Może i jesz najbardziej wykształcone (LOL), ale wykształcenie nie równa się inteligencji.
"Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję" - Jerzy Dobrowolski
„Nigdy nie myl wykształcenia z inteligencją. Możesz mieć dyplom i być idiotą.” – Richardowi Feynmanowi
Nie wiem jak w innych krajach, ale na polskich uczelniach niesamowicie poziom nauczania spadł i ogólnie zdobycie wyższego wykształcenia nie jest jakimś wyzwaniem.
Może i jesz najbardziej wykształcone (LOL), ale wykształcenie nie równa się inteligencji.
No raczej nie, jestem millenialsem, pracuje z z GenZ i to są takie tłumoki i nieroby ze w głowie się nie mieści. Nic nie kumają, zero logicznego myślenia. Mam też kontakt ze studentami….MakaronZserem ma absolutną rację, co ludzie inteligencja nie grzeszą.
Czyli powtarza sie sytuacja kiedy bylo za duzo wyksztalconych ludzi w czasach obowiazkowej sluzby wosjkowej. Lol.
"Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję" - Jerzy Dobrowolski
„Nigdy nie myl wykształcenia z inteligencją. Możesz mieć dyplom i być idiotą.” – Richardowi Feynmanowi
Widać to fajnie w branży budowlanej. Pełno młodych niedoświadczonych inżynierów a tacy cieśle czy zbrojarze w większości 40+.
Każdy chciałby pracować w biurze, najlepiej na stanowisku menadżerskim. Niestety, zderzenie ze ścianą jest już tuż-tuż.
Ja bym nie chciał za żadne skarby, szkoda zdrowia, a na wiosnę i lato to bym zwariował gdybym miał siedzieć w biurze zwłaszcza w dzień.
Tak, marzę o tym, żeby spędzać 8 godzin dziennie siedząc na dupie w jakimś zafajdanym biurze gapiąc się w ekran albo na ścianę XD
Nie wiem jak w innych krajach, ale na polskich uczelniach niesamowicie poziom nauczania spadł i ogólnie zdobycie wyższego wykształcenia nie jest jakimś wyzwaniem.
Nie chce mi się rozpisywać, wystarczy wspomnieć, że jeden mój kumpel ostatnio napisał zatwierdzoną przez promotora pracę licencjacką - napisaną w większości przez chatgpt, a inny kumpel zdaje egzaminy online z pomocami naukowymi na drugim ekranie. Nie wiem jak poziom nauczania w takich warunkach miałby się podnieść, skoro projekty, egzaminy i licencjaty piszą się same.
A co twoi kumple z krakowskiej uczelni mówią, że im tak ciężko?
Przecież napisałem, że nie chce się rozpisywać dlatego tylko dwa bardzo dobitnie przykłady z życia podałem, które jeszcze 6 lata temu nie mogłyby się wydarzyć
Nie chcę ci burzyć narracji, ale ani jedno ani drugie nie jest prawdopodobne. Zanim praca licencjacka, inżynierska, magisterska albo każda inna zostanie dopuszczona to leci przez sprawdzanie antyplagiatowe. Bardzo, ale to bardo wątpię, żeby tekst napisany przez AI taką weryfikację przeszedł. To odnośnie pierwszego punktu.
Odnośnie drugiej historii to też pocisnął ci jakąś ściemę, bo zdając egzamin online nie przełączysz nawet okna w przeglądarce, bo równa się to z automatycznym oblanie egzaminu. Nie wierz we wszystko co ludzie piszą lub mówią, albo zapytaj kogoś kto faktycznie się na normalnej uczelni bronił.
Nie chodzi mi o to, że AI się podłoży dokonują klasycznego plagiatu, ale o to, że od 2024 roku system JSA ma możliwość weryfikacji pracy pod kątem nadużycia narzędzi AI.
Co do drugiego, to tak. Użycie drugiego urządzenia oczywiście pozwoli oszukać na egzaminie. Przełączenie okien na jednej maszynie zazwyczaj nie przejdzie.
Tyle że u nas jest to już od pokolenia milenialsów, a raczej zaczęło się u późnych milenialsów takich jak ja (urodzeni w latach 90).
Osobiście znam: jednego doktora historii uczącego w szkole podstawowej i drugiego, który pracuje na kasie w muzeum, magister chemii pracującą w Lidlu, inżyniera budowy jachtów, który pracuje w zawodzie, ale w Szwecji, mimo, że są u nas firmy zajmujące się budową jachtów. Tyle że u nas nikt go nie chciał, a tam znalazł pracę bez większych problemów i magistra archeologii, który studia skończył z wyróżnieniem, a po długich próbach znalezienia pracy w zawodzie został kierowcą autobusów komunikacji miejskiej.
