2. Owszem, gra była dosyć krótka, mocno schematyczna, ale strzelało się miodnie, a to, jak wykorzystano filtry i generalnie post-processing, to było mistrzostwo. Klimacik też był w sumie fajny, mocno filmowy i oryginalny.
Diablo 3.
Może i itemizacja była słaba a RAH był ordynarnym skokiem na kasę, ale takiej przyjemności z gry w H'n'S nie dostarczył mi żaden inny tytuł. Płynność i feeling z siekania potworów był doskonały.
O, to, to, zgadzam się! Diablo 3 to moja zdecydowanie ulubiona część Diablo i jeden z najlepszych kanapowych co-opów w życiu. I nawet ta uckierkowa oprawa mi się podobała.
Właśnie mi przyszło do głowy Diabolo 3. Być może trochę uratowali reputacji, ale niestety jest to gra z cyklu kupiłem-pograłem-leży i się kurzy. Najprawdopodobniej nie zagram już nigdy w D3, kiedyś z raz próbowałem wrócić i dziękuję. Swoje na pewno pograłem i bawiłem się świetnie wiele godzin - zrobiłem prawie wszystkie postacie na max level, a Barbem śrubowalem swoje rekordy w szczelinkach.
Jednakże moim zdaniem nie była to kompletna klapa, fajnie się tłukło te potworki, feelingiem być może wygrali z każdą tego typu grą, graficznie było bardzo adekwatnie (może oprócz wyświetlanych miliardów damage'u na ekranie), wciągało to jak bagno, nie żałuję wydanej kasy.
Szkoda, że potem już było tylko gorzej, pozwoliłem sobie nie zaprzedać duszy Diabłu IV.
Dzisiaj powiedziałbym że to bardzo dobra gra. Ja lubię w nią grać. Ostatnio gram na przemian D2R i D3, obie te gry się niejako uzupełniają: D2 świetna grafika i klimat, fabuła i cała otoczka. D3 nowszy design rozgrywki, mięsiste starcia, więcej interakcji z otoczeniem, fajne poziomy i zadania, rozbudowany system ekwipunku i co ja lubię w takich grach to bestiariusz, opis lokacji i historii. Świetny interface i wiele fajnych funkcji, których D2 nie miało. Chciałbym żeby wiele funkcji z D3 było w D2R. Styl graficzny mi nie leży, ale też nie jest tragiczny, wolę grafikę i atmosferę z D2R.
Ale w obie gra się super. Nie wiem jak IV bo nie grałem, poczekam na więcej aktualizacji, dodatków i lepszą cenę, bo na pewno dla zmian i fabuły będę chciał ograć.
Mi się mega podobało Diablo 3 do momentu aż nie zacząłem grać w inne gry z tego gatunku. No i z czasem Diablo 3 tylko traciło w moich oczach. Chociaż dalej uważam, że jest to gra lepsza od Diablo 4.
Awoved oraz Outer Worlds 1/2 oraz wogole nagonka na Obsidian Entertaiment, ktoremu wg youtube'owych grifterow i ich bezmozgich armii moga dyktowac etos pracy, zatrudniania i rozkazywac zeby robili rzeczy ktorych robic nie chca.
Owszem, te gry maja wady. Imho nie sa juz "pinnacles" gatunku cRPG, ale sa to dalej bardzo dobre, kompetentnie zrobione od strony techno.ogicznej (co jest w sumie nowoscia jesli chodzi o Obsidian), action RPG na kilkadziesiat godzin grania kazdy. Swietny gameplay, eksploracja, design swiata. Nie kazda gra musi byc "serious business".
Ilosc powtarzanych glupot, polprawd a czasem poprostu klamstw o samej grze i manipulacji, ktory wyszly z kanalow takich jak nasz rodzimy kasztaniak (a on to jest pikus bo zagranica sa tacy z milionami wyswietlen) jest zatrwazajaca.
Zreszta mamy na forum paru akolitow, ktorzy wrzucaja takie wysrywy i kazdy temat o grze i newsa probuja zatruc ideologicznymi wtretami i filozofia gracza, ktory cierpi bo mu gaming psuja.
Absurdalnie widoczne jest to wszystko w temacie recek pod Awoved naprzyklad. Sorry za porownanie ale doslownie jak malpy obrzucajace normalnych ludzi gownem.
Ilez mozna.
Same gry wg. mnie to:
OW1 - 7/10
OW2 - 8/10
Awoved - 8+/10
============================
To samo moznaby napisac o Blizzardzie i kazdej jego grze usludze (ktore robia od 20 lat z hakiem i zadnych innych a terminalnie online grifterzy dalej placza jak oni smia smiec!), ale juz odpuszcze. ;)
Tutaj (na golu ale czesto tez np na takim reddicie) mamy sytuacje tak mocno oderwana od rzeczywistosci, ze czlowiek az przeciera oczy jak czyta, bo doskonale widzi z jedne z drugim absolutnie nie widzial gry po ktorej jedzie na oczy. GLownie dotyczy to np. krytyki World Of Warcraft (a tym monetyzacji gry, ktora jest absolutnie nieintruzywna w porownaniu do dowolnego innego mmorpg na rynku. Ja gram z przerwami od premiery, i nawet nie wiem co tam w tym sklepiku ich jest, tak jest pomijalny - a proporcja do ilosci rzeczy ingame to 1:20/30. W takim ESO jest odwrotna. ;)).
Moze by jeden z drugim "krytyk" choc raz usiadl i pomyslal ze skoro od ponad 20lat gra jest obsolutnym topem, to moze to nie caly swiat jest oderwany od rzeczywistosci, tylko pan kasztan z jutuba pierdzieli glupoty, zeby golic kaske z jeszcze wiekszych glupkow.
No i Overwatch 2, gra tak martwa (od premiery) ze non stop w top 15 gier na PSN i Steam. ;)
Panie, dej pan spokoj.
/rant off
Duke Nukem Forever
Ogrywałem sobie tą grę i się zastanawiałem o co chodzi z tym hejtem na nią. Bardzo mi się podobała. Zaznaczam że nigdy nie grałem w tego "prawlinego" Dukea z 1996.roku
Forever, który jest na rynku oficjalnie to powinna być kolejna gra po DNF. Prawdziwy Forever powinien wyjść w 2001-2002 roku. Jest "Duke Nukem Forever 2001 Restoration Project" który pokazuje jak powinien wyglądać prawdziwy Forever. Ten Forever z 10 czerwca 2011 od Gearbox Software to smażone latami kupsko a nie oryginalny zamysł na Forever. Pierwotny zamysł był dużo lepszy.
trzeba zagrac w prawilnego Duka a potem miec porownanie ;)
Gra sama w sobie nie jest zła ale mając takie dziedzictwo, inaczej sie ją ocenia
W ogóle niech szlag ich trafi że ta seria nie jest kontynuowana....Parę dni temu patrzyłem na trailery, rozgrywki itd...I można było zrobić remake/reboot jak Wolfenstain albo DOOM. Ale sam Gearbox, który nabył prawa do tej serii pogrzebał ją tym kupskiem zwanym Forever...
Zdecydowanie Prince of Persia: The Lost Crown. To wciąż jedna z najlepszych metroidvanii i w moim odczuciu najlepsza gra z serii, z ogromem easter-eggów będącymi mrugnięciami do fanów poprzednich gier. Niestety grze się obrywało z różnych powodów, chociażby padały argumenty, że nie gramy księciem, akcja nie dzieje się w Persji lub nie ma kamery TPP - co nigdy nie było warunkiem koniecznym i wie o tym każdy kto ogrywał wcześniejsze gry uważnie. Niektórzy jeszcze próbowali przepchać narrację, że "gramy murzynem", co już było kompletnym odklejeniem.

Kolejną grą, którą chciałbym zrehabilitować jest Enter The Matrix. Z przyczyn dla mnie niezrozumiałych, recenzenci na tej grze usiedli jak na najgorszym gniocie, a tymczasem był to świetny akcyjniak, ze znakomitym modelem walki, fajną fabułą, bullet time. No i przede wszystkim, była to gra z uniwersum Matriksa, ale tak naprawdę osadzona w nim i zcrossowana z wydanymi równolegle filmami, a nie na zasadzie wielu gier na licencji.
Gra miała swoje mankamenty, ale kompletnie nie wyważono wielu atutów tej produkcji i wrzucono ją do worka ze średniakami. A to było gameplayowo-fabularne... no może słowo "arcydzieło" to przesada, ale to była bardzo grywalna gra z ogromną replayability, dla fanów Matriksa solidne 8,5/10
Zgadzam się. Świetna to była gra. Miałem w wielkim pudle z dodatkami. Cena - 99zl na pc
Najczesciej sa to gry od Ubisoftu. Wydaje mi sie, ze na UBI spada duzo krytyki bo to teraz modne po nich jechanie. Jezeli jednak wezmie sie na warsztat ich gry. To wylania sie, ze moze nie robia mesjaszow gamingu, ale maja solidne tytuly w swoim portfolio. Duzo firm uskutecznia gorsze praktyki niz Ubi, ale jakos Golowicze przymykaja na to oczy.Przy AC Shadows ujawinilo sie jak duzo ludzi jest rasistami. Nawet dzisiaj w topicu na temat nowej zawartosci do AC Shadow czarna postac jest okreslana "kingkong" . Moderacja nic z tym nie robi i hodujemy sobie takich umyslowo waskich ludzi. To samo z grami, gdzie gramy postacia kobieca. Normalnie jak sie niektorych czyta to z podjakiego kamienia wypelzli. No wiec jedziemy z tytulami :
- AC Shadow - gra na 8/10. Najladniejszy swiat w grach komputerowy na ten moment. Mozliwosc niszczenia obiektow, technologia swiatla w tej grze przyz uzyciu RTX, zmienne pory roky i dostosowujace sie do nich postacie NPC, mozliwosc grania postaciami o calkowitym innym gameplayu. Gra jest po prostu przepiekna i niezasluguje na ta tone hejtu jaki sie na nia wylewa. Duzo lepsza gra od GOT i jej 2 odslony.
