Idealny czas na życie - kiedy?
Gdybyście mogli wybrać kiedy przeżyć swoje życie to cofnęlibyście się w czasie, czy przenieśli do przyszłości?
Jeszcze 5 lat temu bez wahania odpowiedziałbym, że chciałbym być wnukiem swoich dzieci. Ale patrząc na różne zagrożenia, mam wątpliwości.
Teraz to bym się zastanawiał, czy najbardziej optymalnie nie byłoby żyć w USA lat 60. Trzeba ciężko pracować, ale za tą pracę wszystkich stać na fajne życie. Życie, które w dodatku jest dość stabilne i przewidywalne.
Ja żyłem w najlepszych czasach.
Przeżyłem młodość bez komórek
Oglądając na VHS filmowe hity z wypiekami na twarzy.
Potem rozkwit Internetu, smartfonów.
Złota erę dyskotek i imprez.
Podróżowałem po świecie kiedy jeszcze robiło to wrażenie.
Dziś nic już ludzi nie ciekawi. Wszystko stało się oklepane. Masz dostęp do całej wiedzy i nie można się nawet pokłócić przy piwie o jakieś bzdurne fakty. Bombardowany jesteś widokami z całego świata. Wszystko stało się takie same. Nawet w biednych afrykańskich krajach dzieciaki latają ze smartfonami. Zdobycie Everestu nie jest już osiągnięciem bo facebookowi eksperci uznali, że to spacer do Biedronki. Ludzie w Internecie wyzywają się od debili, podpisując to swoim własnym imieniem i nazwiskiem. Coraz większa promocja patologii i kontrowersji typu "płaska ziemia". Wszystko pod wyświetlenia. Do tego to zakłamanie rzeczywistości w postaci AI. Wpychania go ludziom do gardła. Niedługo pełna inwigilacja. Być może ograniczenia w emisje CO2 i lotów samolotem. Spadek IQ. Brak kreatywności. Nastawienie na wygodę, prostotę i szybkość.
Gdyby się przenieść mocno w przyszłość to mogłoby być ciężej np. więcej wojen, o wiele wyższe ceny, może by nawet wzrosło bardzo bezrobocie przez rozwinięte AI które będzie niemal wszystko robiło i trzeba będzie np. pracować gdzieś w jakimś biedniejszym kraju żeby chociaż na coś zarobić. Według mnie lepsze były takie czasy gdzie jeszcze w ogóle nie było czegoś takiego jak AI i kiedy jak ktoś nagrywał nie było czegoś takiego jak losowa osoba spoza kamery podchodzi i mówi "nie można nagrywać, bo RODO, usuń to bo inaczej wezwę służby" tylko "o, będziemy sławni i będziemy mieli co wspominać"
Cofając się w czasie nie ma gwarancji na wykorzystanie tej wiedzy i doświadczenia, którą ma się dziś że uda się ją wykorzystać. Można wpaść jeszcze większe tarapaty i problemy niż ma się je na dzień dzisiejszy.
Ja już stary jestem i przywiązany zbyt do teraźniejszości :) Ale fajnie byłoby mieć opcję pobyć trochę tu, trochę tam od czasu do czasu. Czyli jestem za teraźniejszością z opcją turystyki czasowej - pod warunkiem, że w plecaku mam zapas ibuprofenu, a w każdej epoce znajdę gniazdko do ładowarki
Wydaje mi się, że epoka w której żyjemy do tej pory była całkiem spoko. Mając świadomość obecnej epoki w każdej innej będziesz czuł się obco.
Osobiście wolałbym opcję podróżowania w czasie. Nawet jeśli na stole by była tylko opcja niematerialnego biernego obserwatora, bez możliwości jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem.
Poszedłbym na to, nawet jakby się wszystko zapominało po powrocie do teraźniejszości. Możesz sobie oglądać do woli ale niczego nie będziesz pamiętać.
To i tak by było ekscytujące. Obejrzeć taki starożytny Egipt albo cywilizacje prekolumbijskie. Nawet nasze ziemie za czasów Piastów, tę przyrodę, rzeki, lasy.
W dupach sie przewraca, jest za dobrze i ludzie z nudow narzekaja na wszystko, bo szybko sie zapomina jak bylo kiedys, a bylo gorzej. Nigdy nie bylo takich mozliwosci jakie mamy teraz. Tak jezeli idzie o dostep do technologii, rozrywki, podrozowania, nauki etc etc.
Mnie sie tam zyje dobrze i nie mysle o alternatywnych opcjach, ktorych i tak nie mam szans sprawdzic.