Masz wyjątkowych znajomych. Ja w połowie lat 90-tych znałem jednego inżyniera, który był stróżem w fabryce, ale on miał problem z alko. Są też budowlańcy, ale robią to na własnej działalności i w ten sposób się spełniają. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że ktoś z doktoratem pracuje w podstawówce, albo po chemii w Lidlu. Mój brat skończył chemię i pomimo iż mu 56 lat stuknęło, to bez problemu po restrukturyzacji w firmie znalazł robotę w przemyśle za bardzo dobrą kasę. Tak więc co z tymi ludźmi jest nie tak? Bo coś musi być, jeżeli nie potrafią ogarnąć roboty choćby w magistracie czy w jakiejś korpo.
A w najgorszej sytuacji są koledzy doktorzy od historii, bo w tej chwili historia jest tylko na Uniwersytecie Gdańskim jeśli o Trójmiasto chodzi (za czasów jak studiowaliśmy wszyscy trzej to historia była jeszcze na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni), a tam by się dostać jako wykładowca, to choć niby są konkursy, bo muszą być zgodnie z prawem, to są to takie konkursy, że są ustawione pod jedną osobę, która ma wygrać. Po prostu bez pleców u któregoś z profesorów (czyli zazwyczaj promotora pracy doktorskiej) albo znajomości na wydziale to nie masz szans się dostać. Dlatego uczy w podstawówce, choć jeszcze niedawno jechał na dwie szkoły w obu mając część pensum i uczył też w liceum.
W muzeach są szanse, że jak się zwolni miejsce w jakimś dziale merytorycznym to o ile ma się jakiekolwiek doświadczenie w muzeum to da się awansować wewnętrznie (Znam kilka takich osób, które zaczynały od kasy czy pomocy muzealnej w muzeum, a teraz są w działach merytorycznych, jedna nawet jest obecnie kierownikiem działu). I drugi kolega tak już na tej kasie czeka na ten moment 4 lata u siebie (bez powodzenia w międzyczasie próbował sił w interesujących go rekrutacjach do Muzeum Narodowego w Gdańsku, Muzeum Zamkowego w Malborku i Muzeum II Wojny oraz gdzieś jeszcze).
Archeologia - tu problem jest taki, że jest kilka czy kilkanaście firm w całym województwie, które się zajmują wykopaliskami i nadzorem archeologicznym i tam rzadko kogoś szukają, a jak kogoś szukają to też jest masa chętnych. W ogóle w całej Polsce wygląda to podobnie. Archeologia to jest takie trochę skazywanie się na robienie czegoś innego niż praca w zawodzie, bo na nią masz dosłownie kilka % szans i to ja dobrze wiem, bo pracowałem z jedną archeolog w korpo na szeregowym stanowisku, a z drugą pracuję teraz i jest ona po prostu pracownikiem administracyjnym. W sumie najlepsze jest w przypadku tego kolegi, że tak czy siak spełnił dziecięce marzenie. Bo na tą archeologię poszedł, bo od dziecka go fascynowała i chciał być archeologiem. Tylko, że jak mówi to też jako dzieciak był zakręcony na punkcie autobusów i chciał jeździć autobusem. No i jeździ :)
Podobnie Chemia - Twój brat to ma tą przewagę, że ma doświadczenie i to sądząc z wieku pewnie tak z 30 lat tego doświadczenia. A koleżanka świeżo po studiach bez doświadczenia, to i jej nigdzie nie chcieli, więc zaczęła się łapać przypadkowych robót.
Teraz to jest Lidl, ale odkąd ją znam to pracowała jako kelnerka w restauracji, recepcjonistka w hotelu, sprzedawczyni w Croppie i Sephorze w galerii handlowej.
Zresztą ja sam zaczynałem od pracy na słuchawce w pomarańczowej sieci, potem był salon samochodowy, korpo, urząd i uczelnia (nie jako wykładowca, a archiwista). Dziś jest to archiwum w pewnej instytucji.