- Star Wars Outlaws - najlepsza gra z otwartym swiatem w swiecie Gwiezdnych Wojen. Niesamowicie tez piekna na planetach poza ta pierwsza. Gdybysmy od pierwszej minucie ladowali na Tatooine odbior tej gry tez moze bylby inny. Niestety pospieszne wydanie gry i jej mega bledy na premiere spowodowaly, ze dopiero po roku gra byla dla mnie grywalna. No i to byla dla mnie swietna przygoda. Taka tez na 8/10. Strasznie niedoceniona i oczywiscie gnojona bo gramy o Moj boze kobieta. No i ona nokautuje mezczyzn, a przeciez to jest nierealne w grze SF.
-
To ciekawe, że w obronie tych największych wtop UBI (czy też najbardziej krytykowanych tytułów, bo finansowo ponoć zawsze jest super) zawsze pada, "największy, i najładniejszy", rzadziej "przyjemny i przemyślany gameplay", a już najrzadziej "świetna fabuła i klimat" :)
Sam uwielbiałem ubiboxy i grałbym chętnie w kolejne, ale nie po tym co robią ostatnio z klimatem, fabułą, a coraz częściej także gameplay'em. Far Cry 6 to był chyba ostatni dzwonek alarmowy. I niezły scam - klimatyczne i poważne pierwsze trailery a potem Macarena-gun...
Via Tenor
Za oryginalność i ambicję obrywa bardzo niewiele gier. Najwięcej cierpi zasłużenie za fatalny stan w dniu premiery albo za głupie pomysły projektowe.
Połowa z tytułów wymienionych wyżej dostała manto zasłużenie, a niektórym powinni dołożyć dwa razy mocniej.
Z tych, które faktycznie oberwały niesłusznie za ambicje czy własny, ciekawy i dopracowany styl, to przychodzi mi do głowy na razie tylko Prince of Persia z 2008 r. Śliczna, mega-klimatyczna, baśniowa, chillowa - a oberwała tylko za to, że nie była taka jak Warrior Within.
Odświeżyłem sobie ten tytuł ostatnio i powiem szczerze, że jakoś lepiej to się zachowało w mojej pamięci. Zła nie jest, jechać nie ma po czym, ale tak na świeżo to bym powiedział, że taki średniaczek z plusem za ładnie stylizowaną grafikę. Rozgrywka opierająca się po bieganiu po dość małym i pustym świecie i zbieraniu święcących kulek. Ani to wciągające ani wymagające. No i nie można zapomnieć, że epilog wycięli i wrzucili później jako płatne dlc, którego w dodatku nie chciało im się robić na pc więc epilog musiałem obejrzeć na youtubie.
Ja bym powiedział że Alien: Isolation zasługiwał na lepsze oceny w dniu premiery. Dopiero później gracze docenili tą grę, chociaż mi od razu się spodobała i ograłem chyba 6x i nadal mam ochotę pograć. Cieszę się więc z zapowiedzianej kolejnej części.
mnie odrzucał wysoki poziom trudnosci i problemy techniczne. gra bardzo czesto po kazdej smierci sie wyłączała a ze tam sie gineło momentami bardzo często to poziom frustracji rósł.... podziwiam sam siebie ze to ostatecznie przeszedlem (rok temu, majac 35 lat a nie np. 20)
Bardzo trafny wybór.
Gra była wyśmienita, a jakoś przeszła na początku bez większego echa. Dopiero w ostatnich latach możemy zaobserwować renesans zainteresowania "Izolacją" (streamy, artykuły itp.).
Też się cieszę, że będzie kontynuacja.
Mass Effect Andromeda. Jest to bardzo solidna gra, z bardzo fajnym klimatem kosmosu i eksploracją nowej galaktyki. Oczywiście gorsza niż trylogia Sheparda ale naprawdę daję radę, a to, że miała inny klimat, dużo luźniejszy, bez tego całego wojskowego patosu to akurat było całkiem dobre.
Mafia 3. Gra naprawdę miała bardzo fajny klimat i dobre główne misje. Tych misji było mało, rozgrywka bardzo cierpiała przez to powtarzalne wyzwalanie miasta ale nadrabiała to gameplayem, strzelenie było lepsze niż później w remaku jedynki. Dodatki trochę grę poprawiały dodając nowe rzeczy do roboty aby nie było tak nudnawo.
Dragon Age II. Dla mnie to najlepsza odsłona serii, ze zdecydowaniem najlepszym bohaterem, najlepszą fabułą i dialogami. To, ze gra była bardziej podobna do Mass Effecta i skupiała się na jednym miejscu przez dłuższy odcinek czasu to były akurat bardzo dobre zmiany. System walki także najlepszy w serii.
Fallout 4 czy Sajberpank zdecydowanie zasłużyły na krytykę, która na nie spadła. Ta druga to w szczególności niedorobiony zawód, który już na zawsze taki pozostanie bo CDPR bardzo szybko grę porzucił nie wywiązując się z obietnic i zwiał z kasą a marketing i zapowiedź Wiedźmina wystarczyły aby grę "usprawnić". Gra ogólnie o klasę gorsza od W3. Wsparcie popremierowe to był żart, indie gry AA mają czasem lepsze wsparcie po premierze a porównania do NMS to jest jakiś żart. No ale jak ma się takich fanów co to mówią, ze na premierę to było porównywalnie z innymi grami z otwartym światem (nie było nawet blisko, było raczej blisko najgorszych technicznych fuszerek ostatnich 20 lat) to widocznie nie trzeba gier poprawiać i wywiązywać się ze swoich własnych zapowiedzi.
Dragon Age II - oj tak, najlepsza odsłona serii. Bohater z "jajami" i fabuła nie o tym, że "o matko ratujemy świat". Generalnie zgadzam się ze wszystkim co DA2 napisałeś.
No Andromeda zdecydowanie tak, choć po części trudno się dziwić, jaki zawód wywołała na początku, zmiana atmosfery była zasadnicza i kopała odbiorcę prosto w twarz (pomijam zupełnie graficzne glicze itp.)
Dragon Age II - oj tak, najlepsza odsłona serii
A w życiu Jedynka bije dwójkę pod każdym względem, napisałeś tylko o fabule a przecież gra składa się też z innych elementów które w DA 2 są średnio wykonane
Odnośnie bohatera to wydaje ci się że Hawke miał jaja, bo UWAGA miał dubbing i był z góry narzucaną postacią
A w DA 1 UWAGA masz za to różne prologi które uważam za ciekawsze rozwiązanie niż z góry narzucony bohater
Poza tym nie przeszkadzał mi niemy bohater bo w baldurze i neverwinter nights bohater też był bez głosu
A tak poza tym to kółko opcji dialogowych w DA 2 bardzo splyciło dialogi, to niby lepsze rozwiązanie? Chyba dla kogoś kto nie lubi czytać, sorry ale totalnie nie zgadzam się ze DA2 to najlepsza cześć
Jak dla mnie wszystko było lepsze w cz.2, poza samymi lokacjami, które były powtarzalne i stanowiły największą bolączkę gry.
DA2 było bardziej spójne i dynamiczne, nie było nudnych do bólu dłużyzn jak w cz.1, bohater miał jaja i nie był pierdołą ze sztampowym hasłem "muszę uratować świat, jak w większości gier Bioware", kierował się własnym interesem (jak ludzie w realnym życiu), postacie poboczne miały swój wyrazisty charakter, walka była ciekawsza itd itd.
Ale wiadomo, że to moja subiektywna ocena. Możesz się z nią nie zgadzać :D
bohater miał jaja i nie był pierdołą ze sztampowym hasłem "muszę uratować świat, jak w większości gier Bioware",
Przecież hawke też został bohaterem kirkwall... Ostatni rozdział da 2 zresztą był bardzo chaotyczny, poza tym fatalnym pomysłem było to że gra skupiała się na jednym mieście cała grę, bo dawało to znurzenie i nudę, DA1 miał świetne, bardzo klimatyczne lokacje
Walka też była gorsza w 2, od jedynki bo drzewko rozwoju było gorzej napisane od tego z jedynki i, poza tym magowie miały bardzo mało czarów do dyspozycji w 2,w przeciwieństwie do jedynki
fatalnym pomysłem było to że gra skupiała się na jednym mieście cała grę
To był genialny pomysł, idealnie współgrał z tym, że Dragon Age II to kameralna i osobista opowieść. Są filmy dziejące się w jednym pokoju (12 Gniewnych Ludzi) i bynajmniej nie są nudne.
Również zgodzę się, że dwójka jest najlepszą odsłoną cyklu. Nigdy nie rozumiałem zachwytu nad Origins, Baldur's Gate robił większość rzeczy lepiej jeśli chodzi o izometryczne RPG. Fabuła słabiutka (choć z chwilowymi przebłyskami), kolejna walka z archetypem orków/nieumarłych tylko tutaj nazwanym mrocznymi pomiotami, świat średnio ciekawy, a gameplay'owo od połowy w ogóle historie spadały na boczny tor, żeby tłuc potworki (Głębokie Ścieżki, jak ja ich nienawidzę). Chyba ludzie pokochali tę grę tylko dlatego, że na jakiś czas był to ostatni rozbłysk gasnącej gwiazdy izometrycznych RPG.