Nostalgiczne wspomnienia mam, ale kiedy mialbym wrocic i potem przezyc to po raz kolejny, to bym może na poczatku sie ucieszyl, ale potem mocno wkurzyl. Moze jak bede na lozu smierci to mi przyjdzie mysl, ze oddalbym wszystko zeby znowu byc mlodym, ale to by znaczylo, ze zle zycie przezylem.
2015-2020 to były chyba najlepsze lata do zycia pod wzgledem finansów i niskiego bezrobocia
2015 do lockdownu pod względem wszystkiego jak dla mnie, udogodnienia dostatecznie dogodne jak dziś bez zalewu gunwem z AI, a wojny i pandemie były odległe :')
Na początku zrozum, że umierasz
Kolejna godzina strzela jak bat
Pojmij, że młodość jest tu i teraz
W tej jednej sekundzie mija 5 lat
Żyj jakby właśnie kończył się świat
Gdy dokonasz tego, powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Nie ulegaj cyfrowej iluzji
Algorytmy to opium dla mas
Zamiast postów – miej wspomnienia
Zamiast lajków – wybierz las
Tańcz jakby właśnie kończył się świat
Gdy dokonasz tego, powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Podróżuj. Najlepiej z kimś kogo kochasz
Kochaj kogoś, kto jest tego wart
Psa pogłaszcz. Serce pokaż
Przed lustrem, bez wstydu stań
Śpiewaj jakby właśnie kończył się świat
Gdy dokonasz tego, powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Powiedz mi jak?
Masz prawo nie wiedzieć czego chcesz
Niepewność jest codziennością
Rzuć monetą. Być czy mieć?
Być... nieśmiertelnością
Idealny czas na życie to wiek 5-17 lat. Potem jesteś już stary, więc nawet jak ci się powodzi to już nie to samo.
Nigdy takiego czasu nie było, teoretycznie teraz jest ten najlepszy czas, ale niektórym ludziom już w dupach zaczyna się przewracać od tego dobrobytu i usilnie próbują przywrócić tryb naszej gry na survival mode, także czasem rzeczywiście patrzę z nostalgią na niektóre lata, bo jeszcze trochę życia przede mną, a nie wiadomo w jakim kierunku jako ludzkość zamierzamy zmierzać.
Gdybym miał stworzyć od zera idealną dekadę do życia to połączyłbym w jeden okres:
-Klimat Ameryki lat 60.
-Samochody z lat 70. (ale bardziej z wyglądu, obecnymi jeździ się zbyt dobrze)
-Muzykę z lat 80.
-Filmy z lat 90.
-Gry z lat 2000.
-Technologię z lat 2010.
-Życie i łatwość komunikacji z lat 2020.
Coś takiego nazwałbym idealnym czasem do życia.
Dla mnie 2008 bo się siedziało na wsi i pomagało bratu na gospodarstwie, uważam to za najlepszy czas.
Nie wiem czy piszesz poważnie czy nie, ale jak poważnie to przy świniach akurat było najmniej roboty, wsypałeś żercie dwa razy na dzień bo wodę miały z automatyzowaną i tyle, raz na tydzień wywalić obornik i wszystko, więcej roboty było przy krowach i w polu i tak, lubiłem to robić.
Rzym, pierwszy wiek przed naszą erą. Stara rodzina, najlepiej z linii patrycjatu, niekoniecznie z dużymi pieniędzmi. Urodzony w okolicach ostaniego konsulatu Mariusza. I poproszę patronat Fortuny.
Och zawsze najlepsze do życia są "czasy których jeszcze nie znamy"
Ja bym nie chciał żyć w przeszłości (jasne, miesiąc w Sumerze czy Grecji w starożytności bym chętnie spędził, ale nie całe życie) ze względu na niski poziom medycyny. Pewnie już bym umarł na jakąś grypę. Czego by nie mówić, pewnie bym się też nudził.
Wydaje mi się, że wylosowaliśmy naprawdę dobry czas i miejsce do życia. Argumentów widzę kilka:
- Świat bardzo szybko się zmienia, ciągle dostajemy nowe bodźce, w rok potrafi się pojawić więcej nowości niż kiedyś w dekady
- To złoty wiek Polski, rozwijamy się najszybciej w naszej historii, większość z nas się bogaci, nawet mało zamożni dalej są dość zamożni w skali świata, nie było żadnej wojny od 80 lat
- niezły poziom cywilizacyjny, medyczny, wiele osób zakłada, że przeżyje 85 lat i tylko jakieś tragedie mogą to zmienić
Pewnie przyszłość będzie jeszcze lepsza, choć niekoniecznie dla Polaków, którymi jesteśmy (a może i tak). Generalnie jednak dość dobrze nam się wylosowało
Ja żyłem w najlepszych czasach.