Prawdziwy geniusz w swojej dziedzinie zawsze znajdzie dla siebie miejsce. Umówmy się obecnie każdy ma studia. Papier nic nie oznacza. Na studiach nieraz widziałem prześlizgiwaczy. A prywatne uczelnie, które służą często do zarabiania pieniędzy niestety nie podnoszą poziomu edukacji. Umówmy się, obecnie nikt, nie wymaga niczego od uczniów. Coraz bardziej obniża się wymagania, bo uczniowie oblewają matury. A kto powiedział, że każdy musi mieć maturę? Oblałeś znaczy albo się nie przyłożyłeś do nauki i czeka Cię poprawka, albo jesteś głupi i matura nie jest dla Ciebie.
-Jak to mam dwa fakultety
A tam te wasze fakultety
-Co to? Co to?
To życie
Trochę za dużo liczb a za mało przykładów. Polska nie wyszczególniona, zresztą my już to przerabialiśmy i nie było to pokolenie Z.
Pomylono wykształcenie z wykwalifikowaniem. Wykwalifikowany pracownik to taki z doświadczeniem. Człowiek po studiach nie ma dosłownie żadnych kwalifikacji
Widzę, że przerzucanie się dowodami anegdotycznymi i opiniami jest w sile. Sprawa jest wieloczynnikowa, a młodzi dostają po dupie, bo korpo dość intensywnie dywersyfikuje społeczeństwa na poziomie zamożności i przekonań. Jakie by nie były te młode pokolenia, to selekcja będzie nadal działać.
Aby wyciągnąć pełny potencjał młodych wykształconych, wystarczy tylko stworzyć warunki dla przedsiębiorczości. Usunąć bariery, obniżyć próg wejścia na rynek(deregulacja), obniżyć podatki, zmniejszyć biurokrację. To absolutne podstawy
No cóż. Nie każdy kierunek studiów ma realną wartość. Rynek nie potrzebuje filozofów, marketingowców, lingwistów, europejstów, genderystów i mnóstwa innych. Rynek potrzebuje ludzi do prostych prac i ludzi konkretnie wykształconych, ale nie dowolnie wykształconych. Kolejna sprawa to poziom nauczania. Miałem przyjemność studiowania na dwóch uczelniach - państwowej i prywatnej. Na tej pierwszej poziom był zdecydowanie wyższy. Na drugiej trzebabyło się postarać aby nie zdać.
W dobie "niebieskiej platformy", to młodzi wolą tak "pracować", gdzie nie muszą mieć wykształcenia, a zarabiać znaczne sumy i śmiać się z tych wykształconych.
Inna kwestia, że pokolenie Z miało duże oczekiwania i doznali zderzenia z rzeczywistością. Zresztą jak prawie każde. Niestety albo muszą sobie obniżać wymagania płacowe i robić w zawodzie, albo zmienić branżę, ew. wyjechać zagranicę gdzie mogą zostać przyjęci z otwartymi rękoma jeśli faktycznie coś potrafią (bo wykształcenie nie równa się umiejętnościom/doświadczeniu)
Wy jesteście zabawni , piszecie takie głupoty ... A jaki jest poziom , poniżej normy ?? jest gorzej niż się wydaje . Bezrobocie wzrasta bo nie ma komu pracować za śmieszne stawki ! Po to roboty
Po co pracodawcy papierek. Pracodawca potrzebuje człowieka z umiejętnościami. A prawda jest taka, że wielu studentów ma wiedzę, z której nie potrafią korzystać.
Tak samo , nauka języków. Ktoś zna tysiące słów, a nie potrafi otworzyć gęby, gdy trzeba się dogadać.
Papier wszystko przyjmie, wykształcenie a umiejętności i wiedza to zupełnie inne wątki w czasach gdy aby otrzymać papier uczelni trzeba tylko dokonywać systematycznie przelewy
Nie jest ani najlepiej wykształcone ani najbardziej wykwalifikowane. Pod tym względem jest zwyczajne. Ma za to przerośnięte oczekiwania, bezkrytyczna wizję siebie i całkowity brak odporności psychicznej.
W przyszłości po wyjściu ze żłobka dzieci będą miały tytuł inżyniera, po ukończeniu przedszkola nadinżyniera, a potem już AI wymyśli jakieś nazwy czy coś tam. Wszyscy będą tak wykształceni, że klękajcie kosmici
Stanowiska są, ale chcą darmowych stażystów. Chętnie przyjmują na staże 3 miesięczne (8 godzin dziennie bez wypłaty, a pracuje się tyle co normalny pracownik) Nawet full roboty jest. Ale jak mają zapłacić za dodatkowe miesiące to już wymigują się i wolą kolejnego stażystę jelenia. Dlatego nikt potem nie chce u nich pracować i nagle płaczą, bo studenci się skończyli i nie mają rąk do pracy.