To był genialny pomysł, idealnie współgrał z tym, że Dragon Age II to kameralna i osobista opowieść. Są filmy dziejące się w jednym pokoju (12 Gniewnych Ludzi) i bynajmniej nie są nudne
Ale co ty porównujesz filmy do gier xD
Dragon age 1 miał świetne lokacje, pełne mroku i tajemniczosci, miasto kirkwall było fajnie zrobione ale po pierwszym akcie i tym jak hawke zdobył fortunę gra powinna skierować fabule poza miasto, resztę posta nawet nie chce mi się komentować bo to jakieś bzdety
Ale co ty porównujesz filmy do gier
Żeby pokazać, że narracja nie musi być osadzona w wielu lokacjach, aby być dobra. Filmy mogą toczyć się w jednym pokoju, książki w jednym domu, a gry w jednym mieście i wciąż będą ciekawe. Nie, Dragon Age II nie powinien kierować Hawke'a poza miasto. To opowieść o uchodźcy, który powoli pnie się po szczeblach miejskiej hierarchii. Bycie w jednym miejscu i obserwowanie zmieniających się relacji jest jej siłą.
Dobrym przykładem ze świata gier może być tutaj Disco Elysium (wycinek jednej dzielnicy), niektóre ze starszych assasynów miały jedno miasto, znajdzie jeszcze sporo innych przykładów.
W pełni zgadzam się z Łosiem. W Dragon Age II w zasadzie wszystko było lepsze niż w Początku, oprócz powtarzalnych lokacji oczywiście. Można powiedzieć, ze w tej grze była tylko jedna jaskinia, ale chociaż próbowano z tego jakieś wybrnąć przez to, że za każdym razem odwiedzaliśmy jakąś inną część tej samej jaskini. Ale tak, fabuła najlepsza w serii, najlepszy bohater, możliwość kreacji swojej postaci także wypadała lepiej niż w Origins, gdyż w DAII można było swoimi wyborami dialogowymi nakreślić na stałe osobowość bohatera, ani w Początku, ani w Inkwizycji potem tego nie było. W DAII Hawke w zależności od tonu wypowiedzi jaki wybieraliśmy najczęściej miał przypisaną osobowość i w zależności od niej różnie reagował w dialogach, w których nie wybieraliśmy mu opcji. To był super dobry ficzer. Bardzo dobrzy towarzysze. To, że spędzamy 10 lat w jednym miejscu i obserwujemy drogę bohatera to była jedna z największych zalet tej gry. Walka o wiele lepsza niż w Początku czy potem w Inkwizycji, dużo płynniejsza, dynamiczniejsza i po prostu efektowniejsza i przyjemniejsza. Nawet kierunek artystyczny w dwójce był sporo lepszy. Ogólnie to zgadzam się z
Też się podpinam pod Diablo 3, że nie zasługiwała na takie traktowanie.
Szczerze ? to pewnie mam w niej z około 10 tys. godzin, najwięcej ze wszystkich gier w jakie grałem i nie żałuje ani minuty tam spędzonego czasu.
Był już taki wątek. Pamiętam, że podałem wtedy jako przykłady Operation Flashpoint Dragon Rising (podtrzymuję, bardzo dobra gra) Assassin's Creed 3 (również podtrzymuję), Medal of Honor Airborne (bardzo dobra gra, która nie trafiła w swój czas) oraz Colin Mcrae Rally 3 (dementuję, słaby model jazdy i ograniczone mistrzostwa).
Ogólnie często grom dostaje się krytyka nie za samą ich jakość ale za to pod jakim szyldem wyszły i czyją legendę muszą udźwignąć. Batman Origins - to "tylko" popłuczyny po trylogii Arkham, ale wciąż bardzo dobra gra. Mafia 3 - bawiłem się świetnie, bo były super wozy z niezłym modelem jazdy, doskonała muzyka i po mistrzowsku prowadzona fabuła. Total War Empire - może nie jest jakoś przesadnie krytykowana, ale to chyba najmniej lubiana część serii. Splinter Cell Double Agent - głównie zarzuca się jej odejście od działania w ciemności, co ma był wadą, ale moim zdaniem bliżej w tej części do działań szpiega niż w poprzednich.

Szczerze mówiąc to większość gier które wymieniliście zebrały dobre oceny od wielu krytyków i graczy. Co najwyżej możnaby powiedzieć, że opinie były mieszane. Przecież przed Game Awards się zastanawiano czy wygra Fallout 4 czy Wiedźmin 3, mimo że wybór powinien być raczej oczywisty. No prawda jest taka, że duże studio może wypuścić gówno i dalej dostać dobre oceny od recenzentów i pobić rekordy sprzedaży. Gry na które zazwyczaj spada przesadzona krytyka to gry od mniejszych deweloperów, dla nich recenzenci nigdy nie mają żadnych taryf ulgowych, a jak dostają słabe recenzje to gracze tych gier nawet nie wypróbują.
Ja mam przykład gry która została właściwie zjechana w recenzjach i przez użytkowników. Jest to Game of Thrones The Roleplaying Game od Cyanide Studio.
Nie chce mi się rozpisywać, ale gra ma świetną historie i postacie główne. Z resztą elementów gry jest różnie, często słabo, ale gra jest warta przegrania około 20 godzin. Jak ktoś chce doczytać więcej to na recenzjach steam, gra została nieco bardziej doceniona po latach. Gra kosztuje 15 euro więc też nie za dużo, zdecydowanie polecam.
https://store.steampowered.com/app/208730/Game_of_Thrones/
Need for Speed: Pro Street
Bardzo dobra moim zdaniem gra, dobry wymagający momentami model jazdy, no i legendarne frustrujące, ale zarazem niezwykle satysfakcjonujące próby prędkości w Nevadzie. Do tego system tworzenia malowań samochodów, przy którym spędziłem w cholerę czasu, paradoksalnie dobrze się bawiąc oklejaniem pojazdów tak żeby idealnie wpasowywały się w mój gust. Problem polegał na tym, że spora grupa graczy zbeształa Pro Streeta za to że nie kręcił się wokół nielegalnych nocnych wyścigów po mieście, tak jak to miało miejsce w przypadku 4 poprzedniczek. No i ludzie którzy swoją przygodę z NFS zaczęli od Underground, skamleli że PS to "nie jest prawdziwy Need for Speed"
Warto też dodać, że Pro Street ma zdecydowanie najlepiej zrobiony tuning z całej serii.
Mówisz o tuningu wizualnym czy mechanicznym?
Jeszcze jedna rzecz mi się teraz przypomniała która cholernie mnie urzekła - mechanika nitro oraz "sprzęgła". To był pierwszy NFS, w którym podczas zmiany biegu samochód nie przyspieszał, niby detal, ale taka namiastka realizmu robiła wrażenie. Zwłaszcza w połączeniu z nitro, którego nie można było używać w małych ilościach, a miało się do dyspozycji od 1 do 4 ładunków - że tak to nazwę - które dopalały przez określony czas. Żeby zmaksymalizować efekt trzeba było w odpowiednim momencie uruchomić nitro, tak żeby nie używać go podczas wysprzęglania, inaczej para dosłownie i w przenośni szła w gwizdek.
Tuning jako całość. Wizualnie można było całkowicie odmienić dany samochód, a oprócz tego dochodziły jeszcze zmiany w aerodynamice samochodu po zamontowaniu spoilera i edytowaniu nadwozia. Nigdy wczesniej, ani nigdy poźniej ta seria nie dawała graczowi takich możliwości.
Mechanika nitro też mi się podobała. Dodawała do wyścigow nieco taktyki, dzięki czemu były jeszcze ciekawsze.
Właściwie to jakbym miał się do czegoś przyczepić, to byłaby to zbyt duża powtarzalność torów. Było ich dosyć mało, przez co pod koniec gry można było czuć lekkie znużenie. No ale poza tym wszystko było super w tej grze.
To fakt, tuning mechaniczny też był mocno satysfakcjonujący, pamiętam jaki szok przeżyłem jak pierwszy raz do swojego samochodu do wyścigów drag zamontowałem skrzynię 3 poziomu :) Wizualnie niby system autosculpt był już w Carbonie, tam też można było modyfikować elementy nadwozia, ale na osiągi nie miało to żadnego wpływu
Mała różnorodność torów jakoś mi nie przeszkadzała, większość z nich miała kilka wariantów - tu gdzieś szykana dodana, tam krótsza albo dłuższa pętla, większej monotonii nie odczuwałem. Za to nie do końca byłem fanem absolutnie przegiętego slipstreamu. Wystarczyło się złapać za rywalem w strudze i nagle zyskiwało się dosłownie 100km/h. Z jednej strony robiło się dzięki temu wyprzedzania jak w szybkich i wściekłych, ale z drugiej strony podczas prób prędkości cholernie trudno było oderwać się od rywali. A jak na starcie zostało się z tyłu, to czasami od razu można było restartować wyścig, bo oni wzajemnie się napędzali, a gracz kilometr z tyłu bez szans na cokolwiek.
Ja pamiętam, jak raz zepsułem sobie kariere przez to, że wziąłem Pagani Zonde do gripu. Nie był to dobry pomysł, bo przy każdej najmniejszej nierówności traciłem przyczepność i wypadałem z trasy. Taki to był potwór po wszystkich modyfikacjach.
O tak, bardzo duży slipstream nie ułatwiał prób prędkości, które nawet bez tego byłyby wymagające. Z drugiej strony pozwalał on nadgonić rywali jak nie zdążyli zbytnio odjechać. No i uczucie prędkości było świetne w tym trybie. Czasami nawet bałem się używać nitro, bo było duże ryzyko wypadnięcia z trasy.
Mój ulubiony zestaw samochodów do poszczególnych trybów to:
Grip - startowy Nissan 200SX, zostawiałem sobie go do najciaśniejszych torów, takich jak Willow Springs Horse Thief Mile, czy Autopolis Lakeside. Do pozostałych zazwyczaj brałem Skyline GTR R-34 którego wygrywało się na pewnym etapie Super Promotion.