Przeżyłem młodość bez komórek
Oglądając na VHS filmowe hity z wypiekami na twarzy.
Potem rozkwit Internetu, smartfonów.
Złota erę dyskotek i imprez.
Podróżowałem po świecie kiedy jeszcze robiło to wrażenie.
Dziś nic już ludzi nie ciekawi. Wszystko stało się oklepane. Masz dostęp do całej wiedzy i nie można się nawet pokłócić przy piwie o jakieś bzdurne fakty. Bombardowany jesteś widokami z całego świata. Wszystko stało się takie same. Nawet w biednych afrykańskich krajach dzieciaki latają ze smartfonami. Zdobycie Everestu nie jest już osiągnięciem bo facebookowi eksperci uznali, że to spacer do Biedronki. Ludzie w Internecie wyzywają się od debili, podpisując to swoim własnym imieniem i nazwiskiem. Coraz większa promocja patologii i kontrowersji typu "płaska ziemia". Wszystko pod wyświetlenia. Do tego to zakłamanie rzeczywistości w postaci AI. Wpychania go ludziom do gardła. Niedługo pełna inwigilacja. Być może ograniczenia w emisje CO2 i lotów samolotem. Spadek IQ. Brak kreatywności. Nastawienie na wygodę, prostotę i szybkość.
Wszystko co piszesz to nostalgia i subiektywne odczucie osoby teksniacej za dziecinstwem. Urodziłem sie pod koniec lat 80 i przezylem to co piszesz, również dobrze wspominam wycieczki do wypozyczalni kaset wideo, mialem karte czlonkowska w kazdej w naszym miescie (czyli w trzech). Granie w pile az sie sciemni i wkurwiona matka przyjdzie, zebym wreszcie raczył laskawie do domu wrocic bo obiad juz sie zaraz wczorajszy zrobi.
Dzis juz ludzi nic nie ciekawi? Dorosłych jak my moze i tak, bo widzieliśmy wszystko. Ale dzieci? Dopiero teraz maja co ogladac, moga w hitach wybierac jak w ulęgałkach, bajki na zawolanie, programy przyrodnicze nie tylko w niedziele w formie "zwierzeta swiata" w tvp, lecz w setkach programow i kanalow na yt/vod.
Gry w abonamentach za psie pieniadze, nie trzeba jezdzic z tata na gielde po piraty. Moze i fajne to bylo doswiadczenie jak sie po kolegach chodziło i plyty przegrywalo na jedynej nagrywarce w okolicy, lecz dzis jest prosciej.
Podrozowanie dzis na osobach mlodych robi takie samo wrazenie jak na nas wtedy, a że jest latwiejsze to tylko plus.
Dzis mlodziez moze znacznie wiecej, nie musi improwizowac by cos dostac. Moze nam sie to wydawac nudne, kiedy wszystko jest od reki i nawet zbytnio sie starac nie trzeba. W internecie i na vod jest tyle rzeczy, ze az mozna sie poczuc zniecheconym od natloku, ale to nasz punkt widzenia, osob ktore zycie przezyly w polowie i trudno znalezc cos dajacego swieze odczucia.
Ale po swoich dzieciach widze, ze dla nich to jest kopalnia bez dna, nieograniczone mozliwosci. Sam chcialbym miec to w mlodosci, nie bylbym ograniczony do jednego czy dwoch źródeł.
Mozna sie czepiac, ze dzis gry czy filmy nie maja tej jakosci co kiedyś, ale te stare gry i filmy sa teraz dostepne od reki. Moje chlopaki lubia stare gry i stare filmy, wszystko to maja na jedno kliknięcie. Dzis byc dzieckiem, to jak kiedys przezywac kazdego dnia urodziny i dzien dziecka.
Fajnie powspominać stare czasy, ale ciesze sie, ze moje dzieci maja teraz latwiej.
I potrafia sobie radzic bez smartfonow, ktore zreszta sa dla ludzi, sam pisze tego posta z telefonu.
A ja bym zaryzykował i postawil na życie za 200+ lat. Za 100 bym nie chciał, bo myślę że będzie jakiś przewrót/wojna i potrzebny będzie czas żeby to się ułożyło. Natomiast za te 200 ludzie sie ogarną nie będzie chorób jak rak, będzie się żyło min 100 lat w zdrowiu.
Ofc może się zrealizować inny scenariusz, ale kto nie ryzykuje ... ;)
Już minął, lada moment rakiety będą spadać wszędzie gdzie popadnie niczym beztroski deszcz.