Przechodziliście "downgrade"?
Czy mieliście coś całkiem dobrego, po czym stwierdziliście, że jest to za dobre na wasze potrzeby, więc sprzedaliście, albo się zepsuło i następny model kupiliście już dosłownie gorszy i tańszy?
Tak, zwykle miałem mocne komputery, od 3 lat siedzę na średniaku (i5 12400f, 6700XT). Teraz sobie gram w QHD na średnich detalach a graficzny onanizm mam w nosie. Nigdy nie wydam już 5-cyfrowych kwot na kompa, nie ma sensu (przy moim poziomie gejmerstwa).
Słuchawki, Galaxy Buds Pro zastąpiłem chińskimi Earfunami za 1/3 ceny i grają dość porównywalnie.
Teraz siedzę na S25+ ale przyszły telefon to pewnie będzie bazowy iPhone, najtańsza wersja.
Za dobre? I jeszcze miałbym się tej dobrej rzeczy pozbyć z własnej woli? LOL. Nie, nigdy tak nie miałem, choć jeśli chodzi o telefony, to z konieczności miałem zmianę z X10 Mini Pro na Xperię M, a wcześniej z T610i na K700i. Bardzo słabe doświadczenie, no ale tak już w życiu bywa.
Tak jak wyjaśniłem w pierwszym poście, można przesadzić i kupić coś stanowczo ponad nasze potrzeby, ale widocznie większość ludzi nawet nie myśli w tej sposób i idzie tylko w góre. Ciekawe zjawisko z punktu widzenia psychologicznego.
Wychodzi na to, że najlepiej nigdy nie kupować czegoś dobrego tylko zaczynać od najgorszego i stopniowo przez kolejne lata kupować troche lepsze rzeczy, żeby nie ulec skrajnemu konsumpcjonizmowi.
Ja miałem kiedyś z konieczności gorszy okres finansowo i z Motoroli Milestone/HTC One X przesiadłem się na starego Samsunga Galaxy S Plus (ledwo chodził, jeszcze popsułem go custom romami), a potem Nokię 1320, które nieoczekiwanie okazała się wspaniałą przygodą i bardzo dobrze ją wspominam.
Ale za bardzo lubię technologie, żeby się bawić w downgrade. Ostatnio zmieniłem kompa na zdecydowanie za mocnego do moich potrzeb, ale był na fantastycznej promce i uznałem, żę choć te 32 GB RAM czy dysk 1 TB nie są mi do niczego potrzebne, to nie będę się bawił w zwroty.
Od lat prawie nie kupuję markowych ubrań, ew. jakieś "tanie" marki typu 4F, tylko kto kumaty, ten dobrze wie, że to nie jest wcale downagrade.
Używam zamiennie/równolegle kilku komputerów i nie uważam tego za downgrade. Jedne lepsze drugie gorsze, ale zależnie od potrzeby i widzimisię. Zwykle to są przyzwoite w standardzie sprzęty, żadne ultratopy. Pracowałem wiele lat na pecetach, które musiały być wysoko ale bez szaleństwa i tak mi zostało, sprzęt znacznie silniejszy niż moje potrzeby.
Miałem stację lutowniczą JBC, razem z osprzętem wartą jakieś 8k. Sprzedałem ją po cenie zakupu i kupiłem stację za 1500 zł, której używam do dziś i nie czuję wielkiej różnicy.
telefony imo sa swietnym przykladem kupowania czegos zbyt drogiego, czego sie kompletnie nie potrzebuje - no, chyba, ze to narzedzie pracy
ja z musu sie przesiadlem na jakiegos samsungowego mida w czerwcu i w ogole nie czuje roznicy
Zawsze kupuje z głową. Zakup jest przemyślany i ekonomicznie dostosowany do moich mozliwosci.
Zdarzały się takie sytuacje, często potrafiłem przeskoczyć ze smarkofona z wysokiej półki na coś budżetowego bo spodobał mi ten tańszy bo był po prostu mały. Teraz nie ma już małych telefonów, więc pewnie będę siedział na 13 Mini do czasu aż mi się nie rozleci na kawałki. Chociaż odkąd zacząłem pracować to telefony które kupuję służą mi nawet po 8 lat. Często też zdarzało mi się przesiadać na znacznie słabsze pecety czy wymieniać mocarną stacjonarkę na laptopa do grania, niby inny typ sprzętu ale jednak zjazd w dół. Choć raz było zabawnie bo laptop to był wjazd w górę.
Ostatnia wymiana roweru, wymieniłem cały amortyzowany na taki co nie ma w ogóle amortyzacji i jeżdżę na nim do dziś, sztywna rama i widelec to coś co lubię jednak najbardziej. Najlepiej mi się prowadzi takie wehikuły.
Lata temu (jakieś 6 lat) Miałem stację do BGA ACHI IR PRO SC, Stację Quick 861DW, lutownicę JBC bodajże, multimetr FLUKE 87(III) itd. Przesiadłem się na wiele tańsze odpowiedniki. Bez problemu naprawiam wiele tańszym sprzętem - czasami trzeba tylko więcej głowy użyć :P.
Z telefonami również downgrade poszedł. Od tamtej pory mam używane telefony po 250-400zł co 3 lata póki co.
Komputery kilka razy budowałem mocne i fajne, a później okazywało się, że to mi do szczęścia tak nie potrzebne i sprzedawałem i wracałem do starego złomka. Zdarzyło się to pewnie z 5 razy i tak się odbijałem. Całkiem mocny komputer stacjonarny złożyłem dopiero pod koniec 2025 i ten już ze mną zostanie, bo nie mam potrzeb finansowych żeby się go pozbyć, a czasem się przydaje trochę mocy.