Drag - Shelby Cobra GT500, po założeniu wide body kit i poszerzeniu tylnych opon do maksimum w Autosculpcie wygląda jak prawdziwy potwór
Drift - Nissan Silvia S15 - może bardzo oczywisty i nudny wybór, ale robotę robi
Speed - Viper albo kolejny Skyline GTR R-34. Ogólnie mam wrażenie że po pełnym tuningu osiągi poszczególnych samochodów 3 poziomu są tak podobne, że mniejsze znaczenie ma który się wybierze. GTR ma za to taką przewagę że ma napęd na 4 łapy, co mocno pomagało na starcie, było mniejsze ryzyko zostania z tyłu na starcie, o czym już wspominałem.
A skoro o próbach prędkości jeszcze dwa słowa, totalny hardcore się zaczynał w momencie uszkodzenia samochodu, jak kamera jeszcze się trzęsła jak szalona. Wtedy użycie nitro paradoksalnie potrafiło pomóc, bo na czas dopalenia ten efekt znikał ;)
Chciałbym jeszcze dopisać do listy "Stalkera 2", ale muszę się do tego przygotować psychicznie i zakupić jakieś środki na uspokojenie.
Shadow Warrior 3
kawał solidnego shootera w stylu Doom (2016). Spoko grafika, mocne i oryginalne bronie. Najlepsze w niej było to, że stanowiła ukłon w strone klasycznych shooterów jak właśnie Doom (2016) stawiając na zręcznościowe, arenowe strzelanie jak to miało miejsce w oryginalnej pierwszej części. Na to ludzie się spłakali, że w grze nie wypadają bronie z levelem jak w drugiej odsłonie... czaicie to? Gracze marudzili, że w FPSie zabrakło elementów rpg i looter shootera, myślałem że sam się postrzelę jak czytałem komentarze graczy.
Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to Dragon Age: Veilguard. Jak fanboy tej serii sam byłem rozczarowany, że to nie jest taki Dragon Age na jakiego liczyłem, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to była zła gra. Wręcz przeciwnie, mimo przesunięcia kierunku z rpg na grę akcji i wielu innych zmian, naprawdę fajnie się w to grało i nawet z przyjemnością ją wymaksowałem, co już mi się dzisiaj rzadko zdarza.
Poza tym, było parę takich mniej spektakularnych tytułów, które też uważam za lepsze niż się utarło w świadomości ogółu. Ot choćby takie Immortal of Aveum, czy Forspoken. Imo największy problem tych gier polegał na tym, że chciwe korpo próbowało je sprzedać jako gry AAA, gdy od pierwszych zwiastunów było widać, że to nie ta liga. Tymczasem były to całkiem przyzwoite gry z tzw. "średniej półki" i mimo, że ciężko nazwać je hitami, to wciąż rozgrywkę oceniam jako przyjemną. Myślę, że gdyby nikt nie ściemniał w marketingu i od razu sprzedawano je w niższej cenie jako produkcje bardziej z segmentu AA, to ich odbiór mógłby być inny.
No i fajnie, że wspomniano już Diablo 3. Wciąż najlepsze Diablo.
Taki wątek nie może się przecież obejść bez AC Unity. A chętnie się pod tym podpiszę, bo to jest główny powód dlaczego nie trawię tej serii.
Łoezu, ile ja się nasłuchałem, że to najgorszy asasin, że czemu akurat zaczynam od tej technicznej klapy... No mankamenty były, szczególnie na premierę, także krytyka jednak była zasłużona (choć dzisiaj ludzie by to olali) ale klimat, mapa i granie jak to w ubisofcie naprawdę zacne. Ale skoro to jest ta nieudana część, to uznałem za średniaka i przeszedłem do innych części. Tymczasem dwójka znużyła mnie powtarzalnością, a Syndicate tymi dwoma bachorami bawiącymi się w assassinów.
Po tym odpuściłem, niech się inni dobrze bawią, bo im bardziej bym w to wsiąknął, to pewnie ograłbym w końcu całą serię i zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część, a aż taki wyjątkowy to ja nie jestem.
zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część
Nie byłbyś jedyny. Wielokrotnie na forum pisałem, że dla mnie "Unity" to również najlepszy "Asasyn" (a grałem we wszystkie).
Ależ ta gra wyglądała...
https://www.berdu.org/assassinscreedunity
Unity miał ten sam problem co Cyberpunk, świetna gra która oberwała przez problemy techniczne na premierę.
Takie to unity zajebiste że nie mogłem przejść gry bo miałem krytycznego buga xD
Poza tym walka mieczem w unity to jest istna padaka, nie dało się normalnie walczyć
zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część
Piątka! Unity to najlepsza część Assassin's Creed. To gameplay'owo podrkęcona dwójka w przepięknym Paryżu, czego chcieć więcej? Najlepszy parkour w serii, walka łącząca ciachanie i czekanie na kontrę, bardzo dobre aktywności poboczne i to wszystko w formie, która nie wymaga od ciebie poświęcnia żmudnych 100+ godzin, jak późniejsze odsłony RPG-owe.
Również dla mnie Unity to najlepszy AC. Ostatni w którym można było się sensownie skradać.
Batman Arkham Origins, który według nie w niczym nie ustępuje pozostałym częściom serii. Na dodatek zimowe Gotham, to moja ulubiona werja tego miasta.
Zima to jest dosłownie najbardziej unikatowa cecha tej gry. Reszta jest strasznie meh, tylko walki z bossami są w miarę spoko. Jedyna część serii, gdzie jak najszybciej chciałem ją skończyć.
A mi tam cała się podobała. Nawet wróciłem sobie do nej po paru latach od ukończenia, jak przecenili dodatek z Mr. Freezem, którego wcześniej nie miałem i z przyjemnością w niego zagrałem.
Za to mam jakiś dziwny problem z Arkham Knight, bo coś nie mogę się wkręcić jak w poprzednie częsci. Zazwyczaj było tak, że jak już zacząłem grać w gry z tej serii, to grałem w nie sporo i dosyć szybko je kończyłem, a tutaj po paru godzinach nie chce mi się dalej grać. Na pewno tej gry nie porzucę, bo za bardzo lubię poprzednie części, ale nie mam kompletnie żadnego ciśnienia, żeby wrócić do niej w najbliższym czasie.
Star Wars Outlaws - gdyby nie czasy, w których nienawidzenie wszystkiego co zrobi Ubisoft jest modne, i ekstremalnie negatywna ocena gry przez bandę specjalistów z youtuba na 2 tygodnie przed jej premierą na bazie kilku trailerów i tego że bohaterka nie wygląda jak cycate bimbo z chińskich bajek, to więcej osób doceniłoby ten tytuł, a już na pewno wysiłek w dziedzinie narracji i misji pobocznych, jaki włożyli devowie.
Szkoda, bo w moich oczach solidne 8/10 i zdecydowanie najciekawszy tytuł od Ubi od lat. Gra przede wszystkim świetna oddaje ducha Gwiezdnych Wojen - klimat wylewa się tam z każdej kolejnej lokacji, a subtelnych nawiązań do filmów czy seriali animowanych jest tam mnóstwo. No ale żeby docenić czy questy, czy lokacje czy cokolwiek, trzeba najpierw zagrać, a nie zobaczyć 10min filmu na ytube...
Czasem piszecie tutaj takie kocopoły, że ręce opadają...
Co trzeba było oglądać przez więcej niż dziesięć minut?
Fatalne zachowanie AI tak podczas walki - w trakcie której szturmowcy stali jak kołki, ignorując wymiany ognia tuż obok - jak i podczas misji stealth, kiedy to w trakcie poszukiwań wrogowie nie widzieli nas z odległości pół metra albo, dla odmiany, w czasie alarmu biegli z drugiego końca mapy?
A może irytujące, powiązane z zachowaniem AI, warunki zaliczenia misji stealth i reset w przypadku wykrycia?
Może brak możliwości zachowania dodatkowej broni w trakcie misji?
Albo słynne ogłuszanie uderzeniem giłą pięścią w hełm?
Walki na ścigaczach?
Liczne bugi w misjach?
I to wszystko rzetelnie pokazane w różnych, długich recenzjach i gameplay'ach, nie od Kiszczaka...
Skoro wszystko było doskonale, czemu autorzy wydali tyle poprawek? Cyberpunk też był w doskonałym stanie? Może No Man's Sky też?
Po co wydawano patche, z dobroci serca?
No i dzięki czemu je wydano? Czy między innymi nie z powodu krytyki złych grifterów?
Ogarniajcie się czasem i wyciągnijcie głowę z dudy... Między innymi przez taką klakę gry AAA wyglądają tak, jak wyglądają.
Różnimy się tym Herr tym, że ja sobie to kupiłem i skończyłem, i to w miesiącu premierowym. Ty nadal jesteś na etapie "gameplayów" na youtube. Więc o czym tu gadać.
Żadna gra AAA wydana na przestrzeni kilku lat w jaką grałem nie była w dobrym stanie technicznym, no może paradoksalnie poza Veilguardem. Łącznie z kultowym już w naszym kraju KCD. Ale to nie przeszkadza nam docenić tych gier.
Oczywiście, wszystko można zbagatelizować i sprowadzić do "nie ma ideałów" - liczy się jednak waga błędów dla gameplay'u, wpływ na całość gry, w skrajnym przypadku, łatwość ich obejścia modami. Tak, KCD działał jak g..., miał sporo bugów, dla wielu ludzi sznaps to było zbyt wiele komplikacji, ale jeśli już komuś podszedł specyficzny gameplay, tempo, walka itp - to mógł się dobrze bawić, bo one spełniały swoje złożenia, a bugi były incydentalne (nie jak w CP, gdzie NPC zbiorowo głupieli u każdego, nie jak w SWO, gdzie AI głupiało u każdego i w każdej misji).
Tak, o ile np. GR: Breakpoint kupiłem po zmianach i poprawkach - a nie przed - tak SW:O nie kupiłem i nie wiem, czy w ogóle kupię, bo nie mam zmiaru uprawiać klaki dla coraz gorszych gier, które wykładają się na podstawach, jakie w przeszłości UBI "dowoziło". Nie wzbudzisz we mnie wstydu ani poczucia winy z tego powodu. :D
"Nie wzbudzisz we mnie wstydu ani poczucia winy z tego powodu." - ale to ty dzwonisz :D
"Tak, KCD działał jak g..., miał sporo bugów, dla wielu ludzi sznaps to było zbyt wiele komplikacji, ale jeśli już komuś podszedł specyficzny gameplay, tempo, walka itp" - proszę cię. Przykładowo pijesz do skopanego skradania w SWO, ale nawet w KCD 2 ono jest nie mniej skopane. Wystarczy że masz czarny ubiór i jesteś niemal niewidzialny. Możesz przejść centralnie pod pochodnią 5 metrów od patrzącego na ciebie wartownika i nic. Takich głupot tam jest bez liku. Ale widomo, że lepiej przymknąć oko bo wszyscy mówią, że super giera :D
Okej, ale dlaczego Star Wars Outlaws oberwało od "grifterów", a Days Gone nie? Czyżby przez przychylne oceny graczy, którzy przymykali oczy na niedoskonałości? Powiem z mojego doświadczenia, ogrywałem grę na przełomie 2025 i 2026, przeszedłem grę trzykrotnie, ograłem tryby hordy i wszystkie wyzwania zrobiłem na złoto, w grze spędziłem 106h - można to łatwo zweryfikować, mój profil Steam jest publiczny. Sama gra wyszła w 2019 na PS4, w 2021 na PC, a do 2025 mogli spokojnie ogarnąć większość błędów i bolączek, jednak tego nie zrobiono.
-AI w Days Gone jest absolutnie tragiczne, grę ogrywałem na najwyższych poziomach trudności - survival II i hard II, jednak nie sprawiało, że przeciwnicy ludzcy i zarażeni byli równie tępi, filmiki z Outlaws wyglądały przy tym znośnie.
-W misjach skradankowych jak się zostało odnalezionym to też był reset. Do tego zdarzają się przypadki, że żołnierz NERO potrafił nas odnaleźć w krzakach, gdy czysto teoretycznie powinniśmy być poza jego polem widzenia.
-Głupotki w postaci braku możliwości zachowania broni, którą się pozyskało - trzeba za nią zabulić w jakimś obozie, wtedy będziesz mógł ją zatrzymać na stałe.
-Ogrom błędów - wystrzeliwanie NPC-ów na 20 metrów w górę, samokasujące się hordy, po zabiciu całej hordy gra tego nie zalicza, błędy z wystrzeliwującym na 200 metrów w górę motocyklem, z którego Deacon spada i ginie oraz wiele innych.
Nie powiesz mi chyba, że przez brak krytyki tych elementów gry przez "grifterów" i "graczy™", gry wyglądają jak wyglądają, prawda?
Araneus357 - przecież Days Gone to jedna z bardziej niedocenionych gier, fani do dziś są w żałobie, że nigdy nie będzie kontynuacji, choć gra całościowo sprzedała się ostatecznie bardzo dobrze i nawet biorąc pod uwagę zniżki nieźle zarobiła. Ale że początkowo wyszła na konsole to nie wiem, za co obrywała. Sam póki co nie grałem, choć mam już zakupioną. Natomiast z jakichś dziwnych powodów takich kompilacji jak z Outlaws nie kojarzę, wiec błędy musiałby być mniej powszechne, choć część z wymienionych na pewno zasługuje na wytknięcie.
Może, że Days Gone też oberwało nie bez powodu. A nawet jeśli miało farta - to przecież nie rozgrzesza Outlaws - co to za pokrętna logika? "Panie władzo, proszę mnie puścić, to niesprawiedliwe, pięć lat temu żeście kolegi gangusa nie złapali..."
Days Gone na konsolach obrywało za kiepski stan techniczny, ogrom błędów i ogólną generyczność, bo gra nie robiła niczego wybitnie, była w wielu aspektach po prostu poprawnym produktem. Po wszelkich łatkach i opublikowaniu dodatku Broken Roads wciąż jest zarobaczona jak cholera, AI przeciwników jest absolutnie tragiczne. Same kompilacje absolutnie nic nie znaczą, bo są tendencyjne i da się to nagrać z ogromu gier z ostanich 30 lat. Osobiście, gdybym wszystko nagrywał z Days Gone, to miałbym materiału na co najmniej 3h, włączając w to problemy z przechodzeniem misji głównych.
I nie, nie chodzi mi o rozgrzeszenie Outlaws. Chodzi mi o podwójne standardy - ci tzw. "grifterzy" jadą po Outlaws jak po burej suce, a przymykają oko na Days Gone. Brak mi tu po prostu pewnej konsekwencji.
Elex - Gra była świetna, ale gracze nie mogli się pogodzić ze to nie kolejny risen czy gothic i zaczal się hejt
Prince of persia zapomniane piaski - Gra na Steam ma oceny mieszane ale w rzeczywistości była bardzo dobrze wykonana i duzo lepsza od pop z 2008 roku
Need for Speed Unbound - wszyscy zjechali, ale ja bawiłem się znakomicie :D Nastukałem tam ponad 30h, co jak dla mnie jest byczym wynikiem w tego typu grach, i nie żałuję żadnej minuty. Czysty fun.
Pasuje jak ulał do tego tematu - do Avowed walsnie wyszedl anniversary patch, ktory dodaje NG+, lagę dla magów i nowe rasy do wyboru przy tworzeniu postaci.
Zmian jest całkiem sporo, najwięcej dotyczy poprawek qol, interfejsu, ustawień i tego typu drobiazgów. Niestety nie ma chyba nowej zawartości w postaci mapy i zadań, ale i tak:
jeśli ktoś ma wątpliwość, czy dać Avowed drugą szansę - to teraz już jest odpowiedni moment, żeby spróbować.
Ja na to patrzę inaczej - w Avowed mam teraz na liczniku na Steam ok 60 h.
Mam dużo zastrzeżeń do tej gry, ale to są zastrzeżenia raczej w stylu "wolałbym, żeby to było rozwiązane tak jak w KCD2, BG3 czy nawet Skyrimie".
Więc mimo tych zastrzeżeń, grałem, przeszedłem i z perspektywy czasu musze powiedzieć, że ponad polowa tego czasu gry w Avowed to zabawa całkiem niezłej jakości.
A skoro gra daje kilakadziesiąt godzin niezłej zabawy, to chyba warta jest nawet i 250 zeta.
Call of Duty: Infinite Warfare. Tak naprawdę to COD jak każdy inny, a ludzie zjechali go tylko na podstawie zwiastuna nawet bez zagrania w grę, bo znowu w przyszłości i to zresztą na GOLu też xD. Jakoś im Black Ops 2 czy nawet 3 albo AW w przyszłości nie przeszkadzały i oceny miały te części w miarę dobre.
Dam ostatniego Mass Effecta, ma swoje głupotki, ale pod względem mechaniki typowy, klasyczny ME. Dodatkowo najnowsze gry Bioware chciałyby być takie, jak ten ME.
The Bureau: XCOM Declassified - świetny klimat USA lat 50, bardzo fajna walka, taktyczna, umiejętności naszych wojaków miały ogromne znaczenie. Można było nawet samemu nie strzelać tylko wydawać umiejętnie rozkazy i drużyna dawała radę. Gra zebrała mocno średnie oceny, ja 2 razy ukończyłem z ogromną przyjemnością.
Total War Pharaoh - naprawdę bardzo dobry TW. Jestem z tą serią od samego początku, świetnie się bawiłem i w sumie nadal bawię, fajne nowe mechaniki, duże i piękne mapy gdzie rzeczywiście można kombinować z taktyką.
Wydaje mi się, że nadmierna krytyka ma dwa różne źródła. Ostatnio częściej dominuje monetyzowanie negatywnych nastrojów i organizowanie internetowych nagonek na poszczególne gry przez różnych inlufencerów, ludologów bez szkoły i wiedzy.
Tu bym wymienił m.in. The Ouer Worlds 2 oraz Avowed. Nie będę się rozpisywał, bo już
Kurde, chciałbym żeby inne cRPG AAA oferowały takie player's agency i wpływ buildu postaci na narracje i gameplay, jak właśnie TOW2. Pokażcie mi jakiegokolwiek cRPG z segmentu AAA, który ma tak zrealizowane skillchecki albo tak rozbudowane questy, jak przejęcie Vox Station czy Archive w The Outer Worlds 2. Jedynie Baldur's Gate 3 mi przychodzi do głowy, a tylko dlatego, że to tak naprawdę jedyny klasyczny cRPG AAA. Gry są chyba miażdżone za bycie dobrymi grami, bo dziś liczy się tylko dobry "cinematic experience". I w Outer Worlds 2 i w Avowed bawiłem się śwetnie. Czasami ja już naprawdę nie wiem, czego oczekują gracze. Mam tylko wrażenie, że fani cRPG-ów tak naprawdę nie lubią komputerowych RPG-ów jeśli są bardziej "erpegowe" strukturalnie niż filmowe.