Jeszcze pamiętam zmianę całkiem okej kompa na DELLa M1730 bo był kurde kozacki i do dziś w twarz sobie pluję, że go sprzedałem :P.
Drugi taki przypadek był z Alienware M11x R3 w kolorze czerwonym. Cudowne sprzęty to były, ale parametry zdecydowanie za słabe na robienie CZEGOKOLWIEK xD.
Później jedynym sprzętem przez długi czas był Surface Go 8/128 i on już wystarczał do prawie wszystkiego co chciałem. A i nauczyłem się, że Akoya S6214t jest za duża na tablet jakby co :p.
Konsolę z PS3 na PS2 zmieniłem, bo lepiej mi się spędza czas z PS2. Z PSVita na PSP również downgrade zrobiłem.
W sumie jak sobie przypomnę to wiele było takich sytuacji.
Czy downgrade obejmuje też sytuację całkowitej rezygnacji? Ja z natury jestem minimalistą i często tak robię. Np. od dłuższego czasy nie posiadam samochodu i póki co mieć nie zamierzam.
troche z przypadku jak zalałem Sony Ericsona k770i, który był niesamowicie zajebisty i "na chwile" przesiadlem sie do noki 6233 z którą ostatecznie chodzilem 1,5 roku.... przeskok w dół był niesamowity.
sam aparat z 3.2 mpx w SE z lampą do vga w Nokii. W sumie kazdy podzespół był gorszy
Laptop, ten nowszy niby mocniejszy a karta dźwiękowa to śmieć. Rowerek magnetyczny też śmieć a niby lepszy.
całe życie chodziłem w porządnych butach ze skóry. od jakichś 8 lat chodzę praktycznie tylko w butach sportowych, ale to starość chyba.
kupiłem sobie ostatnio jakieś bardziej wyjściowe buty wyszedłem raz i nie wiem kiedy znów pójdę, nie zdawałem sobie sprawy jaka jest różnica w wygodzie.
Może nie tyle downgrade, co wywalenie upgradu i powrót do porpzedniego rozwiązania.
Kupiłem za groszę drukarkę Ender 5 Pro, dodałem kilka rzeczy i było OK. Na sieci mi pisali, że koniecznie muszę wymienić ekstruder na direct drive, wszyscy polecali konkretny - BiQu H2. Kupiłem. Po kilku dniach próbowania skalibrowania tego dziadostwa nie dość, że druki wychodziły gorsze, to jeszcze drukarka była głośniejsza z powodu kilknięć metalowych zębatek. Wróciłem do oryginalnego combo.
Tak 7900vXTX to była za szybką karta. Obecny 5060 TI 16 GB to idealna karta dla mnie, bo dzięki dzisiejszej technologii (dynamic mfg) I DLSS i tak mogę grać w 4K, czego przykładem jest 60 FPS w podobno wymagającej grze Black Myth Wukong, więc wsio ryba.
Jak się kupuje nowy sprzęt po wielu latach kiedy się zepsuje lub zaczyna sprawiać problemy, to żaden zakup nie jest downgradem.
Zgubiłem nowszy telefon i musiał wrócić do gorszego :/ Innej takiej sytuacji nie miałem
Nie kojarze takiej sytuacji u siebie. Ale czasem nachodzi mnie myśl jak poradziłbym sobie z downgradem stanowiska i płacy. Czy lepiej by było pracować mniej i dostawać za to mniej pieniędzy. Póki co się nie przekonałem bo nie zmusiła mnie do tego sytuacja rynkowa i sam też nie zdecydowałem się na zmniejszenie wymiaru pracy. Czas pokaże czy to się zmieni.
Rower zmieniłem na gorszy, a przynajmniej tańszy bo nie poczułem znaczących różnic.
Słuchawki zmieniłem na gorsze i to dosłownie z gorszą jakością dźwieku :) ale za to wygodniejsze. Jakbym był audiofilem to pewnie bym się zmartwił, ale przy wielogodzinnych sesyjkach w grach wygoda dla mnie góruje na doznaniami dźwiękowym.
W przyszłości myślę, czy by nie przejść z obecnego kompa na steam machine (przy czym mój obecny komp jest szybszy od steam machina), ale wszystko zależy czy system steamOS będzie współpracował z moimi programami.
Chyba nie do końca wpisuje się w naturę tematu, ale np. dżinsy świadomie zacząłem wymieniać na tańsze modele jakiś czas temu. Byłem dosyć zawiedziony jakością tych popularniejszych marek, mam wrażenie, że kosztują coraz więcej, a są coraz mniej trwałe.
Tymczasem raz w tygodniu jest u mnie w okolicy taki wielki targ, gdzie można kupić między innymi spodnie różnych dziwnych polskich marek i kiedyś z ciekawości kupiłem tam sobie właśnie dżinsy (oczywiście mierzone elegancko na kartonie, za firanką i na mrozie). Nie powiem, że były lepsze, bo nie były, ale były porównywalne do tych lepszych modeli, które miałem. Podobny fason, podobna jakość materiału. Wytrzymały chyba nawet trochę dłużej zanim zaczęły się gdzieś przecierać. A kosztowały dużo mniej.
Od tego czasu już parokrotnie kupowałem tam spodnie i bardzo sobie chwalę.