Drugim częstym źródłem nadmiernej krytyki jest rozminięcie się z indywidualnymi oczekiwaniami danego gracza i patrzenie na każdą grę przez ten sam pryzmat - podczas gdy gry są rożnorodne - i ocenianie gier zerojedynkowo, bo dla nich albo coś jest totalnym sztosem albo jest totalnym gównem.
Na przykład ktoś gra dla fabuły, odpala Fallout 4, który ma naprawdę rewelacyjną eksplorację i można przyjemnie wciągnąć się w rozgrywkę na długie godziny, ale wuj w to, "gra jest gównem, bo ma słabą fabułę".
Takie wyolbrzymianie jednego gorszego aspektu, który rzekomo przeważa na niekorzystny odbiór całości. Jakbym odpalił Disco Elysium i dostał nieciekawą historię (aczkolwiek to czy historia jest ciekawa, to rzecz czysto subiektywna), to wtedy sam bym grę krytykował, bo ona ma formę tekstowej gry przygodowej ze skillcheckami i poza historią nie ma nic innego do zaoferowania. Ale Fallout 4? Doom Dark Ages? Diablo 3? Dla mnie to również najlepsza odsłona Diablo. Setki godzin w innych odsłonach, w trójce prawie 2000. Super się w tej grze bawiłem. To h&s, nie spadkobierca Tormenta, żeby oczekiwać głębokiej, filozoficznej fabuły.
Mass Effect Andromeda - gra inna od trylogii, ale czy to znaczy, że od razu gorsza? Nie była tak rewelacyjna, prawda, ale wciągnęła mnie na tyle, że przeszedłem 4x i chętnie bym do niej wrócił.
Zawiodły oczekiwania względem Dragon Age Veilguard, który imo jest bardzo dobrym cRPG akcji, świetnie zrobionym od strony technologicznej. Kogoś może razić, że fabuła jest przeciętna i seria całkowicie zmieniła swoją formę, ale kurde, dla mnie był to bardzo fajny "Mass Effect" w świecie THEDAS. No ale minął się z oczekiwaniami fandomu, więc okrzyknięto grę gównem. Jak dla mnie każdy kolejny Dragon Age był lepszą grą od poprzedniej. Ale rację przyznam, że fabularnie najlepiej wyszła dwójka.
Uważam Songs of Conquests za świetną grę, ma bardzo fajne mechaniki związane z systemem magii, rozbudowy miast, komponowania armii i prowadzenia bitew. Też minęła się z oczekiwaniami niektórych, stąd głośna "krytyka". Ktoś nie znosi pixelartu? "Gra wygląda jak gówno". Ktoś jest betonem wpatrzonym w Heroes of Might & Magic 3? "Gra gówno, po co to powstało, heroski lepsze". Trochę jak te memy "jak wyglądałby Gothic Remake, który usatysfakcjonowałby fanów Gothica" ;] Jakby ludzi bolało, że powstała nowa gra, która zadowoliła jakąś grupę odbiorców. Skoro twórcy nieprzerwanie produkują dodatki, to jednak jakimś sukcesem musiała być, a mała popularność nie świadczy o niskiej jakości.
Rozminięciem się z oczekiwaniami fandomu był Dungeon Siege 3. Zupełnie inna rozgrywka i klimat od poprzednich części, zwłaszcza rewalacyjnej dwójki. Mimo to sam bawiłem się przy grze dobrze, miała niezłą fabułę, gęsty klimat, wizualnie prezentowała się wówczas naprawdę ładnie. No ale gra to "totalne gówno".
Pillars of Eternity II: Deadfire - gra niemal pod każdym względem lepsza od pierwowzoru. Peak cRPG-ów w rzucie izometrycznym. No ale "pillarsy nudne" albo "piracki setting", "gra gówno bo się nie sprzedała, jakby była dobra to by się sprzedała". Jakby gra stworzona dla niszy nie miała prawa być znakomitą produkcją. Nawet na tym forum Gambrinus, jak jeszcze szefował TV Gry, napisał coś w stylu, że "jedynka super, a dwójka niech ginie".
Ja na szczęście pozbyłem się już tej mentalności najeżdżania na gry, które mi się kompletnie nie spodobały, a inni wychwalają pod niebiosa (jak Divinity Original Sin czy Wiedźmin 3). Szkoda na to czasu. Skupiam się na tym, co mi dostarcza frajdę. Gry to rozrywka. Teraz za to dostrzegam, jak takie ciągłe wylewanie pomyj potrafi irytować odbiorców danego produktu, który w ich mniemaniu dowiózł i usatysfakcjonował.
Kiedyś chyba Rojo miał takie hasło: "gry łączą a nie dzielą". Influencerzy wyznają raczej zasadę, że nic tak nie jednoczy, jak wspólna nienawiść.
Odnośnie fallouta 4, co mi się nie podobało w nim
Fabuła która bardziej pasuje do jakiejś scfi niż post apo
Bandyci noszący pancerze wspomagane
Zdobycie pancerza wspomaganego już na początku gry
Bardzo monotonne, i podobne do siebie questy poboczne które zwykle polegają na zabiciu jakiejs grupki osób
Cała mapa zasrana przeciwnikami osadzonymi w mieście, takimi jak supermutanci, bandyci czy ghulle, dodatkowo niektóre miejsca w mieście były zasrane minami, w New Vegas nie zabijało się tyle wrogów
Fatalny stan techniczny, mi zaczęło psuć savy pod koniec gry
Tragiczny system dialogów
I wisienka na torcie, czyli te budowanie wiosek, od 1/3 gry męczyłem się z tym fallout aby go przejść, a nie porzucić, New Vegas to zupełnie inna, wyższa liga od 3 i 4
Jak dla mnie każdy kolejny Dragon Age był lepszą grą od poprzedniej. Ale rację przyznam, że fabularnie najlepiej wyszła dwójka
Dla mnie również dwójka fabularnie topka. Sam pomysł, żeby rozmieścić te historię na przestrzeni 10 (chyba) lat był fantastyczny. Również relacje z towarzyszami były chyba najlepiej zrobione ze wszystkich gier w jakie grałem. W końcu czułem, że te postacie mają jakieś własne życie, a nie, że mają tam jakiegoś swojego questa do zrobienia, ale poza tym, to jedynym celem ich istnienia jest czekanie w bazie, aż nasz hiroł wezwie ich na kolejną przygodę.
Podzielam też zdanie odnośnie Dungeon Siege 3. Pod względem gameplayu był to może co najwyżej poprawny h&s, ale fabuła, lore i ogólny klimat naprawdę dużo tej grze dodawały i dzięki nim też dobrze się bawiłem.
Ogólnie fajny post, z wieloma punktami się zgadzam.
Na przykład ktoś gra dla fabuły, odpala Fallout 4, który ma naprawdę rewelacyjną eksplorację...
I tutaj wyjątkowo mam odmienne zdanie. W gry Bethesdy zawsze grałem właśnie dla eksploracji, nigdy dla fabuły, bo wiedziałem gdzie tkwi siła tej formuły. Ale... właśnie ten aspekt w F4 wg mnie również zupełnie położyli. Tam po prostu wszystkiego jest za dużo na zbyt małej przestrzeni. Wszystko widać jak na dłoni, bardzo dużo różnych elementów jest tuż obok siebie, co sprawia, że świat wydaje się sztuczny. To było takie zaliczanie kolejnych miejscówek, jedna po drugiej, co chwilę, nie byłem w stanie poczuć tam przygody i wędrówki po tym świecie. Na tym silniku to FNV i Skyrim są dla mnie wyznacznikiem wzorowo zrobionej eksploracji.
Pillars of Eternity II: Deadfire - o to, to, dla mnie dużo lepsza od jedynki. Jedynka jest dla mnie gra naprawdę dobrą, ale nie wybitną gdzie dwójka jest już wybitna.
Co do Fallouta 4, no właśnie ja mam ten problem, że tam nie tylko fabuła leży, ale też dialogi, quest design (brak zróżnicowania, np. jak mam coś zdobyć to w 90% wypadków trzeba się przebić przez wrogów, nawet skradać się nie ma jak), system rozwoju postaci po właśnie eksplorację, która jest przesycona instancjonowanymi POI i randomowym lootem z generatora.
Ta gra bawi przez 20h, potem zaczyna nudzić. I nie jest jakaś tragiczna, ale to poziom średniaka z segmentu AA.
Bo do twojej listy powodów złego odbioru dodałbym jeszcze rozminięcie się gry pod względem czy to ceny, obietnic czy tego co oferowały poprzednie części, względem tego co zostało dostarczone. Przykładowo Avowed, świetna gra z segmentu AA została wyceniona drożej niż większość gier AAA, sam ograłem w Gamepasie, bo choć gra mi się podobała to nie jest warta ceny zakupu. Tak samo DA:V, to jest przyzwoita gra, ale jej mocne strony dotyczą gry akcji a nie RPG, do tego adresowana pod względem treści do innej grupy niż była reklamowana, tutaj marketing zawalił po całości, grę powinni reklamować jako nowe otwarcie nastawione bardziej na grę akcji a nie jako kontynuacje wieloletniej spuścizny.
No chodziło mi o ogólnie ujęte oczekiwania wynikające z różnych powodów, już nie chciałem rozdrabniać. Bo tak jak w Fallout 4 grało mi się przyjemnie, nawet w Fallout 3, to jednak jakby nie patrzeć są to słabe Fallouty. Tak samo jak pewnie Veilguard jest słabym Dragon Age, a Baldur's Gate 3 dla mnie jest słabym Baldurem, mimo że jako gra jest rewelacyjny. I chociaż takie rozczarowanie wynikające z niespełnienia oczekiwań jak najbardziej jest powodem krytyki, to tak szczerze żadnej z wymienionych gier nie nazwałbym słabą, pomimo ich wad. Czy więc takie rozminięcie się z oczekiwaniami ze względu na dorobek serii jest słuszną podstawą do całej krytyki, szukania wszystkie na siłę, stawiania w jak najgorszym świetle za całokształt i obrzucania gównem?
A gdzie ja napisałem, że to powód by obrzucać gównem.
Jednak może to być powód do krytyki gdy marketing gry swoje, historia serii swoje a dostarczony produkt swoje. W takim wypadku nawet najlepszy produkt może zawieść jako niezgodny z opisem, co więcej buduje względem danego tytułu konkretne oczekiwania.
Przykładowo, mam ochotę na grę RPG, twórcy obiecują mi RPG, poprzednie gry to były RPG i jak dobrej gry akcji bym nie dostał dalej mogę być rozczarowany. Co więcej różni ludzie mają różne oczekiwania, mi przykładowo Z-tkowy klimat nie leży, więc jak gra będzie udawać w materiałach promocyjnych, że ma inny niż oferuje sama gra to też mogę być zawiedziony gdy innym się spodoba. Bo nie każda gra jest dla każdego.
I teraz nie usprawiedliwiam nagonki na siłę na jakieś tytuły, jak robi ludzie po Avowed oczekujący od niego sandboxa, gdzie od początku było wiadomo, ze nim nie będzie, ale gdyby M$ i Obsidian reklamowali go jako sandboxa i nowego Skyrima to bym już takie ataki zrozumiał. Czyli o sytuacji gdy odbiorca jest celowo wprowadzany w błąd, jak przy DA:V.
No i F3 oceniam lepiej niż F4 akurat. Mój ranking to 2 > F:NV > 1 > F:T i F3 (coś innego ale spoko gra sama w sobie) > F4 > F76
Nie mówię, że Ty tak napisałeś. Ot, mówię o zjawisku.
Ja Fallouta 3 stawiam niżej niż czwórkę, bo jednak rozgrywka w czwórce była zdecydowanie lepsza i świat bardziej różnorodny. Też zapewne kwestia osobistych preferencji. Tak czy siak dla mnie to zawsze będą po prostu Elder Scrollsy podlane sosem postapo.
Mam jednak pytanie - co w marketingu Veilguarda celowo wprowadzało w błąd? Bo widziałem trailery, widziałem gameplay na pierwszym pokazie i domyślałem się, jakiego typu grę dostanę.
Materiały promocyjne były nastawione na to, że ma to być zwieńczenie historii nawiązujące również do pierwszej części, insynuując istotność elementów RPG, widząc je odnosiło się wrażenie, że produkt będzie jednak trochę inny niż dostarczony. Ciężki mi wskazać konkrety teraz z pamięci, ale pamiętam, że takie wrażenie było powszechne.
A w Fallout 3 doceniam lepsze dialogi i quest design, bardzie mi podeszły, choć fakt, technicznie gra się zestarzała, zwłaszcza gunplayowo.
Materiały promocyjne były nastawione na to, że ma to być zwieńczenie historii nawiązujące również do pierwszej części, insynuując istotność elementów RPG, widząc je odnosiło się wrażenie, że produkt będzie jednak trochę inny niż dostarczony. Ciężki mi wskazać konkrety teraz z pamięci, ale pamiętam, że takie wrażenie było powszechne.
No i było to zwieńczenie historii, nawiązujące również do pierwszej części - gra wyjaśniła czym jest plaga, zjawisko to zostało zakończone. Pozamykała chyba wszystkie istotne wątki. Elementy RPG są rozbudowane w warstwie rozgrywki. Imo w tej odsłonie jest najlepszy rozwój postaci z całej serii i fajnie współgra z itemizacją. Ma sporo reaktywności, ma rozgałęzienia wątków, pewne wydarzenia mogą potoczyć się inaczej. Tak rozbudowanych wątków towarzyszy jak Veilguard to żaden Dragon Age wcześniej nie miał. Dialogi mają strukturę podobną do tych z dwóch poprzednich gier. Ich jakość rzeczywiście jest niższa. Zmienił się głównie styl i format walki tak w gruncie rzeczy.
Gra się w to zgoła inaczej niż w poprzednie odsłony - ale nikt kitu nie wciskał, że będzie "kamera taktyczna" i wydawanie rozkazów drużynie point & click jak w poprzednich częściach.
Dokładam się do zdania o Veilguard. Nie arcydzieło, ale fajno się w to grało. W moim przypadku największym problemem tej gry był brak takich MEGA punktów kulminacyjnych, do których zawsze w grach Bioware chciało się dojść, przeżyć a potem o nich gadać. Tutaj wszystko było takie... płaskie.
Super, że tak ciepło piszecie z
Co do Pillars, potwórzę się - Deadfire ma bardzo dobre opinie, tylko ta gra się źle sprzedała.
Jeszcze co do Fallouta 4 - mnie też ta gra nie siadła, ona nie była zła, ale zamieniła się w shooter, a ja nie lubię shooterów.
Do gier się nie odniosę, bo jeszcze nie grałem w prawie nic z listy, chociaż do pierwszych Pillarsów muszę wrócić, bo ja akurat, może po dłuższym czasie o premiery czy też po prostu trafiałem na takich twórców - słyszałem bardzo dobre rzeczy o Deadfire, w tym właśnie to, że lepsza od części pierwszej... no ale, chciałem tylko powiedzieć, że bardzo, ale to bardzo szanuję podejście z ostatnich dwóch akapitów. Krytyka krytyką, nic do tego nie mam, ale no właśnie - ta frustracja wśród wielu graczy, bo nie podoba im się chwalony tytuł, jest niestety strasznie częsta. Przez to wręcz kojarzę niektórych użytkowników na forum, z tego uwzięcia się na konkretny tytuł i najeżdżania na niego przy każdej okazji, co trochę smutne, bo raczej nie jest to zdrowe w tej sferze mentalnej.
Via Tenor
Concord.
Zajebista gra! Pojechalem tramwajem do MediaMarkt kupic, i w drodze powrotnej jak wracalem trawajem z gierka do domu wylaczyli serwery.
Piekna przygoda.
Ja kiedyś grałem w świetną grę - Alpha Protocol. Wszystko mi w niej grało - główny bohater, fabuła, mechaniki, systemy rozwoju postaci i broni... a później sie dowiedziałę mze ta gra jes chujowa i wszyscy ją krytykują:D
Miło to wspominam, bo gier w takim settingu (a już RPG to w ogóle) prawie nie ma, ale gameplayowo to była jednak siermięga.
Alpha Protocol to wywoływało we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony jest to dość dobrze napisana gra, z dość sporą liczbą wyborów. Niestety jako skradanka jest beznadziejna, bo przeciwnicy raz cię widzą, raz nie (chodzi o brak konsekwencji), a jak zostaniesz odnaleziony, to celują do ciebie nawet przez ściany. Do tego w większości przypadków najbardziej opłacało się przejść poziom wybijając co się rusza, nieliczne wyjątki za to karały. Do tego prawdopodobnie jedne z najgorszych minigier, hakowanie do dzisiaj śni mi się po nocach. Mocno podejrzewam, że minigierki oraz samo sterowanie na klawiaturze i myszy powstało we współpracy z rządem amerykańskim, by torturowanie więźniów w Guantanamo było jak najbardziej efektywne.
Walki z bossami były spier...e i niepotrzebne, ale poza tym ro racja. Choć gra oczywiście nie błyszczała technicznie i była raczej takim poprawnym AA, jeśli pominąć oryginalność, fajny setting itp.
Szkoda, że nie powstała kolejna, lepsza część.
Generalnie to była typowa gra od Obsidianu, z jednej strony fabuła, postacie pierwsza klasa, z drugiej pełna błędów i niedopracowana.
Wolcen: Lords of Mayhem Otrzymaliśmy ostatecznie odmienną grę od Umbry ale jednak tytuł nie zasłużył na szambo, jakie się na nią wylało. Przyjemne, średnie h'n's.
Rage 2 Dość chłodno przyjęty, sam gameplay wspominam bardzo pozytywnie. Jedna z nielicznych gier w której nie przeszkadzał mi otwarty świat. Fajne postapo.
Binary Domain Wspominam niemalże z nostalgią jak Spec Ops: The Line, podczas gdy tytuł spotkał się z krytyką recenzentów. Klimat rodem z Ghost in the Shell.
Lost Planet 3 Gra, której początkowo głównie obrywało się za odejście od formuły poprzedniczek. Podobnie zresztą jak w przypadku Red Faction: Armageddon.
Och tak, jak mogłem zapomnieć o Rage 2! Strasznie niesprawiedliwie potraktowana i oceniona gra.
Kolejną grą, którą chciałbym w tym wątku zrehabilitować, jest Syberia 3. Ogólnie to cyferka 3 powinna być sponsorem tego wątku. Podobnie jak w przypadku np. Fallout 3, dużo się pozmieniało i to złość na te zmiany zaburzała ocenę, a nie finalny produkt. Ten zaś był... przyzwoity. Dla mnie trójka była pierwszym zetknięciem z Syberią, więc nie miałem żadnej perspektywy i to była:
- dobra gra przygodowa (nie wybitna)
- absolutnie magiczny świat
- fenomenalna muzyka
- niezła fabuła
Widzę, że dałem 6/10, ale z perspektywy czasu chyba bym podciągnął do 7/10, bo cały czas tę grę pamiętam, cały czas we mnie jakoś tam siedzi i dużo lepiej mi się w nią grało, niż w skopaną technicznie Syberię 4. Krótko mówiąc - nie jest to arcydzieło, ale krytyka jest przesadzona.
https://www.youtube.com/watch?v=3-EmJ7_FjRk

W ramach teaserka nad czym teraz siedziemy screen, na którym są wymienione gry z tego wątku. Wersja alfa.
Dziękuję za ten hołd, wprawdzie muszę się do wątku dostawać z zakładki ulubione w przeglądarce, bo mi się zbugowało forum po odwieszeniu wątku, ale jak rozumiem chodzi o to, że dacie nam narzędzie do robienia własnych tier list czy to jakiś automat z AI robi?
Ps. Moje nominacje w tier B, C i D co jasno pokazuje, że staram się rehabilitować faktycznie przesadnie skrytykowane gry, a nie Cyberpunka kuźwa. Dlatego tez nie pisałem o Pillarsach 2, bo ta gra miała DOBRE recenzje i DOBRE opinie wszystkich trzystu osób, które w nią zagrały ;-)
Robimy system pozwalający Wam na stworzenie własnych list dowolnych gier. Mogą to być listy z podziałem na kategorie, jak na screenie widocznym powyżej, jaki bez tego podziału, np. "lista moich gier ze złolami". Poza tym będziecie mogli je embedowac gdzie chcecie, dzielić się nimi, porównywać, lajkować i dyskutować o nich. W zasadzie mamy gotowy prototyp na serwerach testowych i cały czas go udoskonalamy i dorabiamy nowe opcje/pomysły, na które ktoś wpada.
Na razie wszystko działa na bazie naszej bazy gier z Encyklopedii, ale kombinujemy, czy nie uda się dodać bonusowo bazy wszystkich gier , nawet z czasów Amstrada, Spectrum itd. Ale to na razie w fazie "może". Jest z tym sporo przeszkód technicznych.
Via Tenor
Wczesniej mozna bylo sprawdzic na swoim profilu trzy oceny najbardziej odbiegajace od sredniej. Pamietam, ze u mnie na pierwszym miejscu byl Fallout 76 xd z ocena 6.0. Gralem na premiere oraz mialem jeden powrot do tej gry i podtrzymuje, a moze nawet dodalbym 0.5 oczka po tych wszystkich DLC i usprawnieniach...
Nie neguje tragicznego stanu gry na premiere ale jednoczesnie mialem na tyle szczescia, ze wiekszosc bugow widzialem tylko na yt. Bardziej przeszkadzal mi przestarzaly silnik i niezbyt satysfakcjonujacy model strzelania. :/
Jednak pomijajac stan techniczny to nadal wspominam przygode z ta gra jako jedno z fajniejszych coopowych doswiadczen. Gralem z dwojka znajomych i rozumiem, ze to musialo miec wplyw na moje odczucia ale sporo elementow bronilo sie calkiem ok. Pustkowia zachecaly do eksploracji, na horyzoncie zawsze majaczylo cos ciekawego. Przyznaje, ze gra stala sie ciekawsza po dodaniu NPC, ale ich poczatkowy brak wcale mi nie przeszkadzal. Odnalazlem sie w roli archeologa odkrywajacego przeszlosc terminal po terminalu, list po liscie itd. Od poczatku chwalilem tez rozwoj postaci i skladanie buildow/talii z kart/perkow, a ostatecznie przekonalem sie nawet do budowania bazy. :D
W sumie przypomniał mi się jeszcze Torment: Tides of Numenera, była to gra z jednej strony oceniania dobrze a z innej słabo, dość podzielała społeczność. Tyle dobrze, ze tutaj Gambri ją docenił jak należy w recenzji.
Czy to gra wybitna jak pierwowzór? Nie, ale dalej to gra bardzo dobra.
Przypomniało mi się jeszcze Dawn of War 2. Pamiętam, że też spadła na nią dość spora krytyka z powodu tego, że poszła bardziej w stronę gry taktycznej i nie była typowym rtsem jak jedynka. Tymczasem, mimo tych zmian wciąż była to świetna gra i bardzo miło ją wspominam.
Pamiętam stękanie, że to już nie jest taki sam RTS jak pierwsza odsłona. Tytuł przeszedłem kilkanaście razy z Chaos Rising i Retribution, bardzo go cenię.
Dawn of war 2 to dla mnie kupa
Nudna do pożygu, źle zaprojektowana, sterowanie raptem 4 oddziałami to jakiś nieśmieszny żart... Taktyki tam nie ma prawie w ogóle, idziesz od osłony do osłony, zaznaczasz po kolei cele, używasz od czasu do czasu umiejek i nara, typowa spłycona gra dla konsolowców
Polska gra Kholat. Ludzie mieli problem że na mapie nie ma wskaźnika i trzeba samemu określać położenie. Gra bardzo klimatyczna i potrafi przyprawić o zawał.
https://www.youtube.com/watch?v=Cym8pYkwtoY

Dziś wieczorem chciałbym dokonać oficjalnej rehabilitacji gry Dink Smallwood. Gra ta została zniszczona przez recenzentów do tego stopnia, że krótko po premierze zaczęto rozdawać ją za darmo. Szydzono z niej w prasie, wystawiano np. w CD-Action oceny pokroju 2/10.
Paradoksalnie było to błogosławieństwo, bo prawdopodobnie większość z nas nigdy by tej gry nie kupiła. Tymczasem Dink Smallwood był jak piękna dziewczyna, którą każdy odrzucał, bo nosiła nieatrakcyjne okulary. W środku wspaniała, niesamowicie grywalna, trochę grinderska przygoda. Nietuzinkowe poczucie humoru, pełen magii i tajemnic świat, przyzwoita muzyka.
W 2026 roku Dink Smallwood dalej żyje - jako popularna gra na smartfony i jako edytor do tworzenia własnych gier, stając się symbolem jednej z największych kompromitacji prasowych w branży gier.
Dodawali ją też do któregoś z czasopism, bodaj CDA właśnie?
A gra była naprawdę przyjemna. Technicznie prosta, ale miała „to coś”.
Przywołany w tym wątku AC: Mirage to dość fajny przykład, bo mi też się podobał. Idealny jeśli chodzi o długość rozgrywki, bez zbędnych znajdziek i sztucznych elementów, które rozwadniają fabułę. Bardzo dobrze zrealizowano poziomy "wewnątrz" instancji (np. więzienie), a całe miasto robi wrażenie. Też uważam, że po łatkach i dodatku DLC zasługuje to na 7/10.
Z innych gier, które oceniono surowo, ale dawały frajdę, wymieniłbym Mafię III która wraz z zestawem DLC tworzy naprawdę ciekawą mieszankę. I jeśli gra się na przemian kampanię główną oraz DLC to przestaje irytować główna wada tej produkcji, czyli monotematyczne podbijanie dzielnic. Na premierę gra zdobywała oceny 5-6/10, a teraz uważam że takie mocne 7 jest jak najbardziej uzasadnione :)
James Bond 007: NightFire - gra na PC zebrała średnie oceny, a ja pamiętam, że grało mi się w to przyjemnie, podobała mi sie różnorodność miejscówek i klimat. Może nie ma podjazdu do NOL, ale też nie jest to gniot.
Dark Colony i pierwszy Mortyr. < drop the mic >
W sumie jeszcze do głowy przyszedł mi Heroes of M&M 4, gra nie idealna, ewidentnie nie dokończona ale dla mnie osobiście ostatni dobry Heroes (z tym, ze nie grałem w siódemkę a Older Era jeszcze nie wyszła). Gra inna, wprowadzająca małe rewolucje, które mi się osobiście podobały na tej zasadzie, że na tyle różniły się od trójki, że zostawiły miejsce na obie te gry u mnie.
No i ten soundrack, najlepszy w serii.
Dla mnie taką grą jest Final Fantasy XIII.
Świetna gra która często jest określana jako majsłabsza część serii.
Narzeka się na korytarzowość gry, na niektóre postacie w tym główną (?) bohaterkę, Lighting.
Ja osobiście bardzo lubię postacie z "trzynastki", w tym główną bohaterkę. Kupiła mnie też fabuła, z przyjemnością ją śledziłem. Uwielbiam też system walki w tej grze, bardzo angażujący.
Via Tenor
Watch Dogs - jedna z najlepszych gier od Ubi, pomysł na grę wybitny. Prawdą jest jednak, że trzeba było dotrzymać wstępnej obietnicy rewolucji w grafice :P Ale grze się i tak ostatecznie przesadnie oberwało.
Avowed i TOW wybitne… dzięki ale nie chce mi się tracić czasu na opisywanie tych crapów. Jedne z najgorszych rpg ever.
Bredzisz, Kolego. Mnie Avowed wciągnęło bardziej niż gierka 33. Stara prawda, znana od lat jest taka, że każdy lubi co innego. Może jakby patrzeć na ten tytuł przez pryzmat tylko i wyłącznie gatunku RPG, to nie wypada najlepiej. Nie wiem, nie interesuje mnie to. Jeśli gra sprawia mi frajdę, to mam naprawdę gdzieś, czy wypełnia wymagania stawiane przez konkretny gatunek.
Stara prawda, znana od lat jest taka, że każdy lubi co innego.
To fakt. Niemniej suma indywidualnych opinii daje średnią ocenę odbioru takiego czy innego tytułu. Zwykła średnia arytmetyczna z ocen wystawionych przez graczy może jednak dawać do myślenia co nie znaczy że odbiór x czy y będzie taki sam.
Do dziś nie zapomnę jak w przypadku takiej gry jak Joanna d'Arc (znanej też w oryginalnym języku jako Wars and Warriors: Joan of Arc) gdy ją kupiłem (oczywiście na Steamie) byłem sceptyczny. A tu ten sceptycyzm był niepotrzebny. No dobra, wady typu grafika i źle zaprojektowane AI mówią same za siebie. Ale gdyby udało mi się grę skończyć dałbym zdecydowanie nie więcej jak 7.5/10. I tu żadne wady z grafiką na czele nie zmienią mojego zdania.